wstachera
06.01.07, 12:46
Grudzień obfitował w wiele ciekawych wydarzeń. Powoli klaruje się sytuacja
polityczna w naszym mieście. Posty internautów na tym forum potwierdzają, że
wbrew prognozom przedwyborczym, w Ząbkach nie powstała żadna koalicja
proreformatorska. W Sejmie zamiast oczekiwanego PO-PiSu powstał Samo-PiS.
Analogicznie w gminie - do PO-PiSu nie doszło. Mamy natomiast Bo-PiS.
Nikt go co prawda nie ogłosił, ale przebieg głosowań w Radzie Miasta
jednoznacznie to potwierdza. Nie chodzi mi tu nawet o uchwałę w kwestii
wynagrodzenia Burmistrza Miasta na maksymalnym – dozwolonym prawnie poziomie
(tu można dyskutować, czy dać maksa i oczekiwać uczciwości, kompetencji i
skuteczności, czy pensje podwyższyć dopiero po potwierdzeniu tych walorów),
ale o tryb pracy nad budżetem 2007 roku.
Pomimo tego, że Rada Miasta powołała swoje komisje ledwie kilka dni temu i
komisje te na pierwszych swoich posiedzeniach zdołały jedynie przygotować
szereg pytań do projektu budżetu, PiS i Wspólnota uznały, że budżet trzeba
przyjąć jak najszybciej (chociaż prawo dozwala działać Burmistrzowi na
prowizorium budżetowym do końca marca). Wniosek Komisji Gospodarczej o
skierowanie projektu uchwały budżetowej do dalszych prac w komisjach z
ustaleniem ostatecznego terminu uchwalenia budżetu na 15 lutego został przez
koalicję odrzucony. Komisje Gospodarcza i Rewizyjna na Sesji próbowały
jeszcze dociekać, dlaczego są takie a nie inne kwoty w tym projekcie, ale
nie było im to dane, bo radny Połomski (Wspólnota) postawił wniosek formalny
o zamknięcie listy mówców i ograniczenie wystąpień do 3 minut, który to
koalicja PiS+Wspólnota przyjęła. Pomysł, żeby o najważniejszej uchwale w
mieście, można było tylko mówić przez trzy minuty, to zupełnie nowatorskie
podejście do samorządności.
A było wiele istotnych i trudnych kwestii oraz pytań:
- plan inwestycyjny (np. budowa ulic Powstańców, Kopernika, Popiełuszki);
- wzrost zadłużenia miasta do ponad 20%, przy równoczesnym wzroście nakładów
na administracje w samym Urzędzie Miasta (wynagrodzenia+pochodne) z 2 mln 285
tys. zł w planie 2006 roku do 2 mln 805 tys. zł planowanych na 2007 rok (tj.
o 22,7%)
- dlaczego planowane są „papierowe” dochody (np. ze sprzedaży gruntów na
poziomie 2,9 mln zł, chociaż Burmistrz oświadczył, że planuje sprzedać
jedynie drobne powierzchnie np. na poszerzenie działek sąsiednich);
- dlaczego nowy Burmistrz przewiduje pozyskać w 2007 roku jeszcze mniej
funduszy zewnętrznych (unijnych) niż w swoim projekcie planował poprzedni
Burmistrz.
To wszystko są istotne kwestie, na które być może radni uzyskaliby
satysfakcjonujące odpowiedzi, ale... koalicja uznała, że nie ma potrzeby
dyskutować o budżecie. Jedyną zmiana, jaką bez mała rzutem na taśmę, udało
się wprowadzić do budżetu było wygospodarowanie 1 mln zł „wolnych środków” i
przeznaczenie ich na budowę sieci wodociągowej w drodze wojewódzkiej DW634
(bez zwiększania zadłużenia, nikomu nic nie zabierając). Wiadomo, że
Mazowiecki Zarząd Dróg Wojewódzkich planuje modernizację tej trasy przez
Ząbki. Są projekty. Jakbyśmy wyglądali jako miasto, gdyby najpierw MZDW
wyremontował drogę i chodniki, a my za rok byśmy weszli z piłami i cięciem
asfaltu pod wodociąg. W tym miejscu chciałem podziękować radnym z PO i tym
radnym z PiSu i Wspólnoty, którzy poparli nasz wniosek.
Inny przykład potwierdzający koalicję Bo-PiS to brak zmian w Urzędzie Miasta.
Jedyną osobą, która utraciła prace w Urzędzie po wyborach jest wiceburmistrz.
Te same osoby pozostają na stanowiskach Skarbnika, Sekretarza i kierowników
wszystkich referatów. Żeby była jasność. CNZ głosował za p. Żmijewską na
stanowisku Skarbnika Gminy, bo jeżeli wolą Burmistrza jest pracować z tą
osobą, nie zamierzamy tego utrudniać. Trudno jednak moim rozmówcom
racjonalnie uzasadnić dalszą pracę niektórych osób np. p. Marzocha na
stanowisku Sekretarza. Wszak sam Robert Perkowski na swoim forum przed
wyborami, tak pisał: „Logiczne jest, że osoby na takich stanowiskach jak Z-ca
Burmistrza czy Sekretarz są zmieniane razem z Burmistrzem.”
Zacytujmy też inne przedwyborcze wypowiedzi Roberta Perkowskiego na forum
www.perkowski.pl. w wątku Grzechy i grzeszki Jerzego B. – czyli to czego nie
powinno się robić będąc burmistrzem.
- "Fikcyjny przetarg rok po wykonaniu inwestycji... Zgłoszenie sprawy do
prokuratury nic nie pomogło. Wygrała nieposzlakowana opinia Jerzego B. Obyło
się bez jakiejkolwiek kary, nagany czy upomnienia."
- "Tak, zgadzam się z Panem, że sprawy poruszane w tym wątku są niemal
niewyobrażalne, a jednak prawdziwe. Wielka szkoda, że wiele z nich nie było
podanych do publicznej wiadomości."
- "Dla Pana wiadomości podam jeszcze, że zarówno obecny Burmistrz jak również
jego były zastępca są punktem zainteresowania organów ścigania. Prokuratura
obecnie prowadzi co najmniej dwa postępowania w stosunku do tych dwóch osób."
- "Pomimo, iż Radni zwracali uwagę Burmistrzowi by dopełnił formalności i
uzyskał pozwolenie na budowę tej drogi, pozwolenia nie było. Najdziwniejsze
jest to, że w owym czasie Burmistrz sam wydawał tego typu pozwolenia,
dlaczego więc nie chciał wydać na swoją inwestycję? Chyba tylko z czystej
przekory."
Po wyborach, w swoim expose, Burmistrz Perkowski o byłym Burmistrzu
Boksznajderze mówi już trochę co innego: „W tym miejscu chciałbym bardzo
podziękować mojemu poprzednikowi panu burmistrzowi Jerzemu Boksznajderowi,
który nie ukrywając włożył kawałek swojego życia, kawałek siebie w to miasto,
w Ząbki. Nieprzerwanie pełniąc funkcję burmistrza od 1994 r. Pozwolę sobie
zacytować słów Jana Pawła II, które bardzo tutaj, w odpowiedni sposób oddadzą
służbę pana Jerzego Boksznajdera dla naszego miasta, dla nas
wszystkich. „Człowiek jest wielki, nie przez to co ma, nie przez to kim jest,
lecz przez to czym dzieli się z innymi” Pozwolę sobie zauważyć tutaj, że tak
naprawdę pan burmistrz dzielił się samym sobą z mieszkańcami naszego miasta,
z pracownikami, ze wszystkimi, którzy mieli do niego zaufanie, którzy mieli z
nim kontakt. Za to wszystko dla pana burmistrza dziękuję w swoim imieniu, ale
wiem również, że w imieniu mieszkańców całego miasta. Obiecuję dla pana
burmistrza, jak również dla wszystkich zgromadzonych państwa, że będę starał
się korzystać z najlepszych doświadczeń i najlepszych możliwych wzorów, które
uważam, że należy powielać.”
Pewien z mieszkańców osiedla przy ul. Powstańców zapytał się mnie wprost, czy
wiem co takiego wydarzyło się pomiędzy I a II turą wyborów, że niedawni
przeciwnicy, dzisiaj tak ściśle współpracują? Niestety nie znam odpowiedzi na
to pytanie. Zastanawiając się nad nim, przypomniałem sobie tylko historię
sprzed czterech lat, kiedy Jacek S. jeszcze jako kandydat na radnego z rejonu
ul. Powstańców totalnie krytykował p. Boksznajdera (czym zaskarbił sobie
głosy wyborców), a przed drugą turą (już jako radny) nie chciał nawet
publicznie poprzeć przeciwnika p. Boksznajdera w drugiej turze - Krzysztofa
Słomkę (z listy którego kandydował). Do momentu kiedy nie został przyłapany
w Makro na przeklejaniu kodów kreskowych (i nie zrezygnował z funkcji
radnego) był bliskim współpracownikiem burmistrza Boksznajdera. Czyżby, jak
już ktoś tu na forum napisał: wiele się musiało zmienić, aby wszystko zostało
po staremu. Mam nadzieję, że się myli.
Za miesiąc m.in. napiszę trochę o komunikacji i jak się tworzy w Ząbkach
strategie.
radny Waldemar Stachera (CNZ)
Poprzedni felieton:
Listopad 2006 - forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=97&w=53952781