mój mąż wykazuje typowo polskie gusta jeżeli chodzi o rośliny, lubi iglaczki :}
na szczęście ma na tyle zdrowego rozsądku, ze nie kupuje najdroższych tylko czasem jakieś półumarłe sieroty w sklepach discountowych. tyle, ze potem to ja się muszę martwic. wsadzam je gdziebądź, no bo jak dostały szanse na życie to trzeba to uszanować.
no i właśnie to jest taka sierota, która wyrosła na coś pokaźnego, jakiś czołgający się jałowiec, który nie rośnie w gore tylko na bok (widać, ze jest podparty) i teraz pytania
po pierwsze primo - czy to można strzyc ?
po drugie primo - jakiego rodzaju to to ma korzenie, bo istnieje prawdopodobieństwo, iż będzie musiał zmienić miejsce zamieszkania, tu gdzie stoję ma być szopa.