sylwia2714 03.10.06, 12:16 ...myślałyście o tym?? może macie jakieś stronki na ten temat?? jakie trzeba spełniać warunki? osoby ktore interesowały się i są w temacie prosze o info.. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
lianis Re: zaczynam zastanawiac sie nad adopcja... 03.10.06, 12:21 poszukaj na bocianie, tam jest bardzo duzo na ten temat Odpowiedz Link Zgłoś
marijohanna Re: zaczynam zastanawiac sie nad adopcja... 03.10.06, 13:09 tutaj masz troche informacji (serwer bedzie czynny dopiero za pare godzin, wiec sie nie zniechecaj www.nasz-bocian.pl/modules.php?name=Forums&file=viewtopic&t=20475 my jestesym zakwalifikowani, ale w niemczech, wiec na temat procedur polskich nie powiem ci za wiele. ale moze na poczatek zapoznaj sie z tematem Odpowiedz Link Zgłoś
szeja Re: zaczynam zastanawiac sie nad adopcja... 03.10.06, 22:07 Kolega z pracy mojego męża, adoptował z żoną dwoje dzieci - rodzeństwo. Wiem tylko że opowiadał iż wymaga to bardzo dużo zachodu, formalności noi ... morza pieniędzy. Odpowiedz Link Zgłoś
kinga38 Re: zaczynam zastanawiac sie nad adopcja... 03.10.06, 22:14 marijohanna napisała: > my jestesym zakwalifikowani, ale w niemczech, wiec na temat procedur polskich > nie powiem ci za wiele. > Przepraszam,że tak spytam wprost,ale nie wolałabyś adoptować dziecka z Polski?Czy twój mąż może jest niemcem?Sorka,że tak pytam.Ja mieszkam również w Niemczech.Od prawie 3lat staramy się o dziecko i nic Myślałam o adopcji ale nie wiem,czy nie wolałabym adoptować polskiego dziecka.Nie wiem czemu tak myślę. > > Odpowiedz Link Zgłoś
babyplease Re: zaczynam zastanawiac sie nad adopcja... 05.10.06, 20:10 Także myślę o adopcji. Chętnie zaczęłabym przygotowania równolegle z leczeniem niepłodności ale mam zbyt krótki staż małżeński (kilka miesięcy, 6 lat związku tzw.nieformalnego).Dla ośrodka adopcyjnego i sądu trwały związek to min.2,5 roku po ślubie. Tak więc nie ustajemy w staraniach o ciążę, leczymy się i czekamy aż nasz związek "dojrzeje" Odpowiedz Link Zgłoś
naka1 Re: zaczynam zastanawiac sie nad adopcja... 06.10.06, 16:42 to chyba nie pytałas w zbyt wielu ośrodkach. radze podzownić i poinformowac się. niewszędzie wymaga sie stażu malżeńskiego np. w AOA w Krakowie Odpowiedz Link Zgłoś
lomre Re: zaczynam zastanawiac sie nad adopcja... 05.10.06, 20:36 Ja też interesowałam się i szukałam strona na Bocianie. Ale wnioskując ze stron ośrodków wygląda to łatwo i bezproblemowo a moi znajomi, którzy przeszli procedury i czekaja w kolejce mówili, że nie tak prosto, wcale nie tak miło. Najlepiej pytać bezpośrednio w ośrodkach, bo każdy ma inny regulamin. Dużo zalezy od tego czy to ośrodek państwowy czy prywatny. Ale jest w tym jakaś zasada, bo dłużej czekając, załatwiając jest czas żeby na prawdę się przygotować, uszykować pokoik, nastawić rodzinę i samemu przeżywać. Nam udało się inv więc na razie nie podchodzimy do adopcji, ale może później... nie wykluczam takiej mysli. Zyczę powodzenia i szczęścia Odpowiedz Link Zgłoś
sky1980 Re: zaczynam zastanawiac sie nad adopcja... 05.10.06, 20:52 lomre...opowiedz o swoim szczesliwym in vitro!!!prosze!!!wygląda na to ze my podejdziemy w listopadzie...zdecydowalismy sie wczoraj wiec wszystko jest bardzo swieze,oswajam sie,zbieram info wspaniale ze Wam sie udalo!!gratuluje!powiedz czy jakos mozna na to powodzenie wplynac...? jestesmy po slubie 3 miesiace...do adopcji dluga droga Odpowiedz Link Zgłoś
lomre Do sky1980 05.10.06, 22:25 Pisalam juz na wątku listopadowym. Nasz droga była zagmatwana, ale pewnie każda taka jest. Koniec końców okazało się, że jajowody są całkowicie niedrożne i nic im nie pomogło. Znajomi podchodzili do inv i mieli bliźniaki za pierwszym podejściem, więc byłam pewna, że nam sie nie uda. Zresztą mój M był od początku przeciwny, uważał, że tyle dzieci czeka na rodziny i trzeba je adoptować. Zaczęliśmy dopytywać o adopcję, rozmawiać z parami, które przez to przechodziły. W tym czasie udało i się namówić M na inv. Zgodziliśmy się, że tylko jedno. Jeśli mamy mieć dzieci to się uda a jeśli nie to nie ma sensu powtarzać. Nasz doktor wywarł na nim dobre wrażenie i mu zaufał. Tak oto ruszyliśmy. Badania, rozmowy, jeszcze badania, wizyty, trochę strachu w trakcie. Ale udalo się, bez hiperstymulacji która groziła. Do tego czuję sie świetnie, chodzę do pracy i mam nadzieję na wielkie szczęście. My podchodziliśmy w lipcu, bo mam wtedy wakacje i nie musialam brać zwolnień, moglam odpoczywać i leżeć. Ty pisalaś zdaje soie , zę podchodzisz we Wroclawiu. Oby to miasto było dla Ciebie równie szczęśliwe jak dla mnie. Jak chcesz pogadać to pisz na priv. Odpowiedz Link Zgłoś
jkl13 Re: zaczynam zastanawiac sie nad adopcja... 06.10.06, 13:00 Witaj. My z mężem na początku 2005r. adoptowaliśmy synka, choć sprawa w sądzie zakończyła sie dopiero w kwietniu 2006r. My staraliśmy się o adopcję przy pomocy OAO w Koszalinie. Po pierwsze procedury nie są tak straszne, jak się wydaje i nie potrzeba na nie żadnych pieniędzy. Pomoc OAO nic nie kosztuje, podobnie nie ma żadnych opłat w sądzie. Najpierw musicie zgłosić się do OAO, tam na początku przejdziecie wstępną rozmowę z psychologiem (jak zapatrujecie się na rodzinę, pogadacie trochę o pragnieniu posiadania dziecka). Potem musicie zgromadzić dokumenty (akt małżeństwa, zaświadczenie od lekarza rodzinnego o ogólnym stanie zdrowia, zaświadczenie o zarobkach, oświadczenie o niekaralności i braku uzależnień). Następnie piszecie do OAO wniosek o pomoc w adopcji dziecka i uzasadniacie go (dlaczego chcecie mieć dziecko, jakie macie warunki materialne). Potem przechodzicie kolejną rozmowę lub rozmowy z psychologiem, testy psychologiczne, przeważnie kurs dla rodziców preadopcyjnych. Następnie czekacie na pozytywną kwalifikację na rodziców adopcyjnych. A dalej pozostaje wam tylko czekanie, czekanie, czekanie... na wasze dziecko. My czekaliśmy na synka 11 m-cy (od złożenia wniosku do informacji, że czeka na nas). Ostatnio dopytywaliśmy się o adopcję drugiego dziecka, czas oczekiwania jest podobny (około roku). I jeszcze jedno co do formalności. W Koszalinie nie wymagają jakiegokolwiek stażu małżeńskiego czy nie wiadomo jak wysokich dochodów czy warunków mieszkaniowych. Oczywiście musicie mieć możliwość zapewnienia dziecku stabilnych warunków, ale bez przesady. W ankiecie wpisuje się także, czy chce się chłopca czy dziewczynkę, czy dziecko ma być zdrowe (ewentualnie jakie choroby moglibyście zaakceptować), w jakim ma być przedziale wiekowym. I jeszcze jedna ważna rzecz. W Koszalinie nie pozwalają złożyć wniosku do sądu o przysposobienie, zanim nie zobaczy się dziecka. Wiem, że niektórym to wydaje się dziwne i nieuzasadnione, ale nam powiedziano, że czasem zdarza się tak, że rodzice z jakiegoś powodu czują, że to nie jest ich dziecko, że go nie pokochają. Dlatego najpierw muszą zobaczyć dziecko, aby zdecydować się na jego adopcję. A dalej już tylko rozprawa w sądzie (jedna) i oficjalnie macie dziecko. Wcześniej (w toku sprawy) można uzyskać postanowienie o powierzeniu pieczy nad dzieckiem do czasu ukończenia sprawy adopcyjnej i wówczas można zabrać dziecko do domu jeszcze przed zakończeniem sprawy. A teraz prywatnie dodam, iż na adopcję zdecydowaliśmy się po 2 latach małżeństwa i była to jedna z najlepszych decyzji w naszym życiu. Gdy okazało się, że jedyną szansą na posiadanie dziecka jest zabieg in vitro, nie zdecydowaliśmy się na niego, ale podjęliśmy decyzję o adopcji. I teraz mamy synka, który nie mógłby być bardziej nasz. Nie tylko z temperamentu, ale także z wyglądu (na wybitnie moje oczy, a włosy męża). Życzę pomyślnych decyzji i wierzę, że wasze upragnione dzieciątko już na was czeka. Odpowiedz Link Zgłoś
amiczek77 do jlk13 06.10.06, 14:00 Mam pytanko ile miesięcy, lat miał Wasz synek jak dostaliście informację że czeka na Was. Czy sznasa na w miarę małe dzieci jest naprawde tak mała? Odpowiedz Link Zgłoś
naka1 Re: do jlk13 06.10.06, 16:41 szansa na małwe dzieci nie jest mala. jest raczej normalna. możiwść zaadoptowania małego dziwecka zależy tylko i wyłącznie od wieku i predyspozycji rodziców. jeśli macie po 40 o dziecku do 2 lat mozecie zapomnieć. Odpowiedz Link Zgłoś
jkl13 Re: do jlk13 09.10.06, 13:06 Synek miał 2 tygodnie, gdy dostaliśmy telefon z OAO o tym, że czeka na nas. Zabraliśmy go ze szpitala, gdy miał 4 tygodnie. Sprawa o przysposobienie w sądzie ciągnęła się ponad rok, bowiem synek miał nieuregulowaną sytuację prawną (matka zrzekła się praw rodzicielskich, ale był problem męża matki, który nie był ojcem dziecka, ale zgodnie z prawem figurował w akcie urodzenia jako ojciec. Musiała zakończyć się sprawa o pozbawienie go władzy rodzicielskiej). Szansa na małe dziecko wcale nie jest mała, tylko okres wyczekiwania jest dłuższy niż przy adopcji starszego dziecka. Po prostu więcej par marzy o maluchu, niż o przedszkolaku czy jeszcze starszym dziecku. Odpowiedz Link Zgłoś
naka1 nie bardzo rozumiem 06.10.06, 16:47 nie często bywam na niepłodnosci aczkolwiek jeszzce 2 ata temu byłam zwiazana z wątkiem, teraz cześciejjestem na "adopcji". ale zdarzyło mi się czytac twoje maile. z tego co wiem, jetseś zdrową osobą, która raz była już w ciąży. w ciązgu ostatniego miesiaca decydowałas sie ze dwa razy na ivf, ze dwa razy na IUI, płakałaś, ze adopcja absolutnienie wchodzi w rachubę bo maż sie nie godzi a teraz nagle pytasz o adopcję. szczerze, Sylwio - bardzo dobrze ci życzę... dlatego uważm, ze powinnaś wziąc odech od starań, długi urlop i znaleźc sobie jakis cel i zadanie w życiu. inaczej oszalejesz. a potem dopiero przemyśl czego tak naprawdę oczekujesz i jakimi srodkami chcesz toosiągnąć. nie da sie zrobic wszystkiego na raz. pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
sylwia2714 Re: chybamnie z kims pomyliłaś :):) 06.10.06, 17:16 nie decydowałam się na ivf ani na iui nigdy nie podchodziłam do tych zabiegów...chyba pomyłka myślałam nad iui ale tylko ja że może fajnie byłoby się nad tym zastanowić bo juuż długo nam nie wychodzą staranka..ale tylko myślałam i zapytałam dziewczyny co o tym sądzą gdzie można zrobić i za ile... o adopcji zawsze myślałam ..nawet jeżeli uda mi się zajsć w ciąze to bardzo bym chciała adoptowac dziecko...maż mówi ze musi przemyślec tą kwestię i że potrzebuje czasu... i tyle... a to ze ostatnio nerwy mi siadły po tylu latach porażki byłam tak zdesperowana ze gotowa byłam sięgnać każdej możliwości zeby w jak njakrótszym czasie zajść w ciaże - przyznaję miałam takie myśli... tiny.pl/78qk Odpowiedz Link Zgłoś
tekla12 Re: chybamnie z kims pomyliłaś :):) 06.10.06, 17:45 sylwia2714 napisała: > o adopcji zawsze myślałam ..nawet jeżeli uda mi się zajsć w ciąze to bardzo bym > > chciała adoptowac dziecko...maż mówi ze musi przemyślec tą kwestię i że > potrzebuje czasu... i tyle... Dwa dni temu mąż o apodcji nie chciał słyszeć, dzisiaj musi przemyśleć. Trudno się połapać w tym, co rzeczywiste a co wyimaginowane. Odpowiedz Link Zgłoś
sylwia2714 Re: łapiecie za słówka.. 06.10.06, 21:15 wszystko co pisze,każde moje słowo jest analizowane i porównywane z innymi wypowiedziami... tak mąż powiedział ze nie chce słyszec o adopcji bo musi sie nad wszystkim zastanowić i to przemyśleć..prosił o czas....widze ze nie liczy się problem tylko szukanie i znajdowanie "nieścisłości" w wypowiedziach..trzeba pisac dokładnie co powiedział mąż, co powiedział lekarz bo inaczej sa głupawe podejrzenia...napisałam we wczesniejszym poście ze po trzydniowym amoku wstałam z łóżka i zaczęłam wszystko od nowa--ktoś zwrócił uwagę ze dzień wcześnioej napisałam post hmmmm no tak...szkoda ze wszystko jest odbierane w taki a nie inny sposób...przykro sie to czyta. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
saruunia4 Re: łapiecie za słówka.. 08.10.06, 21:11 Sylwia2714: doczytałam sie,że jesteś z śiedlec,czy tam okolic,- ja też,napisz jakiego gina polecasz a jakiego nie, też mam długo problemy z zajściem i chętnie poznam twoją opinie Odpowiedz Link Zgłoś
sylwia2714 Re: łapiecie za słówka.. 08.10.06, 21:21 hej sarunia wskocz na moje gg 9275394 pozdrawiam pa Odpowiedz Link Zgłoś