Dodaj do ulubionych

Premier dla dzieci

30.04.11, 00:19
Donald premier Tusk dał się poznać jako niezłomny bojownik o dobro dzieci. Najpierw po ujawnieniu kazirodczych związków w pewnej rodzinie przeforsował kastrowanie... pedofilów. Potem, oczywiście również w trosce o dobro dzieci - przeforsował ustawę antyhazardową. W końcu, jak wiadomo, do tego stopnia przejął się ciężką dolą naszych pociech, że nie oglądając się na nic, a zwłaszcza na prawo, zdelegalizował całą branżę dopalaczy. Jednakowoż najwidoczniej już się tą nieustanną troską zmęczył. Bo oto czytamy w Gazecie: CytatPolicjanci zatrzymali czworo nieletnich, którzy nad jeziorem w Olecku pili alkohol. Jak ustalili policjanci dwie dziewczyny oraz dwóch chłopców w wieku od 11 do16 lat wypili razem aż trzy butelki wódki.
Co na to Donald premier Tusk? Gówno. Czyżby znieczulica? A może po prostu walka z gorzelniami nie poprawi notowań? Nawiasem mówiąc ta ustawa powinna nosić tytuł "Ustawa o zapewnieniu godziwych zysków organizacjom przestępczym"...
Obserwuj wątek
    • grgkh Re: Premier dla dzieci 30.04.11, 00:42
      Nędza, Obi. Schodzisz na psy. Jeszcze trochę i w ogóle przestanę czytać te Twoje wypociny.
      • oby.watel Re: Premier dla dzieci 30.04.11, 10:38
        Na szczęście bez żadnych ograniczeń możesz czytać swoje.
    • oby.watel Prezydent dla swoich 30.04.11, 16:04
      Na pensje Hanny Gronkiewicz-Waltz, jej czterech zastępców, skarbnika i sekretarza poszło z budżetu miasta w 2010 roku prawie 1,8 mln zł - pisze Życie Warszawy.

      Najlepiej wynagradzany w tym gronie był skarbnik Mirosław Czekaj, który zarobił w samym urzędzie 297 tys. zł. W gronie wiceprezydentów z kolei liderem okazał się odpowiedzialny za oświatę, politykę społeczną i kulturę Włodzimierz Paszyński – dochód z ratusza to 290 tys. zł.

      Wiceprezydent Andrzej Jakubiak (nadzorujący m.in. nieruchomości) dostał w urzędzie 284 tys., Jacek Wojciechowicz (komunikacja i architektura) – 275 tys., a najmniej Jarosław Kochaniak (fundusze, ochrona środowiska i nadzór nad spółkami) – 257 tys zł.

      Niektórzy z nich nieźle „dorobili" do pensji, zasiadając w radach nadzorczych. Czekaj zainkasował dodatkowo 123 tys. zł w radach spółek MPT i PKO BP, Jakubiak – 87 tys. zł z rad Metra Warszawskiego i Agencji Inwestycyjnej Corp SA., a Kochaniak – 91 tys. zł z nadzorowania SPEC i KDT. Zatem ogólnie najwyższe dochody za 2010 r. osiągnął skarbnik miasta – ponad 421 tys. zł. W porównaniu z 2009 r. to skok o ponad 100 tys. i niemal powrót do poziomu z 2008 r., kiedy rekordowo jego dochody wyniosły 440 tys. zł.

      Wiceprezydent Jakubiak zainkasował łącznie 371 tys. zł (prawie tyle samo, co rok wcześniej), a Kochaniak ze swoimi 348 tys. (10 tys. zł mniej niż w 2009 r.) uplasował się na trzeciej pozycji.

      Tylko prezydent Warszawy wypada zawsze słabo, bo współpracowników sowicie wynagradza premiami, a sama dostaje „gołą" miesięczną pensję (ok. 13 tys. zł brutto). Tak stanowią przepisy. Więc jako najwyższy urzędnik miasta zarabia prawie dwukrotnie mniej niż skarbnik. Razem z gażą wykładowcy na UW osiągnęła dochód 261 tys. zł.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka