Dodaj do ulubionych

Redukcja węglowodanów w diecie

11.03.12, 18:45
Na sąsiednim forum przeczytałam taki wpis:

"Skorzystałam z sugestii redukowania węglowodanów w diecie (a było co redukować!) i bardzo szybko odczułam poprawę samopoczucia. Ustąpiła tkliwa bolesność mięśni odczuwana nawet w spoczynku (nawet w nocy w czasie gdy spałam), straciłam po tygodniu 1 kg (do aktualnie), zeszło jakby takie opuchnięcie ciała." - by eveah, link

Czy ktoś wie coś więcej? W jaki sposób dieta niskowęglowodanowa miałaby wpływać na łagodzenie bólu mięśni? Też mnie ten problem dotyczy, mięśnie, stawy, kolana, kręgosłup, nadgarstki, przez chwilę po rozpoczęciu suplementacji tyroksyną było lepiej, ale niestety wraca. Wiem, że musiałabym zbadać niedobory, ale w tym miesiącu ni ma na to szans z przyczyn finansowych, a pierwszy w kolejce do zbadania czeka helikobacter. Węgle zaś mogę ograniczyć bezkosztowo wink
Obserwuj wątek
    • pies_z_laki_2 Re: Redukcja węglowodanów w diecie 11.03.12, 23:38
      Może chodzi o skrót myślowy i potraktowanie zamiennie węglowodanów z produktami z glutenem?
      • kai_30 Re: Redukcja węglowodanów w diecie 12.03.12, 07:42
        A, no może. To by miało jakiś sens - w zeszłym roku, zanim dowiedziałam się, że jestem chora, byłam przez trzy miesiące na diecie inspirowanej Dukanem - tzn bez przestrzegania faz zamiennych, ale z całkowitym odstawieniem węglowodanów (glutenu, no przecież!) i bez ograniczenia warzyw. Schudłam bardzo ładnie (nietrwale, niestety) i czułam się dużo lepiej, ale nie wiązałam tego z glutenem, a z samą utratą wagi... Może czas by było do tego wrócić, do zrzucenia mam bardzo dużo...
        • rotkaeppchen1 Re: Redukcja węglowodanów w diecie 12.03.12, 11:19
          Generalnie dieta niskoweglowodanowa jest dieta bardzo zdrowa i polecana, szczegolnie w obecnych czasach, kiedy jedzenie jest naszpikowane glownie niezdrowymi welgowodanami (cukier, biala maka).
          Ja przez lata stosowalam metode Montignaca, w ktorej dozwolone sa tylko i wylacznie weglowodany o niskim indeksie glikemicznym. MM przestala niestety dzialac wraz z pojawieniem sie (lub poglebieniem) niedoczynnosci, kiedy to utylam, bedac na MM 25 kg w ciagu paru miesiecy.
          Od pol roku stosuje metabolic balance. W fazie odchudzajacej nie je sie w ogole weglowodanow (poza warzywami i owocami). Dopiero dzieki tej metodzie zaczelam chudnac a co najwazniejsze: zaczelam sie bardzo dobrze czuc, mimo (okresowo) niezbyt dobrego poziomu hormonow.
          Nie wiem, jak ograniczenie weglowodanow ma sie do bolu miesni czy stawow, bo poza okresem poglebionej niedoczynnosci, nie mialam tego typu bolow. Ale tak czy inaczej rezygnacja z weglowodanow okazala sie strzalem w dziesiatke.
          • mama_dorota Re: Redukcja węglowodanów w diecie 12.03.12, 11:58
            Wielkim błędem wywieszanym wszem i wobec jest tzw. piramida zdrowia, w której podstawą są węglowodany. Coraz więcej świadczy o tym, że jest to błędem. Jestem teraz na diecie bezglutenowej, ale początkowo ograniczyłam same węglowodany i powiem, że na odchudzanie jest to bardzo dobry sposób. Niesamowite było dla mnie to, że bez zbędnych węglowodanów typu chleb, makaron, ryż mogłam zjeść mniej objętościowo, a najeść się bardziej, nie mówiąc o lepszym samopoczuciu. Po dwóch ciążach miałam do zgubienia kilka kilogramów i stało się to dość łatwo dzięki temu, że zamiast 3 kanapek brałam do pracy jedną, a do środka wszystko to, co włożyłabym do tych 3, oprócz tego marchewka, owoc itp. Przy pozostałych posiłkach podobnie.
            • kai_30 Re: Redukcja węglowodanów w diecie 12.03.12, 17:29
              A teraz jesz węglowodany bezglutenowe? Jak Ci w ogóle na tej diecie? Lepiej? Hashimotkom podobno poleca się też dietę bezmleczną, oprócz bezglutenowej, ciężko mi to sobie wyobrazić, chyba nie wytrzymałabym reżimu.
              • rotkaeppchen1 Re: Redukcja węglowodanów w diecie 12.03.12, 17:56
                Nie wiem, czy pytanie odnosi sie do mnie - w kazdym razie racja - takze w mojej diecie wykluczone jest mleko krowie w 100% a takze jego przetwory. (Z czasem mozna wyprobowywac, jak sie reaguje na mleczne przetwory, ale mleko jest zabronione caly czas).
                Dozwolone sa za to (u mnie) przetwory z mleka koziego i owczego. Niektore osoby musza takze je wykluczyc z diety i zamienic na produkty sojowe, ktorych ja nie mam w diecie.

                Dieta wyklucza calkowicie produkty z maki pszennej.
              • mama_dorota Re: Redukcja węglowodanów w diecie 12.03.12, 19:46
                Dietę bezglutenową stosuję z 2 powodów:
                1. zauważyłam jeszcze sporo przed diagnozą Hashimoto, że szkodzi mi gluten miałam po nim wzdęcia, czasem aż trudno było mi spać i ciągle nie to obwiniałam za ten stan, aż raz prze 2 tygodnie nie jadłam chleba i się zdziwiłam, gdy znów zaczęłam, że to po nim to wszystko
                2. przeczytałam książkę poleconą w przyklejonym wątku, gdzie radzą stosować dietę bezglutenową, a bezmleczną na początku.

                Odkąd nauczyłam się piec chleb bezglutenowy na zakwasie już nie mam z dietą problemów w domu, gorzej poza, bo nigdzie na urodzinach itp. nie ma właściwie za wiele dla mnie, ale to pomaga nie obżerać się słodkościami. Czuję się na tej diecie bardzo dobrze gastrycznie. Trudno mi powiedzieć z doświadczenia, czy wpływa jeszcze na coś innego.
                Mleka nie piję, bo też niezbyt dobrze się po nim czuje, ale wszelkie mleczne produkty jak najbardziej.
                • kai_30 Re: Redukcja węglowodanów w diecie 12.03.12, 20:48
                  Chleb bezglutenowy na zakwasie? Przepis, pls! smile

                  Jedyne, co mnie powstrzymuje przed odstawieniem węglowodanów, to myśl, że nie wytrzymam bez absolutnie żadnego pieczywa. To znaczy wytrzymam, ale jakiś czas, a potem będzie tak, jak z pseudo-dukanem: rzucę się na zabronione węglowodany i w trzy tygodnie odrobię to, co w pocie czoła gubiłam trzy miesiące uncertain Muszę mieć dietę możliwą do wytrzymania na stałe, a nie "na schudnięcie". Bezglutenowo, a nie bezwęglowodanowo, byłoby z pewnością łatwiej.

                  A co do mleka jeszcze - czy dieta bezmleczna oznacza brak nawet takich rzeczy, jak łyżka jogurtu w charakterze sosu do sałaty? Całkowicie bez produktów mlecznych powinno być, czy tylko mleko krowie out (nie mówię o diecie Metabolic Balance teraz, tylko o zalecanej dla Hashi)? Bo sojowe też chyba niewskazane, nie?

                  Wiem, że gdzieś na którymś forum czytałam taki wątek o diecie, ale nie umiem go teraz znaleźć, a poza tym on dość obfity w offtopy był, ciężko było tam wyłuskać konkrety. A ja bym prosiła o konkrety właśnie, przykłady posiłków, bo zaczyna mi się wszystko mylić - brokuły też chyba niemile widziane? I kapustne ogólnie?

                  • mama_dorota Re: Redukcja węglowodanów w diecie 12.03.12, 22:03
                    > Chleb bezglutenowy na zakwasie? Przepis, pls! smile
                    TU są przepisy na zakwas:
                    forum.celiakia.pl/viewtopic.php?t=4095&highlight=zakwas
                    pod koniec wątku wyczytałam, że ten zakwas jest początkowo za słaby na pieczenie i trochę trzeba wytrzymać, więc do 2 pierwszych dodawałam gram drożdży. Zrobiłam zakwas kukurydziany i ryżowy, ale wolę ryżowy, który zaczęłam i dokarmiam mąką z ryżu brązowego, a wiadomo, że to, co razowe ma więcej dzikich drożdży.

                    Jutro napiszę więcej na temat chleba i moich doświadczeń. Podam na razie wpis skopiowany od celiaków:
                    Na zakwas gryczany/jaglany/ryżowy/kukurydziany
                    Do słoika wysokiego lub innego naczynia np. glinianego wsypać ok 2-3 łyżek mąki, trochę soku z cytryny (0,5 - 1 łyżeczka), 100 ml wody mineralnej gazowanej. To wszystko wymieszać , przykryć lnianą ściereczką i w ciepłe miejsce. Ja owijam kocem i ustawiam albo blisko kaloryfera albo w łazience na półce nad kaloryferem. Rano i wieczorem mieszamy a jeden raz w ciągu dnia dolewamy 100 ml wody gazowanej i trochę mąki, tak aby konsystencja zakwasu była zbliżona do budyniu. Po ok 3-4 dniachzakwas powinien być gotowy, widać na nim jak bąbelkuje. Zakwas gryczany ma specyficzny zapach octu balsamicznego. Jeśli wyraźnie czuć że śmierdzi to trza wywalić( zdarza się) i trza od nowa.
                    A chleb się piecze tak:
                    1 szklanka mąki gryczanej
                    1 szkl. mąki ryżowej
                    1 szkl. zakwasu ( w sumie oby dwóch, czyli pół szkl. jednego i pół drugiego w zależności od rodzaju mąki jaki użyjemy)
                    4 łyżki siemienia lnianego
                    1 płaska łyżka soli morskiej
                    1 łyżeczka zmielonego kminku
                    3-4 łyżki oleju

                    Siemie lniane zmielić i zalać 2 szklankami gorącej wody, wymieszać poczekać aż wystygnie, i ubić ręcznym blenderem. W misce wymieszać mąki, sól, zmielony kminek, olej ,zakwas i sienie lniane i wszystko wyrobić ( ja dodaje jeszcze ziarna jakie mam w domu, dynia, słonecznik, sezam). Wylać do keksówki wysmarowanej masłem i wysypanej mąką, zostawić na 2-3 godziny do wyrośnięcia i wstawić do piekarnika nagrzanego do 220 C na 10 min. a potem na 35 min. w temp. 190 c. Pod koniec delikatnie spryskać wodą wtedy skórka jest chrupiąca.

                    Z każdego słoika zakwasu zostawić po jednej łyżce na następny zakwas. Ja jem sama ten chleb i starcza mi na przeszło tydzień, tylko że pół mrożę. To pozostały zakwaszakręcam i wstawiam do lodówki, jeśli widzę że chleb się kończy, wyjmuje zakwasy wieczorem, dolewam wodę i mąkę i postępuję dalej, jak na początku i wstawiam na kaloryfer i za dwa dni mogę piec następny chleb.


                    > Jedyne, co mnie powstrzymuje przed odstawieniem węglowodanów, to myśl, że nie w
                    > ytrzymam bez absolutnie żadnego pieczywa. To znaczy wytrzymam, ale jakiś czas,
                    > a potem będzie tak, jak z pseudo-dukanem: rzucę się na zabronione węglowodany i
                    > w trzy tygodnie odrobię to, co w pocie czoła gubiłam trzy miesiące uncertain Muszę mi
                    > eć dietę możliwą do wytrzymania na stałe, a nie "na schudnięcie". Bezglutenowo,
                    > a nie bezwęglowodanowo, byłoby z pewnością łatwiej.
                    >
                    > A co do mleka jeszcze - czy dieta bezmleczna oznacza brak nawet takich rzeczy,
                    > jak łyżka jogurtu w charakterze sosu do sałaty? Całkowicie bez produktów mleczn
                    > ych powinno być, czy tylko mleko krowie out (nie mówię o diecie Metabolic Balan
                    > ce teraz, tylko o zalecanej dla Hashi)? Bo sojowe też chyba niewskazane, nie?
                    >
                    > Wiem, że gdzieś na którymś forum czytałam taki wątek o diecie, ale nie umiem go
                    > teraz znaleźć, a poza tym on dość obfity w offtopy był, ciężko było tam wyłusk
                    > ać konkrety. A ja bym prosiła o konkrety właśnie, przykłady posiłków, bo zaczyn
                    > a mi się wszystko mylić - brokuły też chyba niemile widziane? I kapustne ogólni
                    > e?
                    >
                    • mama_dorota Re: Redukcja węglowodanów w diecie 13.03.12, 11:40
                      Zakwas bezglutenowy jest, o dziwo, bardziej żarłoczny od glutenowego i stojąc w lodówce musi być dokarmiany co 1-2 dni, podczas gdy glutenowy karmimy co tydzień.

                      W podanym wcześniej przepisie jest taki pomysłowy sposób na zastąpienie glutenu przez "glut" zrobiony ze zmielonego siemienia lnianego, zalanego wrzątkiem i on faktycznie dość dobrze trzyma ciasto chlebowe, ale taki chleb i tak się dosyć mocno kruszy.

                      Ja przy trzeciej próbie zastosowałam najlepszą chyba na rynku bezglutenowym mąkę Schär
                      https://www.biopunkt.pl/images/mini2/42698553ca084a40b9f0b166ed6c8d72.jpgale ponieważ jest droga (13-16 zł/kg), to wymieszałam ją pół na pół z gryczaną i uwaga! ta gryczana nie ma smaku kaszy gryczanej, bo nie pochodzi z palonej gryki, jest naprawdę dobra i też, co dla mnie ważne, jest gruboziarnista, przynajmniej ta moja
                      www.google.pl/imgres?um=1&hl=pl&safe=active&rlz=1G1ACAW_PLPL438&biw=1280&bih=685&tbm=isch&tbnid=8My4WVcwowC9pM:&imgrefurl=http://www.radix-bis.pl/produkty.php%3Fid_kat%3D4%26id_rodz%3D0&docid=A9FWYK8dAbf6GM&imgurl=http://www.radix-bis.pl/zdjecia/artykuly/M%2525C4%252585ka%252520Gryczana%252520500g.jpg&w=357&h=600&ei=DiBfT-v_AsqA4gTlh5DlBw&zoom=1&iact=rc&dur=515&sig=111598556550920665261&page=1&tbnh=149&tbnw=94&start=0&ndsp=20&ved=1t:429,r:0,s:0&tx=90&ty=99
                      W ten sposób otrzymałam chleb, który wg mnie nie odbiega zwartością i smakiem od pszennego, jest zdecydowanie smaczniejszy od gotowego bezglutenowego pieczywa dostępnego w sprzedaży i mogę sobie do niego wrzucić co chcę, czyli ziarno, śliwki, cokolwiek.

                      Podaję przepis:
                      1,5 szkl. mąki Schär (BREAD-MIX, bo jest jeszcze po prostu MEHL, z niej nie piekłam
                      1,5 szkl. mąki gryczanej
                      1 szkl. wody (najlepiej gazowanej)
                      1,5 łyżeczki soli
                      2-3 łyżki oleju lub oliwy
                      (do młodego zakwasu 1 g drożdży)
                      słonecznik, sezam, siemię w ziarnach, inne dodatki

                      To wszystko zagniotłam, ale trzeba jeszcze w razie potrzeby modyfikować ilość wody lub mąki.
                      Wyszła mi porcja trochę za duża na typową keksówkę, więc musiałam go upiec w małej szerokiej blaszce o wymiarach 25x19 cm i wtedy chleb wyszedł trochę niski, o wysokości max 5,5 cm, ale przyzwoity, kanapki można zrobić.
                      Wyrastał u mnie w piekarniku ustawionym bez termoobiegu na ok. 40 stopni przez 3 godziny, ale ja czasem wyłączam piekarnik, jak jest ciepły. Potem piekłam 10 minut w 220 stopniach i godzinę w 200 stopniach.
                      Po upieczeniu posmarowałam gorąca skórkę wodą, żeby nie była zbyt twarda. Ostudzony chleb podzieliłam na pół i jedną połowę pokroiłam i zamroziłam. Starcza mi na 10-14 dni, ale ja już się nauczyłam jeść niedużo chleba, bo uważam, że typowe jedzenie go jest głównym powodem zubożonej diety.
                      Pełen koszt takiego bochenka to około 7-8 złotych razem z prądem i ziarnami, więc chyba nie tak wysoki mimo drogiej mąki.

                      Ale najważniejsze, pamiętaj, nawet jeśli dieta bezglutenowa jest u ciebie wskazana, to nie jest ona absolutnie dietą odchudzającą, nie jest też chyba odpowiedzią na bóle mięśni.

                      Moje bóle mięśni, a miałam silne, ledwie mogłam się rano ruszyć z łóżka, przestałam też ćwiczyć przeszły wraz z podnoszeniem poziomu hormonów tarczycowych, dieta w niczym na to nie pomogła.
                      • mama_dorota Re: Redukcja węglowodanów w diecie 13.03.12, 11:44
                        Uwaga do przepisu:
                        zapomniałam o zakwasie - potrzebna jest cała szklanka (daję ryżowy, a ciekawe, że on pachnie jak drożdże)

                        Wyrośnięte ciasto chlebowe wkładamy oczywiście do nagrzanego na 220 stopni piekarnika. Pierwsze 10 minut piekę z termoobiegiem, potem bez.
                      • arronia Re: Redukcja węglowodanów w diecie 13.03.12, 11:48
                        Schär ma też gotowy chleb na zakwasie. Tylko jak to w tej firmie - wstrętnie drogi.
                        • mama_dorota Re: Redukcja węglowodanów w diecie 13.03.12, 11:58
                          No właśnie, więc nawet go nie kupiłam. U mnie bochenek kosztuje chyba 12 złotych, a jest tego nie za wiele.
                          • czupakabra27 pszenica! 06.02.13, 15:42
                            Medal dla wydawnictwa, które wyda tę książkę w Polsce:
                            nowadebata.pl/2011/10/13/buszujacy-w-pszenicy/
                            www.amazon.com/Wheat-Belly-Lose-Weight-Health/dp/1609611543
                            Coraz więcej dowodów na to, że dieta b-g i niskowęglowodanowa ogólnie to jest TO.
                            • kai_30 Re: pszenica! 07.02.13, 11:17
                              O, bardzo ciekawe, bardzo.

                              Napisałam do wydawnictwa, dla którego kiedyś tłumaczyłam, może się zainteresują? Idę się zagłębiać w linki. Muszę sobie w ogóle poczytać o tej diecie bezglutenowej, bo to poważniejsza sprawa niż samo wyeliminowanie pszenicy, prawda? Zawsze mi się to kojarzyło z jakimś ogromnym poświęceniem (no, czytałam głównie o tej diecie dla dzieci). A może zacząć od wyeliminowania samej pszenicy tylko?
                              • czupakabra27 Re: pszenica! 07.02.13, 12:06
                                Kai, super że napisałaś do wydawnictwa!smile
                                Dieta b-g nie jest taka strasznasmile Jestem na niej już 2 lata, choć muszę przyznać, że w ost. czasie była to raczej dieta niskoglutenowa, a nie zupełnie bezglutenowa. Dla mnie największą pułapką są wędliny. Pchają tam glutenu ile się da.
                                Z drugiej strony jest coraz więcej fajnych półproduktów dla unikających glutenu. Dla mnie mix chlebowy Schar jest wielkim wybawieniem. Wiem, że można robić pieczywo w bardziej naturalny sposób ale dzięki temu mixowi nie czuję się niewolnikiem diety. Chleb robi się szybko i na długo starcza, bo ogólnie mało go zjadam. I to kolejny plus tej diety - zmniejsza głód na węglowodany.
                                • kai_30 Re: pszenica! 07.02.13, 13:57
                                  I dostałam odpowiedź od razu - prawa do książki zostały już wykupione, lada moment pojawi się tłumaczenie smile
                                  link

                                  Poczytam jeszcze trochę, pooswajam się z tą myślą. Wyczytałam, że pan Davis poleca też dietę osobom z chorobą refluksową, ponoć odstawienie pszenicy pozwala wyleczyć przełyk, hmmm.

                                  • czupakabra27 Re: pszenica! 07.02.13, 14:19
                                    Super!smile
                                    Z refluksem to zależy od czego on jest. Ja mam przepuklinę i na to to żadna dieta nie zdziała. Choć łagodzić objawy może.
                                    • kai_30 Re: pszenica! 07.02.13, 14:23
                                      Ja też mam przepuklinę, więc na wyleczenie całkowite nie liczę, ale chodzi bardziej chyba o zaleczenie zmian w przełyku. No i faktem jest, że produkty zbożowe zaostrzają objawy refluksu u mnie (świeżutki pszenny chleb na przykład, taaa, przekręcić się można).
                                    • pies_z_laki_2 Re: pszenica! 07.02.13, 17:42
                                      A ja dwa lata temu miała przepuklinę rozworu w gastroskopii, a pół roku temu ani ani, jakby sama sobie znikła ni z tego ni z owego...

                                      Ta przepuklina to jakaś tajemnicza sprawa, może to tak jak nerwica u Hashimotek?
                                      • kai_30 Re: pszenica! 07.02.13, 18:11
                                        Heh, no bardzo ciekawe. Za dwa tygodnie mam kontrolną gastroskopię (aaa!), zobaczymy, może i moja sobie poszła? smile Chociaż nie liczę na to, bo objawy refluksu mi wracają.
                                        • pies_z_laki_2 Re: pszenica! 09.02.13, 00:06
                                          Jak ci się robi kwaśno czy piekąco w gardle, zjedz dwa migdały (dobrze pogryź), albo wypij trochę wody z cytryną. I nie jedz przed położeniem się, tylko odczekaj w pionie, aż wszystko dostanie się tam gdzie trzeba smile
                                          • czupakabra27 Re: pszenica! 09.02.13, 10:46
                                            Ja mam jeszcze trick na schylanie sięwink Kiedy się schylam najpierw nabieram powietrza i wydycham dopiero jak się odegnę. Mam wrażenie, ze w ten sposób przepona odcina ewentualny wypływ czegokolwiek z żołądka. Oczywiście nie sprawdza się to przy pracy w dłuższym pochyleniusmile
                                            • kai_30 Re: pszenica! 09.02.13, 18:21
                                              Ech, dziewczyny, ja to wszystko wiem, mam lata wprawy w walce z refluksem wink Cały czas jadę na IPP (gastrolog mi zmieniła omeprazol na esomeprazol, ponoć lepiej przy dłuższym stosowaniu), ale z dawki nie jestem w stanie zejść - od ponad roku 40 mg dwa razy dziennie, przy próbie ograniczenia objawy wracają. Normalnie ich nie mam - pod warunkiem, oczywiście, że nie kładę się ani nie schylam po jedzeniu, no i nie jem/nie piję tego, co mi szkodzi. No ale diety nie przestrzegam w stu procentach...

                                              A zdecydowanie przydałoby się schudnąć, i to niemało.
                                              • pies_z_laki_2 Re: pszenica! 10.02.13, 15:33
                                                Przez długotrwałe przyjmowanie IPP i to w tak dużych dawkach:
                                                - ograniczasz wchłanianie składników odżywczych, które wymagają kwaśnego środowiska
                                                - ograniczasz produkcję witamin, które wymagają kwasu żołądkowego
                                                - fundujesz sobie anemię
                                                - zmniejszasz wchłanianie leków, które potrzebują kwasnego środowiska
                                                - Hashimotki często mają niedobór kwasu solnego, a IPP w dodatku odkwaszają te resztki, które nam zostały...
                                                - no i jeszcze ten cytochrom P450 (CYP2C19 biorący udział w metabolizmie omeprazolu, esomeprazolu, w 50% lanzoprazolu i 15–20% rabeprazolu... Najlepiej jest brać Pantoprazol, ale nie aż tak przewlekle, jak ty! Jeśli coś nie pomaga latami, to na diabła to ciągnąć? Nie warto byłoby spróbować czegoś innego? Może na początek innego gastrologa...
                                                Pisałyśmy już o tym tu: - forum.gazeta.pl/forum/w,94641,132610194,132610194,Czy_to_na_pewno_hashi_Wyniki_.html

                                                Znalazłam niedawno nowy materiał o IPP, możesz poczytać:
                                                - forum.gazeta.pl/forum/w,24776,134729591,142437136,Re_hashimoto_i_refluks.html
                                              • pies_z_laki_2 Re: pszenica! 10.02.13, 15:58
                                                Przez długotrwałe przyjmowanie IPP i to w tak dużych dawkach:
                                                - ograniczasz wchłanianie składników odżywczych, które wymagają kwaśnego środowiska
                                                - ograniczasz produkcję witamin, które wymagają kwasu żołądkowego
                                                - fundujesz sobie anemię
                                                - zmniejszasz wchłanianie leków, które potrzebują kwasnego środowiska
                                                - Hashimotki często mają niedobór kwasu solnego, a IPP w dodatku odkwaszają te resztki, które nam zostały...
                                                - no i jeszcze ten cytochrom P450 (CYP2C19 biorący udział w metabolizmie omeprazolu, esomeprazolu, w 50% lanzoprazolu i 15–20% rabeprazolu... Najlepiej jest brać Pantoprazol, ale nie aż tak przewlekle, jak ty! Jeśli coś nie pomaga latami, to na diabła to ciągnąć? Nie warto byłoby spróbować czegoś innego? Może na początek innego gastrologa...
                                                Pisałyśmy już o tym tu: - forum.gazeta.pl/forum/w,94641,132610194,132610194,Czy_to_na_pewno_hashi_Wyniki_.html

                                                Znalazłam niedawno nowy materiał o IPP, możesz poczytać:

                                                "IPP, wnikając do komórki okładzinowej, uaktywniają się tylko w kwaśnym przedziale kanalika wydzielniczego komórek okładzinowych, więc zablokować mogą tylko te pompy protonowe, które aktualnie są aktywne, czyli wydzielają jony wodorowe. Chcąc uzyskać najlepszy efekt hamujący sekrecję kwasu solnego w żołądku, należy stosować IPP przed posiłkiem, by lek działał w okresie największej aktywności pomp protonowych (13).

                                                Spośród inhibitorów pompy protonowej omeprazol i pantoprazol należą niewątpliwie do najdłużej stosowanych leków hamujących wydzielanie kwasu solnego. Leki te prowadzą do wzrostu pH wewnątrzżołądkowego. Wzrost pH powyżej 6,0 prowadzi do podwyższenia stężenia gastryny w surowicy. Po 2 tygodniach stosowania IPP dochodzi do 2–4-krotnego wzrostu jej stężenia, a przy długotrwałym stosowaniu stężenie to rośnie 3–4-krotnie przez 1–2 pierwszych miesięcy, z następową stabilizacją lub niewielką tendencją spadkową (11,12,14). "
                                                - forum.gazeta.pl/forum/w,24776,134729591,142437136,Re_hashimoto_i_refluks.html
                                                • kai_30 Re: pszenica! 10.02.13, 17:47
                                                  Tak, ja to wszystko wiem. Gastrologów już paru "zaliczyłam", niestety żaden nic sensowniejszego nie wymyślił, a wierz mi, chętnie bym się tych prochów pozbyła. Jedno tylko muszę doprecyzować - to nie tak, że IPP mi nie pomaga, wręcz przeciwnie! Znosi mi objawy prawie do zera, chyba że np. objem się wieczorem i położę spać. Ale przy każdej próbie odstawienia/zmniejszenia dawki objawy wracają w 100%, bo refluks spowodowany jest przepukliną rozworu przełykowego.

                                                  Alternatywny sposób to zoperowanie tej przepukliny, ale jeszcze do tego nie dojrzałam, bo stuprocentrowo skuteczne to nie jest, ponadto i tak najpierw muszę mieć kontrolną gastroskopię, żeby sprawdzić, czy przełyk mi się wygoił.

                                                  Szczerze mówiąc, póki jakiś sensowny lekarz nie znajdzie mi bezpiecznej alternatywy, wolę się już truć tymi IPP, bo mam straszliwie rozwiniętą schizę rakową (rak przełyku u taty). Nawet kosztem anemii i innych nieprzyjemności.
                                                  • pies_z_laki_2 Re: pszenica! 12.02.13, 03:14
                                                    Kai, a czy byłaś może tutaj:
                                                    Przychodnia Polskiej Fundacji Gastroenterologii NZOZ
                                                    - www.przychodniapfg.pl/
                                                    Moja endo bardzo polecała, że świetni fachowcy, może warto się skonsultować?
                                                  • kai_30 Re: pszenica! 12.02.13, 08:24
                                                    Kurde, trochę daleko, mieszkam w północno-zachodniej Polsce... (na zadupiu, więc i o specjalistów trudno). Co prawda byłam niedawno w Wawie, ale na przedłużony weekend tylko. Może latem, jak będę miała wakacje? Dzięki za namiar!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka