grgkh Matka_kurka Oddajmy sprawiedliwość i prawo (1) 26.10.06, 23:34 Oddajmy sprawiedliwość i prawo w obrażaniu dziennikarzy najlepsze jest PiS! Warto przypomnieć dla porzadku, że pan Wildstein ma średnie wykształcenie co oznacza, że pełni swoją funkcje wbrew obowiązującemu prawu. W dobie IVRP nie jest to oczywiście zarzut, a norma moralna. Mam proste pytanie, czy ktokolwiek z homo sapiens ma problem z oceną tego co się w TV publicznej dzieje, chyba nawet Steve Wonder czuje, że obraz przestał przedstawiać rzeczywistość, a zaczął ją kreować. Drugie proste pytanie, kiedy publiczna była inna, to znaczy nie na usługach rządu, chyba tylko raz był jakiś epizod za Drawicza, że coś próbowano robić, natomiast Widstein nie robi niczego nowego, robi dokładnie to samo co Kwiatkowski, po co więc to polityczne bicie piany, które nic nie wnosi i to w czasie gdy mamy ciekawsze, żenujące działania PiS choćby w kwestii budżetu, służby zdrowia (podatek od rannych) politycznego cyrku z ekstradycją, groteski z ujawnianiem agentów przez prezydenta, naprawdę nie ma PO rozsądniejszych pomysłów na walkę polityczną od bezużytecznego elaboratu oceniającego to, co każdy widzi? Poruszanie wątku TV, to już chyba wyraz desperacji partii inteligentów. Biadolenie na tematy dla mnie trzeciorzędne i zastępcze, poza tym z sfery indywidualnych ocen każdego z nas, to wychodzenie z założenia PiSu, ciemny lud jest na tyle ciemny, że trzeba mu wytłumaczyć jak to TV kłamie, mnie nie trzeba ślepy nie jestem i głuchy również dzięki Bogu. Proszę wybaczyć, szanowne panie i panowie z PO, ale chyba ktoś wam to musi w końcu głośno powiedzieć, ktoś kto uważa was za najmniejsze zło na polskiej estradzie politycznej, może dotrze. Otóż szanowna potęgo intelektualna, miotacie się bez sensu w 143 kierunkach krytyki naraz, co przynosi efekt pożałowania godny,. Trzeba być wyjątkowo nieudolnym politycznie i medialnie, aby mieć do dyspozycji takie materiały jak taśmy Beger, taką kompromitację jak powtórne nominowanie Leppera w świetle prezydenckiej kamery, sędziego Kryże w roli ministra sprawiedliwości, ministra Jasińskiego w roli ministra skarbu, powrót Urbańskiego wyrzuconego z kancelarii prezydenckiej, a teraz doradzającego premierowi, blamaż z komisją d/s Balcerowicza, budżet, który jest kpiną z programowych założeń PiS i w końcu wybryki `półkoalicjanta' posła Bestrego, eurodeputowanego Giertycha z dinozaurem wawelskim, mając to wszystko do dyspozycji i nie zniszczyć, zmiażdżyć konkurencji politycznej mogą tylko kompletni ignoranci. Pierwsza z brzegu agencja PR wychodząc z takim materiałem nie pozostawiłaby suchej nitki na konkurencji, a wy się łapiecie tV publicznej, gdzie jszcze nikt niczego nie ugrał i pokazujecie w TV jakieś śmieszne spoty firmowane przez twarz po pierwsze daleką od twarzy, którą `lubi' kamera, pod tym względem twarz jest wręcz tragiczna, po drugie twarz człowieka, który od ponad roku nie kojarzy się z niczym innym jak z porażką. Nie wiem czy to wynik oślego uporu, czy brak elementarnej wiedzy na temat budowania marki, sprawił że w swoich poczynaniach jesteście tak groteskowi. Opieranie kampanii na pisaniu jakiś żałosnych raportów dotyczących mediów publicznych to juz naprawę zenit absurdu. Pytam grzeczne co ta paplanina zmieni, do kogo ona jest skierowana? Wybaczcie `odkrywcy', ale mnie i milionom Polaków nie jest potrzebny wasz raport do tego, by zauważyć to co widać gołym okiem, wiec komu wy to tłumaczycie, chcecie tym `dokumentem' przekonać elektorat, który nie jest w stanie przejść przez akapit tekstu, który według wszelkich badań w około 45% nie rozumie co płynie do niego z ekranu. Komu potrzebne są takie elaboraty, ludziom potrafiącym myśleć psu na budę, chcecie tą akademicką papką porywać masy nie potrafiące odczytać instrukcji suszarki? Czy w partii inteligentów jest choć jeden myślący, który by w końcu zauważył, że `nadzieja białych', to totalnie amatorska formacja polityczna, której jak kani dżdżu i to od zaraz potrzeba profesjonalnego marketingu politycznego i profesjonalnego PR. PiS jeszcze nie uruchomiła swoich bulterierów, a wypunktowanie was szanowni miłośnicy własnej inteligencji to dziecina igraszka i daję głowę, że nie jesteście przygotowani choćby na takie samonarzucające się tematy. Odrobinę spostrzegawczy obserwator widzi gołym okiem, że niejaki pan Rokita schował się jak mysz pod miotłę i jak dziecko się naburmuszył, ponieważ bracia przezwali go `mordercą demokracji'. Ja rozumiem, że pan Jan może mieć słabe nerwy i czuć sie zaszczutym, jednak składanie śmiesznych doniesień do prokuratury w sprawie anonimowych sms-ów to delikatnie mówiąc dziecinada, brak zdecydowanej odpowiedzi z pozwem sądowym włącznie, to nic innego ja przyznanie się do winy i to winy bez cienia dowodów. Jest to o tyle dziwne, że kolega Kostek postąpił dokładnie odwrotnie i wypełni profesjonalnie, mimo jakiś mdłych dowodów. Druga rzecz, elementarna, gdzie mogę znaleźć program PO spisany w jasny przejrzysty sposób, tylko proszę mnie nie odsyłać do strony Jana Rokity, załóżmy że nie mam dostępu do internetu. Nie wiem czy ten program jest czy go nie ma, ale jeśli ja interesując się całym tym polskim cyrkiem, odkąd cyrk zaczął się interesować mną, mam wątpliwości co do jego istnienia, to przypuszczam, że albo programu nie ma, albo jest on pilnie strzeżony, żeby elektorat się nie dowiedział co mu proponujecie. Kolejna rzecz, gdzie jest ta `nadzieja' narodu pt: `Gabinet cieni', możecie mi wskazać jakieś źródła, wypowiedzi i projekty ministrów pocieniowanych, gdzie jest alternatywa dla służby zdrowia polegającej na chorym podatku drogowym, co z podatkami jako takimi, jest w końcu 3x16, czy 18 32, gdzie to wszystko można odnaleźć, kto za to odpowiada. Takich spraw jest multum, z jednej strony macie materiał o jakim opozycja może sobie tylko pomarzyć, z drugiej strony zajmujecie się raportami na temat TV, co po prostu wisi elektoratowi, w takim sensie, że myślący sobie poradzą, a nie myślący i tak nie pojmą o co chodzi. Odpowiedz Link
grgkh Matka_kurka Oddajmy sprawiedliwość i prawo (2) 26.10.06, 23:35 Nie macie nic do zaproponowania, ani w sferze programowej jako alternatywy dla tandety PiS, a to już naprawdę banał, stworzyć coś lepszego, nie macie żadnej zdolności do wypunktowania przeciwnika w momencie, gdy juz właściwie leżał na deskach, jedyny pomysł jaki macie to czekać, aż się PiS sam wykończy, co bez wątpienia nastąpi, tylko kto wam zagwarantował, że scheda będzie wasza. Mówię to wszystko z pozycji człowieka, którego już mdli o wszechobecnej tandety, mówię to z pozycji wyborcy, który już szczerze jest zmęczony wybieraniem mniejszego zła. Wybaczcie, ale mnie już przestaje wystarczać, że jesteście mądrzejsi, inteligentniejsi i bardziej światowi od PiS, bo to jest minimum przyzwoitości uzyskane śladowym wysiłkiem, ja oczekuję działań i skuteczności, a nie kolejnej paplaniny, ludzie sie uodpornili na gadające głowy, wszystkie słowa już zostały wymiętolone na wszelkie możliwe sposoby. Oczekuję tego jako wyborca zdesperowany, który znów ma odwracać głowę przy urnie oddając na was głos tylko dlatego, że inni są jeszcze gorsi, co raz mniej jest takich, co są w stanie przez to przejść i mimo, że coś tam odburkną przez telefon ankieterowi dla świętego spokoju, czym tak nieustannie się podniecacie, to do wyborów nie znów pójdą w sile 39% i to ci bardziej wrażliwi na tandetę zostaną w domu a wy znów dostaniecie tytuł honorowego premiera i prezydenta sondażowego. Być w Polsce wyborcą oznacza bezpośrednią rywalizację z Syzyfem i to w meczu na wyjeździe, gdzie ani wysokości góry, ani ciężaru kuli nie znamy, dno, totalne dno po obu stronach barykady jedni nawiedzeni klawisze w komżach, drudzy gimnazjaliści aspirujący do roli wykładowców, to pokolenie jest na odstrzał, z nich się już nic nie wyciśnie, jedynie starym polskim zwyczajem trzeba enty raz wybrać najmniej szkodliwego i cokolwiek potrafiącego `delegata narodu'. matka_kurka, 26.10.2006 21:10 "PO robi krzywdę dziennikarzom" Odpowiedz Link
kociak40 Re: Matka_kurka Oddajmy sprawiedliwość i prawo (1 27.10.06, 01:33 Matka_kurka, jak widać, może tak bez końca, takie długie teksty walić, co poniekąd jest sztuką samą w sobie. Llibetre tylko zabrał raz głos i to z informacją, aby jak najwięcej takich tekstów mu podsyłać, bo ucztuje na nich, widać dobrze na niego wpływają. Mnie ciekawi, czy tak na wszystkich te teksty działają? Czy ja jeden jestem osamotniony, który nie ma cierpliwości tego czytać, zwłaszcza tych przekonań politycznych matki_kurki? Tylko tak w kwestii formalnej piszę, nie chcę wypowiadać się co do meritum, aby więcej matka_kurka się nie rozpisała. Odpowiedz Link
lliberte Re: Matka_kurka Oddajmy sprawiedliwość i prawo (1 27.10.06, 07:49 kociak40 napisał: Llibetre tylko zabrał raz głos i to z > informacją, aby jak najwięcej takich tekstów mu podsyłać, bo ucztuje na nich, > widać dobrze na niego wpływają. Mnie ciekawi, czy tak na wszystkich te teksty > działają? Czy ja jeden jestem osamotniony, który nie ma cierpliwości tego > czytać, zwłaszcza tych przekonań politycznych matki_kurki Potwierdzam,że lubię czytać te teksty.Ty,zaś wcale nie musisz tych tekstów czytać - nie ma takiego obowiązku na forum. Wypowiedziałeś swoją opinię,ja- swoją. Reszta jest milczeniem. Odpowiedz Link
kociak40 Re: Matka_kurka Oddajmy sprawiedliwość i prawo (1 27.10.06, 10:06 "Reszta jest milczeniem" - to powiedział Hamlet do Horacego, więc nie ma co popełniać plagiatu. Ja zachęcony Twoją poprzednią wypowiedzią, o tej prawdziwej uczcie duchowej jaka pojawia się przy czytaniu tych tekstów, też zapragnałem poucztować duchowo, bo na zwykłe uczty dla "podniebienia" mnie nie stać. Czytając w pierwszych postach stale powtarzany zwrot przez matkę_kurkę - "czas na prawdę ......", "trzeba prawdę powiedzieć .....", i dalej w tym typie, jakoś nie zaucztowałem, nie przymrozyłem oczu z rozkoszy, tylko jak to sprawiedliwie zdefiniował znakomity pisarz Lew Tołstoj - "W domu Obłońskich zapanował kompletny zamęt". Tak i u mnie zapanował kompletny zamęt w głowie, czy zdołam tą jedyną, prawdziwą prawdę przyjąć, jak daleko byłem od tej prawdy? Taka prawda całkowita, naga, nawet z gołą d...., jest trochę szokujaca. Ale to inna sprawa, nie chcę przeszkadzać Tobie, ucztuj dalej, jak sądzę nie jest to jeszcze prawda całkowita więc c.d.n. Odpowiedz Link
grgkh Matka_kurka Z pasją oddaję się manipulacjom 27.10.06, 10:55 Z pasją oddaję się manipulacjom "agenta" Mroziewicza! Zgłaszam wolę współpracy! Mroziewicz agentem? To jest ten wielki układ i ta manipulacja mediów? Oświadczam zatem, że manipulacjom Mroziewicza oddaje się z pasją, a gdyby chciał mnie zwerbować wchodzę w to od dziś tak jak stoję. Obaj zakompleksieni kwatermistrze bez życiorysów nie spoczną dopóki nie postawi im suweren pomnika ze spiżu. Spóźnieni partyzanci wyszli z lasu i próbują drogą eliminacji stanąć na cokole, jak to się nędznie prezentuje i jakie to płytkie, ale czego sie można spodziewać biorąc pod uwaga jakość moralną autorów nowej własnej historii. Lech i Jarosław -ścieżki martyrologii, czyli jak rodziła się legenda opozycji ! Jak rodziła się legenda, czyli brat i brat tego brata, którego próbowano zabić przy pomocy przebitych profesjonalnie wybuchających opon w zupełnie nowej furze, ponieważ był niezwykle groźnym opozycjonistą jak się okazało. A jak to się zaczęło? 1) Rok 1968 22 letni Adam Michnik zostaje relegowany z uczelni za protesty studenckie, Jacek Kuroń siedzi w więzieniu za próbę podjecie dyskusji z władzą. Obaj chłopcy Jarek i Lech mają po 19 lat i studiują prawo marksistowskie, najbardziej z opozycyjnych kierunków. 2) Rok 1970 tragedia na Wybrzeżu, zabici robotnicy, ballada o Janku Wiśniewskim, Jacek Kuroń nadal siedzi, braci nie widać, rok później piszą prace magisterskie o wyższości prawa Lenina nad prawem rzymskim. 3) Rok 1976 strajki w Ursusie, Radomiu, wspomagane przez KOR Jacka Kuronia. Brat Jarosław nieobecny, zajęty pisaniem pracy doktorskiej o wyższości socjalistycznego prawa pracy nad imperialnym bezprawiem. Brat Lech kompletnie niewidoczny nic nie pisze. Jednak rok 1976 to narodziny legendy obaj bracia zaczynają współpracować z KOR, jeden w roli wykładowcy prawa pracy, drugi prowadzi jakieś inne prelekcje z robotnikami. Nie są członkami KOR, terminują jedynie. 3) Rok 1980 strajk w Stoczni. Brat Lech wzorując się na pracy doktorskiej brata Jarosława uzyskuje doktorat, prawo marksistowskie nie przeszkadza mu siedzieć dzielnie obok brata Jarosława w roli doradcy Wałęsy. Ten ostatni zostaje przez Annę Walentynowicz, małżeństwo Gwiazdów, Wierzejskiego okrzyczany agentem SB. Obaj bracia nie przyjmują sensacji do wiadomości, pomagają Wałęsie w marginalizowaniu i w konsekwencji odsunięciu wyżej wymienionych od władz związku. 4) Rok 1981 stan wojenny. Brat Lech zostaje internowany wraz z Lechem Walęsą i siedzi sobie 10 miesięcy w ośrodku wypoczynkowym. Frasyniuka, Bujaka i paru innych SB ściga po całej Polsce, powstaje legenda panów nieuchwytnych, internowanych zostaje tysiące działaczy opozycji, w tym stara Kociębowska za posiadanie długopisów z wizerunkeim papieża. Brat Jarosław nie zostaje internowany i jest JEDYNYM DZIAŁCZEM OPOZYCJI Z GRONA NAJBLIZSZYCH WSPÓŁPRACOWNIKÓW WAŁĘSY KTÓRY NIE ZOSTAŁ INTERNOWANY. Brat Jarosław kiedy siedzi ponownie Jacek Kuroń, siedzi pod maminą pierzyną, w teczce Jarosława o 1982 r do 1989 jest czarna dziura. 5) Rok 1989 obrady okrągłego stołu. Obaj bracia siedzą dzielnie przy Wałęsie, po przeciwnej stronie obecny koalicjant Maciej Giertych w roli doradcy generała Jaruzelskiego. Brat Lech uczestniczy kilkakrotnie w tajnych obradach w Magdalence. Do życia powołano sejm kontraktowy, brat Jarosław negocjuje rząd Mazowieckiego, który ma być alternatywą dla rządu Kiszczaka. W wyniku rozmów brata Jarosława z ZSL i SD przybudówkami PZPR, które do sejmu dostały się z automatu Mazowiecki zostaje premierem. W rządzie Mazowieckiego ministrami są generał Kiszczak, generał Siwiec, prezydentem jest generał Jaruzelski, bracia do dziś mają żal, że Mazowiecki w tych komfortowych warunkach prowadził politykę grubej kreski. 6) Rok 1990 powstaje szalona idea wojny na górze, której autorem jest Lech Wałęsa, a którą najgorliwiej realizują obaj bracia. Powstaje partia brata Jarosława PC i wspiera Lecha Wałęsę jako kandydata na prezydenta i Walęsa prezydentem zostaje, obaj bracia trafiają do kancelarii Lech w randze ministra, jego podwładnym jest Maciej Zalewski potem skazany na dwa lata więzienia za wyłudzanie łapówek od prezesów Art B. Rząd Mazowieckiego po przegranych wyborach podaje się do dymisji, w nowych wyborach do parlamentu partia PC uzyskuje 8% głosów. 7) 1991 po konflikcie z Mieczysławem Wachowskim obaj bracia wylatują z kancelarii z hukiem. PC braci, mimo że jest 4 co do wielkości klubem w sejmie doprowadza do dymisji rządu Bieleckiego i powołuje rząd Olszewskiego, na który Wałęsa mimo konfliktu z braćmi się godzi. 8) Rok 1992 brat Lech zostaje prezesem NIK. Po skleconej na kolanie uchwale, potem zakwestionowanej przez TK, niejaki Macierewicz umieszcza na swojej liście Lecha Walesę oraz jego dwóch najbliższych współpracowników Wachowskiego i Flandysza. Na listę trafiają wszyscy liderzy wszystkich partii oprócz partii PC, która JEST JEDYNĄ PARTIĄ I ŚRODOWISKIEM POLITYCZNYM, które NA LISCIE NIE MIAŁAO ANI JEDNEGO AGENTA. Na listę trafia lider partii koalicyjnej ZCHN Chrzanowski i dopiero kilkanaście lat potem oczyszcza sie z zarzutów w procesie autolustracji. W wyniku ataku obóz prezydencki dogaduje się z opozycją i zadatkowanymi koalicjantami PC i doprowadza do upadku rządu Olszewskiego, czemu do dziś obaj bracia nie mogą się nadziwić, jak tak można. 9) Rok 1993 nowe wybory. Partia brata jarosłąw PC rozsypała się w wyniku wyrzucenia i odejścia z klubu około 20 posłów. Z tej 20 powstaje kilka partyjek, oddzielne partie ma Macierewicz, Olszewski, Parys, Kurski odchodzi do ZCHN, gdzie w/g Macierewicza agentem jest jej szef. W wyniku tej `sprawnej akcji Lesiaka' 8% prawica zostaje rozbita w pył i olbrzymia 40 osobowa PC podzielona przez samą PC na śmieszne partyjki. Do sejmu rozbita PC wchodzi z poparciem 4,2% o partii Olszewskiego, Parysa, Macierewicza Polacy zapominają, i chłopcy odpoczywają 4 lata. 10) Rok 1997 pierwsza próba zjednoczenia prawicy, PC wchodzi w skład AWS i wprowadza 12 posłów miedzy innymi Cymańskiego i Dohrna. Co ciekawe lider PC nie jednoczy prawicy i nie dostaje się do sejmu z listy PC uznaje jednoczenie prawicy pod szyldem AWS za zbędne i wchodzi do sejmu z listy ROP Olszewskiego. 11) Rok 2000 brat Lech zostaje ministrem sprawiedliwości w rządzie Buzka, którego doradcą jest Kazimierz Marcinkiewicz. 12) Rok 2001 w nowych wyborach PiS tym razem partia brata Lecha, w przeciwieństwie do partii PC brata Jarosława, której Lech nigdy nie był członkiem otrzymuje 9% głosów. 13) Rok 2002 brat Lech jako kandydat partii opozycyjnej zostaje prezydentem Warszawy. 14) Rok 2005 koniec legendy opozycji bractwa bliźniaczego. Po 16 latach walki na noże geniusz strategii i jego brat dzięki kampanii opartej o `katolickie' radio, którego działalność jest kwestionowana przez Watykan i dzięki dziadkowi głównego konkurenta dostają władzę. Brat Lech melduje wykonanie zadania i otrzymuje fotel prezydenta, brat Jarosław prezesa i premiera, którym miał nie zostać, gdy jego brat zostanie prezydentem. Tekst będzie kopiowany do znudzenia, ponieważ aby w IVRP nie zwariować trzeba sobie powtarzać, że białe zawsze jest białe, czarne jest czarne, a guano to nie kisiel. Aby się tak do końca nie nudziło, mam propozycję dla starszych i młodych, aby przyłączyli się do wspólnej zabawy. Proponuję zrobić kalendarium `martyrologii i męczeństwa oraz geniuszu obu braci'. Moglibyśmy wspólnie wpisywać istotne daty w życiu wodzów, na przykład 2006 - laksacja po artykule w niemieckim brukowcu, albo 2006 (tu konieczne byłby daty bardziej precyzyjne), uroczysta powtórna nominacja Leppera na wicepremiera rządu rewolucji moralnej z udziałem prezydenckiej kamery. To coś w rodzaju warszawskich piosenek, które pozwolą ludziom myślącym przetrwać ten trudny czas okupacji ciemnogrodzian. Zapraszam do zabawy, tekst od dziś będzie pojawiał się co dziennie, aktualizowany o kolejne Wasze najciekawsze wpisy z historii asów-męcz Odpowiedz Link
grgkh Matka_kurka Z pasją oddaję się manipulacjom (c.d) 27.10.06, 10:56 Tekst będzie kopiowany do znudzenia, ponieważ aby w IVRP nie zwariować trzeba sobie powtarzać, że białe zawsze jest białe, czarne jest czarne, a guano to nie kisiel. Aby się tak do końca nie nudziło, mam propozycję dla starszych i młodych, aby przyłączyli się do wspólnej zabawy. Proponuję zrobić kalendarium `martyrologii i męczeństwa oraz geniuszu obu braci'. Moglibyśmy wspólnie wpisywać istotne daty w życiu wodzów, na przykład 2006 - laksacja po artykule w niemieckim brukowcu, albo 2006 (tu konieczne byłby daty bardziej precyzyjne), uroczysta powtórna nominacja Leppera na wicepremiera rządu rewolucji moralnej z udziałem prezydenckiej kamery. To coś w rodzaju warszawskich piosenek, które pozwolą ludziom myślącym przetrwać ten trudny czas okupacji ciemnogrodzian. Zapraszam do zabawy, tekst od dziś będzie pojawiał się co dziennie, aktualizowany o kolejne Wasze najciekawsze wpisy z historii asów-męczenników opozycji i geniuszów propagandy. matka_kurka, 27.10.2006 08:50 Mroziewicz: Nie wykonywałem upokarzających działań agenta Odpowiedz Link
grgkh Matka_kurka Skoro IVRP mówi, że jest szansa (1) 30.10.06, 23:14 Skoro IVRP mówi, że jest szansa na porozumienie, toj chyba będzie wojna! Na czym polega dyplomacja? Dyplomacja polega na tym, aby mówić partnerowi rzeczy, które partner chce usłyszeć, a w czasie gdy się nimi delektuje zrobić rzeczy, które chce się zrobić. Innymi słowy to sztuka takiego pokonania partnera, które pozostawia w nim wrażenie zwycięstwa. Tymczasem to co wyprawia pan I strateg i jego akolici można nazwać maglem, można nazwać przepychanką w tramwaju podczas okupacji, można nazwać komicznym odgrażaniem się przedszkolaka w stronę gimnazjalisty, rysowaniem gwoździem po lakierze samochodu bogatszego sąsiada, można nazwać dowolnie, tylko nie dyplomacją. Ja nazwę to syndromem `zaoranej ziemi na trzy palce', rzecz doskonale zanana wszystkim Polakom i obywatelom IVRP. Dlaczego tak wielu Polakom wychowanym na tatowym sierpie podoba się ten rodzaj `dyplomacji' w wykonaniu naszego orła 160 cm ze skrzydłami w górze. Podoba się ponieważ ten nasz dyplomata to taki Witia od Pawlaków, swojak, równy chłop a nie jaki udawany uczony, co to gada tak, że za Boga pojąć nie można o co biega. Wziął Witia worek pszenicy i pojechał na rowerze za Odrę kota szukać, bo myszy w gumnie harcują. Teoretycznie kot powinien być wszechpolski, z centralnej Polski pochodzący, jednak nie wiedzieć czemu Witia strateg uznał, że całe Niemcy muszą wiedzieć o polskich problemach z myszami i kotami. Tak naprawdę to on pojechał nie po kota dla Polski, ale żeby ustrzelić niemieckiego kota, rurą przez Bałtyk przemyconego. Na kocie mus wykonać dziejową sprawiedliwość, ustrzelić zwierze przytroczone sznurkiem do wrót stodoły. Pytanie po co do niemieckiego kota strzelać jest nie stosowne, strzelać trzeba bo przecież 61 lat temu niemiecki kot przeszedł na stronę Kargula, a my za kota zapłacili worek pszenicy, koła od roweru nie wspomnę. Co prawda już chyba enta umowa i deklaracja ze strony Kargula, że on przeprasza, a kot już dawno padł i nawet 3 pokolenie nowych kotów po obu stronach wyrosło, jednak za grzechy kota muszą beknąć potomkowie. No tak kot, kotem, sprawiedliwość po naszej stronie, ale co z ziemia zaoraną na trzy palce? Ziemia leży odłogiem tak jak ją Niemiec zostawił, ale że się jakaś dalsza krewna Kargula niejaka Erika o miedze i stodole upomniała, to my po wszystkich niemieckich Kargulach kosą i po koszulach sierpem i garnkami po klepisku. Teoretycznie to my z tymi Niemcami jedna rodzina europejska przy jednym stole siedzimy, tyle że kościelnego ślubu nie było, czego nasz Witia za Boga nie może przełknąć i co siądzie do weselnego stołu to magi wypije i wina zwłaszcza importowanego natłucze. Bogu dziękować juz nasz `delegant' powiatowy wraca z tej wyprawy, wierzchem, nie, nie na kocie, kot juz stary i podejrzany przywiązany do szafy Lesiaka, Witaia wraca wierzchem niemiecką BMK, a potem wsiada do ruskiego Tupolewa. Czyż nie groteskowy ten nasz patriota i jego kibice, młodzi ludzie nazywają to siarą. Przyłączam się do młodych ludzi dać takie teatrum może tylko oderwany od sochy Witia, siara to mało powiedziane, totalna `wtopa', pożytku z tej wyprawy żadnej, nawet kota nie udało się ustrzelić, myszy harcują dalej, miedza leży odłogiem. Odpowiedz Link
grgkh Matka_kurka Skoro IVRP mówi, że jest szansa (2) 30.10.06, 23:17 Dobrze dość tych metafor serialowych pora walnąć prosto z mostu. Ten człowiek żyje mentalnie na progu Bitwy pod Grunwaldem, dyplomację rozumie jako pyskowanie do silniejszego, polskie sprawy załatwia tak, że ich nie załatwia, a komplikuje to co jest proste. Pojechać do Niemców tylko po to, żeby im powiedzieć, że nie zgadzamy się na to co już dawno jest zatwierdzone i po to by powiedzieć o tym co zostało juz 1000 razy powiedziane może tylko człowiek mający problemy ze samym sobą, bo te problemy emocjonalne stratega nie są polskimi problemami. Polski dyplomata do Niemiec powinien pojechać z podniesioną głową, choć znalazłoby się wiele powodów by ją opuścić i patrząc prosto w oczy, nieco zadzierając głowę, Pani Merkel zwrócić się do niemieckiej damy w te słowa. Kochana Pani kanclerz tak sobie myślę, że możemy ubić dobry interes, oboje potrzebujemy sukcesu i oboje mamy wiele spraw do załatwienia dla naszych rodaków. Umówmy się tak, Pani zaprosi swoich rodaków do Polski na rewelacyjny bigos i sznapsa jakich mało, rodacy sobie popatrzą przy okazji, czy nie można by w Polsce zrobić jakiegoś interesu, a zapewniam Panią, że można, zobaczą czy nie można z Polski importować dobrych towarów, a zapewnią panią, że można, na przykład rewelacyjne wkłady kominkowe. W zamian ja zapomnę o tej rurze i Erice, chociaż musze powiedzieć parę słów rodakom, że `to se ne wrati' i żeby tak głupio nie wyglądało na koniec powiem, że Polak i Niemiec to jedna europejska rodzina, by zerwać z postrzeganiem naszych narodów, przez peryskop Rudego 102 i pancernika Szlezwik Holstein. Niemiec i Polak jeszcze nigdy w historii nie byli tak blisko i w tej chwili nie czas na to aby dłubać w starych bliznach, czas aby szukać podobieństw i korzyści dla obu stron. Zgodzi sie Pani ze mną? Pani Merkel gdyby usłyszała takie słowa ze strony pan 160 cm kompleksów, osłupiałaby jak Wanda co Niemca nie chciała. Pierwszy co by jej przyszło do głowy, to pełen sukces jaki odniosła w dyplomacji, sprawiła, że polski watażka zaczął mówić jak dyplomata i to jest właśnie ta zasłona dymna i poczucie zwycięstwa przeciwnika, które można było spożytkować na załatwienie swoich spraw, tak że nawet Niemcy by tego nie poczuli. Za jednym razem można było skarcić rurę i Erykę, ale przede wszystkim ocieplić stosunki z Niemcami na tyle, że chcieliby tu przyjeżdżać, inwestować, zostawiać pieniądze w knajpach i kupować polskie towary, Do tego jednak trzeba być dyplomatą, a nie bazarowym cinkciarzem, czy historycznym frustratem. Ta wizyta nie dała Polsce nic poza złudną nadzieją zwycięstwa, o którym była mowa, a Niemcy śmiejąc się z polskiego watażki dalej robią swoje, czyli interesy z Ruskimi i Europą, bo kto chciałby robić interesy w Polsce, której władze to wieczni partyzanci z łatami na gaciach rozdzierający koszulę, by pokazać bliznę po szwabskiej kuli. Tacy dyplomaci to w Hamburgu kleją regipsy i kasetony, potem kupują najtańsze z możliwych browarów i rozprawiają jacy ci Niemcy głupi, a my Polacy jacy bohaterscy i patriotyczni, no i oczywiście Franek Dolas robił Niemca jak chciał. Na szczęście są w Polsce mądrzy przedsiębiorcy i mądre samorządy jak we Wrocławiu na przykład, który jest rajem dla inwestycji i Niemieckich turystów. Takim ludziom jak Dutkiewicz, prezydent Wrocławia, nawet nie trzeba pomagać, wystarczy nie przeszkadzać. Swoją drogą Dutkiewicz to człowiek, którego popierają lokalni działacze PiS, ale wierchuszka zgłaszała jakieś uwagi, w końcu nie wiem czy wspierają go jako kandydata, czy też nie, w każdym razie ja go wesprę, chociaż chłop przesadnie bogobojny i natchniony, jednak robi swoje i robi to dobrze, dlatego mało mnie obchodzi, czy moherowy, czy aksamitny, to porządny fachowiec. Wracając do meritum, ta wizyta to powrót do przeszłości, archaizm spotęgowany zaściankowością, bo który z poważnych przywódców Europy rozmawiałby z niemieckim kanclerzem o tym, czy on chce gaz klupować o Norwegów czy Ruskich? Co to Niemca obchodzi, zwłaszcza, że jeszcze Norweg nic o tym nie wie. Grzecznie, choć nieco zażenowana wysłuchała pani Merkel polskiego `dyplomaty', który wypłakał się na jej piersi i tyle z tego pożytku co z ustrzelonego kargulowego kota. matka_kurka, 30.10.2006 19:07 "Jest szansa na porozumienie" Odpowiedz Link
grgkh Matka_kurka IVRP ciągle uczy sie od PRL 31.10.06, 23:34 IVRP ciągle uczy sie od PRL, ale jest wyjatkowo opornym uczniem! Postanowiłem zostać wyznawcą PiS. Od początku miałem opory estetycznoi-moralne, ale czego się nie robi dla ojczyzny, trafiłem na dobry moment, bo akurat pisowcy imprezują, maja rocznicę narodzin zgonu. Poszłem na stadion i kupiłem lewe Liwajsy, krawat w kształcie sznurówki ze tombakową odznaką i Najki. Wróciłem do domu uprasowałem dżinsy na kant założyłem koszule, zawiązałem sznurówkę, wypastowałem Najki i poszłem na stadion kupić grill. Postawiłem grill na balkonie i zrozumiałem, że zapomniałem o trunkach. Poszłem na stadion kupiłem, jedna jasną nalewkę do ryby i ciemną do karkówki. Wróciłem na balkon i odpaliłem grilla, w tym momencie uświadomiłem sobie, że do imprezy przydałaby się jakaś klima. Poszłem na stadion i kupiłem pirata z grejtes hitami kapeli Bolter, wróciłem do domu, grill na balkonie zgasł. Padał deszcz, z Najków zeszła pasta, dżinsy wyprostowały kant, żel się wypłukał. Wyprasowałem dżins na mokro, jeszcze raz zapastowałem Najki, włączyłem se `Daj mi te noc', podlałem grilla denaturą, wstawiłem nalewki do lodówki. Poprawiłem fryz na żel i właśnie w tym momencie uświadomiłem sobie, że impra cierpi na brak lasek. Poszłem na stadion, gdy doszłem zrozumiałem, że to z rozpędu poszłem, zatem z powrotem poszłem do domu, w deszczu. Wyprasowałem na mokro dżins, odpastowałem Najki, wylałem na fryz żel, poszłem na balkon. Denatura spaliła worek z ziemniakami, nadpaliła cebule i króliki się podusiły od czadu, na szczęście ryby i karkówka skruszały. Straty zabolały, chciałem iść na stadion, ale przypomniało mi się, że nalewki są w lodówce. Otworzyłem jasną nalewke i przegryzłem karkowką, wóczas uświadomiłem sobie, że się pomyliłem i otworzyłem ciemna nalewkę. Włączyłem repit na `daj mi te noc', poluzowałem sznurówkę, przejechałem dłońmi po grzywce, a resztki żelu wytarłem w kant dżinsu, kiedy 4 raz usłyszałem słowa `Nie mów nic zabawa trwa, świat się \kręci, a my z nim', pomyślałem, to był bardzo dobry rok, wielki krok w kierunku IVRP. matka_kurka, 31.10.2006 22:09 365 dni "Solidarnego Państwa" Odpowiedz Link
grgkh Matka_kurka PiS ma skłonności do rozbuchanej... 04.11.06, 12:21 PiS ma skłonności do rozbuchanej administracji nawet TK zmienił na TKM! TKM to było coś w rodzaju rozgrzewki, do tego co fundują nam bliźniacze rządu, tu juz nie tylko jest partyjne łupienie posad na urzędzie, jest wręcz rodzinna atmosfera dzielenia fantów i wpływów. Spektakl teatrzyku kukiełkowego pt: `Musimy za wszelka cenę udowodnić tezę wszechobecnego układu, bo w przeciwnym razie wyjdziemy na błaznów' nie schodzi z estrady politycznej od początku kadencji koalicji strachu, żenady i analfabetyzmu. Głównymi patologiami układu wskazanymi przez poszukiwaczy zaginionego bohaterstwa dwóch panów niskiego wzrostu i niewiele większej proweniencji są: manipulacja świadomością i podświadomością obywateli oraz rozkradanie majątku narodowego. Jeżeli chodzi o tę pierwszą patologię poszukiwacze skupili się na mediach, jeżeli chodzi o drugą na konkurencji politycznej. Układ, mafia czy jak kto zwał, to struktura, która podlega zdecydowanej hierarchii. To oznacza, że jeśli obecna władza wyłazi na wszystkie możliwe, trybuny, ambony, piedestały i wykrzykuje o wszechogarniającym spisku powinna wskazać bossów mafii. Co rozumiem pod pojęciem bossów, pod pojęciem bossów rozumiem topowe nazwiska z listy najbogatszych Polaków, prezesów lub właścicieli koncernów medialnych no i oczywiście nazwiska polityków z najwyższej półki. Zawsze można sie przyczepić do tej, w sumie, prostej logiki zarzucając jej pewną naiwność polegająca na założeniu, że bossowie muszę siedzieć na najwyższych stołkach władzy, mogą sterować interesem na niedawny wzór I stratega, z tylnej kanapy. Zgoda mogę się poddać takiej weryfikacji założeń, zatem oczekuję aby mi wskazać kto i kim kierował, podać zależności i strefy wpływów, następnie skazać w uczciwym procesie i miejmy przykre polskie bagienko za sobą. Mówiąc prościej i na przykładzie, jeśli podniecamy się aferą pt: `Subotić w mediach', to ja pytam co ten Subotić zrobił, kto nim sterował, co ja jako obywatel straciłam na jego działalności i jak mnie TV manipulowała. Następnie akty oskarżenia, świadkowie, dowody i idzie siedzieć Subotić, szef TV, politycy, którzy ich wspierali i biznesmeni, którzy sponsorowali, a my żyjemy w kraju pięknym i uczciwym. Jeśli natomiast jest tak, że pan prezes TV zatrudnił sobie pan X, który był agentem WSI, bo po pierwsze albo o tym nie wiedział, albo to mu nie przeszkadzało, po drugie pan X może nie jest świętym, ale jest fachowcem, po trzecie niczego nie ukradł, nikogo nie zabił, nie złamał prawa, po czwarte prezes rozlicza sie z Urzędem Skarbowym i nie ma wizyt u prokuratora, to co mnie może obchodzić pan Subotić i decyzje kadrowe prezesa? Mnie to może obchodzić tyle, co zainteresowania kulinarne prezenterki pogody, albo z kim śpi realizator dźwięku. Od tego czy pan agent WSI mnie manipuluje czy też nie jestem ja sam, nikt i nic nie jest mnie w stanie przykuć do tej czy innej stacji, nikt nie jest w stanie nałożyć mi embarga na myślenie, po co zatem to larum i ta nadmierna troska o mnie jako widza, czytelnika, słuchacza. No tak, ale ja sobie mogę tu wykładać oczywistości, tymczasem władzy nie oto chodzi, bym ja myślał, władzy chodzi o to by mną właśnie manipulować, ale już we właściwy, `patriotyczny', `konserwatywny' sposób, no i oczywiście po bożemu, bo władza IVRP bogobojna jak żadna inna. Dlaczego uważam, że próbuje się mną manipulować i to w prostacki ordynarny sposób. Ano znów będę musiał wyliczać. Po pierwsze ta doskonała władza, będąca w posiadaniu najbardziej tajnych z tajnych informacji diluje nimi na lewo i prawo, przepraszam zagalopowełm się zdecydowani na prawo diluje, jeśli władza spróbuje sie tłumaczyć, że to nie ona to powiem władzy, że ona w ogóle się w ten sposób nie powinna odzywać, bo jeśli to prawda, to władza jest kompletnie do władzy nie przygotowana, władza po prostu nie panuje nad elementarnymi funkcjami sprawowania władzy. Po drugie władza podaje nazwiska pracowników tajnych służb, które są bogu ducha winne, jak taki Subotić na przykład. Dlaczego tak uważam, to proste. Uważam tak ponieważ ta najbardziej surowa z surowych i porządkująca z porządkujących władz, mając na widelcu groźnego agenta, członka zdefiniowanej przez władzę mafii nie robi nic poza machaniem widelcem, tak aby publice ciekła ślinka. No cóż ja nie mam ani skłonności, ani apetytu, tak jak władza na potrawy z ludzkiego mięsa, wiec mnie ta zachęta do skonsumowania jakiegoś bliżej niedookreślonego pracownika technicznego komercyjnej TV jako płotki nie interesuje. Można też spytać, dlaczego sie tak upieram przy tym nieszczęsnym Suboticiu i dlaczego uważam, że to zapowiedź tego co nas czeka, a czeka nas kupa śmiechu i sztucznej sensacji. Jak to dlaczego? Przecież chyba nikt o zdrowych zmysłach nie oczekuje, że ktoś taki jak Macierewicz i jego koło różańcowe pozbawiając się wszystkich możliwych świadków koronnych poprzez lincz całego WSI wygrzebie cokolwiek innego niż nieistotne świstki, których chłopaki z WSI nie zdarzyły sprzątnąć. To chyba nawet dla najbardziej śliniących się klientów kolejnych sensacji na widelcu powinno być oczywiste, a jeśli nie jest to właśnie sprowadzam oczekujące tłumy na ziemię. Druga przesłanka jest taka, że buduje sie sztuczne zamieszanie napina się atmosferę jak przed walką wieczoru, a tu raptem dwa małe koguciki po 160 cm każdy beą walczyć między sobą o to, który wyjawi kilka i tu uwaga Drugorzędnych nazwisk dziennikarzy i oczywiście dobrze byłoby to podać jakiś dzień przed wyborami no najwyżej dwa dni. To, że nazwiska są drugorzędne zapowiedział już sam pierwszy po bracie, zatem nie ma nawet małej chmury, a ulewę zapowiada się z błyskawicami. Cała ta akcja to już ostanie podrygi wielkiej nagonki, nie będzie żadnej rewolucji, żadnych wielkich nazwisk, będą nieświeże płotki i puste haczyki na wędkach, będzie żenada. Po całej tej sztucznie nadmuchanej żabie zostanie na parę dni lekki niesmak i nieświeży zapach, przejdziemy przez to bez większych problemów i powoli będziemy patrzeć na spadające słupki coraz bardziej ośmieszającej się władzy. WSI to miał być największy hit, nie będzie żadnego hitu, będą jakieś rozpaczliwe przyśpiewki ludowe, będzie publicystyka, nie polecą żadne głowy, może przesunie się kilku średniej klasy dziennikarzy do działu technicznego i to tyle zamieszania. Pozostanie modlitwa za Mazura, bo to już nawet nie deska, a ostatnia listewka ratunku. Pisałam wielokrotnie, że nie wierzę, aby w Polsce nie było struktur patologicznych na dużą skalę, one są, ale nie wierzę też, aby ci amatorzy w komżach byli w stanie te układy rozbić, ponieważ intelektualnie i kompetencyjnie roztaczają sobą obraz nędzy i rozpaczy, a ci których ścigają przerastają ich kilkakrotnie inteligencją i wiedzą. To tyle na dziś w cyklu `Dlaczego IVRP to k5raj dwóch sfrustrowanych bliźniaków, którymi rządzi były kierownik PGR'. matka_kurka, 04.11.2006 11:34 Prezydent powołał nowego prezesa Trybunału Konstytucyjnego Odpowiedz Link