kterelak 21.12.03, 09:33 Zlecę tłumaczenie pol-ang prostego tekstu turystycznego. 13 stron na wtorek do połowy dnia, 16 PLN za stronę na rękę. Więcej informacji pod kterelak@interia.pl. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
jottka Re: zlecę tłumaczenie pol-ang 21.12.03, 23:14 no łaskawca na j obcy, ekspres i on za to wszystko da aż 16zł Odpowiedz Link
emka_1 Re: zlecę tłumaczenie pol-ang 21.12.03, 23:39 napisał, ze prosty pewnie połowa tekstu to nazwy miast, których tłumaczyć nie trzeba, a za całość zapłaci aż 208 zł. na rękę!!! i tym prostym sposobem uzyska za drobny pieniądz tekst turystyczno-humorystyczny, przy którym anglojęzyczni będą płakać ze śmiechu. Odpowiedz Link
jottka Re: zlecę tłumaczenie pol-ang 22.12.03, 11:47 emka_1 napisała: > napisał, ze prosty to nie jest argument, za stronę na ang to sie płaci w dolnych rejonach ok.30zł poza tym co dla kogo proste, to proste - a może tam są wytworne określenia atmosfery hotelowej i skomplikowane nazwy różnych gatunków nart? > pewnie połowa tekstu to nazwy miast, których tłumaczyć nie trzeba też żaden argument - won z dampingiem Odpowiedz Link
steinbock Re: zlecę tłumaczenie pol-ang 30.12.03, 11:39 Kochani! zajrzyjcie tu: www.ling.pl/ling/content.php4?name=tlumacz_view.php znajdziecie tam tłumaczy, którzy zrobia wszystko nawet za 3 złote. To już nawet nie prostytucja, bo która dziwka jest taka tania... Odpowiedz Link
bkt OPRZYTOMNIJCIE 31.12.03, 09:33 Drodzy tłumacze, nie wiem czy zauważyliście, ale mamy od dobrych paru lat recesję. Niestety dobre czasy (kiedy brało się 70-100 PLN za stronę) się skończyły. Ja sama jestem tłumaczem z bardzo dużym doświadczeniem (10 lat, w tym 4 lata w bardzo dużej międzynarodowej instytucji, bywało, że przerzucałam 80 stron 1500 znaków dziennie, teraz norma to 20 - 30 dziennie (tylko popołudniami i nocami, bo w dzień pracuję na etacie w innym niż tłumacz zawodzie), dobrze i fachowo - tam gdzie pracuję nauczyłam się merytorycznie naprawdę dużo. Jak dostaję tłumaczenie np. IT czy finanse 100 czy 200 stron, to jestem otwarta na negocjowanie, bo jak siadam do jednego, jednolitego tekstu, to naprawdę stuka się szybko, a pieniądze takie same jak za kilka zleceń po 30 PLN/ str. a przy tym MAM ZLECENIE. Co jest istotne, kiedy żyje się z jednej pensji na etacie (plus te zlecenia) bo druga osoba w rodzinie akurat straciła pracę (już 3 miesiące bez kasy) a dzieciom nie wyłumaczę żeby przestały sikać w pieluchy (40 zł za paczkę) albo jeść mleko po 30 zł za puszkę czy Danio za 1,50 BO ZA DROGO. Nie nazywajcie nikogo dziwką i nie oburzajcie się na WOLNY RYNEK - bo to on dyktuje ceny. Jak jest wielu tłumaczy, to ceny spadają. Druga sprawa że zleceniodawców często nie interesuje jakość i nie dają obie sprawy że ludzie z licencjatem niekoniecznie muszą umieć tłumaczyć. Pozdrawiam i życzę więcej szacunku dla innych, pokory oraz dużej ilości zleceń w nadchodzącym Nowym Roku - oby te parszywe czasy wreszcie się skończyły. Odpowiedz Link
jottka my 31.12.03, 12:06 jesteśmy wzruszeni i ze łzami w oczach czytamy o głodujących dzieciach, ale rozmawialiśmy o średniej normalnej stawce za tekst niespecjalistyczny, a nie o chciwości tłumaczy, co to, chamy, nie chcą pracować za 10zł za stronę a doświadczenie również nam podpowiada, że jeśli 100 stron tekstu jest tak przyjemne, że bez zaglądania do słownika robimy je w dwie nocki, to zazwyczaj tłumaczenie można spokojnie wyrzucić do kosza Odpowiedz Link
bkt Re: my 31.12.03, 12:51 No cóż. To trochę - nawet bardzo - chamskie. Wybaczam, bo jesteś chyba jeszcze bardzo młoda i zarobki rzędu 500 zł miesięcznie cię satysfakcjonują - wystarczy na wyjście do kina i waciki kosmetyczne, bo resztę kupi mamusia, nie musisz się utrzymywać. A może mieszkasz w pieprzonej warszawce, gdzie jest więcej roboty, masz paru kolesi którzy załatwiają robótki dla znajomków. W innych częściach kraju jest nieco inaczej. Ja muszę zarobić przynajmniej 4000 - 5 000 PLN miesięcznie. Jak będę wybrzydzać i obrażać się na tych co dają 20 zł za stronę to nic nie będę mieć, poza świadomością posiadania własnej godności tłumacza wysoko się ceniącego. Po drugie - ja myślałam że profesjonalny tłumacz nie musi co drugie zdanie w prostym tekście zaglądać do słownika, ale widocznie się myliłam. Nie mówię że jestem alfą i omegą ale nie piszę 5 stron na dzień, krzycząc że więcej nie można bo nie znam słownictwa. Moich tłumaczeń zleceniodawcy nie wyrzucają do kosza. Tłumaczenia są profesjonalne i bez błędów. Zdarza mi się zaglądać do słowników, ale nie co dwa zdania. No chyba że tekst jest wyjątkowo trudny, wtedy się konsultuję z kim się da, ale terminów dotrzymuję i nie wypuszczam chały. I teksty są specjalistyczne (IT, telekomunikacja - bardzo specjalistyczne, umowy kredytowe, finanse i bankowość). Współczuję Wam drodzy, bo nie chce mi się wierzyć że pracując w domu macie bardzo wysokie stawki i tyle zleceń. Pracując w domu poza tym, nie macie szansy nabrać takiego doświadczenia merytorycznego - nie mówię o prędkości stukania w klawiaturę - które pozwoliłoby wam poznać temat na tyle, żeby szybko i ze znajomością tematu pisać dobrej jakości tłumaczenia. Wierzcie mi, znając dobrze tematykę tłumaczonego tekstu, można napisać dobre tłumaczenie szybko. I przy tym zarobić, nawet przy małych stawkach. Możecie się obrażać ale prawda jest taka że jak ja sie obrażę to ktoś inny tłumaczenie zrobi i zarobi. Jak nie chcesz pracować za 20 zł to nie pracuj, nikt ci nie każe. Pozdrawiam Warsiawiaków z tej mojej prowincji i życzę trochę więcej pokory i empatii. Przy okazji - ile bierzecie za godzinę symultanki albo konsekutywnego? Jeśli symultanka jest 8 godzinna - czy ma to znaczenie w wysokości ceny? Odpowiedz Link
hajota Re: my 31.12.03, 14:07 Słuchaj no. Nie jestem jottką (która zresztą, o ile się orientuję z jej postów, nie mieszka w "pieprzonej warszawce"), ale mieszkam i pracuję w "pieprzonej warszawce" i wypraszam sobie takie sformułowania. Odpowiedz Link
isanda Re:do bkt 31.12.03, 16:16 steinbock napisał: >znajdziecie tam tłumaczy, którzy zrobia wszystko nawet za 3 złote. To już >nawet nie prostytucja, bo która dziwka jest taka tania... Zgadzam sie z bkt - istotnie troche przykro nazywac dziwkami kolegow i kolezanki po fachu, ktorzy sie oglaszaja na tej stronie. Zajrzalam tam i jestem ci wdzieczna, steinbocku, za polecenie. Nikt sie tam nie sprzedaje za 3 zlote, a poza tym wielu z tych ludzi to tlumacze przysiegli, poprosilam kilkoro z nich o CV i musze przyznac, ze maja calkiem imponujace doswiadczenie i kwalifikacje. a teraz do bkt - zgadzam sie z toba calkowicie i absolutnie, ze dobry i doswiadczony tlumacz nie musi zagladac do slownika co dwie minuty i tłumacz, który nie zna słownictwa nie jest żadnym tłumaczem. Już samo to jedno twoje słuszne i mądre zdanie świadczy, że nie jesteś nowicjuszką w zawodzie i wiesz o czym mówisz. Mniej doswiadczeni tez kiedys do tego powoli dojdą, a że w międzyczasie chcą się trochę popisać i poczuć kimś ważnym, no cóż, może dowartościowanie się w ten sposób jest im potrzebne. Wygląda na to, że ich życie też nie jest pasmem sukcesów i świat ich nie rozpieszcza komplementami i szaleńczym uznaniem. Więc bądźmy i dla nich wyrozumiali. Może te uwagi pod twoim adresem wyglądają na nieco prostacki brak klasy, ale potraktuj to jako takie nieszkodliwe podskakiwanie. Najlepiej nie wdawać się w takie dyskusje. Po prostu zignoruj. To forum jest po to, żeby sobie po kolezeńsku pomagać, radzić, dodawać odwagi i otuchy. Więc po co się wściekać, obrażać, popisywać kto z nas mądrzejszy.Przecież ty i tak to wiesz. Twoje wezwanie o szacunek i pokorę popieram. Twoje westchnienie o parszywych czasach rozumiem. Napewno się skończą, nie martw się. Wejdziecie wkrótce do Europy i mam nadzieję, że wówczas wasza sytuacja będzie musiała zmienić się na lepsze - inne honoraria i więcej pracy. Pozdrowienia i powodzenia. A tak z ciekawości -czy tłumaczysz z angielskiego? Odpowiedz Link
miflecet steinbock ma rację 31.12.03, 21:00 Zajrzalam tam i > jestem ci wdzieczna, steinbocku, za polecenie. Nikt sie tam nie sprzedaje za 3 > zlote, otóż jest taka osoba, a kilka innych sprzedaje się za 5 zlotych. Oto przykłady: Król Magalena * Bartoszyce Język angielski, cena 3 za stronę. Tel. (089)7629485 Bortnik Grzegorz Piła Język angielski, cena 5 za stronę. Tel. (67)2153829 Dral Joanna Rzeszów Język angielski, cena 5 zł za stronę. Tel. 504324107 Schwartz Łukasz Wejherowo Język angielski, cena 5 za stronę. Tel. 672-59-72 Źrołka Piotr To Język angielski, cena 5 za stronę. Tel. - Oczywiście ogłaszają się tam również tłumacze bioracy normalne stawki (znam niektórych -faktycznie fachowcy). Ciekawe, jak się czują widząc, ze ktos pracuje za 1/10 ich wynagrodzenia... Mnie ręce opadły. Też jestem tłumaczem (nie oglaszam się na tamtej stronie) i widzę, że chyba pora umierac, bo przykro mi bardzo, ale ja nie mam zamiaru pracować za takie grosze. W Nowym Roku życzę wszystkim tłumaczom dużo zleceń za pzryzwoite pieniądze. Odpowiedz Link
bkt Warszawka 02.01.04, 12:31 A wy przestańcie ferować wyroki na tych z prowincji - nie chodzi o to żebyśmy mieli kompleksy, ale o to, że u was jest dużo więcej roboty lepiej płatnej, to możecie sobie wybrzydzać. Jak ktoś chce się z tłumaczeń utrzymać, to niestety obrażać się na RYNEK nie może, bo wszędzie stawki są dużo niższe niż gdzie indziej. dobra, dobra - ZA warszawkę PRZEPRASZAM - ale i wy nie bądźcie tacy autorytatywni. Bo jak np. idziesz do sklepu kupić dwie cegły, to płacisz detalicznie - ale za paletę cegieł oczekujesz rabatu - to samo z dużymi zleceniami na tłumaczenia. Nie mam racji? Pozdrawiam w Nowym Roku! Odpowiedz Link
hajota Re: Warszawka 02.01.04, 14:13 Przeprosiny przyjmuję i przy okazji nadmieniam, że zdarza mi się tłumaczyć dla wydawnictw pozawarszawskich po stawkach niższych niż warszawskie, jeśli akurat tematyka książki mnie interesuje, znam się na tym, a płatnik jest solidny. Realia rynku znam i się na nie nie obrażam, ale nie zmienia to mojej opinii o osobach reklamujących się, że tłumaczą po 5 zł za stronę (5, słownie pięć, a nie 20). Z drugiej strony śmieszą mnie osobiście tacy, którzy oznajmiają bliźnim w Internecie, że poniżej 50 zł za stronę nie opłaca im się włączać komputera (spoko, nie dotyczy tego forum ani żadnego z forów GW, tylko zupełnie innego miejsca w sieci). A już tak gwoli precyzji: czy którakolwiek z osób kwestionujących zaniżanie stawek czy wdających się z Tobą w polemikę napisała, że jest z Warszawy i gardzi prowincją? Skąd to uogólnienie? Bynajmniej nie patriotyzm lokalny przeze mnie przemawia, tylko dbałość o dokładne rozumienie przekazu, tak ważna w naszym zawodzie. Też pozdrawiam w Nowym Roku i życzę dobrych zleceń. Odpowiedz Link
slomika Re: zlecę tłumaczenie pol-ang 31.12.03, 23:49 Zgroza na sam Nowy Rok!! Robię to od dwudziestu lat, najczęściej bardzo trudne rzeczy. I wybacz, btk, ale nie wierzę w to, co piszesz. Chyba, że jesteś cyborgiem. Ile czasu zajmuje czysto mechaniczne przepisanie jednej strony bez błędu? Bez żadnej pracy koncepcyjnej? Ok. 20 minut (lekko licząc, palec się zawsze obsunie). 80 stron to wobec tego 10 godzin. Bez myślenia. Bez przerwy. Nawet, jeśli człowiek jest najlepszym specjalistą, przy tłumaczeniu musi trochę pomyśleć. Zatem idziesz do pracy na 8 godzin, wracasz do domu do dzieci (w pieluchach, trochę się trzeba nimi zająć), zasiadasz do komputera i 8-10 następnych godzin spędzasz, tłumacząc specjalistyczne teksty BEZBŁĘDNIE i w wielkich ilościach? Za recesyjne ceny? Nawołujesz do pokory? Przecież to jest bardzo trudna praca, z pewnością nie dla każdego, a wiek i doświadczenie są tu atutem. Jestem pewna, że większość tłumaczy w jakiś sposób uwzględnia recesję w swoich stawkach, ale nie dajmy się ogłupić!16 zł to już gromki śmiech, a 3-5 zł nie potrafię sobie wyobrazić. No, wszystkiego najlepszego wszystkim! Odpowiedz Link
slomika Re: zlecę tłumaczenie pol-ang 01.01.04, 00:35 Przepraszam. Już się zaczął nowy rok, a ja jakoś nie mogę się pogodzić. Wybaczcie mi te rachunki. Przeczytalam jeszcze raz list btk, teraz robi 20-30 stron dziennie oprócz regularnej roboty. W przeliczeniu na przepisywanie, powiedzmy, że 1500 zn. = 15 min., to jest 5-7,5 godziny. Dalej nie wierzę. Nawet, jeśli nie szuka po słownikach. A wszystkim życzę prawdziwych, rzetelnych europejskich stawek w nowym roku i rozsądnego, niewyścigowego podejścia do naszej pracy!!! Im dłużej to robię, tym wyraźniej widzę, że to jest praca niemożliwa, wiecznie niespełniona, głupiego robota!! Odpowiedz Link
pol-anka Re: zlecę tłumaczenie pol-ang 01.01.04, 13:14 To rzeczywiscie szalenstwo te 5 zlotych, ale ja tym ludziom bardzo wspolczuje, i nie ma sie co wysmiewac, po co te glupie i chamskie uwagi na temat wzruszenia z powodu glodujacych dzieci bkt. Skąd w was tyle zjadliwości i prostactwa? Coś się widać nie wiedzie temu i owemu, a raczej tej i owej. Chciał ten klerelak zlecić tlumaczenie, a tu taką burzę rozpętał, i po co to? To tak sobie ładnie tu pomagacie i doradzacie dziwkami się obrzucając i z dzieci naśmiewając. Wstyd, wstyd. Cieszę się, że mnie już nie ma. Odpowiedz Link
pol-anka Re: zlecę tłumaczenie pol-ang 01.01.04, 13:18 przepraszam, chciałam powiedzieć, cieszę się, że mnie już TAM nie ma Odpowiedz Link
jottka a tu 01.01.04, 21:24 interesujący wątek porównawczy forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10100&w=7439542&v=2&s=0 jak to sie niektórym poglądy zmieniają Odpowiedz Link
isanda Re: a tu 01.01.04, 21:36 tak z czystej ciekawosci pytam - drogi kterelaku, czy ktos ci w koncu przetlumaczyl te 13 stron za 16 zlotych na wtorek rano rozpetales tu taką dyskusję, więc zastanawiam się, czy nie zapomniano o twoim zleceniu Odpowiedz Link
emka_1 Re: a tu 01.01.04, 22:27 droga isando, tak z ciekawości zapytam, dlaczego odpowiadasz na niewłasciwy post? a przy okazji, czemu zmieniasz płeć swoim rozmówcom? co do zlecenia koleżanki kterelak -zwróć się po szczegóły na podany w poście adres. a tak przy okazji, z pustej ciekawości - zgłosił się do ciebie ktoś chętny na pięć złotych od strony? Odpowiedz Link
bkt Re: zlecę tłumaczenie pol-ang 02.01.04, 13:06 slomika napisała: > Przepraszam. Już się zaczął nowy rok, a ja jakoś nie mogę się pogodzić. > Wybaczcie mi te rachunki. Przeczytalam jeszcze raz list btk, teraz robi 20-30 > stron dziennie oprócz regularnej roboty. W przeliczeniu na przepisywanie, > powiedzmy, że 1500 zn. = 15 min., to jest 5-7,5 godziny. Dalej nie wierzę. > Nawet, jeśli nie szuka po słownikach. A wszystkim życzę prawdziwych, rzetelnych > > europejskich stawek w nowym roku i rozsądnego, niewyścigowego podejścia do > naszej pracy!!! Im dłużej to robię, tym wyraźniej widzę, że to jest praca > niemożliwa, wiecznie niespełniona, głupiego robota!! Trochę racji - robota głupiego. Noa le płacą pieniądze. U nas w firmie to tłumacz nie jest nikim ważnym - jest pani sprzątająca, tłumacz, sekretarka, asystentka no i "prawdziwi" pracownicy. Uwagi typu - chodź potłumaczyć to spotkanie, na to nie trzeba jakiejś specjalnej wiedzy - rzeczywiście nie trzeba. Trzeba tylko znać się na IT, księgowości, rachunkowości, programowaniu - bo np. są odniesienia do takich czy innych linii kodu - pestka, nie trzeba nic wiedzieć. Dla tej pani to nie są żadne umiejętności czy wiedza, tłumacz ma wiedzieć i już. Swoją drogą - dlaczego spędzałaś Sylwestra przy komputerze - BO CHYBA NIE TŁUMACZĄC - to byłoby tzw przegięcie. ISANDA - tak, tłumaczę z angielskiego na polski i w drugą też. POZDROWIONKA DRODZY TŁUMACZE Odpowiedz Link
bkt NIE ROZUMIEM 02.01.04, 12:56 Nieco tła - jeśli przez ok. 6 m-cy tłumaczyłam przez 10-16 godzin na dobę o tych samych systemach, funkcjonalnościach, interfejsach i architekturze IT, jednocześnie tłumaczac wielogodzinne rozmowy, prezentacje etc. symultanicznie i konsekutywnie, z pol na ang i odwrotnie (czasami łapałam się na tym że jednemu Anglikowi tłumaczyłam to co mówił drugi Anglik - machinalnie, robili wtedy duże oczy) to tak dobrze miałam WTEDY temat "obcykany" (fe co za słowo nieładne) że naprawdę RAZ PRZERZUCIŁAM 80 STRON OD 7 RANO DO wieczora bez lunchu, śniadanie szybko przy klawiaturze. A bez tłumaczenia projekt stawał, nie można było zrealizować nastepnych milestonesów - nawet obsunięcie terminu o 1 dzień powodowało pytania kierownictwa - dlaczego? - tak się pracowało w tym projekcie. Te interfejsy mi się śniły po nocach. Jak wracam do domu, to po przewijaniu dzieci, kolacja, spanie etc. ok. 18.00 lub 20.00 zasiadam do komputera i przez nocke piszę - NAPRAWDĘ 10 stron można machnąć (bez tabelek i formatowania) jak się ciurkiem siedzi przy klawiaturze, po mocnej kawie. 15-20 stron jak tekst jest banalny. Wszystko można pod warunkiem że się jest merytorycznie do tematyki przynajmniej troszkę przygotowanym (ja nie kończyłam informatyki, ale trochę czytam gazety i pracuję w IT - to się i osłucham). Bo jak się nie jest pewnym znaczenia, to rzeczywiście trudno tłumaczyć cokolwiek. Nie mam reklamacji. (no, dobra - bardzo rzadko - w rejestrach trudnych lub takich które są wyjątkowo hermetyczne, każdy tłumacz ma wpadki). Oczywiście zdarza mi się że nie jestem pewna tego czy owego, ale wtedy zaznaczam żeby klient wyjaśnił. Druga rzecz to wytrzymałość organizmu. No ale rodzice małych dzieci są przyzwyczajeni do snu po 2 godziny lub mniej na dobę ... Poza tym wtedy się nieźle zrzuca wagę ... TO dobrze że - Słomika - masz dużo zleceń za dobre stawki - tak trzymać. Ja zerwałam wszystkie układy i kontakty w tej branży parę lat temu i teraz powolutku odgrzebuję albo tworzę nowe kontakty bo potrzebuję pieniędzy i w obliczu zwolnień grupowych nie chcę jakby co zostać na lodzie. Sami wiecie że wszystkie dobre zlecenia łapie się po znajomości, doświadczenie i wiedza nie mają większego znaczenia, trudno się w tej branży - jak w każdej - przebić osobie bez tzw. pleców. Odpowiedz Link
isanda Re: ROZUMIEM 02.01.04, 14:52 wierzę, że w 10-16 godzin na dobę, a także w twoje 80 stron, mam tylko nadzieję, że nie robisz tego zbyt często, bo nawet i rodzice muszą spać czasami. W zeszłym roku trafiła nam się taka okazja - sprawa z tzw. gardłowych, siedziałyśmy, cztery polskie tłumaczki, dzień i noc przez 10 dni, koleżanki spały w moim domu, wzięły sobie nagłe urlopy z powodu "ważnych spraw rodzinnych", jadłyśmy o najdzikszych porach jedzenie podrzucane nam przez mężów, sprawdzałyśmy sobie wzajemnie teksty i zaśmiewałyśmy się z własnych błędów. Pisałyśmy jak w transie. Było wspaniale. Oczywiście pracowałyśmy za przyzwoite europejskie pieniądze. i tu przyłączam się do życzeń miflecet: > W Nowym Roku życzę wszystkim tłumaczom dużo zleceń za pzryzwoite pieniądze. otóż, droga btk, od maja twoje stawki powinni się radykalnie zmienić, firmy zachodnie będą mogły legalnie zlecać tłumaczenia osobom mieszkającym w Polsce za te przyzwoite pieniądze. I jestem przekonana, że twoja wiedza, determinacja i profesjonalizm to będą twoje "plecy" w tej branży. Czego tobie i wszystkim podobnym życzę. Masz e-mail ode mnie w swojej skrzynce. Odpowiedz Link
kterelak Jeszcze raz ja... 03.01.04, 20:43 Witam! Widzę, że rozpętałam tutaj burzę nie lada... Nikt się nie zgłosił, co mnie wcale nie zdziwiło. _WIEM_ że stawka nie jest wysoka. Tekst był naprawdę PROSTY (poziom FC w porywach do CAE), w stylu: miasto X leży nad Wartą i posiada jeden zabytkowy zamek z 16 w. Ja bym nie dała za niego więcej niż 20 PLN brutto. NIE było tam żadnego słownictwa specjalistycznego. Tekst wysyłałam do wglądu zainteresowanym, wiec nikt nie kupował kota w worku. Wiem, że termin nie był najlepszy, chociaż mnie w końcu zabrało to 5-6 h i w dwa dni można go spokojnie na kolanie zrobić...WIEM, że nikt (?) z 20-letnim doświadczeniem, nie wziałby takiego tłumaczenia, chyba że dla poćwiczenia bezwrokowego pisania na klawiaturze. Liczyłam na osoby początkujące, których taka cena nie odstraszy, a chcą zdobyć doświadczenie w zawodzie. To tyle na ten temat. Wszystkim życzę dużo zleceń w nowym 2004 roku. Katarzyna Odpowiedz Link
isanda Re: sprostowanie 07.03.04, 19:15 Pozwalam sobie wskrzesić tę niesmaczną dyskusję, która miała miejsce trzy miesiące temu A robię to dlatego, żeby publicznie zrehabilitować osoby, które tu obrażono - komentarze na temat taniego sprzedawania się, głupawe wyśmiewanie się z dzieci bkt, bezpodstawne poddawanie w wątpliwość jej tłumaczeń nadających się do kosza na śmieci, i wogóle brak tego szacunku i pokory, do którego wzywał jeden z postów (wyśmiany zresztą w sposób brzydki i prostacki). Otóż zadałam siebie trud, żeby sprawdzić pewne fakty. Oto wyniki mojego „dochodzenia”: 1. osoby sprzedające się tanio (3 i 5 złotych za stronę) na cytowanej tu stronie ling.pl padły ofiarą błędu w druku, miało być 30 i 50. 2. sprawdziłam kwalifikacje kilku osób i przetestowałam 4 tłumaczy o najwyższych kwalifikacjach zlecając tłumaczenie próbne, za które zapłaciłam uczciwie i natychmiast, nie 3 lub 5 złotych za stronę, lecz siedemdziesiąt funtów angielskich za tysiąc słów (u nas nie płaci się za stronę, lecz za ilość słów) 3. trzy osoby spośród przetestowanych będą pracować z nami od maja (nawiasem mówiąc okazało się, że jedna z forumowiczek, której to zaproponowałam pracuje dla nas od 2 lat i widuję ją niemal codziennie!) 4. bkt okazała się w s p a n i a ł ą profesjonalistką - zrobiła tłumaczenie błyskawicznie, bezbłędnie i na wysokim poziomie (tysiące kilometrów od kosza na śmieci, o który ją posądzano, jakże bezpodstawnie) Mam nadzieję, że zostanie mi wybaczone szukanie sobie przyszłych współpracowników na tym forum. Od dawna już czytam te wszystkie wątki i przyglądam się różnym próbkom tłumaczeń, wypowiedzi, dobrych manier itd. Niektóre z tych wypowiedzi to zwyczajne niezgrabne popisy, ale jest wiele takich, które świadczą o wielkiej znajomości rzeczy. Moim zdaniem dobry tłumacz powinien być nie tylko biegły w językach obcych i umiejętności latania po słownikach i linkach, ale także powinien posiadać dużą klasę, kulturę, takt i nienaganne maniery, właśnie - ten szacunek dla innych i pokorę. Poza „polowaniem na głowy”, od dawna też odwiedzam to forum także po to żeby tu odpocząć, rozerwać się, nauczyć się czegoś nowego, popatrzeć jak sobie ludzie pomagają, po koleżeńsku, solidarnie i życzliwie. Różne dziecinne zaczepki i popisy traktuję z pewną dozą współczucia i po prostu ignoruję. Tym razem jednak postanowiłam napisać ten post , bo uważam, że należy się to naszym koleżankom i kolegom, którzy zostali tu sponiewierani. Odpowiedz Link
steinbock Re: sprostowanie 08.03.04, 10:49 isanda napisała: >> 1. osoby sprzedające się tanio (3 i 5 złotych za stronę) na cytowanej tu > stronie ling.pl padły ofiarą błędu w druku, miało być 30 i 50. W takim razie przepraszam zainteresowane osoby. Naprawdę nie chciałam obrazić żadnego przyzwoitego tłumacza. to pewnie nie jest żadne usprawiedliwienie, ale wtedy akurat zbiegło się dla mnie w czasie kilka rzeczy: - kilku potencjalnych klientów dzwoniąc do mnie oburzało się, że mam za wysokie stawki (wyobrażali sobie, że będę im tłumaczyć za 10 złotych/str. na obcy język - nie angielski) - wiadomo,że dla biura tłumacz jest zwykle za drogi Gdy pan z kolejnego biura pytał mnie o stawki, coś mnie podkusiło i dla sprawdzenia podałam mu sumę o połowę niższą od moich zwykłych stawek i ... też było za drogo!!! - potem dostałam umowę (wstecz!)od pewnej państwowej uczelni i okazało się, że za uczenie rzadkiego języka mam dostawać dużo mniej niż sprzątaczka na tej samej uczelni ( z całym szacunkiem dla sprzątaczek) - a gwoździem do mojej trumny była ta nieszczęsna strona z ogłoszeniami tłumaczy... Po tym wszystkim naprawdę uwierzyłam, że na naszym dzikim rynku ktoś może pracować za takie stawki. Pozdrawiam - > 2. sprawdziłam kwalifikacje kilku osób i przetestowałam 4 tłumaczy o > najwyższych kwalifikacjach zlecając tłumaczenie próbne, za które zapłaciłam > uczciwie i natychmiast, nie 3 lub 5 złotych za stronę, lecz siedemdziesiąt > funtów angielskich za tysiąc słów (u nas nie płaci się za stronę, lecz za ilość > > słów) > 3. trzy osoby spośród przetestowanych będą pracować z nami od maja > (nawiasem mówiąc okazało się, że jedna z forumowiczek, której to > zaproponowałam pracuje dla nas od 2 lat i widuję ją niemal codziennie!) > 4. bkt okazała się w s p a n i a ł ą profesjonalistką - zrobiła > tłumaczenie błyskawicznie, bezbłędnie i na wysokim poziomie (tysiące > kilometrów od kosza na śmieci, o który ją posądzano, jakże bezpodstawnie) > > Mam nadzieję, że zostanie mi wybaczone szukanie sobie przyszłych > współpracowników na tym forum. Od dawna już czytam te wszystkie wątki i > przyglądam się różnym próbkom tłumaczeń, wypowiedzi, dobrych manier itd. > Niektóre z tych wypowiedzi to zwyczajne niezgrabne popisy, ale jest wiele > takich, które świadczą o wielkiej znajomości rzeczy. Moim zdaniem dobry > tłumacz powinien być nie tylko biegły w językach obcych i umiejętności > latania po słownikach i linkach, ale także powinien posiadać dużą klasę, > kulturę, takt i nienaganne maniery, właśnie - ten szacunek dla innych i > pokorę. > > Poza „polowaniem na głowy”, od dawna też odwiedzam to forum tak > że po to > żeby tu odpocząć, rozerwać się, nauczyć się czegoś nowego, popatrzeć jak sobie > > ludzie pomagają, po koleżeńsku, solidarnie i życzliwie. Różne dziecinne > zaczepki i popisy traktuję z pewną dozą współczucia i po prostu ignoruję. Tym > razem jednak postanowiłam napisać ten post , bo uważam, że należy się to > naszym koleżankom i kolegom, którzy zostali tu sponiewierani. > Odpowiedz Link
jottka stein 08.03.04, 11:58 bock, ty sie nie masz z czego usprawiedliwiać na polskim rynku faktycznie panuje dżungla i kwitnie nieprawdopodobny damping, co ludzie tu pracujący znają z własnych doświadczeń na co dzień a to, że zamorska koleżanka z postu powyżej raz oburza sie na niskie stawki, a raz popiera je, w zależności od wątku i pogody, to już nic w dyskusji nad smutnym faktem powyższym nie zmienia Odpowiedz Link
steinbock Re: stein 08.03.04, 17:43 Dzięki, jottka, za słowa otuchy > a to, że zamorska koleżanka z postu powyżej raz oburza sie na niskie stawki, a > raz popiera je, w zależności od wątku i pogody, to już nic w dyskusji nad > smutnym faktem powyższym nie zmienia Jak otworzę własne biuro, też będę je popierać Odpowiedz Link
steinbock Re: sprostowanie 08.03.04, 17:39 Oj, niepotrzebnie zacytowałam taki wielki kawał listu! To chyba z tych emocji Zwykle staram się odcinać niepotrzebne kawałki, a tu widzę, że za moim postem wlecze się nieelegancko ogon. Przepraszam Odpowiedz Link