m.krytykapolityczna.pl/artykuly/francja/20140221/abcd-rownosci
Przez trzy tygodnie na ulicach Paryża odbywały się manifestacje przeciwko „familiofobii”. 2 lutego, według danych policji, 80 tysięcy ludzi w stolicy Francji i 20 tysięcy w Lyonie domagało się dymisji ministra edukacji Vincenta Peillona. Peillon dołączył w ten sposób do znienawidzonej przez prawicę ministry sprawiedliwości Christiane Taubira, stojącej za prawem wprowadzającym we Francji małżeństwa homoseksualne.
Według demonstrantów minister edukacji wprowadził do francuskich szkół „ideologię gender”, która służy wyrwaniu dzieci z ich rodzin. „Nie chcemy tej ideologii, o jakiej majaczy Peillon”, wołali protestujący. Nieformalna organizacja, która stoi za tymi manifestacjami, Manif pour tous, urosła w siłę w czasie zeszłorocznych protestów przeciwko małżeństwom homoseksualnym. Według szacunków może liczyć ponad 500 tysięcy członków. Większość z nich to tradycyjni katolicy, są też muzułmanie z kolektywu „Łapy precz od naszych dzieci” („Touche pas à nos gosses”

, którzy sprzeciwiają się „wmawianiu dzieciakom, że heteroseksualizm nie jest normą”. Organizatorzy dbają o pozytywny wizerunek – na manifestacje przychodzą rodziny z dziećmi, a slogany nie są obraźliwe.