-
Czesc,
Ja jestem klamczucha - klamie wtdy gdy powinnam powiedziec prawde.
Moje klamstekwa sa takie 'male' - klamie wtedy kiedy sie wstydze,
albo kiedy powinnam powiedziec nie, albo wtedy kiedy czuje ze ja
powinnam cos zrobic i ze powinnam sie wstydzic tego ze np. czegos
nie mam.
Podam kilka przykladow:
1. Klamie o tym co robi moj brat - dawniej wmyslalam ze jest jakims
profesjonalista a nie zwyklym robotnikiem.
2. Klamie jesli ktos prosi mnie o pomoc a ja wiem ze nie bede mo...
-
Pamiętacie ten moment, kiedy dotarło do Was, że jesteście dda?
Ja pamiętam dokładnie. Byłam u znajomego, który mi opowiedział o
terapii dda, bo akurat na nią uczęszczał. Opowiedział, dla jakich to
ludzi, z jakimi problemami, itd. Wtedy nie chciałam do siebie
dopuścić myśli, że ja przecież tak samo powinnam na taką terapię
chodzić.
A potem przeczytałam serię artykułów o dda w "Charakterach" i doszło
do mnie tak boleśnie, że to wszystko przecież o mnie, że ryczałam
pól dnia. I w...
-
wpadłam, co prawda nie sama, ale jednak, na to co znaczy zrozumieć naszych
rodziców. Do tej pory myślałam że trzeba im wybaczyć aby zrozumieć, i w ogóle
jakoś to do mnie nie przemawiało. i nie dawno właśnie wpadłam że to może
znaczyć to że zrozumiem np. dlaczego wpędzano we mnie poczucie winy za chorobę
jednego z nich, i zrozumiałam że nie robiono tak bo była to prawda tylko
dlatego że są słabi, głupi (?), że musieli mieć kozła ofiarnego, a ja byłam
zawsze pod ręką, bezbronna. I jak to ...
-
Hej,
Czy ktoras z was orientuje sie, czy sa prowadzone jakies warsztaty z
kobiecosci: tzn. odkrywanie jej.
Co prawda na ngo.pl nie znalazlam, ale moze ktoras z was wie, czy
jest jakis osrodek, ktory prowadzi warsztaty z tego tematu
regularnie.
Blabym wdzieczna za info.
-
przekwitam, albo mnie jakaś deprecha bierze. ale czuje się podle, najchętniej
siedziałabym i ryczała. Mam chwile kiedy widzę jakiś sens, chce coś robić- ale
to krótkie, godzina, dwie na parę dni. do niczego się nie nadaje, nie mam
pracy, nic mi się nie chce robić, jestem zmęczona zwykłym dniem. i to już parę
dni. do tego wszystkiego jestem popsuta moralnie ;(
Chce żyć własnym życiem, ale nie wiem co chce robić, nie mam żadnych
zainteresowań- doopa.
-
czuje się potwornie samotna. wiem że to jest problem większości z nas ale...
odpycham wszystkich od siebie, nie dając sobie szansy. nawet teraz, kiedy ktos
próbuje się do mnie zbliżyc, odpycham go. tłumaczę sobie, że on nie potrafiłby
mnie zrozumiec. a tak na prawdę to nie wiem, czy tak jest na prawdę, czy to
kolejna moja wymówka spowodowana strachem. może macie jakieś wskazówki jak
sobie z tym lękiem radzic? jak złamac tę strefę ochronną i otworzyc sie na ludzi?