Dodaj do ulubionych

Folwark polski

12.04.14, 21:17

Polska klasa średnia powstała w wyniku rewolucji, której sama nie chce widzieć - mówi prof. Andrzej Leder w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”

Grzegorz Sroczyński: Michał Żebrowski mówi: „Ja mam na Podhalu gospodarstwo. Ja mam krowy, konie, własne świnie, kury dzięki temu, że Polska się zmieniła”. Dość zabawna perspektywa.

Andrzej Leder: Ale powiedzieć mu na to „pan jest beneficjentem przemian” - to brzmi, jakby on wszystko dostał na tacy. A nie dostał. Zagrał wiele świetnych ról, zbudował własny teatr. To gospodarstwo na Podhalu, które kupił, to ćwierć wieku harówki.

Jest głęboka mądrość w teorii Marksa, zwłaszcza jeśli się ją czyta jako opis socjologiczny. Marks nie twierdzi, że burżuazja to cwaniacy, którzy wszystkich oszukali i w ten sposób się dorobili. Oni potrafili opleść świat siecią kolei żelaznych i zmieniać świat. U Marksa znajdzie pan podziw dla siły sprawczej tych ludzi.

Polska burżuazja chce zmieniać świat?

Nie chce. Na tym polega problem. Nasza elita nie chce ponosić konsekwencji bycia elitą, nie czuje żadnej odpowiedzialności za resztę społeczeństwa. „Kto miał entuzjazm, dwie ręce i głowę do roboty, to się zabierał i pracował” - mówi Żebrowski. I to jest cała refleksja społeczna ludzi, którym się w Polsce powiodło.

Nieprawdziwa?

To okropnie mało.

Taki dyskurs pozornie odwołuje się do etyki weberowskiej, protestanckiej, czyli że każdy jest kowalem własnego losu. „Kto miał dwie ręce, ten pracował”. To nie jest cała prawda. Bo jeśli w Łapach padają najwięksi pracodawcy - cukrownia i ZNTK - to, czy ktoś ma dwie prawe ręce, czy dwie lewe, czy jest trzeźwy, czy pijak, czy mu się chce, czy nie chce, i tak ma niewielkie szanse na cokolwiek. I takich miejsc są w Polsce tysiące, na przykład dawne pegeery. Innymi słowy: gdyby Michał Żebrowski nie urodził się w dobrej warszawskiej rodzinie, tylko w jednym z takich miejsc, mógłby być dzisiaj nikim. Bo jego rodzice nie mieliby na bilet do miasta, gdzie działa kółko teatralne. To samo dotyczy nas obu. Pan mógłby nie wylądować w „Wyborczej”, a ja w PAN.

Jedni mają w życiu łatwiej, inni trudniej. Zawsze tak było.

Ale ważne, żeby to widzieć. Polskie elity, klasa średnia, także inteligencja, przestały się tym przejmować. Zamknęły się w świecie stworzonym dla siebie, gdzie jak ktoś ma dwie ręce, to sobie poradzi. Ten świat daje dość dużo szans ludziom, którzy do niego przynależą. I nie jest zainteresowany tym, że inni szans nie mają.

(...)

Burżuazja francuska mówiła: „My, naród”. Polska mówi: „Ja mam kury, kaczki”.

Nie ma w Polsce tego MY. I nie ma chęci, żeby za cokolwiek brać odpowiedzialność - oprócz własnego obejścia.

Z czego to wynika?

Ze słabości.

Nasza klasa średnia nie wie, kim właściwie jest, skąd się wzięła. Niejasno coś przeczuwa, ale na wszelki wypadek woli się tym nie zajmować.

Coś przeczuwa?

Że wzięła się ze zniszczenia starej Polski.

Od 1939 do 1956 roku trwała w Polsce wielka rewolucja społeczna, której nie traktujemy jak rewolucji. Wyparliśmy ją ze świadomości zbiorowej. W wyobraźni, w języku, w naszej tożsamości jest słabo wyrażona. Wiemy, owszem, że „coś” się wydarzyło, ale bez naszego udziału. To nam zrobił ktoś inny - Niemcy i Rosjanie. Zmiana społeczna, która miała dla Polaków fundamentalne znaczenie, jest doświadczana trochę jak sen. Koszmar senny. To się naprawdę stało? Ja tego chciałem? No ależ skąd! Nie chciałem!

A chciałem?

Chciałem.

Polska przedwojenna żyła w czymś, co można nazwać przedłużonym średniowieczem. Było to społeczeństwo stanowe, bardzo niesprawiedliwe. Duża część ludu nienawidziła tych wszystkich, których postrzegała jako wyzyskiwaczy, czyli pośredników, Żydów, mieszczaństwa w ogóle, a poza tym ziemiaństwa. Przy czym ziemiaństwo było trudniej nienawidzić, bo uosabiało polskość i tradycję, do której wielu aspirowało. Więc ta nienawiść była dość zawikłana.

Przyszli Niemcy i zrealizowali pierwszą część tych ukrytych pragnień - zniknęli Żydzi. A po wojnie komuniści zrealizowali część drugą - zniknął polski dwór, symboliczny prymat szlachty i ziemiaństwa.

W genezie dzisiejszych elit i klasy średniej jest wstydliwa pokątność. Jest wejście do pożydowskich domów, rabowanie dworów, wstępowanie do partii, wszystko moralnie ambiwalentne. Masy idą do wojska, do milicji, zapisują się na studia prawnicze, kończą różne kursy, „nie matura, lecz chęć szczera”. Zajmują nowe pozycje w sposób, który dla nich samych jest moralnie wątpliwy, bo odbywa się pod osłoną armii radzieckiej, towarzyszy temu niszczenie dawnych przedwojennych elit. To wszystko była wielka rewolucja społeczna, ale nigdy nie mieliśmy dość odwagi, by to uznać.

Pan mówi tak, jakby każda rodzina miała szkielet w szafie.

Ma.

Nie chcę powiedzieć, że jesteśmy źli. Potępić. Każdy akt upodmiotowienia w czasie rewolucyjnym jest ambiwalentny, bo zawsze są zwycięzcy i przegrani.

Przecież każdy naród ma jakieś swoje „coś”. Nie jesteśmy wyjątkowi.

Tak. Tylko my w Polsce kwestionujemy, że to „coś” w ogóle miało miejsce. Spychamy naszą rewolucję do nieświadomości. Nie identyfikujemy się z nią.

Dynamizm naszej klasy średniej jest dziedzictwem tej rewolucji. To, że Polacy są bardziej zaradni niż większość społeczeństw wokół, to jest właśnie ten spryt prostego ludu obtłukującego herby z pałacu Zamoyskich i szabrującego poniemieckie miasta.

Jesteśmy dziećmi tych, którzy skorzystali. I nie chcemy tego uznać.

***
www.krytykapolityczna.pl/artykuly/opinie/20140412/leder-folwark-polski
m.wyborcza.pl/wyborcza/1,132749,15785648,Folwark_polski.html
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Folwark polski 14.04.14, 08:08
      Tutaj ta słynna rozmowa dwóch Inteligentów:

      www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/demirski-kontra-zebrowski-jest-pan-z-innej-klasy-spolecznej,395638.html
    • turbinowy Re: Folwark polski 14.04.14, 17:12
      diabollo napisał:

      > To okropnie mało.
      >
      > Bo jeśli w Łapach padają najwięksi pracodawcy -
      > cukrownia i ZNTK - to, czy ktoś ma dwie prawe ręce, czy dwie lewe, czy jest tr
      > zeźwy, czy pijak, czy mu się chce, czy nie chce, i tak ma niewielkie szanse na
      > cokolwiek.

      Ja jedynie w temacie cukrowni Łapy. Warto wiedzieć, że nie upadła w wyniku przegranej z konkurencją ale z powodu regulacji wynikających z wymogów UE:
      www.farmer.pl/biznes/przetworstwo-spozywcze/ciecia-w-cukrze,7047.html
      Wcześniej też zamknięto szereg innych cukrowni.
      To tak na marginesie, aby przypomnieć jak działa "turbokapitalizm" w UE.
      Myślę sobie, że zbyt mało jest tej inteligencji (z małej litery) tam gdzie być powinna. Teraz słyszymy o potrzebie reindustrializacji Polski a nawet Europy. W sumie gorzki temat.
      ksow.pl/rynki-rolne/news/entry/4123-co-dalej-z-kwotami-produkcyjnymi-na-cukier.html
      www.farmer.pl/prawo/przepisy-i-regulacje/aktualnosci/izby-chca-kwotowania-mleka-i-cukru,48903,0.html
      Jedni chcą zniesienia kwotowania, drudzy nie jak widać nie przeszkadza im zamknięcie Łap.
      ps.
      Acha, żeby nie było nie jestem eurosceptykiem wink
      • grzespelc Re: Folwark polski 14.04.14, 21:18
        > To tak na marginesie, aby przypomnieć jak działa "turbokapitalizm" w UE.

        Ja myślę, że gdyby nie polityka rolna UE, to zapewne nie byłoby ani jednej cukrowni w PL. Gdyby nie dopłaty, korporacje wyzyskujące niewolników w trzecim świecie opanowałyby cały światowy rynek cukru. Są dopłaty, to i są kwoty. Taki trochę skutek uboczny.
      • diabollo Re: Folwark polski 15.04.14, 08:16
        Czcigodny Turbinowy,
        myślałem, że pan Leder wywoła burzę tymi swoimi bluźnierstwami o naszej tożsamości (czy też jej braku), polskiej yntelygencji, a tym czasem Twój komentarz sprowadził się do tego, że pan Leder źle zaparkował samochód przed redakcją GW i chyba mu z buzi śmierdzi...

        Kłaniam się nisko.
        • podjadek57 Re: Folwark polski 15.01.16, 16:05
          diabollo napisał:

          > Czcigodny Turbinowy,
          > myślałem, że pan Leder wywoła burzę tymi swoimi bluźnierstwami o naszej tożsamo
          > ści (czy też jej braku), polskiej yntelygencji, a tym czasem Twój komentarz spr
          > owadził się do tego, że pan Leder źle zaparkował samochód przed redakcją GW i c
          > hyba mu z buzi śmierdzi...
          >
          > Kłaniam się nisko.

          A no widzisz Diabollo, wtedy jeszcze nie doczytałem paru rzeczy.
          Wygląda, że opis sarmacko-folwarczny znajduje potwierdzenie.
          Kłaniam się nisko smile
    • diabollo Najtrudniejsza rocznica, pan Żakowski 22.04.14, 09:45

      wyborcza.pl/1,75968,15833355,Najtrudniejsza_rocznica___1864.html

      Jakie mamy ważne rocznice w tym roku? Oczywiście, ćwierćwiecze III RP. A poza tym? Powstania warszawskiego - 70. rocznica; Polski Ludowej - 70.; I wojny światowej - 100.; II wojny światowej - 75.; urodzin Jana z Dukli - 600. oraz Jana Karskiego i Jana Nowaka-Jeziorańskiego - 100.; wstąpienia do NATO - 15. i do UE - 10.

      Czegoś mi w tym kalejdoskopie przeszłości brakuje. Uświadomiłem to sobie, gdy mając świeżo w pamięci wywiad z prof. Andrzejem Lederem w "Wyborczej", trafiłem na dwie wzmianki. O opinii prezesa IPN, że groby komunistów w Alei Zasłużonych powinny być opatrzone informacją o ich zbrodniczej działalności, i o rodzinie Branickich domagającej się zwrotu Wilanowa oraz zgromadzonych tam zbiorów.

      Pomyślałem, co by było, gdyby władza stawiała na grobach komentarze do dokonań zmarłych. Za rządów SLD Władysław Gomułka byłby "uczestnikiem antyhitlerowskiego podziemia, więźniem politycznym II RP i PRL, twórcą polskiej drogi do socjalizmu". Za rządów PiS byłby "zbrodniarzem komunistycznym odpowiedzialnym za śmierć robotników w grudniu 1970". PSL dodałby, że Gomułka uznał słuszność "oporu polskich chłopów wobec kolektywizacji", a narodowcy dopisaliby na plus "oczyszczenie aparatu państwa z Rosjan i Żydów". Gdyby zaś do władzy wrócili komuniści, byłby "renegatem, który w 1956 r. rozpoczął demontaż PRL zwieńczony zdradą 1989 r.".

      A gdybyśmy podobne komentarze umieszczali na grobach wcześniej zmarłych osobistości? Przypomniałem sobie słowa Andrzeja Ledera o magnackich fortunach, które wyrosły na niewolniczej eksploatacji chłopów pańszczyźnianych. Branickim sąd odmówił wydania starodruków, bo za późno wystąpili z roszczeniem. Nie lubię stosowania kruczków tam, gdzie jest miejsce na osąd. Fortuna Branickich wyrosła na niewolnictwie i Targowicy. Skoro oni się tego nie wstydzą, może wolna Polska powinna im to przypomnieć?

      Czy sąd niepodległej Polski powinien rozważać reprywatyzację fortun w oderwaniu od tego, jak powstały? Nie chodzi przecież o rodzinne pamiątki ani o środki konieczne do życia (jak w przypadku ubeckich emerytur), ale o bogactwo mogące dać uprzywilejowaną pozycję społeczną. Chcą Braniccy Wilanowa? Niech biorą! Ale najpierw - wraz z innymi świeckimi i kościelnymi beneficjentami reprywatyzacji feudalnych fortun - niech zapłacą Polsce za pracę niewolniczą, na której one wyrosły. Ten dług do dziś nam ciąży.

      Trudno jednak oczekiwać takiego myślenia od sądu, gdy nie ma odpowiedniej ustawy, a Sejm, prezydent, rząd, partie ani media nawet nie próbują przypomnieć, że w tym roku mija 150. rocznica ostatecznego zniesienia pańszczyzny, czyli uzyskania osobistej wolności przez 80 proc. mieszkańców Kongresówki. Żyją jeszcze ludzie, którzy znali wyzwoleńców.

      Pańszczyznę zniósł car, mszcząc się za powstanie styczniowe. Wpisanie likwidacji pańszczyzny w narrację antypolskich represji sprawiło, że nie powstała narracja wyzwolenia 80 proc. Polaków z niewoli i poniżenia zadawanego przez kilka procent uprzywilejowanych. To, że trzeba było obcej interwencji, by polskie elity uznały większość rodaków za godnych praw człowieka, do dziś ciąży na mentalności i relacjach tych elit z resztą społeczeństwa.

      Prof. Leder ma rację, że jeśli chcemy budować nowoczesne państwo i dobre społeczeństwo, trzeba się z tym dziedzictwem rozprawić. Bez tego folwarczne relacje, polegające na odczłowieczeniu innego, będą trwały w stosunku szefów do podwładnych, aparatu państwa do obywateli, lekarzy do pacjentów, prokuratorów do podejrzanych, nauczycieli do uczniów, ekonomistów do ofiar ich reform. I vice versa. Pod każdym z tych względów Polska odstaje dziś od Europy także dlatego, że nigdy nie rozliczyła się z grzechem najdłużej tu pokutującego niewolnictwa.

      Nie tylko z przyczyn moralnych początkiem nowej fazy modernizacji powinno być uczczenie przez państwo w tym roku zniesienia pańszczyzny bez względu na to, kto tego dokonał. A potem można będzie pomyśleć, jaka przyszłość wyrosłych na niewolnictwie fortun jest dobra i sprawiedliwa, czyli godna państwa, które chcemy budować.
      • chickenshorts Re: Najtrudniejsza rocznica, pan Żakowski 22.04.14, 20:59
        No ale skoro Franciszek Xawery, ten od Targowicy, przyczynił się do zniesienia niewolnictwa w Polsce, to może choć pół Wilanowjakiemu potomkowi?

        Kto to był powiedział, że logika to mit... Ach, oczywiście - Leszek Kołakowski.
        • diabollo Re: Najtrudniejsza rocznica, pan Żakowski 23.04.14, 07:45
          A witam serdecznie, czcigodny Chickenshortsie, nie dość, że żyjesz to jak zwykle w formie.
          Kłaniam się nisko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka