rurale
01.12.06, 16:46
Chciałbym nieśmiało rozpocząć wątek trudny, bo dotyczący Bordeaux. Wielu z
Was pewnie wzruszy bezwiednie ramionami, bo niby wszystko już było. Ja jednak
dopiero zacząłem odkrywać te wina, przebijać się przez meandry klasyfikacji,
literatury i samych win. Wcześniej byłem twardym kontestatorem, ale potem mi
przeszło, bo generalnie uprzedzenia wobec wina są zupełnie bez sensu (co w
końcu zrozumialem). Niechęć wobec win z lewego i prawego brzegu jest jednak
dla mnie całkowicie zrozumiała. Jest masa win słabych (ale gdzie ich nie ma),
cały ten hałas wokół sprzedaży en primeur zbyt głośny, otoczka nieznośnie
snobistyczna, a ceny spekulacyjne (też, gdzie ich nie ma - sam słyszałem
anegdotę o Portugalczykach, którzy jeździli po wina Niepoorta do Szwecji,
robili zakupy w Systembolaget, wracali do kraju i oczywiście na takich
wyprawach dobrze zarabiali). A propos klasyfikacji trzeba jeszcze dodać, że
te zamiast ułatwiać, często utrudniają.
Napisałem o tym dlatego, że ostatnio mam fazę. Oczywiście nie na laffity i
latoury, ale wina bez aury, w miarę dostępne, których relacja jakości i cena
wydają się mieć sens.
Może ktoś miałby ochotę podzielić się swoimi wrażeniami i przekonać
początkujących i bardziej zaawansowanych nad wyższością Cotes de Bourg nad
Saint-Estephe albo odwrotnie. Oswoić te butelki. Przekonać, że warto. Bo moim
zdaniem warto.
pozdrawiam