michal_jasniok
06.12.10, 21:57
"Dobra polityka pozostaje w służbie człowieka, nie zaś jakiejkolwiek doktryny lub interesu. Polityka łączy się z moralnością tylko tam, gdzie pielęgnowane są cnoty obywatelskie. Gdzie patriotyzm stawiany jest ponad walkę o partyjne interesy. Gdzie autorytet państwa wymusza bezwzględne przestrzeganie prawa, także przez rządzących. Gdzie roztropność nakazuje powściągać grupowe spory. Zaś honor ceniony jest bardziej niż spryt."
Te sześć postulatów zawartych jest w deklaracji ideowej Platformy Obywatelskiej. Myślę, że wielu z nas gotowych jest się pod nimi podpisać. Niestety, na dzisiejszej sesji Rady Miejskiej zadeptano pięć z nich. Losy ostatniego postulatu rozstrzygną się w ciągu najbliższych kilku dni.
Radni nieformalnej koalicji PO i PiS odrzucili kandydaturę Krystyny Sowy na funkcję wiceprzewodniczącej. Pani radna uzyskała najwyższy wynik wyborczy w mieście. Wzorowo wypełniała funkcję wiceprzewodniczącej Rady Miejskiej w ciągu ostatnich dwóch kadencji. Radną jest od 1994 roku. Pani radnej zaszkodził fakt, że nie należy do aparatu partyjnego mającego większość w radzie. Co mnie martwi, pomijając kwestie zupełnie oczywiste? Tak, jak słusznie określono to na sesji, decyzja radnych oznacza niegospodarność - jeśli w taki sposób będziemy gospodarować najważniejszym zasobem, jakim jest ludzka wiedza, straci na tym przede wszystkim nasze miasto. Gdy przewodniczącym Rady został dziś radny nigdy wcześniej nie pełniący mandatu radnego, tym bardziej potrzebna jest osoba, która ma doświadczenie zapewniające sprawne funkcjonowanie jednego z organów samorządu.
Najważniejsze decyzje jednak nastąpią. Praca radnych to praca w komisjach. O dynamice pracy samorządu zadecyduje ich skład. W ostatniej kadencji postanowiono, że w komisjach pracować będą osoby, które mają wiedzę, doświadczenie i interesują się daną problematyką. Kluczem doboru były nie legitymacje partyjne, lecz kwalifikacje. W efekcie np. w Komisji ds. Rodziny największy klub radnych miał tylko 1 przedstawiciela, a w Komisji ds. Edukacji ponadproporcjonalnie więcej, niż wynikałoby to z "układu politycznego" w Radzie. Efekt? Nie rozmawialiśmy o polityce, tylko o meritum sprawy, bo członkami komisji byli nie "delegaci partii" tylko specjaliści w danej kwestii.
Mam coraz więcej wątpliwości, szczególnie po dzisiejszej sesji, czy ten model współpracy - tak ceniony przez radnych z innych miast - zostanie utrwalony. Dobry wizerunek buduje się latami, a niszczy szybko kilkoma niefrasobliwymi decyzjami.
Więcej: jasniok.pl/aktualnosci.php