Dodaj do ulubionych

Moris z Komarowa

17.10.04, 11:07
Morist Trost urodził się w roku 1919 w Komarowie , był synem bogatego
rzeźnika ,posiadającego dwa sklepy i rzeźnię . Po wkroczeniu do miasteczka
Niemców bardzo przeżył pierwsze bliższe spotkanie z hitlerowcem , który
poszczuł go psem krzycząc :!
- powtarzaj ugryzł mnie niemiecki pies!!
Od tej pory Moszko wiedział ,że grozi mu wielkie niebezpieczństwo, uciekł i
zacząl ukrywac sie u okolicznych chłopów w stodołach.
W KOmarowie powstalo Getto , a Niemcy na ulicach miasteczka urządzali
polowania na Żydów, na Jego oczach zastrzelili Chaję, koleżankę dziecinnych
zabaw . W 1942 Zydzi Komarowa zostali wywiezieni do Bełżca , rodzinie Morisa
udao się uciec i cała grupa ukryuwał się w Łabuńcu. Moszko z siostrą ukryli
się u pewnego chłopa w stodole , który wykopał dla nich jamę , która przykrył
gnojem i słomą, w tym dole spędzili pięć tygodni...
Obserwuj wątek
    • januszx Re: Moris z Komarowa cz II 17.10.04, 11:19
      Moris , sparaliżowany strachem szczególnie o swoją siostrę podczas penetracji
      stodoły przez hitlerowskich Żandarmów, nie znaleźli!, przetrwali!
      Co dzień otrzymywali od swojego polskiego opiekuna i obrońcy , kartofle i
      chleb, w ten sposób udało im sie przeżyć ponad 5 tygodni...

      - piszę to głownie na podstawie pewnego artykułu;-)), a także opowiadań babci,
      która 88 lat przeżyła w Księżostanach , wsi należącej do parafii Komarów
      J
      • miet.b Re: Moris z Komarowa cz II 17.10.04, 11:25
        Wiele było takich historii. Ale czy przeżył wojnę i co dalej z nim i jego
        rodziną się stało
        • benia30 Re: Moris z Komarowa cz II 17.10.04, 14:01
          Wiele takich i podobnych historii odeszło bezpowrotnie w niepamięć, wraz z
          naocznymi świadkami zdarzeń, którzy odeszli już do innego świata nie
          przekazawszy uprzednio wszystkich tajemnic... Wielka to strata...

          Piękna , babcina historia Morisa. Proszę o dalszy ciąg wydarzeń...
          pozdrawiam
          b...
    • szekla Re: Moris z Komarowa 17.10.04, 14:28
      witaj Januszu,
      musze powiedziec gorzka prawde by przerwac ten ped opowiadan o dobrych Polakach.
      Jacy byli Polacy podczas II wojny swiatowej kazdy dorosly czlowiek wie.Dzieciaki
      i mlodziez bazuja jeszcze na bohaterskich opowiadaniach nauczycieli szkol
      srednich i podstawowych.Nie oszukujmy sie, typowy czlowiek w obliczu wojny, w
      obliczu smierci patrzyl by samemu przezyc, by samemu uratowac swoja
      rodzine.Zydzi i inne nacje byly mu obce, obojetne.Nie chciano im pomagac ze
      wzgledu na strach, ze wzgledu na zobojetnienie.I nie udowadniajmy tu niczego
      innego. Nie robmy ze strachliwych mieszkancow wiosek i miasteczek bohaterow,
      ktorymi nie byli. Owszem jak wszedzie tak i tu byly wyjatki, jednak nieliczne.
      Te wyjatki nie oslodzily , nie uratowaly, nie pomogly w morzu cierpien narodowi
      zydowskiemu.I jesli ktos chce mi zaprzeczyc to prosze bardzo, dwa przyklady:
      pociag wiozacy narod zydowski na smierc, zwalnia sie, zatrzymuje w okolicy
      Zurawnicy, odjezdza a na torach zostaje malutkie dziecko, ma ok. 2 lat.Matka
      zostawila dziecko w nieznamym miejscu, wyrzuca je z transportu smierci, wierzy,
      ze ktos sie nad dzieckiem ulituje.Dziecko siedzi na torach, jest przerazone z
      daleka od matki, zaczyna plakac. Przechodza ludzie (Polacy), nikt nawet nie
      popatrzy na wystraszone , niewinne zydowskie dziecko.Ktos jednak zameldowal
      odpowiednim wladzom, ktos zglosil, ktos "bardzo bohaterski".Przyjechali oprawcy
      w cywilu zabrali dziecko czy wsadzili je do nastepnego transportu czy zabili od
      razu....
      Nastepna opowiesc to ta:
      Szla przez wies matka z niemowleciem na rece, pukala od drzwi do drzwi.Zaplakana
      prosila by przyjac od niej niemowle, wiedziala ze z nia nie ma ono zadnych szans
      na przezycie.Ofiarowywala rowniez kule zlota wielkosci glowki dziecka.Kazdy
      odwracal sie do niej plecami.
      I czy mozna sie dziwic, ze wsrod Zydow uchodzimy za narod tchorzliwy, czesto w
      oprastwie do okupanta niemieckiego porownywalnym.To przykre, to bolesne ale i
      temu tez trzeba popatrzec prosto w oczy a nie mydlic tych oczu wlasnymi
      opowiastkami, wlasnym kadzeniem jacy to my jestesmy wspaniali. Troche krytyki
      panowie i panie...samokrytyki bo nie jestesmy narodem doskonalym.
      • januszx Re: Moris z Komarowa 18.10.04, 10:35
        Witaj Szeklo,

        Zgadzam się z Twoja opinią i nie mam wątpliwości ,że takie historię jak
        przytoczyłaś miały miejsce o czym zresztą będzie także w dalszej
        częsci "mojego" opowiadania , moja droga osądziłaś to opowiadanie nie
        wysłuchawszy do końca jego treści. Swoją drogą straszne, okrutne były te
        przypadki , o których napisałaś!
        J
        za chwile ciąg dalszy...
      • blotniarka.stawowa Re: Moris z Komarowa 03.11.04, 18:57
        szekla napisała:
        > To przykre, to bolesne ale i
        > temu tez trzeba popatrzec prosto w oczy a nie mydlic tych oczu wlasnymi
        > opowiastkami, wlasnym kadzeniem jacy to my jestesmy wspaniali.

        Szeklo, masz racje. Bywalo wiele cierpienia doznanego przez Zydow wlasnie z rak
        Polakow, a historie opowiedziane przez Ciebie brzmia bardzo prawdopodobnie.
        Dodam tylko, ze nawet ci Polacy, ktorzy pomagali Zydom (przechowywali w ukryciu
        itp. - pisalam kiedys o podobnej historii "na Roztoczu") bali sie nie tylko
        Niemcow, ale i wlasnych ziomkow. Tylko dlatego pewna mloda dziewczyna musiala
        odejsc ze swojej kryjowki, ze sasiad, co do ktorego byly podejrzenia, ze
        doniesie Niemcom, ja zauwazyl...
        Tym wieksze sa zaslugi tych, ktorzy okazali sie jednak ludzmi.
      • rallfer Re: Moris z Komarowa do "szekla" 24.02.05, 23:40
        Twój sposób myslenia jest beznadziejny i wręcz głupi !!!
        Napisałaś to i co ???
        Skoro ktoś nie pomógł ze strachu to jest tchórz tak. A ten co
        pomógł to tez jest tchórz z racji reprezentowania tej samej nacji
        co jego sąsiad tchórz. To poprostu głupie.
        Ten co pomógł to bohater a ten co nie pomógł to osoba której
        zabrakowało odwagi czasem moze i tchórz ale sprawdz czemu sie bał
        moze miał w domu 8 swoich dzieci i bał sie o nie nie o siebie ?
        Brzydza mnie takie opisy jak Twój .
        Nie mowmy o bohatera bo tchórze tez byli
        Bez sensu kompletnie.
        A Twój opis z dziezkiem oczywiscie tragiczna sytuacja tyle ze gdyby
        ktoś pomógł pewnie zginąłby sam i oczywiscie owo dziecko.
        Zreszta Twoja dywagacja i proba podważenia odwagi innych jest
        nikczemna z racji siedzenia w wygodnym fotelu przed komputerem.
        Jesli sama coś swojego poswiecisz a przynajmniej zaryzykujesz
        poswięcenie domu albo zycia kogos bliskiego po to aby komuś innemu
        pomóc to bedziesz mogła oceniać tych co nie pomogli a dopóki sama
        niczego nie poswięcisz NIE MASZ MNORALNEGO PRAWA OCENIAC tych ktorzy
        zrobili podobnie.
        Nie mylic z sytuacją Jedwabne
        • koziorozka Re: Moris z Komarowa do "szekla" 25.02.05, 01:15
          Akurat pare godzin temu ogladalam kolejny odcinek serialu BBC o Auschwitz. Bylo
          w nim m.in. o tym, ze w 1944 niemcy zaproponowali wymiane - milion wegierskich
          zydow za 10 tys. wozow pancernych czy jakis innych wojskowych, niewazne. I
          obiecali, ze nie skieruja tych wozow na front zachodni. Alianci na to nie
          poszli z roznych wzgledow, m.in. zdawali sobie sprawe, ze jest to proba
          rozbicia koalicji, ale Bogu dziekujmy za to, ze nie zyjemy w czasach, ktore
          ządałyby od nas dokonywania takich wyborow.
          Zgadzam sie z Rallferem, ze czesto nie mamy moralnego prawa oceniac tych,
          ktorzy mogli wybrac tylko mniejsze ZŁO.
      • thom_as Re: Moris z Komarowa 25.02.05, 02:58
        Szekla, prosze o obiektywizm.Kiedy piszesz "Polacy" to tak jakbys sie
        dystansowala od Polski.
        Staraj sie byc obiektywna w swoich ocenach.
        Mysl pozytywnie.
        Nie zyj przeszloscia, patrz do przodu- mysl pozytywnie.
        Nie wyszukuj zlych Polakow ( 39-45 ) i zlych Zydow ( 39-89 )tylko tych dobrych.
        Latwiej sie wtedy zyje.Jest sie wesolym, radosnym.
        W czlowieku i ogolnie w zyciu powinno postrzegac sie dobra a nie zla strone.
        Niechaj Zyd Moris bedzie tutaj przykladem.
        Dopoki Polacy beda widzieli TYLKO zlych Zydow, a Zydzi TYLKO zlych Polakow
        antagonizmy pozostana.
        Dlatego trzeba, moim zdaniem wyluzowac
    • januszx Re: Moris z Komarowa cz. III 18.10.04, 12:27
      Moris nie mógł dłużej pozostac u znajomego chłopa w stodoole , sytuacja stała
      się zbyt niebezpieczna. Nie zapominajmy ,że była to zima , Trost uciekając wraz
      z rodziną musiał zasypywac za sobą ślady na śniegu , gdyż te mogliby zauważyć
      Polacy , a wielu spośród naszych rodaków tropiło w tym czasie Żydów i za parę
      groszy lub cukier wydawało Niemcom.
      Pewnej nocy rodzice Moszka i jego siostry zabłądzili wlesie, zostali wytropieni
      przez chłopa , który zwał się Michalina.
      Michalina powalił ojca uderzając go w głowę , załadował wycieńczonych
      uciekinierów na wóz i wydał Niemcom, przebywającym w Komarowie, którzy na
      oczach wielu mieszkańców Misteczka zastrzelili Ich na Rynku , jedna z siostr
      Morisa była w ciąży!
      Moris tracił po woli wszelką nadzieję...



      • wiloa Re: Moris z Komarowa cz. III 19.10.04, 20:28
        ale to chyba jeszcze nie koniec ? co sie potem stalo z morisem? przezyl ?
        pozdrowienia wiola
      • januszx Re: Moris z Komarowa cz. IV 27.10.04, 12:18
        Morisa spotykały w dlaszym ciągu podobne zdarzenia aż do końca wojny , prawie
        cała rodzina zginęła.
        Gdy ze wschodu nadciągnea Armia Czerwona i polskie wojsko juz wiedział że
        przetrwał jako jeden z nielicznych , znalazł sobie pracę w Zamościu a po kilku
        miesiącach udał się na zachód , do Niemiec! , udało mu sie przedostać o
        amerykańskiej strefy okupacyjnej , zamieszkał we Frankfurcie , gdzie zajął się
        pracą , próbując zapomniec o tragedii Holokaustu.
        Na poczatku lat dziewięćdzisiątych gdy w Polsce zapanował wolność Moris
        postanowił wrócić w rodzinne strony...
        Pozdrawiam
        J
        • mamix Re: Moris z Komarowa cz. IV 22.11.04, 18:49
          Ciekawe jest, że po tych strasznych przeżyciach okupacyjnych, po wymordowaniu
          całej jego rodziny przez Niemców, Moris w końcu zamieszkał właśnie w Niemczech.
          Niebywałe, jak można każdego dnia znosić wokół siebie obecność narodu, który
          wydał tylu oprawców. Codziennie mówić językiem, którym hitlerowcy krzyczeli do
          zabijanych, który był ostatnim, jaki ci nieszczęśnicy słyszeli. Dla mnie jest to
          niezrozumiałe.

          Czy jest dalszy ciąg tej historii?
          • thom_as Re: Moris z Komarowa cz. IV 25.02.05, 02:41
            Powiem Tobie, jako ciekawostke, gdyz napewno o tym nie wiesz.
            Co roku do Niemiec przybywa dziesiatki tysiecy Zydow z bylego Zwiazku
            Sowieckiego.
            Po 45 do Niemiec( do strefy sowieckiej takze Zydzi komunisci i szantazowani
            wspolpracownicy..../ / )wrocilo mnostwo Zydow.
            Mysle, ze czlowieka nie powinno sie klasyfikowac narodowo, rasowo, klasowo,
            religijnie
            Gdyz wtedy to segregacja, w pejoratywnym znaczeniu tego slowa.
            Czlowieka trzeba lubic albo nie lubic za jego charakter.
            Mysle,ze Moris nie byl anlitykiem,kierowal sie po osobistej tragedii instynktem.
            Dal noge przed nowym, jeszcze bardziej krwawym okupantem ( nie byl komunista )
        • mamix Re: Moris z Komarowa cz. IV 01.01.05, 14:04
          Janusz, ponawiam pytanie o dalszy ciąg tej historii. Czy wiesz, jak potoczyły
          się losy Morisa po powrocie w strony rodzinne?
          • januszx Re: Moris z Komarowa cz. IV 01.01.05, 19:30
            Miła Mamix postaram sie cos niebawem napisać ale nie dziś , zaraz dziewczyny
            wracają z małym towarem i pobawimy się jeszcze troszeczkę ...jakżę miło dziś ,
            obowiązki gdzieś daleko ...gdzieś za górą za rzeką ale już...dzownią do drzwi..
            pozdrawiam i znikam;-))))
            J
    • blotniarka.stawowa Re: Moris z Komarowa 03.11.04, 18:50
      Ciekawa jestem dalszych losow Morisa. Czy udalo mu sie zaaklimatyzowac w Polsce
      na starosc?
      • januszx Re: Moris z Komarowa 03.11.04, 19:17
        Niezupełnie ale po odzyskaniu prze Polskęwolności przyjechał do Komarowa
        Przyszedł na miejsce gdzie był żydowski cmentarz tam spotkał kobiete , która
        prowadziła krowę . Moris powiedzial :
        - chodzi Pani po ziemi , wtórej są pochowani ludzie , tu jest żydowski
        cmentarz!
        Na co kobieta p chwili wachania miała odpowiedzieć :
        -A którędy ma iść? dookoła , idę tą drogą co zawsze , i nic mnie to nie
        obchodzi...
        Pozdrawiam
        J
        • januszx Re: Moris z Komarowa 10.01.05, 16:17
          Właściwie juz nie wiele więcej wiem a jedynie ,że Moris wybudował soim rodakom
          cmentarz w Komarowie ,niestety nie mam informacji czy jest on teraz
          odwiedzany? może czasami pojawi sie jakaś wycieczka z Izraela?, ale w tej
          kwestii mógłby się wypowiedzieć ktoś Inny. Moris po wojnie mieszkał w
          Niemczech , nie powrócił do Polski na stałe , jedynie przyjeżdzal na krótko by
          upamietnić swoich współbraci , którzy odeszli w czasie II wojny...
    • januszx Re: Moris z Komarowa 09.02.05, 11:33
      Mam najnowsze informacje na temat Morisa ,Ten szlachetny Zyd zyje i mieszka we
      Frankfurcie!, nie byłem tego pewny ale udało mi się to ustalić:-)
      Być może będę miał więcej informacji tozpewno0ścia je przekazę...
      Pozdrawiam
      J
      • koziorozka Re: Moris z Komarowa 09.02.05, 12:13
        O Morisie bardzo obszernie rok temu pisala Rzeczpospolita
        (polish-jewish-heritage.org/Pol/Oct_04_Slady_moich_braci_RZ.htm)
        Poza tym moze to przypadkowa zbieznosc nazwisk, ale we Frankfurcie na ulicy
        MOSELSTR. 12 jest hotel AMBASSADOR JACOB & MORIS TROST (tel. 49 69 251077).
        • januszx Re: Moris z Komarowa 09.02.05, 12:26
          Koziorozko to nie jest przypadkowa zbieżność :-))))
          Moris Trost jest włascicielem hotelu Ambasador !
          To bardzo interesujące ,że też zdobyłaś te same informacje własnie teraz .
          Powiem Ci ,że nawet probowałem dzwonić do Morisa trosta ale na razie nie udało
          mi sie nawiązac połączenia ...
          Pozdrawiam
          J
        • mamix Re: Moris z Komarowa 10.02.05, 13:35
          koziorozka napisała:

          > O Morisie bardzo obszernie rok temu pisala Rzeczpospolita
          > (<a
          href="polish-jewish-heritage.org/Pol/Oct_04_Slady_moich_braci_RZ.htm)"
          target="_blank">polish-jewish-heritage.org/Pol/Oct_04_Slady_moich_braci_RZ.htm)</a>
          > Poza tym moze to przypadkowa zbieznosc nazwisk, ale we Frankfurcie na ulicy
          > MOSELSTR. 12 jest hotel AMBASSADOR JACOB & MORIS TROST (tel. 49 69 251077).
          >


          Niestety, ten adres już się nie otwiera. Czy masz może gdzieś skopiowany tekst?
          Chętnie przeczytam
    • sabina8 Re: Moris z Komarowa 09.02.05, 19:55
      Ja również czytałam ten artykuł w Rzeczpospolitej. A M. Trost był ostatnio w
      Komarowie w lipcu ub. roku. Przyjechał na otwarcie muzeum w Bełżcu. W Komarowie
      są osoby, które utrzymują z nim stały kontakt,jeżdżą do niego co jakiś czas.
      Niedługo ma być wydana przez gminę książka o Komarowie, a jeden z rozdziałów
      będzie poświęcony Żydom komarowskim i historii Trosta. Polecam, bo znajdą się
      tam zdjęcia, których nigdzie nie publikowano. A co do historii przytaczanych
      przez Was - ja znam również wiele. Niestety, więcej negatywnych dla Polaków, ale
      są też i takie w których Polacy poświęcali się bez reszty dla ratowania Żydów.
      Może kiedyś zbiorę je i przy okazji przypomnę. Zanm też historie o Żydach,
      którzy walczyli w partyzantce na Roztoczu. Niektórzy skończyli straszną,
      męczeńską śmiercią na Rotundzie. Te historie opowiadał mi starszy pan z
      Zamościa, członek BCh. Jak opowiadał, to miało się wrażenie, że widzi tych
      wszystkich ludzi obok siebie. Czasem mam ochotę powiedzieć wszystkim
      antysemitom: Nie osądzajcie narodów za czyny pojedynczych ludzi. Ale z nami jest
      podobnie.Kiedyś mówiono o Polakach źle i ostatnio też rzadko coś dobrego się
      słyszy. Mnie też czasami Żydzi wkurzają, ale mają piękną i ciekawą historię,
      kulturę zabytki. A jak czytam Baszewisa Singera, to zapominam o wszystkim. Ileż
      garnków już spaliłam! Szalom!
      • januszx Film dokumentalny 10.02.05, 13:03

        Witam , w najblizszym czasie powstanie film dokumentalny o Morisie Troscie i o
        ludziach , którzy pamietaja czasy holokaustu. Realizacja filmu jest planowana
        na wiosnę ,w tej chwili zberane są materiały do produkcji przez
        redaktora ,który napisał wspomniany powyżej reportaż . Gdyby były wśród nas
        osoby , które wiedzą coś na temat II wojny i wydarzeń jakie miały miejsce w
        Komorarowie i okolicach lub ktoś zna ludzi którzy uczestniczyli w tych
        wydarzeniach proszone są o napisanie na ten temat w tym watku:-), znam też
        adres meilowy do redaktora ale nie zostałem upoważniony do zamieszczania tego
        adresu na forum publicznym...jak na razie:-)
        Sabino antysemitami nie ma się co przejmować , byli zawsze i pozostaną , wydaje
        mi się ,że należy doceniać te osoby , które są otwarte ,mądre , rozumne a
        takiech osób jest tu zdecydowana większość:-))
        Pozdrawiam i znikam:-)))

        J
        • agata.76sak Re: Film dokumentalny 31.10.17, 19:34
          Witam właśnie przeczytałam wasze forum na temat Morisa Trosta i miałam okazję Go poznać osobiście bo pracowałam w hotelu Ambasador we Frankfurcie .Był to wspaniały człowiek szkoda że nie żyje ale została mi na pamiątkę książka którą wydał w bardzo małym nakładzie .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka