No i stało się - kupiłam od Pomilak Bumbleride Indie. Prawdopodobnie nie dożyję weekendu - mój małżon mnie zabije. Jeszcze nie wiem, jak, ale że stanie się to, jestem niemal pewna. A już na 100% obrazi się na śmierć i będzie dogadywał przez następne 100 lat.
A miałam być twarda. I byłam - jak Pinik sprzedawała Concorda, i jak Ironia Losu Elite'a, i jak Magda Elite'a. Ale przy BI wymiękłam. No i teraz mam problem, no bo zima miała być z Emmą, a wiosna z nowym wozem. I na bank muszę Emmę sprzedać, bo nie mogę sobie pozwolić finansowo na posiadanie i BI i jej.
Serce mi pęka, bo kocham ten wózek. Z każdą jego rysą, z jego szpetną budką (obejrzałam teraz na spokojnie zdjecia BI - wcale nie ładniejszy

). I tak się boję, że jednak BI nie spełni moich oczekiwań co do lekkości prowadzenia i podbijania i że jednak Emma okaże się znów naj. Poza tym zdaje mi się, ze jednak BI do pięt nie dorówna Emmie w kwestii ciepła w wózku. Emma ma grubą budkę, naciąganą do pałąka nawet jak dziecko śpi (w BI chyba trzeba by odpiąć z tyłu i zostaje dziura - sprawdza się latem, ale zimą niekoniecznie), wysoko zabudowane boczki, możliwość bardzo wysokiego podpięcia śpiworka i osłony na nogi.Na największe mrozy na pewno Emmaljunga byłaby nie do pobicia.
Dziewczyny, proszę, zapewnijcie mnie, ze BI jest lepsze niż Emma Nitro (chyba tylko Pinik miała je oba). I nie mówię o wyglądzie

I jeszcze pytanie - czy do takiego wózka jak BI można uczepić z tyłu jakąś torbę? Ma dość okragłą rączkę - czy coś się będzie trzymało?