skakanka11 21.04.08, 14:05 Bardzo dobry, ciekawy wywiad, dziękuję pani i panu, którzy rozmawiali na ten temat. Tylko te porady na koniec... czegoś im brak. Może nie tak - wtórne są dosyć do treści rozmowy. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
debil13 NIE 21.04.08, 20:17 miałem taką sytuacje kiedy to dwudziesto paro letnia asystentka miała chlopaka we włoszech niestety podobnego do mnie. Mogę się teraz moge wczuć sie w rolę molestowanej kobiety. Jako własciciel nieźle musiałem kombinować by nie zostać z nią sam na sam. Ale kiedyś odwiedził mnie kolega. Mnie nie było a ona śliczna on przystojny. Po tygodniu dzwoni bym asystentce nie dawał nowego do niego telefonu. Ciekawostka było to, że Jej mama najpierw do mnie, że nie odwzajemniam uczuć córki a potem, żąda telefonu do kolegi bo córka coś sobie zrobi. Niestety musiałem podziekować a była super fachowcem. Odpowiedz Link Zgłoś
super_maupa Dyskomfort 21.04.08, 20:58 Tej kobiecie się jedynie marzy, że była molestowana, bo z tego co opowiada to nic nie zaszlo. Była molestowana bo wszyscy myśleli, że sypia z szefem? To kto ją molestował - prezes czy pracownicy? Była molestowana, bo nie miała nic do roboty? Jakoś mnie nie dziwi ten brak zajecia skoro ciepłą posadkę załatwił ojciec. Szef ją dotykał? Nie pamięta, ale na pewno tak było skoro była molestowana :P Prezes chciał ją zabrać w delegację i mieli spać w hotelu? No tak, przecież powinni pod mostem. Kobiety, które nie widzą nic złego w komplementach to niewolnice, które boją się stracić pracę a dyrektor szkoły zatrudnił ją bo przyszła "w rajstopach i koszulce" (które się później okazały getrami i męską koszulą - na pewno wygłądała sexy). Litości! Nie ma lepszych przykładów molestowania seksualnego niż pani Krawczyk, która nie wie z kim ma dziecko i pani z tego artykułu, która sobie coś uroiła? Odpowiedz Link Zgłoś
en_serio Re: Dyskomfort 21.04.08, 23:58 no dokładnie! że szef zatrudnia wg spódniczek to okey, ale komplementów szef to juz nie może prawić - kurde toż to czasem jedyna osłoda monotonii życia w pracy! Odpowiedz Link Zgłoś
mukroko Re: Dyskomfort 27.04.08, 20:18 przez takie kobiety ludzie przestają wierzyć prawdziwie molestowanym kobietom... Odpowiedz Link Zgłoś
homard Re: Dyskomfort 28.04.08, 14:21 wyborcza sie nie popisała...a ta kobieta zrobiła z siebie wariatke Odpowiedz Link Zgłoś
homard Re: Dyskomfort 28.04.08, 14:23 to chyyba normalne ze pracujac wsrod ludzi w korporacji kobieta powinna sie malaowac...tataus załatwił pindzie robote gdzie nic nie robiła i z tego nie robstwa sobie molestowanie wymysliła... Odpowiedz Link Zgłoś
aleks_1 Dyskomfort 23.04.08, 18:18 Powiem tak: nigdy nie sadzilam, ze bede krytykowac kobiete, ktora twierdzi ze byla molestowana w pracy. Jako osoba pracujaca w duzej organizacji uwazam cos takiego za absolutnie naganne i konczace kariere danego Pana w najlepszym przypadku. Nie twierdze ze Pan Prezes byl w porzadku. Ale: Co to jest w ogole za pomysl, zeby podejmowac prace bez wiedzy na temat co sie bedzie robilo, Co to znaczy ze pracodawca nie powinien pytac o sprawy rodzinne pracownika i w zadnym wypadku komplementowac. Czy to znaczy ze jezeli moj asystent wchodzi do pokoju i ja mu mowie: Ale swietnie wygladasz w nowej fryzurze (dodajmy ze to jest mezczyzna) to on staje sie dla mnie obiektem seksualnym? Czy ktos dzis przyjezdza na spotkanie w sprawie pracy w leginsach? Jest bardzo wiele przypadkow molestowania seksualnego w biurze, ktore nalezy tepic, ale jest tez bardzo wiele kobiet ktore przyjmuja role ofiary (pt nie wiem co sie tu dzieje i nie rozumiem)poniewaz po prostu taka rola jest najprostsza i niczego od nich nie wymaga. Odpowiedz Link Zgłoś
rikol jak zwykle 'winna' kobieta 24.04.08, 15:23 Jak widac, kobiety sa traktowane jak niespelna umyslu, np. pytanie 'moze sie pani wydawalo'? Faceta na pewno by nie zapytal, bo facet wie przeciez, co go spotkalo. Poza tym, co ma piernik do wiatraka? Skad dziewczyna czy kobieta ma wiedziec, po co naprawde ja szef zatrudnia? Skad ma wiedziec, ile sekretarek firma naprawde potrzebuje, jesli zaczyna tam pracowac? Ubranie moze byc nieprofesjonalne, ale nie usprawiedliwia molestowania ani mobbingu ani niczego innego. Rownie dobrze mozna pobic kogos na ulicy i powiedziec, ze byl zle ubrany. Jesli ktos nie pamieta, co sie dzialo wiele lat temu, to chyba nie jest dziwne? Trudno, zeby pamietac przez cale zycie, co powiedzial czy zrobil szef (czasem lepiej zapomniec, dla zdrowia psychicznego). Jesli chodzi o prawienie komplementow, to mozna to robic poza praca. Do pracy chodzi sie po to, zeby pracowac, a nie rozprawiac na temat dlugosci spodnicy. No ale coz, moze krytykantkom albo dziewczynom/zonom krytykantow przydarzy sie taka sytuacja - wtedy dopiero bedziecie plakac, chodzic do psychologow, psychiatrow, zeby pozbyc sie traumy. Tak jak maz urzedniczki z Olsztyna - sam naigrywal sie z molestowanych kobiet, a tu jego wlasna zone to spotkalo - co za zbieg okolicznosci, pewnie juz teraz bedzie wierzyl w oskarzenia kobiet. Odpowiedz Link Zgłoś
1europejczyk "Do pracy chodzi sie po to, zeby pracowac, ....... 27.04.08, 17:33 << Do pracy chodzi sie po to, zeby pracowac, a nie rozprawiac na temat dlugosci spodnicy.>> Jak sama pisze nie chodzila do pracy, zeby pracowac tylko po to by przynosic do domu pensje to trudno sie dziwic szefowi ze traktowal tak jak sie jej wydaje, ze ja traktowal. "Skad dziewczyna czy kobieta ma wiedziec, po co naprawde ja szef zatrudnia ?" Z rozmowy wstepnej zanim zostala zatrudniona. Z odpowiedzi na pytania ktore postwila w czasie rozmowy wstepnej. Z faktu, na pensje trzeba zapracowac a nie, ze dostaje sie ja jak w PRL-u tylko za wyksztalciuchowa "wrazliwosc". Z calego opisu raczej wynika, ze rodzice zalatwili jej prace po znajomosci liczac wlasnie na pozytywny final "molestowania" jako, ze wedlug wywiadu jej szef mial nadzwyczajna cierpliwoscw swoim "molestowaniu". Re: jak zwykle 'winna' kobieta Odpowiedz Link Zgłoś
bloody_rabbit Re: "Do pracy chodzi sie po to, zeby pracowac, .. 27.04.08, 23:39 > Jak sama pisze nie chodzila do pracy, zeby pracowac tylko po to by przynosic do > domu pensje to trudno sie dziwic szefowi ze traktowal tak jak sie jej wydaje, z > e > ja traktowal. Co za głupota. Odróżnij pracę od bycia pracownikiem najemnym. Gdybym miał kupę kasy to oczywiście bym dalej pracował, ale dla siebie a nie dla cudzej firmy. Pracownikiem najemnym zostaje się właśnie dla pensji. Odpowiedz Link Zgłoś
1europejczyk "Co za głupota." 28.04.08, 00:29 "Odróżnij pracę od bycia pracownikiem najemnym." "Pracownikiem najemnym zostaje się właśnie dla pensji." Jedni zostaja pracownikiem najemnym dla pensji (i Ty do nich z tego co piszesz nalezysz) a inni z racji mozliwosci kariery i osiagniec jakie otwiera przed nimi praca w tej czy innej firmie. Pensja jest (w pewnym sensie) drugorzedna ale oczywiscie jest zrozumiale ze wraz z kolejnym szczeblem kariery i coraz wieksza odpowiedzialnoscia i udowodnionymi kompetencjami odpowiednio rosnie. Re: "Do pracy chodzi sie po to, zeby pracowac, .. Odpowiedz Link Zgłoś
bloody_rabbit Re: "Co za głupota." 28.04.08, 10:57 Kool-Aid smakuje? to dobrze. Stosunek pracownik-pracodawca jest na tyle niekorzystny dla tego pierwszego, że jak tylko się da, ludzie wolą budować swoją karierę w sposób niezależny od Pana Szefa. Spytaj się Billa Gatesa, czy wolałby robić karierę jako pracownik w np. IBM zamiast być sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem. Tak naprawdę to każdy wolałby pracować samodzielnie, a zostaje pracownikiem najemnym bo potrzebuje stabilizacji dochodu. Czytaj: pensji. Odpowiedz Link Zgłoś
1europejczyk Rzeczywistosc nie potwierdza Twojej hipotezy: 28.04.08, 12:42 Nadal jest duzo wiecej, nawet w Stanach, pracownikow od szefow. Przyklady trzeba umiec dobierac: nie kazdy moze miec IQ rzedu 150. Ludzie z takim IQ nie stanowia nawet jednego % "Tak naprawdę to każdy wolałby pracować samodzielnie," Nastepna hipoteza "wyssana z palca" (to wyrazenie wywodzi sie z "madrego" wrazenia jakie sprawiaja niemowlki z palcem w buzi). "Tak naprawde" to jest tylko Twoja "prawda". Czy Bill Gates nie ma stabilizacji ? Gubisz sie zupelnie w swoich argumentach Re: "Co za głupota." Odpowiedz Link Zgłoś
bloody_rabbit Re: Rzeczywistosc nie potwierdza Twojej hipotezy: 28.04.08, 16:03 > Nadal jest duzo wiecej, nawet w Stanach, pracownikow od szefow. Taki system. Koncentracja kapitału robi swoje. > "Tak naprawde" to jest tylko Twoja "prawda". Oczywiście że jest to moja opinia, ale nie sądzę żebyś znalazł wiele argumentów przeciwko. Gdyby nie potrzeba stabilizacji, ludzie raczej woleliby mieć swobodę niż musieć słuchać poleceń. > Czy Bill Gates nie ma stabilizacji ? Ma - bo mu się udało. Ilu się nie udało? > Gubisz sie zupelnie w swoich argumentach Nie sądzę. Odpowiedz Link Zgłoś
bosman_plama Re: jak zwykle 'winna' kobieta 28.04.08, 16:45 rikol napisała: "Skad dziewczyna czy kobieta ma wiedziec, p > o > co naprawde ja szef zatrudnia?" Jasssne. Po co jej też wiedzieć w jakiej zatrudnia się firmie i na jakim stanowisku. I co to w ogóle za świat, w którym żyje:). Tak jak ona to i ja byłem molestowany - kiedyś mi szefowa palnęła komplement o nowej koszuli i coś ze dwa razy nocowaliśmy w jednym hotelu:). Zgadzam się z przedmówcami (obojga płci) - wypowiedzi tej pani tylko szkodzą rzeczywiście molestowanym kobietom. Gazeta Wyborcza to chyba jakiś patriarchalny spisek kręci, skoro publikuje takie bzdety>:). Odpowiedz Link Zgłoś
agrado_22 Re: Dyskomfort 25.04.08, 10:31 Boże, co za głupia baba!!! z jednej strony sama przedstawia siebie jako ofiarę molestowania (chociaż moim zdaniem molestowana nie była), namawia kobiety do tego, aby coś z tym zrobiły, a z drugiej jeździ na spotkanie o pracę w legginsach i nie reaguje na molestowanie innych kobiet w jej otoczeniu. no nie mogę... nie wierzę, że to jest wywiad z prawdziwą osobą. myślę, że ktoś to napisał i najpewniej ta osoba w ogóle się nie zna na molestowaniu. dawno nie czytałam tak durnego wywiadu. Odpowiedz Link Zgłoś
olsza7 Trzeba zacząć działać 26.04.08, 22:01 Nie spieszmy się z krytyką bohaterki wywiadu. Pamiętajmy, że zdarzenia, których mowa miały miejsce, gdy była ona młodą osobą. Do tego, wzrastała ona w kulturze, gdzie dyskryminacja kobiet (bardziej lub mniej subtelna) to norma. Trudno jest w takiej sytuacji zdać sobie od razu sprawę o co chodzi. Myślę też, że ekscytująca perspektywa pracy w firmie mogła młodej wtedy osobie nieco przyćmić wszystkie inne szczegóły. Pamiętajmy też, że molestowanie seksualne to bardzo szeroki zakres zachowań i należy je definiować przede wszystkim z punktu widzenia ofiary molestowania, a dopiero potem ze strony osoby postronnej. Innymi słowy, jeżeli bohaterka wywiadu czuła się molestowana, a opisane zachowania zdecydowanie takie znamiona noszą ("będziemy spać razem w hotelu więc musimy się lepiej poznac"), to należy przyjąć, że ono miało miejsce. Ja mam 31 lat i od 7 lat mieszkam w USA. Jednym z głównych powodów wyjazdu z Polski był fakt, iż jako młoda dziewczyna, często stykałam się z aktami dyskryminacji i molestowania - od zaczepiania na ulicy przez obcych mężczyzn po głupie komplementy od szefa w pierwszej pracy, że mam "ładny kolor szminki". Tak jak bohaterka wywiadu, pracuję jako naukowiec. Tutaj, na wszystkich uczelniach, gdzie pracowałam (jak i w innych organizacjach) obowiązuje kultura neutralności w kontaktach z płcią przeciwną (poparta odpowiednimi przepisami). Nikt nie prawi komplementów, nie całuje po rękach, nie zamyka drzwi przy spotkaniach jeden na jeden z przedstawicielem płci przeciwnej. Wszyscy okazują sobie szacunek, niezależnie od rangi. Nie oznacza to, że dyskryminacja na tle płci tutaj nie istnieje - jest jak najbardziej i wiele kobiet jej doświadcza. Mamy jednak trochę więcej narzędzi aby się przed tym bronić. Co mają zrobić kobiety w Polsce, które doświadczają molestowania? Zrzeszyć się. Za pośrednictwem internetu (tu jest przykladowy link: www.kobietaiprawo.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewforum&f=13), znaleźć osoby o podobnych doświadczeniach i założyć organizację przeciwko molestowaniu w pracy. Nawiązać kontakty z organizacjami w Unii. Poszukać funduszy unijnych na dzialalnosc. Rozpocząć kampanię medialną i silny lobbying aby Sejm zajął się odpowiednim ustawodawstwem. Założyć grupy wsparcia dla kobiet z oddziałami w całym kraju. Ponadto, na każdym kroku uczyć naszych synów, braci, i ojców w jaki sposób mają komunikować się z kobietami. Innymi słowy, wywierać wpływ na mężczyzn w naszym najbliższym otoczeniu. W przypadku pojawienie się niepożądanych zachowań w pracy, jasno i wyraźnie zdefiniować je i wezwać sprawcę do ich zaniechania. Najlepiej na piśmie. Jeżeli istnieje osoba, która ma rangę przełożonego nad Wami obojgiem, wysłać kopię pisma lub emaila także do tej osoby. Przede wszystkim: nie bać się i nie czuć się winną. Ostatnio myślę o powrocie do Polski. Przestałam się bać dyskryminacji, bo jestem o wiele lepiej przygotowana do tego aby sobie z nią radzić. Dziękuję za publikację tego wywiadu i zachęcam jego bohaterkę do dalszych działań na rzecz kobiet. W naszym kraju potrzebny jest narodowy dialog o dyskryminacji na tle płci. Aby skutecznie zwalczać zjawiska molestowania potrzebne są duże zmiany kulturowe. To jest trudne ale ze wszech miar wykonalne, szególnie że mamy do dyspozycji internet, narzędzie komunikacji, które, jak żadne inne, sprzyja ruchom społecznym na świecie. Odpowiedz Link Zgłoś
1europejczyk "Dyskryminacja" o ktorej piszesz jest bardziej 27.04.08, 17:57 zwiazana z sposobem wychowania kobiet w Polsce i ich przewrazliwieniem niz z jakakolwiek dyskryminacja. Sama zreszta to potwierdzasz : "Przestałam się bać dyskryminacji, bo jestem o wiele lepiej przygotowana do tego aby sobie z nią radzić." W Polsce kobiety dostaly (bo o nic nie walczyly jak w innych krajach) prawa rowne mezczyznom w pocztkach PRL-u. Byl to sposob nowych "komunistycznych" wladz na uzyskanie minimalnego niezbednego do rzadzenia poparcia spolecznego. Trzeba wiedziec, ze prawo wyborcze, do wlasnego konta i do pracy i bez zgody meza Francuski wywalczyly dopiero chyba w 1948 roku. Polki znajace sytuacje jeszcze ta w PRL-u (20 lat to jeszcze nie tak dawno) i wyjezdzajace pracowac (nie jak Ty w specyficznym srodowisku research) byly niejednokrotnie zdziwione swoja duzo gorsza niz w Polsce sytuacja pracownicza jako kobiety na przyklad z dziecmi. Ilosc kobiet na wysokich stanowiskach w Polsce jest wieksza niz w wielu europejskich krajach. Zaczepianie na ulicy kobiety nie jest molestowaniem; Musialas byc i pewnie Jestes atrakcyjna: w kazdej europejskiej stolicy masz szanse byc zaczepiana. To po polsku sie nazywa podryw a ze bywa czasem zalosny. Tak jest nie tylko w Polsce. Sytuacja pracownicza kobiet w Stanach, ktora opisujesz jest tak sztuczna ze trudna do zniesienia. W sumie, na skutek licznych procesow, dzisiaj relacje miedzyludzkie w wielu firmach bardziej przypominaja relacje robotow niz dobre stosunki pracownicze. Re: Trzeba zacząć działać Odpowiedz Link Zgłoś
bloody_rabbit Re: "Dyskryminacja" o ktorej piszesz jest bardzie 27.04.08, 23:56 > Zaczepianie na ulicy kobiety nie jest molestowaniem; > Musialas byc i pewnie Jestes atrakcyjna: w kazdej europejskiej stolicy masz > szanse byc zaczepiana. > To po polsku sie nazywa podryw a ze bywa czasem zalosny. > Tak jest nie tylko w Polsce. To się nazywa buractwo. Kobieta która chce być podrywana idzie, bo ja wiem, na dancing. Na ulicy ma prawo oczekiwać, że żaden niewydarzony macho jej nie będzie zaczepiał. > Sytuacja pracownicza kobiet w Stanach, ktora opisujesz jest tak sztuczna ze > trudna do zniesienia. W sumie, na skutek licznych procesow, dzisiaj relacje > miedzyludzkie w wielu firmach bardziej przypominaja relacje robotow niz dobre > stosunki pracownicze. A ja pracuję w firmie w której nikt nikogo nie podrywa, i to nie jest wcale "stosunek robotów" tylko właśnie zdrowe stosunki w pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
1europejczyk "To się nazywa buractwo." 28.04.08, 00:21 Znaczy "buractwo" jest na calym swiecie nie wylaczajac wielkich amerykanskich metropoli. A ja bym powiedzial bardziej, ze ograniczanie przetrzeni normalnych miedzyludzkich relacji, ktorych czescia jest atrakcyjnosc kobiety i mezczyzny (sex-appeal), do dancingu jest wyrazem pewnego szufladkowania rzeczywistosci bardzo popularnego tradycyjnemu drobnomieszczanstwu (temu z Dulskiej). "i to nie jest wcale "stosunek robotów" tylko właśnie zdrowe stosunki w pracy." Kazdy ma wlasna ocene: te amerykanskie sa wynikiem ingerencji prawa w najmniejsze detale pracowniczego zycia na skutek licznych procesow i zwiazanych z nimi odszkodowan. Sa niejako odpowiedzia prawa na agresywna bezwzgledna i obliczona na zyski postawe amerykanskich pracownikow, ktorej nie reguluja ani zadne tradycje ani wlasciwa miejscu wewnetrzna kultura pracy zdobyta w domu i na uczelniach. Brak hamulcow wynikly z braku kultury zastapiono prawnym przymusem. Ot co ! Re: "Dyskryminacja" o ktorej piszesz jest bardzie Odpowiedz Link Zgłoś
bloody_rabbit Ty może przeczytaj książkę o której pisał 28.04.08, 11:00 W "Dulskiej" był taki jeden, co właśnie chciał konwenanse obalać. Zbyszko Dulski. Wypisz, wymaluj: gadał tak jak ty. "e amerykanskie sa wynikiem ingerencji prawa w > najmniejsze detale pracowniczego zycia na skutek licznych procesow i zwiazanych > z nimi odszkodowan. " Super! I właśnie po to jest prawo żeby ingerowało i przeszkadzało molestatorom molestować. > Sa niejako odpowiedzia prawa na agresywna bezwzgledna i obliczona na > zyski postawe amerykanskich pracownikow To się, kotku, nazywa kapitalizm. > Sa niejako odpowiedzia prawa na agresywna bezwzgledna i obliczona na > zyski postawe amerykanskich pracownikow, ktorej nie reguluja ani zadne tradycje > ani wlasciwa miejscu wewnetrzna kultura pracy zdobyta w domu i na uczelniach. Czytaj: w odróżnieniu od Bolandy, baby w USA mają tak poprzewracane w głowach, że nie rozumieją odwiecznego prawa samca do klepania po pupie. Odpowiedz Link Zgłoś
1europejczyk Kto to jest "molestator" ? 28.04.08, 12:23 "żeby ingerowało i przeszkadzało molestatorom molestować." << Czytaj: w odróżnieniu od Bolandy, baby w USA mają tak poprzewracane w głowach, że nie rozumieją odwiecznego prawa samca do klepania po pupie.>> Zanim zaczniesz tlumaczyc innych moze nalezaloby przedtem samemu tak sie wyrazac, by nie bylo potrzeby bezskutecznych zreszta poszukiwan dziwolagow slownych w slownikach jezyka polskiego Re: Ty może przeczytaj książkę o której pisał Odpowiedz Link Zgłoś
bloody_rabbit A wiesz już kto to był Zbyszko Dulski 28.04.08, 12:43 i co masz z nim wspolnego? Odpowiedz Link Zgłoś
bosman_plama Re: Ty może przeczytaj książkę o której pisał 28.04.08, 16:57 bloody_rabbit napisał: "> To się, kotku, nazywa kapitalizm." Molestujemy, widzę>:). "> Super! I właśnie po to jest prawo żeby ingerowało i przeszkadzało molestatorom > molestować." Z tym, że tutaj prawo przesadnie mocno ingeruje w stosunki międzyludzkie próbując je regulować tam, gdzie powinna tą funkcję spełniać (i spełnia zazwyczaj) zwykła umowa społeczna. USA są "przeparagrafowane" i lepiej nie brać z nich przykładu pod tym względem. Przesadne stosowanie rygorystycznego prawa radykalizuje tylko postawy, a problemy rozwiązuje jedynie pozornie. Odpowiedz Link Zgłoś
bloody_rabbit Re: Ty może przeczytaj książkę o której pisał 28.04.08, 21:35 Bzdura. Polskich oblechów oduczy pchania łap pod spódniczki podwładnych nie miziu-miziu i umowa społeczna, tylko to że Łyżwiński pójdzie (poszedł?) za to do kicia. Odpowiedz Link Zgłoś
bosman_plama Re: Ty może przeczytaj książkę o której pisał 30.04.08, 11:40 bloody_rabbit napisał: > Bzdura. Polskich oblechów oduczy pchania łap pod spódniczki podwładnych nie > miziu-miziu i umowa społeczna, tylko to że Łyżwiński pójdzie (poszedł?) za to d > o > kicia. To dopiero bzdet. Prawo niczego nie uczy/oducza, prawo jedynie zakazuje i karze. Przywołany Łyżwiński czuje się z pewnością poszkodowanym w całej sprawie, "bo przecież nie robił nic niezwykłego". Bez tego, co nazywasz "miziu-miziu" całe prawo będzie można wywalić do śmieci, po prostu molestujący będą ostrożniejsi, bądź brutalniejsi, a sprzyjać będzie im i obyczaj i przyzwolenie kolesi. Wyroku "za niewinność" wstydzić się nie będą. Prawo nie rozwiązuje problemów, jedynie reaguje na szczególnie wyraziste ich objawy. Odpowiedz Link Zgłoś
bloody_rabbit Re: Ty może przeczytaj książkę o której pisał 02.05.08, 00:45 > Przywołany Łyżwiński czuje się z pewnością poszkodowanym w całej sprawie, "bo > przecież nie robił nic niezwykłego". Ale mi zwisa kalafiorem co on czuje. Od nawracania ludzi na dobrą drogę są księża (podobno), pedagodzy i psycholodzy. Prawo jest od tresury: za to i to dostaniesz pałą po dupie. I tyle. > po prostu molestujący będą ostrożniejsi, > bądź brutalniejsi, Bzdura. > a sprzyjać będzie im i obyczaj i przyzwolenie kolesi. Ale mnie nie obchodzi przyzwolenie Leppera na wybryki Łyżwińskiego. > Wyroku "za niewinność" wstydzić się nie będą. No jasne, nic tak nie nobilituje jak odsiadka :P Odpowiedz Link Zgłoś
de.bill Konfabulacje znudzonej egoistki .... 01.05.08, 05:12 > Pamiętajmy, że zdarzenia, których mowa miały miejsce, gdy była ona > młodą osobą. A jakie to ma znaczenie dla meritum sprawy? Pani sie ciagle cos wydaje i ma wrazenia. I to jest tak naprawde istotne Wymyslac KAZDY moze. Czy moze zwrocila pani uwage ze relacja jest JEDNOSTRONNA? Skad w ogole wiadomo, czy tak naprawde to wszystko 'sie wydarzylo' jak ta pani twierdzi? Ludzka pamiec i 'wrazenia' potrafia platac nie takie figle .... > Myślę też, że ekscytując a perspektywa pracy w firmie mogła młodej > wtedy osobie nieco przyćmić wszystkie inne szczegóły. Jasne. Tak sie pani podniecila ze nie wiedziala gdzie i po co sie zatrudnia ani jakie sa jej obowiazki .... Zwlaszcza ze prace zalatwili jej rodzice .... Tak prosze pani, TRZEBA MYSLEC. > Pamiętajmy też, że molestowanie seksualne to bardzo szeroki zakres > zachowań i należy je definiować przede wszystkim z punktu widzenia > ofiary molestowania, a dopiero potem ze strony osoby postronnej. O - to mi teraz sie wydaje, ze pani mnie molestuje. Co wiecej, ja CZUJE SIE MOLESTOWANY! Prosze bardzo, niech sie pani broni .... A dziennikarzy z GW zapraszam na porywajacy wywiad z moich wynurzen nt. molestowania przez siec .... > Ja mam 31 lat i od 7 lat mieszkam w USA. Gratuluje powagi argumentu(ow). Po prostu NIE DO PODWAZENIA .... Spedzilem w USA kilka lat i tez wiem, jak relacje szef(owa)-pracownik(ca) wygladaja. Prosze napisac GDZIE jest tak cudownie, natychmiast sie tam przeniose ;) Prosze tez pochwalic sie pani gdzie publikuje/jaka jest pozycja czasopism w ktorych pan publikuje na liscie filadelfijskiej (impact factor). Wtedy okaze sie jaki z pani naukowiec. Bo sadzac po EMOCJACH oraz 'logice' argumentacji (takie mam 'dane' na pani temat') to pani reprezentuje jakies hobbystyczne 'gender studies' .... I deprecjonuje slowo naukowiec, zupelnie jak 'bohaterka' artykulu co to 'doktoratem' tak po prostu z marszu po kilkuletniej przerwie sobie robi .... Ale do 'posiadania wrazen' i 'wydawania mi sie' mam prawo, prawda? Nic to ze kompletnie nieweryfikowalne .... > Dziękuję za publikację tego wywiadu i zachęcam jego bohaterkę do > dalszych działań na rzecz kobiet. Pani zacheca do dalszej konfabulacji. Ergo - wyrzadza krzywde kobietom ktore naprawde byly/sa molestowane i potrzebuja pomocy. A przez takie wynalazki jak pani czy 'bohaterka' art teraz tylko sie narazaja na smiesznosc (kolejna wariatka ....). Czy pani nie widzi ze ta kobieta tak naprawde NIE MA ZADNYCH KONKRETNYCH DOWODOW oprocz mglistych wspomnien i wrazen. Czyste konfabulacje i mitomanstwo. > Ostatnio myślę o powrocie do Polski. Przestałam się bać > dyskryminacji, bo jestem o wiele lepiej przygotowana do tego aby > sobie z nią radzić. Czyli co? Po praniu mozgu, pardon, 'treningu' na jedynych slusznych 'gender studies' bedzie pani ustawiac wszystko i wszystkich 'pod swoje widzimisie'? Nic to, ze dowodow brakuje, wazne, ze mi sie tak a nie inaczej wydaje .... Czekam z niecierpliwoscia na doniesienia z pierwszej linii frontu o tym jak to pani zwalcza dyskryminacje oparta na 'wydaje mi sie' i 'mam wrazenie'. Oraz niemal mdleje z radosci ze jednak do Polski chwilowo nie wracam. Jako facet, nie chce dostac rykoszetem walki klasowej w pani wykonaniu .... Zycze milego dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
sybilla81 Dyskomfort 27.04.08, 13:59 a ja powiem tylko tyle - kobieta sama nie wie co pisze i co opowiada. to tak jakby się za dużo nasłuchała o tym, co sie dzieje. z jednej strony była, z drugiej nie wie, z trzeciej nigdy nie skorzysta. przepraszam, ale tak to i ja mogę być ekspertką. Odpowiedz Link Zgłoś
damianbsc Re: Dyskomfort 27.04.08, 17:12 ''szef zatrudnił kochankę, by poprawić sobie wizerunek'' w czyich oczach? 1/ zony? - raczej nie 2/ dzieci - tez raczej nie 3/ kolezanek z pracy - nie sadze (przeciez to zdrada) 4/ w oczach kolegów i pracownikow - tak jest, w oczach prostkow i idiotów, dla ktorych zdrada jest czyms co imponuje a to zwyczajne kurestwo. Dziekuje D Odpowiedz Link Zgłoś
1europejczyk Ta kobieta to typowy tchorzliwy polski 27.04.08, 17:22 wyksztalciuch, ktory chcialby by jego problemy rozwiazywali inni, wyksztalciuch, ktory "mysli", ze w relacji z szefem kategorie szefa sa niepodwazalne i z samego strachu (nie wiadomo o co, bo conajwyzej moze stracic prace) nie robi nic, dyskredytujac siebie sama jako pracownika. Szef dobrze wiedzial, ze odpowiadalo jej nic nierobienie zamiast domaganie sie odpowiedzialnosci i pracy i na podstawie takiej oceny postepowal z nia tak, ze wedlug tego co pisze, czula sie molestowana. Jak bylo naprawde niewiadomo. Innym prcownikom trudno sie dziwic bo pracowali na jej pensje i widzac, ze nic nie robi wniosek byl prosty. Polska jest krajem w ktorym najwazniejszym problemem wyksztalciuchow jest troska o ich wlasna wrazliwosc: to miedzy innymi dlatego staja w obronie tajnych sprzedajnych donosicieli a nie ich nieznanych ofiar. W ten sposob nie burza swego "malego wyksztalciuchowego swiatka" Swoja zgoda na oplacana przez innych bezczynnosc nieomal sie o to prosila. I dzisiaj swoja wyksztalciuchowa wrazliwosc i tchorzliwostwo chowa za parawanem molestowania. Nie bylo zadna sztuka poprosic szefa by mowil do niej Pani Zosiu. Nie bylo zadna sztuka spytac sie szefa po tygodniu jaki jest zakres jej obowiazkow. Nie bylo zadna sztuka sztuka powiedziec, ze wspolne wyjazdy jesli konieczne nie sa w najmniejszym stopniu zgoda na wspolny pokoj. Nie bylo najmniejsza sztuka powiedziec ze zycie osobiste i zycie zawodowe oddziela linia, ktorej jako dobra asystentka nie ma w zwyczaju przekraczac. O molestowaniu moglaby mowic w zaleznosci od odpowiedzi na te pytania a tak to co opisuje jest tylko i wylacznie proba ochrony wlasnego wyksztalciuchowego przewrazliwienia. "A to dlatego że szefowi nigdy nie mogę odpowiedzieć szczerze. Koledze mogę powiedzieć, nawet brzydko, że sobie nie życzę tego typu pytań. Że sobie nie życzę, żeby mnie dotykał. Żeby się wypchał ze swoimi propozycjami. Ale szefowi tego w tej samej formie nie powiem." Dyskomfort Odpowiedz Link Zgłoś
mis22 Chore społeczeństwo 27.04.08, 20:03 Trudno żyć w chorym społeczeństwie gdzie najważniejsze są podejrzenia, plotki i nietolerancja. Gdy byłem studentem na ostatnim roku to kolega rozpuścił plotkę, że jestem Żydem. Zrobiło się wokół mnie jak gdyby luźniej, koledzy mnie unikali. Po zrobieniu dyplomu kolega z grupy mnie zapytał czy naprawdę jestem Żydem. Na moje zdziwienie skąd mu to przyszło do głowy - powiedział mi o tej plotce. Teraz żyję w Stanach. Nie robi tu różnicy czy jestem Żydem czy Polakiem czy Holendrem (niektórzy mylą Poland z Holland). Smutne jest to ujadanie rodaków na kobietę, że to ona była winna, że szef tworzył atmosferę sugerującą, że jest jego kochanką. Zajmie wiele lat aby Polacy zrobili się bardziej tolerancyjni. Odpowiedz Link Zgłoś
1europejczyk "Smutne jest to ujadanie rodaków na kobietę, .." 27.04.08, 22:53 "Smutne jest to ujadanie rodaków na kobietę, że to ona była winna, że szef tworzył atmosferę sugerującą, że jest jego kochanką." Z jej opisu wynika dla mnie jasno, ze jesli nawet szef tworzyl (a wedlug mnie jesli tworzyl to tylko w jej wyobrazni pozostawionej samej sobie przez dlugie godziny nic nierobienia), atmosfere sugerujaca, ze jest jego kochanka to ona bezwolnie przystawala wykorzystujac wolny czas pracy zostawiony jej przez szefa, nie na proby angazowania sie w dzialanosc firmy ale na ksztaltowanie swojej chorej wrazliwosci sadzac, ze wynagrodzenie, ktore pobiera, bo przeciez nie zarabia, spada firmie z nieba. Stad jej niezrozumiale zdziwienie zrozumiala reakcja pozostalych pracownikow firmy pracujacych na jej wynagrodzenie. W firmie kazdy chce wiedziec jaka jest jego sytuacja i jak ksztaltuje sie ocena jego pracy wzgledem innych. Jesli nie znajduje zadnego racjonalnego uzasadnienia by szef mial i sekretarke i asystentke, ktora nic nie robi to nie jest niczym dziwnym ze przypisuje jej jakas role. Gdyby to byl facet mowiloby sie ze szef jest homo. I nie ma to nic wspolnego z molestowaniem kobiet. Twoj przyklad ze Stanow ma sie nijak do opisanej (wedlug mnie wymyslonej bo trudnej do wyobrazenia niespojnej relacji panienki jako osoby po studiach, ktora na dodatek zajmuje sie obecnie praca "naukowa") "Zajmie wiele lat aby Polacy zrobili się bardziej tolerancyjni." Niewykluczone, ale po pierwsze ma sie to nijak do wynurzen przewrazliwionej kobiety, ktora swoja tchorzliwa biernosc tlumaczy wygodnym molestowaniem a po drugie Stany nie sa w tym wzgledzie tolerancji dla Polski zadnym wzorem. Nie sa wzorem dla nieomal zadnego europejskiego kraju. Amerykanska "tolerancja" konczy sie tam gdzie zaczyna sie sprzecznosc interesow . PS Sprowadzanie kazdego problemu do tego jednego, ktorym zajmuja sie nieustannie Zydzi rowniez na okolicznosc wlasnego przewrazliwienia na swoim wlasnym punkcie wyjasnia po czesci Twoja chaotyczna obrone (wymyslonej moim zdaniem) bohaterki artykulu. ujadajacy rodak Re: Chore społeczeństwo Odpowiedz Link Zgłoś
1europejczyk Coz on (PS) takiego wyjasnia ? 27.04.08, 23:57 Re: Ten PS również wiele wyjaśnia Odpowiedz Link Zgłoś
bloody_rabbit Re: Coz on (PS) takiego wyjasnia ? 28.04.08, 11:01 Wyjaśnia, że wystarczy powiedzieć słówko "Żyd" a niektórym się trybiki nakręcają. Odpowiedz Link Zgłoś
1europejczyk wystarczy powiedzieć słówko "Żyd" a niektórym sie. 28.04.08, 12:15 Tego bys najbardziej chcial. Swiat, a juz na pewno GW, pelna jest podobnych prowokatorow jak Ty, ktorzy swoje nijakie argumenty chca przerzucic na wygodna plaszczyzne, ktora w wiekszosci przypadkow jest niczym innym jak podobnym urojeniem co "molestowanie" w komentowanej powyzszej fikcji literackiej. Bo tez co ma piernik do wiatraka: przyklad z Zydem byl ni z gruszki ni z pietruszki tak rzucony by moc pozniej zbierac swoje "zniwo" poki co tylko w ograniczonej symbolicznej formie "nakrecajacych sie trybikow". Po prostu skrajnie zalosne i nie warte mego czasu. Szukaj chetnych na pajacow gdzie indziej! Re: Coz on (PS) takiego wyjasnia ? Odpowiedz Link Zgłoś
bloody_rabbit Przecież to Ty się nakręciłeś. 28.04.08, 12:41 Facet podał tylko przykład jak plotka o jego "niestandardowym" pochodzeniu narobiła mu kwasów w pracy. Sam też znam takie historie, również z Polski. Po co były te uogólnienia o Żydach w Twoim komentarzu? Odpowiedz Link Zgłoś
1europejczyk Dobrze, ze mi o tym piszesz bo bym nie wiedzial ! 28.04.08, 12:48 "Facet podał tylko przykład jak plotka o jego "niestandardowym" pochodzeniu narobiła mu kwasów w pracy." Tylko co to ma wspolnego z molestowaniem: sam zreszta pisze, ze sie wokol niego po tej plotce nie "zaciesnilo" tylko "rozluznilo" ! "Po co były te uogólnienia o Żydach w Twoim komentarzu ?" Dlatego, ze porownanie, ktorego uzylem wydawalo i nadal wydaje mi sie bardzo trafne ! Re: Przecież to Ty się nakręciłeś. Odpowiedz Link Zgłoś
bloody_rabbit Re: Dobrze, ze mi o tym piszesz bo bym nie wiedz 28.04.08, 16:11 > Tylko co to ma wspolnego z molestowaniem: sam zreszta pisze, ze sie wokol niego > po tej plotce nie "zaciesnilo" tylko "rozluznilo" ! Ma tyle wspólnego, że zarówno molestowanie jak i ostracyzm są nieprzyjemne dla przedmiotu tych działań. > Dlatego, ze porownanie, ktorego uzylem wydawalo i nadal wydaje mi sie bardzo > trafne ! Bzdura. Zawiera ono dwa kłamstwa, które zacytuję: "Sprowadzanie kazdego problemu do tego jednego, ktorym zajmuja sie nieustannie Zydzi rowniez na okolicznosc wlasnego przewrazliwienia na swoim wlasnym punkcie" Pierwsze kłamstwo to teza, że mis22 "sprowadzał każdy problem" do "tego jednego". Otóż nie wypowiadał się na temat "każdego problemu", a tego do którego się odnosił (molestowania i społecznej reakcji na relację kobiety która opowiadała o nim) nie sprowadzał do "tego jednego" (antysemityzmu), tylko przedstawiał je jako dwa różne przejawy nietolerancji i agresji. Drugie kłamstwo jest o Żydach, którzy rzekomo "zajmuja sie nieustannie" antysemityzmem (nieprawda) "rowniez na okolicznosc wlasnego przewrazliwienia na swoim wlasnym punkcie", co z kolei jest bełkotliwym truizmem (każdy jest wrażliwy na punkcie własnej krzywdy) który Tobie się widać wydaje źle świadczyć o Żydach. No, zapewne tak myślisz, Żydzi powinni zacisnąć zęby i zbierać bęcki które im się należą, bo mieli wszystkie kamienice na rynku, porywali dzieci na macę i zabili Jezusa? Odpowiedz Link Zgłoś
eeeee1 cnota 27.04.08, 17:44 w Polsce wiele kobiet broni swojej cnoty jak niepodleglosci, uwazajac ze to najcenniejsza rzecz jaka istnieje na swiecie; jak facet na nią spojrzy albo, nie daj boze, zagada do takiej, to od razu płacz, że molestują; gdyby to bylo mozliwe wiekszosc z kobiet w Polsce wpisywala by w podaniu o prace 'dziewictwo' w polu 'doswiadczenie zawodowe'; moja dobra rada to troche wyluzowac, zabawic sie nieco w zyciu z facetami a od razu wyzbędą sie kompleksów i stresu, ze wszyscy czyhają tylko na ich dziewictwo, bo to naprawde nie jest najcenniesza rzecz; Odpowiedz Link Zgłoś
aniorek Re: cnota 27.04.08, 21:28 Kolejny punkt widzenia Pozal Sie Boze Polskiego Mezczyzny. Tu nie chodzi o zagadanie, czy spojrzenie. Glupie seksistowskie i prostackie komentarze i usmieszki sa naprawde wkurzajace i deprymujace, a w pracy - niedopuszczalne. A w Polsce niestety na porzadku dziennym. Tutaj panom szefom wszystko wolno, a kobiety, ktore nie smieja sie z ich glupich zartow, uznawane sa za "niewyluzowane" i "broniace swojej cnoty". Jak dobrze, ze tu juz nie mieszkam. Prywatnie mam mnostwo przyjaciol wsrod facetow. Ale na prostakow mam alergie, obojetnie jakiej sa plci. Odpowiedz Link Zgłoś
and_nowak Re: cnota 28.04.08, 10:34 aniorek napisała: > Prywatnie mam mnostwo przyjaciol wsrod facetow. Cieszymy się. ;-) > Ale na prostakow mam alergie, obojetnie jakiej sa plci. Rozumiem, że to się odnosi do autora komentarza. Bo do samej treści artykułu NIJAK SIĘ NIE ODNOSI. Tam była smutna kobieta, która ODNOSIŁA WRAŻENIE, że cośtam i jej prezes, który NIGDY nie przekroczył żadnej granicy w stosunkach męsko-damskich (wobec tej kobiety). Paternalistyczny sotsunek wobec podwładnych to zupełnie inna sprawa - inna, bo niezależna od płci, ergo niezwiązana z molestowaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
szymadam Dyskomfort 27.04.08, 21:51 "-Ale on zatrudniał kobiety w zależności od długości spódnicy! -Tylko że poza tym jednym dziwactwem, o które nie mogłyśmy mieć pretensji, bo dzięki niemu zostałyśmy zatrudnione, zachowywał się przyzwoicie." Czyli, jeśli była nauczycielka zdolniejsza, ale w długiej spódnicy, to pracy nie dostała. Ale o to bohaterka artykułu pretensji nie ma, bo akurat spódnicy nie miała. Odpowiedz Link Zgłoś
marianogatto Feministyczna maniaczka 27.04.08, 23:58 Tej kobiecie wszystko "się wydawało" albo "na pewno musiało tak byc" albo "to się czuło" lub też istnieje "nieokreślona granica" i tak dalej i tym podobne pierdoły! Ona sobie to molestowanie wmówiła. Że poprosił ją o makijaż? No to co! A jak klientka się za mocno maluje i wygląda jak jakaś ulicznica to nie ma prawa jej zwrócic uwagi ze tak nie wypada? A jak w pracy powinna jakiś uniform ubierac jako asystentka, to też jej narzuca wygląd? Dżizus nie dajmy się zwariowac!!! Dotykał Cię? "Nie wiem, ale musiało tak byc" - no tutaj to mnie rozbawiła na maksa. Pewnie odbył z nią stosunek oralny a ona sobie z tego sprawy nie zdaje. Musiało tak byc - choc nie pamięta. Ogólnie ta pani - jak większośc patologicznych feministek ( z naciskiem na słowo 'patologicznych' bo nie wszystkie femi są takie ) - powinna poszukac niezłego psychiatrę i leczyc się ze swoich urojeń i jakichś kompleksów. Ona utrudnia sytuację KOBIET NAPRAWDĘ MOLESTOWANYCH bo przez takie puste p**** nikt nie chce ich traktowac poważnie. Odpowiedz Link Zgłoś
shamsa Re: Dyskomfort 28.04.08, 00:44 surowo niektorzy oceniacie mloda samotna matke po studiach, ktora w swym niedoswiadczeniu probuje robic dobra mine do zlej gry i utrzymac pensje. latwo jest pieprzyc o tym co powinna a co nie, kiedy w domu nie ceka przedszkolak do nakarmienia i ubrania Odpowiedz Link Zgłoś
and_nowak Wybitne bzdury - jej nikt nie molestował. 28.04.08, 09:59 Ta pani twierdzi, że była molestowana. Dowody: 1. nie bardzo miała zajęcie 2. miała jeździć w delegacje 3. szef pił (czasami) 4. ludzie tak myśleli A tak naprawdę wiemy, że się rozwiodła, miała dziecko w młodym wieku (nieodpowiedzialna? ;-))) ), znalazła robotę, w której nie potrafiła się odnaleźć. PRZECIEŻ SZEF NAWET JEJ NIE DOTKNĄŁ, NIE ZAPROPONOWAŁ NICZEGO! Ta pani ŻYJE Z OPOWIEŚCI O MOLESTOWANIU - stąd cała "afera". Napisała jakąś "doniosłą" pracę - i usiłuje uzasadnić potrzebę swego istnienia w tzw. środowisku naukowym. Te głupoty nt. molestowania słownego - wychodzi na to, że nie mogę zapytać jak tam dzieci - czy zdrowe, jak minął weekend - bo wkraczam w sferę prywatności. Każdego powinienem traktować jak szarego robota. Szkoda - w takim razie KAŻDY PODRĘCZNIK ZARZĄDZANIA jest namową do molestowania - bo tam elementem OBOWIĄZKOWYM w stosunkach służbowych jest tzw. "życzliwe przyjęcie" - właśnie uśmiech i pytanie jak było na nartach, pod żaglami, jak dzieci itd. Wszystkie te pytania wkraczają w sferę prywatności i właśnie po to są zadawane - by stworzyć wrażenie życzliwości i zainteresowania. Wrażenie, bo nieraz są zadawane przez bezdusznych cyborgów i wychodzi to bardzo sztucznie. Odpowiedz Link Zgłoś
realny.esteta Dyskomfort 28.04.08, 10:07 Zaraz będziemy mieli sytuacje żywcem przeniesione z USA gdzie kobieta poda do sądu mężczyznę który na nią patrzył. Ta kobieta powinna sie leczyć a nie udzielać wywiadów. Odpowiedz Link Zgłoś
ml130676 Przesada 28.04.08, 10:53 Bohaterka artykułu "miała wrażenie", "wyczuwała", "czuła nieprzyjemny klimat, dyskomfort, wrogie spojrzenia", ale nie jest to poparte żadnym konkretnym przykładem. Wiadomo, jeśli szef, współpracownik, ktokolwiek klepnie mnie w tyłek, złapie za biust, udo, wsadzi rękę pod spódnicę albo będzie mi robił propozycje wprost - to mogę się wkurzyć, choć w Polsce tyki styl bycia facetów NIESTETY jest praktykowany od pokoleń, a pieprzne żarty i obmawianie znajomych w stylu "ta zdzira, ta puszczalska" są na porządku dziennym nie tylko w towarzystwie amatorów taniego wina, lecz również w wydawałoby się kulturalnych kręgach jaśnie oświeconych biznesmenów, wykładowców akedemickich, pracowników naukowych, księży etc. Ja mam jeden dość radykalny i ryzykowny sposób na takich delikwentów - klepnąłeś mnie w tyłek, oddam ci, opowiedziałeś świński dowcip, odpowiem ci jeszcze bardziej obrzydliwym, robisz mi propozycje seksualne - ja będę cię namawiać na takie perwersje, że ci się odechce. Raz kolega z pracy proponował mi seks, powiedziałam - w porządku, ale ja lubię bić facetów, przypalać papierosami, wiązać i polewać gorącą czekoladą - amator łatwego seksu zmył się bez słowa. Jeśli ktoś wobec mnie jest chamski, ja jestem jeszcze bardziej, jeśli sprośny, mój repertuar wystarczy, żeby mu obrzydzić mnie i połowę kobiet w okolicy etc. Nie uciekam w popłochu, jestem typem agresywnej baby, która (kiedy coś jej nie pasuje) nie zawaha się dać w mordę, choć jestem mała i mam posturę siedzącego psa. Odpowiedz Link Zgłoś
rav107 Tak, ale... nie dajmy się zwariować!!! 28.04.08, 11:35 Hmmm.... oczywiście należy walczyć z molestowaniem seksualnym, rozumianym jako wymuszanie zachowań seksualnych poprzez podległość śłużbową, notoryczne składanie nachalnych seksualnych propozycji itp., ALE: Po pierwsze trzeba zwrócić uwagę, że często jest tak, że relacja seksualna w pracy ma miejsce za zgoda obu stron, a dopiero kiedy pojawiają sie problemy (np. zwolnienie z pracy), to wówczas nagle tą dobrowolną relację seksualną kobieta przedstawia jako molestowanie żeby coś ugrać w sądzie pracy albo zemścić się... Po drugie mówienie sobie po imieniu jest normą w firmach o korzeniach amerykańskich i (w większości) zachodnioeuropejskich, a i przyjęło się w wielu polskich, i nie ma w tym nic zdrożnego. A już stwierdzenie że powiedzenie komplementu koleżance z pracy czy podwładnej albo pocałowanie w rękę to molestowanie seksualne to po prostu kpina... w USA był taki przypadek zupełnie absurdalny, że mężczyzna został oskarżony o molestowanie bo opowiedział koleżance z pracy dowcip "z pieprzykiem"... więc podstawowa sprawa - walczmy z prawdziwą patologią molestowania seksualnego tam gdzie ona się zdarza, ale nie dajmy się zwariować! Odpowiedz Link Zgłoś
icek20 Dyskomfort 28.04.08, 12:10 Ta pani napewno nie mogla by uczyc mojch dzieci-kto wyksztalcil takiego tlumoka?ona gada jakby byla niedorozwinieta i zyla w 18 wieku wstydzcie sie panie o mozgu ptasim same za siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
zosl Re: Dyskomfort 28.04.08, 12:48 taka jest polska rzeczywistosć, nie jest to powszedniość, ale pewien schemat , który- mający się za supermenów- szefowie traktują, jak ich obowiazujący.Niestety.(( Młode dziewczyny "wyczuwają" klimat molestowania, ale jeszcze nie wiedzą, jak się chronić. Ponieważ mamy społeczne myślenie , też generalizując, jak mój :przedmówca", to nie dziwmy się , ze to ciche przyzwolenie daje potem pełne zahamowań kobiety. A mentalność Pani Dulskiej pokutuje, tylko w innej wersji. Odpowiedz Link Zgłoś
jarekmnowak Dyskomfort 28.04.08, 13:45 przerażające, że ta Pani tak paranoicznie widzi świat, który ją otacza. No i poza tym co to za matka, która zostawia dziecko w wieku przedszkolnym na cały dzień same. Co ono jadło? Jak się załatwiało? I przede wszystkim jak nie zamarzło, skoro ta pani mówi że w domu panowały takie mrozy? cała ta historia przeraża-choć najbardziej przeraża to co w głowie tej pani... Odpowiedz Link Zgłoś
asia665 Dyskomfort 28.04.08, 14:07 zaskoczyły mnie reakcje meżczyzn piszacych na tym forum moze ta kobieta nieporadnie udziela wywiadu ale skąd taka agresja ??? to mnie zaniepokoiło ... sama nigdy nie byłam molestowana ale nalezy zmierzyc sie z tym problemem Panowie! Odpowiedz Link Zgłoś
literate Dyskomfort 28.04.08, 15:44 1. osoba (szef), ktora wykorzystuje swoja pozycje do tego by wywierac wplyw na kobiete, mianiupulowac nia, zmuszac ja do gorszacych zachowan to dla mnie total SZMACIARZ (ciota, ktora nie umie inaczej "zdobyc kobiety" albo zaimponowac innym)! Powinno sie akiemu chciec wymiotowac kiedy patrzy w lustro. 2. jestem za rownouprawnieniem, bo jest czesc zadan, w ktorych kobiety sie sprawdzaja lepiej od meszczyzn 3. ciekawe czy czesto wystepuje tez sytuacja odrwotna tzn. szefowa mobbinguje podwladnego:P Odpowiedz Link Zgłoś
mukroko Re: Dyskomfort 28.04.08, 17:25 > 3. ciekawe czy czesto wystepuje tez sytuacja odrwotna tzn. szefowa mobbinguje > podwladnego:P ehh i te uśmieszki, pewno jakbym ja napisał o sytuacji odwortnej i dodał bym uśmieszki, to wyzwałybyście mnie od zboczeńca... Odpowiedz Link Zgłoś
xyzak Re: Dyskomfort 29.04.08, 07:36 2. jestem za rownouprawnieniem, bo jest czesc zadan, w ktorych kobiety sie sprawdzaja lepiej od meszczyzn a jakie to zadania? p.s. nie 'meszczyzn' tylko mezczyzn Odpowiedz Link Zgłoś
yennyfer11 Dyskomfort 30.04.08, 19:18 ...straszny w tym wszystkim balagan myslowy...albo ta Pani sama nie wie o co jej chodzi albo do konca nie umie przekazac swoich mysli...nie zrozumialam przeslania tego artykulu...istny chaos... Odpowiedz Link Zgłoś
seminanec Dyskomfort 01.05.08, 10:10 Na tym polega praca - na wykorzystywaniu na wszelkie sposoby pracownika. Często na poziomie prostytucji. Pracownik sprzedaje swój wizerunek i kontakt. Odpowiedz Link Zgłoś
mcgoo Dyskomfort 01.05.08, 11:38 Cala ta historia o molestowaniu przez mezczyzn to jedna czesc medalu, a druga jest taka, ze to kobiety molestuja. Wchodze np. do urzedu a tu panna z cycami niemal na wierzchu. Druga w mini do samych posladkow, trzecia w przezroczystej koszulce. Prawie kazda ma brzuch na wierzchu. Zdarza sie to nawet w sadzie. Panie wcele sie nie przjmuja zadnymi konwenansami. Jak moze urzedniczka w sadzie paradowac z brzuchem na wierzchu? albo panna w wydziale architektory starostwa ? Panie sa wyuczone, ze dupa sprzedaje sie naljepiej i skwapliwie z tego korzystaja (autolansik? czy cos w tym rodzaju). Nikt nie zwraca uwagi, ze to najczystszej wody molestowanie mezczyzn przez panie ktore same z nieprzymuszonej woli uwypuklaja swoja seksualnosc. Wszystko byloby OK gdyby robily to na ulicy, czy w domu, czy na basenie albo w kinie dyskotece gdziekolwiek tylko nie w pracy, urzedzie, sadzie. Odpowiedz Link Zgłoś