LICZBA

05.09.18, 20:30
sjp.pwn.pl/slowniki/liczba.html
PODOBNO "ILOSC" UZYWA SIE DO NIEPOLICZALNYCH...

"liczba atomowa (pierwiastka) «liczba oznaczająca ilość protonów w jądrze atomu danego pierwiastka»"

W ENCYJKLOPEDII PISAC NIE POTRAFIA ? A MOZE ILOSC PROTONOW JEST NIEPOLICZALNA ? SAMI SIE GUBIA W TYCH SWOICH FILOZOFIACH...
    • the-great-inuk Re: LICZBA 05.09.18, 23:20
      Nie rozumiem, czego Ty nie rozumiesz...

      Ot, co...
      • bimota Re: LICZBA 06.09.18, 08:39
        NIE ROZUMIEM JAK MOZNA NIE ROZUMIEC...

        "ILOSC" WG MEDRCOW NIE POWINNO SIE STOSOWAC DO OBIEKTOW POLICZALNYCH
        PROPOTNY SA POLICZALNE, CZYLI POWINNO BYC:

        "liczba atomowa (pierwiastka) «liczba oznaczająca LICZBĘ protonów w jądrze atomu danego pierwiastka»"
        • the-great-inuk Re: LICZBA 06.09.18, 10:45
          bimota napisał:
          >
          > "ILOSC" WG MEDRCOW NIE POWINNO SIE STOSOWAC DO OBIEKTOW POLICZALNYCH
          > PROPOTNY SA POLICZALNE, CZYLI POWINNO BYC:
          >
          =========================================
          Aha! Zrozumiałem! Serdecznie dziękuję!

          BTW
          W angielskim jest podobna regułka, tę/tą zapamiętałem...
        • tbernard Re: LICZBA 06.09.18, 13:00
          Ale "liczba oznaczająca LICZBĘ" zalatywało by za bardzo masłem maślanym. A jak wiadomo masło jest niepoliczalne.
          • bimota Re: LICZBA 06.09.18, 16:07
            I TAK SIE USTALA KTROA REGUŁKA WAZNIEJSZA ? smile
    • bimota Re: LICZBA 06.09.18, 16:14
      A JAK JEST W ANGIELSKIM ?

      I CZY WG TEJ FILOZOFII PRAWIDLOWO JEST "ILOSC ZIAREN PIASKU" CZY "LICZBA ZIAREN PIASKU" ?
      • keekees Re: LICZBA 10.09.18, 17:48
        bimota napisał:

        > A JAK JEST W ANGIELSKIM ?
        >
        > I CZY WG TEJ FILOZOFII PRAWIDLOWO JEST "ILOSC ZIAREN PIASKU" CZY "LICZBA ZIAREN
        > PIASKU" ?
        >

        Liczba ziaren piasku.
    • keekees Pisać nie potrafią 10.09.18, 17:45
      bimota napisał:

      > sjp.pwn.pl/slowniki/liczba.html
      > PODOBNO "ILOSC" UZYWA SIE DO NIEPOLICZALNYCH...
      > "liczba atomowa (pierwiastka) «liczba oznaczająca ilość protonów w jądrze atomu
      > danego pierwiastka»"
      > W ENCYJKLOPEDII PISAC NIE POTRAFIA ? A MOZE ILOSC PROTONOW JEST NIEPOLICZALNA ?
      > SAMI SIE GUBIA W TYCH SWOICH FILOZOFIACH...

      Jest: "liczba atomowa (pierwiastka) «liczba oznaczająca ilość protonów w jądrze atomu danego pierwiastka»".
      Powinno być: "liczba atomowa (pierwiastka) «liczba protonów w jądrze atomu danego pierwiastka»".
      Masz rację, pisać niestety nie potrafią.

      • stefan4 Re: Pisać nie potrafią 10.09.18, 18:41
        keekees:
        > Masz rację, pisać niestety nie potrafią.

        Nie tyle nie potrafią pisać, co odmawiają zastosowania się do teoretycznej reguły, która w wyniku absolutyzacji i sakralizacji zatraciła sens.

        Spróbuj np. pełnym zdaniem odpowiedzieć na pytanie o to, ile jest liczb w zbiorze   {0, 1, 2, a, b, c} . Czy powiesz ,,liczba liczb w tym zbiorze wynosi 3''? Bo ja mówię w takich sytuacjach ,,ilość liczb [...]'', mimo że regułkę znam. A ile jest liczb w nieskończonym (ale przeliczalnym) zbiorze {0, 1, 2, 3, 4, ...}? Czy powiesz ,,liczba liczb w tym zbiorze wynosi ℵ0''? Albo ,,liczba liczb całkowitych jest mniejsza niż liczba zbiorów liczb całkowitych''...

        Może jednak warto zgodzić się na odstępstwa zawodowego slangu matematyków od sztampy wymuszanej przez językodawców, którzy o potrzebach matematyków nie mają najzieleńszego pojęcia. Zresztą nie bardzo można się nie zgodzić, bo w takim kontekście matematycy mówią ,,ilość liczb'' i oburzone wrzaski poprawnościuchów do nich nie docierają. A dlaczego chemicy mają mieć gorzej?

        Rzeczownik ,,ilość'' pochodzi od pytania ,,ile?''. Rzeczownik ,,liczba'' nie pochodzi od pytania ,,ile?''. Możemy się uprzeć, że pytanie ,,ile jest atomów w naszej galaktyce?'' jest pytaniem o liczbę atomów, ale prościej jest olać regułkę i zaakceptować, że to jest pytanie o ich ilość.

        - Stefan
        • keekees Re: Pisać nie potrafią 10.09.18, 19:29
          stefan4 napisał:

          > keekees:
          > > Masz rację, pisać niestety nie potrafią.
          >
          > Nie tyle nie potrafią pisać, co odmawiają zastosowania się do teoretycznej regu
          > ły, która w wyniku absolutyzacji i sakralizacji zatraciła sens.

          Nie tyle odmawiają zastosowania się do jakiejś reguły, co sa niechlujni, czyli własnie pisać nie potrafią. Niech nawet będzie "ilość atomów" zamiast "liczba atomów", ale "liczba określająca ilość atomów", czy "ilość określająca liczbę atomów" to już zwykle niechlujstwo.

          > Spróbuj np. pełnym zdaniem odpowiedzieć na pytanie o to, ile jest liczb
          > w zbiorze   {0, 1, 2, a, b, c} . Czy
          > powiesz ,,liczba liczb w tym zbiorze wynosi 3''? Bo ja mówię w takich sy
          > tuacjach ,,ilość liczb [...]'', mimo że regułkę znam.

          No ale dlaczego nie powiedzieć normalnie? Np. "W zbiorze sa 3 liczby"? Slowo "liczba" ma przecież więcej znaczeń.

          > A ile jest liczb w niesk
          > ończonym (ale przeliczalnym) zbiorze {0, 1, 2, 3, 4, .
          > ..}? Czy powiesz ,,liczba liczb w tym zbiorze wynosi ℵ0''? Albo
          > ,,liczba liczb całkowitych jest mniejsza niż liczba zbiorów liczb całkowitych''
          > ...

          "Liczb całkowitych jest mniej niż zbiorów liczb całkowitych."

          > Może jednak warto zgodzić się na odstępstwa zawodowego slangu matematyków od sz
          > tampy wymuszanej przez językodawców, którzy o potrzebach matematyków nie mają n
          > ajzieleńszego pojęcia. Zresztą nie bardzo można się nie zgodzić, bo w takim ko
          > ntekście matematycy mówią ,,ilość liczb'' i oburzone wrzaski poprawnościuchów d
          > o nich nie docierają. A dlaczego chemicy mają mieć gorzej?

          Matematycy nawarzyli, to niech teraz sami pija to piwo. To, ze komus się nie podoba "liczba liczb", nie znaczy, ze "ilość liczb" jest ładniejsze.

          > Rzeczownik ,,ilość'' pochodzi od pytania ,,ile?''. Rzeczownik ,,liczba'' nie p
          > ochodzi od pytania ,,ile?''. Możemy się uprzeć, że pytanie ,,ile jest a
          > tomów w naszej galaktyce?'' jest pytaniem o liczbę atomów, ale prościej
          > jest olać regułkę i zaakceptować, że to jest pytanie o ich ilość.

          Filozofujesz.

          > - Stefan
          >
          • bimota Re: Pisać nie potrafią 10.09.18, 20:05
            "liczba określająca ilość atomów", czy "ilość określająca liczbę atomów" to już zwykle niechlujstwo.

            NIE NIECHLUJSTWO, TYLKO PRECYZYJNE WYSLWAINIE SIE.

            JA PRAWIE ZAWSZE MOWIE ILOSC I W D. MAM GLUPIE REGULKI...
            • keekees Re: Pisać nie potrafią 11.09.18, 18:08
              bimota napisał:

              > "liczba określająca ilość atomów", czy "ilość określająca liczbę atomów" to ju
              > ż zwykle niechlujstwo.
              >
              > NIE NIECHLUJSTWO, TYLKO PRECYZYJNE WYSLWAINIE SIE.
              >
              > JA PRAWIE ZAWSZE MOWIE ILOSC I W D. MAM GLUPIE REGULKI...

              Czyli własnie jesteś nieprecyzyjny. A tutaj w dodatku wulgarny...
              • bimota Re: Pisać nie potrafią 11.09.18, 20:07
                CZYLI JAK MOWIE O ILOSCI ATOMOW, TO NIE WIADOMO O CO CHODZI ?

                SWOJA DROGA CIEKAWE, ZE PIASEK LICZA NA KILOGRAMY A ATOMY NA SZTUKI... smile
          • stefan4 Re: Pisać nie potrafią 10.09.18, 22:53
            keekees:
            > Niech nawet będzie "ilość atomów" zamiast "liczba atomów"

            Dziękuję.

            keekees:
            > No ale dlaczego nie powiedzieć normalnie? Np. "W zbiorze sa 3 liczby"?

            Są konteksty, w których to jest niezgrabne. Czasem zmienia emfazę; np. jeśli chcesz zwrócić uwagę na własności zbioru, a nie pojedynczych liczb
            • keekees Re: Pisać nie potrafią 11.09.18, 18:09
              stefan4 napisał:

              > keekees:
              > > No ale dlaczego nie powiedzieć normalnie? Np. "W zbiorze sa 3 liczby"?
              >
              > Są konteksty, w których to jest niezgrabne. Czasem zmienia emfazę; np. jeśli c
              > hcesz zwrócić uwagę na własności zbioru, a nie pojedynczych liczb
              • stefan4 Re: Pisać nie potrafią 12.09.18, 01:01
                keekees:
                > A jak na to mówią po angielsku? Tzn. na te liczbę czy ilość elementów zbioru?

                Cardinality. A po czesku mohutnost. Bo co właściwie ma tu do rzeczy angielski?

                - Stefan
            • tbernard Re: Pisać nie potrafią 20.09.18, 09:35
              No jest jeszcze chyba coś jak liczba kardynalna oznaczająca własnie moc zbioru.
              • stefan4 Re: Pisać nie potrafią 20.09.18, 10:04
                tbernard:
                > No jest jeszcze chyba coś jak liczba kardynalna oznaczająca własnie moc
                > zbioru.

                Raczej klasa abstrakcji relacji równoliczności. Jak gdyby klasa wszystkich zbiorów o tej samej mocy. Kiedy mówisz, że ,,moc zbioru A wynosi k'' (gdzie k jest jakąś liczbą kardynalną), to masz na myśli, że zbiór A należy do k.

                Ostrzegam, że z takim podejściem są problemy takie jak ze zbiorem wszystkich zbiorów. One dają się wyleczyć
        • arana Co na to Kopciuszek? 11.09.18, 08:43
          stefan4 napisał:

          > Nie tyle nie potrafią pisać, co odmawiają zastosowania się do teoretycznej reguły, która w wyniku absolutyzacji i sakralizacji zatraciła sens.

          Słusznie prawisz! Kopciuszek, choć na początku próbował się do niej zastosować, w końcu też odmówił, gdy przykazano mu oddzielić ziarna maku od ziaren piasku, a więc wykorzystać św. regułę liczby. Poprosił o pomoc ptaki, które na szczęście tą regułką się nie przejmowały, więc dały sobie z problemem radę. Czyż nie jest to piękna poglądowa lekcja dla rodzaju ludzkiego na temat funkcji języka?
          • stefan4 Re: Co na to Kopciuszek? 11.09.18, 09:57
            arana:
            > Czyż nie jest to piękna poglądowa lekcja dla rodzaju ludzkiego na temat funkcji języka?

            Raczej wyraz ubolewania, że Kopciuszek nie posiadała odpowiedniego sitka oraz nie nauczyła się korzystać z flotacji. Z powodu tego zacofania technicznego i luki w wykształceniu Kopciuszek, dla zaspokojenia swojej żądzy władzy (bo jeszcze nie była wtedy zakochana w królewiczu, jeszcze go nie znała), bez skrupułów skrzywdziła zwierzęta domowe (białe gołąbeczki i szare turkaweczki), nakazując im połykać piasek (dobre do kociołka, a złe do gardziołka). Jaki był potem los tak potraktowanych ptaków
            • arana kod Kopciuszka 11.09.18, 11:04
              stefan4 napisał:
              >
              > Raczej wyraz ubolewania, że Kopciuszek nie posiadała odpowiedniego sitka oraz nie nauczyła się korzystać z flotacji.

              Hehe, Stefanie, sam bronisz synonimiczności wyrażeń liczba i ilość w imię praktyki życiowej, a Kopciuszka traktujesz z racjonalnością godną teoretycznej reguły, która w wyniku absolutyzacji i sakralizacji zatraciła sens.
              • stefan4 kop Kopciuszka 11.09.18, 12:14
                arana:
                > sam bronisz synonimiczności wyrażeń liczba i ilość

                Nie, to tylko etap na drodze. Tak naprawdę zwalczam użycie słowa ,,liczba'' w kontekście takim jak ,,liczba protonów w jądrze''. Równouprawnienie słowa ,,ilość'' ma tu być tymczasowe, a kiedy już wszyscy się zgodzą, to ,,ilość'' stopniowo wyprze ,,liczbę'' z takich kontekstów i termin ,,liczba'' zostanie zarezerwowany do celów godniejszych. Już po trosze dałem wyraz takiemu stanowisku w ostatniej odpowiedzi Keekeesowi.

                Określenia ,,liczba oznaczająca ilość protonów w jądrze'' nie uważam za skrajnie niechlujne, może tylko trochę niezgrabne. Zastąpiłbym je przez ścisłe ,,liczba równoliczna ze zbiorem protonów w jądrze''. Ale ponieważ przyjęło się zastępowanie w potocznej mowie sformułowania ,,liczba równoliczna ze zbiorem'' przez ,,liczba wyrażająca ilość'', zgodziłbym się na ,,liczba wyrażająca ilość protonów w jądrze''. Samo ,,liczba protonów w jądrze'' jest (ściśle biorąc) bez sensu, bo liczba jest zbiorem liczb a nie protonów. Jednak i to bym dopuścił w języku bardzo potocznym i niechlujnym...

                arana:
                > a Kopciuszka traktujesz z racjonalnością

                No, bo mnie wkurza ta baba. Baśń wmawia odbiorcy, że ona była dobra i niewinna
                • bimota Re: kop Kopciuszka 11.09.18, 12:45
                  Zastąpiłbym je przez ścisłe ,,liczba równoliczna ze zbiorem protonów w jądrze''

                  TYLKO JAK POLICZYC ZBIOR, SKORO NP. W WIKI PISZA, ZE ZBIRO PUSTY NIE ZAWIARA ELEMENTOW, ZBIRO ZAWIERAJACY ZBIOR PUSTY ZAWIERA 1 ELEMENT, A POTEM, ZE KAZDY ZBIOR ZAWIERA ZBIOR PUSTY. NO TAK... POTEM DODAJA, ZE ZBIOR PUSTY JEDNAK NIE ZAWIERA ZBIORU PUSTEGO...

                  NO ALE JESLI KAZDY NIEPUSTY ZAWIERA PUSTY, TO ZAWIERA X PROTONOW + PUSTY, CZYLI X + 1 ELEMENTOW ?

                  POZA TYM POJECIE ROWNOLICZNOSCI DOTYCZY ZBIOROW. CZY LICZBA JEST ZBIOREM ? ISTNIEJA CO PRAWDA DEF. UTOZSZAMIAJACE LICZBY ZE ZBIORAMI, ALE SA MOCNO NACIAGANE I CHYBA NIKT O LICZBACH TAK NIE MYSLI.
                  • tbernard Re: kop Kopciuszka 24.09.18, 22:55
                    Słowo "zawiera" należy dopasować do kontekstu. Gdy mowa o zawieraniu elementu, to oczywiście zbiór pusty nie zawiera (w sensie NIE MA) elementów. Gdy mowa o podzbiorach to zawieranie ma inne znaczenie i oczywiście jedynym podzbiorem zbioru pustego jest zbiór pusty i w tym sensie zbiór pusty zawiera się w zbiorze pustym.
                    • bimota Re: kop Kopciuszka 25.09.18, 01:00
                      CHYBA KRECISZ...
                      • tbernard Re: kop Kopciuszka 25.09.18, 08:11
                        Polecam jakąkolwiek książkę ze wstępu do matematyki lub teorii mnogości. Może być na poziomie dawnego liceum. Możesz podać link ze sformułowaniem "KAZDY ZBIOR ZAWIERA ZBIOR PUSTY"?
                        Bo mam wrażenie, że w przypadku inkluzji stosuje się równoważne:
                        - A jest podzbiorem B,
                        - A jest zawarte w B,
                        - A zawiera się w B,
                        - B jest nadzbiorem A

                        Sformułowanie, że zbiór zawiera coś oznacza, że to coś jest elementem zbioru. Chyba, że kontekst bardzo wyraźnie wskazuje na inkluzję. Nie ja kręcę, tylko sam coś pokręciłeś i wkręcasz innych.
                        • bimota Re: kop Kopciuszka 25.09.18, 10:07
                          JA MOZE NIE DOCZYTALEM, TAM BYLO CHYBA ZE PUSTY NIE JEST PODZBIOREM WLASCIWYM PUSTEGO.

                          ALE ZAWIERANIE JEST SCISLE POWIZANE Z PODZBIOREM. JESLI COS ZAWIERA, TO TO COS JEST PODZBIOREM...

                          TU MASZ SYMBOLICZNY ZAPIS PODZBIORU JAKO ZAWIERANIE:

                          pl.wikipedia.org/wiki/Podzbiór
                • arana Re: kop Kopciuszka 11.09.18, 14:49
                  stefan4 napisał:

                  A baśń, dla kompletnej demoralizacji dzieci, superlatywami opatruje czyny podłe.


                  Bo ją odczytujesz jak wigilijną powiastkę wiktoriańską. To tak jakbyś z zapisu: a²+b²=c² wyczytał opowieść o kwadratowych literach: a, b, i c. A przecież wiesz, że jest to symboliczny zapis tego kawałka rzeczywistości, który jest opisany w Twierdzeniu Pitagorasa. Podobnie jest z każdym mitem czy baśnią.

                  Już kiedyś o tym pisałam, przytaczając baśń Andersena, a post wcześniej ludowe bajki o lnie.
                  • stefan4 Re: kop Kopciuszka 12.09.18, 09:47
                    arana:
                    > Bo ją odczytujesz jak wigilijną powiastkę wiktoriańską.

                    Masz na myśli vigiliam czyli bezsenność, oraz Wiktora Orbana, aktualnego cesarza Węgier?

                    Znam takiego gościa, który po samym liściu potrafi rozpoznać prawie każde drzewo, łącznie z jego nazwą rodzajową i gatunkową, po polsku i łacinie. Ale musi w tym celu odwrócić liść na drugą stronę i obejrzeć jego spód.

                    Staram się to samo robić z zapisami symbolicznymi, mitami i baśniami. Oglądanie podspodniej, niewidocznej na pierwszy rzut oka strony opowieści klasycznej, ma zresztą sporą tradycję. Np. oddaje się temu Mark Twain tutaj (wyszukać ,,uczynkach"). Nawiasem mówiąc miałem problem ze zlokalizowaniem tego dzieła w interśmieciu, bo Gógiel zna Marka Twaina prawie wyłącznie z przygód Tomka Sawyera. I tak szkolne lektury utrudniają czytelnictwo.

                    - Stefan
                    • arana Re: kop Kopciuszka 12.09.18, 10:12
                      stefan4 napisał:

                      Np. oddaje się temu Mark Twain tutaj (wyszukać ,,uczynkach


                      O, dzięki za link - prawie o tym zapomniałam! A przy okazji: inna wersja Kopciuszka.
      • dar61 Raj u płota 11.09.18, 22:05
        O, raju...
        A wystarczyło spytać, ile jest protonów w jądrze atomu wskazanego pierwiastka - i nie czepiać się formy odpowiedzi.
        Jak lubię matematykę za ścisłość, tak i lubię podpowiedź semantyków, by unikać w zdaniach powtarzactwa.
        I w tym popieram opinię {Stefana4}. Łączy się w niej reguła ścisłactwa z metodologią rozpodobnienia podobieństw zbyt upodabniających regułę do samej siebie/ się.
        A sio z tem.

        Chętnie bym się przy okazji Waszych rozważań dowiedział, kto onego czasu uparcie egzekwował w średnich polskojęzycznych szkołach terminologię XX,YY tysiĄcznych, a zakazywał w tym zastosowaniu słowa tysiĘcznych.
        Czas zweryfikował ten dyktat, ale co rozruszał dyktat rzeszę niezrzeszonych z regułą, to rozruszał.

        ***
        - Ty, synek, do charakterystyki me to ni mi, i ni ci słowa stosujesz, po co, synek?
        - Bo widzi Tata, synekdocha ma metonimiczne synergizmy autarkiczne i właśnie to ją...
        - Dobra, dobra, wynieś wreszcie te śmieci, synek, potem skocz do sąsiada po szklankie, bo mnię wyszli.
        • stefan4 o zmniejszonych połowach 12.09.18, 08:54
          dar61:
          > Chętnie bym się przy okazji Waszych rozważań dowiedział, kto onego czasu
          > uparcie egzekwował w średnich polskojęzycznych szkołach terminologię
          > XX,YY tysiĄcznych, a zakazywał w tym zastosowaniu słowa
          > tysiĘcznych.

          O tym nie wiem. Natomiast nauczyciele matematyki do teraz zaciekle zwalczają ,,mniejszą połowę'' i ,,większą połowę''.

          Z matematyczno-logicznego punktu widzenia ta obrona pozycji straconej nie ma żadnego sensu. Terminom, które nie mają wcześniej ustalonego znaczenia, bez szkody dla rozumowania można nadać nowe znaczenie, czyli podać ich własną definicję. Naturalne jest przez ,,mniejszą połowę'' liczby całkowitej rozumieć jej połowę zaokrągloną w dół (czyli część całkowitą połowy), a przez ,,większą połowę''
          • dar61 Pierwiastek z pierwiosnka 12.09.18, 21:12
            Śmiem przypuszczać, że do szkolnego trzymania żaków za twarz i słownik przykładają ręce jacyś znudzeni pracownicy nadzorczych organów, na przykład z kuratoriów lub z grupy twórców listy pytań egzaminacyjnych.
            Może dokładają się do tego burze mózgów z tzw. konferencji metodycznych.
            Inkryminowane tysiĄcznych zaczął od nas wręcz egzekwować nasz nowy nauczyciel matmy dopiero w szkole średniej, pono była to jakaś nowostka pedagogiczna, miała mieć zastosowanie tylko do liczb i właśnie w szkołach wdrażana.
            Podobną inicjatywę mieliśmy swego czasu w tyglu chemicznym. Wypytana koleżanka chemiczka potwierdziła - miano ponoć zrezygnować z tradycji różnic kwasów z -owy i -awy w nazwach [chyba dla zagładzenia różnic do innojęzycznej chemii], a potem jeszcze słynne ditlenki etc. miały zastąpić dwutlenki, ale sami chemicy to wreszcie wyśmiali i wystopowali.
            Powtórzę - chyba się ktoś w ministerstwach/ kuratoriach nudzi.

            A połówki?
            A od kiedy poznałem tamże w szkole liczby urojone, pierwiastek z liczb ujemnych, macierze i tak dalej, paralogikę połowiczną mam jako ubogacenie języka.
            Moją 4-letnią przygodę z klasą mat-fiz. wspominam miło, bardzo mi się przydała.
            Choć ręcznie obliczać pierwiastek ponad 2. stopnia nadal się nauczyć mi nie chce...
          • randybvain Re: o zmniejszonych połowach 13.09.18, 14:57
            Połowa to w zasadzie nie jest dokładnie ½, a synonim części powstałej po przepołowieniu.
        • arana Kto? 12.09.18, 09:49
          dar61 napisał:

          > Chętnie bym się przy okazji Waszych rozważań dowiedział, kto onego czasu uparcie egzekwował w średnich polskojęzycznych szkołach terminologię XX,YY tysiĄcznych, a zakazywał w tym zastosowaniu słowa tysiĘcznych.

          Występowanie w polszczyźnie jakiegoś słowa w dwóch wariantach nie jest czymś dziwnym. Na przykład liczebnik porządkowy odpowiadający liczbie tysiąc miał kiedyś wyłącznie postać tysiączny (przez ą). Mówiło się i pisało: tysiączna rocznica, rok tysiączny, jedna tysiączna (0,001). W Słowniku ortoepicznym z 1937 roku Stanisława Szobera obok formy tysiączny widniała nawet forma dwutysiączny, na którą nie zgadzał się 35 lat później Witold Doroszewski (przestrzegał, że należy mówić i pisać: tysiączny, nie: tysięczny, ale: dwutysięczny, czterotysięczny, wielotysięczny). Dziś rozstrzygnięcie poprawnościowe w tej kwestii jest znowu inne: tysięczny albo tysiączny – podaje Wielki słownik poprawnej polszczyzny, tzn. formę z ę uważa się tam za lepszą.

          Jak widać, liczebnik tysięczny wygrał rywalizację z tysiączny, bo zadecydował o tym uzus.


          Powyższe słowa należą do Macieja Malinowskiego - moje jest tylko wytłuszczenie.

          Jeszcze słówko o stanie dzisiejszym: netowy Dobry słownik ma hasło tysięczny i uwagę: (rzadziej) tysiączny.


          PS Zerknijcie na cały artykuł Malinowskiego - warto!


          • bimota Re: Kto? 12.09.18, 10:24
            CZASEM NAWET WYGRYWAJA FORMY ZLOZONE Z NIEISTNIEJACYCH LITER, NP. "WŁ'AN'CZAM" smile
          • dar61 Wcistek czy wcistka 12.09.18, 21:21
            Tysiączne dzięki. Też chętnie poczytuję porady tego autora.
            Może on nawet do nas tu zagląda?
            Jeśli ma on w dorobku próbę urewolucyjnienia polskiej ortografii, od której się nadal nie odżegnuje, widziałbym w nim np. obecnego tu forumianina "Szkoła-be"...

            A co do merytorycznego rytu meritum - jeśli przez całą szkołę najniższego szczebla rzesze pedagogów przyzwyczaiły żaków, że 'tysięczne' części się nie dublują w 'tysiącznych', to nowy zestaw nauczycieli ścisłaków nam wmawiający, że mówimy błędnie, przyjęliśmy jako rewolucję.
            Pamiętam jak dziś nasz schola-szok, kiedy zaczęto nas ścigać za inne, niż nam zezwalano w poprzednich klasach, przenoszenie sylab dzielonych na nastę-pne / następ-ne wie-rsze / wier-sze wyrazów. Ale nasze osłupienie załagodzono nawet nie sięgając do nalepek z chmurkami czy słoneczkami, byliśmy karni i chłonni.
            A dziś to tak mało istotne, że się chyba niektórzy z mego grona profesorskiego w grobach przewracają. To, że nie potrzeba w ogóle wyrazów dzielić na sylaby w edytorach, do głów mym belfrom by nie przyszło...
            Sprawdzę brajlowe zapisy, może w nich nawet interpunkcji nie ma...
            • arana Ortografia w sieci... sieci? 13.09.18, 06:35
              dar61 napisał:

              > Też chętnie poczytuję porady tego autora. Może on nawet do nas tu zagląda? Jeśli ma on w dorobku próbę urewolucyjnienia polskiej ortografii, od której się nadal nie odżegnuje, widziałbym w nim np. obecnego tu forumianina "Szkoła-be".


              Myślisz, że to on, czyli Szkoła-be alias Stokrotka? Czasem o niej myślę, gdy czytam internetowe zapisy, bo przypomina mi się wtedy pewien fragment z naszej rozmowy z Ortografii. Napisałam wtedy:

              Twoja reforma robi się sama, bo coraz więcej osób pisze według zasad nowej ortografii, a Internet sprzyja rozpowszechnieniu. Jestem bardzo ciekawa, jak językoznawcy poradzą sobie z tym zjawiskiem.

              A ona odpowiedziała:

              Rada sobie nie poradzi, bo już sobie nie radzi z obcymi naleciałościami. Makaronizmy i pszypadkowe błędy są akceptowane pszez Radę
              i wprowadzane do słownika. Polski polskim powinien pozostać, i czytanie liter zgodnie z polską fonetyką powinno być podstawową zasdą naszego języka, wypracowaną pszez wiele pokoleń. Niestety tak nie jest, a Wysoka Rada wyraźnie zapszepaszcza tę podstawową zasadę wypracowaną pszez wiele pokoleń.


              Ortografia w sieci... sieci?

              PS dla ciekawych: Oto jej list do RJP.



          • randybvain Re: Kto? 13.09.18, 15:04
            Tenże Słownik Ortoepiczny Szobera promuje jednakowoż formę miesięczny, a nie *miesiączny. Poza tym mówimy miesiączki, tysiączki. Zwariować idzie.
Pełna wersja