mama-cudownego-misia
12.05.08, 12:37
Dziewczyny,
Uspokójcie mnie, albo powiedzcie, co robię źle.
Małgosia (korygowane prawie 9, metrykalnie 11, ur. 31/32 t.c., 1200 g) od
miesiąca stanęła wagowo na 8500, i ani ruszy. Przedtem jadła fatalnie, ale
przybierała te 300-400 g miesięcznie, a teraz nic. Wprawdzie przyplątała nam
się (albo raczej ujawniła) przeczulica przełyku, ale chyba powoli z tego
wychodzimy. Teraz jada mniej wiecej tak (to wynik z wczoraj):
2.00 - 150 ml kaszki
5.20 - 110 ml kaszki
9.00 - 120 ml kaszki
- 30 ml wody
13.00 - 150 ml zupki jarzynowej z dodatkowym mięsem, łyżką kaszki i łyżką oliwy,
- 30 ml przecieru z malin z kleikiem
15.00 - 110 ml kaszki
- 20 ml wody
20.00 - 140 kaszki + dicoflor
23.15 - 140 ml kaszki
Owszem, powinna na jeden posiłek wcinać około 180 ml, ale nie da rady jej tyle
wepchnąć. Te kaszki robię treściwe, i sama nie wiem, czym by tu ją ruszyć
wagowo, bo na sinlac ma uczulenie. Ten najpierw spadek wagi (o 150 g), a potem
brak przyrostu sie zbiegł i z przeczulicą przełyku, i z raczkowaniem... Może
to tak ma być?
Dodam, że przebadana została na wszystko, co mi przyszło do głowy i co Wyście
doradziły, i wszystko wyszło ok. Poza tym dla poprawy apetytu jest na dworze
jakieś 4-5 godzin, a pomiędzy ma cały czas otwarte okna...
I co teraz?