Od niedawna mieszkam na nowym, zamkniętym osiedlu. Juz jakiś czas
temu zawarłam bliską znajomość z dumną czarną dachóweczką, którą
często spotykam samotnie spacerującą po dziedzińcu. Juz mnie
polubiła, zawsze ją głaszczę na powitanie i lubi ze mną rozmawiać.
Wracam dzisiaj po pracy, widzę siedzi na ławce. No to mówię: hej
śliczna dzień dobry! Szybciutko podbiegła do mnie, otarła się i z
małknięciem poszła w stronę swojej klatki schodowej. Po drodze
odwróciła sie i patrzy na mni...