Dodaj do ulubionych

wyzwolona "cudowna" teściowa

24.04.09, 10:49
Czytam rózne wątki dotyczace teściowej na tym forum i dochodze do
wniosku że nie tylko ja mam z teściową problem, a nawet niektórzy
maja gorsze problemy. Niestety moja tesciowa nie należy do tych
nielicznych cudownych.
Kiedy poznałam mojego męża nie ssadziłam że wraz z nim bede musiała
dostosować sie do jego mamusi.Wszystko byłoby dobrze gdyby nie to że
moj mąz jest bardzo zwiazany ze swoją mamą. Mieszkamy oddzielnie ale
i tak czesto jeżdzimy do tesciów. Moja teściowa jest bardzo aktywna
kobieta, ma swoj sklep z artykułami plastycznymi i sama maluje
obrazy. Pomijam fakt że potem kazdemu je wciska. Był czas ze kazda
nasza decyzja musiała być zaakceptowana przez "głowe rodziny"
czyli "mamusie". W tym roku zarządziła że bierzemy ślub koscielny
i "robimy" (tzn. ona nam robi) wesele. Sale ogladaliśmy jedna wiec
nie bylo wyboru w dodatku był tylko jeden termin, zespołu tez nie
wybieraliśmy bo tesciowa nam juz załatwiła zespól nawet nie wiedzac
jak graja.
Dodatkowo w grudniu urodziłam coreczke i w dzień wesela bedzie miała
7 miesiecy a ja ją bede musiała zostawić na dwa dni, w maju kończy
mi sie macierzyński i nie wiem co z moją praca. Szlag mnie trafiał
na początku teraz przyjełam to do wiadomości, bo wnic nie moge
zrobic. Probowaliśmy rozmawiać o tym ze moze bysmy z tego
zrezygnowali ale niestety nie udało sie. Mamusia zarzadziła i juz,
przeciez trzeba sie pokazac.
W pewnym momencie juz nie wytrzymałam i podtrzymywana na duchu przez
meza postanowiłam porozmawiać szczerze z moja tesciowa. Nie opłacało
sie. Nasłuchałam sie ze jestem chamska wulgarna i na kazdym kroku ją
obrazam, pomimo tego ze zawsze strofuje mojego meża a jej syna zeby
sie nie nabijał z własnej matki.W kazdym razie wyszło na to ze to ja
jestem ta zła a ona chce tylko dla nas dobrze.Uwielbia kazdemu
układac zycie nie zwarzajac na plany innych. Ma być tak jak ona chce
i juz. Do domu po rozmowie z nia wrociłam do domu strasznie
zdołowana. Normalne jest że moja tesciowa kupuje ubrania mojemu
mezowi i przy kazdej wizycie stwierdza ze moj małzonek jest
strasznie chudziutki patrzac wymownie na mnie.
Ostatnio robiliśmy chrzciny naszej małej u tesciow w domu.
Przyjechałam do nich tydzień wczesniej zeby pomoc, z trzymiesiecznym
i piecioletnim dzieckiem . Tyrałam jak głupia żeby chociaż nie
powiedziała ze wszystko musi robić sama, mała u tesciów zachowuje
sie zupełnie inaczej niz w domu, potrafi budzic sie w nocy po 7 razy
z wrzaskiem i ja musze byc na chodzie, ciezko tez jest w dzień bo ma
swoje przyzwyczajenia a niestety spedzanie czasu u dziadków wyglada
zuppełnie inaczej niz w domu. Dodatkowo sie jeszcze przeziebiłam ale
doszłam do wniosku ze dam rade bo to nie potrfa długo i niebawem
wrocimy do domu.Sma z dwojka dzieci mylam tarasy, sprzatałam
łazienki i myłam podłogi, drzwi i pare innych rzeczy.Ogolnie robiłam
wszystko co chciała moja tesciowa. Kiedy już przyszedł dzień chrzcin
wstałam o godzinie szostej no bo trzeba pomoc nie wazne ze byłam
ledwo ciepła bo mała w nocy plakała. Pomagałam przez cały ranek,
jedzenie stół a w miedzy czasie dziecko. Potem wyjazd do kościoła i
powrót do domu, nic nie jadlam od rana bo nie bylo kiedy, zaczeło
sie najgorsze podawanie gosciom,u mojej tesciowej goscie są
najwazniejsi. Skonczylo sie na tym ze obiad mnie i meza ominą bo nie
dotarliśmy do stołu naczas i moja tesciowa zdazyła juz obiad
sprzatnoc akurat wtedy kiedy ja karmiłam mała. Szlag mnie trafił.
Mysle no nic moze dalej bedzie lepiej, nie było. Moja tesciowa ma
dwie synowe, mnie i przyszła synową drugiego syna. niestey druga
synowa nie musi niczego robic, zamyka sie w pokoju z syniem i
aschodzi na dół juz na sam koniec i dodatkowo trzeba jej usługiwać.
Oczywiscie dzieci nie maja. No wiec jak sie okazało cały czas
musiałam latac kolo stolu w miedzy czasie uspokajajac mała bo był
cholernie zmeczona całą tą szopką . koło 15 padałam na nos a czekał
nas jeszcze powrót do domu. Moja tesciow aoczywiscie miała bardzo
ambitne zajecie zabawiania gosci a ja cała reszte. Szlag mnie
trafiał jak słyszałam toasty za panią domu wtedy kiedy ja nawet nie
zdazyłam nic zjesc. Moja tesciowa błyszczała. No i w koncu nadszedł
genialny czas powrotu do domu. Byłam najszczesliwsza kobietą pod
słoncem, niestety zostały jeszcze naczynia do zmywania. Trafchciał
ze musieliśmy do nich przyjechac dwa dni pozniej, no i mi sie
oberwało "że zostawiła ja z garami do zmywania i ze dziewczyny
zmywały gary dwie godziny po imprezie", dziewczyny to siostry
cioteczne mojego meza, ona nawet nie ruszyła tych garów. Nie
wytrzymałam , w drodze powrotnej do domu popłakałam sie juz ze
złosci, tyrałam jak kon przez cały tydzien sprzatajac jej dom i
pomagajac w gotowaniu(bo ja gotowac u niej nie moge bo pewnie sadzi
ze nie umiem) i zajmujac sie dwojka dzieci i nawet
głupiego "dziekuje" nie uslyszałam. Od tamtej pory nie chce miec z
nia zadnego kontaktu. Moj maz twierdzi ze powinnam z nią po raz
kolejny powaznie porozmawiac, mojemu tesciowi jest za nią wstyd a ja
nie wiem co mam z tym wszystkim zrobic. Nie chce z nią rozmawiac bo
wiem jak to bedzie wygladało. Znowu wyjde na tą zła a ona sie tak
poswieca.
P{rosze powiedzcie mam z nia gadac czy dac sobie spokoj. boje sie ze
po tej rozmowie zepsuje stosunki miedzy nia a jej wnukami czyli
moimi dziecmi a nawet jednym dzieckiem bo mała reaguje na nią
placzem jak tylko sie zbliży. (to tez duzy problem bo dziecko jej
nie lubi).
Obserwuj wątek
    • bell9 Re: wyzwolona "cudowna" teściowa 25.04.09, 13:50
      no cóż, nieważne czy teściowa jest "wyzwolona" czy zaściankowa.Psują życie jednakowo.Mleko sie rozlało i trzeba posporzątać.Wg. mnie od początku dajesz sobą dyrygować:
      1.dlaczego wyszstkie Wasze sprawy,decyzje konsultujecie z mamusiamy/teściową.Przecież jesteście dorosłymy ludźmi, którzy załozyli rodzina i są za siebie odpowiedzialni????
      2.dlaczego ma być tak jak chce teściowa? czy ona jest jakimś bóstwem które należy uwielbiać i bić pokłony???
      3.czy Wy jesteście zależni od niej finansowo??? jesli tak proponuje zmienic to nawet kosztem "uboższego życia".W końcu masz męża i jego zadaniem jest utrzymać żonę i dzieci!!!
      4.wg.mnie zrobiłaś cholerny błąd zgadzając sie na chrzciny w jej domu.Nigdy bym czegoś takiego nie zrobiła i byłoby to ponad moją dumę.Moja teściowa kiedy przychodziła do nas ZAWSZE była traktowana jak gość: wszystko podane, obsłuzona, talerz zmieniony na czysty.Innej formy nie dopuściłam!!!Mogłaś zrobić w domu dla 5-6 osób( dziadkowi+chrzestni+Wy) i mniej byś się natyrała, chłop by wiedział,że musi Ci pomóc, obsłużyć ją i podziękować!A tak to się nasłuchałaś i tak jestes niedobra i niewdzięczna.To Ty musisz byc Pania sytuacji a nie na odwrót.WIĘCEJ ASERTYWNOŚCI DZIEWCZYNO!!!!
      5.W sprawie ślubu j.w..Jeśli nie widzisz w tej chwili możliwości brania ślubu to nie bierz.Co to znaczy,że ona zarządziła, a co z Wami???nie dajcie sobą manipulować.a jesli bedziecie brac ten ślub to od razu ustalić z nią co spoczywa na waszych barkach a czego oczekujecie od niej.My od teściów/rodziców chcieliśmy opłacenia tylko jedzenia,alkoholu i napojów.A cała reszta była na naszej głowie:ubranie,zdjęcia,kamera,orkiestra,zaproszenia!!!

      Usiądź z chłopem i pogadaj czego Wy chcecie a nie czego mamusia chce.Wiem z własnego doświadczenia,że mniej teściowej w zyciu tym zgodniejsze małżeństwo.A Twój MUSI zrozumieć ,że matka jest ważna ale nie najważniejsza.Najważniejsza jesteś Ty i Wasze dzieci.I nie usprawiedliwa go jak bardzo jest związany z mamusią.Wstyd aby w dorosłym życiu nie umieć odciąć pępowiny.To jest Wasze życie i Wy o nim decydujecie.A jeśli ona nie umie sie z tym pogodzić to może niech uda się do jakiegoś terapeuty! lub znajdzie sobie chłopa co zajmie jej czas i serce.

      No cóz z nią możesz pogadać, myślę,że w obecnej sytuacji już nic Ci nie zaszkodzi.Teraz chodzi o to aby "wywalczyć swoje ja".Przemyśl sobie co chcesz jej powiedzieć, jakie sparwy chcesz uregulować i pamietaj zimno,stanowczo i lodowato grzecznie.Nie pozwól aby emocje Toba targnęły i broń Boże nie dopuść do pyskówki!!!

      i jeszcze jedna rada bardzo ważna: ogranicz Wasze kontakty z nią.Im rzadziej się będziecie spotykać tym dla Was lepiej.Chłopu nie zbaraniaj dzwonić czy ją czasami odwiedzić, w końcu to jego matka.Ale czasy dyktatury juz dawno się skończyły i mamy demokrację.
      Powodzenia i napisz co osiągnęłaś!
    • barbasia017 Re: wyzwolona "cudowna" teściowa 26.04.09, 12:10
      W tym co napisała Bell jest dużo racji.Prawdziwy problem to jednak postawa męża,to on powinien porozmawiać ze swoją matką a nie Ty,jest synem toksycznej matki ,która rządzi jak szewc kopytem całą rodziną.Ja popełniłam ten błąd-zwróciłam uwagę teściowi i nie przystałam na wiele spraw ,które narzucali.Okazuje się ,że rodzic łatwiej przyjmie "nie" z ust swojego dziecka niźli jego partnera.Cokolwiek wypowiedziane przez synową lub zięcia jest traktowane jak zniewaga,która krwi wymaga.Igo masz toksyczną teściową i Wasze życie będzie w dużym stopniu zależeć od postawy męża,jeśli będzie się chował za Ciebie jak za parawan ,bo boi się przeciwstawić matce to czeka cię taka długa walka jak mnie [20-letni staż małżeński].Moj mąż dopiero parę lat temu pojął co robią jego rodzice ,jak ingerują w nasze życie ,w każdą decyzje [ośmieszając moje posunięcia za każdym razem].Dopiero gdy to jemu powiedzieli,że jest nikim i do niczego by nie doszedł gdyby nie ich dobre rady coś w nim pękło,poczuł się poniżony i obrażony do żywego.Jednak gdy mnie spotykało takie traktowanie ze strony jego rodziców milczał.Tak właśnie wygląda życie z toksycznymi -a rozmowa to z mężem ,bo to on powinien Cię chronić przed atakami swojej matki i dopóki tego nie zrozumie dopóty będziecie mieć problemy,bo Twoje "nie" nic tu nie zmieni.Teściowa będzie się mścić i to ostro.Powodzenia.
    • iga1983 Re: dzieki wielkie 26.04.09, 17:32
      Dziekuje wam bardzo za opinie, macie zupełną racje. Ogladałam sie na
      wszystkich na około i zapomniałam o sobie. Pozwoliłam sie
      zmanipulowac mojemu mezowi, mimo tego ze uwazałam tak jak wy.
      Pozwoliłam sobie wejsc na głowe i teraz musze to zmienic. Bedzie
      ostra walka. :) ale juz wiecej sobie nie pozwole.
      Dzisiaj mialam wizytacje tesciowej, porozczulała sie nad swoim
      syniem jaki on biedny jaki zmeczony i wogole a ze mna to chyba nie
      wiedziała jak rozmawiać. :) Omineło mnie dzieki bogu tłumaczenie sie
      ze wszystkich rzeczy jakie robimy. :)
      Dam rade, bo juz mam gdzies "dobre" stosunki z moja tesciową, czyli
      na jej zasadach. :)

      Dzieki jeszcze raz i pozdrawiam.
      • barbasia017 Re: dzieki wielkie 26.04.09, 17:48
        Z całego serca życzę powodzenia.Powoli a konsekwentnie postępując zajdziesz tam
        gdzie chcesz.Mam nastoletnie dzieci i uwierz mi - nie włażę w ich sprawy z
        butami jak to robili rodzice męża i mój ojciec też próbował,ale z nim szybko
        sobie poradziłam.Każdy ma prawo do prywatności ,swoich małych tajemnic ,swojego
        czasu i przestrzeni.
    • iga1983 Re: zaczełam działac 27.04.09, 07:36
      Po przeczytaniu tego co napisałyscie zaczełam działa prawie odrazu.
      Pogdałam z moim małżonkiem, postawiłam sprawe na jasno, albo on
      zacznie zwracac uwage na zachowanie swojej mamusi albo ja robie
      ogolno rodzinną awanture bo sobie nie pozwole na takie traktowanie.
      A wie ze ja jak sie wkurze to jhuz nie ma przeproś, koniec ze zle
      pojętą dyplomacja teraz ja musze zadbac o siebie. Musiałam mu
      wytłumaczyc ze juz nie jest u swojej mamusi a ma własna rodzine i
      jest za nią odpowiedzialny, zreszta zastanawiam sie nad tym czemu
      facet tego do tej pory nie zrozumiał pomimo tego ze jestesmy ze soba
      juz dwa lata. Czesto mi sie zdarza ze musze mu tłumaczyc rzeczy
      oczywiste. Fakt tez jest taki ze pozwoliłam sobie wlezc na głowe i
      przyzwyczaiłam go do tego ze ma prawie tak jak u mamusi juz dla
      swietego spokoju zajmujac sie wszystkim co dotyczy naszego domu. On
      nawet nie wie jakie sa rachunki za prad gaz albo telefony. Zmieniam
      to juz od jakiegos czasu teraz kwestia jeszcze ułozenia stosunkow z
      tesciowa i bedzie ok. Chociaz szczerze mowiac wcale nie chce miec
      ich ułozonych.:) Kiedys moja tesciowa stwierdziła zebysmy nie
      wciągały mojego meza w nasze sprawy bo sie biedny meczy, tylko
      zapomniała o tym ze nas łaczy tylko jej syn i to jest i jego sprawa
      czy ma w domu zadowoloną kobiete czy sfrustrowana i wsciekła zone.:)
      pozdrawiam.
    • iga1983 Re: pierwszy sukces 30.04.09, 09:16
      Nagadałam ostatnio mojemu mezowi o tym o kogo powinien sie troszczyc
      i sa chyba pierwsze efekty.
      Jak bumerang wrocił temat wesela, okazało sie ze najwiekszym
      problemem bedzie nasza mała coreczka bo tylko ona nie jest w stanie
      dostosowac sie do planow mojej tesciowej. Wiadomo jak to jest z
      weselem, duza zadyma przez cały dzien potem cała noc imprezowania.
      Moja mała ma 4 miesiace teraz a w dniu wesela bedzie miała 7
      miesiecy. Jakos sobie nie wyobrazam zeby wytrzymała ten meksyk tym
      bardziej ze ja nie miałabym dla niej czasu a jezeli chodzi o
      opiekunke to nie wchodzi w gre bo ona nie lubi bardzo obcych a do
      tego ja chce jeszcze troche pokarmic ja cyckiem. Do mojej tesiowej
      chyba dopiero teraz to dotarło.:) Dzwoni do mnie i mowi ze trzeba
      cos wymyslic wiec ja jej odpowiadam ze pogadam z mezem oczywiscie
      niczego nie obiecujac.Wrocił moj maz z pracy wiec mu mowie o co
      chodzi, on mi na to ze cos wymyslimy. Tłumacze mu ze za bardzo nie
      ma co wymyslic bo ona nie da sie zostawic a w dodatku ja nie bede
      jej przestawiac na butelke ze wzgledu na wesele . Potem
      opowiedziałam mu jak to moze wygladac bo to jest cały dzien i noc.
      Pomysł zeby mała była w poblizu czyli prawie z nami na weselu odrazu
      mi sie nie spodobal bo po co robic wesele skoro nie moge na nim byc
      i sie bawic.Posiedział pomyslał wzioł telefon i dzwoni do
      tesciowej.:) Słysze jak rozmawiaja, on pyta jak ona to widzi bo on
      nie widzi rozwiazania tej sytuacji , ze nie chce robic wesela
      kosztem dziecka , i jezeli ma wybierac to sprawa jest prosta bo no
      dziecka nie poswieci. Argumentem mojej tesciowej bylo to ze "ludzie
      stwierdza ze jestesmy idiotami" na co mojego meza szlak trafił i
      powiedział jej ze ma to gdzies i ze chyba maja inne priorytety.:)
      Potem byly płacze i zale do słuchawki ze strony tesciowej ze to jej
      wina bo o tym nie pomyslała i wogole jaka ona jest biedna i
      nieszczesliwa. Moj mąż sie jednak nie dał. Jestem bardzo z niego
      dumna, w koncu zachował sie jak głowa rodziny. Moze w koncu cos sie
      zacznie zmieniac jak moj maz zacznie walczyc o nasza rodzine.:)
      Pozdrawiam.
      • bell9 Re: pierwszy sukces 30.04.09, 12:25
        gratulacje, jakiś mały postęp.Tak trzymaj i pamiętaj facetami można manipulować.Ja swojemu miesiąć wczesniej(przed Bożym Narodzeniem) wspominałam,że trzeba Mikołaja dla dziecka zamówić, co upiekę, co ugotuję i tym wbijaniem do głowy zasygnalizowałam,że święta będą w domu a nie u teściowej, z którą się nie odzywam i opłatek by mi przez gardło nie przeszedł!
    • iga1983 Re: :( 02.05.09, 09:06
      Kurcze od paru dni maeczy mnie ta sytuacja z moja tesciowa. Jak sie
      okazało moj maz potrafi stawiac na swoim tylko przez telefon. A ja
      zauwazam coraz wiecj chorych sytuacji. Rozmawialam z moja druga
      połowa i on stwierdzil ze nie potrafi jej odmowic i zdaje sobie
      sprawe z tego ze moja tesciowa skrzetnie to wykorzystuje.
      Nastepnego dnia po rozmowie telefonicznej bylismy u tesciow zeby
      porozmawiac na temat wesela. Tesciowa miała focha jak cholera, ze
      mna nie rozmawiała prawie wcale mimo tego ze to moj maz sie jej
      postawił. zauwazylam ze jezeli sa sprawy dotyczace nas i sa bardziej
      powazne to tesciowa nie rozmawia z nami tylko z moim mezem, mnie w
      takich sytuacjach wogole nie zauwaza. Mam juz atrasznie dosyc tej
      sytuacji. Robi wesele tylko po to zeby sie pokazac i nie liczy sie z
      naszym zdaniem. Proby zrezygnowania z wesela niczego nie daly bo ona
      nieprzyjmuje tego do wiadomosci, ona ma swoje zdanie i ma byc tak
      jak ona chce szlag mnie normalnie trafia. Tej sytuacji nie da sie
      normalnie rozwiazac, chyba bede musiala sama to zrobic czyli
      wzniecic awanture bo jak bede liczyc na mojego meza to w zyciu nie
      doczekam sie zmian. Boze mam juz dosyc mojej tesciowej, nigdy nie
      trafilam na takiego czlowieka.
      • mama_agula Re: :( 11.05.09, 14:48
        " Proby zrezygnowania z wesela niczego nie daly bo ona
        > nieprzyjmuje tego do wiadomosci, ona ma swoje zdanie i ma byc tak
        > jak ona chce"

        Jak to nie przyjmuje tego do wiadomości? Przecież to Wy macie wziąść
        ślub a nie ona, i to jest Wasza decyzja a nie jej! Siłą Was nie
        zaciągnie do ołtarza. Ja na Twoim miejscu bym nie ustąpiła w tej
        sytuacji. A jak ona koniecznie chce wesele to niech sama sobie
        bierze ślub!
    • lila123 Re: wyzwolona "cudowna" teściowa 12.05.09, 10:48
      Nie rozmawiaj. jeżli już, to powinien zrobić to mąż. skoro już
      jesteś ta "zła" to złą pozostaniesz - bez względu na wysiłki z
      Twojej strony. Chroń dzieci przed taką toksyczną babcią. Moja córka
      po latach krytyki ze strony babci wyrosła na 12 letnią
      zakompleksioną,( jąkającą się głównie przy babci) pannę. Pomimo
      zasobu wiadomości, po zdiagnozowaniu przez Poradnię (90 %)- nie
      potrafi tego "sprzedać". Jesteś w komfortowej sytuacji mieszkając
      osobno. Mężowi dokładnie, na spokojnie, bez emocji przedstawić jak
      całąsytuację odbierasz - szczerze, bo to on musi zrozumieć. To jest
      twoja rodzina i tego się trzymaj.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka