adamrozew
06.07.09, 07:48
Mogę zrozumieć, żal i smutek w komentarzach w stosunku do
niedouczonych lekarzy, ale prosiłbym o nie ogolnianie. Lekarze są
jak całe społeczeństwo mili, sympatyczni a inni niestety chamy i
gbury. Profesjonalisci albo dyletanci. Z wszystkimi typami mozemy
sie spotkac. Jestem lekarzem, ale niestety tez jestem naznaczony
depresja, mysle ze tylko poczucie obowiazku wobec najblizszych
powodowalo, ze pracowalem (jak automat) i nie zrobilem najgorszego.
Duzo zawdzieczam moim najblizszym, ktorzy zawsze w takich chwilach
są ze mną - oni powodowali, ze w najciezszych chwilach podejmowalem
walkę. Depresja to bycie na rozpalnym słoncu, bez mozliwosci
zamkniecia oczu i schowania się w cieniu, depresja to przerazliwy ,
biologiczny, zwierzecy lęk, to bycie pod ścianą bez mozliwosci
ucieczki, to pragnienie śmierci i przygotowywanie jej. Dla mnie w
momentach gdy "wracam do zycia"sa przerazajace sa najbardziej mysli
samobojcze - gdyz jako lekarz mam swiadomosc mojej wiedzy medycznej.
Tak jak pisalem, 70% zawdzieczam moim najblizszym, ktorzy sa przy
mnie oraz sa taka kotwicą na tej ziemi, resztę zawdzięczam lekom a
obecnie wsłuchiwaniu się w swoj rytm, co powoduje, ze staram
się "wyprzedzać" depresję, co od kilku lat powoduje, ze
moje "dołki" są lagodniejsze i krocej trwaja. Ale pewnosci, ze tak
bedzie zawsze nie mam.
Jedną z moich specjalizacji jest medycyna rodzinna, zaobserwowalem,
ze ludzie czesto "celowo badz nie celowo" wypierają depresję. Moze
jako osoba naznaczona, lepiej wyczuwam ją, ale naprawdę czesto się
zdarza, ze przychodzą osoby z tysiacami problemów, wystarczy jedno
celne pytanie i się "rozklejają". Niestety ludzie wstydzą się
deperesji a to nie jest ich wina, ze maja taką a nie inną chorobę