język gieldowy

01.06.06, 16:15
Lawina spadku sięgnęła swe apogeum na sesjach 23-25 maja.
To niejaki Robert Wiaderny z Millennium DM
    • jottka Re: język gieldowy 01.06.06, 23:29
      no wrażenie robi, nie da sie ukryć, ale mam problemy z wizualizacją metafory
      • meduza7 Re: język gieldowy 02.06.06, 14:45
        coś mu się nie tego z kierunkami? Bo lawina to w dół, a apogeum raczej w górze?
        Chyba, że ona tak spiralą leci, ta lawina, jak na karuzeli.
    • negevmc pomijając zupełnie błąd gramatyczny.. 05.06.06, 14:47
      kaj.ka napisał:

      > Lawina spadku sięgnęła swe apogeum na sesjach 23-25 maja.
      > To niejaki Robert Wiaderny z Millennium DM

      Tak dokładnie rzecz biorąc to apogeum oznacza "odległy od Ziemi" - np. apogeum
      orbity Księżyca czyli najdalszy jej punkt.
      Teoretycznie więc nie ma nic wspólnego z górą czy dołem chyba, że
      jeśli Księżyc jest daleko od Ziemi to jest wysoko a blisko to nisko.
      W dzisiejszym języku jednak apogeum oznacza "wartość ekstremalną"
      (specjalnie nie piszę "najwyższą lub największą z możliwych"
      ewentualnie "szczytową" żeby wskazać na możliwość wwrtości ujemnych)

      Powiedzenie "degrengolada sięgnęła apogeum" wydaje mi się całkiem poprawne
      a przecież degrengolada nie ma żadnych "wstepujących" konotacji wink
      Analogicznie spadek giełdowy całkiem dobrze może osiągnąć apogeum, szczególnie
      jeśli jest lawinowy. Tu mam zastrzeżenie bowiem w tych dniach akurat spadek
      wskaźników giełdowych nie był lawinowy tylko gwałtowny. Myślę, że to właśnie
      autor miał na myśli. Spadek lawinowy to taki, w którym strata wartości jednych
      akcji pociąga straty innych - lawinowo spadek obejmuje coraz wiecej akcji.

      Na koniec wreszcie tytułowy błąd gramatyczny:
      powinno byc:
      lawina spadku sięgnęła sweGO/swojego apogeum
      lub
      lawina osiągnęła swe/swoje apogeum.

      Podobnie jak "osiągamy (kogo/co) dobre wyniki" ale "sięgamy/dosięgamy
      (kogo/czego) gwiazd"
      • jottka Re: pomijając zupełnie błąd gramatyczny.. 05.06.06, 20:00
        po pierwsze - apogeum, cytując za słownikiem języka polskiego pwn, oznacza:

        apogeum n VI; lm M. ~ea, D. ~eów
        1. «najwyższy stopień, szczytowy punkt (np. rozwoju)»
        Osiągnąć apogeum sławy.

        2. astr. «punkt orbity okołoziemskiej Księżyca lub sztucznego satelity
        najbardziej odległy od Ziemi»

        sjp.pwn.pl/haslo.php?id=1982

        w przytaczanym zdaniu autor odwoływał się raczej do pierwszego, a nie do
        drugiego, naukowego znaczenia, czyli jednak pojęcia 'góry' i 'dołu' wchodzą tu w
        grę; potocznie pojęcie apogeum kojarzone jest ze wznoszeniem się, a nie ze
        spadaniem, stąd pierwszy odruch obronny przy lekturze. i jednak na moje ucho się
        je osiąga, a nie go sięga; tak jak funkcja osiąga pewną wartość, a nie jej sięga.


        po drugie - 'lawinowy spadek' to nie to samo, co 'lawina spadku', chyba że to
        tajny termin fachowysmile w pierwszym przypadku mamy do czynienia z określeniem
        natury tegoż spadku, w drugim odnosimy wrażenie, że lawina składa sie z
        osobliwej substancji zwanej spadkiem (typu 'lawina śniegu').


        a po trzecie - wsadzanie tu jeszcze zaimka dzierżawczego mija sie cokolwiek z
        celem, trudno podejrzewać, by lawina czy dowolne inne zjawisko osiągało cudze
        apogeumsmile

        • stefan4 Re: pomijając zupełnie błąd gramatyczny.. 05.06.06, 21:15
          jottka:
          > po pierwsze - apogeum, cytując za słownikiem języka polskiego pwn, oznacza:
          >
          > apogeum n VI; lm M. ~ea, D. ~eów
          > 1. «najwyższy stopień, szczytowy punkt (np. rozwoju)»
          [...]
          > potocznie pojęcie apogeum kojarzone jest ze wznoszeniem się, a nie ze
          > spadaniem, stąd pierwszy odruch obronny przy lekturze.

          Szczytowy punkt spadku to to samo, co denny punkt wzlotu. Apogeum
          przestępczości oznacza perigeum bezpieczeństwa. Dno zrozumiałości osiąga się
          jednocześnie ze szczytem bełkotu. Dlaczego masz się bronić przy lekturze tego,
          że minus maksimum to minimum?

          jottka:
          > a po trzecie - wsadzanie tu jeszcze zaimka dzierżawczego mija sie cokolwiek z
          > celem, trudno podejrzewać, by lawina czy dowolne inne zjawisko osiągało cudze
          > apogeumsmile

          No, ale to jest zaimek prosto z Hameryki, jeszcze ciepły. Oni tam mają kota na
          punkcie własności i wszystko u nich musi być czyjeś. Podkreślają to stale, przy
          każdym rzeczowniku. Np. zamiast ,,nie spiesz się'' mówią ,,weź SWÓJ czas'',
          żeby podkreslić swoje roszczenia do czwartego wymiaru czasoprzestrzeni. No to
          nasz komętator (czyli specjalista od komentowania mętnego) też tak musi, bo
          inaczej mogłabyś pomyśleć, że on nie ceni własności prywatnej.

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
          • jottka Re: pomijając zupełnie błąd gramatyczny.. 05.06.06, 22:49
            stefan4 napisał:

            > Szczytowy punkt spadku to to samo, co denny punkt wzlotu.


            nie wątpię, ale w tekście - powiedzmy - informacyjnym figury retoryczne tego
            rodzaju są zbędne, a ich jedyną rolą jest zaciemnienie przekazu do minus minimumsmile





            > No, ale to jest zaimek prosto z Hameryki, jeszcze ciepły.


            a to możliwe, ale całkowicie pewna nie jestem, to sie pleni od dłuższego czasu,
            choć faktycznie teraz sie chyba na dobre zaczyna mościćsad
        • negevmc Re: pomijając zupełnie błąd gramatyczny.. 09.06.06, 10:41
          jottka napisała:

          > a po trzecie - wsadzanie tu jeszcze zaimka dzierżawczego mija sie cokolwiek z
          > celem, trudno podejrzewać, by lawina czy dowolne inne zjawisko osiągało cudze
          > apogeumsmile

          Zdecydowanie się z Tobą zgadzam.
Pełna wersja