Muszę Wam sie szczerze przyznać, że czasami dopadają mnie
wątpliwości. Przeciwciała badałam tylko raz, przed rozpoczęciem
leczenia, miałam wtedy wszystkie objawy w "pełnym rozkwicie", czułam
sie tragicznie, wiec gdybym te przeciwciała miała, to w tamtym
momencie powinny być na 100% - a nie było!
Bardzo często na forach czytam takie odpowiedzi:" Co z tego,że nie
ma przeciwciał? Czy to coś zmienia?" I tu własnie mam wątpliwości.
bo może to jednak nie Hashimoto, tylko coś innego i może, zadowolona
z tego, że wreszcie mam diagnozę i się leczę, "przegapiam" jakiś
inny stan chorobowy? Moje wątpliwości mają źródlo w moim złym
samopoczuciu.
I jeszcze ostatnie wyniki na dawce 87,5 Letroxu.
Wyniki z 20-10-2009 na dawce 87,5:
fT4 17,54 (12-22) 55,4%
fT3 4,83 (3,1-6,8) 46,76%
ferrytyna 68,3 (13-150) 40,36%
wit B12 367,2 (191-663) 37,33%
Nie są jakieś "tragiczne", leczę się dokładnie rok, powinno być
zdecydowanie lepiej,a niestety jest tylko trochę lepiej.
Od listopada jestem na dawce 100. W tym tygodniu robię komplet
nowych badań, zobaczymy co tam w tych moich wynikach piszczy.
Ale watpliwości, ze to jednak nie Hashimoto, ciagle mam w tle
Pozdrawiam, szafirowa_(lekko zdechła)burza