Piszemy o tym sporo, wiec taka scenka pod Waszą ocenę.
Idę na spotkanie półzawodowe z pewnym panem. "Półzawodowe" bo do omówienia (i obfotografowania) mam sprawę zawodową, ale pana znam także prywatnie i wiadomym jest, że pogadamy także jako znajomi. Pan jest ode mnie lekko licząc z 15 lat starszy, na tzw. wysokiej pozycji społecznej, mówimy do siebie per "Ty" od bardzo dawna.
Idzie ze mną fotograf - nieco ode mnie młodszy (ale naprawdę nieco

), który pana spotka pierwszy raz w życiu.
Przychodzimy do umówionej kawiarni, pan już jest. Witam się z nim "Miło cię widzieć (powiedzmy) Adamie" i dokonuję prezentacji "Proszę, poznaj, to jest nasz fotograf Kamil X, Kamilu to jest profesor Adam Y". Profesor wyciąga rękę do fotografa "Adam", fotograf odpowiada "Kamil".
Wszystko do tej pory wg mojej oceny przebiega prawidłowo: prezentacja, powitanie się panów. Następnie zamawiamy coś tam, profesor siedzi ze mną przy stole - rozmawiamy zawodowo, fotograf robi zdjęcia. Następnie fotograf siada z nami - żeby jasność była, tak było umówione, że fotograf zostaje także na tej części pozazawodowej, mieliśmy jeszcze tego dnia inny materiał wspólnie do zrobienia, a omawiane sprawy niezawodowe nie były takie, żeby jakieś osobiste tematy poruszać, ot takie gadki szmatki znajomych widzących się niezbyt często.
No i tu zaczęły się schody: profesor Adam X do fotografa zwraca się per ty :"A ty Kamilu od dawna zajmujesz się fotografią?", za to fotograf do Adam X zwraca się per "panie profesorze", "Gdzie pan profesor wykłada, jeśli wolno wiedzieć?". Adam ma zdziwiona minę, ale nada mówi Kamilowi przez Ty, a ten znów przez "panie profesorze". w końcu Adam mówi do Kamila "Ale dlaczego tak oficjalnie się do mnie zwracasz Kamilu, przecież przedstawiłem się, jestem Adam".
No i tu mam dylemat...Na pewno nie było tak, ze fotograf nie zyczył sobie, by profesor mówił mu na ty i dlatego jemu "profesorował". Wręcz przeciwnie, chłopak od niedawna w branży i dla niego znajomośc z profesorem zwyczajnym to jest "ło matko"

, z drugiej strony profesor mu przejścia na Ty nie proponował, z trzeciej tenże profesor przedstawił się mu przy powitaniu przez podanie ręki tylko imieniem, nazwisko i tytuł podałam ja przy prezentacji, a takie przedstawienie się wskazuje na oczekiwanie, że ktoś będzie mówił nam per Ty.
Żeby jasne było, tu nie było żadnego kwasu, nikt się nie obraził itd. a fotograf, choć miał opory mówic po imieniu starszemu ze 20 lat facetowi, który jest profesorem zwyczajnym bądź co bądź

, cały był w skowronkach, ze taką znajomośc zawarł z tymże.
Rzecz w tym, że ja się tak zastanawiam ...czy Adam powinien zaproponować oficjanie Kamilowi przejście na Ty jako starszy wiekiem i hierarchą, czy wystarczyło owo przedstawienie się samym imieniem przy podawaniu ręki?