Jezu jak się cieszę

03.02.13, 19:03
z tych króciutkich wskrzeszeń

czyli jak miło jest popracować w ogrodzie :D
    • edziakrys Re: Jezu jak się cieszę 03.02.13, 19:42
      Dlaczego odnoszę wrażenie, że mieszkam w innej strefie klimatycznej? Próbowałam, ale wiatr wepchnął mnie z powrotem do domu i nie powiem, żebym się martwiła bardzo, bo kończyny z lekka mi przemarzły, a wiatr fryzurę poszarpał i oczy zasłonił.
    • iza1973 Re: Jezu jak się cieszę 03.02.13, 21:03
      Moje dzisiejsze "wskrzeszenie" było na miarę mieszkanki bloku - działka w odległości 200 km :(
      Ale i tak było miło: przejrzałam nasiona, sprawdziłam co kiedy siać, coś poszło do lodówki, żeby się schłodziło, coś tam posiałam i postawiłam na parapecie, i przede wszystkim policzyłam ile mam miejsca na parapetach i jak to zorganizować. Pierwsze ruchy w tym roku (nie licząc rzeżuchy). Do tego sprawdziłam, że patyki (tzn sadzonki zdrewniałe), które na przełomie listopada i grudnia ścięłam, żeby zrobić sadzonki, puszczają pąki (trzymam w garażu). Jedyny problem, że ponieważ patyki były dosyć różnorodne, nie oznakowałam ich skutecznie ;) wiem, że porzeczka ma się dobrze, dereń słabo, reszta nieźle ale nie wiem dokładnie co to jest :)
      Tak czy inaczej bardzo zazdroszczę wszystkim, którzy ogród mają tuż przy domu i mogą w dowolnej chwili wyjść i w ziemi pogrzebać. Już się nie mogę doczekać.
      • se_nka0 Re: Jezu jak się cieszę 03.02.13, 21:18
        Nie mam przy domu. Działka jest za miastem. Opatulona jak babuszka pojechałam autobusem. Jaka cisza na działce, chociaż ślady ludzkie i zwierzęce znać na resztkach śniegu. Otworzywszy kluczem furtkę działkową, szybko poleciałam na swoją działkę. Bużka się śmiała, bo dawno nie byłam. Popatrzyłam... i co bużka po chwili mówiła, nie będę powtarzała.
        Te cholery krety prywatny folwark sobie zrobiły. Przechowalnię zimową chyba. Kopiec koło kopca.
        Otóż - zadnej litości i żadnych ekologicznych czarnych bzów! Wykupię wszystkie przeciwkretowe arszeniki. Wojnę wydałam tym gałganom! Ufff.
        Chyba, że mi przejdzie ;)
        • iza1973 Re: Jezu jak się cieszę 03.02.13, 21:40
          To współczuję. Ja w sumie celowo wybrałam działkę daleko od domu, żeby nie mieć przymusu wewnętrznego i w sezonie codziennie po pracy się zastanawiać, że trzeba jechać i np. pomidory podlać, bo zmarnieją. Tak mieli moi Rodzice i nie chcę tego powtarzać. Działka 200 km od Wawy i wiadomo, że po pracy nie pojadę. Generalnie nie żałuję na razie decyzji. Zresztą i tak za 10-12 lat zamierzam się tam wyprowadzić i przenieść się do Warszawy tylko na zimę. Zobaczymy czy się uda.
          Odnośnie kretów: mój wujek, stary ogrodnik, poleca taki sposób: są chyba w Praktikerze takie pułapki na krety, w kształcie rurki hydraulicznej, z klapkami z dwóch stron. Koszt ok 20-30 zł. Rurkę trzeba wkopać w ziemię, tak żeby wpasować się w korytarz. Kret wchodzi i nie ma jak wyjść. Ważne, żeby pułapki nie brać rękoma, tylko przez rękawicę, żeby kret nie wyczuł ludzkiego zapachu. O kurczę, mam nadzieję, że ten sposób na krety jest wystarczająco ekologiczny i nie dostanę bana; )
          • leloop Re: Jezu jak się cieszę 03.02.13, 22:31
            O kurczę,
            > mam nadzieję, że ten sposób na krety jest wystarczająco ekologiczny i nie dosta
            > nę bana; )
            ;) to już sprawa Twojego sumienia.
            pamiętajcie baby krety wyżerają różne pędraki, które mogą podżerać Wasze roślinki. na razie wykonują dobra robotę, spulchniają ziemie :) potem przylezie jakiś kot na działki i krety sobie pójdą.
          • wadera3 Re: Jezu jak się cieszę 03.02.13, 22:33
            Na naszej Dużej Wsi brat przerobił wszystkie pułapki, trutki, odstraszacze, pachnące, śmierdzące, ciche i głośne, nic to, krety następnego dnia po przypuszczonym ataku, dookoła centralnego punktu uderzenia budują swoje kopce wszelkie sztuczki mając w swoim krecim poważaniu.
            W tym roku sieję rącznika, a nuż się uda?
            • asta6265 Re: Jezu jak się cieszę 03.02.13, 22:53
              Ja przez te cholery zrezygnowałam z ogródka warzywnego za domem. Nic nie pomagało chemiczne, ekologiczne i rącznik nie pomógł. Tak mi podkopały warzywniak, że wchodząc do ogrodu zapadałam się pod ziemię i w końcu poległam:-(
              • wadera3 Re: Jezu jak się cieszę 04.02.13, 01:07
                O, żesz, może moje się rącznika wystraszą?
              • leloop Re: Jezu jak się cieszę 04.02.13, 07:49
                > Ja przez te cholery zrezygnowałam z ogródka warzywnego za domem.
                nieustająco powtarzam PODWYŻSZONE GRZĄDKI, pod spod możesz nawet siatkę podłożyć, żeby mieć pewność, marchewce to nie zaszkodzi a krety mogą Ci nagwizdać. w "moim" ogrodzie kretów nie ma u "chłopa" są ale to jego problem ;)
          • horpyna4 Re: Jezu jak się cieszę 04.02.13, 07:35
            Ekologiczny, jak potem wyniesiesz pułapkę z kretem gdzieś daleko i wypuścisz go. Ale najpierw kret musi wleźć do tej rurki, a może już nie mieć żadnego interesu do załatwienia w tym konkretnym korytarzu. Może trzeba w rurce jakiegoś robala umieścić, żeby wabił zapachem?
            • yoma Re: Jezu jak się cieszę 04.02.13, 08:47
              Senuś, ty się ciesz. Krety są, znaczy gleba żyzna i próchniczna. U mnie kretów niet. Ale za to zamiast gleby piach budowlany, wiślany. O.
              • dorkasz1 Re: Jezu jak się cieszę 04.02.13, 09:03
                U mnie są głównie na przedwiośniu, czyli tak jak teraz :) Dostarczają mi ziemi do rozsad, zbieram kretowiny do worka, mieszam z torfem i jest ok. Nie mogłam zwalczyć, więc postanowiłam polubić. Jak już mam tych kretowin za dużo, to po prostu rozgarniam zostawiając otwartą dziurę. Krety nie lubią przeciągów i zwykle po jakimś czasie się wynoszą. No, może raczej przenoszą. W lecie trafiają się tylko pojedyncze kopce. Da się żyć.
                • se_nka0 Re: Jezu jak się cieszę 04.02.13, 09:06
                  ,, Krety nie lubią przeciągów,, - o, to ważne.
                  • yoma Re: Jezu jak się cieszę 04.02.13, 09:44
                    Dmuchawą je!
                    • se_nka0 Re: Jezu jak się cieszę 04.02.13, 10:01
                      O! na inne działki przedmuchać ;) :D Coś im jednak zawdzięczam. Do ogrodniczego jutro się wybieram. Gdyby nie te denerwujące kopce, czekałabym do marca.
                      • yoma Re: Jezu jak się cieszę 04.02.13, 10:09
                        Ale popatrz, jak Dorkasz trafnie zauważyła, ile masz super hiper ekstra ziemi do wysiewów :)
                        • horpyna4 Re: Jezu jak się cieszę 04.02.13, 10:26
                          No właśnie, u mnie nie ma kretów. Najbliższe kopce widywałam nad Potokiem Służewieckim; tam ziemia jest nieco luźniejsza, była kiedyś przekopywana i dowożona inna przy formowaniu terenu.

                          Mój grunt to "glina zwałowa, zlodowacenie Warty". Tak przynajmniej stoi na jednej z map geologicznych wywieszonych na galerii stacji Metro Wilanowska. O ile czegoś nie przekręciłam oczywiście.
                          • yoma Re: Jezu jak się cieszę 04.02.13, 15:52
                            Nie przekręciłaś, nie przekręciłaś. Ja mam "piach rzeczny namułowy" albo jakoś tak...
                            • horpyna4 Re: Jezu jak się cieszę 04.02.13, 18:19
                              I niestety wszystko się zgadza - zarówno glina, jak i piach rzeczny.
                              • yoma Re: Jezu jak się cieszę 04.02.13, 18:58
                                A jakie życie byłoby piękne, gdybyś ty miała w swojej glinie trochę mojego piachu, a ja w swoim piachu trochę twojej gliny :)
                        • dorkasz1 Re: Jezu jak się cieszę 04.02.13, 10:29
                          Do wysiewów to bym jej raczej nie używała. Ziemia powinna być świeża i raczej kupowana specjalna taka "Do wysiewów i pikowania". Siewki są delikatne i niebezpieczeństwo chorób grzybowych jest dosyć duże. Ale do pikowania urośniętych siewek używam takiej ziemi od lat i jest ok.
                          • horpyna4 Re: Jezu jak się cieszę 04.02.13, 13:51
                            Do wysiewów to pewnie też może być, ale po wyprażeniu.
                            • lellapolella Re: Jezu jak się cieszę 04.02.13, 15:50
                              Ja mam tak jak Dorkasz, przywykłam i korzystam, o ile się da:) Nie da się ich zwalczyć bez strat, po co się denerwować?
Pełna wersja