Dodaj do ulubionych

zlecę tłumaczenie pol-ang

21.12.03, 09:33
Zlecę tłumaczenie pol-ang prostego tekstu turystycznego. 13 stron na wtorek
do połowy dnia, 16 PLN za stronę na rękę. Więcej informacji pod
kterelak@interia.pl.
Obserwuj wątek
    • jottka Re: zlecę tłumaczenie pol-ang 21.12.03, 23:14
      no łaskawca smile

      na j obcy, ekspres i on za to wszystko da aż 16zł
      • emka_1 Re: zlecę tłumaczenie pol-ang 21.12.03, 23:39
        napisał, ze prosty smile pewnie połowa tekstu to nazwy miast, których tłumaczyć nie
        trzeba, a za całość zapłaci aż 208 zł. na rękę!!!
        i tym prostym sposobem uzyska za drobny pieniądz tekst
        turystyczno-humorystyczny, przy którym anglojęzyczni będą płakać ze śmiechu.
        • jottka Re: zlecę tłumaczenie pol-ang 22.12.03, 11:47
          emka_1 napisała:

          > napisał, ze prosty smile

          to nie jest argument, za stronę na ang to sie płaci w dolnych rejonach ok.30zł

          poza tym co dla kogo proste, to proste - a może tam są wytworne określenia
          atmosfery hotelowej i skomplikowane nazwy różnych gatunków nart?


          > pewnie połowa tekstu to nazwy miast, których tłumaczyć nie trzeba

          też żaden argument - won z dampingiem

          • steinbock Re: zlecę tłumaczenie pol-ang 30.12.03, 11:39
            Kochani!
            zajrzyjcie tu:

            www.ling.pl/ling/content.php4?name=tlumacz_view.php
            znajdziecie tam tłumaczy, którzy zrobia wszystko nawet za 3 złote. To już
            nawet nie prostytucja, bo która dziwka jest taka tania...
      • bkt OPRZYTOMNIJCIE 31.12.03, 09:33
        Drodzy tłumacze,
        nie wiem czy zauważyliście, ale mamy od dobrych paru lat recesję. Niestety
        dobre czasy (kiedy brało się 70-100 PLN za stronę) się skończyły. Ja sama
        jestem tłumaczem z bardzo dużym doświadczeniem (10 lat, w tym 4 lata w bardzo
        dużej międzynarodowej instytucji, bywało, że przerzucałam 80 stron 1500 znaków
        dziennie, teraz norma to 20 - 30 dziennie (tylko popołudniami i nocami, bo w
        dzień pracuję na etacie w innym niż tłumacz zawodzie), dobrze i fachowo - tam
        gdzie pracuję nauczyłam się merytorycznie naprawdę dużo.
        Jak dostaję tłumaczenie np. IT czy finanse 100 czy 200 stron, to jestem otwarta
        na negocjowanie, bo jak siadam do jednego, jednolitego tekstu, to naprawdę
        stuka się szybko, a pieniądze takie same jak za kilka zleceń po 30 PLN/ str. a
        przy tym MAM ZLECENIE. Co jest istotne, kiedy żyje się z jednej pensji na
        etacie (plus te zlecenia) bo druga osoba w rodzinie akurat straciła pracę (już
        3 miesiące bez kasy) a dzieciom nie wyłumaczę żeby przestały sikać w pieluchy
        (40 zł za paczkę) albo jeść mleko po 30 zł za puszkę czy Danio za 1,50 BO ZA
        DROGO.

        Nie nazywajcie nikogo dziwką i nie oburzajcie się na WOLNY RYNEK - bo to on
        dyktuje ceny. Jak jest wielu tłumaczy, to ceny spadają. Druga sprawa że
        zleceniodawców często nie interesuje jakość i nie dają obie sprawy że ludzie z
        licencjatem niekoniecznie muszą umieć tłumaczyć.

        Pozdrawiam i życzę więcej szacunku dla innych, pokory oraz dużej ilości zleceń
        w nadchodzącym Nowym Roku - oby te parszywe czasy wreszcie się skończyły.
        • jottka my 31.12.03, 12:06
          jesteśmy wzruszeni i ze łzami w oczach czytamy o głodujących dzieciach, ale
          rozmawialiśmy o średniej normalnej stawce za tekst niespecjalistyczny, a nie o
          chciwości tłumaczy, co to, chamy, nie chcą pracować za 10zł za stronę

          a doświadczenie również nam podpowiada, że jeśli 100 stron tekstu jest tak
          przyjemne, że bez zaglądania do słownika robimy je w dwie nocki, to zazwyczaj
          tłumaczenie można spokojnie wyrzucić do kosza smile

          • bkt Re: my 31.12.03, 12:51
            No cóż.
            To trochę - nawet bardzo - chamskie. Wybaczam, bo jesteś chyba jeszcze bardzo
            młoda i zarobki rzędu 500 zł miesięcznie cię satysfakcjonują - wystarczy na
            wyjście do kina i waciki kosmetyczne, bo resztę kupi mamusia, nie musisz się
            utrzymywać. A może mieszkasz w pieprzonej warszawce, gdzie jest więcej roboty,
            masz paru kolesi którzy załatwiają robótki dla znajomków. W innych częściach
            kraju jest nieco inaczej.
            Ja muszę zarobić przynajmniej 4000 - 5 000 PLN miesięcznie. Jak będę
            wybrzydzać i obrażać się na tych co dają 20 zł za stronę to nic nie będę mieć,
            poza świadomością posiadania własnej godności tłumacza wysoko się ceniącego.

            Po drugie - ja myślałam że profesjonalny tłumacz nie musi co drugie zdanie w
            prostym tekście zaglądać do słownika, ale widocznie się myliłam.
            Nie mówię że jestem alfą i omegą ale nie piszę 5 stron na dzień, krzycząc że
            więcej nie można bo nie znam słownictwa.
            Moich tłumaczeń zleceniodawcy nie wyrzucają do kosza. Tłumaczenia są
            profesjonalne i bez błędów. Zdarza mi się zaglądać do słowników, ale nie co dwa
            zdania. No chyba że tekst jest wyjątkowo trudny, wtedy się konsultuję z kim się
            da, ale terminów dotrzymuję i nie wypuszczam chały. I teksty są specjalistyczne
            (IT, telekomunikacja - bardzo specjalistyczne, umowy kredytowe, finanse i
            bankowość).

            Współczuję Wam drodzy, bo nie chce mi się wierzyć że pracując w domu macie
            bardzo wysokie stawki i tyle zleceń. Pracując w domu poza tym, nie macie szansy
            nabrać takiego doświadczenia merytorycznego - nie mówię o prędkości stukania w
            klawiaturę - które pozwoliłoby wam poznać temat na tyle, żeby szybko i ze
            znajomością tematu pisać dobrej jakości tłumaczenia.

            Wierzcie mi, znając dobrze tematykę tłumaczonego tekstu, można napisać dobre
            tłumaczenie szybko. I przy tym zarobić, nawet przy małych stawkach.
            Możecie się obrażać ale prawda jest taka że jak ja sie obrażę to ktoś inny
            tłumaczenie zrobi i zarobi. Jak nie chcesz pracować za 20 zł to nie pracuj,
            nikt ci nie każe.

            Pozdrawiam Warsiawiaków z tej mojej prowincji
            i życzę trochę więcej pokory i empatii.

            Przy okazji - ile bierzecie za godzinę symultanki albo konsekutywnego? Jeśli
            symultanka jest 8 godzinna - czy ma to znaczenie w wysokości ceny?


            • jottka Re: my 31.12.03, 13:03
              i życzę trochę więcej pokory i empatii



              to pa pa
            • hajota Re: my 31.12.03, 14:07
              Słuchaj no. Nie jestem jottką (która zresztą, o ile się orientuję z jej postów,
              nie mieszka w "pieprzonej warszawce"), ale mieszkam i pracuję w "pieprzonej
              warszawce" i wypraszam sobie takie sformułowania.
              • isanda Re: 31.12.03, 14:16
                • isanda Re:do bkt 31.12.03, 16:16

                  steinbock napisał:
                  >znajdziecie tam tłumaczy, którzy zrobia wszystko nawet za 3 złote. To już
                  >nawet nie prostytucja, bo która dziwka jest taka tania...

                  Zgadzam sie z bkt - istotnie troche przykro nazywac dziwkami kolegow i
                  kolezanki po fachu, ktorzy sie oglaszaja na tej stronie. Zajrzalam tam i
                  jestem ci wdzieczna, steinbocku, za polecenie. Nikt sie tam nie sprzedaje za 3
                  zlote, a poza tym wielu z tych ludzi to tlumacze przysiegli, poprosilam
                  kilkoro z nich o CV i musze przyznac, ze maja calkiem imponujace
                  doswiadczenie i kwalifikacje.

                  a teraz do bkt - zgadzam sie z toba calkowicie i absolutnie, ze dobry i
                  doswiadczony tlumacz nie musi zagladac do slownika co dwie minuty i tłumacz,
                  który nie zna słownictwa nie jest żadnym tłumaczem. Już samo to jedno twoje
                  słuszne i mądre zdanie świadczy, że nie jesteś nowicjuszką w zawodzie i wiesz
                  o czym mówisz. Mniej doswiadczeni tez kiedys do tego powoli dojdą, a że w
                  międzyczasie chcą się trochę popisać i poczuć kimś ważnym, no cóż, może
                  dowartościowanie się w ten sposób jest im potrzebne. Wygląda na to, że ich
                  życie też nie jest pasmem sukcesów i świat ich nie rozpieszcza komplementami i
                  szaleńczym uznaniem. Więc bądźmy i dla nich wyrozumiali. Może te uwagi pod
                  twoim adresem wyglądają na nieco prostacki brak klasy, ale potraktuj to jako
                  takie nieszkodliwe podskakiwanie.
                  Najlepiej nie wdawać się w takie dyskusje. Po prostu zignoruj. To forum jest
                  po to, żeby sobie po kolezeńsku pomagać, radzić, dodawać odwagi i otuchy.
                  Więc po co się wściekać, obrażać, popisywać kto z nas mądrzejszy.Przecież ty i
                  tak to wiesz.
                  Twoje wezwanie o szacunek i pokorę popieram.
                  Twoje westchnienie o parszywych czasach rozumiem. Napewno się skończą, nie
                  martw się. Wejdziecie wkrótce do Europy i mam nadzieję, że wówczas wasza
                  sytuacja będzie musiała zmienić się na lepsze - inne honoraria i więcej pracy.
                  Pozdrowienia i powodzenia.
                  A tak z ciekawości -czy tłumaczysz z angielskiego?

                  • miflecet steinbock ma rację 31.12.03, 21:00
                    Zajrzalam tam i
                    > jestem ci wdzieczna, steinbocku, za polecenie. Nikt sie tam nie sprzedaje za
                    3
                    > zlote,

                    otóż jest taka osoba, a kilka innych sprzedaje się za 5 zlotych. Oto przykłady:


                    Król Magalena *
                    Bartoszyce
                    Język angielski, cena 3 za stronę.
                    Tel. (089)7629485


                    Bortnik Grzegorz
                    Piła
                    Język angielski, cena 5 za stronę.
                    Tel. (67)2153829


                    Dral Joanna
                    Rzeszów
                    Język angielski, cena 5 zł za stronę.
                    Tel. 504324107

                    Schwartz Łukasz
                    Wejherowo
                    Język angielski, cena 5 za stronę.
                    Tel. 672-59-72


                    Źrołka Piotr
                    To
                    Język angielski, cena 5 za stronę.
                    Tel. -

                    Oczywiście ogłaszają się tam również tłumacze bioracy normalne stawki (znam
                    niektórych -faktycznie fachowcy). Ciekawe, jak się czują widząc, ze ktos
                    pracuje za 1/10 ich wynagrodzenia...
                    Mnie ręce opadły. Też jestem tłumaczem (nie oglaszam się na tamtej stronie) i
                    widzę, że chyba pora umierac, bo przykro mi bardzo, ale ja nie mam zamiaru
                    pracować za takie grosze.

                    W Nowym Roku życzę wszystkim tłumaczom dużo zleceń za pzryzwoite pieniądze.
              • bkt Warszawka 02.01.04, 12:31
                A wy przestańcie ferować wyroki na tych z prowincji - nie chodzi o to żebyśmy
                mieli kompleksy, ale o to, że u was jest dużo więcej roboty lepiej płatnej, to
                możecie sobie wybrzydzać. Jak ktoś chce się z tłumaczeń utrzymać, to niestety
                obrażać się na RYNEK nie może, bo wszędzie stawki są dużo niższe niż gdzie
                indziej.
                dobra, dobra - ZA warszawkę PRZEPRASZAM - ale i wy nie bądźcie tacy
                autorytatywni. Bo jak np. idziesz do sklepu kupić dwie cegły, to płacisz
                detalicznie - ale za paletę cegieł oczekujesz rabatu - to samo z dużymi
                zleceniami na tłumaczenia. Nie mam racji?
                Pozdrawiam w Nowym Roku!
                • hajota Re: Warszawka 02.01.04, 14:13
                  Przeprosiny przyjmuję i przy okazji nadmieniam, że zdarza mi się tłumaczyć dla
                  wydawnictw pozawarszawskich po stawkach niższych niż warszawskie, jeśli akurat
                  tematyka książki mnie interesuje, znam się na tym, a płatnik jest solidny.
                  Realia rynku znam i się na nie nie obrażam, ale nie zmienia to mojej opinii o
                  osobach reklamujących się, że tłumaczą po 5 zł za stronę (5, słownie pięć, a
                  nie 20). Z drugiej strony śmieszą mnie osobiście tacy, którzy oznajmiają
                  bliźnim w Internecie, że poniżej 50 zł za stronę nie opłaca im się włączać
                  komputera (spoko, nie dotyczy tego forum ani żadnego z forów GW, tylko zupełnie
                  innego miejsca w sieci).
                  A już tak gwoli precyzji: czy którakolwiek z osób kwestionujących zaniżanie
                  stawek czy wdających się z Tobą w polemikę napisała, że jest z Warszawy i
                  gardzi prowincją? Skąd to uogólnienie? Bynajmniej nie patriotyzm lokalny przeze
                  mnie przemawia, tylko dbałość o dokładne rozumienie przekazu, tak ważna w
                  naszym zawodzie.
                  Też pozdrawiam w Nowym Roku i życzę dobrych zleceń.
    • slomika Re: zlecę tłumaczenie pol-ang 31.12.03, 23:49
      Zgroza na sam Nowy Rok!! Robię to od dwudziestu lat, najczęściej bardzo trudne
      rzeczy. I wybacz, btk, ale nie wierzę w to, co piszesz. Chyba, że jesteś
      cyborgiem. Ile czasu zajmuje czysto mechaniczne przepisanie jednej strony bez
      błędu? Bez żadnej pracy koncepcyjnej? Ok. 20 minut (lekko licząc, palec się
      zawsze obsunie). 80 stron to wobec tego 10 godzin. Bez myślenia. Bez przerwy.
      Nawet, jeśli człowiek jest najlepszym specjalistą, przy tłumaczeniu musi trochę
      pomyśleć. Zatem idziesz do pracy na 8 godzin, wracasz do domu do dzieci (w
      pieluchach, trochę się trzeba nimi zająć), zasiadasz do komputera i 8-10
      następnych godzin spędzasz, tłumacząc specjalistyczne teksty BEZBŁĘDNIE i w
      wielkich ilościach? Za recesyjne ceny? Nawołujesz do pokory? Przecież to jest
      bardzo trudna praca, z pewnością nie dla każdego, a wiek i doświadczenie są tu
      atutem. Jestem pewna, że większość tłumaczy w jakiś sposób uwzględnia recesję w
      swoich stawkach, ale nie dajmy się ogłupić!16 zł to już gromki śmiech, a 3-5 zł
      nie potrafię sobie wyobrazić. No, wszystkiego najlepszego wszystkim!
      • slomika Re: zlecę tłumaczenie pol-ang 01.01.04, 00:35
        Przepraszam. Już się zaczął nowy rok, a ja jakoś nie mogę się pogodzić.
        Wybaczcie mi te rachunki. Przeczytalam jeszcze raz list btk, teraz robi 20-30
        stron dziennie oprócz regularnej roboty. W przeliczeniu na przepisywanie,
        powiedzmy, że 1500 zn. = 15 min., to jest 5-7,5 godziny. Dalej nie wierzę.
        Nawet, jeśli nie szuka po słownikach. A wszystkim życzę prawdziwych, rzetelnych
        europejskich stawek w nowym roku i rozsądnego, niewyścigowego podejścia do
        naszej pracy!!! Im dłużej to robię, tym wyraźniej widzę, że to jest praca
        niemożliwa, wiecznie niespełniona, głupiego robota!!
        • pol-anka Re: zlecę tłumaczenie pol-ang 01.01.04, 13:14
          To rzeczywiscie szalenstwo te 5 zlotych, ale ja tym ludziom bardzo wspolczuje,
          i nie ma sie co wysmiewac, po co te glupie i chamskie uwagi na temat
          wzruszenia z powodu glodujacych dzieci bkt. Skąd w was tyle zjadliwości i
          prostactwa? Coś się widać nie wiedzie temu i owemu, a raczej tej i owej.
          Chciał ten klerelak zlecić tlumaczenie, a tu taką burzę rozpętał, i po co
          to? To tak sobie ładnie tu pomagacie i doradzacie dziwkami się obrzucając i z
          dzieci naśmiewając. Wstyd, wstyd. Cieszę się, że mnie już nie ma.
          • pol-anka Re: zlecę tłumaczenie pol-ang 01.01.04, 13:18
            przepraszam, chciałam powiedzieć, cieszę się, że mnie już TAM nie ma
            • jottka a tu 01.01.04, 21:24
              interesujący wątek porównawczy smile

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10100&w=7439542&v=2&s=0


              jak to sie niektórym poglądy zmieniają
              • isanda Re: a tu 01.01.04, 21:36
                tak z czystej ciekawosci pytam - drogi kterelaku, czy ktos ci w koncu
                przetlumaczyl te 13 stron za 16 zlotych na wtorek rano
                rozpetales tu taką dyskusję, więc zastanawiam się, czy nie zapomniano o twoim
                zleceniu
                • emka_1 Re: a tu 01.01.04, 22:27
                  droga isando, tak z ciekawości zapytam, dlaczego odpowiadasz na niewłasciwy post?
                  a przy okazji, czemu zmieniasz płeć swoim rozmówcom?
                  co do zlecenia koleżanki kterelak -zwróć się po szczegóły na podany w poście adres.
                  a tak przy okazji, z pustej ciekawości - zgłosił się do ciebie ktoś chętny na
                  pięć złotych od strony?
        • bkt Re: zlecę tłumaczenie pol-ang 02.01.04, 13:06
          slomika napisała:

          > Przepraszam. Już się zaczął nowy rok, a ja jakoś nie mogę się pogodzić.
          > Wybaczcie mi te rachunki. Przeczytalam jeszcze raz list btk, teraz robi 20-30
          > stron dziennie oprócz regularnej roboty. W przeliczeniu na przepisywanie,
          > powiedzmy, że 1500 zn. = 15 min., to jest 5-7,5 godziny. Dalej nie wierzę.
          > Nawet, jeśli nie szuka po słownikach. A wszystkim życzę prawdziwych,
          rzetelnych
          >
          > europejskich stawek w nowym roku i rozsądnego, niewyścigowego podejścia do
          > naszej pracy!!! Im dłużej to robię, tym wyraźniej widzę, że to jest praca
          > niemożliwa, wiecznie niespełniona, głupiego robota!!

          Trochę racji - robota głupiego. Noa le płacą pieniądze.
          U nas w firmie to tłumacz nie jest nikim ważnym - jest pani sprzątająca,
          tłumacz, sekretarka, asystentka no i "prawdziwi" pracownicy.
          Uwagi typu - chodź potłumaczyć to spotkanie, na to nie trzeba jakiejś
          specjalnej wiedzy - rzeczywiście nie trzeba. Trzeba tylko znać się na IT,
          księgowości, rachunkowości, programowaniu - bo np. są odniesienia do takich czy
          innych linii kodu - pestka, nie trzeba nic wiedzieć. Dla tej pani to nie są
          żadne umiejętności czy wiedza, tłumacz ma wiedzieć i już.
          Swoją drogą - dlaczego spędzałaś Sylwestra przy komputerze - BO CHYBA NIE
          TŁUMACZĄC - to byłoby tzw przegięcie.

          ISANDA - tak, tłumaczę z angielskiego na polski i w drugą też.
          POZDROWIONKA DRODZY TŁUMACZE
      • bkt NIE ROZUMIEM 02.01.04, 12:56
        Nieco tła - jeśli przez ok. 6 m-cy tłumaczyłam przez 10-16 godzin na dobę o
        tych samych systemach, funkcjonalnościach, interfejsach i architekturze IT,
        jednocześnie tłumaczac wielogodzinne rozmowy, prezentacje etc. symultanicznie
        i konsekutywnie, z pol na ang i odwrotnie (czasami łapałam się na tym że
        jednemu Anglikowi tłumaczyłam to co mówił drugi Anglik - machinalnie, robili
        wtedy duże oczy) to tak dobrze miałam WTEDY temat "obcykany" (fe co za słowo
        nieładne) że naprawdę RAZ PRZERZUCIŁAM 80 STRON OD 7 RANO DO wieczora bez
        lunchu, śniadanie szybko przy klawiaturze. A bez tłumaczenia projekt stawał,
        nie można było zrealizować nastepnych milestonesów - nawet obsunięcie terminu o
        1 dzień powodowało pytania kierownictwa - dlaczego? - tak się pracowało w tym
        projekcie. Te interfejsy mi się śniły po nocach.

        Jak wracam do domu, to po przewijaniu dzieci, kolacja, spanie etc. ok. 18.00
        lub 20.00 zasiadam do komputera i przez nocke piszę - NAPRAWDĘ 10 stron można
        machnąć (bez tabelek i formatowania) jak się ciurkiem siedzi przy klawiaturze,
        po mocnej kawie. 15-20 stron jak tekst jest banalny. Wszystko można pod
        warunkiem że się jest merytorycznie do tematyki przynajmniej troszkę
        przygotowanym (ja nie kończyłam informatyki, ale trochę czytam gazety i pracuję
        w IT - to się i osłucham). Bo jak się nie jest pewnym znaczenia, to
        rzeczywiście trudno tłumaczyć cokolwiek.
        Nie mam reklamacji. (no, dobra - bardzo rzadko - w rejestrach trudnych lub
        takich które są wyjątkowo hermetyczne, każdy tłumacz ma wpadki). Oczywiście
        zdarza mi się że nie jestem pewna tego czy owego, ale wtedy zaznaczam żeby
        klient wyjaśnił.
        Druga rzecz to wytrzymałość organizmu. No ale rodzice małych dzieci są
        przyzwyczajeni do snu po 2 godziny lub mniej na dobę ... Poza tym wtedy się
        nieźle zrzuca wagę ...
        TO dobrze że - Słomika - masz dużo zleceń za dobre stawki - tak trzymać. Ja
        zerwałam wszystkie układy i kontakty w tej branży parę lat temu i teraz
        powolutku odgrzebuję albo tworzę nowe kontakty bo potrzebuję pieniędzy i w
        obliczu zwolnień grupowych nie chcę jakby co zostać na lodzie. Sami wiecie że
        wszystkie dobre zlecenia łapie się po znajomości, doświadczenie i wiedza nie
        mają większego znaczenia, trudno się w tej branży - jak w każdej - przebić
        osobie bez tzw. pleców.
        • isanda Re: ROZUMIEM 02.01.04, 14:52
          wierzę, że w 10-16 godzin na dobę, a także w twoje 80 stron, mam tylko
          nadzieję, że nie robisz tego zbyt często, bo nawet i rodzice muszą spać
          czasami.
          W zeszłym roku trafiła nam się taka okazja - sprawa z tzw. gardłowych,
          siedziałyśmy, cztery polskie tłumaczki, dzień i noc przez 10 dni, koleżanki
          spały w moim domu, wzięły sobie nagłe urlopy z powodu "ważnych spraw
          rodzinnych", jadłyśmy o najdzikszych porach jedzenie podrzucane nam przez
          mężów, sprawdzałyśmy sobie wzajemnie teksty i zaśmiewałyśmy się z własnych
          błędów. Pisałyśmy jak w transie. Było wspaniale. Oczywiście pracowałyśmy za
          przyzwoite europejskie pieniądze.
          i tu przyłączam się do życzeń miflecet:
          > W Nowym Roku życzę wszystkim tłumaczom dużo zleceń za pzryzwoite pieniądze.
          otóż, droga btk, od maja twoje stawki powinni się radykalnie zmienić, firmy
          zachodnie będą mogły legalnie zlecać tłumaczenia osobom mieszkającym w Polsce
          za te przyzwoite pieniądze. I jestem przekonana, że twoja wiedza, determinacja
          i profesjonalizm to będą twoje "plecy" w tej branży.
          Czego tobie i wszystkim podobnym życzę.
          Masz e-mail ode mnie w swojej skrzynce.
    • kterelak Jeszcze raz ja... 03.01.04, 20:43
      Witam!
      Widzę, że rozpętałam tutaj burzę nie lada...
      Nikt się nie zgłosił, co mnie wcale nie zdziwiło. _WIEM_ że stawka nie jest
      wysoka. Tekst był naprawdę PROSTY (poziom FC w porywach do CAE), w stylu:
      miasto X leży nad Wartą i posiada jeden zabytkowy zamek z 16 w. Ja bym nie dała
      za niego więcej niż 20 PLN brutto. NIE było tam żadnego słownictwa
      specjalistycznego. Tekst wysyłałam do wglądu zainteresowanym, wiec nikt nie
      kupował kota w worku. Wiem, że termin nie był najlepszy, chociaż mnie w końcu
      zabrało to 5-6 h i w dwa dni można go spokojnie na kolanie zrobić...WIEM, że
      nikt (?) z 20-letnim doświadczeniem, nie wziałby takiego tłumaczenia, chyba że
      dla poćwiczenia bezwrokowego pisania na klawiaturze. Liczyłam na osoby
      początkujące, których taka cena nie odstraszy, a chcą zdobyć doświadczenie w
      zawodzie. To tyle na ten temat.
      Wszystkim życzę dużo zleceń w nowym 2004 roku.
      Katarzyna
      • isanda Re: sprostowanie 07.03.04, 19:15

        Pozwalam sobie wskrzesić tę niesmaczną dyskusję, która miała miejsce trzy
        miesiące temu
        A robię to dlatego, żeby publicznie zrehabilitować osoby, które tu obrażono -
        komentarze na temat taniego sprzedawania się, głupawe wyśmiewanie się z
        dzieci bkt, bezpodstawne poddawanie w wątpliwość jej tłumaczeń nadających
        się do kosza na śmieci, i wogóle brak tego szacunku i pokory, do którego
        wzywał jeden z postów (wyśmiany zresztą w sposób brzydki i prostacki).
        Otóż zadałam siebie trud, żeby sprawdzić pewne fakty. Oto wyniki
        mojego „dochodzenia”:
        1. osoby sprzedające się tanio (3 i 5 złotych za stronę) na cytowanej tu
        stronie ling.pl padły ofiarą błędu w druku, miało być 30 i 50.
        2. sprawdziłam kwalifikacje kilku osób i przetestowałam 4 tłumaczy o
        najwyższych kwalifikacjach zlecając tłumaczenie próbne, za które zapłaciłam
        uczciwie i natychmiast, nie 3 lub 5 złotych za stronę, lecz siedemdziesiąt
        funtów angielskich za tysiąc słów (u nas nie płaci się za stronę, lecz za ilość
        słów)
        3. trzy osoby spośród przetestowanych będą pracować z nami od maja
        (nawiasem mówiąc okazało się, że jedna z forumowiczek, której to
        zaproponowałam pracuje dla nas od 2 lat i widuję ją niemal codziennie!)
        4. bkt okazała się w s p a n i a ł ą profesjonalistką - zrobiła
        tłumaczenie błyskawicznie, bezbłędnie i na wysokim poziomie (tysiące
        kilometrów od kosza na śmieci, o który ją posądzano, jakże bezpodstawnie)

        Mam nadzieję, że zostanie mi wybaczone szukanie sobie przyszłych
        współpracowników na tym forum. Od dawna już czytam te wszystkie wątki i
        przyglądam się różnym próbkom tłumaczeń, wypowiedzi, dobrych manier itd.
        Niektóre z tych wypowiedzi to zwyczajne niezgrabne popisy, ale jest wiele
        takich, które świadczą o wielkiej znajomości rzeczy. Moim zdaniem dobry
        tłumacz powinien być nie tylko biegły w językach obcych i umiejętności
        latania po słownikach i linkach, ale także powinien posiadać dużą klasę,
        kulturę, takt i nienaganne maniery, właśnie - ten szacunek dla innych i
        pokorę.

        Poza „polowaniem na głowy”, od dawna też odwiedzam to forum także po to
        żeby tu odpocząć, rozerwać się, nauczyć się czegoś nowego, popatrzeć jak sobie
        ludzie pomagają, po koleżeńsku, solidarnie i życzliwie. Różne dziecinne
        zaczepki i popisy traktuję z pewną dozą współczucia i po prostu ignoruję. Tym
        razem jednak postanowiłam napisać ten post , bo uważam, że należy się to
        naszym koleżankom i kolegom, którzy zostali tu sponiewierani.

        • steinbock Re: sprostowanie 08.03.04, 10:49
          isanda napisała:
          >> 1. osoby sprzedające się tanio (3 i 5 złotych za stronę) na cytowanej tu
          > stronie ling.pl padły ofiarą błędu w druku, miało być 30 i 50.

          W takim razie przepraszam zainteresowane osoby. Naprawdę nie chciałam obrazić
          żadnego przyzwoitego tłumacza. to pewnie nie jest żadne usprawiedliwienie, ale
          wtedy akurat zbiegło się dla mnie w czasie kilka rzeczy:

          - kilku potencjalnych klientów dzwoniąc do mnie oburzało się, że mam za wysokie
          stawki (wyobrażali sobie, że będę im tłumaczyć za 10 złotych/str. na obcy
          język - nie angielski)
          - wiadomo,że dla biura tłumacz jest zwykle za drogi smile
          Gdy pan z kolejnego biura pytał mnie o stawki, coś mnie podkusiło i dla
          sprawdzenia podałam mu sumę o połowę niższą od moich zwykłych stawek i ... też
          było za drogo!!!
          - potem dostałam umowę (wstecz!)od pewnej państwowej uczelni i okazało się, że
          za uczenie rzadkiego języka mam dostawać dużo mniej niż sprzątaczka na tej
          samej uczelni ( z całym szacunkiem dla sprzątaczek)
          - a gwoździem do mojej trumny była ta nieszczęsna strona z ogłoszeniami
          tłumaczy...
          Po tym wszystkim naprawdę uwierzyłam, że na naszym dzikim rynku ktoś może
          pracować za takie stawki.

          Pozdrawiam


          -


          > 2. sprawdziłam kwalifikacje kilku osób i przetestowałam 4 tłumaczy o
          > najwyższych kwalifikacjach zlecając tłumaczenie próbne, za które zapłaciłam
          > uczciwie i natychmiast, nie 3 lub 5 złotych za stronę, lecz
          siedemdziesiąt
          > funtów angielskich za tysiąc słów (u nas nie płaci się za stronę, lecz za
          ilość
          >
          > słów)
          > 3. trzy osoby spośród przetestowanych będą pracować z nami od maja
          > (nawiasem mówiąc okazało się, że jedna z forumowiczek, której to
          > zaproponowałam pracuje dla nas od 2 lat i widuję ją niemal codziennie!)
          > 4. bkt okazała się w s p a n i a ł ą profesjonalistką - zrobiła
          > tłumaczenie błyskawicznie, bezbłędnie i na wysokim poziomie (tysiące
          > kilometrów od kosza na śmieci, o który ją posądzano, jakże bezpodstawnie)
          >
          > Mam nadzieję, że zostanie mi wybaczone szukanie sobie przyszłych
          > współpracowników na tym forum. Od dawna już czytam te wszystkie wątki i
          > przyglądam się różnym próbkom tłumaczeń, wypowiedzi, dobrych manier itd.
          > Niektóre z tych wypowiedzi to zwyczajne niezgrabne popisy, ale jest wiele
          > takich, które świadczą o wielkiej znajomości rzeczy. Moim zdaniem dobry
          > tłumacz powinien być nie tylko biegły w językach obcych i umiejętności
          > latania po słownikach i linkach, ale także powinien posiadać dużą klasę,
          > kulturę, takt i nienaganne maniery, właśnie - ten szacunek dla innych i
          > pokorę.
          >
          > Poza „polowaniem na głowy”, od dawna też odwiedzam to forum tak
          > że po to
          > żeby tu odpocząć, rozerwać się, nauczyć się czegoś nowego, popatrzeć jak
          sobie
          >
          > ludzie pomagają, po koleżeńsku, solidarnie i życzliwie. Różne dziecinne
          > zaczepki i popisy traktuję z pewną dozą współczucia i po prostu ignoruję. Tym
          > razem jednak postanowiłam napisać ten post , bo uważam, że należy się to
          > naszym koleżankom i kolegom, którzy zostali tu sponiewierani.
          >
          • jottka stein 08.03.04, 11:58
            bock, ty sie nie masz z czego usprawiedliwiać smile na polskim rynku faktycznie
            panuje dżungla i kwitnie nieprawdopodobny damping, co ludzie tu pracujący znają
            z własnych doświadczeń na co dzień


            a to, że zamorska koleżanka z postu powyżej raz oburza sie na niskie stawki, a
            raz popiera je, w zależności od wątku i pogody, to już nic w dyskusji nad
            smutnym faktem powyższym nie zmienia
            • steinbock Re: stein 08.03.04, 17:43
              Dzięki, jottka, za słowa otuchy smile

              > a to, że zamorska koleżanka z postu powyżej raz oburza sie na niskie stawki,
              a
              > raz popiera je, w zależności od wątku i pogody, to już nic w dyskusji nad
              > smutnym faktem powyższym nie zmienia

              Jak otworzę własne biuro, też będę je popierać wink
          • steinbock Re: sprostowanie 08.03.04, 17:39
            Oj, niepotrzebnie zacytowałam taki wielki kawał listu! To chyba z tych
            emocji smile Zwykle staram się odcinać niepotrzebne kawałki, a tu widzę, że za
            moim postem wlecze się nieelegancko ogon.
            Przepraszam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka