h_hornblower
24.02.05, 11:12
- to tytuł dziesiejszego, "jezykowego" tym razem, felietonu Zielinskiego w
dodatku do rzepki "Moje Pieniądze".
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/pieniadze_050224/pieniadze_a_9.html
Zamieszczam też ponizej in extenso, bo link zaraz wygasnie...
________________________________________________________________
Rząd ma dobrą opinię. Wedle powszechnej - wśród członków gabinetu - oceny jest
apolityczny, kompetentny i koncentruje się na ważnych problemach kraju. Na
ważnych, ponieważ te najważniejsze już rozwiązał. Dlatego minister zdrowia po
zreformowaniu służby zdrowia troszczy się o właścicieli narkotyków, minister
infrastruktury po zbudowaniu sieci autostrad dba, aby budujące je firmy nie
poniosły strat, a minister od policji po zapewnieniu pełnego bezpieczeństwa
zabrał się do robienia porządku w wieloczłonowych nazwach miejscowości. W tym
celu zwrócił się do Rady Języka Polskiego (RJP) o wydanie wiążącej opinii.
Rada orzekła, że nazwy mają być z myślnikiem.
Zdania w tej kwestii są jednak podzielone. Prof. Aleksandra Cieślikowa
przytacza w swojej ekspertyzie pięć opinii: Mieczysława Szymczaka ("Słownik
ortograficzny", 1981 r.), Stanisława Jodłowskiego i Witolda Taszyckiego
("Słownik ortograficzny", 1967 r.), Edwarda Polańskiego ("Nowy słownik
ortograficzny", 1998 r.), Zygmunta Saloniego oraz własną. Nie trzeba dodawać,
że opinie te są sprzeczne i konia z rzędem temu, kto wyjaśni, czy w Polsce
jest Busko-Zdrój (Aleksandra Cieślikowa oraz Stanisław Jodłowski i Witold
Taszycki), czy Busko Zdrój (Zygmunt Saloni, Edward Polański) oraz dlaczego
obok siebie mają istnieć: Kraków Płaszów i Kraków-Bonarka.
Wójtom nikt jednak konia (o rządzie już nie mówiąc) dać nie chce, za to
minister Ryszard Kalisz (to człowiek bardzo porządny, ołówki na biurku ma
zawsze równo ułożone), nakazał zastosowanie się do ustalonych zasad. I
kilkudziesięciu wójtów ma teraz problem: zmieniać tablice, pieczątki, dowody
osobiste czy nie. A ponieważ wójtów mamy dzisiaj wykształconych, zwrócili się
o dodatkowe ekspertyzy. W kwestii "Zdroju" (Jastrzębie, Rabka itd.) padły
różne opinie. "Nie ma łącznika" - odpowiedzieli Jan Miodek i Katarzyna
Kłosińska (sekretarz RJP). "Nie jestem zwolennikiem ujednolicania, ale
ustalenia rady obowiązują" - oświadczył Jerzy Bralczyk. Monika Zaśko-Zielińska
z Poradni Językowej Uniwersytetu Wrocławskiego, którą RJP upoważniła do
interpretacji swoich postanowień, z rozbrajającą szczerością odpowiedziała:
"nie sposób jest jednoznacznie określić, gdzie łącznik powinien być, a gdzie nie".
"Acht und hundert Professoren und Vaterland, Du bist verloren" (stu ośmiu
profesorów i ojczyzna będzie zgubiona), powiedział podobno Otto von Bismarck.
Podobno, ponieważ wedle innej wersji jest to anonimowy wierszyk satyryczny o
sejmie frankfurckim z 1848 r. Co więcej, według innych wersji profesorów było
hundertzwanzig albo hundertfuenfzig, a nawet hunderttausend. Postanowiłem
sprawdzić w niemieckim Google, która wersja jest prawdziwa. Powiedzonka nie
znalazłem. Możliwe, że Niemcy wstydzą się swoich profesorów i zapomnieli o
owym zdaniu. Mój syn twierdzi jednak, że jeśli czegoś nie ma w Google, to nie
istnieje. Możliwe zatem, że jest to zwrot wymyślony w Polsce (zapewne przez
antygermańskich poznaniaków). Jeśli tak, to należy do naszego języka
ojczystego i RJP powinna wydać w tej sprawie jednoznaczną opinię. Stu lub
więcej profesorów będzie miało co robić i każde rozstrzygnięcie będzie tańsze
dla podatnika niż zmiana nazw kilkudziesięciu gmin i kilkuset miejscowości.
MICHAŁ ZIELIŃSKI