caffe.prego 28.04.09, 19:32 Czy derealizację i depersonalizację można podciągnąć pod anhedonię? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
dala.tata Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal izacja 28.04.09, 19:53 a co za roznica? chcesz miec pewnosc, ze podpadasz pod kryteria diagnostyczne? Odpowiedz Link Zgłoś
caffe.prego Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal izacja 28.04.09, 19:56 Nie, chcę wiedzieć, czy te trzy to sprawka niedoboru dopaminy Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal izacja 28.04.09, 20:10 a sprawdzic to masz zamiar tak, ze skoro anhedonia to dopamina, to jesli te twoje podpadaja, to to tez dopamina? jesli tak to powiem ci 3 rzeczy: 1. najwazniejsza: zacznij chodzic na spacery. 2. nie medykalizuj swoich problemow 3. nie ma zadnych dowodow na to ze anhedonia ma podloze biologiczne. a teraz spacer! najlpeiej dlugi. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal izacja 28.04.09, 23:02 dala.tata napisał: > a sprawdzic to masz zamiar tak, ze skoro anhedonia to dopamina, to jesli te > twoje podpadaja, to to tez dopamina? jesli tak to powiem ci 3 rzeczy: > > 1. najwazniejsza: zacznij chodzic na spacery. > 2. nie medykalizuj swoich problemow > 3. nie ma zadnych dowodow na to ze anhedonia ma podloze biologiczne. Widzę, że dala.tata przejąłeś pałeczkę. Ja też tu kiedyś krytykowałem psychiatrię i ze wstydu jeszcze nie mogę dojść do siebie, chyba za bardzo chciałem uwierzyć w humanizm i wypociny Szasza. Ale zdałem sobie sprawę pod wpływem narastającego dyskomfortu, którego nie mogłem załagodzić notabenę w ramach tych poglądów, że ten cały humanizm to już tylko barokowe ozdobniki, żeby czasem się nie załamała nasza etyka oparta przecież na wolnej woli. Mózg jest w tym samym sensie organem co wątroba czy nerki i dlaczego więc produkty jego pracy miałyby dzielić się na jakieś odrębne kategorie?? Tzn. dlaczego jedne nieprawidłowe działanie mózgu nazywamy chorobą a już inne przestępstem??? Bo drugie to efekt działania wolnej woli?? Tylko jak to ma działać, jeśli to przeczy prawom fizyki?? Jak wolna wola może wpływać na materię i vice versa?? Chyba tylko z powodów lingwistycznych i zbytniego przywiązania do tradycji chrześcijańskiej nadal funkcjonuje ten absurdalny koncept: duszy, wolnej woli a co za tym idzie też: winy, kary, odpowiedzialności etc. Czy w ogole ktoś wie co to takiego ta odpowiedzialność?? Bertrada której tak bardzo nie lubicie ma rację, może upraszcza te zagadnienia zbytnio, ale ona idzie w dobrym kierunku. A szanowny dala.tatao twój 3ci argument jest nielogiczny, tzw. ad ignorantiam i nie tylko z tego powdu jest fałszywy o czym nieco dalej napiszę. Ja też popełniałem w przyszłości takie głupie błędy, i teraz myślę, że trzeba być ostrożnym w ocenach żeby nie żałować poźniej. Kiedyś bym bił brawo a teraz jestem zażenowany jak coś takiego czytam. Jeśli według ciebie jakieś zachowanie ludzkie nie ma u podstaw procesów w mózgu to chyba dala.tata odkryłeś cud, albo się oszukujesz najzwyklej na świecie. Ja wolę naturalistyczne wyjaśnienie i anhedonia ma na pewno u podstawy procesy mózgowe ponieważ wszystko co robimy zależy od mózgu. Nie mamy malutkiego człowieczka homunculusa w mózgu, który tym mózgiem steruje, tej całej agentury, to tylko artefakt naszego języka. Trzeba uwierzyć nauce i przestać uprawiać kiepską filozofię. Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że takie postawy antyredukcjonistyczne i materiofobia maja źródło chyba w tym, że ta neurologia odczaruje w końcu ten nasz romantyczny wizerunek świata i człowieka jako istoty wyjątkowej (wśród) zwierząt, obdarzonego boską wolną wola, której nigdy niestety nie miał. Wiem dobrze, że trudno zbudować od początku światopogląd i że zawsze łatwiej zignorować coś albo celowo zniekształcić byle tylko to do niego pasowało, żeby nie trzeba było burzyć całej misternej budowli. Ale w przypadku mnie to zupełnie nie zadziałało. Pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal izacja 29.04.09, 02:46 to jest niezla wolta. autorka watku mowi o dopaminie, a ty chcesz mi dowodzic, ze wszystko pochodzi z mozgu. no moze i pochodzi, ale nie o tym jest watek. zamiast mi mowic, ze zachowanie ma podloze w mozgu no to opowiedz prosze, co takiego w mozgu powoduje anhdonie. ba! jako ze mowisz o zachowaniach, chetnie uslysze, dlaczego to traktujesz anhedonie jako zachowanie. powiedzenie, ze anhedonia ma podstawy neurobiologiczne jest mniej wiecej tak samo odkrywcze jak to, ze czlowiek jest ssakiem. pokaz mi tez, gdzie ja skrytykowalem psychiatrie, pokaz mi tez, co z tego, co napisalem pachnie anty-psychiatria a la Thomas Szasz. co do reszty rozwazan o pracy mozgu, ktora jest choroba czy nie jest choroba, nie chce mi sie o nich gadac. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal izacja 29.04.09, 15:43 Otóż nie chcę ci nic wmawiać bo pewnie i tak to olejesz. Ale mówiąc, że anhedonia nie ma podstaw biologicznych, bo tego nie udowodniono jest po prostu kłamestwem i na to zwróciłem uwagę. Nie muszę ci mówić jakie procesy w mózgu za nią odpowiadają, bo nie jestem alfa i omegą, zawsze możesz poszukać tych informacji w pracach naukowych. I proszę nie zniekształcaj moich wypowiedzi, bo napisałem bowiem, że wszystko co robimy ma podstwy w mózgu. Więc nie muszę wcale na to pytanie odpowiadać, poza tym co chcesz nim udowodnić? Czy nazywamy to zachowaniem czy też nie, to co to zmienia o naturze pochodzenia tego zjawiska?? Po co takie przywiązanie do słów? Nasz język jest ułomny i to, że kiedyś pisalem iż to ludzie mają powiedzmy tą anhedonię a nie mózgi to tak naprawdę nic nie zmienia. > powiedzenie, ze anhedonia ma podstawy neurobiologiczne jest mniej wiecej tak > samo odkrywcze jak to, ze czlowiek jest ssakiem. Wcześniej pisałeś, że nie ma podstaw biologicznych. Po prostu sam dajesz tym dowód że coś kręcisz. A może podstawy neurobiologiczne to już nie są biologiczne?? > pokaz mi tez, gdzie ja skrytykowalem psychiatrie, pokaz mi tez, co z tego, co > napisalem pachnie anty-psychiatria a la Thomas Szasz. Po prostu widać w twoich wypowiedziach niechęć do psychiatrii, ale ja bym to wolał nazywać to neurologią wyższych zachowań albo zwyczajnie neurologią, po cholerę robić zamieszanie z nazwami?? A apropo Szasz'a to nie nazywał on siebie antypsychiatrą nigdy, jest wiele odmian krytyki psychiatrii nie twierdze żeś z pod Szasza czy innego Laing'a. Szasza przytoczyłem w kontekście moich przekonań. > co do reszty rozwazan o pracy mozgu, ktora jest choroba czy nie jest choroba, > nie chce mi sie o nich gadac. To problem naszego szufladkowania i definicji. Może lepiej by było wcale nie używać pojęc typu choroba, leczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal izacj 29.04.09, 17:12 alez ja nic ci nie chce udowodnic. odpowiedziales na twoj post, dowdzac ze sie myle, no to ja odpowiadam ci, ze nie dosc ze znieksztalcasz to, co poweidzialem, to na dodatek to, co mowisz niczego nie wyjasnia. otoz, mozemy przyjac ze nie ma znaczenia czy anhedonie nazwiemy zachowaniem czy nie, mozemy przyjac ze szzcegolnie w jezyku nauki nalezy sie porozumiewac precyzyjnie, czego ty nie robisz. anhedonia nie jest zachowaniem, dlatego tez twoj dowod ze jest biologiczna nie ma sensu. co wiecej, redukowalnosc czlowieka do mozgu, nawet jesli mozliwa, niczego nie wyjasnia. nie masz pojecia o moich checiach czy niecheciach. i mowienie o mojej anty-psychiatrii na podstawie tego 'co widac', jest nieporozumieniem. tak sie sklada, ze ja sie z anty-psychiatrami nie zgadzam. moze lepiej byloby nie uzywac slowa 'choroba' czy 'leczenie', jednak dopoki sa uzywane, to musimy sobie z tym radzic. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal izac 29.04.09, 18:38 Anhedonia jest na 100% biologiczna no chyba, że ktoś wierzy, że można coś odczuwać bez udziału mózgu. Psychologia i gadanie o konfliktach wenętrznych, winach, karach intencjach, tragediach, miłości, żalu, złości nic nie wyjaśnia w przeciwieństwie do porządniej nauki o działaniu mózgu. Od tego pierwszego jest sztuka i bynejmniej nie ma ona na celu wyjaśniania czegokolwiek. Prawo to też sztuka dla sztuki. A co do Pana chęci czy niechęci to negował Pan tutaj status schizofrenii jako choroby tak samo jak ja, czy może jako choroby biologicznej (ale to na to samo w sumie wychodzi). A tak się składa, że w psychiatrii panuje obecnie konsensus, że jest to choroba mózgu, nie psychiki bynajmniej. Czyli jak mam Pana traktować? Podawniu leków chyba tez jest Pan przeciwny. Jak Pan traktuje takie procedury jak elektrowstrząsy?? Jeśli dla Pana psychiatria = tylko psychoterapia to zaiste zapewne ma Pan rację. Odpowiedz Link Zgłoś
pirwam Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal iza 30.04.09, 10:49 to ze przy pierwszym swiatopogladzie jest sie przekonanym na 100 procent o tym ze wie sie wszystko to naturalne, ale ze przy zmianie znow sie wie wszystko to niewybaczalne. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal iz 30.04.09, 16:32 > to ze przy pierwszym swiatopogladzie jest sie przekonanym na 100 procent o tym > ze wie sie wszystko to naturalne, ale ze przy zmianie znow sie wie wszystko to > niewybaczalne Jak to pięknie jak nie ma się nic na obalenie tezy zastosować argumentacje ad hominem. Nie wiem co chcesz tym udowodnić kolego, chyba brak umiejętności dyskutowania a to, że ktoś zmienia poglądy ma się nijak do prawdziwości tezy, że anhedonia jest na 100% efektem pracy mózgu. A to, że niby wiem wszystko to wyssane z palca bzdury. Odpowiedz Link Zgłoś
pirwam Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal i 30.04.09, 17:23 juz powyzej zostalo obalone twoje rozumowanie, w zdaniu ze poglady twoje sa tak odkrywcze jak to ze ludzie sa ssakami. tak czlowiek ma mozg bez watpienia i on pracuje, choc czasem sa watpliwosci czy u wszystkich. natomiast forumowa sekcja naukowa porusza sie tutaj bardziej na gruncie bardziej deklaracji dotyczacych filozofi umyslu, niz dzieli sie jakakolwiek wiedza dotyczaca problemow psychicznych i ich zwiazkow ze zmianami organicznymi mozgu. czyzbys chcial udowodnic ze swiat zewnetrzny nie wpywa wogole na mozgownice? jesli tak to pisz o swojej. skad masz dowody ze ahedonia zalezy od zmian organicznych a nie funkcjonalnych mozgu? Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 30.04.09, 17:59 >skad masz dowody ze ahedonia zalezy od zmian > organicznych a nie funkcjonalnych mozgu? Podział na zmiany funkcjonalne i organiczne ciebie zwodzi. Czy w epilepsji mamy zmiany organiczne czy funkcjonalne?? Czy gastropareza to zmiana organiczna czy funkcjonalna, czy nadciśnienie, arytmia, IBS, BERD, Migrena to zmiany organiczne czy funkcjonalne? Uprawiasz teraz dziele włosów na czworo, bo i tak obojętnie czy nazwiesz coś zmiana organiczną czy funkcjonalną to i tak nadal ma to podstwy biologiczne, trywialne ale temu właśnie zdawał się zaprzeczać dala.tata i nie muszisz mi z ironią pisać jakie to odkrywcze. Ale co do dowodów. www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12598724 Odpowiedz Link Zgłoś
pirwam Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 30.04.09, 18:11 a w czym mnie niby zwodzi? czy wedlug ciebie swiat zewnetrzny nie odzialuje na mozg? czy zwolennik terpii wedlug ciebie nie uznaje istnienia mozgu? matematyka tez ma podstawy biologiczne bo zeby matematycy dokonywali dowodow matematycznych musza oddychac i jesc. a dowod moze pozniej przeczytam Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 30.04.09, 18:21 Ja nie przeczę, że świat zewnętrzny nie odziałuje na mózg. Nie wiem do czego zmierzasz. Co ma wspólnego świat zewnętrzny z brakiem odczuwania przyjemności?? Odpowiedz Link Zgłoś
pirwam Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 30.04.09, 18:40 do niczego oprocz checi zrozumienia znaczen twojej deklarowanej rewolucji swiatopogladowych. roznorakie zwiazki moze miec, tak jak moze wplywac na stan psychiczny. jak sadze uznajesz chyba jego zwiazek z rzeczywostoscia zewnetrzna, czy tylko mozg monada jest w tym wzgledzie? Odpowiedz Link Zgłoś
pirwam Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 30.04.09, 18:50 ide w koncu od kompa, to tak szybko. masz zamilowanie redukcjonistyczne, z ktorym sie nie zgadzam. chcialbys wszytko do jednej nauki sprowadzic zapewne, jednej dziedziny poznania, a tak nie jest sa rozne dziedziny wiedzy i najbardziej rozwinieta neurobiologia nie polknie nauk humanistycznych. Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 30.04.09, 18:55 Walka o terytorium? Nauki humanistyczne też czasem chcą połknąć więcej, niż są w stanie ugryźć. Odpowiedz Link Zgłoś
pirwam Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 30.04.09, 18:59 rozne perspektywy dzialan. na osobnika z nerwica mozemy rzucic ssri, a mozemy go takze terapeutyzowac. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 30.04.09, 19:29 Czemu nie terapeutyzujecie już osobników z SM?? Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 30.04.09, 18:52 Nie odpowiedz konkretnie jaki ma związek świat zewnętrzny z anhedonią?? Od czego zeleży to czy komuś np. picie mleka sprawia przyjemność a innego wręcz brzydzi?? Od mleka??? Odpowiedz Link Zgłoś
pirwam Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 30.04.09, 18:57 jest elementem depresji, a istnieje cos takiego jak depresja rektywna. byc moze u kogos moze ona byc wrodzona, wcale tego nie wykluczam, natomiast nie mam powodow sadzic ze stany tak nazywane nie maja swojego zrodla zewnetrznego Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 30.04.09, 19:08 Tak samo reaktywna jak jest PSE w wyniku migającego światła albo atak GERD po zjedzeniu pomidorów, czekolady lub kawy. Albo zawał serca po zwyczajnym wejściu po schodach. Mylisz normalne reakcje z nieprawidłowymi i ci się błędnie wydaje, że źródło leży na zewnątrz. Cóż każdego może głowa rozboleć od migającego światła ale.......no ale...nie każdy od razu dostaje ataku Grand Mal. Odpowiedz Link Zgłoś
pirwam Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 30.04.09, 19:11 czyli mit zelaznego noworodka bertrady Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 30.04.09, 19:12 Co masz na myśli? Odpowiedz Link Zgłoś
pirwam Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 30.04.09, 19:14 jakbysmy byli nadludzmi z TAKIMI GENAMI to swiat moglby nam naskoczyc! Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 30.04.09, 19:23 Odporność na stres to cenna rzecz, tak samo cenna jak i brak anhedonii. Odpowiedz Link Zgłoś
pirwam Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 30.04.09, 19:29 rozne drogi moga byc w radzeniu sobie ze stresem odpornosc na stres standartowego wieznia jest wieksza niz odpornosc na stres standartowego jajoglowego. kwestia wyboru wartosci Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 30.04.09, 19:39 Tak jak rózne drogi w radzeniu w sobie z nowotworami od oficjalnych jak chemioterapia po przeciery warzwne czy owocowe a czasami i różnch takich co leczą nakładaniem rąk. Ale i tak zawsze lepiej ich nie mieć. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 30.04.09, 19:46 Ale odpowiedz Pan wreszcie w jaki sposób ta anhedonia miałaby pochodzić z zewnątrz?? Przecież sęk w tym, że owym osobom nie sprawia przyjemności to co uznawane jest za przyjemne i to co kiedyś sprawiało przyjemność czyli, że w sumie nic nie sprawia im przyjemności. I jak Pan to wytłumaczy zjawiskami na zewnątrz?? Odpowiedz Link Zgłoś
pirwam Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 30.04.09, 19:53 alez ci odpowiedzialem. ahedonia jest elementem depresji. np, czy bedac w zalobie po smierci wuja, radosnie ogladasz filmy z charli chaplinem z ktorych sie kiedys recholiles? depresja tak jak zaloba powstawac moze z roznego rodzaju strat zyciowych. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 30.04.09, 20:15 --> alez ci odpowiedzialem. ahedonia jest elementem depresji. np, czy bedac w > zalobie po smierci wuja, radosnie ogladasz filmy z charli chaplinem z ktorych > sie kiedys recholiles? depresja tak jak zaloba powstawac moze z roznego rodzaju > strat zyciowych Anhedonia to nie jest stan przgnębienia po stracie wujka i być może nie będę miał ochoty na komedię, ale stwierdzenie, że nic mi nie sprawi przyjemności jest zbyt daleko idące. Anhedonia nie jest specyficzna dla depresji tylko. Tobie się wydaje, że depresja to taka po prostu żałoba, sama żałoba nie jest depresją a w żałobie anhedonii nie ma. Poza tym żałoba trwa na tyle któtko, że nie stwarza problemów. Organizm się adaptuje po prostu i nie ma w tym patologii. Chyba celowo mylisz te zjawiska, to tak jakbyś twierdził, że zmęczenie po wejściu po schodach to dokładnie to samo co zawał po wejścu po tych schodach i że to wysiłek jest wszystkiemu winny a nie układ krążenia w fatalnym stanie. Możliwe jest, że do gdyby ten ktoś nie wchodził to prawdopodobnie zawalu by nie dostał, ale samo wchodzenie po schodach czy precyzyjnej umiarkowany wysiłek =/= zawał, tak samo depresja =/= przykre przeżycia. "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene Bleuler Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 30.04.09, 20:50 neuro, to jest najbardziej pokretna definicja czegokowliek, a anhedonii wszczegolnosci. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 30.04.09, 21:06 Jaka pokrętna definicja?? Tłumaczyłem tylko, że błędne jest porównywanie żałoby i obniżenia nastroju w tejże do anhedonii gdzie jest brak W OGÓLE umiejętności odczuwania przyjemności. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 02:02 rzezcywisice to tylko pokretny opis: "Anhedonia to nie jest stan przgnębienia po stracie wujka i być może nie będę miał ochoty na komedię, ale stwierdzenie, że nic mi nie sprawi przyjemności jest zbyt daleko idące. " choc nie wiem czy to pokretne. jak dla mnie to pozbawione sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 05:16 > rzezcywisice to tylko pokretny opis: > > "Anhedonia to nie jest stan przgnębienia po stracie wujka i być może > nie będę miał ochoty na komedię, ale stwierdzenie, że nic mi nie > sprawi przyjemności jest zbyt daleko idące. " > > choc nie wiem czy to pokretne. jak dla mnie to pozbawione sensu. No nie wiem dlaczego tego nie rozumiesz, bo sens to ma. Anhedonia to nieumiejętnosc, niemożność odczuwania przyjemności konec kropka. Brak ochoty na komedie samo w sobie jeszcze anhedonni nie stanowi. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 15:36 to ha bym tylko chcial zapytac jak sie ma ta obecna 'definicja' "Anhedonia to nieumiejętnosc, niemożność odczuwania przyjemności" do twojego stwierdzenia, ze: "stwierdzenie, że nic mi nie sprawi przyjemności jest zbyt daleko idące. " jak dla mnie te stweirdzenia sie wykluczaja. ale pewnie sie nie znam. neuroleptyk napisał: > > rzezcywisice to tylko pokretny opis: > > > > "Anhedonia to nie jest stan przgnębienia po stracie wujka i być > może > > nie będę miał ochoty na komedię, ale stwierdzenie, że nic mi nie > > sprawi przyjemności jest zbyt daleko idące. " > > > > choc nie wiem czy to pokretne. jak dla mnie to pozbawione sensu. > > No nie wiem dlaczego tego nie rozumiesz, bo sens to ma. > Anhedonia to nieumiejętnosc, niemożność odczuwania przyjemności > konec kropka. > Brak ochoty na komedie samo w sobie jeszcze anhedonni nie stanowi. > Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 19:40 > "Anhedonia to nieumiejętnosc, niemożność odczuwania przyjemności" > > do twojego stwierdzenia, ze: > > "stwierdzenie, że nic mi nie sprawi przyjemności jest zbyt daleko idące. " > > jak dla mnie te stweirdzenia sie wykluczaja. ale pewnie sie nie znam. No nie wiem dlaczego tego nie rozumiesz, bo sens to ma. > > Anhedonia to nieumiejętnosc, niemożność odczuwania przyjemności > > konec kropka. > > Brak ochoty na komedie samo w sobie jeszcze anhedonni nie stanowi. Czytaj Pan uważnie a nie wyrywaj zdania z kontekstu. Z samgo braku ochoty na komedie nie wynika wniosek, że ktoś może mieć anhedonie i to miałem na myśli pisząc, że to za daleko idące stwierdzenie. Dopiero jak faktycznie osoba ma trudności z uzyskaniem przyjemności obojętnie za co by się nie zabrała to dopiero wtedy możemy w miarę pewnie powiedzieć, że to anhedonia i że przyczyna leży w mózgu bo "układ nagrody" po prostu uległ awarii. Więc sama niechęć na film =/= nieumiejętnośc, niemożnośc odczuwania przjemności. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 23:38 neuroleptyku, masz talent do unikania odpowiedzi. i tyle ci poweim na to. przeczyasz sobie, a potem idziesz w zaparte Odpowiedz Link Zgłoś
pirwam Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 30.04.09, 22:40 nie powiedzialem ze zaloba jest depresja, ale zachodzi pewne podobienstwo. dalem ci ilustracje, bo chyba do tego ze zaloba nie wynika ze straty juz trudno by ci bylo kwestionowac. no jak z zalozenia zalozysz ze ahedonia nie moze byc egzogenna to co ja ci poradze na twoje zalozenia? i nie powiedzialem takze ze dla depresji ahedonia jest typowa. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 30.04.09, 23:50 Czyli twierdziłbyś, że anhedonia to po prostu jest dlatego, że nie ma przyjemnych rzeczy na świecie?? No cóż jeśli tak to odpowiem na to, że nie ma dla tej osoby co ma anhedonie przyjemnych rzeczy z powodu wadliwego działania mózgu, który uniemożliwa jej odczuwanie przyjemności. Odpowiedz Link Zgłoś
pirwam Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 08:46 nie twierdzilbym. twierdzilbym ze jest to termin do opisywania pewnego stanu psychicznego. i nie nie ma zadnych podstaw zeby go ograniczac jesli chodzi o geneze, a zwlaszcza juz tak twardo, ze kazda ahedonia ma tlo organiczne. nie jest sklasyfikowany jako choroba. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 09:38 Jestem ciakaw skąd ten opór?? Jaka wiedza o nas wynika z teorii psychologicznych? To sa tylko surogaty dla naiwnych i trzeba się pogodzić otwarcie, że ostatecznie wyjaśnienie naszych zachowań da nam dokładne poznanie funkcjonowania naszych mózgów. To co tu prezentujecie razem z dala.tatą to jest atak wynikający może z niechęci do ciała, biologii organów, i zapewne z sentymentu do wyjaśnień humanistycznych. Po prostu nie wiem jaki może mieć inny cel ta dysputa. Odpowiedz Link Zgłoś
pirwam Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 09:48 opor przed ideologia "naukowa". materialista drogi neuroleptyku to ja bylem duzo wczesniej jak ty jeszcze akty strzeliste pisales jak irracjonalny jest sens psychiatrii. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 10:12 Twierdzisz, że te wszystkie badania z użyciem nowoczesnych metod obrazowania pracy mózgu to pseudonauka??? Czy ci badacze tracą tylko czas ??? Widzisz jednak nie ma spoczęcia na laurach widocznie, skoro jest potrzeba takich badań. To udowadnia też, że w gruncie rzeczy teorie humanistyczne naszych zachowań są niewiele warte. Gdyby dala.tata miał racje to wszyscy którzy by go przeczytali stwierdziliby "...O rany badanie mózgu w celu szukania przyczyny anhedoinii, schizofrenii to idotyzm, mamy już przecież bardzo dobre wytłumaczenia jak to się dzieje..." Nie wiem co ciebie odwiodło od dobrego tropu. Mnie chyba głownie zawód z powodu słabej jakości leczenia psychiatrycznego. Ale nie można ignorować możliwości iż może to się zmienić w przyszłości na lepsze, naukowcy pracują przecież ciągle i wiedza się poszerza. Odpowiedz Link Zgłoś
pirwam Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 10:54 po co mi wmawiasz rzeczy, ktorych nie twierdzilem? mowilem o ideologi naukowej ktora ty uprawiasz, a nie o tym co robia naukowcy. To udowadnia też, że w gruncie rzeczy teorie > humanistyczne naszych zachowań są niewiele warte. to udawadni w gruncie rzeczy ze nawet nie masz pojecia czym sie zajmuja nauki humanistyczne jak i jakiekolwiek nauki od jakiego glownego tropu? materializmu? nic mnie nie odwiodlo. -- zawal serca bez serca jest niemozliwy Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 11:34 > po co mi wmawiasz rzeczy, ktorych nie twierdzilem? mowilem o ideologi naukowej > ktora ty uprawiasz, a nie o tym co robia naukowcy. Czyżby to mój wymysł, że np. schizofrenia to choroba mózgu?? > to udawadni w gruncie rzeczy ze nawet nie masz pojecia czym sie zajmuja nauki > humanistyczne jak i jakiekolwiek nauki Wygląda na to, że czasami dezinformacją. > od jakiego glownego tropu? materializmu? nic mnie nie odwiodlo. Zaskoczyłeś mnie. Ale nie wiem czemu musimy dalej dyskutować jeśli nic co napisałem nie zostało przez ciebie obalone. Schodzimy na tematy poboczne. Zaneguj wyniki tych badań co podałem w odnośnikach, tam są konkrety. A jeśli twierdzisz, że wnioski z tych badań nie wskazują wcale, że u podstawy schizofrenii lub anhedonii są dysfunkcje w obrębie mózgu to w takim razie nie mamy o czym gadać, bo nic się tobie nie da udowodnić. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 11:37 Linki odajdziesz nieco niżej w mojej odpowiedzi na post dala.tata Odpowiedz Link Zgłoś
pirwam Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 12:02 a co maja badania do tresci dyskusji? chowasz sie za badaniami, bo to ladnie wyglada, ze za oredownika prawdy naukowej robisz a przebieg dyskusji dotyczyl czegos innego. odpowiedziales mi na pytanie czy ahedonia jest jednostka chorobowa z wyraznie zaznaczonymi kryteriami diagostycznymi, co do ktorej nastepnie mozemy jakies badania przeprowadzac? ja wiem o tym ze jest terminem opisujacym stany w roznych zaburzeniach psychicznych. i jakie masz badania stwierdzajace ze za kazdym razem mamy do czynienia ze zmianami organicznymi, lub tez kryteria diagnostyczne, ktore by nie pozwalaly opisu slowem ahedonia pewnych stanow, gdyz jest to odrebna jednostka chorobowa. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 12:54 Nie ładnie wyglądają tylko można są tam pewne niewygodne dla ciebie wnioski. Ja się nie zasłaniam tylko ty unikasz jak ognia konkretów, których nie umiesz obalić. odpowiedziales mi na pytanie czy ahedonia jest jednostka chorobowa z wyraznie > zaznaczonymi kryteriami diagostycznymi, co do ktorej nastepnie mozemy jakies > badania przeprowadzac? Chcesz robić zemnie idotę? To odpowiedz sobie co te badanie w podanym przezemnie linku badało?? Nie badało zjawiska anhedonii wcale?? ja wiem o tym ze jest terminem opisujacym stany w roznyc > h > zaburzeniach psychicznych. Jest terminem opisującym konkretny stan a mianowicie niemożliwości odczuwania przyjemności a nie stany w liczbie mnogiej. i jakie masz badania stwierdzajace ze za kazdym raze > m > mamy do czynienia ze zmianami organicznymi, lub tez kryteria diagnostyczne, > ktore by nie pozwalaly opisu slowem ahedonia pewnych stanow, gdyz jest to > odrebna jednostka chorobowa. Jakby nie patrzeć nazwa choroby i jej opis to jest tez opis jakiegoś stanu. Nie wiem do czego zmierzasz ale tak pokrętnie zaczynasz pisać, że mam poważne problemy ze zrozumieniem o co tak naprawdę ci chodzi. Anhedonia jest traktowana obecnje jako objaw, co nie przeszkadza badać jakie patologie ją wywołują. Odpowiedz Link Zgłoś
pirwam Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 13:07 zmierzam do wnioskow logicznych. istnienie zmian organicznych powodujacych ahedonie nie oznacza ze wszystkie stany okreslamne ahedonia maja pochodzenie organiczne. nie jest to wyszczegolniona jednostka chorobowa dotyczaca stanow spowodowanych organicznymi zmianami w mozgu. jest to tylko opis objawow. Odpowiedz Link Zgłoś
pirwam Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 13:11 no i zajrzalem do tego badania. i na co to ma byc dowod, jest takiekolwiek slowo o genezie ahedoni? Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 13:37 > no i zajrzalem do tego badania. i na co to ma byc dowod, jest takiekolwiek slow > o > o genezie ahedoni? To oznacza, że nic Pan nie zrozumiał. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 13:33 zmierzam do wnioskow logicznych. istnienie zmian organicznych powodujacych > ahedonie nie oznacza ze wszystkie stany okreslamne ahedonia maja pochodzenie > organiczne. Ale żeś pięknie przywalił kleksa. Zaspokoić twoje zachcianki to niewykonalne, tylko żeby to udowodnić trzeba by zbadać wszystki przypadki anhedonii do dzis i od dzisaj w nieskonczoność. Bo a nóz powiesz, że jutro może znajdzie się wyjątkowy przypadek anhedonii gdzie nie bedzie żadnych zmian w funkcjii struktur mózgu. Stawiasz zadania praktycznie niewykonalne. Zasady zachowania enegii nie da się potwierdzić we wszystkich przypadkach bo musielbyśmy badać wszystkie procesy we wszechświecie w niskończoność i nigdy byśmy jej nie potwierdzili jeśliby trzymać sie Pańskich kaprysów. Wiec Pańska logika jest Gowno warta:) Poza tym to, że nie ma absolutnej weryfikacji, a tego nikt przy zdrowych zmysłach nie wymaga od naukowców poza Panem w takich przypadkach, to nie znaczy, że inna teza jest prawdziwa i że te niezbadane przypadki to musza wiązać się z tym czym by Pan chciał by się wiązały. Odpowiedz Link Zgłoś
pirwam Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 13:44 > Ale żeś pięknie przywalił kleksa. > Zaspokoić twoje zachcianki to niewykonalne, tylko żeby to udowodnić > trzeba by zbadać wszystki przypadki anhedonii do dzis i od dzisaj w > nieskonczoność. alez poszedlem na reke. ale napisales ze jest pokretne i nie rozumiesz. wystarczylo ze ahedonia zostanie uznana za jednostke chorobowa, z jasno okreslonymi kryteriami, dotyczaca zmian organicznych mozgu i wtedy rozne stany podobne nieorganicznym pochodzeniu nie sa uznawane za ahedonie. i zamykam buzie. na razie tak nie jest. bo na razie taka jest prawda bniewiele psychiatria wie o genezie, leczenie jest objawowe. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 14:26 Kryteria anhedonii są proste jak drut Anhedonia zdrowiem nie jest, wiec czy jest objawem czy choroba to tak naprawdę guzik kogoś obchodzi, i zupełnie nie zmienia to postaci rzeczy co leży u podstaw tejże. Przytoczyłem badanie wykazujące iz istotnie mózgi osób z anhedonią wykazują nietypowe działanie w pewnych obszarach. A wieć takie które tylko potwierdza, że u podstawy anhedonii leży nieprawidłwo działający mózg. Nie rozumiem co te formalizmy w stylu uznania za jednostkę chorobową zminiają, jeśli ludzie chca się z niej leczyć i co to tak naprawdę zmienia?? bo na razie taka jest prawda bniewiele psychiatria wie o > genezie, leczenie jest objawowe Owszem wie niewiele ale wiemy, że to jest efekt jakieś dysfunkcji w mózgu a te badanie nam daje obraz jaka bliżej to dysfunkcja może być. Gdyby nie wierzono, że tzw. zaburzenia psychiczne nie mają u podstaw nieprawidłowości w funkcjoowania mózgu, to nie wykonywanoby tych wszytkich badań, które mają na celu ich odkrycie. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 13:10 Ja kończe tą dyskusje na dzisaj. I nie wiem czy w ogóle ma ona dalszy sens. Oryginalnie zaczeła się ona od tego, że dala.tata twierdził, że nie udowodniono iż anhedonia ma podstawy biologiczne co też obaliłem, podałem tez link do badania, które opisuje jakie anomalie występuja w mózgach osób majacych anhedonię. Odpowiedz Link Zgłoś
pirwam Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 13:12 neuroleptyku co to znaczy podstawy? juz byla o tym mowa, czy ktokolwiek kwestionowal istnienie mozgu? rozmowa dotyczyla genezy. Odpowiedz Link Zgłoś
pirwam Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 13:32 moj angielski jest nedzny i dlatego nie chcialo mi sie czytac, ale na ile zrozumialem chodzi o rejony mozgu , w ktorych przesadzanie o genezie tych zmian jest najbardziej klopotliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 13:57 Badanie nie sugeruje jakie obszary mózgu sa kłopotliwe, ale sugeruje jakie anomalie w jakich rejonów mózgu przyczynaja się do powstania anhedonii. To że jest ona efektem jakieś anomalii gdzieś w mózgu to co do tego nie ma najmniejszej wątpliwości. To jest teraz kwestią zawężania pola badań. Badanie te jest puktem wyjścia do następnych potwierdzjacych te odkrycia lub też które demonstrują inne obserwacje których nie stwierdzono w tym. Być moze też inne obalą zupełnie te wnioski, ale na pewno nie obalą tego, że anhedonia to efekt jakieś dysfunkcji w mózgu. Odpowiedz Link Zgłoś
pirwam Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 14:04 Być moze też inne obalą > zupełnie te wnioski, ale na pewno nie obalą tego, że anhedonia to > efekt jakieś dysfunkcji w mózgu. no przy zalozeniach z zakresu filozofi umyslu bez watpienia , tak jak nic mi nie udowodni ze nie jestem centrum wszechswiata. Odpowiedz Link Zgłoś
pirwam Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 14:07 problem polega na tym ze wogole nie rozumiesz co do ciebie pisze wczesniej datala i ja. podekcytowales sie istnieniem mozgu tak jakbys odkryl raptem zszokowany ze czlowiek to nie dusza niematerialna. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 14:30 Dziekuję za wyczerpującą dyskusję, ale ja nie mam nic do dodania. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 15:46 GDZIE TO JEST NAPISANE???? kurcze, neuroleptyku, irytuje mnie nieuczciwosc w dyskusji. prosze konkretny cytat podac: gdzie jest napisane, "jakie anomalie w jakich rejonów mózgu przyczynaja się do powstania anhedonii. " gadasz bzdury neuropleptyku i zwyczajnie falszujesz swoje wlasne linki. neuroleptyk napisał: > Badanie nie sugeruje jakie obszary mózgu sa kłopotliwe, ale sugeruje > jakie anomalie w jakich rejonów mózgu przyczynaja się do powstania > anhedonii. To że jest ona efektem jakieś anomalii gdzieś w mózgu to > co do tego nie ma najmniejszej wątpliwości. To jest teraz kwestią > zawężania pola badań. Badanie te jest puktem wyjścia do następnych > potwierdzjacych te odkrycia lub też które demonstrują inne > obserwacje których nie stwierdzono w tym. Być moze też inne obalą > zupełnie te wnioski, ale na pewno nie obalą tego, że anhedonia to > efekt jakieś dysfunkcji w mózgu. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 15:43 drogi neuroleptyku, niczego takiego nie obaliles. nie pokazales jeszcze niczego, co wskazywaloby na to, ze anhedonia (czy schizofrenia) jest biologiczna. badania do kotrych sie odniosles pokazaly jedynie korelaty neurofizjologiczne anhedonii (a i to jest waptliwe, jednak zsotawiam to). neuroleptyk napisał: > Ja kończe tą dyskusje na dzisaj. I nie wiem czy w ogóle ma ona > dalszy sens. Oryginalnie zaczeła się ona od tego, że dala.tata > twierdził, że nie udowodniono iż anhedonia ma podstawy biologiczne > co też obaliłem, podałem tez link do badania, które opisuje jakie > anomalie występuja w mózgach osób majacych anhedonię. > Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 18:58 Co to znaczy jednie korelaty?? A co mają odkryć te badania, anapis w mózgu pt. "Ja jestem odpowiedzialny za anhedonie"?? Czy jak masz hemiplegię i zrobią ci badnie, kóre wykazuje, że masz udar w mózgu to tylko korelata?? Może ten paraliż to efekt konwersji histerycznej?? Albo inny przykład. Czy obecność wirusa Hiv w organizmie i zmniejszona ilość limfocytów CD4 to tylko korelaty a nie dowód, że wirus ten powoduje AIDS? Co z zapisem EEG w epilepsji też tylko korelata?? Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 23:36 to znaczy, ze jesli napije sie wina i po jakims czasie zaczne chodizc wezykiem, nie znaczy ze to chodzenie wezykiem spowodowalo ze jestem pijany. albo jeszcze co innego: jesli otwieram okno zawsze po przejechaniu pociagu, nie znaczy ze to otwarcie okna spowodowalo ze pociag przejechal. a zatem: to, ze gdy mam anhedonie, obserwuje sie w mnie pewne zjawiska w mozgu, wcale nie znaczy ze to te zjawiska spowodowaly, ze mam anhedonie. proste? bardzo proste. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Już miałem parę razy konczyć ale... 02.05.09, 01:58 Napisz jeszcze panie dala.tata , że posiadanie wąsów nie oznacza, że powodują one skłonności do totalitaryzmu, bo Hitler i Stalin mieli wąsy i totalitaryzm im się podobał. Nie wiem jak daleko się posuniesz w idiotyzmach. Podajesz klasyczne post hoc ergo propter hoc , ale każdy kto trochę myśli wyłapie taki sofizmat i nie uzna takich luźnych związków na podstawie samego następstwa. Badania nie pozostawiają z ciebie suchej nitki. Badacze ci mogliby też badać korelacje smrodliwości baków, czy notowań giełdowych czy pierwszych liter w nazwiskach tylko, że nie można by było tego potraktować więcej niż jako kiepski żart. Ty zdajesz się tego nie rozróżniać, albo rozróżniasz tylko celowo chcesz udowodnić swoją racje myśląc, że ja tego nie wyłapię. Miałem już tu nie pisać ale zdaję sobie sprawę jak dezinformujesz ludzi, mam cichą nadzieje, że rozpoznasz w końcu błąd w rozumowaniu. Ja jestem świadom, że popełniałem błędy w przeszłości wypowiadając się tutaj na te tematy. Nie umiesz wcale obalić ścisłej zależności tych nieprawidłowości funkcyjnych w DLPC z gorszymi wynikami testów a co za tym idzie upośledzonymi możliwościami poznawczymi u tych ludzi. Z tego wysuwa się prosty wniosek, że upośledzenia poznawcze w schizofrenii są wynikiem gorszej aktywacji tego obszaru. Mimo że anomalii w schizofrenii jest dużo więcej (ale one związane są z innymi aspektami choroby) to jednak większy poziom aktywacji DLPC u grupy zdrowych przekłada się na lepsze wyniki. Nie twierdze, że te badanie (a) nam wyjaśniają wszystko o schizofrenii tak samo jak i to nt. anhedonii, to tylko maciupkie kroczki. Z prostego powodu, że mam dostęp tylko do streszczenia trudno przytaczać więcej konkretów na temat anhedonii. Jeśli te badania pokazują korelacje o tej samej naturze jak twoje okno i pociąg, to tak jakbyś powiedział, że te badania są zwykłą parodią badań. Możesz jeszcze napisać to milion razy, że nic nie udowodniono ale to, że nic nie udowodniono nie znaczy, że teza jest nieprawdziwa co więcej te dowody i sam fakt, że takie badania się przeprowadza udowadniają, że teza jest prawdziwa i ostateczna wiedzę i skuteczne leczenie może nam zapewnić tylko poznanie funkcjonowania mózgów ludzi z tzw. "chorobami psychicznymi". Po prostu jak możesz coś skutecznie leczyć, kiedy nie wiesz co jest nie tak? Jak naprawisz zepsuty telewizor, kiedy nie wiesz gdzie leży problem. Otóż mózg to taki super skomplikowany komputer i wiemy, że u schizofreników nie działa prawidłowo i to nie ulega dyskusji. No chyba, że uznajesz schizofrenię za wariant normy wtedy i przyczyny neurologiczne będą też normą, ale jeśli uznajesz ją za chorobę to nie może to być niż innego niż choroba mózgu. Wiemy więc, że mózg działa nieprawidłowo a priori tyle tylko, że nie wiemy co dokładnie pomijając to, że ukończone do tej pory badania już przybliżają nam podejrzane obszary. O ile do detalicznego i wyczerpującego wytłumaczenia co powoduję ta chorobę jest daleko, to mamy już pierwsze punkty zaczepne "pierwsze nieśmiałe wnioski". Ale Pan by to zapewne najlepiej wylał to do kibla jak niesmaczną zupę, bo jest Pan przekonany, że to otoczenie, zła rodzina, matka schizofreniczna etc i cos tam jeszcze jest przyczyną "choroby umysłu" . Tylko jak to jest, że wielu ludzi mając "złą" rodzinę, toksyczne otoczenie i niemiłe przeżycia jakoś nie ma schizofrenii, depresji, etc??. Baa jak to jest, że ludzie żyjący w ubóstwie czy po przejściach bywają szczęśliwi i bogaci którym nic nie brakuje i żyli całe życie jak w inkubatorze cierpią?? Czy to nie sugeruje gdzie trzeba szukać wyjaśnień?? Czy to nie sugeruje gdzie leży istota problemu?? Łatwo zwalić winę na otoczenie, ale istotnie przyczyna jest w środku nas tyle tylko, że nie w jakieś abstrakcyjnej podświadomości ale pod czaszką w jej wnętrzu, w mózgu. Pytam się co nam pozostaje jeśli przestaniemy doszukiwać się problemów w mózgu? Jakie skuteczne leczenie pański humanizm gwarantuje?? Co on nam tak naprawę wyjaśnia?? Panu się wydaje, że jest jakaś dobra alternatywa?? tylko jaka?? Bo ja widzę tylko uprawianie barokowych form, sztuki dla sztuki, ornamentyka bez treści. Co jest tym leczeniem anhedonii ? Spacerki na świeżym powietrzu? No jakoś nie zadziałały. Te starania przypominają mi wmawianie ślepcowi żeby postarał się coś zobaczyć i żeby nie przestawał próbować.. "Leczenie może potrwać wiele lat". A na zakończenie nieudanego "leczenia' zawsze można zwalić winę na pacjenta sklecając typową teorie ad hoc częstą w psychoterapii "Nie starał się Pan widocznie dostatecznie' Pan zdaje się pisze na temat książki, więc czy jest Pan naprawdę święcie przekonany o słuszności swoich tez?? Może i jest to intuicyjne doszukiwać się przyczyn tych zaburzeń w otoczeniu, ale ta intuicja jak to, że obserwując niebo to Słońce zdaje się okrążać Ziemię a nie odwrotnie może wprowadzać nas w błąd. To co wydaje się tak oczywiste niestety czasami zawodzi a kolejnym przykładem jest, że jeden ze "składników" wody czyli wodór - żywiołu, który jest jakby antytezą ognia okazał się być bardzo wybuchowy. Miłej nocy:) Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: Już miałem parę razy konczyć ale... 02.05.09, 08:11 jak pan dzielisz sie swoja wiara naukowa to badz pan swiadom ze dzielisz sie wiara, a nie wiedza naukowa. nauka ma mozliwosci ustalania zwiazkow przyczynowo skutkowych, badania o ahedoni wogole tego nie ustalilo. twoje odpowiedzi to tylko sofizmaty, i insynuacje calkowicie nie uzasadnione, ale duzo rzeczywistych zrodlach i intencjach twojej wiedzy. a to ze cos ma biologiczna "podstawe" nie oznacza ze ma biologiczna geneze. to ze poszukiwania ida w kierunku medycznym, oznacza tylko ewentualna mozliwosc ingerencji, a nie przesadza o naturze genezy. jesli mozg jest komputerem, to to ze musi istec hardwere zeby mogl dzialac jest oczywiste, ale uszkodzony tez moze softwere. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk jeszcze powtorzę raz.. 02.05.09, 19:56 Ja nie stwierdziłem, że badanie jakiekolwiek dotyczące tzw. "chorób psychicznych" odkryło ostateczną przyczynę, jedynie sugerują one jakie obszary są za chorobę, badź pewne aspekty choroby odpowiedzialne (to juz kwestia o czym dokładnie rozmawiamy). Być może faktycznie badanie nt. anhedonii wielkiej pewności nam nie daje, że to akurat dysfunkcja tych obszarów, bo być może jest to bardziej skomplikowane.Niemniej jednak twierdzenie, że nie jest to efekt nieprawidłowej funkcji mózgu i że trzeba do udowadniać, że jest to myślenie naiwne i nierozsądne bo po prostu jeśli to choroba to choroba mózgu bo czego innego??. Nawet uważam, że twierdzenie, że nie jest to efekt dysfukcji tych rejonów wymienionych w badaniu jest też głupotą bo nie potrafisz obalić tej obserwacji, która na to wskazuje. Mozesz tylko powiedzieć, że przydałoby się to potwierdzić dalszymi badaniami i zgłebić dalej czemu nie zaprzeczam. Tylko odkrycie tajemnic funkcjonowania naszej mózgownicy da nam wytłumaczenia i możliwość opracowania metody leczenia, która uderzy w same sedno problemu. Podawałem przykłady, że szukanie problemów na zewnątrz jest błędne i nie wyjaśnia sedna sprawy ani o jotę, a miliony psychologów ciągle o tym nawija i nic z tego nie wynika. Zapytaj psychologa o wyjaśnienia nt. schizofrenii, depresji, ocd, bipolar. Zapewne będzie się silić na wyjaśnienia przy niektórych z nich, ale będą to nic nie warte bajeczki. to > ze poszukiwania ida w kierunku medycznym, oznacza tylko ewentualna mozliwosc > ingerencji, a nie przesadza o naturze genezy. To jest własnie sofizmat. Poszukiwania mają na celu odkrycie natury dysfunkcji, co jeśli zostanie osiągnięte da nam możliwość opracowania metod leczenia. Po co leczyć mózg skoro ty wierzysz, że jest u chorych psychiczne działający prawidłowo tzn. nie jest chory, a może masz na myśli, że te leki mają leczyć psychikę??? Nie są to normalne reakcje na stres i trudności życiowe. Badania pokazują, że w tych samych warunkach, podczas wykonywaniu tych samych zadań mózgi chorych funkcjonują inaczej. Więc anhedonik nie ma wcale możliwości lub ma znacznie zmniejszoną fizyczną możliwość odczuwania przyjemnosci i obojętnie za jak przyjemne rzeczy by się nie zabierał to przyjemności nie odczuje. Te wasze wytłumaczenia to przemycanie bzdur. Jeśli problem jest na zewnątrz, to nie leczymy czy szukamy cudownego leku na ból, bo kamień uwiera w stopę w bucie, tylko go wyjmujemy. Jeśli dla was badania są analogiczne do tego przykładu to się ośmieszacie zarzucając mi sofistykę. Otóż w przypadku tzw "chorób psychicznych" nie uwiera z zewnątrz tylko od wewnątrz. Przytoczyłem faktycznie słowo komputer, ale to nie znaczy, że mózg ma podobny podział na software i hardware. Z resztą software to też hardware jak się głebiej zastnowić, pity i landy na nośniku cd, domeny magnetyczne na dysku twardym, wszystko co wykonuje komputer i program dzije się fizycznie. Ten "software" bo tak naprawdę tego bym tak nie nazwał o którym Pan wspomina jest efektem wynikającym ze struktury mózgu. Nasz mózg to nie PC na którym możesz instalować rózne systemy operacyjne i w tym punkcie analogia to komputerów się urywa. Nie załadujesz sobie nowego OS bez zmiany architektury hardware tak jak to jest możliwe w PC. Nie staniesz więc się z depresiaka człowiekiem pełnym życia od samego gadania i rozmyślania, to strata czasu i historie ludzi na tym forum i nie tylko tutaj to potwierdzają. By taka zmiana była możliwa potrzebna jest zmiana architektury, sposobu funkcjonowania naszego mózgu, bliżej nam do kalkulatorów niż PC pod względem elastyczności. To jest dobre z punktu widzenia naszych interesów, jeśli można by było nami tak łatwo manipulować jak tym co robi komputer to byłby problem, natura o to zadbała by tak nie było. Psychologów można nazwać takimi hakerami, którym się wydaje, że mogą włamać się do tego niby OS oczywiście za naszą zgodą i go zmienić i co za tym idzie przeprogramować jakby nasze zachowania, ale to działanie skazane na porażkę. Co do genezy biologiczne wytłumaczenia daja nam nieprównywalnie lepsze perspektywy i spójne wytłumaczenia do dołu do góry. W ramach tej samej nauki tłumaczone są inne "niepsychiatryczne" choroby mózgu i inne choroby w ogóle, także innych zwierząt (bo człowiek zwierzeciem jest na pewno) czy organizmów. Idąc nieco śladami Bertrady na pytanie dlaczego mózgi chorych działaja tak a nie inaczej można doszukiwać się przyczyn w genetyce i istonie badania sugerują poważny wpływ genów. Oczywiście bierze się też pod uwagę efekt środowiska, ale to nie musi oznaczać od razu wychowania czy stresu. Mogą to być biologiczne czynniki środowiskowe, jak przebyte choroby itp. Być może te deficyty są wynikiem jakiś zakłuceń w następstwie zmian w okresie dojrzewania płciowego. Jest wiele niewiadomych. Ale odgrzewanie tych samych kotletów po raz nty i pisanie o toksycznych rodzinach przy odrzucaniu biologicznych przyczyn i uwarunkowań jest po prostu uporem dla samego bycia upartym. Wy nie chcecie by ludziom było lepiej, bo taki układ wam odpowiada, wieloletnie cykle psychoterapii i pisanie książek które w sumie nie róznia się od Harriego Pottera. Także dlatego, że możecie się wykazać swoją pseudo wiedzą. Zależy wam by pacjenci byli uwikłani w te bagno kofabulacji do których ich zachęcacie tak ochoczo. Stygmatyzacja się nigdy nie skończy jeśli nie przyznamy w koncu, że tzw. "choroby psychiczne" to po prostu najzwyczajniej w świecie choroby mózgu. Jeśli nadal będa to jakieś dziwne specjalne choroby jak "choroby psychiki" co jest nonsensem to nie dziwcie się, że dla wieszkosci ludzi to oznacza tyle, że te choroby nie są wcale chorobami a schizofrenik będzie stygmatyznowany jako świr a nie chory, będzie nadal jak niebezpieczny bandyta. Więc nie ulega wątpliwości, że przyczyny zaburzen psychicznych leża w mózgu, człowiek to nie jest tabula rasa by środowisko zewnętrzne mogło go dowolnie kształtować i wszystko tłumaczyć, w przypadku chorób psychicznych można mówić o nich (przyczynach zewnętrznych) raczej tylko w formie zdarzeń, które wywołały defekty prowadzace do nieprawidłowej pracy mózgu, bo to jakie geny dostajesz zależy od tego jakimu ludzmi i z jakimi genami będą rodzice. Wieć geneza w jakims tam sensie na pewno zewnętrzna od nas, ale co z tego jak genetyczna i biologiczna, czyli nie będąca środowiskową we własciwym znaczeniu tego słowa?? Napiszecie, że to rodzice są przyczyną schizofrenii?? Chyba nie...Więc wasze zastrzeżenia są nic nie warte. Wiem, że będziecie się upierać, że to nic nie dowodzi przyrównując to do naiwnch analogii, że nie można z tego wyciągnąć wcale takich wniosków jak z tego, że wąsów Hitlera i Stalina nie można wyciągnąć wnioskow, że one przyczyniają się do takich poglądów na politykę u ich posiadaczy. Tylko jak do licha checie wytłumaczyć sałatę słowną w mowie schizofreników, już nie mowię nawet o głupotach, że ktoś twierdzi, że ma ptaki w brzuchu, ale mówie tu o "zdaniach" pełnych neologiznmów gdzie panuje zupełny chaos?? Jest taka teoria, że schizofrenia to rodzaj ubocznego efektu ewolucyjnego rozwoju naszego "modułu mowy", czy szerzej intelektu. Wygląda ona całkiem obiecująco i jeśli ktoś w nią wierzy, to musi niechybnie zgodzić się, że przynajmniej schizofrenia wynika z gorszego funkcjonowania mózgu. twoje odpowiedzi to > tylko sofizmaty, i insynuacje calkowicie nie uzasadnione, Całkowicie nieuzasadnione?? Pisz co chcesz, ale to nie znaczy, że twoja wypowiedź ma jakikolwiek inny sens niż wynikającea z niej chęc żeby mieć rację za wszelką cenę. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: jeszcze powtorzę raz.. 02.05.09, 23:41 moj pierwszy post zostal uznany za okropny argument ad hominem :-), po czym ciag projekcji neuroleptyka na moja osobe, czyli forumowa farsa. nie mam z czym dyskutowac, bo twoje wyznanie wiary jest twoja sprawa. ciag sofizmatow i argumetow w duchu ze u was bija murzynow mnie juz nuzy. mam nadzieje ze nie dozyje czasow ze za pomoca inzynieri mozgu beda mnie uczyc jak usiasc na kiblu. no to ze fizyka polyka informatyke to juz mnie przeroslo. dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: jeszcze powtorzę raz.. 03.05.09, 00:52 mam nadzieje ze nie > dozyje czasow ze za pomoca inzynieri mozgu beda mnie uczyc jak usiasc na kiblu. A to nie umiesz?? Jak uważasz, że nie ma sensu dyskutować to trudno. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: jeszcze powtorzę raz.. 03.05.09, 08:39 > Jak uważasz, że nie ma sensu dyskutować to trudno. nie odpowiedziales na zaden argument inaczej niz ze jest glupi. powtarzasz ciagle to samo. za maska robisz? jak "jeszcze raz powtorzysz" to moc przekonywania wzrosnie? Odpowiedz Link Zgłoś
mskaiq Re: jeszcze powtorzę raz.. 03.05.09, 02:36 Nuroleptyk napisal >Być może faktycznie badanie nt. anhedonii wielkiej pewności nam nie >daje,że to akurat dysfunkcja tych obszarów[/b], bo być może jest >to bardziej skomplikowane.[b]Niemniej jednak twierdzenie, że nie >jest to efekt nieprawidłowej funkcji mózgu i że trzeba do >udowadniać, że jest to myślenie naiwne i nierozsądne bo po prostu >jeśli to choroba to choroba mózgu bo czego innego??. Badania nie pokazuja choroby mozgu pokazuja tylko ze u osob z gleboka depresja/anhedonia zmiejsza sie aktywnosc w medial frontal cortex a zwieksza sie aktywnosc w inferior frontal cortex i w anterior cingulate, thalamus, putamen i insula. Wedlug tego artykulu aktywnosc w putamen and thalamus, jest zwiazana ze smutkiem a anterior cingulate moze byc zwiazana z anhedonia. Te badania pokazuja tylko jakie regiony mozgu sa zwiazane ze smutkiem czy anhedonia. Nie ma tutaj mowy o zadnej chorobie mozgu i trudno to kwalifikowac jako dowod ze anhedonia ma podloze biologiczne. Kiedys tez nie potrafilem odczuwac szczescia bo to bardzo powszechne u osob z depresja i schizofrenia. To sie zmienilo, obecnie odczuwam radosc i szczescie. Pozbylem sie mojej negatywnosci, nieustannej krytyki, zlosci i niezadowolenia. Wszyscy mamy wolny wybor. To od nas zalezy czy szanujemy innego czlowieka, czy tez nie, czy krytykujemy czy nie, czy chcemy sie cieszyc zyciem czy je negowac. Kazdy ma wybor i ten wybor decyduje kim jestesmy. Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: jeszcze powtorzę raz.. 03.05.09, 09:32 no panie mask, moze tlumaczcie te nazwy, bo ich niezrozumialosc jeszcze kogos nabierze co do glebokosci tych badan :-) Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Podaję nazwy.. 03.05.09, 10:25 1.anterior cingulate - przedni zakręt obręczy 2.medial frontal cortex - przyśrodkowa kora czołowa 3.thalamus - wzgórze 4.putamen - skorupa 5.insula - wyspa Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata po co ta agresja? 02.05.09, 20:19 neuroleptyku drogi, na calosc tego postu to odpowiadac mi sie nie chce. powiem tylko to: ja nie stawiam zadnych tez. tezy stawiasz ty, a ja ci wykazuje, ze sa falszywe. a ty zamiast arguemntowac traktujesz mnie agresja, co jest akurat od ciebie przykre. agresja i wulgarnosc (przypominam, ze w tym watku protestowales przeciwko argumentom ad hominem) niczego nie zmieni. stawiasz tezy, ktorych sie nie da obronic. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: po co ta agresja? 03.05.09, 00:40 Po pierwsze nie jestem drogi. Jak to wygodnie jest być sceptykiem.. >a ty zamiast arguemntowac traktujesz mnie agresja, co jest akurat od > ciebie przykre. Ja argumentje bardziej niż Pan i niech Pan nie mówi, że wykazanie idotycznych analogii to argument ad hominem. Stosujesz pan argumenty ad nauseam > agresja i wulgarnosc (przypominam, ze w tym watku protestowales przeciwko > argumentom ad hominem) niczego nie zmieni. stawiasz tezy, ktorych sie nie da > obronic. "bardzo teraz chrzanisz, neuro. nie masz pojecia o czym mowisz i to tak zupelnie." Przypomina Pan sobie?? Widocznie pora zakończyć ostatecznie ta dyskuje. Tak? Może jeszcze coś o schizofrenii, coś co nam wyjaśnia kwestię DLPC/DLPFC. schizophreniabulletin.oxfordjournals.org/cgi/content/abstract/ sbn162v1 Czy nie można z tego wyciągnoć winosku, że przynajmniej za cześć objawów w sch. odpowiada dysfunkcja tego obszaru?? To jest stawianie tez których nie da się obronic? Zaiste ciekawe dlaczego się nie da obronić? Niech pan udowodni, że nie da się tezy. że schizofrenia to choroba mózgu udowodnić, bo widzę, że Pan uwielbia argumenty ad ignorantiam. Nawet jak się uprzeć (a trzeba bardzo mocno), że te badania nie udowadniją tej tezy, że np. schizofrenia to choroba mózgu, to nie obala to tezy. To jest możliwe tylko w zasadzie kiedy zbadasz cały mózg w największym możliwym stopniu detalu i nie znajdziesz tam żadnych patologii związanych z objawami sch. Zadanie zaiste na dzień dzisiejszy niewykonalne, więc nie obaliłeś Pan tej tezy i nie chrzań Pan, że nie da się jej obronić. To rozumowanie z ingnoracji i braku wyobraźni jest takie, że jak dzisiejsze metody nie potrafią nic wykryć to znaczy, że tego tam nie ma. Bzdura!. Kiedyś nie było mikroskopu i jakbyś wtedy powiedział, że zyja w tobie setki milionów czy miliardów bakteri a część z tych organizmów może wywoływać choroby to by ciebie wyśmiano i poddano ostracyzmowi. Wtedy choroby tłumaczono teoriami pod wzgledem glupoty podobnymi do tych psychologicznych, które tłumaczą dzisiaj tzw. "choroby psychiczne". Prawda jest, że w takim wypadku nie można mówić o prawdziwości czy fałszywości tezy, ALE ALE sam fakt, że jeśli sch. to choroba to może być to tylko choroba mózgu wskazuje na jej prawdziwośći i tyczy się to reszty tzw. chorób psychicznych tak samo. Oczywiście można stworzyć pokraczną tezę, że to mogłaby być w zasadzie choroba innego organu np. wątroby tylko, że musiałaby ona uszkadzać czy zaburzać w efekcie funkcje mózgu a więc w przyczyniać się do choroby mózgu bo sama wątroba urojeń na pewno nie wytworzy i nie przekaże do strun głosowych komunikatów w stylu "mam ptaki w brzuchu". Więc to, że mózg działa nieprawidłowo jest pewne jak w banku i nie ma nic nadzwyczajnego w stwierdzeniu, że choroby psychiczne są chorobami mózgu. Wieć pańska opinia, że sch. to choroba psychiczna a nie mózgu jest nieskończenie bardziej bezsensowna niz ta, że sch. to choroba cebulek włosowych. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: po co ta agresja? 03.05.09, 08:50 neuroleptyk napisał: > Po pierwsze nie jestem drogi. > Jak to wygodnie jest być sceptykiem.. a swiat potrzebuje wiary... sceptycyzm a raczej krytycyzm jest elementem nauki. nikt nie kwestionowal ustalen tego badania ( choc swoja droga dotyczylo osob w depresji, jakos nie osob z ahedonia bez depresji, o ktorych nas tak informowales, wiec o ahedoni swiadcza te zmiany czy o depresji), tylko wnioski z jakie z nich wyciagasz. prawo do swoich wiar masz ale mowienie ze wiedza naukowa uzasadnila twoja wiare jest nieprawdziwe. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: po co ta agresja? 03.05.09, 10:11 Już widze jak nauka potrzebje tego krytycyzmu w pańskim rozumieniu. > nikt nie kwestionowal ustalen tego badania ( choc swoja droga dotyczylo osob w > depresji, jakos nie osob z ahedonia bez depresji, o ktorych nas tak > informowales, wiec o ahedoni swiadcza te zmiany czy o depresji), tylko wnioski > z > jakie z nich wyciagasz. prawo do swoich wiar masz ale mowienie ze wiedza naukow > a > uzasadnila twoja wiare jest nieprawdziwe. Może wpierw napisz swoimi słowami jakie są wnioski z tego badania, bo jestem tego ciekaw. Jeśli dla Pana te badanie nie sugeruje obszarow w mózgu i natury ich dysfunkcji odpowiedzialnych za anhedonie, to może niech Pan napisze do badaczy i im zasugeruje, że wcale nie jest pewne, że badali mechanizmy anhedonii tylko ogólnie depresji. To że pacjetki nie miały samej anhedonii nie znaczy, że badacze nie badali zmian będacych podstawą anhednii samej w sobie. Badali jaki mechanizm odpowiada za to zjawisko poprzez odpowiedni test zaadresowany specjalnie do tego problemu a więc pomijając resztę zjawisk w depresji. To co Pan tu wyrabia pisząc to jest nie krytycyzm jako element nauki tylko pański kaprys z reszta nie tylko, bo osamotniony w takim podejściu to Pan nie jest. Mam inne dowody nt. anhedonii tym razem w schizofrenii i jeśli poprzednie Pana nie przekonuje to może te. jama.ama-assn.org/cgi/content/full/286/4/427?ck=nck This study reveals an interesting paradox that is consistent with the emotional experiences that characterize schizophrenia: patients with schizophrenia appear to have a normal ability to experience unpleasant emotions, coupled with an impairment in the ability to experience pleasant ones, and the more psychotic they are, the greater the acuity of their ability to recognize unpleasantness. At the neural level, patients with schizophrenia who subjectively rated the unpleasant odor the same as did healthy volunteers failed to recruit the subcor tical limbic and paralimbic structures that would normally be used for this task. Instead, their normal behavioral response was associated with abnormally increased rCBF in a widely distributed group of frontal cortical regions. On the other hand, these patients had difficulty identifying the positive emotional valence of the pleasant odors, despite the fact that they gave intensity ratings within the normal range. This behavioral response is consistent with the clinical observation that patients with schizophrenia frequently experience anhedonia. Thus, this study suggests that these patients have a dysfunction in the neural circuitry used to assess both extremes of hedonic experience in the olfactory domain, in addition to a dysfunction in their ability to subjectively experience the pleasurable extreme. Their prefrontal brain regions, which would normally be used to recognize pleasurable stimuli, appear to be hijacked for the more fundamental and evolutionarily necessary task of recognizing unpleasant stimuli, as a compensation for the apparent failure of their paralimbic regions to recognize unpleasant stimuli as negative or dangerous. Czyli w dużym uproszczeniu anhedonia ta wydaje się być spowodowana przejęciem obszarów normalnie odpowiedzialnych za szacowanie przyjemności czyli obszarów przedczołowych(prefrontal brain regins) do ważniejszego zadania rozponawania nieprzyjemnych bodzców jako kompensacja dysfunkcji obszarów (paralimbic) paralimbicznych normalnie odpowiedzialnych za zadanie rozpoznawania nieprzyjemnych bodźców Patients with schizophrenia have decreased rCBF in 3 key limbic regions (the nucleus accumbens, the insular cortex, and the parahippocampal gyrus) in response to the unpleasant odor, as well as the cerebellar vermis. Each of these regions is known to play a role in the appraisal of the emotional valence of stimuli, and in studies of schizophrenia each also has been found to be dysfunctional. For example, animal studies have shown that the nucleus accumbens is engaged in both appetitive and aversive responses.50-51 Based primarily on pharmacological evidence, the nucleus accumbens has been implicated in neural mechanisms underlying schizophrenia.52-53 Furthermore, a dysfunction in the hippocampal-amygdalar-accumbens system has been related to patients' difficulty in interpreting stimuli based on their affective content and the context in which they occur.54 Wymieniona jest dysfukcja 3 obszarów limbicznych (jądra półleżace, wyspa oraz zakręt przyhipokampowy) oraz robaka móżdzku odpowiedzialnych w rozpoznawaniu nieprzyjemnych zapachów u pacjentów w schizofrenii itd... Nie będę wszystkiego tłumaczył, jak zrobiłem gdzieś błąd to dajcie znać. Nie zmienia to faktu, że do dowodzi to badanie niezbicie, że anhedonia w schizofreni jest wynikiem dysfunkcji mózgu. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: po co ta agresja? 03.05.09, 10:29 zapewne potrzebuje twierdzen wyssanych z palca w pana rozumieniu. bo nauka to ma do siebie ze wyssysa z palca. > Może wpierw napisz swoimi słowami jakie są wnioski z tego badania, > bo jestem tego ciekaw. a czemu mialbym wysuwac jakies wnioski? nie rozumiem tego polecenia. w niczym nie wplynelo destruktywnie na stan mojej swiadomosci, ani pozytywnie nie poszerzylo wiedzy na temat swiata, otwierajac nowe perspektywy, wiec do wnioskow mnie specjalnych nie zmusilo. co wedle ciebie znaczy dysfuncja mozgu? jestem przekonany ze wszystko znajduje odbicie lub jest odbiciem stanu naszej mozgownicy ( piszac symbolicznie oczywiscie, bo jak wziasc ksiazki z zakresu przedmiotu to mozna sie zzdziwic jak wiele rzeczy ktore intuicyjnie przypisywaloby sie mozgowi nie maja z nim za wiele wspolnego). natomiast badania nie pokazuja czy mamy do czynienia ze przyczynami organicznymi, czy sa to zmiany funkcjonalne. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: po co ta agresja? 03.05.09, 11:47 Nie musi pan nic pisać o co prosze. > co wedle ciebie znaczy dysfuncja mozgu? Niepoprawne działanie mózgu. wiele wspolnego). natomiast badania nie pokazuja czy mamy do czynienia ze > przyczynami organicznymi, czy sa to zmiany funkcjonalne. Co pan ma na myśli w tym zdaniu? Co pan ma na myśli pisząc zmiany funkcjonalne?? Jakie to są z przykładami?? Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: po co ta agresja? 03.05.09, 11:55 na przyklad nerwica ktorej nie leczymy u neurologa. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: po co ta agresja? 03.05.09, 19:19 > na przyklad nerwica ktorej nie leczymy u neurologa. Ze co?? To ma być dowód na co?? Ze te zmiany funkcyjne to nie choroba mózgu, bo leczy to psychiatra a nie neurolog?? Ciekawy sofizmat, ale zapewne Pan nie wie, albo Pan zapomniał, że neurosyfilis tez był kiedyś leczony przez psychiatrów jako "choroba psychiczna". Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: po co ta agresja? 03.05.09, 20:40 > Ze co?? To ma być dowód na co?? Ze te zmiany funkcyjne to nie > choroba mózgu, bo leczy to psychiatra a nie neurolog?? > Ciekawy sofizmat, ale zapewne Pan nie wie, albo Pan zapomniał, że > neurosyfilis tez był kiedyś leczony przez psychiatrów jako "choroba > psychiczna". zaden dowod tylko stwierdzenie faktow. pan podwazy cala nauke w imie rzekomej "nauki" ktora pan wyznaje. jesli w zaglodzeniu spada poziom hormonow jednych a innyh rosnie to wniosek jest z tego taki zapewne ze do etiopi trzeba wyslac endokrynologa. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: po co ta agresja? 03.05.09, 22:42 > zaden dowod tylko stwierdzenie faktow. pan podwazy cala nauke w imie rzekomej > "nauki" ktora pan wyznaje. jesli w zaglodzeniu spada poziom hormonow jednych a > innyh rosnie to wniosek jest z tego taki zapewne ze do etiopi trzeba wyslac > endokrynologa. Jeśli jakiś czynnik zewnętrzny jak brak pokarmu wywoła chorobę to nie zmienia to faktu, że jest to choroba. Zdajesz się celowo mylić normalne zmiany adaptacyjne (te występujące przy zagłodzeniu to juz niestety nie są normalne) z tymi patologicznymi. To co obserwuje się w tzw. "chorobach psychicznych" to nie wynik normalnej reakcji na warunki w otoczeniu, lecz patologia wynikają z nieprawidłowego działania mózgu. Już pisałem, że to nie jest jak umiarkowane przyspieszenie tętna i oddechu po wejściu na 4te piętro to raczej jak zawał po tejże czynności. Jeśli pierwsza zmiana w organizmie to normalna adaptacja to druga to efekt dysfunkcji. Ty zdajesz się twierdzić, że choroby psychiczne to zmiany jak te pierwsze, że to zwykła adaptacja, w takim razie czemu nazwyasz to w ogóle chorobą a nie zdrowiem, i czemu w ogóle to leczyć?? Z samego faktu jak coś nazwiemy chorobą (już pomijając ten idiotyczny podział na somatyczne i psychiczne) to a priori wiemy, że to zjawisko jest nieprawidłowe. Więc w tzw. "chorobach psychicznych" nie mamy do czynienia z reakcjami analogicznymi do prawidłowego odruchu źrenicznego na światło, ale analogicznymi do objawu Argyll Robertsona, czyli mamy do czynienia reakcjami patologicznymi. Brak rozluźnienia LES w Achalazji to nie jest normalna reakcja z całej sekwencji reakcji występująch przy przełykaniu pokarmu, co skutkuje trudnościami w przełykaniu, już pomijając gorszą motoryczność mięśni gładkich przełyku, chociaż sekwencyjnie powienienem wymienić to w odwrotniej kolejości, ale to nie jest tu istotne. Skończ Pan tą sofistykę. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: po co ta agresja? 03.05.09, 22:57 > Jeśli jakiś czynnik zewnętrzny jak brak pokarmu wywoła chorobę to > nie zmienia to faktu, że jest to choroba. genetyczna zapewne. To co obserwuje się > w tzw. "chorobach psychicznych" to nie wynik normalnej reakcji na > warunki w otoczeniu, lecz patologia wynikają z nieprawidłowego > działania mózgu. nerwica nie jest choroba psychiczna, jest zaburzeniem. badanie na ktore sie powolales, nie pokazalo ze mamy do czynienia z tym ze mozg sam siebie zaczal wadliwie pracowac, czy geneza jest inna. bo co, bo ty tak powiesz, ze nerwica nie wynika z formy przystosowania sie w niekorzystnych warunkach stresogennych, jak sie uwaza, tylko choroba mozgu to tak jest zapewne. Ty zdajesz się twierdzić, że choroby > psychiczne to zmiany jak te pierwsze, że to zwykła adaptacja, w > takim razie czemu nazwyasz to w ogóle chorobą a nie zdrowiem, i > czemu w ogóle to leczyć?? bo adaptacja moze byc niezdrowa. buhaha mam ci wykleic wszystkie twoje sofizmaty? mozes zniezgadzac sie z moimi argumentami, aczkolwiek nie uzyskalem jeszcze zadnego argumentu poza tym ze sie z nimi nie zgadzasz, ale sofizmatow w nich nie ma, u ciebie sa nieustannie. twoje projekcje sa rozbrajajace. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: po co ta agresja? 03.05.09, 23:17 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=99&w=94637288&a=94708256 no po prostu sie wzruszylem, na wspomnienie coz za straszny tekst napisalem. jajcarze z was niezle Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: po co ta agresja? 03.05.09, 23:52 > > Jeśli jakiś czynnik zewnętrzny jak brak pokarmu wywoła chorobę to > > nie zmienia to faktu, że jest to choroba. > > genetyczna zapewne. Nie rozmawiamy w tym wątku o przyczynach tych nieprawidłowosci w mózgu czyli o etiologi choroby. Nie wiemy jakie czyniki dokładnie powodują np SM. Co nie zmienia faku, że objawy w niej są efektem choroby mózgu. Jeśli chodzi o tzw. "choroby psychiczne" to może wynikają one z genow, może z zaburzeń w rozwoju, to nie zmienia ani o jote faktu, że objawy takie jak anhedonia sa efektem dysfunkcji w mózgu. Na to pytanie skąd te defekty się biorą ci nie odpowiem, ale to nie ma znaczenia w tym temacie, schodzisz na inne tory. >nerwica nie jest choroba psychiczna, jest zaburzeniem. Otóż Panie szanowny pod nazwą zaburzenia "disorders" są zarówno ta pańska niby "nerwica" jak i schizofrenia. Schizophrenia, schizotypal and delusional disorders (F20-F29) Mood [affective] disorders (F30-F39) Neurotic, stress-related and somatoform disorders (F40-F48) > badanie na ktore sie > powolales, nie pokazalo ze mamy do czynienia z tym ze mozg sam siebie zaczal > wadliwie pracowac, czy geneza jest inna. . To nie ma znaczenia czy sam z siebie czy nie, w dalszym ciągu mamy nieprawidłowe działanie czyli chorobę. Nie mówimy teraz o etiologi choroby i te badnia co przytoczyłem nie dotyczą tej kwestii. Teraz to wychodzi dopiero twoja niekompetencja. bo co, bo ty tak powiesz, ze nerwica > nie wynika z formy przystosowania sie w niekorzystnych warunkach stresogennych, > jak sie uwaza, tylko choroba mozgu to tak jest zapewne Żadna tam forma przystosowania, to są reakcje nieadekwatne do otoczenia, układ odpowiedzialny za lęk spontanicznie się inicjuje bez wyrażnych powodów ku temu. Z resztą nerwica to stara naomenklatura. > bo adaptacja moze byc niezdrowa to jest jakiś nonsens buhaha mam ci wykleic wszystkie twoje sofizmaty? mozes zniezgadzac sie z moimi > argumentami, aczkolwiek nie uzyskalem jeszcze zadnego argumentu poza tym ze sie > z nimi nie zgadzasz, ale sofizmatow w nich nie ma, u ciebie sa nieustannie. > twoje projekcje sa rozbrajajace. Projekcje to są w kinie w Lublinie. Skończ Pan już te pogrążanie się. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: po co ta agresja? 04.05.09, 08:50 > Nie rozmawiamy w tym wątku o przyczynach tych nieprawidłowosci w > mózgu czyli o etiologi choroby jestes niesamowity. a o czym caly czas niby ja pisalem, pisal dala.tata? od samego poczatku! od samego poczatku pisane bylo ze nikt nie kwestionuje istnienia mozgu! nikt nie podwazal tych badan! > Otóż Panie szanowny pod nazwą zaburzenia "disorders" są zarówno ta > pańska niby "nerwica" jak i schizofrenia. no i co z tego? uzylem tego w tradycyjnym sensie, ze psychozy uznaje sie za choroby nerwice za zaburzenia, nerwice mogly byc chorobami ale bardzo dawno temu. a ze taka jest terminologia, wynika jak pisal tu jakis specjalista na forum z tego ze wlasnie psychiatria odzegnuje sie od swoich roszczen co do jak ladnie to nazwales etiologii i sugestii w nazewnictwie. Nie mówimy teraz o etiologi > choroby i te badnia co przytoczyłem nie dotyczą tej kwestii. Teraz > to wychodzi dopiero twoja niekompetencja. tragifarsa!!!! > Żadna tam forma przystosowania, to są reakcje nieadekwatne do > otoczenia, układ odpowiedzialny za lęk spontanicznie się inicjuje > bez wyrażnych powodów ku temu. :-) > > bo adaptacja moze byc niezdrowa > > to jest jakiś nonsens adaptacja organizmu do braku pozywienia nie wychodzi organizmowi na zdrowie. > Skończ Pan już te pogrążanie się. ja nie musze zaklinac rzeczywistosci jak ty w swoich wpisach i uzywac calej gamy postaw obronnych Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk spór jest już rozstrzygnięty 04.05.09, 19:38 > > Nie rozmawiamy w tym wątku o przyczynach tych nieprawidłowosci w > > mózgu czyli o etiologi choroby > > jestes niesamowity. a o czym caly czas niby ja pisalem, pisal dala.tata? od > samego poczatku! od samego poczatku pisane bylo ze nikt nie kwestionuje > istnienia mozgu! nikt nie podwazal tych badan! Proponuje Panu skończyć te sofizmaty. Zaczęło się od tego, czy anhedonia jest biologiczna a ścislej, czy wynika z nieprawidłowej funkcji mózgu i to jest jakby oczywiste. Przytaczałem badania, które to potwierdzają. A, to z czego wynika nieprawidłowość w mózgu powodująca niemożność odczuwania przyjemności, to już temat na oddzielna dyskusję. Stara się Pan w swojej sofistyce przeskakiwać w zwązkach przyczynowo skutkowych, równie dobrze można dojść do wnioksu, że anhedonię spowodował Big Bang. Rozmowa tyczyła się bezpośrednich przyczyn anheodnii, więc przyczyna leży w nieprawidłowo funkcjonującym mózgu, czego Pan nie jest w stanie obalić. W przypadku tzw. "chorób psychicznych" muszę w ogole zaznaczyć, że to co nazywacie anhedonią jest objawem i cały czas była mowa o tym co go powoduje, ja cały czas twierdziłem, że to efekt dysfunkcji mózgu, i przytaczałem badania, z których dla ciebie nie wynikało nic. Teraz zdaje się zaakceptowałeś, że anhedonia jest wynikiem nieprawidłowości w mózgu i pod nazwą anhedonia teraz masz na myśli nie tylko sam objaw, ale nieprawidłowości które go powodują, więc próbujesz udowodnić, że mogą one pochodzić z zewnątrz czemu nie zaprzeczam, piękny manewr sofisty. Czyli przeskakujesz na temat etiologii. Nasza dalsza dyskusja nie ma sensu, przegrałeś ją z kretesem. > no i co z tego? uzylem tego w tradycyjnym sensie, ze psychozy uznaje sie za > choroby nerwice za zaburzenia, nerwice mogly byc chorobami ale bardzo dawno > temu. a ze taka jest terminologia, wynika jak pisal tu jakis specjalista na > forum z tego ze wlasnie psychiatria odzegnuje sie od swoich roszczen co do jak > ladnie to nazwales etiologii i sugestii w nazewnictwie. Te tedycyjne sensy możesz se Pan wsadzić, to nie jest żaden argument. Jeśli "nerwice" nie są chorobami, to czemu je ludzie i lekarze chcą leczyć ?? Z samego faktu, że coś sie leczy wiesz a priori że to coś to choroba. Po co opisywać stan/stany/warianty zdrowia w książce zwanej Mędzynarodowa Klasyfkacja Chorób?? Jak nie jest to stan zdrowia to jest to choroba. Po prostu wikła się Pan coraz bardziej w bezsensowne wątki, które nie maja już nic wspólnego z tematem. > Nie mówimy teraz o etiologi > > choroby i te badnia co przytoczyłem nie dotyczą tej kwestii. Teraz > > to wychodzi dopiero twoja niekompetencja. > > tragifarsa!!!! No pewnie, że farsa od jakiegoś czasu pisze Pan nie na temat. > > > bo adaptacja moze byc niezdrowa > > > > to jest jakiś nonsens > > adaptacja organizmu do braku pozywienia nie wychodzi organizmowi na zdrowie. Organizm ma ograniczone możliwości adaptacyjne, to o czym Pan pisze to warunki do których nie może się zaadoptować, każdy organizm potrzebuje energii, 'pożywienia'. Może Pan równie dobrze powiedzieć, że śmierć z braku pożywiena to też "adaptacja" ale to będzie czysty nonsens. > ja nie musze zaklinac rzeczywistosci jak ty w swoich wpisach i uzywac calej gam > y > postaw obronnych Myśle, że jednak ten spór jest zakończony, w tej chwili dyskutujemy już nie na temat. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: spór jest już rozstrzygnięty 04.05.09, 20:25 beloczesz, no ale jesli ci to potrzebne zeby jazn sie nie rozleciala to rob co ci potrzebne do zycia. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: spór jest już rozstrzygnięty 04.05.09, 20:33 neuroleptyk, przypatruj eis ju ztej dyskusji i twoja wiara w magiczna sile jezyka jest niesamowita. ty myslisz, ze jak cos powtorzysz kilkansascie razy, to tak juz bedzie. jedna rzecz ktora udowodniles to to, ze a. jestes szczelny na argumenty b. nie rozumiesz abstraktow, ktore czytasz. c. nie masz pojecia o podstawach metodologii. nie ma nic oczywistego w tym co piszesz, zaden spor nie zostal rozstrzygniety. gdyby tak bylo, jutro pisalyby o tym wszystkie gazety, bo stwierdzic ze PRZYCZYNA ANHEDONII JEST DYSFUNKCJA MOZGU bylaby wiadomoscia na miare nagrody Nobla. tego Nobla jescze nie dano i jeszcze dlugi czas nie dadza. Pomijam tez takie kwiatki u ciebie jak 'kryteria diagnostyczne anhedonii', ktorych oczywiscie nie ma, bo anhedonia nie jest choroba. ale, skoro to forum ma taki poziom, moze nadamy kod, co? i nie, neuroleptyku, jesli ta dyskusja zostala przegrana z kretesem, to niestety przez ciebie i twoje dazenie do tego, zeby udowodnic cos, co na gruncie dzisiejszej nauki jest nie do udowodnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: spór jest już rozstrzygnięty 05.05.09, 00:03 > a. jestes szczelny na argumenty > b. nie rozumiesz abstraktow, ktore czytasz. > c. nie masz pojecia o podstawach metodologii. I jestem ze wsi na dodatek.... nie ma nic oczywistego w tym co piszesz, zaden spor nie zostal rozstrzygniety. > gdyby tak bylo, jutro pisalyby o tym wszystkie gazety ???? bo stwierdzic ze > PRZYCZYNA ANHEDONII JEST DYSFUNKCJA MOZGU bylaby wiadomoscia na miare nagrody > Nobla. tego Raczej odkrycie, że nie wynika ona z dysfunkcji w mózgu byłoby jednoznaczne z odkryciem prawdziwego cudu. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: spór jest już rozstrzygnięty 05.05.09, 00:16 no ale tej dysfunkcji nie wykazales niestety. ty postulujesz jedynie. ja ci moge powiedziec ze anhedonia to pasozyty w mozgu. i mniej wiecej tak samo potrafie to udowodnic jak i ty. no i czekam na te 'kryteria diagnostyczne'. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: spór jest już rozstrzygnięty 04.05.09, 20:41 "Rozmowa tyczyła się bezpośrednich przyczyn anheodnii, więc przyczyna leży w nieprawidłowo funkcjonującym mózgu, czego Pan nie jest w stanie obalić." Etiologia (z łac. aetiologia - stwierdzenie przyczyny, z gr. αἰτιολογία - badanie przyczyn, od aitía - przyczyna i lógos - słowo, nauka) - nauka badająca przyczyny zjawisk, procesów i faktów. Teraz zdaje się zaakceptowałeś, że anhedonia jest > wynikiem nieprawidłowości w mózgu i pod nazwą anhedonia teraz masz > na myśli nie tylko sam objaw, ale nieprawidłowości które go > powodują, więc próbujesz udowodnić, że mogą one pochodzić z zewnątrz > czemu nie zaprzeczam, piękny manewr sofisty. Czyli przeskakujesz na > temat etiologii. jestes zalosny. ale taki nasz los niestety pisarzy tego forum. wiec nie mowie tego z gory. > Te tedycyjne sensy możesz se Pan wsadzić, to nie jest żaden > argument. Jeśli "nerwice" nie są chorobami, to czemu je ludzie i > lekarze chcą leczyć ?? Z samego faktu, że coś sie leczy wiesz a > priori że to coś to choroba. Po co opisywać stan/stany/warianty > zdrowia w książce zwanej Mędzynarodowa Klasyfkacja Chorób?? Jak nie > jest to stan zdrowia to jest to choroba. Po prostu wikła się Pan > coraz bardziej w bezsensowne wątki, które nie maja już nic wspólnego > z tematem. nie wiem jaka jest istota zmieniania nazewnictwa. jasno powolalems ie na specjaliste w wtym wzgledzie. nie mam pojecia czy podzial wynikal z przekonania ze choroby to te bardziej o genezie organicznej, a zaburenia sa funcyjne. a teraz uznali ze nie beda sie wiklac i wszystko uznaja zaburzeniem, zeby uciec od zle kojarzacego sie slowa choroba psychiczna. a moze rozroznienie na chorobe i zaburzenie z innych wzgledow wynikalo, tego nie wiem. w kazdym badz razie nerwice nie byly uznawane za choroby. ale dla mnie mozesz sobie uznac. mnie naprawde nazwy gucio robia. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: spór jest już rozstrzygnięty 04.05.09, 21:12 > Etiologia (z łac. aetiologia - stwierdzenie przyczyny, z gr. αἰτ > ;ιολογία - > badanie przyczyn, od aitía - przyczyna i lógos - słowo, nauka) - nauka badająca > przyczyny zjawisk, procesów i faktów. Nie wiem po co Pan to cytuje jak i tak Pan przeskakuję w łańcuchu przycznowym. Przyczyzna objawu a przyczyna choroby która powoduje objaw to zupełnie coś innego i tego starasz się nie rozróżniać. Więc etiologią anhedoni jest dyfukcja mózgu a etiologią tej dysfukcji mózgu, która powoduje anhedonie do końca nie wiadomo co jest, ale to pierwsze a nie drugie jest tematem i przytaczenie tu definicji nic nie zmienia. Ponad to używając słowa etiologia w medycynie mamy na myśli przyczyny choroby a nie objawów. Etiologią wszystkiego można powiedzieć, że jest Big Bang czy jescze coś co było wcześniej, ale takie stwierzenie nie powieksza naszej wiedzy. Natomiast rozmawiając o jakimś objawie dyskutujemy o jego bezpośredniej przyczynie, którą jest dysfunkcja i na tym poziomie pozostajemy inaczej meritum dyskusji staje się niejasne. To i cała reszta tego co piszecie na ten temat razem z dala.tatą to wasze kaprysy. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: spór jest już rozstrzygnięty 04.05.09, 21:26 > Nie wiem po co Pan to cytuje jak i tak Pan przeskakuję w łańcuchu > przycznowym. Przyczyzna objawu a przyczyna choroby która powoduje > objaw to zupełnie coś innego i tego starasz się nie rozróżniać. a jest jakas roznica ontologiczna? > Więc etiologią anhedoni jest dyfukcja mózgu a etiologią tej > dysfukcji mózgu, która powoduje anhedonie do końca nie wiadomo co > jest, ale to pierwsze a nie drugie jest tematem i przytaczenie tu > definicji nic nie zmienia. ty to jajcarz jestes do kwadratu, raz pan psizesz objaw ta ahedonia, raz ze choroba. a moze nie ma akcji przyczyna skutek w ahedoni i skanach mozgu tylko tozsamosc? tak jak przedstawienie to samo ogladamy z punktu widzenia widza i pana co kurtyne podciaga. Natomiast rozmawiając o jakimś objawie dyskutujemy o jego > bezpośredniej przyczynie, którą jest dysfunkcja i na tym poziomie > pozostajemy inaczej meritum dyskusji staje się niejasne. a moze uzywajac twojej wyobrazni bajecznej, po srodku jest cos jeszcze? to wtedy dwie przyczyny wtecz to etiologia by byla? ze choroby to dwie wstecz, a jedna wstecz to objaw tak? Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: spór jest już rozstrzygnięty 04.05.09, 23:02 > a jest jakas roznica ontologiczna? Zasadnicza ponieważ zawsze możesz dokonać regresji i napisać, że przyczyną wszystkiego był początek wszechświata, tyle tylko, że żadnej nowej wiedzy z tego nie ma. Więc dyskutując o tym co powoduje objaw zwany anhedoną musimy się ograniczyć do tego, co ją powoduje bezpośrednio, bo inaczej dyskusja nie ma żadnego sensu, gdyż rozmówcy, którym się udowodni, że nie mają racji (tak jak ty) na tym poziomie będą starali się cofać w tym łancuchu przyczyn i dojdziemy w koncu do pierwotnej przyczyny wszystkiego i zamienimy dyskusję w farsę. ty to jajcarz jestes do kwadratu, raz pan psizesz objaw ta ahedonia, raz ze > choroba. a moze nie ma akcji przyczyna skutek w ahedoni i skanach mozgu tylko > tozsamosc? tak jak przedstawienie to samo ogladamy z punktu widzenia widza i > pana co kurtyne podciaga. Pisząc o etiologii anhedonii (zaznaczam) w tym poście ( i tylko w tym) miałem na myśli w znaczeniu ogólnym tzn. tyle co etiologia=przyczyna a nie medycznym i nie wynika z tego, że sugeruję tym, że sam objaw to choroba w tym zdaniu. Oczywiście już etiologia dyfukncji mózgu użyłem w znaczeniu medycznym. Mogłem napisać w sumie "etiologia- w generalnym znaczniu" a przy drugim etiologia w znaczeniu medycznym żebyś zrozumiał, bo masz w tym problemy. Nie zmienia to faktu, że anhedonię powoduje dysfunkcja mózgu. Od jakigoś czasu rozmawiamy już nie na temat i ty zdajesz się tego nie zauważać. > a moze uzywajac twojej wyobrazni bajecznej, po srodku jest cos jeszcze? to wted > y > dwie przyczyny wtecz to etiologia by byla? ze choroby to dwie wstecz, a jedna > wstecz to objaw tak? A może w chorobie Alzheimera jest coś po środku i sam zanik kory mózgowej, występowanie blaszek amyloidowych to nie jest bezpośrednia przyczyna demencji?? Nie ma żadnych podstaw ku temu, nie mogę uwierzyć do jakich bzdur się możesz jeszcze posunąc. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: spór jest już rozstrzygnięty 04.05.09, 23:09 RECE OPADAJA DO ZIEMI. jak juz napisal tatko, nie rozumiesz nic z abstraktow ktore czytasz Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: spór jest już rozstrzygnięty 04.05.09, 23:12 > RECE OPADAJA DO ZIEMI. jak juz napisal tatko, nie rozumiesz nic z abstraktow > ktore czytasz Jeśli tak to mnie oświeć co z nich wynika, już się o to raz pytałem ale wykręcaleś się od tego opisu. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: po co ta agresja? 03.05.09, 12:07 a nie zauwazylem pierwszej czesci. to ze nie musze pisac to ja dobrze wiem drogi panie, tylko nie bardzo rozumiem jaki sens ma ta prosba. pan wyciagnal wnioski ktore sa niuprawnione, i stad cala dyskusja. ja zadnego stosunku do tych badan nie mam, po prostu je przyjmuje ze odkryto rejony mozgu zwiazane z pewnymi stanami psychicznymi. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: po co ta agresja? 03.05.09, 19:04 To że Pan idze w zaparte mnie już nie dziwi. pan wyciagnal wnioski > ktore sa niuprawnione, i stad cala dyskusja. A to na mocy jakiego prawa?? ja zadnego stosunku do tych badan > nie mam, po prostu je przyjmuje ze odkryto rejony mozgu zwiazane z pewnymi > stanami psychicznymi. Ignoruje Pan z zadowoleniem całą resztę. Te badanie wcale nie daje nam odpowiedzi dlaczego ludzie ze schizofrenią maja trudności w odczuwaniu przyjemności, ani troszeczkę??? W anhedonii wszystko działa prawidłowo w mózgu tak??? Wszystko co z tego badania wynika to tylko obszary?? W zaparte Pan idzie doprawdy, ale to tylko szkoda dla Pana. Może Pan nie wyciągać z tego w niosków i ignorować. Ignorancja jest taka przyjemna, bo chroni nadwątlony faktami światopogląd od całkowitej ruiny. I niech Pan nie pisze znowu, że to co Pan robi do normalny krytycyzm naukowy, bo sie Pan ośmieszy. I to ja mam jakieś "nieuprawnione" wnioski na dodatek? Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: po co ta agresja? 03.05.09, 20:43 pozwol i wybacz ze jakos sie nie przejme jak neuroleptyk mi stwierdzi ze sie osmieszam :-) Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 15:38 moge i chce mowic za siebie. prosze mi nie przypisywac jakichs checi czy niecheci. mnie interesuje stan wiedzy naukowej, a ty go przeinaczasz i traktujesz z bardzo duza nonszalancja, uslijuac go wcisnac w swe obecne poglady czy refleksje. stad jest dyskusja. Odpowiedz Link Zgłoś
pirwam Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 20:03 najepsze jest to ze neuroleptyk zanim przeszedl metamorfoze na miare gustawa ktory stal sie konradem, dawal kiedys calkiem sensowny argument, pasujace do tej dyskusji ktore dzis chetnie bym mu wkleil gdyby mi sie chcialo szukac. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk ostanie mój post na ten temat 01.05.09, 20:04 Cytyję "Deficits in the executive control of cognition have long been a major research focus in schizophrenia. Functional neuroimaging studies have documented relationships between impairments in executive control and abnormal cortical activation in several regions of the prefrontal cortex. An extensive literature has linked impairments in strategic processes, such as representing and maintaining goals and allocating attentional resources, to dysfunction of the dorsolateral prefrontal cortex (1–9). A second frontal area reported to show altered activation in schizophrenia is the anterior cingulate cortex (10–13) on the medial surface of the frontal lobes. This region is posited to have a critical role in evaluative functions such as self-monitoring of performance (14). Although much has been learned about relationships between these components of executive control and their neural underpinnings, many questions remain concerning their respective roles in the etiology and course of schizophrenia. The present study examined dorsolateral prefrontal cortex and anterior cingulate cortex activity in never-medicated first-episode schizophrenia patients. We used a novel task designed to functionally dissociate the two regions and sought whether dysfunction of either or both of these regions would be observable at illness onset. The failure of patients to activate the dorsolateral prefrontal cortex is among the most consistent findings in schizophrenia (1, 2, 5–7, 9). Functional magnetic resonance imaging (fMRI) studies of first-episode patients have shown dorsolateral prefrontal cortex hypoactivation (2–4), although hyperactivation has also been reported (8). The executive control function of interest in the present study was context processing (i.e., the ability to use context information to guide task-appropriate behavior), which robustly activates the dorsolateral prefrontal cortex in healthy subjects (2, 5, 15). Specific context-processing deficits have been reported in schizophrenia patients over a range of clinical states (16, 17), as well as in their healthy first-degree relatives (18). These deficits are associated with disorganization symptoms of the illness (4, 7, 17, 19) and are accompanied by reduced dorsolateral prefrontal cortex activity (2, 4, 5). We therefore predicted hypoactivation in the dorsolateral prefrontal cortex would be associated with context-processing deficits in this medicationnaive, first-episode schizophrenia patient group.With regard to functional alterations in the anterior cingulate cortex, neuroimaging studies in healthy participants have suggested that the anterior cingulate cortex is responsive to the occurrence of cognitive conflict and signals the need for recruitment of control processes to resolve conflict (14, 20). Schizophrenia patients show reduced error-related anterior cingulate cortex activity and less of a performance adjustment after error commission (11) or associated with response conflict (20), suggesting that an internal monitoring function of the anterior cingulate cortex is impaired in schizophrenia. To our knowledge, anterior cingulate cortex functioning in first-episode patients has not been reported, so it is unknown whether conflict-related anterior cingulate cortex dysfunction is present before possible effects of medication or illness chronicity arise. Addressing the question of antipsychotic medication effects on dorsolateral prefrontal cortex and anterior cingulate cortex activity was another goal of the current study. Few neuroimaging studies have directly examined changes in functional activation due to treatment. In a recent PET study, Lahti et al. (21) found that clozapine, but not haloperidol, normalized the reduced anterior cingulate cortex activation pattern observed after medication withdrawal. Honey et al. (22) reported increased activation in the right dorsolateral prefrontal cortex and supplementary motor area/cingulate gyrus in chronic patients after substitution of risperidone for typical antipsychotics. Reviews of second- generation atypical antipsychotics agree that they may offer modest benefits for impaired cognition in schizophrenia (23, 24). If so, one would expect to observe corresponding changes between on- and off-medication states in functional brain activation. We tested this hypothesis in the current study, directly comparing dorsolateral prefrontal cortex and anterior cingulate cortex activation during the unmedicated state to that after 4 weeks of stabilization with second-generation antipsychotic medication." Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: ostanie mój post na ten temat 01.05.09, 23:40 i znajdziesz jeszcze cala mase takich badan. gdybys przeczytal uwaznie jednak, to znow zauwazylbys korelaty a nie zwiazek przyczynowo skutkowy. co wiecej, jest cala masa badan, ktore obalaja te tezy. i tyle. nie ma konsensusu, a to byla twoja teza. Odpowiedz Link Zgłoś
mskaiq Re: ostanie mój post na ten temat 02.05.09, 06:33 Sposob myslenia i zachowania schizofrenika rozni sie od sposobu myslenia i zachowania osoby ktora jej nie ma. To co cytujesz tylko potwierdza ten inny sposob myslenia czy zachowania ale nie dowodzi biologicznosci schizofrenii. Na przyklad > The failure of patients to activate the dorsolateral prefrontal > cortex is among the most consistent findings in > schizophrenia (1, 2, 5–7, 9). ....... > study was context processing (i.e., the ability to use context > information to guide task-appropriate behavior), > which robustly activates the dorsolateral prefrontal cortex > in healthy subjects (2, 5, 15). [b]Specific context-processing > deficits have been reported in schizophrenia patients over > a range of clinical states (16, 17), as well as in their healthy > first-degree relatives (18). To oznacza tylko u czlowieka bez schizofrenii umiejetnosc uzywania contekst informacji aktywuje dorsolateral prefrontal cortex a u schizofrenika nie aktywizuje. Wiecej nie aktywizuje rowniez u krewnych pierwszego stopnia. Dla mnie umiejetnosc uzywania contekst informacji to umiejetnosc ktorej trzeba sie nauczyc, jesli schizofrenik zostanie jej nauczony i umie wykorzystywac kontekst informacje to wyniki badan moga byc zupelnie inne i podwaza to co cytujesz. Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 30.04.09, 20:42 a co maja choroby neurologiczne do anhedonii? a co do badania, to to jest dowod na co? ze anhedonia ma podloze biologiczne, w sensie ze zmiana w mozgu powoduje anhedonie, czy tez moze ze anhedonia ma konkretne przelozenie na to, co sie w mozgu dzieje. bo wiesz, jak sie przestraszysz czegos, to ci sie wydziela adrenalina. chcialbys powedziec, ze przyczyna strachu jest wydzielanie sie adrenaliny? pomijam juz cala sprawe diagnozy anhedonii, ktora jest notorycznie trudna. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 30.04.09, 21:37 > a co maja choroby neurologiczne do anhedonii? a co do badania, to to jest dowod > na co? ze anhedonia ma podloze biologiczne, w sensie ze zmiana w mozgu powoduje > anhedonie, czy tez moze ze anhedonia ma konkretne przelozenie na to, co sie w > mozgu dzieje. Zmiana w mózgu powoduje anhedonie. Nie ma anhedoni bez odpowiadającej jej procesu w mózgu, wszystko co czujemy i robimy ma podstawy w procesach zachodzących w mózgu. Czyli w skrócie najpierw musi zajść proces w mózgu. > bo wiesz, jak sie przestraszysz czegos, to ci sie wydziela adrenalina. chcialby > s > powedziec, ze przyczyna strachu jest wydzielanie sie adrenaliny? Wydzielanie adrenaliny to tylko jeden z procesów całej kaskady jaki towarzyszy temu, bez ciała migdałowatego nie ma czegoś takiego jak strach. Po prostu masz Pan błędne myślenie zakładające, że strach to coś przed procesem w mózgu jak np. światło padające na siatkówkę oka, które dalej jest przekształcane w sygnał biegnący do kory wzrokowej. Zaczynając te boje najpierw odpowiedz dlaczego się przestraszyłeś czegoś w pierwszej kolejności. I uprzedzam nie oczekuję tu odpowiedzi w stylu "dlatego bo to było straszne" tylko wytłumacz dlaczego było coś straszne??? Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 02:07 no to udowodnij ze zmiana w mozgu powoduje anhedonie. mysle ze na tym forum dojdzie do przelomu psychiatrii. pierwszy raz bedziemy mieli dowod na to, ze zmiany w mozgu powoduja anhedonie. nie wiem, jak ty, ale ja drze w oczekiwaniu. nie ma czegos takiego jak strach? o kurde, to jest teza radykalna. w psychologii jest wiele teorii emocji (okolo 150, o ile pamietam, co napisalem w jednej ze swych ksiazek), ale takiej, ze strachu nie ma, nie widzialem. a odpowiedz dlaczego cos jest straszne dano juz w setkach publikacji na ten temat. i to sa glownie publikacje nie neurobiologii, a z antropologii. bardzo teraz chrzanisz, neuro. nie masz pojecia o czym mowisz i to tak zupelnie. ale!!!! JA CZEKAM NA DOWOD ZE ZMIANA W MOZGU POWODUJE ANHEDONIE!!! KOLEZANKI I KOLEDZY: BEDA O NAS PISAC W GAZETACH!!! Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 04:46 Widze że "kolega" też nie śpi wtedy kiedy ponoć się śpi. Zaczne tak. Te pańskie krzyczenie o dowody jest zaiste komicznie, jakby Pan nie był tak zacietrzewiony swoją ideą, to by Pan sprawdził, że istonie już w tym wątku podawałem link do badań nad zjawiskiem anhedonii. I nie oczekuje oklasków, bo ja tu niczego nowego nie odkrywam, to Pan stara się tak to ukazać jakby to miał być przełom, jakbyśmy odkrywali koło. Otóż nieee. Już w czasach niejakiego Kraeplina było pewne, że mówienie o tzw. chorobach psychicznych to tylko metafora a sam Kraeplin wierzył iż w końcu istota patologii będąca u podstawy tych objawów zwanych przez nas w całości jako schizofrenia tzn. urojenia, omamy, dezorganizacja etc.. zostanie w koncu odkryta. Owszem nie wiemy jeszcze o schizofrenii wielu rzeczy, ale mówienie, że nie jest to związane z patologią w mózgu obojętnie czy jakiego rodzaju jest po prostu nieprawdą. Np. hipofrontalność/hipoperfuzja w korze przedczołowej jest anomalią wielokrotnie obserwowaną w wielu badaniach. ajp.psychiatryonline.org/cgi/reprint/162/12/2322.pdf > ale!!!! JA CZEKAM NA DOWOD ZE ZMIANA W MOZGU POWODUJE ANHEDONIE!!! KOLEZANKI I > KOLEDZY: BEDA O NAS PISAC W GAZETACH!!! www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12598724 Niestety Panie pora zacząć czytać naukowe publikacje a nie kiepskie książki, z którego roku??? no właśnie.... Kreacjoniści nowej Ziemi też mają swoje książki, publikacje, ale prawie nikt ich na poważnie nie bierze tak samo jak tezy, że miałyby istnieć w sensie dosłownym choroby umysłu. Tak więc za jednym zamachem i schizofrenia i sama anhedonia. nie ma czegos takiego jak strach? o kurde, to jest teza radykalna. w psychologi > i > jest wiele teorii emocji (okolo 150, o ile pamietam, co napisalem w jednej ze > swych ksiazek), ale takiej, ze strachu nie ma, nie widzialem. Niech Pan mi wytłumaczy tutaj a nie odsyła to książek. Albo niech Pan poda link. > a odpowiedz dlaczego cos jest straszne dano juz w setkach publikacji na ten > temat. i to sa glownie publikacje nie neurobiologii, a z antropologii. bardzo > teraz chrzanisz, neuro. nie masz pojecia o czym mowisz i to tak zupelnie. Jasne nie mam pojęcia o czym mowię......Zdaje się, że takie słowa oznaczają jedno. Przegrał Pan ten spór. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 15:05 drogi neuroleptyku, napisales to: "www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12598724 Niestety Panie pora zacząć czytać naukowe publikacje a nie kiepskie książki, z którego roku??? no właśnie.... Kreacjoniści nowej Ziemi też mają swoje książki, publikacje, ale prawie nikt ich na poważnie nie bierze tak samo jak tezy, że miałyby istnieć w sensie dosłownym choroby umysłu." pomijam juz wycieczki ad hominem (nie tylko w tym fragmencie), ktore oprotestowales nie tak dawno - warto te protesty stosowac do siebie. co do samego tekstu: bardzo prosze wskazac, gdzie ten tekst mowi o lancuchu przyczynowo skutkowym. o ile widze, on mowi o korelatach anhedonii, a z korelatow do przyczynowosci jest taka droga jak z kina Luna na ksiezyc. a zatem czekam na dowody - wiem, w zacietrzewieniu, jednak to ty dowodow nie podajesz. wycofuje sie z linku, bo do swojej nie podam, a po bibliografii szukac mi sie nie chce. i niespecjlalnie wiem , co mam wytlumaczyc: ze strach istnieje? mozna sie klocic o to, co to jest strach, ale nie o to, czy istnieje. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 19:15 Nie warto tracić czasu na dysputy bo Pan i tak wszystkiemu zaprzeczy Jasne te badania nic nie udowadniają, żadnych wniosków... To skąd się bierze gorsza aktywacja DLPC w czasie testów u chorych na schizofrenię w porównaniu z grupą kontrolną w korelacji też z gorszymi wynikami tych testów? Czyli te hypo w DLPC ma się nijak według ciebie do schizofrenii?? Jeśli tak to na tym koniec. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal iz 30.04.09, 17:24 no rzeczywicsie straszne to. najlepiej siedziec i koniecznie sie trzymac wlasnego zdania. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal iza 30.04.09, 17:22 w psychiatrii panuje konsensus ze schi to choroba mozgu?!?!? gdzie?!! poprosze o linka do tej publikacji, ktora to ustalila. to ze leczymy farmakologicznie, nie znaczy ze schi jest choroba mozgu. co wiecej, do konsensusu to juz w ogole nam daleko. co do mozgu, to ja juz sie wypowiedzialem na ten temat: jesli wszystko ma podloze 'mozgowe', no to stweirdzenie ze anhednonia jest biologiczna czyli mozgowa jest tautologia i jest mniej wiecej tak odkrywcze, jak stwierdzenie ze czlowiek jest bipedem. no jest. co do reszty pytan, to mnostwo problemow. nie: psychiatria to nie tylko psychoterapia; jestem przciwny ECT. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal iz 30.04.09, 18:07 > w psychiatrii panuje konsensus ze schi to choroba mozgu?!?!? >gdzie?!! poprosze > o > linka do tej publikacji, ktora to ustalila No chyba nie nerek albo co gorsza psychiki... www.schizophrenia.com/family/sz.overview.htm > co do mozgu, to ja juz sie wypowiedzialem na ten temat: jesli wszystko ma > podloze 'mozgowe', no to stweirdzenie ze anhednonia jest biologiczna czyli > mozgowa jest tautologia i jest mniej wiecej tak odkrywcze, jak stwierdzenie ze > czlowiek jest bipedem. no jest Więc po co prosisz głupio o dowody?? > co do reszty pytan, to mnostwo problemow. nie: psychiatria to nie tylko > psychoterapia; jestem przciwny ECT. A dlaczego jesteś przeciwny ECT?? Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal i 30.04.09, 18:13 z calym szacunkiem, ale strona schizophrenia.com mnie naprawde nie interesuje jako dowod na to, ze psychiatria osiagnela konsensus ze schi to choroba mozgu. poczytaj sobie forum schizofrenia, znajdziesz tam wiele roznych innych 'teorii' schizofrenii, w tym, linka do strony wskazujacej ze schi powoduja male robaczki. moze i glupio pytam, jednak nie sadzielm, ze dowodem na biologicznosc moze byc .... biologicznosc wszystkiego. o ECT bylo na ktoryms z watkow, nie chce mi sie powtarzac tego.. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 30.04.09, 18:44 Ciebie to nic nie przekona, jak to zatwardziałych sceptyków. Jeśli nie jest chorobą mózgu to czego do dibała ma być????????? Ale niestety dla twoich poglądów zbyt wiele badań wskazuje, że schizofrenia ma u podstawy anomalie w mózgu, nie będe tego wszystkiego cytował bo jest tego tak dużo. Jak wytłumaczysz specyficzną hipofrontalność w schizofrenii, która jest w korelacji z gorszymi wynikami w takich testach jak WCST?? Wydaje mi się, że u podstawy twoich poglądów jest myślenie życzeniowe i dlatego ignorujesz to co ci nie pasuje do tego twojego "schizofrenia nie jest chorobą mózgu". Ja też takie myślenie miałem ale, nie miałem w końcu innego wyjścia jak zmienić zdanie po głebszym zapoznaniu się z tematem. Dowiedziałem się z tego jeszcze, że byłem ignorantem. Cóż to boli ale człowiek się uczy całe życie ponoć, jedyne pocieszenie to to, że moje neurony nie działaja aż tak źle jak co niektórych tutaj.... Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 30.04.09, 20:36 nie, mnie przekonaja dowody, a nie strony internetowe, tudziez zapewnienia o 'wielu publikacjach'. jest wiele publikacji wskazujacych na organicznosc schi, jest wiele publikacji kwestionujacych to i wksazujacych na chorobe umyslu. tak czy owak, twoja teza bylo to, ze jest konsensus ze schi jest choroba mozgu. to jest nieprawda. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 30.04.09, 21:52 Pana nie przekonam bo jest pan zamknięty na argumenty. Jeśli nie jest to choroba mózgu to pytam się czego to jest choroba? Odpowiedz Pan wpierw na to pytanie. To choroba umysłu domyślam się, tak? No pięknie.... Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 02:08 no tak, skoro nie ma argumentow, to ja jestem na nie zamkniety. stawiasz teze: jest konsensus w psychiatrii. mowie: nie ma, daj dowod. no to mi dajesz jakis cholera wie jaki website. i co? to jest dowod na konsensus w psychiatrii? no bez jaj. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 04:59 www.nimh.nih.gov/health/topics/schizophrenia/index.shtml Może ten?? Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 15:15 ale co ten? wszystko co dowodzisz to to, ze w psychiatrii dominuje model medyczny. i tak rzeczywiscie jest. jednak to nie znaczy, ze jest konsensus, o ktorym mwoisz. zagladnij sobie do: Boyle, Schizophrenia. tam znajdziesz wszlekie kontrowersje. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 19:24 > ale co ten? wszystko co dowodzisz to to, ze w psychiatrii dominuje model > medyczny. i tak rzeczywiscie jest. jednak to nie znaczy, ze jest konsensus, o > ktorym mwoisz. > > zagladnij sobie do: Boyle, Schizophrenia. tam znajdziesz wszlekie kontrowersje. Mam się rozumieć, że to twoja nieomylna biblia gdzie jest cała prawda. Co tam jest napisane na temat badań obrazowania mózgu takich jak PET, fMRI, SPECT z wykorzystaniem takich testów jak choćby WCST? Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 23:38 nie. to ty stwierdziles, ze jest konsensus. zeby obalic t eteze musze pokazac, ze sa ludzie, ktorzy sie nie zgadzaja z biologicznoscia schi. pokazalem. a zatem wykazalem falszywosc tezy. Odpowiedz Link Zgłoś
mskaiq Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal 01.05.09, 10:24 Mnie tez nie przekonales Neurleptyku. Przedstaw dowod na biologicznosc schizofrenii. Jest wiele osob przekonanych ze jest to choroba biologiczna, ale przekonanie to nie jest dowod. Poza tym jest wiele osob pozbylo sie calkowicie schizofrenii, wielu, szczegolnie tych co slysza glosy potrafi z nia zyc i pracowac. Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
caffe.prego Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal izacja 29.04.09, 12:16 Spaceruję od lat. Średnio 2 godziny. A anhedonia trwa. Wróciłam niedawno z krakowskiej kliniki. W ciągu ostatnich trzech m-cy miałam dopiero dwa przebłyski odczucia przyjemności. Powiedzcie chociaż, czy to dobry znak, czy to oznacza coraz więcej takich z czasem przebłysków? Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal izacja 29.04.09, 17:13 nie potrafie odpowiedziec, czy to dobry znak czy nie, bo to jest pytanie do ciebie. nie potrafie okreslic jak wazne jest dla ciebie odczuwanie przyjemnosci i co bedzie dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
mskaiq Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal izacja 29.04.09, 12:51 neuroleptyk napisał: >Mózg jest w tym samym sensie organem co wątroba czy nerki i >dlaczego więc produkty jego pracy miałyby dzielić się na jakieś >odrębne kategorie?? Masz racje mozg jest takim samym organem jak kazdy innny organ w czlowieku. Praca kazdego z organow zalezy od tego co sie mu dostarcza. Latwo mozna zaklocic dzialanie watraby, zoladka i innych organow czlowieka. Wystarczy ze zaczyna sie dostarczac im to co zakloca ich prace. To samo dotyczy mozgu. Jesli mozg otrzymuje nieustanna negatywnosc, krytyke, zlosc, itp to traci zdolnosc odczuwania przyjemnosci. Kiedys stracilem ta zdolnosc odczuwania przyjemnosci i radosci rowniez. Zaczalem to zmieniac, zaczalem dostarczac wszystko co bylo pozytywne, pozbawione krytyki, negatywnych uczuc do ludzi czy rzeczy wokol mnie. Po pewnym czasie i usilnej pracy nad soba nad moimi wartosciami ta zdolnosc do odczuwania przyjemosci i radosci zaczela wracac. Pozniej stala sie o wiele silniejsza niz kiedykolwiek przed tym. Jesli chodzi o wolna wole to wedlug mnie kazdy z nas ja posiada. Jest ona oparta o nasza wiedze, nasze zrozumienie, umiejetnosc kontrolowania negatywnych i pozytywnych emocji, odrozniania pomiedzy roznymi wartosciami, umiejetnoscia wybaczania, itp. Te atrybuty sa rozne dla roznych mozgow i to one decyduja o tym czy zanika zdolnosc odczuwania przyjemnosci i radosci. Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
beatrix-kiddo Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal izacja 30.04.09, 16:40 mskaiq napisał: > Kiedys stracilem ta zdolnosc odczuwania przyjemnosci i radosci > rowniez. Do listy wszelkich przypadłości, na które cierpiałeś, dopisuję anhedonię. Czy jest coś, na co nie chorowałeś i czego nie zwalczyłeś marchewką i pozytywnym myśleniem? A tak na poważnie: jak się poczyta podręczniki psychiatrii, to wykazujesz wszelkie objawy schizofrenii paranoidalnej, nie kontrolowanej lekami i nadajesz się na leczenie w zamkniętym ośrodku. Bardzo wiele za tym przemawia. Może jednak zastanów się nad kontaktem z jakimś mądrym psychiatrą, bo zdrowe żywienie i sport to jedno, ale leki i pomoc fachowców to drugie. A z tobą naprawdę nie jest dobrze, sądząc po tym, co piszesz. Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal izacja 30.04.09, 18:38 Zaburzenia schizotypowe przebiegają z anhedonia, nawet pasuje, dużo bardziej niż schizofrenia. A jaka właściwie była Maskowa diagnoza? Odpowiedz Link Zgłoś
mskaiq Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal izacja 01.05.09, 10:30 Przeczytaj definicje anhedonii Beatrix-kiddo: Anhedonia – brak lub utrata zdolności odczuwania przyjemności. Jest jednym z kluczowych objawów pomocnych przy diagnozowaniu depresji. Występuje również w przypadku schizofrenii oraz niektórych innych zaburzeń psychicznych. Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
beatrix-kiddo Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal izacja 01.05.09, 10:50 Ja wiem, co to jest anhedonia. I nie o tym pisałam, tylko o tym, że radzę ci kontakt z psychiatrą, bo coraz gorzej z tobą. Odpowiedz Link Zgłoś
mskaiq Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal izacja 30.04.09, 04:49 caffe.prego >Spaceruję od lat. Średnio 2 godziny. A anhedonia trwa. Wróciłam >niedawno z krakowskiej kliniki. W ciągu ostatnich trzech m-cy >miałam dopiero dwa przebłyski odczucia przyjemności. Powiedzcie >chociaż, czy to dobry znak, czy to oznacza coraz więcej takich z >czasem przebłysków? Jesli pojawiaja sie przeblyski to dobry znak. Jesli chodzi o spacerowanie to pomaga ale ani spacer ani cwiczenia nie sa w stanie przywrocic odczuwania przyjemnosci. Podstawa jest Twoja pozytywnosc, unikanie negatywnych ocen, krytyki. Nauczylem sie nie krytykowac, jesli mam inne zdanie przedstawiam je ale nie krytykuje, nie oceniam innych ludzi. Staraj sie rowniez cieszyc wszystkim wokol Ciebie nawet jesli nie czujesz do tego checi. Im czesciej bedziesz to robil tym wiecej bedzie sie pojawialo przeblyskow prwdziewej radosci. Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
caffe.prego Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal izacja 30.04.09, 15:45 dzięki :) Odpowiedz Link Zgłoś
aiszka4 Czy może mi ktoś łopatologicznie... 04.05.09, 08:25 wytłumaczyć, o co chodzi w tej dyskusji. Moża ja ciemna, jak tabaka w rogu, ale jakoś nie umiem sobie wyobrazić sytuacji, że pod wpływem czynników zewnętrznych przestaję nagle odczuwać przyjemność. Po urodzeniu dziecka nic mi nie sprawiało przyjemności. Co było czynnikiem zewnętrznym: dziecko, ciąża, penis mojego męża? Jakoś bardziej przemawia do mnie teza, że jednak w mózgu mi coś zaszwankowało. I jeszcze dodatkowe pytanie, zupełnie na serio. Czy anhedonia to wyłącznie brak odczuwania przyjemności z czegokolwiek, nawet tego, co kiedyś sprawiało frajdę, czy dodatkowo to niegdyś fajne sprawy mogą budzić niechęć, albo nawet powodować agresję (czyli poprostu teraz wk...wia mnie coś, co kiedyś uwielbiałam) Odpowiedz Link Zgłoś
nienill Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 04.05.09, 09:08 > Po urodzeniu dziecka nic mi nie sprawiało przyjemności. Co było > czynnikiem zewnętrznym: dziecko, ciąża, penis mojego męża? calkowicie nowa sytuacja zyciowa ktora przynosila plusy jak i minusy skoro wciaz nie wiesz od czego moglas po urodzeniu sie podlamac, to znaczy, ze wyparlas wszelkie minusy, bo nie pasowaly do obrazka, ktory mamusia ryzowala w twojej glowie jeszcze jak sama w brzuchu siedzialas i poszlo w depresje > Jakoś bardziej przemawia do mnie teza, że jednak w mózgu mi coś > zaszwankowało. tez moglo a ta druga opcja fajniejsza, co nie? Odpowiedz Link Zgłoś
aiszka4 Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 04.05.09, 09:21 To nie kwestia fajności. Chodzi mi o to, że inni ludzie w gorszych sytuacjach radzą sobie lepiej. A mnie załamuje nawet kupno szamponu do włosów. Czyli "walnięta" jestem. Chyba, że dosłownie - mamusia mnie upuściła, albo walnęła moją głową niechcący o coś - i to może być ten czynnik zewnętrzny. Odpowiedz Link Zgłoś
nienill Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 04.05.09, 10:33 moge Ci dac namiary na lekarza, który bedzie do Ciebie pasowal jak ulał Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 04.05.09, 20:32 aiszka4. Nie słuchaj się sofistów pokroju dala.tata, pirwam aka ochwaty. Anhedonia jest biologiczna i wynika z nieprawidłowego działania mózgu. Obserwacja, że inni ludzie nawet w trudniejszych sytuacjach radzą sobie dużo lepiej daje wiele do myślenia, ale nie każdemu jak widać. Z tego, że ktoś jest w trudnej sytuacji(zupełnie bez miłych zdarzeń) nie można wywnioskować, że ma anhedonie. Ta osoba musi mieć styk z uznawanymi za przyjemne zdarzeniami, by można było stwierdzić, że to niemożność odczuwania przykemności a nie, że ma po prostu kontakt tylko z tym co nieprzyjemne. W sytuacji gdzie nie ma takich uznawanych za przyjemne zdarzeń nie można wyciągnąć wniosku o niemożliwości odczuwania przez osobę przyjemności, to jest sofizmat kóry próbują ci wcisnąć. Anhedonia to nie jest brak przyjemności/ nieprzyjemność z tego co jest nieprzyjemne w życiu, to brak przyjemności z tego co powinno ją dawać, z tego co jest przyjemne w życiu. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 04.05.09, 20:34 oooo, nie sluchaj, nie sluchaj. to moze nam neurolpetyk poda konkretne 'kryteria diagnostyczne' anhedonii. nie to co ty sobie wyobrazasz, tylko to, co mowi nauka. czekam na kryteria. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 04.05.09, 20:45 jesli nie rznie glupa, to chyba ma mentalnosc ksiedza ktory przeczytal pierwszy raz w zyciu podrecznik do biologi Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 04.05.09, 23:17 > jesli nie rznie glupa, to chyba ma mentalnosc ksiedza ktory przeczytal pierwszy > raz w zyciu podrecznik do biologi Nie potrafisz niczego co napisałem obalić stąd ta złość w tobie. Ja mam całkiem dobre podstawy odtrzegać ludzi przed sofistamim, i płaskoziemcami XXI wieku takimi jakimi jesteście razem z dala.tata. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 04.05.09, 23:26 neuroleptyk napisał: > > jesli nie rznie glupa, to chyba ma mentalnosc ksiedza ktory > przeczytal pierwszy > > raz w zyciu podrecznik do biologi > > Nie potrafisz niczego co napisałem obalić stąd ta złość w tobie. > Ja mam całkiem dobre podstawy odtrzegać ludzi przed sofistamim, i > płaskoziemcami XXI wieku takimi jakimi jesteście razem z dala.tata. czyli gorliwosc wioskowego ateisty z 19 wieku :-) Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 04.05.09, 23:28 > czyli gorliwosc wioskowego ateisty z 19 wieku :-) Co jeszcze Pan na mój temat powie ciekawego?? Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 04.05.09, 23:29 nie wiecej niz ty na moj powiedziales. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 04.05.09, 23:38 >nie wiecej niz ty na moj powiedziales. To może skończmy ta farsę, czemu mnie prowokujesz ? Jaki dalej ma ta dyskusja sens, jak to tak przebiega? To że odporawiacie sofistykę można wywnioskować z tego co napisaliście tak samo jak to, że wasze poglądy są na tym samym poziomie co te ludzi z Flat Earth Society. Ale to, że ja jestem wioskowy jakiś, że jak jakiś ksiądz..to już lekka przesada. Oszczerstwa przed którymi będę się bronił. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 04.05.09, 23:45 > To może skończmy ta farsę, czemu mnie prowokujesz ? > Oszczerstwa przed którymi będę się bronił. przeciez nic innego nie robisz tutaj. twoje odpowiedzi to niezly matrial dla psychologa, bo merytoryczna tresc jest zadna. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 04.05.09, 23:48 > > To może skończmy ta farsę, czemu mnie prowokujesz ? > > > Oszczerstwa przed którymi będę się bronił. > > przeciez nic innego nie robisz tutaj. twoje odpowiedzi to niezly matrial dla > psychologa, bo merytoryczna tresc jest zadna. Już ciii.... Odpowiedz Link Zgłoś
aiszka4 Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 05.05.09, 09:12 neuroleptyk napisał: > aiszka4. > Nie słuchaj się sofistów pokroju dala.tata, pirwam aka ochwaty. Mimo, że to, co piszesz w samym meritum, trafia do mnie, to jednak takie podejście deprecjonuje w/w, jako równorzędnych interlokutorów, a i mnie potraktowałeś jako niezbyt bystrą, której trzeba wskazać, czyje poglądy są "jedynie słuszne". Pewnie nie miałeś złych intencji, ale chyba Cię poniosło. >Obserwacja, że inni ludzie nawet w trudniejszych sytuacjach > radzą sobie dużo lepiej daje wiele do myślenia, Nie wiem, czy wiele, ale mnie jedno na pewno - jestem do dupy i nic nie wskazuje, by miało się to zmienić. > Anhedonia (...) > to brak > przyjemności z > tego co powinno ją dawać, z tego co jest przyjemne w życiu. > Co do tej definicji, to jesteście zgodni i rozumiem, o co chodzi Pytałam jeszcze o sytuację, gdy to, co kiedyś sprawiało przyjemność, nie tylko jej obecnie nie daje, a wręcz budzi niechęć i sprzeciw. Wyższy poziom anhedonii? Co do przyczyn - mnie właściwie chyba wszystko jedno - równie skomplikowane wydaje mi się "naprawianie" mojej głowy, jak i mojego świata zewnętrznego - tylko niech to się wreszcie zmieni. Odliczam godziny do wizyty u psych. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 05.05.09, 17:07 aiszko4:nie ma definicji anhedonii, bo nie ma jasno ustalonego miejsca, w tkorym moje nieodczuwanie przyjemnosci jest po prostu nieodczuwaniem przyjemnosci, a kiedy zaczyna sie 'chorobliwe'. co wiecej, anhedonia w rzeczywistosci jest slabo rozpoznana i nie ma zadnych jasnych 'kryteriow'. miedzy innymi dlatego, ze nie jest ona choroba. i wlasnie dlatego anhedonia jest tym co ustali lekarz. Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 05.05.09, 18:47 dala.tata napisał: >:nie ma definicji anhedonii, bo nie ma jasno ustalonego miejsca, w > tkorym > moje nieodczuwanie przyjemnosci jest po prostu nieodczuwaniem > przyjemnosci, a kiedy zaczyna sie 'chorobliwe'. Tu o niemożność odczuwania chodzi, to spora różnica. > > co wiecej, anhedonia w rzeczywistosci jest slabo rozpoznana i nie > ma zadnych jasnych 'kryteriow'. miedzy innymi dlatego, ze nie jest > ona choroba. > i wlasnie dlatego anhedonia jest tym co ustali lekarz. > ? Jest objawem chorób, jak świąd, kaszel czy utrata czucia w ręce. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 05.05.09, 19:05 >:nie ma definicji anhedonii, bo nie ma jasno ustalonego miejsca, w > > tkorym > > moje nieodczuwanie przyjemnosci jest po prostu nieodczuwaniem > > przyjemnosci, a kiedy zaczyna sie 'chorobliwe'. > > Tu o niemożność odczuwania chodzi, to spora różnica. chodzi tu o to ze kryteriow niemoznosci i nieodczuwania przypadkowego nie ustalono. po prostu to jest to co uzna psychiatra. jesli przez miesiac nie odczuwam to juz mam , tak jak depresje po 2 tygodniach? a jak po roku znow zaczne to znaczy ze nie mialem ahedoni przez rok, mo mowliwosc jest jak sie okazalo? Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 05.05.09, 19:18 neuroleptyk stawia mocna teze ze ahedonia jest choroba mozgu, a okreslenie takie juz sugeruje ze jest to jakies trwale uszkodzenie mozgu. byc moze tak jest, byc moze niektorzy moga ze wzgledu na taka wlansa wlasciwosc, moze tez byc tak ze uszkodzenie moze zajsc pod wplywem nalogow, narkomani z dlugim stazem byc maja zniszczony mozg ze nie beda mogli, najrozniejsze jest byc moze. ale mowienie ze kazda ahedonia jest choroba mozgu jest juz naduzyciem. okresla sie tak tylko stan umyslu, ale nie mowi sie nic o jego zrodlach. a to ze znaleziono miejsca w mozgu z nim zwiazane o czym ma swiadczyc? jak czytam ksiazke tez pewne osrodki w mozgu sa z tym zwiazane. wszystkie stany umysly maja jakis korelat zapewne "mozgowy". czy to znaczy ze wszystie patologie wymagaja inzynieri? Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 05.05.09, 19:33 ochwaty napisał: > neuroleptyk stawia mocna teze ze ahedonia jest choroba mozgu, a > okreslenie takie juz sugeruje ze jest to jakies trwale uszkodzenie > mozgu. Właściwie wcale nie musi sugerować, nie każda choroba to przecież trwałe uszkodzenie. Wygląda to po prostu na nieporozumienie, nie było tu przecież tez Bertrady w stylu: "nigdzie nie udowodniono ze środowisko nie wpływa". Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 05.05.09, 20:01 > Właściwie wcale nie musi sugerować, nie każda choroba to przecież trwałe > uszkodzenie ale co ma niby znaczyc termin choroba mozgu? neuroleptyk przeciez napisal ze badanie udawadnia chorobe mozgu. ze to jest przyczyna. a czemu przyczyna a nie tozsamosc? Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 05.05.09, 20:19 Wygląda to po prostu na nieporozumienie, nie było tu przecież tez > Bertrady w stylu: "nigdzie nie udowodniono ze środowisko nie wpływa". to akurat byla teza moja i mozliwe ze tatki. bertrada jest znana chyba z przeciwnych tez, ze udowodniono na 100 procent ze nie wplywa. a co do przyznawania bertradzie racji, i o tym ze wplyw zewnetrzny jest absurdalny to neuroleptyk pisal caly czas. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 05.05.09, 21:04 > Właściwie wcale nie musi sugerować, nie każda choroba to przecież trwałe > uszkodzenie. a co trwalosci. jesli uszkodzenie jest organiczne jest ono raczej trwale, jak poucza nas obecyny stan nauki. mozg sie nie naprawia w tym wzgledzie. uzasadniaja to ze organ tak skomplikowany raczej by sobie na to nie mogl pozwolic. jest natomiast cos takiego jak plastycznosc mozgu, neurogeneza. a w badaniu mowione bylo o aktynosci pewnych obszarow. dityczylo neuronow. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 05.05.09, 21:07 do tego moze to byc funkcjolne zaburzenie. z pewnych wzgledow pewne obszary moga byc "zablokowane". no jest takie powiedzenie o popedzie nieuzywanym ktory zanika. osoba w dlugiej anbstynencji seksualnej tez moze miec problemy z satysfakcja seksualna. Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 05.05.09, 19:29 > chodzi tu o to ze kryteriow niemoznosci i nieodczuwania > przypadkowego nie ustalono. po prostu to jest to co uzna psychiatra. > jesli przez miesiac nie odczuwam to juz mam , tak jak depresje po 2 > tygodniach? Pewnie musi być czas, żeby sprawdzić, czy aby faktycznie nie potrafi się odczuwać. Ale o ile diagnozę zostawiłbym psychiatrze, to same objawy już raczej po stronie pacjenta, a czy to się zwie anhedonią, czy "nic mnie nie cieszy, nawet to, co kiedyś sprawiało największą radość", to mniej ważne. >a jak po roku znow zaczne to znaczy ze nie mialem > ahedoni przez rok, mo mowliwosc jest jak sie okazalo? A gdzie powiedziane, że to nieodwracalne? Dopiero to, od jak dawna dany objaw występuje, może być kryterium diagnostycznym choroby, a że sama taka diagnoza bez możliwości zweryfikowania jakimiś wiarygodnymi badaniami niewiele warta, to zupełnie inny problem. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 05.05.09, 20:18 a jesli pacjenta nic nie cieszy i nie moze cieszyc, ale on ma to w nosie (zapewniam ze to mozliwe i opisane), to ma anhedonie czy nie? Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 06.05.09, 12:20 > a jesli pacjenta nic nie cieszy i nie moze cieszyc, ale on ma to w nosie > (zapewniam ze to mozliwe i opisane), to ma anhedonie czy nie? Ma. Jak ktoś tylko leży w łóżku, to wcale nie musi być sparaliżowany, jak nie może wstać, to jest, nawet jeśli wstawać nie chce (zapewniam, że to możliwe i opisane). Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 06.05.09, 14:08 nie dalas zadnego argumentu. a prownanie z medycyna somatyczna nie ma wiekszego sensu. ale OK. zogdzmy sie na niezgadzanie sie. Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 06.05.09, 14:26 dala.tata napisał: > prownanie z medycyna somatyczna nie ma wiekszego > sensu. Ależ to jedna medycyna. Umysł jest funkcją mózgu, i jak z innymi układami: umysł wpływa na mózg, mózg na umysł. Zasadnicza różnica - mózg jest nieporównywalnie bardziej od innych narządów skomplikowany, a wiedza o nim wciąż niewielka. Ale to nie jest coś niepoznawalnego, tak jak nie ma ducha, który by czuł i myślał po śmierci mózgu. A błędne diagnozy i nieskuteczne leczenie nie wykluczają istnienia choroby. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 06.05.09, 16:15 nie odnosisz sie do tematu. mnie nie interesuja bledne diagnozy. ja pytam, czy ktos, komu nie przeszkadza anhedonia jest chory. i dlczego? Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 06.05.09, 17:04 dala.tata napisał: > nie odnosisz sie do tematu. mnie nie interesuja bledne diagnozy. > > ja pytam, czy ktos, komu nie przeszkadza anhedonia jest chory. i dlczego? > Z tego samego powodu, dla którego ktoś, kto ogłuchł, jest chory, nawet jeśli głuchota mu nie przeszkadza - bo jego organizm nie jest w stanie funkcjonować tak, jak zdrowy. Nie ma przymusu leczenia chorób, jeśli o to chodzi, możesz nawet polubić kaszel, ale zawsze będzie to objaw choroby. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 06.05.09, 18:17 to ja zachecam cie w takim razie do przeczytania definicji choroby psychicznej obowiazujacej dzis w psychiatrii. na przyklad DSM-IV ma bardzo jasno okreslona taka definicje. i zobacz, czy to, co piszesz daloby sie tam zastosowac. Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 07.05.09, 12:56 dala.tata napisał: > to ja zachecam cie w takim razie do przeczytania definicji choroby psychicznej > obowiazujacej dzis w psychiatrii. na przyklad DSM-IV ma bardzo jasno okreslona > taka definicje. i zobacz, czy to, co piszesz daloby sie tam zastosowac. No tak, ilość definicji choroby jako takiej, a i choroby psychicznej, jest lekko przytłaczająca, ale jeśli już o "obowiązującej" mowa, to chyba ICD-10? Względnie Ustawa o ochronie zdrowia społecznego, wszystko to się i tak zmieni jeszcze nie raz, wraz z postępem wiedzy, chociaż tak psychoanaliza, jak homeopatia, wciąż jeszcze się błąka po szpitalach. Może taka być: "W ujęciu medycznym przez chorobę psychiczną rozumiemy taki stan patologiczny, który charakteryzuje się jakościowymi i/lub ilościowymi zaburzeniami funkcji poznawczych, motywacyjnych i emocjonalnych przy uwzględnieniu tego, że norma, w stosunku do której odnosimy te zaburzenia, jest zmienna, uwarunkowana biologicznie, spolecznie, kulturowo itp." Jedna z precyzyjniejszych pośród nieprecyzyjnych. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 07.05.09, 15:28 definicja ktora podajesz nie stosuje sie do wiekszosci chorob pscyhicznych. ICD-10 jest w rzeczywistosci mniej eksplicytne co do tego czym jest choroba psychiczna. DSM-IV jednak bardzo wyraznie pokazuje ze zeby wystapila choorba ona musi 'przeszkadzac', byc problemem, zaburzac funkcjonowanie. sa zreszta krytyki tej definicji i to niezwykle przekonywajace. glownie dlatego ze nie ma dobrej definicji choroby psychicznej. Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 07.05.09, 16:09 dala.tata napisał: > sa zreszta krytyki tej definicji i to niezwykle przekonywajace. glownie dlatego > ze nie ma dobrej definicji choroby psychicznej. > Ani choroby w ogóle. Zwykle podręcznik zawiera co najmniej kilka definicji zdrowia i choroby, psychiczna nie stanowi tu aż takiego wyjątku. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 07.05.09, 17:15 tak i nie. rzezcywiscie nie ma dobrej definicji choroby. natomiast te problemy sa sczegolnie dotlkiwe w wypadku chorob psychiczynych. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 05.05.09, 20:15 no to wykaz i zdefiniuj niemoznosc odczuwania w przeciwienstwie do nieodczuwania. tego drgiego nie do konca zrozumialem, jednak zachecam, uczciwie i bez przekasu, do poczytania teorii medycyny. pacjent nie ma symptomow: pacjenta w krzyzu strzyka, albo mu smutno. to lekarz decyduje co jest symptomem. w wypadku medycyny somatycznej ma cala mase testow. w wypadku psychiatrii nie ma nic. opiera sie na tym, co mowi pacjent. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 04.05.09, 10:50 mowiac najprosciej, anhedonia to to co powie lekarz. nei ma zadnych kryteriow diagnostycznych anhedonii, bo anhedonia to symptom, a nie choroba. a jakjo ze psychiatria zupelnie nie radzi sobie z pojeciem znaczacosci klinicznej, no to to lekarz decyduje kiedy jest anhedonia. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 04.05.09, 20:45 > mowiac najprosciej, anhedonia to to co powie lekarz. nei ma zadnych kryteriow > diagnostycznych anhedonii, bo anhedonia to symptom, a nie choroba. a jakjo ze > psychiatria zupelnie nie radzi sobie z pojeciem znaczacosci klinicznej, no to t > o > lekarz decyduje kiedy jest anhedonia. > Bzdura sam informujesz lekarza, że nic w życiu ci nie sprawia frajdy. Oczywiscie lekarz stara się ustalić czy faktycznie tak jest że nic, bo może być też sytuacja, gdzie nie ma z czego być zadowolonym. Ale jeśli z wywiadu okaze się, że tych bodźców przyjemnych w życiu pacjenta nie brakuje a mimo to nie odczuwa on z przyjemności z żadnego z nich, że nawet specjalnie próbował szukać tej przyjemności w różnych czynnościach z niepowodzeniem to diagnoza jest oczywista. "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene Bleuler Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 04.05.09, 21:18 > Bzdura sam informujesz lekarza, że nic w życiu ci nie sprawia frajdy. > Oczywiscie lekarz stara się ustalić czy faktycznie tak jest że nic, > bo może być też sytuacja, gdzie nie ma z czego być zadowolonym. Ale > jeśli z wywiadu okaze się, że tych bodźców przyjemnych w życiu > pacjenta nie brakuje a mimo to nie odczuwa on z przyjemności z > żadnego z nich, że nawet specjalnie próbował szukać tej przyjemności > w różnych czynnościach z niepowodzeniem to diagnoza jest oczywista. no widzisz kochaneczku, tak prosto nie jest ze se na dwa ostro podzielimy. juz nie mowiac o tym jak psychiatra ma to ustalic. ale to nie jest tak prosto ze akcja reakcja. albo nie ma akcji, albo reaktor szwankuje. a moze jest tez tak, ze mozg ma cos z miesnia, ktory sie cwiczy? Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 04.05.09, 21:48 > no widzisz kochaneczku, tak prosto nie jest ze se na dwa ostro podzielimy. Czyli w twoim rozumieniu nie wiemy wcale, czy seks jest przyjemny czy nieprzyjemny ? I tak samo nie jest wcale wiadome, że bicie przez męża żony jest dla niej nieprzyjemne? Skoro tak trudno podzielić, to czemu te badania oparto na bodźcach określonych jako przyjemne i nieprzyjemne? To błąd metodologiczny tak? We examined 2 closely matched olfactory stimuli that were similarly extreme in intensity valence and differed only in hedonic direction (ie, the stimuli were either extremely unpleasant or pleasant). This strategy matches the PET olfactory tasks on their olfaction component and permits us to isolate the extremes of hedonic response to obtain a relatively pure measure of regional cerebral blood flow (rCBF) response to pleasant and unpleasant olfactory stimuli. juz > nie mowiac o tym jak psychiatra ma to ustalic. ale to nie jest tak prosto ze > akcja reakcja. Napisałem ci wyżej jak. a moze jest tez tak, > ze mozg ma cos z miesnia, ktory sie cwiczy? Pewnie, że się ćwiczy. Próbowaleś kiedyś grać na instrumencie muzycznym? Koordynacja wymaga wykształcnia się odpowiednich połączeń w mózgu i to, że ruszasz palcami ucząc się gry np. na gitarze to nie znaczy, że nauka gry na niej polega na ich ćwiczeniu, bo ćwiczysz ekonomię ruchów a to jest ćwiczeniem mózgu, pomijając to że zapamiętanie na których progach i strunach znajdują się jakie dzwieki, flażolety oraz pozcje w których mózna grać gamy/skale to też ćwiczenie mózgu. Ciebie to szokuje?? Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 04.05.09, 23:04 tak zszokowalo mnie kolosalnie.ty wogole nie rozumiesz co sie do ciebie pisze. juz koncze ten absurd. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 04.05.09, 23:26 juz > nie mowiac o tym jak psychiatra ma to ustalic. ale to nie jest tak prosto ze > akcja reakcja. Napisałem ci wyżej jak. Byś się nie czepiał miałem tu na myśli poprzedni mój post leżacy wyżej a nie to, że wyżej w tym, bo sądze, że móżesz tego użyć w swoich sofizmatach jako dowód, że niby nie wiem o czym piszę. Odpowiedz Link Zgłoś
nienill Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 04.05.09, 21:56 musicie sie bardzo lubic skoro przez tyle postow ciagle piszecie to samo Odpowiedz Link Zgłoś
aiszka4 A jacy słowni... 05.05.09, 08:18 nienill napisała: > musicie sie bardzo lubic skoro przez tyle postow ciagle piszecie to samo Od kilku dni obiecują, że to już ostatni post;-) Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: A jacy słowni... 05.05.09, 09:05 > Od kilku dni obiecują, że to już ostatni post;-) a ja gdzies obiecalem? napisalem, ostatnio tylko ze koncze ten absurd. absurd argumentowania. po ktorym kolega dla zasady bedzie bil piane, wpisywal sofizmaty w stylu nie masz racji ze x jest y bo istnieje z ktore jest y, albo argumentowal insynuacjami ze moje argumenty wynikaja zapewne z rozporzadzen lobby psychoterapeytycznego antypsychiatrycznego.oczekiwal ze bedziemy czytac w jego myslach i rozroznieniach charakterystycznych tylko dla jego glowy ( patrz : etiologia i przyczyna) napie...nie personalne uwazam ze zawsze ma sens. od tego forum. dobrze wiem ze neuro zawsze odpowie, to ja nie pisze ze ostatni moj post jak on piec razy. on mysli jak zawsze ze jak rzeczywistosc zaklnie to tak bedzie. taki umysl. Odpowiedz Link Zgłoś
aiszka4 Re: milo byc x nie jest y. 05.05.09, 09:17 Mi też miło - a właściwie mam to gdzieś, bo mi nic nie jest miłe. Na końcu zdania wstawiłam emotikon /o taki: ;-)/, więc nie wiem, czemu się tak zaperzasz. Serdecznie pozdrawiam ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: A jacy słowni... 06.05.09, 11:08 > > Od kilku dni obiecują, że to już ostatni post;-) > > a ja gdzies obiecalem? napisalem, ostatnio tylko ze koncze ten absurd. absurd > argumentowania. po ktorym kolega dla zasady bedzie bil piane, wpisywal sofizmat > y > w stylu nie masz racji ze x jest y bo istnieje z ktore jest y, albo argumentowa > l > insynuacjami ze moje argumenty wynikaja zapewne z rozporzadzen lobby > psychoterapeytycznego antypsychiatrycznego.oczekiwal ze bedziemy czytac w jego > myslach i rozroznieniach charakterystycznych tylko dla jego glowy ( patrz : > etiologia i przyczyna) > > napie...nie personalne uwazam ze zawsze ma sens. od tego forum. dobrze wiem ze > neuro zawsze odpowie, to ja nie pisze ze ostatni moj post jak on piec razy. on > mysli jak zawsze ze jak rzeczywistosc zaklnie to tak bedzie. taki umysl Co się tak unosisz?? Udowodniłem kłamstwo w stwierdzenieu dala.tata >>3. nie ma zadnych dowodow na to ze anhedonia ma podloze biologiczne. > myslach i rozroznieniach charakterystycznych tylko dla jego glowy ( patrz : > etiologia i przyczyna) > Lubisz wyrywać z kontekstu wypowiedzi, tłumaczyłem ci co miałem na myśli ale coż. pl.wikipedia.org/wiki/Etiologia w medycynie - zespół przyczyn składających się na powstanie choroby i to miałem na myśli pisząc, że nie rozmawiamy o etiologii. Czy to jest tylko rozumienie charakterystyczne dla mojej głowy?? Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: A jacy słowni... 06.05.09, 12:20 no to teraz jak emeryci porozmawiajmy sobie o przeszlosci, powspominamy jak to dawniej bylo. nie unosilem sie, trzymalem sie gruntu, aczkolwiek moze sie zapadles w grunt to takie zludzenie bylo. Lubisz wyrywać z kontekstu wypowiedzi, tłumaczyłem ci co miałem na > myśli ale coż. no jak to bylo tlumaczenie, naskok na mnie ze zmieniam temat sofistycznie to ja dziekuje. > w medycynie - zespół przyczyn składających się na powstanie choroby > > i to miałem na myśli pisząc, że nie rozmawiamy o etiologii. > Czy to jest tylko rozumienie charakterystyczne dla mojej głowy?? pisales od poczatku o przyczynie ahedoni. wiec jak sam zauwazyles w definici etiologii, zarzucanie mi sofistyki jest nie na miejscu. pisze wyraznie ze o przyczyny chodzi, a ty slowa przyczyny uzyles. pozniej napisales ze o inny trodzaj przyczyny ci chodzi niz o ten w etiologi. sppytalem jaka jest roznica ontologiczna tych roznych przyczyn. powiedziales ze zasadnicza po czym wbrew zapewnieniu nie wykazales jej i wskazales ze tylko numeryczna. ze od dryugiej przyczyny jest etiologia. a od bezposredniej nie jest etiologia. tylko od przyczyny bezposredniej przyczyny. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk analiza cz1 06.05.09, 14:42 Jeśli jakiś czynnik zewnętrzny jak brak pokarmu wywoła chorobę to nie zmienia to faktu, że jest to choroba. > genetyczna zapewne. --------------------------------------------- Na temat etiologii choroby zbaczasz --------------------------------------------- 1...Nie rozmawiamy w tym wątku o przyczynach tych nieprawidłowosci w mózgu czyli o etiologi choroby.......... .......Na to pytanie skąd te defekty się biorą ci nie odpowiem, ale to nie ma znaczenia w tym temacie, schodzisz na inne tory ---------------------------------------------------------------- Celowo to pominąłeś skupiając się tam gdzie mogłeś się do czegoś przyczepić. Po raz pierwszy cie informuje, że nie na temat zaczynasz. --------------------------------------------------------------------- > badanie na ktore sie > powolales, nie pokazalo ze mamy do czynienia z tym ze mozg sam siebie zaczal > wadliwie pracowac, czy geneza jest inna. --------------------------------------------------------------------- Nie rozumiem dokładnie co miałeś na myśli pisząc sam z siebie zaczął wadliwie pracować?? Czy mózg działający źle z powodu urazu, to już nie jest chory mózg i objawy towarzyszące temu nie są wynikiem tej choroby?? Po prostu pełnia zdrowia jeśli "nie popsuł się sam z siebie"?? tak? Kontynuujesz temat etiologii choroby a ja ci przypominam po raz drugi, że nie jest to dyskusja o etiologii choroby --------------------------------------------------------------------- 2...To nie ma znaczenia czy sam z siebie czy nie, w dalszym ciągu mamy nieprawidłowe działanie czyli chorobę. Nie mówimy teraz o etiologi choroby i te badnia co przytoczyłem nie dotyczą tej kwestii. Teraz to wychodzi dopiero twoja niekompetencja. ------------------------------------------------------------------- Znowu podkreślam, że to z jakiego powodu powstała ta nieprawidłowość (choroba) wywołująca anhedonię nie jest tematem tej dyskusji. -------------------------------------------------------------------- >jestes niesamowity. a o czym caly czas niby ja pisalem, pisal dala.tata? od >samego poczatku! od samego poczatku pisane bylo ze nikt nie kwestionuje >istnienia mozgu! nikt nie podwazal tych badan! --------------------------------------------------------------------- No dokładnie nie rozmawiamy i przyczynach nieprawidłowości w mózgu ale o przyczynach anhedonii! Czyli ciąg dalszy przeskoku na inny temat!!!!!!!!! Nie wiem tez skąd wytrzasnąłeś to kwestionowanie mózgu?? Ja podawałem przykład konkretnej dysfunkcji jako przyczyny anhedonii. --------------------------------------------------------------------- 3...Zaczęło się od tego, czy anhedonia jest biologiczna a ścislej, czy wynika z nieprawidłowej funkcji mózgu i to jest jakby oczywiste. Przytaczałem badania, które to potwierdzają. A, to z czego wynika nieprawidłowość w mózgu powodująca niemożność odczuwania przyjemności, to już temat na oddzielna dyskusję. Stara się Pan w swojej sofistyce przeskakiwać w zwązkach przyczynowo skutkowych, równie dobrze można dojść do wnioksu, że anhedonię spowodował Big Bang. ---------------------------------------------------------------- Rozzłoszczony twoją sofistyka wynikającej z niezrozumienia meritum dyskusji zacząłem tą łopatologię z Big Bang.. Sugeruje nadal cierpliwie (z ledwością) iż rozmowa jest o przyczynie anhedonii a nie przyczynie nieprawidłowości (choroby), która wywołuje anhedonię. --------------------------------------------------------------- 4... Rozmowa tyczyła się bezpośrednich przyczyn anheodnii, więc przyczyna leży w nieprawidłowo funkcjonującym mózgu, czego Pan nie jest w stanie obalić. W przypadku tzw. "chorób psychicznych" muszę w ogole zaznaczyć, że to co nazywacie anhedonią jest objawem i cały czas była mowa o tym co go powoduje, ja cały czas twierdziłem, że to efekt dysfunkcji mózgu, i przytaczałem badania, z których dla ciebie nie wynikało nic. 5….Teraz zdaje się zaakceptowałeś, że anhedonia jest wynikiem nieprawidłowości w mózgu i pod nazwą anhedonia teraz masz na myśli nie tylko sam objaw, ale nieprawidłowości które go powodują, więc próbujesz udowodnić, że mogą one pochodzić z zewnątrz czemu nie zaprzeczam, piękny manewr sofisty. Czyli przeskakujesz na temat etiologii. -------------------------------------------------------------------- Wynika z tego jasno, że miałem na myśli twój przeskok z przyczyn objawów do przyczyn nieprawidłowości (etiologia choroby) Jakbym dopisał słowo choroby na koniec tego zdania, to byś się nie mógł niczego przyczepić. Uprawiasz rodzaj "Quote mining" nawet jeśli się uprzeć, że napisałem bzdurę w ostatnim zdaniu, zaprzeczając sobie, to z całej reszty wypowiedzi i nie tylko tej a dłuższego ciągu wynika co miałem naprawdę na myśli. Że po prostu nie rozmawiamy o przyczynie nieprawidłowości(choroby) a o przyczynie anhedonii!! Skasuj ostanie zdanie czy to coś zmienia?? Uważam, że dyskusja jest skończona i nie ma się co tu pieścić nad tą kwestią, Po prostu dyskusja o przyczynie choroby to już materiał na inny temat, bo dyskutowaliśmy o tym czy w ogóle jakaś nieprawidłowość w mózgu (choroba) może powodować anhedonię. -------------------------------------------------------------------- Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk analiza cz2 06.05.09, 14:50 "Rozmowa tyczyła się bezpośrednich przyczyn anheodnii, więc przyczyna leży w nieprawidłowo funkcjonującym mózgu, czego Pan nie jest w stanie obalić." Etiologia (z łac. aetiologia - stwierdzenie przyczyny, z gr. αἰτιολογία - badanie przyczyn, od aitía - przyczyna i lógos - słowo, nauka) - nauka badająca przyczyny zjawisk, procesów i faktów. --------------------------------------------------------------------- Wielce zadowolony zaczynasz podawać definicję, podczas gdy ja wcześniej wielokrotnie podawałem, że zbaczasz na temat etiologii choroby a nie objawu. Nawet rozumiejąc to słowo w najszerszym znaczeniu patrz punkty 1,2, 3,4,5 wynika z nich jasno o czym nie jest ta rozmowa Powtórzę jeszcze raz wynika z tego jak wól, że informowałem cię iż zmieniasz temat dyskusji ale ty się przyczepiłeś ostatniego zdania i masz radochę. --------------------------------------------------------------------- Czyli przeskakujesz na temat etiologii. >jestes zalosny. ale taki nasz los niestety pisarzy tego forum. wiec nie mowie >tego z gory. --------------------------------------------------------------------- - O wilku mowa..... żałosny ten neuroleptyk doprawdy a może ochwaty co nic nie zrozumiał co się do niego pisało od paru wątków i sobie "wycytował" jedno zdanie Brawo. --------------------------------------------------------------------- Przyczyzna objawu a przyczyna choroby która powoduje objaw to zupełnie coś innego i tego starasz się nie rozróżniać. Więc etiologią anhedoni jest dyfukcja mózgu a etiologią tej dysfukcji mózgu, która powoduje anhedonie do końca nie wiadomo co jest, ale to pierwsze a nie drugie jest tematem i przytaczenie tu definicji nic nie zmienia. ---------------------------------------------------------- Po prostu nie rozmawiamy w tym temacie o etiologii choroby zrozum to wreszcie do diaska! -------------------------------------------------------------- >>a jest jakas roznica ontologiczna? Zasadnicza ponieważ zawsze możesz dokonać regresji i napisać, że przyczyną wszystkiego był początek wszechświata, tyle tylko, że żadnej nowej wiedzy z tego nie ma. Więc dyskutując o tym co powoduje objaw zwany anhedoną musimy się ograniczyć do tego, co ją powoduje bezpośrednio, bo inaczej dyskusja nie ma żadnego sensu, gdyż rozmówcy, którym się udowodni, że nie mają racji (tak jak ty) na tym poziomie będą starali się cofać w tym łancuchu przyczyn i dojdziemy w koncu do pierwotnej przyczyny wszystkiego i zamienimy dyskusję w farsę. --------------------------------------------------------------------- Przyczyny chorób tez mają jakieś przyczyny a te także swoje...itp. itd Temat się rozmydli totalnie, czy to tak trudno zrozumieć?? --------------------------------------------------------------------- Ufff długa analiza, ale wynika z niej po prostu, że to wszystko było napisane na marnie, bo to tylko zwracanie uwagi boś pisał już nie na temat od dłuższego czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: analiza cz2 06.05.09, 19:31 czy ty myslisz ze nie mam co robic tylko czytac twoich aktow strzelistych na 5 ekranow? >Wielce zadowolony zaczynasz podawać definicję, >podczas gdy ja wcześniej wielokrotnie podawałem, że zbaczasz na >temat etiologii choroby a nie objawu. od poczatku samego dyskusja z mojej strony dotyczyla etiologi. jesli uwazasz ze stan mozgu jest przyczyna ahedonii to dla mnie jest to takie same twierdzenie jak ahedonia jest przyczyna ahedoni. dla mnie to jest zadne odkrycie ze czlowiek jest istota biologiczna i posiada mozg. od samego poczatku dyskutowalem o mozliwym egzogennym pochodzeniu ahedoni. nic z tego dokladnie nie wynika. juz pisalem ze to jest tozsamosc. tak jak na spektaklu, widzowie ogladaja spektakl z jednej strony, a a pan co podnosi kurtyne ten sam spektakl z drugiej, widzi zaplecze teatru, ale spektakl jest ten sam. skan jest innym spojrzeniem, na ten sam fakt ktory usiwadamia sie samemu. jesli natomiast piszesz o przyczynie to juz uznaje, ze chodzi o to ze ten stan mozgu jest samoistny. a tego badanie nie pokazuje. jesli piszesz ze udawadnia to dysfunkcje mozgu to nie masz na to zadnego dowodu. Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: analiza cz2 07.05.09, 13:37 ochwaty napisał: jesli natomiast piszesz o przyczynie to > juz uznaje, ze chodzi o to ze ten stan mozgu jest samoistny. a tego badanie nie > pokazuje. jesli piszesz ze udawadnia to dysfunkcje mozgu to nie masz na to > zadnego dowodu. Ale to nie warunki środowiska w momencie badania powodują odmienny jego wynik, a sama choroba nie musi być czymś samoistnym, właściwie rzadko jest, bywa że jest czynnik wywołujący chorobę, bardziej lub mniej trwała dysfunkcja gdy zdolności adaptacyjne organizmu przestają wystarczać, i objaw o dysfunkcji świadczący. Chyba o to Neuroleptykowi chodziło, ale tyle tych dygresji, że się dawno pogubiłem. Wciąż jednak wydaje mi się, że nie mówicie o tym samym, warunki środowiska mają przecież związek z wystąpieniem większości chorób, także np. metabolicznych, choćby bez fenyloalaniny w diecie nie będzie zdiagnozowanej fenyloketonurii, której niektóre objawy utrzymają się jednak także po zmianie diety. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: analiza cz2 07.05.09, 13:58 > Ale to nie warunki środowiska w momencie badania powodują odmienny jego wynik, > a > sama choroba nie musi być czymś samoistnym, właściwie rzadko jest, bywa że jest > czynnik wywołujący chorobę, bardziej lub mniej trwała dysfunkcja gdy zdolności a co to ma do rzeczy, nigdzie nie pisalem ze ahedonia, to stan w chwili w ktorej nie odczywasz przyjemnosci. jesli wezmiesz obraz miesnia sportowca i lenia kanapowego, robiacego dokladnie to samo w tej samej chwili, to tez beda one rozne. tu chodzi o stwierdzenia neuroleptyka i wnioski z badan a nie o to co bywa z choroba badz nie, o zwiazki przyczynowo skutkowe, ktorych dla mnie nie ma. i ja stwierdzam tylko ze te badania te badania nie stwierdzaja nic wiecej niz stwierdzaja, ze stan ahedoni zwiazany jest z aktywnoscia badz brakiem pewnych rejonow w mozgu. obawiam sie ze my bardziej rozumiemy o czym mowimy niz ty o czym my. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: analiza cz2 07.05.09, 14:00 ostatnie zdanie oznaczalo tylko ze dajesz nowe interpretacje dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: analiza cz2 07.05.09, 14:32 ochwaty napisał: obawiam sie ze my bardziej rozumiemy o czym mowimy niz > ty o czym my. Możliwe:) Ale jeśli wziąć przykład lenia i sportowca, w ten sposób nie można by traktować jako choroby ślepoty korowej czy padaczki idiopatycznej. Jeśli coś wyrządza szkodę i jest nieprzyjemne - dopiero od tego momentu różnice między ludźmi mogą zacząć stanowić kryterium diagnostyczne. Ale dobra, nie wtrącam się już więcej, bo przeczytanie tych wszystkich postów z punktami, podpunktami i analizami zaczyna mnie przerastać. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: analiza cz2 07.05.09, 14:40 jesli neuroleptyk stwierdza ze ahedonia ma podloze biologiczne, no to samo w sobie jest to odkrycie zadne. jestesmy istotami biologicznymi. ale jak on stwierdza ze to dowod na dysfunkcje mozgu, to badanie to, albo ze to przyczyna ahedoni, to ja wtedy mowie ze naduzywa badania. Ale jeśli wziąć przykład lenia i sportowca, w ten sposób nie można by > traktować jako choroby ślepoty korowej czy padaczki idiopatycznej. ale moj przyklad z miesniem dotyczyl ahedonii, tego tylko ze nie musi chodzic tylko w skanie o to ze daje informacje o stanie w badaniu kiedy daja im cos przyjemnego do sprobowania i cos co jest obojetne dla wiekszosci ludzi ( tak odebralem twoj post), a nie ze to jest model roznego rodzaju chorob, to znaczy nie rozumiem wogole o co chodzi wtym zdaniu, co chcesz zaargumentowac. Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: analiza cz2 07.05.09, 14:58 ochwaty napisał: > jesli neuroleptyk stwierdza ze ahedonia ma podloze biologiczne, no to samo w > sobie jest to odkrycie zadne. jestesmy istotami biologicznymi. Niby zadne odkrycie, ale już w katolickim społeczeństwie dusza niezależna od ciała teoretycznie jest powszechnie akceptowana. Podejrzewam, że większość dawnych teorii psychologicznych też opiera się na przekonaniu, że ciało i duch to dwie odrębne kwestie, stąd poszukiwanie wyłącznie różnic środowiskowych. > ale jak on > stwierdza ze to dowod na dysfunkcje mozgu, > to badanie to, albo ze to przyczyna > ahedoni, to ja wtedy mowie ze naduzywa badania. Ale co oznacza słowo "dysfunkcja"? 1. nieprzystosowanie czegoś do pełnienia określonych funkcji; 2. nieprawidłowe funkcjonowanie komórki, tkanki, narządu lub całego organizmu" Już raczej tu nie ma niczego odkrywczego. > ale moj przyklad z miesniem dotyczyl ahedonii, tego tylko ze nie musi chodzic > tylko w skanie o to ze daje informacje o stanie w badaniu kiedy daja im cos > przyjemnego do sprobowania i cos co jest obojetne dla wiekszosci ludzi ( tak > odebralem twoj post), a nie ze to jest model roznego rodzaju chorob, to znaczy > nie rozumiem wogole o co chodzi wtym zdaniu, co chcesz zaargumentowac. Że porównywanie badania patologii (bo że to patologia, chyba się zgadzasz?) i czegoś, co patologią nie jest, nie ma sensu. Choroby diagnozuje się porównując chorych ze zdrowymi, mimo że zdrowi często bardzo się od siebie różnią. Jednak można w zasadzie powiedzieć, że różnica w obrazie mięśnia sportowca i lenia udowadnia, że to inne funkcjonowanie ich mięśni odpowiada za to, że sportowiec biegnie szybciej czy udźwignie więcej. A nie udowadnia przyczyn choroby, bo choroby u nich nie poszukujemy. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: analiza cz2 07.05.09, 15:10 > Niby zadne odkrycie, ale już w katolickim społeczeństwie dusza niezależna od > ciała teoretycznie jest powszechnie akceptowana. Podejrzewam, że większość > dawnych teorii psychologicznych też opiera się na przekonaniu, że ciało i duch > to dwie odrębne kwestie, stąd poszukiwanie wyłącznie różnic środowiskowych. a ktore to, bo chyba nie psychoanaliza co blaka sie po szpitalach. jesli poszukuje w zewnetrznych to dlatego ze od tego jest stworozna. no to ja od poczatku pisalem ze neuroleptyk chyba tu za ksiedza robi, co przeczytal ksiazke od biologi, > Że porównywanie badania patologii (bo że to patologia, chyba się zgadzasz?) i > czegoś, co patologią nie jest, nie ma sensu. porownbuje to znaczy dalem analogie do twojego pierwszego zdania. "w chwili badania" czy jak tam ujeles. Jednak > można w zasadzie powiedzieć, że różnica w obrazie mięśnia sportowca i lenia > udowadnia, że to inne funkcjonowanie ich mięśni odpowiada za to, że sportowiec > biegnie szybciej czy udźwignie więcej. A nie udowadnia przyczyn choroby, bo > choroby u nich nie poszukujemy. no i badanie neuroleptyka nic nie mowi o przyczynach. Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: analiza cz2 07.05.09, 15:51 ochwaty napisał: > a ktore to, bo chyba nie psychoanaliza co blaka sie po szpitalach. jesli > poszukuje w zewnetrznych to dlatego ze od tego jest stworozna. "Behawioryści postrzegają człowieka jako istotę, której zachowanie w decydującej mierze zdeterminowane jest przez środowisko. Twierdząc, że zachowanie wyznaczone jest przez system nagród i kar, proponują swoistą inżynierię behawiorystyczną, za pomocą której — jak sądzą — można dowolnie manipulować ludzkim zachowaniem." "Psychoanaliza wychodzi z założenia, że osobowość człowieka rozwija się przez całe życie, przechodząc różne fazy charakteryzując się różnymi punktami ciężkości. Na proces formowania się psyche szczególny wpływ mają jednak fazy wczesnego rozwoju: zaburzenie procesu rozwoju na tym wczesnym etapie może zadecydować o specyficznym charakterze całej osobowości" "- Egzystencjalno - humanistyczną - zakłada, iż człowiek jest istotą wolną i jako posiadacz wolnej woli ma zdolność wyboru oraz przyjmowania odpowiedzialności za swoje czyny. Według tej koncepcji człowiek sam decyduje o sobie, w dodatku zupełnie świadomie. Objaw czy zaburzenie rozumiane są jako trudność, pojawiająca się w momencie osłabienia zdolności do „tworzenia” samego siebie. W podejściu tym zakłada się, iż każdemu zdarzają się takie chwile osłabienia, ale jednocześnie że każdy jest na tyle silny, aby sobie z nimi poradzić." itp. Może to moja wina, ale nigdzie nie spotkałem się choćby ze wzmianką o możliwości dziedziczenia predyspozycji do chorób, raczej same stwierdzenia przypominające wykłady Łysenki czy Maska. > poczatku pisalem ze neuroleptyk chyba tu za ksiedza robi, co przeczytal ksiazke od biologi, Trochę, albo za neofitę - byłego antypsychiatrę, ale to dużo lepiej niż było. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: analiza cz2 07.05.09, 15:56 Może to moja wina, ale nigdzie nie spotkałem się choćby ze wzmianką o > możliwości dziedziczenia predyspozycji do chorób, raczej same stwierdzenia > przypominające wykłady Łysenki czy Maska. ale co maja te definicje do podzialu na ducha i cialo. a na wykladzie z matematyki spotkales sie zeby cos mowili o genetyce? psychiatra postrzega czlowieka tak, behawiorysta tak, psychoanalityk ta, nie da sie ogladac stolu ze wszystkich stron na raz. ty cos mi sie zdaje dolor ze idziesz tropem pana neuroleptyka jesli chodzi o te badanie z ahedonia. nie podazaj ta droga!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: analiza cz2 07.05.09, 16:21 ochwaty napisał: > ale co maja te definicje do podzialu na ducha i cialo. a na wykladzie z > matematyki spotkales sie zeby cos mowili o genetyce? Nie i nie wybaczyłbym tego matematyce, gdyby wspominała coś o przyczynie zachowania. Skoro starają się coś wyjaśnić, to powinni albo zająć się wszystkim, albo podkreślać, że tylko częścia problemu się zajmują. A tak to słyszałem o narzekaniach psychoterapeuty na tych wrednych depresyjnych, co to się zawzięli i wyleczyć nie chcą, a przecież tak łatwo by mogli. > > psychiatra postrzega czlowieka tak, behawiorysta tak, psychoanalityk ta, nie d > a > sie ogladac stolu ze wszystkich stron na raz. > Kognitywistyka tak stara się oglądać. I dopiero wtedy ma to sens. Zresztą medycyna "chorób somatycznych" musiała się tego samego nauczyć, żeby być skuteczną. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: analiza cz2 07.05.09, 16:25 Skoro starają się coś wyjaśnić, to powinni albo zająć się wszystkim > , > albo podkreślać, że tylko częścia problemu się zajmują. i tak robia, zajmuja sie pewna dziedzina, a nie wszystkim A tak to słyszałem o > narzekaniach psychoterapeuty na tych wrednych depresyjnych, co to się zawzięli > i > wyleczyć nie chcą, a przecież tak łatwo by mogli. napie... sie w psychoterapie, tylko chcialbym zobaczyc tych wyleczonych psychiatrycznie. taka tania nauka, latwo dostepna, i co z tym wyleczeniem? > Kognitywistyka tak stara się oglądać co sie stara? to chyba najlepszy przyklad na terapie, ze pacjent sie zawzial, a tak latwo by mogl wyzdrowiec przeciez. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: analiza cz2 07.05.09, 16:29 aga tobie o dziedzine wiedzy chodzi. a wiec drogi panie zadna dziedzina poznania ludzkiego nie jest absolutna. z zasady byc nie moze. Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: analiza cz2 07.05.09, 16:35 Ale powinna się do tego "absolutu" przybliżać na ile jest możliwe. I być weryfikowalna. I uczyć na błędach nie tylko cudzych, ale i własnych. Inaczej mamy bajkę o słoniu i ślepcach: www.astercity.net/~aniaposz/bajka.html Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: analiza cz2 07.05.09, 16:42 poznanie ludzkie z nie moze byc absolutne z samego faktu wlasnie ze jest poznaniem. a to ze wiedza powinna sie powiekszac to naturalne. tylko nie bardzo rozumiem, co to ma do szkol terapeutycznych. chyba tyle ze wygodnie robic sobie z nich worek do bicia za wszystkie wady nauk i nie anuk i cokolwie sie chce, nie widzac przy tym tych samych albo wiekszych bledow, w dziedzinie bardziej honorowanej jaak psychiatria nie bardzo rozumiem wyskoku z ta kognitywistyuka, jako alternatywna dla szkol terapeutycznych. Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: analiza cz2 07.05.09, 16:51 i dla tradycyjnej psychiatrii też alternatywą. Bo i tej ostatniej zasługi niewielkie a przeszłość nieciekawa, ale przynajmniej tam niektórzy starają się czegoś nauczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: analiza cz2 07.05.09, 16:57 a na jakiej podstawie uwazasz ze niczego sie nie ucza psychoterapeuci? nauka alternatywa dla terapi. no wysmienite. czyli wariaci maja chodzic na wyklady czy co robic? sugerujesz ze psychoterapeuci wogole z deinicji poza nauka egzystuja? no chyba tylko dlatego ze nikt nie daje na to kasy jak napisal tatko. Odpowiedz Link Zgłoś
azulete Re: analiza cz2 07.05.09, 17:03 ochwaty napisał: > nauka alternatywa dla terapi. no wysmienite. czyli wariaci maja chodzic na > wyklady czy co robic? udawać, że ich nie ma i nie wchodzić racjonalnie myślącym w drogę spie...ć na biegun oddać się rozważaniom teoretycznym Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: analiza cz2 07.05.09, 17:15 tradycja tego watku jest to ze z kobietami sie nie rozmawia. tu sie napie... w wrogow ideologicznych Odpowiedz Link Zgłoś
azulete Re: analiza cz2 07.05.09, 18:18 ochwaty napisał: > tradycja tego watku jest to ze z kobietami sie nie rozmawia. tu sie napie... w > wrogow ideologicznych tradycją społeczeństwa jest to, że się z kobietami nie rozmawia tylko się z nimi pieprzy Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: analiza cz2 07.05.09, 22:16 azulete napisała: > ochwaty napisał: > > > tradycja tego watku jest to ze z kobietami sie nie rozmawia. tu sie napie > ... w > > wrogow ideologicznych > > tradycją społeczeństwa jest to, że się z kobietami nie rozmawia > tylko się z nimi pieprzy sa tez postepowe depresiaczki Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: analiza cz2 07.05.09, 17:30 ochwaty napisał: > a na jakiej podstawie uwazasz ze niczego sie nie ucza psychoterapeuci? Właściwie nie tak, że niczego, nowe preparaty homeopatyczne też wciąż powstają. Ale to poziom poradnika psychologicznego z pisma ilustrowanego (przynajmniej wzruszające artykuły Eichelbergera w jednym czytałem, np. jak on to na podstawie jednego snu pacjentki nagle zrozumiał, wyjaśnił i usunął jej wszelkie problemy). To wszystko nieweryfikowalne. Najbardziej "naukowy" behawioryzm też jest oparty na przesłankach, które się nie potwierdziły. > nauka alternatywa dla terapi. no wysmienite. czyli wariaci maja chodzic na > wyklady czy co robic? :) Duch pisał, że lepiej ze znajomym do pubu na piwo, niż do psychoanalityka, też się dowiesz o sobie wszystkiego i niczego, a taniej i przyjemniej (pomijając tych z anhedonią). Jasnym jest, że nauka ma dopiero stworzyć skuteczną terapię, a nie ją zastępować teorią, na razie masz do wyboru wiele różnych placebo, śmiesznym jest tylko to wykrzykiwanie: tylko ja cię uzdrowię. Napie...nie na forum też lepszym sposobem jest. Odpowiedz Link Zgłoś
azulete Re: analiza cz2 07.05.09, 18:17 dolor napisał: > :) Duch pisał, że lepiej ze znajomym do pubu na piwo, niż do psychoanalityka, > też się dowiesz o sobie wszystkiego i niczego, a taniej i przyjemniej na to drogi panie trzeba mieć przyjaciół dla ludzi wykluczonych, takich których nie można znieść pozostaje psychoanalityk, albo inny magik za pieniądze > Jasnym jest, że nauka ma dopiero stworzyć skuteczną terapię, > a nie ją zastępować teorią, na razie masz do wyboru wiele różnych placebo, lepsze placebo niż na dupie siedzenie i powiadanie, że się nie wierzy w życie szczęśliwe Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: analiza cz2 07.05.09, 22:14 > na to drogi panie trzeba mieć przyjaciół > dla ludzi wykluczonych, takich których nie można znieść > pozostaje psychoanalityk, albo inny magik za pieniądze perspektywa pana dolora pod tym wzgledem zawsze mnie rozbraja wlasnie. cos mu jest wlasciwie? no bo na nic terapia rzeczywiscie malo przydatna. Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: analiza cz2 08.05.09, 12:53 ochwaty napisał: > perspektywa pana dolora pod tym wzgledem zawsze mnie rozbraja wlasnie. cos mu jest wlasciwie? no bo na nic terapia rzeczywiscie malo przydatna. > Może nawet zacznę jak Mask udzielać porad jak być takim mną. (jakby mi coś było, to pewnie przez brak terapii przecież). Więc mi nic było i jest właściwie. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: analiza cz2 07.05.09, 21:40 > Właściwie nie tak, że niczego, nowe preparaty homeopatyczne też wciąż powstają. > Ale to poziom poradnika psychologicznego z pisma ilustrowanego (przynajmniej > wzruszające artykuły Eichelbergera w jednym czytałem, np. jak on to na podstawi > e > jednego snu pacjentki nagle zrozumiał, wyjaśnił i usunął jej wszelkie problemy) > . > To wszystko nieweryfikowalne. Najbardziej "naukowy" behawioryzm też jest oparty > na przesłankach, które się nie potwierdziły. no to trzeba troche wiecej poczytac niz eichenberga. Jasnym jest, że nauka ma dopiero stworzyć skuteczną terapię, > a nie ją zastępować teorią, na razie masz do wyboru wiele różnych placebo, > śmiesznym jest tylko to wykrzykiwanie: tylko ja cię uzdrowię. Napie...nie na > forum też lepszym sposobem jest. udane terapie byly, sa i beda. tylko ze nie wszystkich i nie ze wszystkiego. no ale mozna tez pozostac przy ignorancji. robmy sobie dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: analiza cz2 08.05.09, 12:44 ochwaty napisał: > no to trzeba troche wiecej poczytac niz eichenberga. trochę więcej to już się zaczyna narcyzm trudny do zniesienia. > udane terapie byly, sa i beda. tylko ze nie wszystkich i nie ze wszystkiego. no > ale mozna tez pozostac przy ignorancji. robmy sobie dobrze. Nie żebym zaraz był wrogiem placebo. Ale przelewanie z pustego w próżne na forach to dla mnie lepszy sposób mordowania złego czasu. Przecież niczemu innemu to nie służy. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: analiza cz2 08.05.09, 13:51 > Nie żebym zaraz był wrogiem placebo. Ale przelewanie z pustego w próżne na > forach to dla mnie lepszy sposób mordowania złego czasu. Przecież niczemu innem > u > to nie służy. zapewne tez niczemu nie kinezyterapia jak sie jest sprawnym fizycznie. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: analiza cz2 08.05.09, 13:57 uczestniczyles ew jakiejs terapi? ja uczestniczylem. czy twoja wiedza o terapiach opiera na podstawie wypowiedzi pana eichenberga? czy jakis opracowan akademickich? mi zaburzenie rozpieprzylo w zyciu wszystko, lacznie z tym na koniec ze nie moglem wyjsc z domu na trzezwo przez ponad rok. i wiem ze w roznych rzeczach mi pomogla co bez niej bym pewnie nie uzyskal. Odpowiedz Link Zgłoś
azulete Re: analiza cz2 08.05.09, 14:02 ochwaty napisał: > uczestniczyles ew jakiejs terapi? ja uczestniczylem. panowie znowu napie...ją to miłe za to, że z kobietami się nie rozmawia to ja jeszcze Pana dopadnę a terapia.. boję się dziecinady przedszkola, albo kolonii letnich i tych pie...nych obiadów Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: analiza cz2 08.05.09, 14:15 ochwaty napisał: > uczestniczyles ew jakiejs terapi? ja uczestniczylem. czy twoja wiedza o > terapiach opiera na podstawie wypowiedzi pana eichenberga? czy jakis opracowan > akademickich? mi zaburzenie rozpieprzylo w zyciu wszystko, lacznie z tym na > koniec ze nie moglem wyjsc z domu na trzezwo przez ponad rok. i wiem ze w > roznych rzeczach mi pomogla co bez niej bym pewnie nie uzyskal. Najbardziej z rozmów ze sterapeutyzowanymi, takimi w cztery oczy, z czytamia sterapeutyzowanych i o sterapeutyzowanych, też. Nie zamierzam przeczyć, żeś wyszedł dzięki terapii z domu i zastanawiać się, czy bez tego byś wyszedł (tonący wszystkiego się chwyta i co mu pomoże, dobre jest), tylko to ogłaszanie, jak to się jest najbardziej cierpiącym nieco wiarygodności szkodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: analiza cz2 08.05.09, 14:28 znam takich co nie pomoglo, i takich co pomoglo. roznie bywa ze skutecznoscia, tak jak roznie bywa z mozliwosciami kazdej terapi medycznej. i z nakladmi, byc moze jest tak ze zeby terapie mialy wieksza skutecznosc potrzeba dluzszego czasu i nakladow, wiekszej wiedzy. tak jak wszedzie. Nie zamierzam przeczyć, żeś > wyszedł dzięki terapii z domu i zastanawiać się, czy bez tego byś wyszedł > (tonący wszystkiego się chwyta i co mu pomoże, dobre jest), t ja wiem dobrze ze bym nie wyszedl, bo nie ma takiej mozliwosci zebym z tego wyszedl bez ingerencji zewnetrznej. wiem jak terapia na mnie zadzialala. wiem tez na czym polega terapialny efekt placebo, ktorego tez doswiadczylem. umiem rozroznic rozne rzeczy. wiem tez ze potrzebowalem glebszej niz ta w ktorej uczesniczylem, ale tego juz nie zrobilem. Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: analiza cz2 08.05.09, 14:41 ochwaty napisał: wiem tez ze potrzebowalem glebszej niz ta w ktorej > uczesniczylem, ale tego juz nie zrobilem. Zrób, jak Ciebie na dobre przywróci do pionu, uwierzę. Z postaci biblijnych Niewierny Tomasz to drugi po Piłacie mój ulubieniec. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: analiza cz2 08.05.09, 14:47 nie zrobie, bo w tym momencie, to juz nie jest kwestia patologii. ja nie mam kasy na dlugoterminowe terapie, zeby polepszac jakosc zycia. potrzebowalem, to znaczy nie zrobilbym roznych glupot i nie zmarnowalbym pewnie czasu sporo, teraz juz po grzybach. ta terapia tylko ruszyla sprawe, to bylo naintesywniejsze doswiadczenie w zyciu, ale nie dociagnela ja dalej choc mogla, potrzebowalem glebszej. ja poprostu na swojej skorze wiem na czym moze polegac terapia zaburzonego i to nie sa dla mnie tylko abstrakcje z ksiazek. Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: analiza cz2 08.05.09, 14:59 Poruszenia to nie dla mnie, trwałe pozbycie się zaburzenia, to by było przekonujące. A tak - książkowe porównanie z placebo (Henry Miller tak psychoterapeutyzował, plotąc co mu ślina na język, z niezłym ponoć skutkiem) nie mniej przekonujące. Uzdrowieni przez różnych bogów i szamanów, ci dopiero poruszeni byli. Odpowiedz Link Zgłoś
azulete Re: analiza cz2 08.05.09, 15:01 dolor napisał: > Poruszenia to nie dla mnie, o tak. dla Pana to żywcem zakopanie w trumnie. Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: analiza cz2 08.05.09, 15:08 azulete napisała: > o tak. dla Pana to żywcem zakopanie w trumnie. To się gruntowanie nazywa. Odpowiedz Link Zgłoś
azulete Re: analiza cz2 08.05.09, 15:15 dolor napisał: > To się gruntowanie nazywa. raczej przysługa Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: analiza cz2 08.05.09, 15:02 ignorancja jest jednak nieprzekraczalna. dlatego nigdy nie wchodzilem do watkow sekcji naukowej, bo wiadomo kto w nich zabieral glos. Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: analiza cz2 08.05.09, 15:07 Czyli "Czucie i wiara silniej mówi do mnie Niż mędrca szkiełko i oko" kontra "Błogosławieni którzy zobaczyli, a nie uwierzyli". A spodziewałeś się, że tu ktoś kogoś do czegoś przekona, czy cierpisz, bo bluźnią przeciw Twojej wierze? Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: analiza cz2 08.05.09, 15:22 Czyli > "Czucie i wiara silniej mówi do mnie > Niż mędrca szkiełko i oko" kontra "Błogosławieni którzy zobaczyli, a nie > uwierzyli". A spodziewałeś się, że tu ktoś kogoś do czegoś przekona, czy > cierpisz, bo bluźnią przeciw Twojej wierze? przeciez to ty sie czuciem kierujesz. pytam sie raz jeszcze =czy masz jakas wiedze ze zrodel akademickich na temat terapi i psychopatologi,lub czy w takowej uczestniczyles. po tym co piszesz juz widze zze nie wiesz prawdopodobnie o nich nic, a wiedza jak okazuje sie sprowadza ze znasz ludzi na ktorych nie dzialala, i pan eichenberg powiedzial, a freud sto lat temu co innego. Odpowiedz Link Zgłoś
azulete Re: analiza cz2 08.05.09, 15:33 ochwaty napisał: > przeciez to ty sie czuciem kierujesz. Pan Dolor nie odczuwa. tylko analizuje. > pytam sie raz jeszcze =czy masz jakas > wiedze ze zrodel akademickich na temat terapi i psychopatologi,lub czy w takowej > uczestniczyles. Pan Dolor uczestniczył w psychopatologii z pewnością a Twoje źródła akademickie, zaczynają mnie coraz bardziej frapować Odpowiedz Link Zgłoś
azulete Re: analiza cz2 08.05.09, 15:03 ochwaty napisał: > wiem na czym moze polegac terapia > zaburzonego i to nie sa dla mnie tylko abstrakcje z ksiazek. szkoda, że nie zechciał się Pan podzielić bardziej opisowo bo mi się wydaje, że wsadzili Pana na karuzelę i wreszcie miał trochę frajdy. zobaczył człowieka nie na bani przebywając i do tego z większymi usterkami niż Pańskie Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: analiza cz2 08.05.09, 15:31 > bo mi się wydaje, że wsadzili Pana na karuzelę > i wreszcie miał trochę frajdy ewentualne frajdy tylko ograniczyly niestety terapii sens. tam gdzie pomogla frajdy nie mialem zadnej. a doswiadczen mistycznych jak przypuszcza pan dolor nie mialem, intensywnosc doswiadczen polegala na przyjetej wiedzy pozwalajacej mi zrozumiec swoje zachowania, oraz na tym ze moglem przekroczyc bariery, ktorych inaczej bym nie mogl przekroczyc. to sa kwestie dotyczace osobowosci. to nie jest fabryka ze sie wrzuca osobnika z zabrzeniem i wyrzuca bez niego, tu nie jest zerojedynkowo jest ciaglosc pewna. wiele kwesti wymagaja czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
azulete Re: analiza cz2 08.05.09, 15:35 ochwaty napisał: > nie jest fabryka ze sie wrzuca osobnika z zabrzeniem i wyrzuca bez niego, tu ni > e > jest zerojedynkowo jest ciaglosc pewna. wiele kwesti wymagaja czasu. proszę Pana bądźmy szczerzy próbować pozbyć się zaburzeń możemy ale na życie z normalsami - nie ma szans chyba, że w okolicach lat 45 trzeba się za to nauczyć bezboleśnie żyć obok (masz dziwnego maila. skasuj) Odpowiedz Link Zgłoś
nienill Re: analiza cz2 09.05.09, 15:43 dolor napisał: > uwierzę. bzdura samego siebie oklamujesz piszac cos takiego Odpowiedz Link Zgłoś
nienill Re: analiza cz2 09.05.09, 15:34 pan Dolor bajeczki o sloniu podsuwa a sam caly czas pisze jak slepy o kolorach Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: analiza cz2 07.05.09, 15:33 ja sie wetne i zapytam, dlazcego i wedle jakich kryteriow anhedonia jest patologia? Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: analiza cz2 07.05.09, 15:35 a co to ma za znaczenie czy jest czy nie jest patologia. patologia jest tez to ze mlodziez nie umie przebiec kilometra bez zawalu serca. Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: analiza cz2 08.05.09, 13:07 dala.tata napisał: > ja sie wetne i zapytam, dlazcego i wedle jakich kryteriow anhedonia jest patolo > gia? Bo brak motywacji do działania znacząco utrudnia funkcjonowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: analiza cz2 08.05.09, 15:57 anhedonia to brak motywacji do dzialania? ejze! dolor napisał: > dala.tata napisał: > > > ja sie wetne i zapytam, dlazcego i wedle jakich kryteriow anhedonia jest > patolo > > gia? > > Bo brak motywacji do działania znacząco utrudnia funkcjonowanie. > Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: analiza cz2 08.05.09, 16:34 dala.tata napisał: > anhedonia to brak motywacji do dzialania? ejze! > Nie, brak motywacji do działania to bezpośrednia konsekwencja braku możliwości bycia nagrodzonym za swój wysiłek, przy samym kiju długo nie pociągniesz, gdy do marchewki ust jest brak. Wprawdzie ponoć opisywano nawet przypadki obywających się miesiącami bez pożywienia inedyków, ale ukryte kamery wyłapywały, jak potajemnie wcinają kanapkę. Odpowiedz Link Zgłoś
aiszka4 Re: analiza cz2 08.05.09, 18:08 dolor napisał: > dala.tata napisał: > > > anhedonia to brak motywacji do dzialania? ejze! > > > Nie, brak motywacji do działania to bezpośrednia konsekwencja braku możliwości > bycia nagrodzonym za swój wysiłek, przy samym kiju długo nie pociągniesz, gdy d > o > marchewki ust jest brak. Kiedyś szef w pewnej firmie pochwalił mnie, że odkąd zaczęłam u niego pracować, ma najlepiej prowadzone biuro odkąd firma powstała (i nie zatrudnił mnie w tydzień, po zarejestrowaniu działalności - żeby nie było wątpliwości). A ja nie tylko nie miałam żadnej przyjemności z tej pracy, ja jej nienawidziłam. I nie muszę dodawać, że uznanie też nie sprawiło mi przyjemności, ani nie zmotywowało do czegokolwiek. > Wprawdzie ponoć opisywano nawet przypadki obywających się miesiącami bez > pożywienia inedyków, ale ukryte kamery wyłapywały, jak potajemnie wcinają kanap > kę. Głodówka to nie to samo. Ja odczuwałam głód i go zaspokajałam, ale różnica polegała na tym, że nie robiłam tego ze smakiem. Fakt, że kąpiel w olejkach już mnie nie cieszyła, nie musiało oznaczać, że zarosnę brudem. Nie wiem, co by było, gdyby te czynności zaczęły mnie denerwować, ale skończyło się tylko na braku odczuwania przyjemności. Natomiast był czas, że nie pozwalałam się dotykać bliskiej osobie, choć wcześniej uwielbiałam to. O to też pytałam w pierwszym "łopatologicznym" poście. Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: analiza cz2 09.05.09, 11:50 aiszka4 napisała: > Kiedyś szef w pewnej firmie pochwalił mnie (...) > A ja nie tylko nie miałam żadnej przyjemności z tej pracy, ja jej nienawidziłam > I nie muszę dodawać, że uznanie też nie sprawiło mi przyjemności, ani nie zmotywowało do czegokolwiek. Akurat brak satysfakcji ze znienawidzonej pracy nie jest czymś, po czym anhedonię można by rozpoznać. > >obywających się miesiącami bez > > pożywienia inedyków, > > Głodówka to nie to samo. To bardziej na temat stwierdzenia dala.taty, że opisywano ludzi z anhedonią, którzy "mieli to w nosie". > Ja odczuwałam głód i go zaspokajałam, ale różnica > polegała na tym, że nie robiłam tego ze smakiem. Fakt, że kąpiel w olejkach już > mnie nie cieszyła, nie musiało oznaczać, że zarosnę brudem. Nie wiem, co by > było, gdyby te czynności zaczęły mnie denerwować, ale skończyło się tylko na > braku odczuwania przyjemności. Natomiast był czas, że nie pozwalałam się dotyka > ć > bliskiej osobie, choć wcześniej uwielbiałam to. > O to też pytałam w pierwszym "łopatologicznym" poście. > Nie wiem, ale wydaje mi się, że na początku jedzie się jeszcze siłą rozpędu, przyzwyczajenie, że zrobienie czegoś daje nagrodę wygasa stopniowo i dopiero wtedy narasta apatia. A niechęć czy agresja, chyba raczej konsekwencja "zawodu", jaki to sprawia. Ale nie będę mocno bronił tego, co teraz piszę. O derealizacji i depersonalizacji jeszcze trudniej coś napisać, też wydaje mi się, że to się jakoś łączy, ale trudno się opierać na introspekcji, gdy było się półprzytomnym i działało jak automat, w stanie, który u mnie mógłbym tak nazwać, miewałem tylko przebłyski świadomości gdy dziwiłem się, co się dzieje. No i po prostu kiepsko to pamiętam. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: analiza cz2 08.05.09, 21:06 o bardzo przepraszam, nawet to jest za szeroka definicja. brak przyjemnosci nie onzacza braku nagordy i jej intelektualnego docenienia. dolor napisał: > dala.tata napisał: > > > anhedonia to brak motywacji do dzialania? ejze! > > > Nie, brak motywacji do działania to bezpośrednia konsekwencja braku możliwości > bycia nagrodzonym za swój wysiłek, przy samym kiju długo nie pociągniesz, gdy d > o > marchewki ust jest brak. > Wprawdzie ponoć opisywano nawet przypadki obywających się miesiącami bez > pożywienia inedyków, ale ukryte kamery wyłapywały, jak potajemnie wcinają kanap > kę. Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: analiza cz2 09.05.09, 12:01 dala.tata napisał: > o bardzo przepraszam, nawet to jest za szeroka definicja. brak przyjemnosci nie > onzacza braku nagordy i jej intelektualnego docenienia. > Może się mylę, ale wydaje mi się, że "intelektualne docenienie" też wiąże się z układem nagrody, czyli przyjemnością i dopaminą. Podejmowanie wysiłku, jakim jednak myślenie jest, też jest nagradzane, na tym polega uczucie satysfakcji. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: analiza cz2 09.05.09, 15:33 mysle ze obaj spekulujemy teraz i tak naprawde nalezaloby przeprowadzic badania. wedle mnie satysfakcja to co innego niz przyjemnosc. a dopaminy to ja w to zupelnie nie mieszalbym. Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: analiza cz2 11.05.09, 14:56 > mysle ze obaj spekulujemy teraz i tak naprawde nalezaloby przeprowadzic badania > . > wedle mnie satysfakcja to co innego niz przyjemnosc. a dopaminy to ja w to > zupelnie nie mieszalbym. Właściwie od początku spekulujemy. Ale jakiego typu badania masz na myśli? I czym jest satysfakcja? (według "Słownika Języka Polskiego" to "uczucie przyjemności i zadowolenia z czegoś".) Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: analiza cz2 07.05.09, 14:09 > adaptacyjne organizmu przestają wystarczać, i objaw o dysfunkcji świadczący. to sa normatywne okreslenia. zaburzenia osobowosci tez sa przystosowaniem sie do toksycznych warunkow wczesniejszych, a pozniej sa one dysfunkcyjne. a czemu dysfunkcja mozgu ? trudna mi rozumiec ten stan inaczej ze organiczne to jest uszkodzenie ktore powoduje wadliwe funkcje. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 05.05.09, 00:13 neuroleptyk: "Bzdura sam informujesz lekarza, że nic w życiu ci nie sprawia frajdy......... to przepraszam gdzie jest ta biologia? umknelo mi cos? i gdzie sa te 'kryteria diagnostyczne' _________ a malinka is for life, not just for Christmas Odpowiedz Link Zgłoś
aiszka4 Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 05.05.09, 09:35 dala.tata napisał: > neuroleptyk: > "Bzdura sam informujesz lekarza, że nic w życiu ci nie sprawia frajdy......... > > to przepraszam gdzie jest ta biologia? umknelo mi cos? > i gdzie sa te 'kryteria diagnostyczne' > Nie wiem, czy dobrze interpretuję, ale skoro przychodzę do lekarza i mówię, co mi jest, to on diagnozuje: oczywiście, że nic pani nie sprawia frajdy, bo się pani popie...ło w mózgu. "Normalni" tak nie mają. Jakoś nie widzę tu możliwości usunięcia czynnika zewnętrznego, które to działanie mogłoby przynieść poprawę. Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 05.05.09, 13:18 aiszka4 napisała: > Jakoś nie widzę tu możliwości usunięcia czynnika zewnętrznego, które > to działanie mogłoby przynieść poprawę. A może z chorobą (zaburzeniem) umysłu jest tak, jak z chorobą układu trawienia, gdzie wadliwie działa wątroba czy trzustka? Przyczyną może być zła dieta czy zatrucie, ale może też czynnik nie mający z pokarmem nic wspólnego. Właściwa dieta może pomóc, ale rzadko sama wystarczy(no i poradź Eskimosowi, żeby codziennie jadł świeże owoce). A psychiatrzy wciąż jeszcze dysponują wiedzą i środkami niewiele lepszymi niż ci medycy, którzy leczyli wyłącznie spuszczaniem krwi. A o co ta kłótnia, też za bardzo nie rozumiem. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 05.05.09, 15:49 > A o co ta kłótnia, też za bardzo nie rozumiem. w trakcie dyskusji juz o rozne rzeczy, ale na poczatku o uzycie slowa "przyczyna", i "choroba mozgu" Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 05.05.09, 17:16 przychodzisz do lekarza i mowisz: nic mi nie sprawia frajdy. a lekarz decyduje. bo skad wiec czy ci sie popieprzylo w mozgu czy nie? co kazdemu bedzie robic fmri? i co ustali w tym fmri, skoro w rzeczywistosci nie ma zadnych badan pokazujacych lancuch przyczynowo skutkowy: mozg - anhedonia. a wreszcie, przychodzisz, mowisz, lekarz nie powie ci: anhedonia, bo NIE MOZESZ NA TO CHOROWAC! mozesz na depresje, dystymie, ale na anhedonie nie. wiec problem i tak jest sztuczny, bo z anhedonia sama w sobie nie jest niczym. tylko w polaczeniu z innymi symptommi moze wskazywac na chorobe. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 06.05.09, 09:37 przychodzisz do lekarza i mowisz: nic mi nie sprawia frajdy. a lekarz decyduje. > bo skad wiec czy ci sie popieprzylo w mozgu czy nie? co kazdemu bedzie robic > fmri? i co ustali w tym fmri, skoro w rzeczywistosci nie ma zadnych badan > pokazujacych lancuch przyczynowo skutkowy: mozg - anhedonia Wygląda na to, że jesteś kłamcą, albo po prostu nie wiesz co piszesz. jama.ama-assn.org/cgi/content/full/286/4/427?ck=nck To nie jest żadne badanie?? Już to raz tu wklejałem... Może ty masz na myśli, że nie ma takich badań w szpitalu? Ale co to ma do rzeczy?? a wreszcie, przychodzisz, mowisz, lekarz nie powie ci: anhedonia, bo NIE MOZESZ > NA TO CHOROWAC! mozesz na depresje, dystymie, ale na anhedonie nie. wiec proble > m > i tak jest sztuczny, bo z anhedonia sama w sobie nie jest niczym. tylko w > polaczeniu z innymi symptommi moze wskazywac na chorobe. Coś chcesz przekazać, ale zupełnie tego nie rozumiem. anhedonia to objaw dysfunkcji mózgu. Jeśli masz anhedonie, to wiadomo, że jesteś chory. I nie wiem skąd wyssałeś to, że tylko z innymi symptomami może wskazywać na chorobę.. Odpowiedz Link Zgłoś
nienill Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 06.05.09, 09:45 neuroleptyk napisał: > ale zupełnie tego nie rozumiem. to odpusc trzeba byc pokornym w obliczu swoich ograniczen > I nie wiem skąd wyssałeś to, że tylko z > innymi symptomami może wskazywać na chorobę.. bo nie ma takich jednostek chorobowych jak goraczka albo wymioty Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 06.05.09, 09:52 >bo nie ma takich jednostek chorobowych jak goraczka albo wymioty Przeczytałeś co ja napisałem??? Jak masz gorączkę to wcale nie wiadomo, że jesteś chory co?? anhedonia to objaw dysfunkcji mózgu. Jeśli masz anhedonie, to wiadomo, że jesteś chory. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 06.05.09, 10:24 > anhedonia to objaw dysfunkcji mózgu. Jeśli masz anhedonie, to > wiadomo, że jesteś chory. na hipochondrie Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 06.05.09, 10:34 > na hipochondrie hipochondria to też objaw. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 06.05.09, 10:38 kopernik tez byla kobieta Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 06.05.09, 14:05 neuroleptyk, ale nie denerwuj sie. mam ci do powidzienia dwie rzeczy: 1. zeby nie bylo, ze ja nie umiem czytac, prosze pokaz mi choc jeden fragment z tego tekstu - zacytuj prosze - ktore wskazuje na to, ze to dysfunkcja mozgu powoduje anhedonie. 2. prosze mi pokazac jakikowliek dowod na to, ze, jak piszesz: "Jeśli masz anhedonie, to wiadomo, że jesteś chory.". innmy slowy, prosze pokaz mi taka chorobe, poprosze o kod ICD, ktorej jedynym objawem jest anhedonia. wiecej nie mam ci nic do powiedzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 06.05.09, 14:33 dala.tata napisał: > > 2. prosze mi pokazac jakikowliek dowod na to, ze, jak piszesz: "Jeśli masz > anhedonie, to wiadomo, że jesteś chory.". innmy slowy, prosze pokaz mi taka > chorobe, poprosze o kod ICD, ktorej jedynym objawem jest anhedonia. > Nie wiem, czy anhedonia równa się chorobie, ale to, o co prosisz, nie ma większego sensu, bo jeśli dany objaw pojawiałby się wyłącznie u chorych, choć nigdy jako jedyny, już byłby wskaźnikiem choroby, co najwyżej nie byłby objawem patognomicznym, ale takiego zastrzeżenia tu nie było. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 06.05.09, 16:18 wypraszam sobie bezsensownosc. odpowiadam na post neuroleptyka, kotry napisal "Jeśli masz anhedonie, to wiadomo, że jesteś chory." z tego wynika ze jest to warunek wystarczajacy do choroby, ja zatem oczekuja ze jest choorba, ktorej objawem jest jedynie anhedonia. Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 06.05.09, 17:21 dala.tata napisał: > wypraszam sobie bezsensownosc. odpowiadam na post neuroleptyka, kotry napisal > "Jeśli masz anhedonie, to wiadomo, że jesteś chory." z tego wynika ze jest to > warunek wystarczajacy do choroby, ja zatem oczekuja ze jest choorba, ktorej > objawem jest jedynie anhedonia. > Ale dlaczego wynika? Przeciwnie, jeśliby istniała choroba, w której występowałaby wyłącznie anhedonia, to to nie byłby objaw, a sama choroba. W wielu chorobach może występować ten sam objaw, współistniejąc z innymi, choć jednocześnie nigdy nie będzie się on pojawiał u osobnika zdrowego. I będzie świadczył o chorobie, jednej z iluś tam, ale do postawienia precyzyjnej diagnozy nie wystarczy. Prościej już nie potrafię. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 06.05.09, 18:20 znow: teoria medycyny. akurat to ze choroba i symptom sa tozsame nie jest wielkim problemem. podwyzszony cholesterol jest objawem...podwyzsonego cholesterolu, podwyzszone cisnienie tetnicze jest objawem.....no, czego? nadcisnienia. i zeby nie bylo: zdaje sobie sprawe z tego ze daje przyklady somatyczne. nie stanowi to problemu, bo odwoluje sie do teorii choroby w ogole. na takim poziomie nie rozrozniam jeszcze na takie czy inne choroby. ponownie: nie ma takiej choroby, anhedonia staje sie objawem chorobowym tylko w syndromie. sama w sobie nie jest patologia. Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 07.05.09, 13:17 dala.tata napisał: > znow: teoria medycyny. akurat to ze choroba i symptom sa tozsame nie jest > wielkim problemem. (...) > ponownie: nie ma takiej choroby, anhedonia staje sie objawem chorobowym tylko w > syndromie. sama w sobie nie jest patologia. No dobra, masz rację, są choroby nazywane od patognomicznego objawu, ale chyba przyznasz, że wiele objawów wyłącznie patologicznych, własnych chorób nie ma? Pierwsze z brzegu: gorączka, kaszel, krwioplucie itp? Jak ktoś pluje krwią, to chyba można powiedzieć, że jest chory, nawet jeśli nie ma odrębnej choroby - krwioplucia? Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 07.05.09, 15:31 nie ma, ale krwioplucie wcale nie musi byc choroba nie? jak ci strzela w brzuch bedziesz plula krwia. masz choorbe? jak se zezreszjakiss srodek wywolujacy goraczke, masz chorobe? itd itd. nei ma symptomu bez konktekstu. Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 08.05.09, 13:03 dala.tata napisał: > nie ma, ale krwioplucie wcale nie musi byc choroba nie? jak ci strzela w brzuch > bedziesz plula krwia. masz choorbe? jak se zezreszjakiss srodek wywolujacy > goraczke, masz chorobe? itd itd. > > nei ma symptomu bez konktekstu. > Ale co to zmienia? Przecież przy Twoim podwyższonym cholesterolu ktoś mógł zjeść właśnie kilo smalcu, przy podwyższonym ciśnieniu wypić kilka espresso albo właśnie patrzeć, jak psychopata morduje jego rodzinę, istnienie odrębnej choroby nazywanej od objawu nic tu nie zmienia. A konieczność wykluczenia takich rzeczy jest czymś tak oczywistym, że się nawet o tym nie wspomina. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 08.05.09, 15:56 tyle ze odwrociles teraz perspektywe. my sie nie zastanawiamy nad choroba, a nad wyrwana z konktestu anhedonia. bez kontekstu anhedonia jest niczym. nie mozna powiedziec, ze ktos niemogacy odczuwac przyjemnosci jest koniecznie chory. i tyle. dolor napisał: > > > Ale co to zmienia? > Przecież przy Twoim podwyższonym cholesterolu ktoś mógł zjeść właśnie kilo > smalcu, przy podwyższonym ciśnieniu wypić kilka espresso albo właśnie patrzeć, > jak psychopata morduje jego rodzinę, istnienie odrębnej choroby nazywanej od > objawu nic tu nie zmienia. > A konieczność wykluczenia takich rzeczy jest czymś tak oczywistym, że się nawet > o tym nie wspomina. > > Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 08.05.09, 16:27 dala.tata napisał: > tyle ze odwrociles teraz perspektywe. my sie nie zastanawiamy nad >choroba, a nad wyrwana z konktestu anhedonia. bez kontekstu >anhedonia jest niczym. nie mozna powiedziec, ze ktos niemogacy >odczuwac przyjemnosci jest koniecznie chory. > Ja wprawdzie też się już dawno gubię, ale o ile mi wiadomo, dyskutowaliśmy o konieczności, by objaw chorobowy był jednocześnie chorobą z własnym kodem ICD-10? forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=99&w=94637288&wv.x=2&a=94945951 Nadal uważam, że czy istnieje, czy nie istnieje taka choroba, to nie ma znaczenia dla meritum żadnego znaczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 08.05.09, 21:03 hmmmm. to ja juz nie bede odpowiadal, bo jak dla mnie rozmawialismy najpierw o anhedonii jako koniczenie patologicznej. zeby tak bylo, musialaby byc choroba, ktorej warunkiem koniecznym jest anhedonia. jako ze nie ma, nie mozna mowic o pozakontekstowej patologicznosci anhedonii. nie ma sensu towrzyc swiatow rownoleglych - obracamy sie w bardzo konkternym systemie pojec. Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 09.05.09, 11:56 dala.tata napisał: musialaby byc choroba, > ktorej warunkiem koniecznym jest anhedonia. No więc nie musiała. Jak zaczynałem tu pisać, nie byłem przekonany, kto ma rację, chodziło mi tylko o niewłaściwy argument. I ten taki jest, do objawów, które nie mają swojej, charakterystycznej i z kodem ICD-10, można mieć identyczne zastrzeżenia, jak do typowo i wyłącznie patologicznych objawów, które zdarzają się w kilku chorobach i nie są niezbędne do ich rozpoznania, do gorączki i krwioplucia można mieć jedynie takie same zastrzeżenia, jak do nadciśnienia i hiperlipidemii. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 09.05.09, 15:32 to ja nie do konca rozumiem o co chodzi. nie mozna sie odnoscic patologii czegokowliek bez odniesienia sie do systmeu 'patologizujacego'. nie ma patologii poza ICD-10 czy DSM-IV i nie moze byc. a zatem tylko z systemu mozemy wnioskowac o patologii anhedonii. i rozumowanie, jak najbardziej poprawne jest wlasnie takie: anhedonia nie wystepuje jako samoistna choroba czy akontekstwoy objaw. to jest rozumowanie cyrkularne - bo ona nie jest patologiczna dlatego boo mysmy tak postanowili. podobne rozumowanie mozemy przperowadzic ze wszystkimi potencjalnymi objawami. natomiast to, o czym, jak mi sie wydaje, ty mowisz to zupelnie inny poziom. to poziom cierpienia. bo bez systemu pscyhopatologii moze byc tylko cierpienie. anhedonia moze byc zrodlem ceirpeinia, mniejszego wiekszego, nie ma znaczenia. ale to akurat z patologia nie ma wiele wspolnego. choc czasem, byc moze czesto, na cierpienie mozna nalozyc siatke nozologiczna, jednak cierpienie i choroba nie sa tozsame. Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 11.05.09, 14:10 dala.tata napisał: > nie mozna sie odnoscic patologii czegokowliek bez odniesienia sie do systmeu > 'patologizujacego'. nie ma patologii poza ICD-10 czy DSM-IV i nie moze byc. a > zatem tylko z systemu mozemy wnioskowac o patologii anhedonii. > mozemy przperowadzic ze wszystkimi potencjalnymi objawami. No tak, tylko z systemu, gdyż są choroby, w których dany objaw występuje, a nigdy nie występuje u osobników zdrowych. Patrz: gorączka, krwioplucie. (i nawet gdyby objaw był charakterystyczny dla choroby z ICD-10, też mógłby być wywołany sztucznie, jak przy hiperlipidemii, nadciśnieniu). Nadal nic się nie zmienia. > natomiast to, o czym, jak mi sie wydaje, ty mowisz to zupelnie >inny poziom. to > poziom cierpienia. Nie. Owszem, jak sama nazwa wskazuje, patologia gr. páthos - choroba, cierpienie, ale samo cierpienie to warunek niewystarczający. Jest jeszcze np. powszechność występowania itd. Zresztą powtarzam, nie o to mi akurat tutaj szło, tylko o bezzasadność argumentu. A reszta to szczegóły związane najwyżej z definicją zdrowia, choroby i patologii, zależy np. czy narkomanię uzna się za zdrowie (jednak powoduje ona "dysfunkcję" mózgu, więc do tego, co napisał Neuroleptyk, też się odnosi). Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 06.05.09, 16:13 1. zeby nie bylo, ze ja nie umiem czytac, prosze pokaz mi choc jeden fragment z > tego tekstu - zacytuj prosze - ktore wskazuje na to, ze to dysfunkcja mozgu > powoduje anhedonie Które wskazuje..... Thus, this study suggests that these patients have a dysfunction in the neural circuitry used to assess both extremes of hedonic experience in the olfactory domain, in addition to a dysfunction in their ability to subjectively experience the pleasurable extreme. Their prefrontal brain regions, which would normally be used to recognize pleasurable stimuli, appear to be hijacked for the more fundamental and evolutionarily necessary task of recognizing unpleasant stimuli, as a compensation for the apparent failure of their paralimbic regions to recognize unpleasant stimuli as negative or dangerous. Patients with schizophrenia have decreased rCBF in 3 key limbic regions (the nucleus accumbens, the insular cortex, and the parahippocampal gyrus) in response to the unpleasant odor, as well as the cerebellar vermis. Each of these regions is known to play a role in the appraisal of the emotional valence of stimuli, and in studies of schizophrenia each also has been found to be dysfunctional. For example, animal studies have shown that the nucleus accumbens is engaged in both appetitive and aversive responses. Oczywiście możesz się przyczepić, że badanie dotyczyło tylko kwestii zapachów, będziesz ciągnął to w nieskończoność, że nic nie udowodniono...Moim zdaniem to nic nie zmienia, bo i tak zawsze jak potwierdzą to inne badania to pewnie poprosisz o badanie PET nt. anhedoni w domenie seksu albo akrobacji;) > 2. prosze mi pokazac jakikowliek dowod na to, ze, jak piszesz: "Jeśli masz > anhedonie, to wiadomo, że jesteś chory.". innmy slowy, prosze pokaz mi taka > chorobe, poprosze o kod ICD, ktorej jedynym objawem jest anhedonia. > > wiecej nie mam ci nic do powiedzenia. Hmmm nie wiem czemu tak prosisz o te dowody i kody, ale jeśli już musisz mieć wszystko z numerkiem to proponuję to. F99 Mental disorder, not otherwise specified Mental illness NOS Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 06.05.09, 16:22 1. ja jestem cierpliwy, wiec po raz kolejny: pokaz mi, gdzie oni mowia o lancuchu przyczynowo skutkowym. ja chetnie przyznam, ze anhedonia powoduja dyskunkcje mozgu, jednak z tego dosc daleko pokazac odwrotnosc przyczynowa. 2. anhedonia to F99?!?!? ROTFL! czyli jest nazwa choroby: anhedonia, ale my ja klasyfikujemy jako not specified, tak? no dajze chlopie spokoj. rozumiem zatem ze przyznajesz ze nie mozesz pokazac choroby, ktorej jedynym objawem jest anhedonia. mysle ze te czesc dyskusji mozna zamknac. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 06.05.09, 16:39 Nie panie dala.tata mam dość wałkowania tematu, żeby Pan dobrze dzisaj spał, to prywatnie przyznam Panu racje. A niech inni czytelnicy już sami ocenią kto ją ma. Tak F99 chciał pan numerka to Pan ma. Anhedonia to nie jest nazwa choroby a objaw:)) Ależ Pan jest figlarny:)) Pozdrawiam i pozdrów kolegę. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 06.05.09, 16:44 mam w nosie twoje przyznawanie mi racji.i nie martw sie o moj sen. ale takie wstawki ad hominem dobrze ci ida. rozumiem ze figlarnosc polega na tym, ze neuroleptykowi sie wykazalo ze bzdury gada. no to niech bedzie figlarny. F99..... to jest najelpszy zart w tej rozmowie. paragraf sie zawsze znajdzie nie? Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Czy może mi ktoś łopatologicznie... 06.05.09, 16:53 A tam to na rozluźnienie tego tam tego... Niech Pan nie bierze wszystkiego tak poważnie:) F99:)) Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk aha jeszcze jedno 06.05.09, 16:31 Temat wygląda na wyczerpany....poczekajmy na wiecej dowodów z badań. Wiem jakiej odpowiedzi dala.tata udzieli, że to nic nie udowadnia. niemiej jednak oryginalnie. 3. nie ma zadnych dowodow na to ze anhedonia ma podloze biologiczne. Wydaje mi sie to obalone, bo jakiś tam dowód jest... No zaskocze was, bo nawet jeśli nie mam racji teraz, to za kilka lat.. Wasze postawy to walka z nieuniknonym i własnie to mnie najbardziej przekonało, że bycie przyciwstanym "biologicznej psychiatrii" czy konceptowi chorób psychicznych jako zaburzeń mózgu to postawa skazana na porażkę. Ten walec badań po prostu przejedzie po całym humanizmie psychiatrycznym bez nejmniejszego zająkniecia nawet. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: aha jeszcze jedno 06.05.09, 16:37 neuroleptyk, oszczedz kazan, co? gdyby tylko badania nad psychologicznymi terapiami dostawaly fundusze na poziomie 1 procenta funduszy na badania biologiczne, to bbysmy wiedzieli o depresji, schizforenii, anhedonii wielokrotnie wiecej. i tak 'walec badan' biologicznych wygra, ale nie dlatego, ze tak jest lepiej dla pacjentow, tak jest lepiej leczyc, tak jest uzyteczniej. nie, to dlatego ze pieniedzy na takie badania jest wielo-tysiackrotnie wiecej. Odpowiedz Link Zgłoś
rafoso Re: aha jeszcze jedno 06.05.09, 20:26 badania potrzebne, żeby wiedzieć, że skłonność do danej choroby jest uzależniona zarówno od genetyki jak i od wpływu środowiska? przestańcie.... genetyka to jak bezwładna masa, a środowisko to jak forma, która kształtuje masę, i tak powstaje "fenomen". Każda funkcja życiowa, łącznie z objawami choroby, to sprzężenie zwrotne żywego organizmu ze środowiskiem, i jedno i drugie jest warunkiem koniecznym do zaistnienia "fenomenu". No ale niektórzy tego nie zrozumieją nawet dzięki wielu wieloletnim badaniom... Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: aha jeszcze jedno 06.05.09, 19:52 > No zaskocze was, bo nawet jeśli nie mam racji teraz, to za kilka > lat.. > Wasze postawy to walka z nieuniknonym i własnie to mnie najbardziej > przekonało, że bycie przyciwstanym "biologicznej psychiatrii" czy > konceptowi chorób psychicznych jako zaburzeń mózgu to postawa > skazana na porażkę. Ten walec badań po prostu przejedzie po całym > humanizmie psychiatrycznym bez nejmniejszego zająkniecia nawet. marks powiedzial, ze filozofowie roznie odrozniali ludzi od zwierzat, ale sami ludzie zaczeli sie odrozniac odd malp jak zaczeli uzywac narzedzi. pan zaklina rzeczywistosc drogi panie. tak jak oszolomy dietetyczne powoluja sie na mnostwa badan, wedle ktorych weganie powinni pozdychac w chorobach, a ludzie sa juz na tych dietach dekady dlugie i zyja!!! jesli spelnia sie twoje prognozy to tylko w tym sensie, ze rozpracuje sie czlowieka tak, ze wszystko sie bedzie leczyc z punktu widzenia genetyki. wtedy juz pewnie wogole nie bedzie chorob, beda ylko bublowaci ludzie ktorych trzeba poprawic. matrix z pozycji neo, w ktorym lyzka sie wygina i mozna zrobic wszystko. wszystko rozszyfrowane. i wtedy rzeczywiscie humanizm padnie, stworzymy mutantow nadludzi, ktorym swiat nie podskoczy. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: aha jeszcze jedno 06.05.09, 20:35 Ten walec badań po prostu przejedzie po całym > humanizmie tak jak po tobie sie przejechano? i teraz musisz siedziec i szukac przyczyn swoich chorob? wallec juz odjechal i a przyczyne trzeba znaleasc...byle nie byl ja walec, bo on jest za mocny! teraz sam bedzies zpo stronie walca, to doda ci mocy! Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal izacja 07.05.09, 15:19 No dobra, z tym mięśniem to zamotane, ale głównie chodzi o to, że Twój leń kanapowy to kwestia wyboru. Anhedonia nie jest zależna od woli, nie sprawia przyjemności, znacząco utrudnia życie. Dopiero w takich przypadkach można poszukiwać przyczyn (chorób, objawów chorób) porównując ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal izacja 07.05.09, 15:26 dolor napisał: > No dobra, z tym mięśniem to zamotane, ale głównie chodzi o to, że Twój leń > kanapowy to kwestia wyboru. Anhedonia nie jest zależna od woli, nie sprawia > przyjemności, znacząco utrudnia życie. Dopiero w takich przypadkach można > poszukiwać przyczyn (chorób, objawów chorób) porównując ludzi. no nie rozumiem, to ze intencje badawcze sa inne, ze jedne nakierowane na szukanie patologi a inne nie, to znaczy ze jesli uzyje sie tego samego badania to same to cos zmienia? Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal izacja 07.05.09, 15:41 aha dolorowi zdaje sie chodzic o to ze wszystko na co nie mamy wplywu sila woli w skutek konieczny musi byc leczone inzynieria mozgu. no to ja tez z tym sie nie zgadzam. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal izacja 07.05.09, 15:44 zepraszam, za nieskladnosc moich wypowiedzi mylenie wyrazen w zdaniach niegramatycznosc, ale ja czasem cos skasuje pozniej nie poprawie, na koncu nie przeczytam raz jeszcze, ogolna sieczka wychodzi. ale jestem ciezko chory, najbardziej na tym forumie. Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal izacja 07.05.09, 16:12 ochwaty napisał: > aha dolorowi zdaje sie chodzic o to ze wszystko na co nie mamy wplywu sila woli > w skutek konieczny musi byc leczone inzynieria mozgu. no to ja tez z tym sie ni > e > zgadzam. No nie całkiem o to:) Więcej, nie wszystko, co jest chorobą, musi lub może być leczone. Choć placebo witaminy c w przeziębieniu niejednemu pomaga. Odpowiedz Link Zgłoś
ochwaty Re: Anhedonia,derealizacja,depersonal izacja 07.05.09, 16:18 ujelem to rzeczywiscie nie tak. powiem inaczej. zgadzam sie z tym, ze zaburzenie, niezalezne od woli pacjanta nie musi byc leczone za pomoca iznynieri mozgu Odpowiedz Link Zgłoś