Dodaj do ulubionych

Hashi, anemia i wegetarianizm

07.02.10, 21:09
Tak się ostatnio zastanawiam nad tym nieszczęsnym żelazem (czytałam oczywiście
cały wątek na ten tematsmile), które w moim przypadku wynosi 6,5 ng/ml przy
normie 15-250, czyli -3,62%... stosuję sorbifer durules, piję soki z pokrzywy
i jem wszelkie możliwe produkty roślinne bogate w Fe, bo bardzo przejęłam się
tym wynikiem. Coraz częściej jednak zastanawiam się nad skutecznością mojej
diety, skoro nie jem w ogóle mięsa. Wiem, że produkty zwierzęce zawierają
żelazo hemowe, czyli to łatwiej przyswajalne, zdaję sobie też sprawę, że z
powodu wyeliminowania spożycia mięsa moje wyniki nigdy nie będą idealne, ale
zaczęłam się ostatnio martwić czy w ogóle dobiję do zadowalających wyników...
przemknęła mi nawet myśl, żeby zrezygnować z diety wegetariańskiej, ale to
bardzo trudne, bo mięsa nie jem już od 20 lat i nie wyobrażam sobie
przełknięcia chociażby kawałeczka. Dlatego postanowiłam napisać i szukać
pocieszenia na forum - może któraś z Hashimotek borykała się z anemią i mimo
niejedzenia mięsa doprowadziła ferrytynę do normy?
Za miesiąc robię badania kontrolne i okaże się czy to możliwe...
Obserwuj wątek
    • szafirowa_burza Re: Hashi, anemia i wegetarianizm 07.02.10, 21:28
      Jeżeli od 20 lat nie jadasz mięsa, to Twój organizm nie potrafi już
      go trawić i powrót do normalnej diety jest chyba niemożliwy.

      Muszę Ciebie pocieszyć,że wiekszość Hashimotek je mieso a pomimo to,
      ma, często,ogromne niedobory żelaza i witaminy b12 - tak więc Twój
      wegetarianizm niczemu nie jest winny - to wina choroby tarczycy!
      • anka.83 Re: Hashi, anemia i wegetarianizm 08.02.10, 13:15
        szafirowa, mięso to nie mleko, organizm nie może przestać "umieć" je
        trawić. Do mięska (powoli i stopniowo) zawsze można wrócić, enzymy je
        trawiące nie zanikają.
    • oktisek Re: Hashi, anemia i wegetarianizm 07.02.10, 22:12
      anne_eve napisała:....> może któraś z Hashimotek borykała się z anemią i mimo niejedzenia mięsa doprowadziła ferrytynę do normy?<
      Pewnie będę w mniejszości,ale moim zdaniem nie!Podstawą właściwego poziomu ferrytyny,witB12,jest zbilansowana dieta uzupełniana w wypadku choroby suplementami(witaminy +minerały)To bardzo trudno uzyskać tylko przy jedzeniu wyłącznie produktów roślinnych.Można oczywiście suplementować żelazo(Tu wpisać nazwę różnych ascoferów)Lecz po dłuższym okresie czasu poprawa niewielka a pojawiają się skutki uboczne(np:bolący żołądek)Piszę to na podstawie własnych doświadczeń.Co przeżyłem z likwidacją anemii mojego syna to moje.Wegetarianinem stał się z powodów ideolo.(zabijanie zwierzątek,ryb,te kury bez piór!!!)Na forach naczytał się,że szpinak ,buraki itp pokarmy wyrównują poziom żelaza a soja i inne strączkowe to znakomity zamiennik białka zwierzęcego.Niestety oprócz zabarwionych na zielono, czy czerwono stolców poprawy nie było.To straszne obserwować jak moja krew z krwi gasła w oczach. Na szczęście udało się go przekonać do jadania jajek i serów(oczywiście tylko z ekologicznych farm)reszty dokonały jarzynowe zupy na wywarach z żeber wołowych ,których sposób przyrządzania, mama starannie przed nim ukrywała. Pod rozwagę.oktisek.
      PS.Tego oszustwa się nie wstydzę smile
    • eli_1 Re: Hashi, anemia i wegetarianizm 08.02.10, 01:08
      Nie jadłam mięsa przez pięć lat, Hashi było niezdiagnozowane wtedy,
      i pewnie dopiero ruszało. Po pięciu latach byłam prawie ruiną
      człowieka, wychudzona - taką niezdrową chudością, bez energii.
      Żelazo suplementowałam co roku przez kilka miesięcy, miałam już
      wcześniej z nim problemy. Ferrytyny nie badałam, tylko poziom żelaza
      i morfologię - nie najlepszą, ale nie tragiczną. Ale wegetarianizm
      to nie tylko niedobory żelaza, ale też witamin z grupy B, różnych
      aminokwasów, występujących w białku zwierzęcym. Teraz - 15 lat
      później, aminokwasy w kaspułkach są dostępne. Ale co to za zdrowa
      dieta, w której połowę składników odżywczych trzeba dostarczać w
      tabletkach?
      Teraz mięso jem, z niechęcią, ale pamiętam jak się czułam na diecie
      bez,i to nie było życie. Tak, mam poczucie winy z tego powodu, nawet
      duże, ale nie widzę rozsądnego wyjścia. Chcę żyć i funkcjonować
      normalnie.

      Przy Twoich wynikach może się załapiesz na zastrzyki z żelaza? Jaką
      masz morfologię? Moja wiecznie odchudzająca się mama łapała sie na
      nie co 2-3 lata. Bolało chyba, ale wolała to, niż się zdrowo
      odżywiać.
      Przy takim wyniku jak Twój uzupełnianie niedoborów pożywieniem
      (roślinnym!) i tabletkami może potrwać bardzo długo, lata nawet.
      Mi na diecie mięsnej i wątróbkach, niewielkim niedoborze, zajmowało
      to pół roku co najmniej (biorąc ascofer i hemofer przepisywany przez
      lekarza).
      • stapelia Re: Hashi, anemia i wegetarianizm 08.02.10, 10:16
        będąc na diecie wege same dobierałyście składniki czy korzystałyście z porad
        jakiś specjalistów czy for wegetariańskich?
        O sobie nie mogę powiedzieć, że jestem wege ale mięsa jem naprawdę bardzo mało
        (żadnych wędlin, kiełbasę raz w roku na ognisku, czasem jakąś rybkę, mięso na
        obiad jadłam ostatnio chyba w grudniu)
        Widzę, że ferrytyna też mi spada sad Znam ludzi co nie jedzą mięsa a się dobrze
        mają. Ja się bardziej boję tych wszystkich syfów co dodają do mięsa a niestety
        nie mam dostępu do mięsa bio.
        • wierka-5 Re: Hashi, anemia i wegetarianizm 08.02.10, 10:36
          witam
          Zgadzam sie z porzednimi wypowiedziami. Nigdy nie zrozumiem jak można samemu sobie szkodzić, wpędzać w anemie i inne straszne chorby.
          Nie jesteśmy zaprogramowani na roslinożerców.
        • szafirowa_burza Re: Hashi, anemia i wegetarianizm 08.02.10, 10:43
          > Ja się bardziej boję tych wszystkich syfów co dodają do mięsa a
          > niestety mam dostępu do mięsa bio.

          Niestety, syfy znajdują sie wszędzie, nie tylko w mięsie sad Warzywa,
          zboża, kasze to sama chemia. Kiedyś rolnik uprawiał ziemię, orał, siał i
          zbierał... teraz jeździ non stop z opryskiwaczem. Wieś to jedna wielka
          chmura chemicznych oprysków i nawozów sztucznych. A potem to Ci jeszcze
          te warzywa napromieniują i dopiero my to zjadamy... trzeba być naprawdę
          silna jednostką aby to przeżyć!
          Ja jem mięso-często "niby" eko-i ferrytyna też mi spada i mam b12 na
          poziomie ok.30%, naprawdę niewiadomo co robić...
          • stapelia Re: Hashi, anemia i wegetarianizm 08.02.10, 10:59
            wszystkie strączkowe, kasze, ryże, makarony, przyprawy, oleje, jajka kupuje bio,
            herbaty też, myję zęby pastą bez fluoru, coraz bardziej myślę o filtrze na kran.
            warzyw nie kupuję w hiperach, choć pewnie w mojej budce podobny syfsmile chleb
            piekę sama z mąk bio. Nabiał zwykły kupuję chyba, że mam czas i jadę na plac do
            mojej baby (od niej pewnie salmonellą mogę się zarazićsmile ehh tylko to mięso...
            • szafirowa_burza Re: Hashi, anemia i wegetarianizm 08.02.10, 12:14
              >wszystkie strączkowe, kasze, ryże, makarony, przyprawy, oleje,
              jajka >kupuje bio,herbaty też

              Ja też smile tylko niestety coraz częściej słychać głosy, że
              certyfikat eko po prostu sie kupuje od Zielonych organizacji, które
              z ekologii+naiwność ludzka, bardzo dobrze sobie żyją... cos w tym
              chyba jest, bo skoro tak dbamy o dietę, to dlaczego jesteśmy chore?
              Wszystkie choroby zaczynają sie od talerza, nasze zaczęły się od
              bio-talerza... wink wink wink
        • eli_1 Re: Hashi, anemia i wegetarianizm 08.02.10, 12:23
          > będąc na diecie wege same dobierałyście składniki czy
          korzystałyście z porad
          > jakiś specjalistów czy for wegetariańskich?
          Kiedyś nie było internetu wink
          Tylko książki o diecie dla jaroszy.
          Myślę, że teraz łatwiej świadomie ułożyć dietę i łatwiej o
          suplementy. Choćby te nieszczęsne aminokwasy i pełne białko, jak się
          dużo trenuje niezbędne.

          > Znam ludzi co nie jedzą mięsa a się dobrze mają.
          Mężczyźni czy kobiety? Aktywni fizycznie (białko!)?
          Zdrowe osoby mogą też jednak łatwiej przyzwajać róźne rzeczy z
          jedzenia/suplementów.
      • anne_eve Re: Hashi, anemia i wegetarianizm 08.02.10, 10:40
        Ja przestałam jeść mięso już jako dziecko, miałam wtedy chyba ok 10-11 lat.
        Oczywiście rodzina starała mi się to wyperswadować z głowy (zresztą cały czas,
        po 20 latach próbują), ale ja byłam nieugięta, bo bardziej było mi żal
        zwierzątek. Z czasem niejedzenie mięsa stało się czymś naturalnym dla mnie, nie
        kierowałam się już kwestiami ideologicznymi. Regularnie robię morfologię i
        zawsze była ok, erytrocyty, hemoglobina, mcv i mpv raczej niskie, ale wciąż w
        normie. Dopiero ostatnio mocno spadły, co zbiegło się momentem, w którym
        dowiedziałam się o hashi. Od razu zbadałam sobie poziom wit. z grupy B, Ca itd.
        i wszystkie wyniki są idealne.
        Muszę w tym miejscu podkreślić, że nigdy wegetarianizm nie był dla mnie sposobem
        na schudnięcie - tak naprawdę nigdy w życiu nie odchudzałam się, nie dałabym
        rady, bo uwielbiam jeść smile nigdy też nie byłam wychudzona i raczej czułam się
        dobrze, tylko porą zimową niezmiennie spadek samopoczucia i osłabienie, a tej
        zimy najgorsza kondycja od lat...
        Dziękuję za podzielenie się swoimi przemyśleniami w tym temacie, coraz bardziej
        dojrzewam do decyzji o zmianie moich nawyków żywieniowych, lecz z drugiej strony
        totalnie sobie tego nie wyobrażam... pzdr
        • eli_1 Re: Hashi, anemia i wegetarianizm 08.02.10, 17:33
          A jesz jajka? Żółtka są bogate w witaminy, min B, żelazo. Widziałam
          fermę eko, kury chodziły sobie po trawie, więc to nie tylko kwestie
          płacenia zielonym. Takie kury nie mogą być też karmione paszą, tylko
          ziarnem (pszenicą). Ostatnio kardiolodzy odchodzą od straszenia
          cholesterolem, i teraz jajka są ok nawet w dużej ilości.

          Po 20 latach rozpoczęcie jedzenia mięsa może być ciężkie, a już na
          pewno nie w ilościach, który by pozwoliły szybko uzupełnić
          niedobory. Może trzeba wychodzić jednak zastrzyki, przy takim
          wyniku, i informacji, że jesteś wegetarianką, nie powinno być dużego
          problemu. Chyba.
          A co z poziomem B12? "Idealny" może nie być idealny przy Hashi?

          Jeślibyś rozważała dodanie mięsa do diety, to może eko (zwierzęta
          jednak chodzą po pastwisku), albo dziczyzna (mrożona) - odstrzały są
          m.in. do regulowania populacji w zastępstwie drapieżników. Jest to
          jedzenie, żeby żyć, jak w przyrodzie, a nie wynaturzenia z fabrykami
          mięsa i jedzeniem ponad potrzeby.

          PS ja nie przeszłam na wege, żeby schudnąć. Był to niechciany efekt
          uboczny, naprawde nie wyglądało to dobrze. Uprawia sporty siłowe, i
          przy braku odpowiednich suplementów/wiedzy trochę mnie
          wyniczyszczyło.
          • anne_eve Re: Hashi, anemia i wegetarianizm 09.02.10, 18:20
            eli_1 napisała: > A jesz jajka? Żółtka są bogate w witaminy, min B, żelazo.
            Tak, jajka jem dość często nawet i bardzo je lubię. Podobno najlepiej jeść same
            tylko żółtka, bo wtedy organizm przyswaja więcej żelaza niż po zjedzeniu całego
            jajka. Ogólnie nabiał był do tej pory w przewadze w mojej jakże niezbilansowanej
            diecie... no a teraz zbieram tego efekty. Piszę, że był, bo odkąd dowiedziałam
            się, że upośledza wchłanianie żelaza czy tyroksyny, staram się ograniczyć jego
            spożywanie. W zamian wprowadzam coraz więcej warzyw i kiełków kupowanych właśnie
            na ryneczkach, z nadzieją, że są zdrowsze niż te z supermarketów (choć coraz
            częściej powątpiewam).
            No i to nieszczęsne mięso... porozmawiam z lekarzem i
            jeśli uzna w moim przypadku za absolutnie zasadny powrót do diety mięsnej, to
            pewnie się zdecyduję, ale będzie mnie to naprawdę dużo kosztowało...

            Za jakiś miesiąc zrobię raz jeszcze ferrytynę, aby przekonać się czy mój
            organizm wchłania Fe z tabletek, a jeśli okaże się, że nie, to na pewno spytam o
            zastrzyki.

            Jeśli chodzi o poziom B12 i hashi, to nie wiem czy może być idealny w tej
            chorobie, wiem jedynie jak jest u mnie. USG wykazało początki hashi (miąższ
            hypoechogeniczny czy jak go tam zwą), do tego anty-tg dużo ponad normę, anty-tpo
            trochę ponad normę, ferrytyna tragiczna, a B12 właśnie idealnie (pisząc idealnie
            mam na myśli w środku normy, więc chyba ok).

            Wahania typu jeść czy nie jeść mięsa towarzyszą mi ostatnio praktycznie cały
            czas, zwłaszcza że staramy się z mężem o dziecko (niestety bezskutecznie; i może
            dobrze, że póki co tak się dzieje, bo w międzyczasie wyszło parę spraw na jaw,
            takich jak anemia, hashi, hiperprolaktynemia, którymi najpierw muszę się zająć).
            Z drugiej strony moja znajoma nie je mięsa prawie tak samo długo jak ja i będąc
            w ciąży nadal go nie spożywała - wszystkie wyniki miała bardzo dobre i ani przez
            chwilę nie zbliżyła się nawet do anemii. I gdzie tu w tym wszystkim logika?
            Wiem, wiem każdy organizm jest inny, różne są potrzeby organizmu, pewnie jej
            dieta była dobrze zbilansowana i dopasowana do potrzeb jej organizmu, ale to by
            oznaczało, że wegetarianizm nie jest aż tak szkodliwy i wyniszczający jak
            niektórzy sądzą. I to nie jest wyjątek potwierdzający regułę, znam jeszcze
            innych wegetarian cieszących się dobrym zdrowiem. Na szczęście smile
        • wiolcia29_2 Re: Hashi, anemia i wegetarianizm 08.02.10, 22:08
          Nie jadłam mięsa przez 7 lat i doskonale rozumiem Twoje obawy
          związane z powrotem do mięsnej diety. Nie było mi łatwo, ale byłam w
          ciąży, ledwo poradziłam sobie z anoreksją, a wyniki miałam kiepskie.
          Płakałam i powoli, tak, jak niemowlakowi, włączałam mięso do diety.
          Bardzo chciałam żebyśmy obie były zdrowe.
          • djpa Re: Hashi, anemia i wegetarianizm 09.02.10, 10:33
            Hashi nie bierze się od niezdrowego jedzenia. To jest genetyczne

            www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/dispomim.cgi?id=140300

            Hashi zawdzięczamy mutacji w kilku genach.

            Nieco znam się na uprawie warzyw. Marchew nie urośnie, jeśli się ją nawozi. Wystarczy wysiać marchew obok pietruszki - wtedy nie trzeba jej pryskać. W moim mieście (w Trójmieście!) na targu (rynku - w zależności od regionu Polski) mogę co sobotę takie warzywa kupić. Np. marchewka pachnie nawet zimą z odległości 2 metrów. Mogę kupić jajka od kur, które biegają po trawie. Są pyszne! Prawdziwe mleko (krowie, kozie) i twaróg też można kupić. I kaczki i kurczaki - żywe, martwe...

            W Biedronce mają "Kiełbasa wiejska z kurczaka", 25zł/kg. Nie zawiera glutenu, laktozy i konserwantów. Skład: mięso z kurczaka 94%, tłuszcz z kurczaka, sól, przyprawy naturalne. Wędzona tradycyjnie dymem z drewna bukowego. Bez glutaminianu sodu!

            Nie uniknie się tego, co niezdrowe. Tym bardziej, że nie mówi się powszechnie o szkodliwości np. aspartamu czy glutaminianu sodu. Być może szkodliwość innych substancji, które teraz są uważane za bezpieczne, dopiero się okaże w przyszłości. Jest mnóstwo szkodliwych substancji w kosmetykach, proszkach do prania itd.

            Bio nigdy nie kupowałam i kupować nie zamierzam.
            • stapelia Re: Hashi, anemia i wegetarianizm 09.02.10, 11:00
              pewnie, że wszystkiego nie unikniemy. Ale wiedząc co jest szkodliwe możemy
              unikać produktów ze szkodliwymi składnikami. Wiem że fluor i aspartam jest
              szkodliwy to nie kupuje past do zębów, które to zawierają. Trzeba się trochę
              pogłowić albo przejść do zielarni ale można znaleźć. Można też nie pić
              słodzonych aspartamem napojów, nie rzuć gumy do żucia, a przede wszystkim CZYTAĆ
              ETYKIETY!! Zawodowo zajmuję się projektowaniem opakowań, współpracujemy z
              różnymi firmami spożywczymi i niestety wiem, że czytać trzeba. I wiem też, że
              certyfikat bio to nie płacenie organizacjom, ale poważne wymagania i kontrolę.
              Oczywiście inna kwestia, że zdobycie certyfikatu jest takie drogie, że wielu
              producentów po prostu na to nie stać.
              Zamiast kupować dezodoranty z aluminium za 12pln można kupić ałun - naturalny
              kamień - idealny, tani i zdrowy i starcza na dobrych kilka lat - kosztuje 7 pln.
              Polska firma Gold Drop robi płyn do naczyń i płyn do mycia podłogi z
              certyfikatem eko - kosztuje 5 pln sztuka.
              W każdym mieście można znaleźć targi jakąś panią od której można kupić zdrowsze
              rzeczy.
              To oczywiście przykłady ale jak się chce to można w jakimś zakresie ograniczyć
              szkodliwe substancje w otoczeniu.
              Czytam teraz sporo o jodzie - jod wypłukuje z organizmu większość metali
              ciężkich - aluminum, bor, fluor i inne ((yy nie wiem czy fluor jest metalem -
              chyba nie)jest ich antagonistą.
              Ponieważ nie mam hashi - zapodaję sobie kropelkę jodyny rozpuszczonej w wodzie
              dziennie - zobaczymysmile - taki eksperymentsmile

              pozdrawiam
              Stapelia
              www.chorobytarczycy.eu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka