fish-mob
19.04.09, 22:26
Panie Pawle, drogie mamy,
Wiem, że to niekoniecznie jest właściwe forum dla tego pytania ale ufam, że i
Pan i inne mamy będziecie w stanie doradzić. Mam z Miszką od kilku miesięcy
taki problem - gryzie. Tylko mnie. Tatę próbowała 2 razy, babcię raz użarła i
na tym poprzestała, natomiast mnie gryzie nagminnie. Wiem, że nie robi tego ze
złości. Zwykle podczas przytulanek czy zabawy, kiedy mocno się rozkręci i
jakby brakuje jej środka wyrazu. Od początku reagowałam na to stanowczo mówiąc
"nie wolno", jednak to kompletnie nie działa. Następna sytuacja i to samo.
Zastanawiałam się skąd wpadła na pomysł, żeby akurat gryźć i przyznaję bez
bicia, że zdarzało mi się podgryzać jej stópki jak była młodsza, oczywiście
bezboleśnie i podczas dodatkowych obwąchiwań, masowania i całowania. Wszystko
zgodnie z normą i obrządkiem :). Praktyki zarzuciłam ale Młodej pozostało. Na
pewno robi to, gdy bardzo się cieszy. Gdy na przykład wracam z pracy i się
przytula. Dla niej to chyba jednak forma okazywania miłości, dla mnie niestety
bolesna i pozostawiająca blizny. Próbowałam już różnych metod ale od zawsze
konsekwentnie mówię "nie wolno", które ewidentnie nie działa. Od jakiegoś
czasu tłumaczę i pokazuję, żeby dała buzi, przytuliła, ukochała, zrobiła cacy
ale gryźć nie wolno. Skutek jest taki, że po ugryzieniu robi wszystkie wyżej
wymienione :). I co z tym fantem zrobić? Miszka ma 19 miesięcy i dobrze wie co
znaczy nie wolno, jak to gryzienie wystopować?
pozdrawiam i bardzo dziękuję za wszystkie wskazówki.