czyli powolne dorzynanie wszystkiego:)
Wczoraj szpinak, zdażyłam przed deszczem zebrać połowę i byłam z tego ogromnie rada;)

zaczęłam zbierać dynie ale w trakcie wymiękłam - a co się będę spieszyć:D

na fotce Kakai, Solor, Sibley i Marina di Choggia, francuska Włoszka;)
jestem trochę zła, że zmarzły mi wiosną ulubione odmiany... Mogło być tak pięknie.