sss9
10.03.06, 09:55
strach się bać. znam takiego "ancymonka" - horror, z jego powodu nie często
odwiedzam rodziców...
Zeszyt złości
Piątek, 10 marca 2006r.
Ewie Włoczek wielokrotnie zdarzało się słuchać jakimi źle wychowanymi dziećmi
są jej dwaj synowie. Sama podejrzewała, że zachowanie 14-letniego dziś Marka i
o trzy lata młodszego Waldka to nie kwestia wychowania, ale nadpobudliwości
psychoruchowej, czyli ADHD. Gdy od Marka usłyszała "mamo, muszę się zabić, bo
jestem inny niż koledzy" postanowiła znaleźć lekarza, który potwierdziłby jej
podejrzenia. Postanowiła też pomóc innym rodzicom zastanawiającym się, czy ich
dzieci cierpią na ADHD. Tak powstało Stowarzyszenie Rodziców i Opiekunów
Dzieci oraz Młodzieży z zespołem ADHD "Akceptacja". Funkcjonuje ono w
Gliwicach, ale skupia też zabrzan.
- Sama miałam problem trafić do dobrego lekarza, jednoznacznie potrafiącego
postawić moim dzieciom diagnozę. Wiem więc, co przeżywają inni rodzice. U
starszego syna zaczęło się od problemów w szkole. Marek nie potrafił
wysiedzieć w miejscu przez godziną lekcyjną, nie słuchał wychowawczyni, bo w
tym momencie ważniejsze było przejeżdżające auto lub kolega szepczący coś z
tyłu. Stres w szkole nasilał się, bo koledzy albo ze względu na "inność"
zaczepiali Marka, albo prowokowali do nie zawsze mądrych zachowań. Niestety,
łatwo go było przy tym wyprowadzić z równowagi. Lekarze, do których trafiałam
bagatelizowali: Marek wyrośnie z tego. Musiałam trafić dopiero do psychiatry
Piotra Gorczycy. On nie rozwiał moich złudzeń wstępnie diagnozując ADHD u
Marka - wspomina Ewa Włoczek.
Teraz już wie, że niepokojący mogło być to, że jej syn zaczął nie chodzić, a
wręcz biegać, gdy miał siedem miesięcy! Dzieci z ADHD potrafią bowiem
przeskakiwać pewne etapy rozwoju. Po zdiagnozowaniu choroby u dr. Gorczycy,
syn zaczął uczęszczać na terapię. W tym schorzeniu musi być ona długotrwała. U
Marka trwa już cztery lata i pani Ewa widzi poprawę. To właśnie na spotkaniach
terapeutycznych narodził się pomysł powołania stowarzyszenia dla rodziców
"początkujących". Bardziej doświadczeni polecają im fachową literaturę i
internetowe strony o ADHD.
- Chcemy im pomóc, by nie błądzili po omacku. W ADHD łatwo pewne symptomy
przegapić, nietrudno też własnym zachowaniem przyczynić się do jego
pogłębienia. Terapia trwa nie tylko w przychodni, również powinna się odbywać
w domu. Dzieci muszą uczyć się samokontroli, a rodzice muszą być w swym
zachowaniu konsekwentni. Moi synowie mają tzw. zeszyt złości. Gdy się na mnie
zdenerwują, mogą w nim bazgrać, wyrywać kartki, dorysowują mi nawet wąsy. To
naprawdę działa, złość przechodzi! - dodaje Ewa Włoczek.
Tu po wsparcie!
Zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi, według najnowszych
badań, jest zaburzeniem w dużej mierze uwarunkowanym genetycznie. Wiąże się
ono z wadliwym funkcjonowaniem niektórych obszarów mózgu odpowiedzialnych za
kontrolę ruchu, impulsywność i kontrolę uwagi. W Gliwicach rodzice dzieci z
ADHD spotykają się w każdy poniedziałek w Gliwickim Centrum Organizacji
Pozarządowych przy ul. Jagiellońskiej 21 (w godz. od 16. do 18.) Grupy
wsparcia spotykają się w Zabrzu w SP nr 14 w ostatnią środę miesiąca o godz.
16.30. Można też pisać: adhd.gliwice@op.pl
gliwice.naszemiasto.pl/wydarzenia/577891.html