Dodaj do ulubionych

Czy to prawda?

25.05.10, 23:58
Witam.Panie Pawle mam pytanie.
Czy to prawda,że na prawdę dobry rehabilitant ćwiczy z dzieckiem tak,że ani
razu nie zapłacze?
Czytałam na forum wątek w tym temacie a jestem ciekawa co Pan na to?
Rehabilitantka mojego dziecka uważa,że to nie możliwe.Ja jednak mam
nadzieję,że tak może być.Tym bardziej,że teraz jeździmy dodatkowo na
rehabilitację do innego rehabilitanta i tam moje dziecko ćwiczy zupełnie
inaczej.Ten pan po prostu bawi się z nim ćwicząc lub odwrotnie-ćwiczy,bawiąc
się:)I nie wiem czy to kwestia podejścia do dziecka,profesjonalizmu czy też
może(o zgrozo!)zapłaty.Druga rehabilitacja jest prywatna.
Ciekawa jestem Pana opinii,na którą z niecierpliwością czekam:)
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • baby00179 Re: Czy to prawda? 26.05.10, 00:32
      Tak to jest możliwe (pożądane), że dziecko nie płacze w trakcie terapii i do
      tego powinni dążyć wszyscy terapeuci. Nie jest jednak to zależne od tego czy
      chodzi państwowo czy terapia wymaga zapłaty!! To dziwne rozumowanie. Od
      podejścia jest zależne i owszem od profesjonalizmu, czy dziecko płacze czy nie-
      nie jest jednak to twarda reguła, gdyż dzieci są dziećmi i różnią się między
      sobą , chociażby pod względem historii okołoporodowej i bagażu doświadczeń.
      Dzieci czasem zdarza się , że w trakcie terapii mogą czuć dyskomfort i czasem
      płaczą lub marudzą.W tym momencie rożne rzeczy mogą być powodem a nie
      koniecznie zawsze musi być winne podejście lub poziom profesjonalizmu terapeuty.
      Zdarzało mi się czasem dziecko, które płakało na pierwszej wizycie a potem już
      nigdy. Większość dzieci czasem tylko marudzi trochę, niektóre nie płaczą wcale a
      niektóre śmieją się aż do łez. Niektóre nie płakały nigdy wcześniej ale np kiedy
      miały kolki, lub ząbkowały lub byłe nieco zmęczone zdarzało się płakały nagle w
      niektórych sesjach terapeutycznych. Trudno zawsze obwiniać konkretną osobę o to
      albo wskazać na jedną przyczynę.
      Jeśli Pani czuje się komfortowo na państwowej terapii a kojarzy płacz dziecka z
      zapłatą pieniędzy proszę zostać przy państwowej a zrezygnować z płatnej. Jednak
      nie kojarzyłabym płacz , ani z zapłatą ani z podejściem ani z profesjonalizmem,
      jako jedyną wiadomą przyczyną.
      Pozdrawiam
    • baby00179 Re: Czy to prawda? 26.05.10, 00:38
      Poprawka: chyba zrozumiałam dopiero teraz, że Pani dziecko nie płacze na
      prywatnej rehabilitacji...tak?
      Tak czy inaczej zmienia to jedynie to co napisałam na samym końcu mojej
      wypowiedzi: czyli z której terapii mogłaby Pani zrezygnować, jeśli czuje Pani
      dyskomfort, bo dziecko płacze.
      Reszta mojego rozumowania nadal bez zmian.
      Pozdrawiam
      • aga.n.f Re: Czy to prawda? 26.05.10, 07:49
        Jako mama dziecka rehabilitowanego od kilku miesięcy moge napisać, że dużo
        zależy zapewne też i od metody rehabilitacji. Nie wyobrażam sobie Vojty bez
        płaczu dziecka..:( U nas 5 mies intensywnej rehabilitacji met. Vojty
        doprowadziło do tego, ze dziecko na dźwięk głosu rehabilitanta...wymiotowało ze
        stresu...:( Chwała Bogu teraz jest era bobatowania.
        • kj-78 Re: Czy to prawda? 26.05.10, 14:38
          To potworne i wstrzasajace, co piszesz! I Ty jako matka moglas na to
          patrzec przez 5 miesiecy? Przepraszam, nie chce nikogo oceniac, ale
          jestem w glebokim szoku... Zdecydowanie wolalbym, zeby moje dziecko
          rozwijalo sie nawet duzo wolniej od rowiesnikow , niz zeby moj
          bezbronny maluszek mial byc torturowany w ten sposob. Pisze to jako
          matka dziecka z 34tc, ktore ma prawie 11 miesiecy ur i jeszcze nie
          pelza, choc staje ostatnio na czworaczki - bez rehabilitacji, bo w
          kraju w ktorym mieszkam nie uwazaja, ze nie przemieszczajacy sie 11
          miesieczniak to wskazanie do reh... Wspolczuje goraco przezyc :(
        • stefa66 Re: Czy to prawda? 26.05.10, 16:56
          ...u nas 5 mies intensywnej rehabilitacji met. Vojty
          doprowadziło do tego, ze dziecko na dźwięk głosu rehabilitanta...wymiotowało ze stresu


          ....!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!...
          • kropkaaga Re: Czy to prawda? 26.05.10, 20:30
            U nas nie jest tak źle.Matko to straszne co przeczytałam.Mój synek jest
            rehabilitowany bobathem.Nie tyle co ryczy tylko jest znudzony.Fakt,popłakuje
            czasem.Ale u tego drugiego rehabilitanta,cały czas się śmieje.Ten pan ani na
            chwilę nie daje Mu odczuć dyskomfortu.Wygłupia się z Nim.Dlatego po tym mam
            wrażenie,że jednak jest możliwa taka rehabilitacja bez płaczu.Wiem,że bobath to
            łagodna rehabilitacja ale tam w tym wątku na forum-rehabilitacja,była mowa o
            tym,że nawet metodą Vojty dobry rehabilitant potrafi ćwiczyć bez
            płaczu.Oczywiście rozgorzała tam dyskusja.Jedni byli za tym,że rehabilitacja to
            rehabilitacja a nie przyjemność i dziecko musi płakać a drudzy pisali właśnie,że
            dobry rehabilitant nie ważne jaka metodą ćwiczy,to sprawi,że dziecko nie
            zapłacze.Dlatego taka jestem ciekawa co Pan Paweł o tym sądzi.W końcu jest
            fizjoterapeutą i na pewno ma na ten temat zdanie.
            A tak na marginesie to ja bym moje dziecko zabrała od takiego rehabilitanta,na
            którego widok lub głos moje dziecko wymiotuje,już po paru pierwszych
            ćwiczeniach.Nie wyobrażam sobie takiej męki.To jakiś sadysta chyba...
            • pawel.zawitkowski Re: Czy to prawda? 28.05.10, 19:54
              Witam,
              wielokroć już wypowiadałem się na ten temat.
              zasadą jakichkolwiek działań "pedagogicznych" - uczenie, niezależnie czy chodzi
              o język angielski, czy ruch jest aktywne uczestniczenie dziecka i co najmniej
              jego akceptacja tego co się dzieje.
              Nawet noworodek może akceptować i aktywnie uczestniczyć.

              Tak naprawdę odpowiedziała Pani sama na swoje pytanie. Rehabilitacja bez
              dyskomfortu dziecka jest możliwa. I wskazana.

              Argument, ze "rehabilitacja to rehabilitacja, a nie przyjemność" to jakieś
              kuriozum. Podobnie jak twierdzenia, ze jeżeli płacze to lepsze są efekty terapii.
              Niestety, nie ma gwarancji, że 100% dzieci nie będzie płakało, ponieważ przyczyn
              płaczu jest co niemiara. Ale dyskomfort i płacz to ma być wyjątkowy wyjątek, a
              nie zasada.
              Podobnie jak z błędami w medycynie, ktoś kto twierdzi, że nie popełnił żadnego,
              niech pierwszy rzuci kamieniem :(

              Reasumując,
              oczywiście, priorytetem są postępy w rehabilitacji, ale można ją prowadzić bez
              powodowania dyskomfortu dziecka. I trzeba się o to starać za każdą cenę.
              Pozdrawiam
              Paweł Zawitkowski
        • moonik1 Re: Czy to prawda? 26.05.10, 21:05
          Nie tylko metoda jest wazna, ale i samo dziecko. Moje było rehabilitowane metodą
          Bobath przez 4 mce - najpierw panstwowo, potem prywatnie. Mlody się darł, az
          dostawał plam na całym ciele, krztusił się i zachłystywał łzami i sliną, nie
          moglam tego zniesć, zachowywał się jak na torturach. Nie mogę narzekac na
          rehabilitantów, bo (szczególnie druga Pani) bardzo się starali. W koncu prywatna
          rehabilitantka siępoddałą i powiedziała, ze to pierwsze dziecko, ktorego jej się
          nie udało oswoic, mlody jest nadwrazliwy i lepiej dajmy mu spokój, bo nic
          dobrego z tego nie wyniknie. Na szczescie wtedy zaczynał juz się przemieszczac i
          to symetrycznie, wiec na to przystalismy.
          Metoda Bobath nie jest gwarancją, ze dziecko nie będzie płakać, niestety. Są
          dzieci, które nie tolerują zadnej rehabilitacji i co wtedy ma zrobić rodzic? :(
        • klarci Re: Czy to prawda? 30.05.10, 19:22
          dziwię się Tobie. ok, rehabilitacja jest ważna, ale w takich
          sytuacjach szuka się alternatywy/innego rahabilitanta.
          dorośli czasami zapominają, co oni czuliby. gdyby ktoś
          ich 'torturował', a dziecku jest o tyle trudniej, że musi mieć pełne
          zaufanie do dorosłych i jest bezbronne.........

          nie rozumiem tego, 5 miesięcy ..... :/
          • domi_33 Re: Czy to prawda? 30.05.10, 22:42
            myślę, że mało dzieci w ogóle nie zapłacze na rehabilitacji.
            chociażby dlatego, że 'oddaje' się dziecko w ręce kogoś obcego. a to
            już może być pierwszy powód do płaczu. tak jak z ćwiczeniami, jedne
            się dziecku spodoba a drugie mniej i wtedy swoje niezadowolenie
            wyrazi przez płacz. ze swoim synkiem odbyliśmy 20 zajęć
            rehabilitacyjnych. nie żadną ciężko i bolesną metodą. o prostu pani
            brała synka, mówiła do niego i sobie ćwiczyli. uśmiechał się do
            niej, gaworzył, no ale zdarzało mu się zapłakać. cudów nie ma. no
            ale traumy o ćwiczeniach nie ma. a znacząco przysieszył. na koniec
            ćwiczeń sam siadł a po ostatnich zajęciach stanął przy łóżku. potem
            już nie ćwiczyliśmy a on ruszył jak burza. w do 8 miesiąca tylko w
            pozycji leżąco-pełzającej funkcjonował. także warto ćwiczyć, no ale
            oczywiście bez zbytniego stresu dla dziecka. tylko ten stres to też
            sprawa bardzo indywidualna. w naszej przychodni wszystkie dzieci
            ćwiczyły w zasadzie tak samo. a jedne się darły jakby je ze skóry
            obdzierano a inne znosiły to z całkowitym spokojem.
            • kj-78 Re: Czy to prawda? 31.05.10, 20:23
              w do 8 miesiąca tylko w
              > pozycji leżąco-pełzającej funkcjonował.

              Uwazasz to za cos dziwnego? Mam nadzieje, ze nie byl to jedyny powod
              rehabilitacji, bo to az smutne... Moja ponad 10 miesiecy i jeszcze
              nie raczkuje, lekarze jak na razie nie wspominaja o rehabilitacji.
              Po prostu rozwija sie swoim tempem.
              • domi_33 Re: Czy to prawda? 31.05.10, 20:33
                nie, nie uważam tego za coś złego bo każde dziecko ma swój czas, ale
                skoro to już przydało by się żeby dziecko 'ruszyło' to poleciłabym
                rozćwiczenie przez rehabilitanta na ćwiczeniach. ale to oczywiście
                pod warunkiem, że dziecko nie będzie miało przez to zbyt dużego
                stresu. no i konsultowałabym to z lekarzem. napisałam tak bo
                oczywiście też niby wiedziałam że każde dziecko ma swój czas, ale u
                nas na forum kwietniowym dużo dzieci już raczkowało, siadało,
                stawało i nawet zaczynało chodzić a mój tylko leżał, pełzał i się
                obracał i wiadomo, że jak człowiek czyta to się nakręca. a potem jak
                ruszył to zaczął chodzić przed niektórymi dziećmi, które kilka
                miesięcy dłużej od niego raczkowały! :) to nie ma co się nakręcać
                tylko zapytać lekarza, wspomagać ćwiczeniami (jeśli np. dziecko źle
                bardzo znosi pracę z rehabilitantem to ja bym poszła na solidne
                przeszkolenie i ćwiczyła sama z dzieckiem w domu!). jeśli dalej nie
                wiadomo co to umówić się do pana Pawła na wizytę, jeśli nie
                mieszkacie zbyt daleko. ja byłam jak nam wmawiali napięcia wszelakie
                i znacznie mnie to uspokoiło. pan Paweł potrafi koić mamine nerwy. :)
                • kj-78 Re: Czy to prawda? 01.06.10, 19:33
                  Ja sie nie nakrecam i nie porownuje, widze, ze moja jest ze 2
                  miesiace do tylu. Lekarz nie widzi problemu, wiec i ja sie nie
                  przejmuje. Jak zacznie raczkowac majac roczek, to widocznie tyle
                  czasu potrzebowala. Jestem za tym, zeby dzieci same dochodzily do
                  swoich umiejetnosci, jesli nie maja ewidentnych problemow
                  neurologicznych. Czego zycze wszystkim mamom filozoficznych i
                  umiarkowanie ciekawych swiata szkrabow :)
                  • mmala6 Re: Czy to prawda? 01.06.10, 22:42
                    a ja się zastanawiam skąd w Polsce ta mania rehabilitacji? mam
                    koleżanki za granicą (Anglia, Niemcy, Czechy) i tam w ogóle się o tym
                    nie mówi. Na forach mamy z innych krajów piszą, że dziecko ma ileś tam
                    m-cy a nie chodzi, nie raczkuje etc i nikt się tym faktem nie
                    niepokoi. Dlaczego w PL roczne dziecko, które nie raczkuje z miejsca
                    zostałoby wysłane na rehabilitację? pomijam dzieci naprawdę chore dla
                    których Vojta to jedyna metoda dojścia do względnej sprawności.
                    Czy wiedza nt schorzeń neurologicznych jest w PL większa niż w innych
                    krajach europejskich, czy mamy więcej wykształconych rehabilitantów,
                    czy może nasze państwo jest takie pro-dzieciowe?;-)a może nasz dzieci
                    są bardziej asymetryczne, z problemami napięcia mięśniowego i
                    dysfunkcyjne??
                    Mam znajomą z Niemiec, której syn zaczął chodzić jak miał niecałe 2
                    lata. W Polsce na pewno przerobiłby Vojtę, Bobathy i zaliczył kilka
                    wizyt w różnych ośrodkach. Tam zwykły pediatra stwierdził, żeby
                    czekać. No i w końcu poszedł.
                    Żeby nie było, zaliczyłam szereg wizyt ze starszym synem. Poraziła
                    mnie pani od Vojty kiedy zajrzała w tabelkę i stwierdziła, że syn ma 3
                    m-ce i 2 tyg a jego podpór jest na 2 m-ce i 3 tyg! 'Pani syn
                    jest'opóźniony' o TRZY tygodnie'. Oczywiście latałam potem po
                    specjalistach, ćwiczyłam Vojtę (bo jak nie, to ....i tu szereg
                    dolegliwości na jakie napotka się w przyszłości mój syn) ale po kilku
                    akcjach zaprzestałam. Ryk nie z tej ziemi. Ćwiczyliśmy trochę Bobath
                    ale też często płakał, daliśmy sobie spokój. Teraz syn ma 5 lat i
                    pewnie znalazłoby się coś do poprawy;-) ale jak powiedziała najlepsza
                    pani neurolog w naszym mieście 'nobody's perfect';-)
                    Drugi synek oczywista ma te same dolegliwości co młodszy. Nie
                    zamierzam go ani przez chwilę rehabilitować. Jedyne co to poproszę
                    fizjoterapeutę o pokazanie ćwiczeń jakie mogę sama w domu z małym
                    robić. Ćwiczeń w formie zabawy.
                    • kj-78 Re: Czy to prawda? 03.06.10, 21:41
                      Zgadzam sie calkowicie! Ja tez nie mieszkam w Pl, pewnie tylko
                      dlatego moje nie raczkujace i nie siedzace calkiem stabilnie 11-
                      miesieczne dziecko nie wzbudza zadnych emocji u lekarzy :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka