Dodaj do ulubionych

Wzięłybyście faceta z dzieckiem?

30.10.03, 23:10
Witam na tym forum!

Ostatnio często tu zaglądam, ciekawe tematy, bo i problemy trudne...

Mam do Was pytanie, jw. czy wzięłybyście sobie faceta do domu, ale razem z
dzieckiem/dziećmi, nie weekendowym, ale na co dzień i to od "początku
znajomości", a nie gdy już minie kilka wspólnych lat życia?

Skąd to pytanie, już tłumaczę:
ostrzegam często męża, że jeśli znajdzie sobie nową panią i zechce mnie
zostawić, to spakuję mu walizkę, ale również oddam mu dziecko/dzieci(na
razie mamy jedno) i niech sielanka wtedy trwa...
Jestem w stanie płacić niewygórowane alimetnysmile

czy mając takie doświadczenia z dziećmi facetów, o których piszecie
(dezorganizacji dnia, o potrzebie dostosowania życia swojej rodziny do
planów ex, itd.) zdecydowałybyście się na taki układ? Po jakim czasie
wróciłby niewierny małżonek???

Pozdrawiam serdecznie i proszę o odpowiedzi...
Obserwuj wątek
    • kasjusz3 Re: Wzięłybyście faceta z dzieckiem? 31.10.03, 06:18
      Witaj

      Myślę, ze problem, z którym borykają się często "macochy" nie polega głównie
      na fakcie istnienia dziecka jako takiego, lecz na istnieniu
      swoistego "trójkąta" - mąż lub partner - dziecko - matka dziecka, czyli była
      zona lub partnerka. Tym samym największa ilość nieporozumień, nie wynika z
      kontaktów z dzieckiem, lecz z tego, że, przynajmniej do czasu, kiedy dziecko
      stanie się mniej lub bardziej dorosłe w kontaktach tych partycypuje matka
      dziecka, stając sie poniekąd złem koniecznym w związku.
      W momencie, kiedy decyduje się związać z kimś, kto ma na swoim koncie nieudany
      związek w gre zazwyczaj wchodzą spore emocje. Z perspektywy kobiety jest to
      często zadrość o przeszłość, o to, że osoba, którą kochamy, kochała kiedys
      kogoś na tyle, by razem z nim powołac nowe zycie. Oczywiście, rzeczywistość
      jest nierzadko bardziej trywialna. Dzieci nie zawsze rodzą się z przemyślanych
      decyzji i nie wiadomo jak wygórowanych uczuć, lecz zazwyczaj, niezaleznie od
      okoliczności towarzyszących pierwiatek zazdrości o wyzej wspomnianą przeszłośc
      jest spory.

      Ironicznie rzecz ujmując, łatwiej byłoby stać się "macochą", gdyby nie było
      byłej żony lub gdby tamta zdecydowała się nie brac czynnego udziału w zyciu
      dziecka i jego nowej rodziny. Tym samym z pozycji "drugiej" (nie cierpię tego
      sformułowania, lecz uzywam go celowo, by jaśniej nakreślic sens) automatycznie
      stawałoby się "pierwszą" i założę się, że wiele z kobiet, które niechętnie
      odnoszą się do dzieci swoich partnerów z pierwszych związków w takiej sytuacji
      byłoby skłonnych do pokochania lub przynajmniej zaakceptowania takiego dziecka.

      Moja odpowiedź, choć bardzo hipotetyczna, byłaby więc taka:
      Wolałabym opisany przez Ciebie scenariusz, czyli jego dziecko u nas +
      biologiczna matka dziecka jako "rodzic dochodzący" niż na odwrót.

      Rozumiem, że Twoje pytanie dotyka kwestii tego, czy w przypadku, gdy dziecko
      zostaje przy odchodzącym za związku ojcu,nowa partnerka byłaby w stanie
      przyjąć na siebie obowiązki wynikające z opieki nad dzieckiem i tym samym
      zgodzic się na wynikające z tego problemy dnia codziennego, często odbiegające
      od sielanki. Wydaje mi się, ze wszystko zalezy od kwestii zaangazowania,
      faktycznego zaangazowania w związek.

      Kiedy pojawił się w moim zyciu mój obecny parner, liczyłam sie z faktem, ze
      jego dziecko moze zamieszkac u nas. Taką zresztą propozycje wysunęła jego była
      żona. Skończyło się zupełnie inaczej - dziecko zostało przy niej, stąd tez
      jako odpowiedz podaję jedynie hipotezę.
      Nie jestem w stanie stwierdzic, czy i jak przetrwałby nasz związek.
      Na pewno byłby inny.
      Trudno jest mi równiez wypowiadać się za inne kobiety, postawione w podobnej
      sytuacji. Moze one same się wypowiedzą.

      Pozdrawiam
      Kasjusz
      • mikawi Re: Wzięłybyście faceta z dzieckiem? 31.10.03, 09:07
        z pełną odpowiedzialnością - tak, wzięłabym mojego M. z jego dziećmi i z pełną
        odpowiedzialnością mówię, że wolałabym to rozwiązanie niż obecne (p.s. nie
        chciałabym alimentów od byłej)
        ja byłabym szczęśliwa bo miałabym spokój z jej humorami, ona byłaby szczęśliwa
        (?) bo nie miałaby juz powodów do narzekań że tak jej ciężko i dzieci tyle
        kosztują, M. byłby szczęśliwy bo dzieci miałby na codzień i nie musiałby byc
        uzależniony od królowej matki czy może się z nimi zobaczyc czy nie, no sielanka
        po prostu. A i dzieci może w tym wszystkim miałyby zdrowsze podejście do
        pewnych spraw, bo M. z pewnością nie wzbudzałby w nich poczucia winy, jeśliby
        chciały spędzić jakiś czas z matką
        • ka.ga Re: Wzięłybyście faceta z dzieckiem? 31.10.03, 09:40
          Kasjusz wlasciwie napisala to, co moglabym i ja napisac.
          Dodam tylko, ze u nas trwaly nawet rozmowy na ten temat. Byl czas, kiedy
          ex "miala dosyc" dziecka i stwierdzila; "Niech sie teraz toba tatus pozajmuje"
          Zgodzilam sie, zeby corka meza mieszkala z nami, bralismy to pod uwage nawet
          przy kupnie mieszkania.
          Kiedy jednak mialo dojsc do ustalania konkretow, sprawa spalila na panewce.
          Oczywiscie chodzilo o pieniadze.
          Uwazam podobnie jak Mikawi, ze sytuacja, kiedy dziecko mieszkaloby z nami, w
          pelnej rodzinie, bez humorow i histerii z powodu spotkan z drugim rodzicem,
          bylaby zdrowsza.
          • ashan Re: Wzięłybyście faceta z dzieckiem? 31.10.03, 09:58
            Dziewczyny mają rację: problem nie w dziecku, a w jego "nierozerwalności" z
            mamą. A dokładniej w sytuacji ciągłego podporządkowywania jej naszych planów.
            I to dotyczy nie tylko mojego męża i mnie, ale dzieci, a pośrednio całej
            reszty rodziny (np. w czasie świąt). Nie chodzi bynajmniej o to, ze trzeba jej
            plany uwazględniać smile,bo to oczywiste, ale im podporządkować, bo jak coś się
            nie podoba, to przecież Mały nie musi widzieć się z tatą...
            A odnośnie alimentów... Naszej eksi nie byłoby stać na płacenie takich
            alimentów, jakie wymogła na moim szanownym... Nie mówiąc o tym, ze mieszka w
            naszym wspólnym mieszkaniu (właśnie dlatego, że opiekuje się dzieckiem).
            pozdrawiam
            ashan
            • mikawi Re: Wzięłybyście faceta z dzieckiem? 31.10.03, 10:07
              co do alimentów, "naszej" też nie byloby stać na tyle, zresztą po wyjściu z
              sali sądowej z uśmiechem stwierdziła że "ona by w życiu nie dała się wrobić w
              takie alimenty" (no comments)
      • jayin Re: Wzięłybyście faceta z dzieckiem? 02.11.03, 18:00
        kasjusz3 napisała:

        > Myślę, ze problem, z którym borykają się często "macochy" nie polega głównie
        > na fakcie istnienia dziecka jako takiego, lecz na istnieniu
        > swoistego "trójkąta" - mąż lub partner - dziecko - matka dziecka, czyli była
        > zona lub partnerka. Tym samym największa ilość nieporozumień, nie wynika z
        > kontaktów z dzieckiem, lecz z tego, że, przynajmniej do czasu, kiedy dziecko
        > stanie się mniej lub bardziej dorosłe w kontaktach tych partycypuje matka
        > dziecka, stając sie poniekąd złem koniecznym w związku.
        (...)
        > Ironicznie rzecz ujmując, łatwiej byłoby stać się "macochą", gdyby nie było
        > byłej żony lub gdby tamta zdecydowała się nie brac czynnego udziału w zyciu
        > dziecka i jego nowej rodziny.
        (...)
        > Moja odpowiedź, choć bardzo hipotetyczna, byłaby więc taka:
        > Wolałabym opisany przez Ciebie scenariusz, czyli jego dziecko u nas +
        > biologiczna matka dziecka jako "rodzic dochodzący" niż na odwrót.


        No i ja mam identyczne zdanie na ten temat co Kasjusz.
        Nic dodać nic ująć.

        pozdr.
        Joanna
    • konkubinka Re: Wzięłybyście faceta z dzieckiem? 31.10.03, 09:58
      ja nie zdecydowalabym sie na oddanie dzieci, chyba ze nie moglabym w ogole dac
      im nic z siebie.
      W naszej sytuacji wolalabym zeby dziecko M bylo z nami i napewno M nie wrocilby
      do zony.
    • ashan Re: Wzięłybyście faceta z dzieckiem? 31.10.03, 10:09
      robszym napisała:


      > Po jakim czasie
      > wróciłby niewierny małżonek???

      1. skąd założenie, że rodzice dziecka są małżeństwem? smile
      2. skąd założenie, że facet przeskakuje "z łóżka do łóżka"? wink)) wiele
      piszących tu osób poznało swojego partnera już po jego rozwodzie, albo w
      trakcie...
      3. skąd pomysł, że musiałby wracać akurat do małżonki (jeśli już się przy tym
      upierać)? Nie wydaje Ci się możliwe, że facet może sam wychowywać swoje
      dziecko? smile

      chyba, że prosisz o pomoc w rozwiązaniu swojego problemu, ale nie znamy ani
      Twojego męża ani jego wybranki (?) ani Ciebie..... smile))))
      pozdrawiam serdecznie
      ashan
    • asiek25 Re: Wzięłybyście faceta z dzieckiem? 31.10.03, 10:14
      Ja też wzięłabym mojego faceta z dziećmi do swojego domu. Nie byłoby ciągłych
      awantur z byłą o dzieci, nie byłoby tych szantaży kiedy on ma się z nimi
      spotkać, nie byłoby samotnie spędzanych popołudni i czasami weekendów, więcej
      pieniędzy zostałoby nam w kieszeni, bo nie byłoby wtedy tak wygórowanych
      alimentów. Dla mnie mieszkanie z dziećmi mojego faceta to same plusy w
      porównaniu z sytuacją, kiedy one mieszkają z matką.
      A tak z drugiej strony nigdy nie oddałabym swoich dzieci facetowi, który
      chciałby ode mnie odejść. To chyba nie jest dobra metoda na to, aby go
      zatrzymać. Dzieci to nie karta przetargowa w konfliktach rodziców.
      • aagacia Re: Wzięłybyście faceta z dzieckiem? 31.10.03, 12:45
        NIGDY W ZYCIU NIE ODDALABYM SWOJEGO DZIECKA...
        za zadne skarby swiata..

        nadie chetnie bysmy wzieli a grzes to by chyba eks pod niebo wyslawial wink
        inna sprawa ze dla nadii byloby to straszne bo jest bardzo z mama zwiazana...
        i jesli chodzi o kontakty to nie do konca tak ze to my musimy sie
        dostosowywac - ona tez czesto idzie nam na ustepstwa..
        • aniaasi Re: Wzięłybyście faceta z dzieckiem? 31.10.03, 13:13
          Ja jak Aagacia - nie oddałabym NIKOMU mojego dziecka choćby walił się świat.
          NIGDY.
          Ale jak rozumiem, pytanie autorki Robszym było czysto teoretyczne. smile

          Natomiast w odróżnieniu od Was, nie zdecydowałabym się chyba na związek
          z "całym dobrodziejstem inwentarza". Pewnie ze względu na to, że nasze
          początki były baaaardzo trudne i burzliwe, mieliśmy wiele kłopotów natury
          technicznej, rodzinnej, mieszkaniowej i... naszej własnej charakterologicznej.
          Gdyby mała była z nami non-stop żadne z nas by tego chyba nie wytrzymało,
          natomiast to nie oznaczałoby powrotu do pierwszej żony.

          Ponieważ jak już mówiłam ja zła kobieta jestem, to na pytanie tytułowe
          odpowiadam nie.


          A z drugiej strony, czy każda z nas przypadkiem nie dokonała wyboru "biorąc"
          sobie właśnie faceta z dzieckiem...? Chyba mam sprzeczność wink
          A.
    • mkatarynka.edziecko Re: Wzięłybyście faceta z dzieckiem? 31.10.03, 13:33
      No to ja się wyłamię...
      Ja jednak nie zdecydowałabym się na wspólne zamieszkanie z Olą. Swego czasu
      nawet taki pomysł zaświtał i wtedy zgodziłam się chyba zbyt pochopnie. Nie
      doszło do tego i całe szczęście.
      Z tym, że prawdopodobnie napisałbym coś innego gdyby Ola była małą dziewczynką
      a kontakty z jej mamą byłyby częstsze i naznaczone jakimiś aferami czy wręcz
      awanturami. Ponieważ u nas w zasadzie już nie ma takich problemów (nie mówię,
      że nie było...) to obecnej sytuacji nie chciałbym zmieniać.

      Natomiast zdecydowanie popieram głosy mówiące, że dzieci nie mogą być kartą
      przetargową w sporze rodziców. Jakby te dzieci się czuły gdyby wiedziały, ze
      traktuje się je tak przedmiotowo? Ja za skarby świata nie oddałabym swojego
      dziecka (dzieci) bez względu na cel jaki by temu przyświecał.
    • robszym Re: Wzięłybyście faceta z dzieckiem? 31.10.03, 16:56
      Dzięki za wypowiedzi!

      Mój problem na razie jest teoretyczny, niemniej jednak "od zawsze", nawet jak
      byłam bezdzietna uważałam, że w przypadku rozstania oddam mężowi/facetowi
      dziecko/. Co dziwniejsze, nawet jak zostałam mamą w tej kwestii zdania nie
      zmieniłam, i czasem dziwię się samej sobie.
      Oddając dziecko nie chciałabym znikać z jego życia(są spotkania, ferie, święta)

      Odwracając sytuację, sama faceta z dzieckiem bym nie wzięłasmile(i dlatego
      zastanawiem się, czy byłyby jakieś chętnesmile.
      • mkatarynka.edziecko Re: Wzięłybyście faceta z dzieckiem? 04.11.03, 09:17
        Ciekawi mnie Twoje podejście do sprawy.
        Czy mogłabyś rozwinąc swoją wypowiedź w kwestii oddania dziecka partnerowi? W
        jakim wieku jest Twoje dziecko (dzieci)? Czy partner odgrywa w jego życiu
        większą rolę niż Ty - tzn czy np. zajmuje się nim częściej lub więcej niż Ty?
        Dlaczego zdecydowałabyś się oddać mu dzieko w razie rozstania - czy np
        dlatego, że łatwiej by było ułożyć sobie życie?

        Bo, że nie "wzięłabyś" faceta z dzieckiem to akurat doskonale rozumiem smile)))
        • ashan Re: Wzięłybyście faceta z dzieckiem? 04.11.03, 09:38






          Re: Pantoflarz?!
          Autor: robszym
          Data: 24.07.2003 14:09 + dodaj do ulubionych wątków

          + odpowiedz na list

          + odpowiedz cytując

          -------------------------------------------------------------------------------
          -
          hej!
          Na razie jestem mamą niepracującą, a mąż tyra od rana do wieczora(8-18.30)W
          ciągu tygodnia w domu nie robi nic,(tzn. opiekuje się dzieckiem od 7-8 rano a
          ja odsypiam nocne wstawanie, i od 19-20, ja wtedy odpoczywam po całym dniu)
          bo jest padnięty i nie mam sumienia go jeszcze zadręczać robotami. W weekend
          jest nieco inaczej, sprzątamy razem, ja gotuję, on zajmuje się dzieckiem,
          pierzemy(ładujemy pralkę)kto tam ma potrzebę.
          Zakupy zawsze robię ja, bo on nie znosi marketów, i jak już tam go puszczę to
          nakupuje za dużo i się wściekam na niego.
          Zapomniałam dodać, że mąż funduje mi nianię na 3 godziny dziennie, robię wtedy
          to, na co mam ochotę, chociaż niania wynajęta jest na pisanie mojej magisterki
          ( ale jakoś mi nie idzie...)
          Czy on jest pantoflarzem? Nie wiem, ale nie przejmuj się opiniami kolegów
          twego męża, i konsekwentnie pilnuj podziału obowiązków!
          Pozdrawiam, Ania.

          -----------------------------------------
          Nie mogłam wkleić linku sad, to skopiowałam smile. Tu masz chyba odpowiedź na
          część pytań...

          pozdrawiam smile
        • robszym Re: Wzięłybyście faceta z dzieckiem? 08.11.03, 01:28
          mkatarynka.edziecko napisała:

          > Ciekawi mnie Twoje podejście do sprawy.
          > Czy mogłabyś rozwinąc swoją wypowiedź w kwestii oddania dziecka partnerowi?

          Chyba nigdy nie miałam silnie rozwiniętego instynktu macierzyńskiego, dziecko
          jest z nami na wyraźne życzenie męża, oczywiście kocham swoje dziecko,
          opiekuję się nim jak należy, ale nie mogę powiedzieć, że nie wyobrażam sobie
          bez niego życia(a wyraźnie mogę powiedzieć, że nie wyobrażam sobie życia bez
          swojego faceta), gdybym mogła jeszcze raz wybierać, nie jestem pewna czy
          zdecydoałabym się na macierzyństwo.

          > jakim wieku jest Twoje dziecko (dzieci)?
          14 m-cy

          Czy partner odgrywa w jego życiu
          > większą rolę niż Ty - tzn czy np. zajmuje się nim częściej lub więcej niż Ty?

          jak przeczytałaś w poście o pantoflarzach - raczej na mnie spada ciężar opieki

          > Dlaczego zdecydowałabyś się oddać mu dzieko w razie rozstania - czy np
          > dlatego, że łatwiej by było ułożyć sobie życie?

          nie wiem, tak po prostu czuję i nie chodzi tu raczej o ułożenie sobie życia po
          rozstaniu, zapewne ja nigdy nie odejdę, sytuacja więc dotyczyłaby tylko
          odchodzącego męża, który oprócz walizek musiałby zabrać jeszcze dzieci(dziś
          mam jedno, myślę, że za rok będziemy mieć następne)
          Mojemu mężowi dość przykro jest gdy tak mu przedstawiam sprawę, twierdzi, że
          jestem wyrodną matką, sam nie rozumie jak mogłabym oddać mu dzieci, ale też
          wie, że on z dziećmi rozstać by się nigdy nie chciał, więc mówi, że oczywiście
          zabierze je ze sobą.

          Oczywiście mam nadzieję, że nigdy do rozstania nie dojdzie, póki co jest
          między nami ok.
          > Bo, że nie "wzięłabyś" faceta z dzieckiem to akurat doskonale rozumiem smile)))
          >
          >
    • judytak Re: Wzięłybyście faceta z dzieckiem? 04.11.03, 12:44
      robszym napisała:

      > ostrzegam często męża, że jeśli znajdzie sobie nową panią i zechce mnie
      > zostawić, to spakuję mu walizkę, ale również oddam mu dziecko/dzieci(na
      > razie mamy jedno) i niech sielanka wtedy trwa...
      > Jestem w stanie płacić niewygórowane alimetnysmile
      >
      > czy mając takie doświadczenia z dziećmi facetów, o których piszecie
      > (dezorganizacji dnia, o potrzebie dostosowania życia swojej rodziny do
      > planów ex, itd.) zdecydowałybyście się na taki układ? Po jakim czasie
      > wróciłby niewierny małżonek???

      Jakby znalazł taką, co to go w sposób przemyślany i serdeczny przyjęła razem z
      dzieckiem, nigdy w życiu by nie wrócił do takiej, która dziecka nie chciała...

      Pozdrawiam
      Judyta
      • mkatarynka.edziecko Re: Wzięłybyście faceta z dzieckiem? 05.11.03, 14:41
        judytak napisała:


        >
        > Jakby znalazł taką, co to go w sposób przemyślany i serdeczny przyjęła razem
        z
        > dzieckiem, nigdy w życiu by nie wrócił do takiej, która dziecka nie
        chciała...

        Wyczuwam tu połajankę... Nie rozumiem dlaczego. Chciałabym, żebyśmy,
        szczególnie na tym forum postarały się zrozumieć wzajemnie a nie od razu
        krytykować. Ja, pisząc, że nie oddałabym swojego dziecka nie miałam w domyśle
        stwierdzenia, że jak któraś matka odda to znaczy, że jest złą matką i należy
        ją zlinczować. Przecież każdy ma inną sytuację, inne poglądy, inny sposób na
        życie...
        Jejku, dziewczyny, czemu jesteśmy takie zasadnicze?... sad((((
        • mamaadama4 Re: Wzięłybyście faceta z dzieckiem? 05.11.03, 21:06
          Mkatarynka, nie myslę, żeby to była połajanka. Jeżeli juz to "przytyk" do
          robszym, która w sobie tylko wiadomym celu zrobiła u nas ankietę. Dalej nie
          rozumiem - ona chciała nasze wypowiedzi sobie wydrukowac i męzowi przed oczami
          machać?
          danka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka