jestem_zalogowany 05.11.05, 21:06 Witajcie Kika razy spotkałem się z tym określeniem... co znaczy, że coś jest sękate? opasłe? tylko to mi pasuje pozdrawiam Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
stefan4 Re: 'sękaty', czyli jaki? 05.11.05, 21:31 jestem_zalogowany: > co znaczy, że coś jest sękate? opasłe? No właśnie, w tym sęk... - Stefan www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak Odpowiedz Link
h_hornblower Re: 'sękaty', czyli jaki? 05.11.05, 21:45 jestem_zalogowany napisał: > co znaczy, że coś jest sękate? Dosłownie to znaczy, ze ma sęki. Na przykład sękaty kij to taki kij, który ma sęki. Jak rozumiem, to oczywiste, i chodzi Ci o znaczenie przenośne. Np u Bratnego: "I wyciagnał do niej sękate dłonie, mówiąc: temi rencami cie popieszcze, Maryna". Znaczy, dłonie miał starcze, szczupłe, z wyraźnymi stawami pzdr horny Odpowiedz Link
stefan4 renca 06.11.05, 01:25 h_hornblower: > "I wyciagnał do niej sękate dłonie, mówiąc: temi rencami cie popieszcze, > Maryna". A co to jest ,,renca''? - Stefan www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak Odpowiedz Link
arana renc 06.11.05, 12:15 stefan4 napisał: > A co to jest ,,renca''? A dlaczego nie ten renc? Odpowiedz Link
h_hornblower no dobra :) 06.11.05, 22:17 randybvain napisał: > Albo Bratny to szkola.be. No dobra, bratny, ten pornograf za dychę, pewnie tak nie napisał ale mógłby... horny Odpowiedz Link
h_hornblower Re: renca 06.11.05, 22:18 > A co to jest ,,renca''? Zabij, nie wiem. Pewnie jakis akronim... Odpowiedz Link
skarbek-mm Re: renca 09.11.05, 12:40 Wczoraj w Magazynie Reporterów zrozpaczona matka opowaidała o swojej utraconej córce: "Spała z tym misiem w jedna renc i tym w druga" A więc słowo wciąż żyje! Pozdrawiam MM. Odpowiedz Link
arana Ta renc żyje! 09.11.05, 13:15 skarbek-mm napisała: > Wczoraj w Magazynie Reporterów zrozpaczona matka opowaidała o swojej utraconej > córce: "Spała z tym misiem w jedna renc i tym w druga" Skarbku, jesteś prawdziwym skarbem! Wymyśliłam sobie tę renc i oto, proszę, zmaterializowała mi się! Odpowiedz Link
stefan4 Re: Ta renc żyje! 09.11.05, 14:17 skarbek-mm: > Wczoraj w Magazynie Reporterów zrozpaczona matka opowaidała o swojej utraconej > córce: "Spała z tym misiem w jedna renc i tym w druga" arana: > Skarbku, jesteś prawdziwym skarbem! Wymyśliłam sobie tę renc i oto, proszę, > zmaterializowała mi się! . . .a w niej misie. . . - Stefan www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak Odpowiedz Link
arana Re: Ta renc żyje! 09.11.05, 14:35 arana: > Wymyśliłam sobie tę renc i oto, proszę, zmaterializowała mi się! stefan4 > . . .a w niej misie. . . Racja, nie tylko zmaterializowała mi się, ale i zmaterializowała misie! Kto to powiedział, że życie naśladuję sztukę? > www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak Odpowiedz Link
jestem_zalogowany Re: 'sękaty', czyli jaki? 06.11.05, 17:26 w każdym razie dziękuję za pomoc oczywiście chodziło mi o znaczenie przenośne - w swojej prostocie aż trudne. A ten renc - wprost zachwycające... jaki sęk? P I E S E K? to ja już wolę kupić ten tartak pozdrawiam Odpowiedz Link
arana Re: 'sękaty', czyli jaki? 07.11.05, 08:37 jestem_zalogowany napisał: >A ten renc - wprost zachwycające... Oj, nie złość się! To była czysto gramatyczna refleksja: mianownik - ta renca, miejscownik - tymi rencami, i analogicznie: ten renc, tymi rencami. Ja też już wolę kupić ten tartak i po zanalizowaniu podanego cytatu : "temi rencami cie popieszcze, Maryna" dochodzę jednak do wniosku, że to ta renc (jak ta dłoń), bo nie słyszałam o występowaniu podwójnego renca w przyrodzie. Pozdrawiam Odpowiedz Link
h_hornblower Re: 'sękaty', czyli jaki? 07.11.05, 09:05 arana napisała: > mianownik - ta renca, miejscownik - tymi rencami, > i analogicznie: > ten renc, tymi rencami. Nie tYmi a tEmi! )) Odpowiedz Link
stefan4 Re: 'sękaty', czyli jaki? 07.11.05, 09:31 arana: > To była czysto gramatyczna refleksja: > mianownik - ta renca, miejscownik - tymi rencami, Masz na myśli narzędnik, prawda? arana: > i analogicznie: > ten renc, tymi rencami. Rozróżnienie rodzaju zaimków już zanika/zanikło. Ale klasycznie było ,,tymi facetami'' i ,,temi laskami''. ,,Temi rencami'' sugeruje niemęskoosobowość; więc albo ,,ta renca'' albo ,,to renco''. - Stefan www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak Odpowiedz Link
ardjuna Re: 'sękaty', czyli jaki? 07.11.05, 10:39 stefan4 napisał: > ,,Temi rencami'' sugeruje niemęskoosobowość; > więc albo ,,ta renca'' albo ,,to renco''. Temi słowami lejesz Wasze miód w serce moje, albowiem niewielu już jest w Rzplitej, którzy impoderabilium to pojąć są w stanie. Odpowiedz Link
arana Re: 'sękaty', czyli jaki? 07.11.05, 11:18 Narzędnik oczywiście - dzięki! stefan4 napisał: ,,Temi rencami'' sugeruje niemęskoosobowość; > więc albo ,,ta renca'' albo ,,to renco''. Masz rację, bezmyślnie przefrunęłam nad zaimkiem, ale w sprawie renc jestem za trzecią drogą, tzn. mianownikiem "ta renc" jak ta dłoń. Wtedy narzędnik mógłby mieć opozycyjne "rencmi", co pięknie pasowałoby fonetycznie do polskiej wersji "Dance me". Odpowiedz Link
stefan4 Re: 'sękaty', czyli jaki? 07.11.05, 12:15 arana: > jestem za trzecią drogą, tzn. mianownikiem "ta renc" jak ta dłoń. Wtedy > narzędnik mógłby mieć opozycyjne "rencmi", co pięknie pasowałoby fonetycznie > do polskiej wersji "Dance me". A co to za zabawa ludowa? Czy chodzi Ci o taniec na rencach? Kurczę, pewnie coś dawali w telewizorze i znowu nikt mi nie powiedział. . . Krótka forma narzędnika liczby mnogiej przytrafia się nie wszystkim rzeczownikom żeńskim i nie tylko żeńskim. Np. Odpowiedz Link
arana Re: 'sękaty', czyli jaki? 07.11.05, 14:45 stefan4 napisał: A co to za zabawa ludowa? Czy chodzi Ci o taniec na rencach? Kurczę, pewnie > coś dawali w telewizorze i znowu nikt mi nie powiedział. . . 64.233.161.104/search? q=cache:dHZ8Lh06b3IJ:www.leonardcohen.art.pl/songs.php%3Fsong_id% 3D112+cohen+dance+me&hl=pl&lr=lang_pl No sam powiedz, czy przekład z "rencmi" nie wtapiałby się idealnie w rytm i fonetykę "dance me"? A co straciłoby się na liryce,to zyskało na humorze. Stefan: Więc dlaczego wolałabyś ,,tą renc'' zamiast ,,tą rencę'' albo ,,ten renc?'' Ze względów estetycznych. Jeśli myślimy o ręce, to "ten renc" brzmi karykaturalnie, "ta renca" - pospolicie, a "ta renc" wręcz wytwornie. Poza tym "twoja renc" zamiast "twoja ręka" wzbogaciłaby rzadkie męskie rymy i przyczyniłaby się do rozwoju mowy wiązanej. Odpowiedz Link
ardjuna Re: 'sękaty', czyli jaki? 07.11.05, 15:02 arana napisała: > Poza tym "twoja renc" zamiast "twoja ręka" wzbogaciłaby rzadkie męskie rymy i > przyczyniłaby się do rozwoju mowy wiązanej. Mnie ten argument osobiście przekonuje. Kocham Cię, Pani! W związku z tym więc prosić się ważę o Twoją renc. To rzeczywiście może wywrzeć porządane wrażenie. Odpowiedz Link
arana Re: 'sękaty', czyli jaki? 07.11.05, 15:06 ardjuna napisał: > Kocham Cię, Pani! W związku z tym więc > prosić się ważę o Twoją renc. Jeśli Cię nęci moja renc, Rodzicom przedstaw swoją chęć! Odpowiedz Link
h_hornblower Re: 'sękaty', czyli jaki? 07.11.05, 16:33 arana napisała: > ardjuna napisał: > > > Kocham Cię, Pani! W związku z tym więc > > prosić się ważę o Twoją renc. > > > Jeśli Cię nęci moja renc, > Rodzicom przedstaw swoją chęć! A rodzice na to: Trzym renc przy sobie Bo co tu truć Nie chęć jest w Tobie Lecz zwykła chuć Odpowiedz Link
arana Na to córka... 07.11.05, 17:09 ...rzekła chutko: Ni w dziewięc, ni w pięć takie gadanie, wszak chuć i chęć za jedno stanie! Odpowiedz Link
h_hornblower na to brat 07.11.05, 17:16 > Ni w dziewięc, ni w pięć > takie gadanie, > wszak chuć i chęć za jedno stanie! > Na to brat: Na tkance języka to wiwisekcja Bo choć chuć "stanie" To chęć nie erekcja... Odpowiedz Link
arana Dziewczę wdziecznie: 07.11.05, 17:23 Jedna rodzina chęć i chuć, przeszłości wspólnej nie wolno pruć! Odpowiedz Link
ardjuna Absztyfikant (na stronie): 07.11.05, 18:32 I tak z intencyj czystych mych Porno zrobiono. Idę. (Prych!) Odpowiedz Link
arana Dziewczę wzruszone 07.11.05, 18:46 Jesli intencja czysta jak renc, to na kolana raz jeszcze bęc! Odpowiedz Link
h_hornblower naiwna dzieweczko :) 08.11.05, 21:45 Nadzieja to panien, nie posagów łowca! Intencje ma czyste jak skrzydła bombowca Modestii pozazdrościć! A i prycha pięknie Nie waż się pomyśleć, że mu rura mięknie... Odpowiedz Link
ardjuna Absztyfikant (do Horacego): 08.11.05, 23:16 Odszedłem, lecz wróciłem, i to na rowerze! Wróciłem, iżby odpór dać Ci, Hornblowerze! Albowiem w słowach Twoich, zwłaszcza tych ostatnich, Afront raczej wyczuwam, a nie odruch bratni! Wiedz przeto i konotuj, szlachetny Mospanie: Co przy Horacym mięknie, przy Aranie - stanie! Odpowiedz Link
arana Zawiedziona glosa (do obu panów) 09.11.05, 07:22 Męski... rym miał wieść prym, w Waszych wszak wierszch brak! Odpowiedz Link
ardjuna Absztyfikant (uparcie): 09.11.05, 09:38 męski rym, zdaniem mym, bardzo zim- ny i w nim uczuć żar straci czar, przejdzie w dym, rym cym cym! A rym żeński, Rym panieński, Jakże miły jest i wdzięczny, Niby trzcina się kołysze, Ja w nim pieśń miłosną słyszę, Ja w nim widzę piękno! Więc Znowu błagam o Twą renc! Odpowiedz Link
arana Niezdecydowanemu absztyfikantowi: "Za późno!" 09.11.05, 07:25 Uczuć kwiat zmroził świat! Miast na ślub idę w grób! Odpowiedz Link
ardjuna Absztyfikant (żałośnie): 09.11.05, 09:41 Idziesz w grób, Duszko ma? Mimo prób Afekt padł??? Kurza twarz, Na nic znój! Jednak zważ: Wybór Twój Złudnym jest... Ślub czy grób - Jeden pies! Odpowiedz Link
arana Aria końcowa 09.11.05, 13:37 No cóż, zostało Ci tylko zaśpiewać jak Rudolfowi w "Cyganerii": "Twoja renc taka zimna". Dalej: ukłon, kurtyna i...oboje za kulisy. Odpowiedz Link
h_hornblower rafiki ardjuna :) 10.11.05, 17:17 ardjuna napisał: > Odszedłem, lecz wróciłem, i to na rowerze! > Wróciłem, iżby odpór dać Ci, Hornblowerze! > Albowiem w słowach Twoich, zwłaszcza tych ostatnich, > Afront raczej wyczuwam, a nie odruch bratni! > > Wiedz przeto i konotuj, szlachetny Mospanie: > Co przy Horacym mięknie, przy Aranie - stanie! Przyjacielu ardjuna, do mnie taka mowa?! Twój koncerz w robocie pamiętam spod Pskowa Dalibóg, nie przepomnę, chlubne to wypadki! Gdy w szarży na ruskie szczerbił się gamratki Psiakrew! Miało być "armatki" - wybacz literówkę A pomóc jeno Ci chciałem dobywać placówkę... Odpowiedz Link
ardjuna Re: rafiki ardjuna :) 10.11.05, 19:35 h_hornblower napisał: > Psiakrew! Miało być "armatki" - wybacz literówkę > A pomóc jeno Ci chciałem dobywać placówkę... Ta literówka miła, drogi mój Horacy, Boć prawda, że od harmat insze wolę fraszki, Od przewag zaś na polu - w alkowie igraszki. Tak tedy między nami wszytko jest już cacy. A placówka? Stracona! Wracam więc do flaszki. Odpowiedz Link
jacklosi Re: 'sękaty', czyli jaki? 09.11.05, 10:05 Ten renc - te rence - temi rencami, tak jak ten koń - te konie (nie ci konie) - temi koniami. Ergo: renc jest niemęskoosobowy tak jak koń. Odpowiedz Link
arana Ta renc! 09.11.05, 13:50 I nie strasz niemęskoosobowością, bo Zalogowany znów się zatai. Powiedzmy, że jest żeńskorzeczowa. Odpowiedz Link
jestem_zalogowany Re: 'sękaty', czyli jaki? 08.11.05, 01:06 Ależ ja się nie złoszczę uwielbiam Was tylko czasem przykro, jak rozmawiacie o niemęskoosobowościach, a ja nic nie rozumiem ale to trza było uważać na lekcjach J. polskiego ale skoro już ustaliliśmy, że występuje ta renc (ew. ten renc - wg. uznania), proponuję rozważyć możliwość: ten toreb, ale skoro ten toreb, to głupio będzie np.: bez tego torbu a 'ten wanien' - czy to będzie 'tego wanienu', idąc dalej: 'tych wanienych'? pozdrawiam Odpowiedz Link
arana Bajka postmodernistyczna :-) 08.11.05, 15:19 Drogi Zalogowany, skoro ustaliśmy, że się lubimy, to porozmawiajmy jeszcze. Obiecuję nie rzucać niemęskoosobowymi (jak również męskoosobowymi – zresztą nie dałabym rady – rzucać- jako niemęskoosobowa!). Opowiem Ci więc bajkę. Dawno, dawno temu były sobie urocze rzeczowniki rodzaju żeńskiego zakończone na spółgłoskę: nić, dłoń, gałąź, kość… Wymów półgłosem, a wtedy docenisz ich urodę, ten szczególny czar, który potrafili ująć tacy artyści jak Botticelli czy Modigliani? Kiedyś brzmiały jeszcze piękniej, więcej w nich było miękkości i muzyki. Gdy proszono je do tańca, zbiegały się wszystkie w narzędniku i przybierały zalotnie końcówkę –mi. Zazdrościły im tej urody, mniej obdarzone fonetycznym czarem, inne rzeczowniki żeńskie zakończone na samogłoską – twardą i kategoryczną. Naśladując swoje urodziwe siostry też próbowały brzmieć jak one, ale wychodziło im jedynie nieudolne: żonmi czy ofiarmi. Ileż zresztą można udawać?! Szybko zarzuciły tę manierę, pozostały przy swej pierwotnej końcówce narzędnikowej – ami, którą (pewnie w szczególnej desperacji), narzuciły nawet rzeczownikom męskim i nijakim. (Już teraz wiesz, skąd się wzięły feministki?) Oczywiście najbardziej naciskały na swoje urodziwe siostry, by tańcząc w narzędniku zakładały końcóweczki –ami. Liczyły na to, że partnerów zmyli to skutecznie i podniesie ich szanse. Ten brutalny atak powiódł się w dużej mierze. Ale niektóre wyrazy do dziś bronią swej pierwotnej urody, choć są tak słabe jak damskie dłonie, kości czy nici. Ta renc, ta torb, ta wann wskrzeszają urodę sprzed wieków. Ostatecznie mamy postmodernizm! Odpowiedz Link
jestem_zalogowany Re: Bajka postmodernistyczna :-) 09.11.05, 17:41 Droga Arano, Dziękuję za wyrozumiałość w obrębie zagadnień rzeczowników męsko- i niemęskoosobowych. Zastanawiam się, dlaczego nie można Was Droga Rozmówczyni określać jako niemęskoosobowe. (bo o ile pamiętam określenia te dotyczyły tej właśnie liczby - stąd niecodzienna forma) Uściślę - łatwiej byłoby mi określić Ciebie Droga Rozmówczyni jako niemęskoosobowa, niż jako męskoosobowa... A może przypadek, literówka... Cięzko mi jednakże w to uwierzyć [w możliwą literówkę] po lekturze bajki postmodernistycznej. Rzeczywiście, piękne są rzeczowniki rodzaju żeńskiego, które zakończone są spółgłoską. Przecież, to na samogłoskę, głównie na samogłoskę 'a' kończy się zdecydowana większość rzeczowników tego rodzaju, czego wybitnym przykładem jest rzeczownik: 'mężczyzna'. Myślę, że właśnie dzięki temu, że są rzadkie [zarówno w słowniku jak i w codziennym użyciusą tak piękne. Są naturalne i niepowtarzalne. Gratuluję zmysłu dydaktycznego. Udało Ci się, Droga Rozmówczyni, dokonać niemożliwego - zainteresować mnie gramatyką. I z przykrością i zawstydzeniem stwierdzam, że osiągnąłem ten stan po raz pierwszy w życiu. [nie ma się czym chwalić, ale nawet gdybym tego nie napisał, wiem, że widać to jak na dłoni (a wstyd jeszcze większy)] A swoją prywatną lekcję o rzeczownikach rodzaju żeńskiego zakończonych na spółgłoskę przeczytałem cztery razy - o. serdecznie pozdrawiam Odpowiedz Link
arana Zalogowany język 09.11.05, 21:03 Drogi Zalogowany, cóż to za nieporozumienie z Tą moją hipotetyczną niemęskoosobowością? Myślałam, że nie ulega wątpliwości, iż jestem żeńskoosobowa i pojedyncza. Gdy zwracasz się do mnie: „Was, Droga Rozmówczyni….”, czuję się jak równolatka Maćka z Bogdańca bądź tzw. „ciotka rewolucji”, bo w tych właśnie epokach bon ton skłaniał do namaszczonego pluralisa majestaticusa. Przyznaję zresztą, że powodem mogą być moje roztargnione palce, które często sprawiają mi na klawiaturze niespodzianki, tym bardziej, że zwykle wpadam na forum GW jak do nielegalnej jaskini hazardu, a więc w ogromnym pośpiechu. Jakże się cieszę, że zainteresowałam Cię sprawami języka! To przecież w nim właśnie odbija się obraz tego, co widzimy. Taki np.”mężczyzna”, o którym wspominasz… Dla Danusi Jurandówny miał jeszcze znaczenie zbiorowe i oznaczał zespół mężczyzn, a dla mnie jest nazwą pojedynczego osobnika płci męskiej. Konkretnego osobnika. I choć mężczyzna kiedyś - ale to było dawno! – kokietował żeńskimi falbankami w końcówkach odmiany gramatycznej czy stroju codziennego, dla mnie jest niewątpliwie rzeczownikiem utworzonym od przymiotnika „męski”. Ale, czy uda nam się porozumieć w sprawach języka? Wieża Babel jest od wieków znaczącym symbolem. A ja z mojego okna widzę codziennie współczesną „Wieżę Babel”, niepokojąco podobną do tej Breuglowej, helas! Pozdrawiam Odpowiedz Link
stefan4 Re: Zalogowany język 09.11.05, 22:01 arana: > Ale, czy uda nam się porozumieć w sprawach języka? Wieża Babel jest od wieków > znaczącym symbolem. A ja z mojego okna widzę codziennie współczesną „Wieżę > Babel”, niepokojąco podobną do tej Breuglowej, helas! W ramach równouprawnienia proponuję obok wybudować jeszcze Wieżę Dziadel. Wtedy na pewno już się porozumiemy w sprawach języka. - Stefan www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak Odpowiedz Link
arana Budująca Wieża Dziadel 10.11.05, 09:38 stefan4 napisał: > W ramach równouprawnienia proponuję obok wybudować jeszcze Wieżę Dziadel. Wtedy na pewno już się porozumiemy w sprawach języka. Hm...jeszcze jedna budowa (i budowla) mimo tylu wcześniejszych ruin? Chociaż, kto wie? Może to właśnie jest rozwiązanie, skoro tak dużo istnieje w języku związków z budowaniem. Związków zwykłych i przenośnych. To ogromnie budujące! A najlepszym przykładem jest ten wątek, który - mimo sękatych początków – wciąż trwa i się rozwija. Ponadto Twoja rada, Stefanie, jest zgodna z myślą poety: Budowałem na piasku I zawaliło się. Budowałem na skale I zawaliło się. Teraz zacznę Od dymu z komina. Czyż Wieża Dziadel nie spełnia tych kryteriów? Odpowiedz Link
ardjuna Re: Budująca Wieża Dziadel 10.11.05, 11:02 arana napisała: > Ponadto Twoja rada, Stefanie, jest zgodna z myślą poety Inny poeta stwierdził był zarozumiale: Exegi monumentum aere perennius... (albo coś w tym guście; ewentualnie Stefan poprawi), nie wiedząc, że też mówi o wieży Babel-Dziadel... A jeszcze inny śpiewał naiwnie, że "wieże [czy też mury, jeden pies] runą, runą, runą...". A one rosły. Jedni wznoszą, drudzy chcą burzyć. Jak nie budować wież, skoro tyle jest cegieł do dyspozycji... Jak burzyć wieże ze słów, skoro głową muru nie przebijesz, bo narzędzie zbyt tępe? Odpowiedz Link
stefan4 głową w mur 10.11.05, 11:32 ardjuna: > głową muru nie przebijesz, bo narzędzie zbyt tępe? Ja to myślę, że przeszkodą dla przebijania murów głowami wcale nie jest ich tępota, tylko ochroniarze ustawieni przez murarza trzęsącego się ze strachu o swoje dzieło... - Stefan www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak Odpowiedz Link
arana Strategiczny odwrót :) 10.11.05, 14:16 Uff… zdaje się, że listopad to ciągle jeszcze dla Polaków niebezpieczna pora. Ten ton, który zaczyna dźwięczeć wątku! No i za chwilę będziemy w polityce. Na szczęście „budować” rymuje się z „żartować” i to nas uratuje. Bo czyż żart nie jest najlepszym sposobem na wszelkie wieże? O, do licha, znowu wieże! Kończę więc i zamykam się w swojej. Bez ochroniarzy. Włączam tylko, jak zawsze, stylistyczne pole siłowe. Odpowiedz Link
ardjuna Ech... 10.11.05, 19:33 ...kobiety! Sama zaczęła z grubej Staffowej rury, a tera sie czepia. Czepiwszy się zaś, ucieka do wieży. Z kości słoniowej zapewne... A czy choć będzie powiewać chusteczką z okienka? Odpowiedz Link
arana Re: Ach! 10.11.05, 20:56 Czepianie? Fi donc! Kaprys po prostu. Jedyna prawda ma w kaprysie: Ta sama – chociaż zawsze inna. Kocham me każde widzimisię I żyję sobie taka zmienna Ps Przeróbka za pozwoleniem Wierzyńskiego. Stosowny dokument mam, jak Telimena, w biurku. Odpowiedz Link
ardjuna Wodę w wino... 10.11.05, 21:46 Uśmiech, traf i niespodzianka? Czyż może być trójca bardziej święta? No to - smacznej pogody! I żeby ucho jeszcze trochę wytrzymało Odpowiedz Link
arana Przy winie 11.11.05, 10:02 "Śmieję się, przechylam głowę. ostrożnie, jakbym sprawdzała wynalazek…" (Wisława Szymborska) Odpowiedz Link
ardjuna ... francuskim 11.11.05, 16:15 W półmroku naszych spojrzeń Pijemy białe wino, Le vin de la terre de France. I nic się tu nie kończy, Nic się tu nie zaczyna – Jest chwila, która po prostu trwa. (ardjuna) Odpowiedz Link