Słodki temat ...

15.10.17, 17:24
Oto f-ma EWA z Krotoszyna produkuje KANOLDY.

sklep.ewa-sa.pl/69-informacje-o-sklepie.html
Tego typu pyszne cukierki mam jeszcze w pamięci sprzed ponad 50 lat.
Do tej pory jednak nie wiem jak taki cukierek nazywa się w liczbie pojedynczej ???

Po głowie mi chodzą dwie wersje: KANOLD albo KANOLDA.
Czy ktoś z Was może mnie bezpiecznie z tej alternatywy ?
Odpowiedź można uzasadnić na kilku przykładach.
Mam czas mogę trochę poczekać .....

Pozdr.

"My musi,my wiedzieć, - i my się dowiemy!" [D.H.]
    • suender Re: Słodki temat ... 15.10.17, 17:25
      .... z tej alternatywy wyprowadzić ?
    • kornel-1 Wyprowadzenie 16.10.17, 14:23
      > Po głowie mi chodzą dwie wersje: KANOLD albo KANOLDA.

      kanold

      Kornel
      • suender Re: Wyprowadzenie 16.10.17, 20:32
        kornel-1 16.10.17, 14:23

        > kanold

        - Bardzo dziękuję za podpowiedź!

        - Pozwolę jednak sobie na uwagę ogólną:
        Pośród różnych towarów żywnościowych jest sporo nazw, które mnie zaskakują kiedy ekspedientki pytam o ich poprawne nazewnictwo.
        Niedawno kupowałem 10 deka takiego coś:

        pl.dreamstime.com/obraz-royalty-free-mini-3-bezy-image25538456

        Dostałem to w foliowej torebce, po czym zapytałem ekspedientkę co to właściwie jest?
        Odpowiedziała BEZA ...
        Ja na to, a nie BEZY?
        Odparła: Można mówić, tak albo tak.

        Podobnie miałem w innym sklepie, gdzie nabyłem takie coś:

        budujesz.info/artykul/uprawa-pora,332.html

        Dostałem to w foliowej torebce, po czym zapytałem ekspedientkę co to właściwie jest?
        Odpowiedziała PORA ...
        Ja na to, a nie POR?
        Odparła: Można mówić, tak albo tak.

        Zachodzę więc w głowę: Dlaczego nazwy takich prostych towarów robią ekspedientkom tak wielkie problemy?
        Znasz może odpowiedź?

        Pozdr.
        • kornel-1 Re: Wyprowadzenie 17.10.17, 07:34
          Oj, tam! Do sprzedawania pietruszki nie trzeba mieć doktoratu z filologii polskiej...
          Poprawność wysławiania się, zasób słownictwa itd. idzie w parze z wyksztalceniem, oczytaniem itp. Zapewne te sprzedawczynie mają problem i z innymi słowami lub wyrażeniami.
          Co do bezy, może zachodzić przypadek użycia l.poj. do rzeczy występujących w dużych ilościach, por."sieć pełna ryby".

          Kornel
          • keekees Re: Wyprowadzenie 19.10.17, 14:47
            kornel-1 napisał:

            > Oj, tam! Do sprzedawania pietruszki nie trzeba mieć doktoratu z filologii polsk
            > iej...
            > Poprawność wysławiania się, zasób słownictwa itd. idzie w parze z wyksztalcenie
            > m, oczytaniem itp. Zapewne te sprzedawczynie mają problem i z innymi słowami lu
            > b wyrażeniami.

            Ekspedientki dobrze mówią!

            > Co do bezy, może zachodzić przypadek użycia l.poj. do rzeczy występujących w
            > dużych ilościach, por."sieć pełna ryby".
            > Kornel

            No właśnie. Po rosyjsku np. przeważa forma "ryby", po polsku "ryb". Ale w przypadku marchewki powiemy raczej "torba pełna marchewki", nie marchewek, choć tez jedno i drugie jest poprawne.
            • randybvain Re: Wyprowadzenie 19.10.17, 15:40
              Torba pełna marchewki???
              • keekees Re: Wyprowadzenie 19.10.17, 16:20
                randybvain napisał:

                > Torba pełna marchewki???
                >

                A czego? Kupujesz kilo marchewki czy kilo marchewek? A w przypadku marchwi możliwa jest tylko forma niepoliczalna: "kilo marchwi".
                • randybvain Re: Wyprowadzenie 21.10.17, 13:53
                  Kilo marchewek.
                  Przecież marchewka jak i marchew jest poiliczalna.
                  • stefan4 policzalność w czasach szalejącej dyskalkulii 21.10.17, 15:33
                    randybvain:
                    > Kilo marchewek.
                    > Przecież marchewka jak i marchew jest poiliczalna.

                    Też bym tak chciał, ale nie ma tak dobrze. Kiedy klientka pyta
                        ,,
                    • randybvain Re: policzalność w czasach szalejącej dyskalkulii 21.10.17, 17:47
                      Kiedy klientka pyta
                      ,,
                      • suender Re: policzalność w czasach szalejącej dyskalkulii 21.10.17, 20:11
                        randybvain 21.10.17, 17:47

                        > to ja uciekam z płonącymi uszyma!

                        Z przejęzyczenia Sefa4 robisz niepotrzebne mecyje .....
                        Jego zdanie powinno brzmieć:

                        "Pani, co kosztuje ta śliwka?"

                        Pozdr.

                        "My musi,my wiedzieć, - i my się dowiemy!" [D.H.]
                      • stefan4 Re: policzalność w czasach szalejącej dyskalkulii 21.10.17, 22:28
                        randybvain:
                        > to ja uciekam z płonącymi uszyma!

                        Żeby utrzymać się w konwencji, powinieneś uciekać z płonącym uchem.

                        - Stefan
                  • keekees A pęczek rzodkiewki, czy pęczek rzodkiewek? 21.10.17, 20:35
                    randybvain napisał:

                    > Kilo marchewek.
                    > Przecież marchewka jak i marchew jest poiliczalna.

                    Ja jednak mówię kilo marchewki, tak jak kilo grochu, a nie kilo grochów. Tak samo słyszę, ze ludzie mówią pęczek rzodkiewki, a nie pęczek rzodkiewek. Ty mówisz pęczek rzodkiewek?...
        • keekees oboczności 19.10.17, 14:44
          suender napisał:

          > Zachodzę więc w głowę: Dlaczego nazwy takich prostych towarów robią ekspedientk
          > om tak wielkie problemy?
          > Znasz może odpowiedź?
          > Pozdr.

          Ekspedientki mają racje, i to nie one mają problem, lecz twoja głowa, w którą zachodzisz. Rodzaj gramatyczny i policzalność są czasem nie końca ustalone, jak w podanych przez ciebie przykładach. Można mówić beza lub bezę, i kilo bezów lub kilo bezy. To może tez być regionalne.
Pełna wersja