kicior99
18.11.02, 20:24
Jestem wlasnie polekturze ciekawego postu na forum jezykow rzadkich i zadaje
sobie pytanie: czy sa jezyki latwe i trudne? Moim skromnym zdaniem, jesat
to
kryterium nader subiektywne i chyba nie powinno sie uzywac yakiego
porownania. Mowi sie np. ze finski jest trudny, bo ma 18 przypadkow.
Owszem,
ma. I co z tego? Polski jest dramatycznie prosty, bo ma 3 czasy (choc
chorzy
gramatycy wmawiaja ze 6) a taki angielski 16, francuski (wraz z
subjonctivami) nawet ponad 20!Tymczasem taka ubogosc czasow nie
rekompensuje
na przyklad obfitosci paradygmatow. Jezyk szwedzki czy tez angielski maja
dosc przejrzysta budowwe, jednak dla wielu nie do przeskoczenia jsa
zawilosci
fonetyczne. jak to wiec jest z ta trudnoscia jezykow?