seremine
23.08.13, 19:39
Książka Andrzeja Żuławskiego "Nocnik" jest powieścią udającą dziennik, a nie dziennikiem udającym powieść; nie można utożsamiać autora z narratorem, ani postaci z żywymi osobami - mówiła w sądzie biegła w procesie, wytoczonym Żuławskiemu przez Weronikę Rosati.
W piątek Sąd Okręgowy w Warszawie przesłuchał w sprawie książki prof. Grażynę Borkowską - historyka literatury z Instytutu Badań Literackich PAN. Pytana przez prawie trzy godziny, dowodziła, że tekstu artystycznego - jakim jest powieść - nie można traktować jako bezpośredniej wypowiedzi autora. "Narrator nie musi wypowiadać opinii autora. Gdyby tak było, setki artystów stawałoby przed sądami. Ta praktyka co najmniej od końca XIX wieku ustaje" - podkreśliła.
W procesie - który toczy się od jesieni 2010 r., częściowo za zamkniętymi drzwiami - aktorka Weronika Rosati żąda od pozwanych - Żuławskiego oraz wydawcy jego książki - 200 tys. zł zadośćuczynienia, przeprosin w mediach za naruszenie jej prawa do prywatności i godności jako kobiety oraz zaprzestania dalszego naruszania jej dóbr osobistych m.in. przez usunięcie fragmentów książki, które mają jej dotyczyć, z ewentualnych dalszych jej wydań.