Dodaj do ulubionych

A było rewelacyjnie...

08.10.06, 19:33
właśnie było. Kiedyś się nawet chwaliłam na tym forum, że mam
cudowny, "częsty" seks. Był taki. Do momentu, kiedy nie zaczęłąm odczuwać
potrzeby większej aktywności ze strony męża (dodam jeszcze-ja: lat prawie 29,
mąż: skończone 34, 7 lat po ślubie, 9 lat znajomości, dzieci brak). Do
niedawna ja byłam stroną częściej inicjującą zbliżenia, gotową na
eksperymenty itd, nie potrzebowałam dłuższej gry wstępnej, "dochodziłam" bez
problemów. Starałam się dla męża (odpowiedni stój, techniki). Aż w końcu
nadszedł moment, kiedy już mi się nie chce tego wszystkiego robić, teraz ja
oczekuję podniecania, zainteresowania. A z drugiej strony nie widzę sensu
zbytniego zaangażowania (patrz wyżej np. seksowny strój), bo mam dość.
Dlaczego tylko ja?! Dlaczego tak rozleniwiłam swojego mężczyznę, że teraz on
sie tłumaczy, iż jego tzw. krzywa spada, a moja rośnie i stąd moje wymagania.
Wszystko to może brzmi sucho i nieskładnie, ale nie wiem, jak przełamać
impas - tłumaczyłam wiele razy, prośbą i groźbą, spokojem i awanturą
typu "czy ja ci się juz znudziałam". Widzę jak to wszystko przekłada się
teraz na moje trudności z osiągnięciem satysfacji (nie czuję się
przygotowana). I co z tego, że obie strony wiedzą, co jest nie tak?
Poradzicie?
Obserwuj wątek
    • romulus11 Re: A było rewelacyjnie... 08.10.06, 20:32
      Dziewczyno zmien obiekt na inny,bardziej atrakcyjny,moze lepszy bo swiezszy.A
      tak na powaznie swiat zidiociał.Chcemy ciagle nowych podniet,gotowosci partnera
      na kazde zawolanie.A gdzie
      uczucie,milosc,przywiazanie,przyjazn,wiernosc,uczciwosc?Frazesy prawda?Obecny
      pęd wymaga ciaglej gotowosci,dyspozycyjnosci,atrakcyjnosci,dawania
      spelnienia,dochodzenia,orgazmow itd,itd.Gina niestety potrzeby wyzszego rzedu.I
      to jest dramat.
    • anais_nin666 Re: A było rewelacyjnie... 08.10.06, 22:33
      Magdo, z doświadczenia wiem, że jak facet dostaje w seksie wszystko, nie musi
      sie starać, to mu sie odechciewa. Wychodzą pewne atawizmy, jak potrzeba
      zdobywania chocby. Jeśli dostaje wszystko bez wysiłku - przestaje się starać.
      Krzyki? Awantury? Pretenje? Działało w druga stronę, prawda? Zamiast kajania,
      szczerej rozmowy - zamknięcie się męża w sobie. No, ale z drugiej strony kto
      lubi, by mówić o jego brakach w sferze seksualnej...
      Co robić? Odpuścić. Dbac o siebie, ale nie prowokować zbliżeń, poczekać, aż mąż
      zachce w końcu sie kochać. I odmówić. Gdy parę razy mąz dostanie kosza, poczuje
      gorycz odrzucenia, może sprowokuje go to do staran, może poczuje, ze cos traci i
      zacznie działać. Jesli nic się nie zmieni? Przywyknąc do tego stanu rzeczy...
      • kipuros Re: A było rewelacyjnie... 08.10.06, 22:36
        ale poniewieracie facetów ogólem....ale faktem jest ze w sytuacjikiedy nie
        trzeba walczyc o cos to sie nie walczy...a odrobina adrenaliny w związku jest
        czymś bardzo bardzo pożondanym, to zamiast go zmieniac spóbuj wyzwolic w nim
        soc , może zazdrosc...
        • anula36 Re: A było rewelacyjnie... 08.10.06, 23:08
          a facet nie poniewiera kobiety kazac jej obejsc sie smakiem???
          Ty jeszcze dodatkowo poniewierasz nas swoja ortografia....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka