Dymny

26.02.16, 00:48
Był już cenionym plastykiem, aktorem, scenarzystą i niezwykle płodnym autorem (przyjaciele, zachwyceni jego wszechstronnością, nazywali go "małym Leonardem da Vinci"), kiedy zaczął się umawiać z występującą we współtworzonej przez niego Piwnicy pod Baranami Barbarą Nawratowicz. Uchodzili za świetnie dobraną parę; znajomi twierdzili, że artystka była "przywiązana do niego jak pies". Zresztą ona sama pisała później, że tworzyli "związek dwojga dusz i ciał"; zazdrosny Dymny szalał za nią, a swoim rywalom groził, że ich "zabije tępym nożem". Ale to nie ona odmieniła jego życie. Annę Dziadyk, piękną absolwentkę szkoły teatralnej, która dopiero stawiała pierwsze kroki w zawodzie, poznał na planie filmu Wandy Jakubowskiej "150 km na godzinę". Wtedy zamienili jednak raptem kilka zdań.
    • dunant Re: Dymny 26.02.16, 00:51
      Los ponownie skrzyżował ich ścieżki. Spotkali się po roku, znowu na planie filmowym, gdy Dziadyk otrzymała rolę w "Pięć i pół Bladego Józka" Henryka Kluby, do którego Dymny pisał scenariusz i robił scenografię. I choć aktorka była zafascynowana swoim nowym znajomym, wtedy nic jeszcze nie wskazywało, że zostaną kochankami. "Owego wieczora źle się czułam, a Jerzy Cnota i Dymny grali za moimi drzwiami w ping-ponga. Strasznie głośno przy tym przeklinali. Wreszcie nie wytrzymałam i wyszłam zapytać, czy mogliby przestać grać. Wtedy Dymny podszedł do mnie z butelką i powiedział coś, wplatając słowo ?kurwa?. Byłam tak przerażona, że strzeliłam go w łeb, bo myślałam, że to o mnie. A on mi oddał i podbił mi oko", wspominała w książce "Dymny. Życie z diabłami i aniołami".

      Następnego dnia pokajał się i przeprosił. Dziadyk wybaczyła i wkrótce, ku zdziwieniu wszystkich, zaczęli się spotykać. Dymny miał już wtedy za sobą kilka nieudanych związków, a na koncie wiele złamanych kobiecych serc. Płomienny romans z Nawratowicz zakończył się, gdy aktorka wyjechała do Danii. Wtedy Dymny oświadczył się barmance Teresie Długosz, ale ich małżeństwo nie należało do udanych. Coraz więcej pił, a leczenie w ośrodku nie przynosiło żadnych rezultatów. Bo też Dymny nie zamierzał wcale zrywać z nałogiem. "Teresa żyła w ciągłym napięciu, którego nie potrafiła wytrzymać. Ciągle musiała go zasłaniać, naprawiać, tuszować jego wybryki, a także odwoziła go do kliniki", opowiadała Barbara Długoszowa Monice Wąs. Kiedy spotkał Dziadyk, wciąż był żonaty, jednak małżeństwo właśnie dogorywało i nikt nie obarczał aktorki winą za jego rozpad. "Teresa musiała go zostawić, bo traktował ją jak swoją własność. Nawet gdyby się Ania nie pojawiła, i tak by się rozstali", dodawała Anna Arvay.
      • nefretete993 Re: Dymny 26.02.16, 00:57
        Ślub Dymnego i Dziadyk był tylko kwestią czasu. Jak sądzono ? rozwód również. Tymczasem młodzi małżonkowie, jakby na przekór wszystkim, rozumieli się doskonale i nie wyobrażali sobie życia bez siebie. Anna akceptowała słabości męża, wspierała go, podtrzymywała przed upadkiem. "Spotkanie Ani było dla niego kołem ratunkowym. Kochała go najczystszą miłością i myślę, że potrafił to docenić", wspominał w "Rzeczpospolitej" Kazimierz Wiśniak. W zamian on pomagał się jej rozwijać intelektualnie i artystycznie. Podsuwał odpowiednie lektury, uczył ją malować. I pilnował, by wschodzącej gwieździe woda sodowa nie uderzyła do głowy. "Gdybym go nie poznała, być może stałoby się ze mną coś złego ? twierdziła Dymna. ? Młodej dziewczynie może się wtedy wydawać, że skoro wszyscy się nią tak interesują, jest kimś niezwykłym. Wiesiek dokładnie mi wytłumaczył, co to znaczy. Dzięki temu nie odbiła mi palma". I choć w środowisku Dymny miał opinię awanturnika, pijaka, który chętnie rozwiązuje sprawy za pomocą pięści, żona twierdziła, że dla niej był zawsze delikatny i czuły; że to właśnie przy nim czuła się bezpieczna i miała pewność, że nic złego jej nie spotka. "On mnie nauczył wszystkiego, co sobie wysoko cenię. Zmienił się mój stosunek do rzeczywistości", dodawała.
        • nefretete993 Re: Dymny 26.02.16, 01:03
          Lekarz stwierdził, że zgon nastąpił poprzedniego dnia, koło jedenastej wieczorem. Ale nie podał powodu śmierci. Najpierw zasugerowano, że serce Dymnego nie wytrzymało tak intensywnego trybu życia. Później ? że mężczyzna zapił się na śmierć. Żona zmarłego nie przyjęła jednak do wiadomości żadnej z tych wersji. "Trudno było w to uwierzyć, bo przecież dwie godziny wcześniej widziałam się z nim i był trzeźwy. Pomyślałam sobie, że może coś mu ktoś wstrzyknął?", sugerowała w "Kolacji z konfidentem".

          Jej podejrzenia i wątpliwości pogłębiały się, gdy policjanci nie chcieli wszcząć żadnego śledztwa. "Sugerowałam, z kim powinni porozmawiać; chociażby z robotnikiem, z którym Wiesiek murował ścianę, czy z tym dziwnym facetem, który pojawił się nagle, gdy wynosili Wieśka, a którego znałam wcześniej z widzenia. Nie mam pojęcia, kim był, w ogóle nic o nim nie wiem, ale mam wrażenie, że on musiał coś wiedzieć", dodawała. Poinformowano ją, że śledztwo przeprowadzono, ale umorzono je ? z braku dowodów. Dopiero po latach wyszło na jaw, że milicjanci kłamali, a w aktach nie ma na ten temat żadnej informacji. "Zdałam sobie sprawę z tego, że już nigdy się nie dowiem, co wówczas się zdarzyło ? mówiła. ? Jak go znalazłam, to leżał właśnie tak, jakby stał i nagle się przewrócił. Musiał umrzeć nagle...".
      • black_jotka Re: Dymny 15.08.16, 16:57
        Straszny facet.
    • nefretete993 Re: Dymny 26.02.16, 01:07
      ~krakuska : Jestem z pochodzenia Krakowianką...W czasach, o których jest napisane w powyższym artykule, byłam , mniej więcej, w wieku Anny Dymnej i doskonale pamiętam tamte "artystyczne" popisy Piwnicy pod Baranami...Trzeba było ogromnego samozaparcia,żeby obejrzeć takie przedstawienie do końca...Oni , artyści, wchodzili na scenę coraz bardziej pijani, w miarę, jak trwał program...W końcówce już nawet widzowie, niektórzy skwapliwie przyłączający się do ogólnego pijaństwa, nawet nie próbowali zrozumieć, o czym mówił Piotr Skrzynecki...o innych artystach, nie wspomnę...Ich życie prywatne, trwało albo na kacu, albo na rauszu...Bardzo się dziwiliśmy, co taka młoda i śliczna , dziewczyna, jak Anna Dymna, robi z tym zapijaczonym gościem...On był nieprzewidywalny...a ona przy nim trwała...Nie chcę się wymądrzać, ale ta jego śmierć, to chyba był palec boży, bo sądzę,że w innym przypadku, nie byłaby tą osobą, którą jest teraz..Warto także zastanowić się, dlaczego np Ewa Demarczyk jest teraz taką "poplątaną" osobą...Sądzę,że na jej życie artystyczne ogromny wpływ miała ta , przepojona oparami alkoholu, atmosfera Piwnicy... Z netu
    • jutta_t Re: Dymny 13.10.16, 23:00
      Ot chlopy!
    • jerzy_55 Re: Dymny 14.02.17, 19:50
      Ciekawa postac...
    • jerzy_55 Re: Dymny 18.03.17, 17:31
      Za duzo alkoholu...
    • jutta_t Re: Dymny 12.10.17, 19:06
      Dobry by,lecz...
      • jutta_t Re: Dymny 12.10.17, 19:06
        ..za duzo..pil!
    • jane_doe_hej Re: Dymny 24.10.19, 21:02
      Ciekawa postac...
    • mala200333 Re: Dymny 20.05.20, 17:01
      Alkoholik..
Pełna wersja