Dodaj do ulubionych

Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak?

16.02.15, 11:23
Młody człowiek został poproszony przez swoją krewną o "zmontowanie" jej nierzucającego się w oczy podsłuchu. Kobieta powiedziała mu, że ma podejrzenia iż zdradza ją partner i chce to sprawdzić. Młody człowiek się zgodził się. Niestety okazało się, ze podsłuch, który rzekomo miał służyć sprawdzaniu w temacie zdrady, tak naprawdę posłużył do podsłuchiwania pracowników tej pani. Został zlokalizowany i sprawa trafiła do prokuratury. Ale o to mniejsza. Młody człowiek poniewczasie dowiedziawszy się o wszystkim chciałby jakoś wytłumaczyć wspomnianym pracownikom, że naprawdę nie wiedział, iż podsłuch jest "na nich", a kilkoro z nich zna. Niestety nie chcą z nim rozmawiać.
Czy macie jakiś pomysł na taka rozmowę? Jak do niej przekonać pracowników?
Napisanie maili do kilkorga z nich (tych znajomych "podsłuchodawcy") pozostało bez echa.
Obserwuj wątek
    • asia.sthm Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 16.02.15, 11:41
      Jakim cudem umiescil ten podsluch w miejscu, w ktorym przebywali pracownicy pani a nie jej maz?
      Ten mlody czlowiek poniesie konsekwencje i nauczy sie rozumu. Nawarzyl piwa to niech teraz wypije.
      Po kiego komu teraz pomysly na jakies rozmowy - pogonic gdzie pieprz rosnie i mlodego i pania.
      • kora3 Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 16.02.15, 11:56
        Asiu, nie on umieszczał podsłuch, tylko pani. Nie wdając się w techniczne szczegóły, teraz podsłuchem może być najzwyczajniejsza komórka, "przypadkiem" pozostawiona gdzieś. Pani chodziło tylko o to, by chłopak komórkę jej do tego przygotował (bajecznie łatwe) i powiedział, jak podsłuchiwać - tyle. I on tak zrobił. Stąd naprawdę mógł nie mieć świadomości kogo na serio ma zamiar podsłuchiwać jego krewna. Na pewno zrobił źle, to bez dwóch zdań, ale mleko już się rozlało.
        • vi_san Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 16.02.15, 12:06
          Jak sama piszesz: "Mleko się rozlało". Nie próbować rozmawiać z podsłuchiwanymi, i tak nie zrozumieją i nie uwierzą. Zamknąć dziób i na przyszłość nie pomagać w ten sposób nikomu - ewentualnie krewnej powiedzieć co o niej myśli.
          • kora3 Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 16.02.15, 12:13
            Masz rację w symie. Mnie chłopaka po prostu szkoda. Żaden to mój znajomy, rozmawialiśmy z sobą w temacie podsłuchu w sumie, bo sprawa się zrobiła lokalnie głosna. No i tak się biedny martwi, ze teraz ci ludzie myslą, iż pomagał ich podsłuchiwać. sad
            • aqua48 Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 16.02.15, 12:19
              kora3 napisała:

              >No i tak się biedny martwi, ze teraz ci ludzie myslą, iż pomagał ich podsł
              > uchiwać.

              O konsekwencjach trzeba pomyśleć PRZED podejmowaniem działań. Podsłuchiwanie nie mieści się z zasadach s-v.
        • asia.sthm Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 16.02.15, 12:17
          Skoro to bajecznie latwe, to po co kobieta wogole mieszala w to mlodego? Uwziela sie wyjawiac mu swoje klopoty malzenskie i narobic smrodu?.
          Mlodemu prokurator raczej nic nie zrobi - pani zasluzenie beknie, a przynajmniej wstydu sie naje i straci szacunek wsrod pracownikow, a i mlody tez nie bedzie mial o niej najlepszego zdania.
          Tak czy siak za pozno juz na rozmowy i tlumaczenia - prozne zawracanie glowy.
          • kora3 Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 16.02.15, 12:27
            asia.sthm napisała:

            > Skoro to bajecznie latwe, to po co kobieta wogole mieszala w to mlodego?

            pytanie nie do mnie raczej, nie sądzisz ja kobiety nie znam, na oczy jej nie widziałam. Owszem, to łatwe, ale być może nie dla każdego. latwośc polega na tym, ze nie trza do tego specjalistycznego sprzętu, ale jednak trzeba wiedzieć co gdzie zainstalować w komórce.


            Uwz
            > iela sie wyjawiac mu swoje klopoty malzenskie i narobic smrodu?.


            Nie mam pojęcia na ile cos mu wyjawiała - nie znam pani, przecie piszę. Chlopak mówi, ze miała podejrzenia, iż partner ją zdradza i tym motywowała swą prośbe. Tyle.

            > Mlodemu prokurator raczej nic nie zrobi - pani zasluzenie beknie, a przyn
            > ajmniej wstydu sie naje i straci szacunek wsrod pracownikow, a i mlody tez
            > nie bedzie mial o niej najlepszego zdania.


            W sumie to powiem Ci, że gdyby nie przypadek, pani by żadnych kłopotów nie miała. Można przecież "zgubić" komórkę we własnej firmie, nie?


            > Tak czy siak za pozno juz na rozmowy i tlumaczenia - prozne zawracanie g
            > lowy.


            Pewni4e racjaq. Żal mi tylko tego chłopakasad
            • angazetka Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 16.02.15, 12:52
              Mnie go nie żal o tyle, że instalowanie podsłuchów jest w ogóle... chamskie. Złe. Nieetyczne.
              • kora3 Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 16.02.15, 12:58
                a mnie jednak żal...Pewnie, ze jest złe i nieetyczne i niezgodne z SV, ale jednak ja widzę róznice pomiędzy tym, gdy ktoś ma uzasadnione podejrzenie w temacie zdrady, a rozmowy z drugą stroną nic nie dają i chce mieć pewność, czy nie jest oszukiwany, a sytuacja, gdy ktoś stara się zdobyć kompromitujące kogoś materiały zawodowe np.
                • aqua48 Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 16.02.15, 14:20
                  kora3 napisała:

                  > a mnie jednak żal...Pewnie, ze jest złe i nieetyczne i niezgodne z SV, ale jedn
                  > ak ja widzę róznice pomiędzy tym, gdy ktoś ma uzasadnione podejrzenie w temacie
                  > zdrady, a rozmowy z drugą stroną nic nie dają i chce mieć pewność, czy nie jes
                  > t oszukiwany, a sytuacja, gdy ktoś stara się zdobyć kompromitujące kogoś materi
                  > ały zawodowe.

                  Dla mnie nie ma różnicy. Cel nie uświęca środków. W obu sytuacjach dąży się podstępem do uzyskania kompromitujących kogoś materiałów.
                  • kora3 Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 16.02.15, 14:28
                    Owszem Aquo, i w obu nawet to ...nielegalne. Tylko, że dla mnie (podkreślam: dla mnie ) jest roznica pomiędzy tymi sytuacjami. Tak samo, jak jest dla mnie róznica, gdy ktoś daje łapowke lekarzowi, który ma operować jego dziecko i daje do zrozumienia, że wziątki oczekiwałby, a kimś kto daje łapówke celnikowi, żeby mu TIR lewych papierosów puścił.
                    • pavvka Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 16.02.15, 16:59
                      No nieeee... W przykładzie z lekarzem daje się w imię wartości wyższej czyli życia dziecka. A jaka wartość wypływa z podsłuchania (załóżmy) niewiernego męża? Może co najwyżej korzystniejszy dla żony podział majątku przy rozwodzie (choć też niekoniecznie, bo dowody zdobyte nielegalnie nie mogą być wykorzystane w sądzie). Trudno to nazwać porównywalnie szlachetną intencją.
                      • kora3 Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 16.02.15, 17:18
                        korzystniejszy podział majątku? możesz podac podstawe prawną tej tezy? O ile ja wiem wina z dowolnego powodu nie ma wpływu na podział majątku dorobkowego. Polski porządek prawny nie przewiduje administracyjnej kary za winę za rozpad zw. małżeńskiego.

                        Natomiast jaka korzyść z podsłuchiwania niewiernego męza? No liczne: zaprzestanie robienia z siebie idiotki, możliwość innego niż niż nielegalne zdobycia dowodów i świadków (bo jeśli już wie gdzie, z kim...), itd.
                        • pavvka Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 16.02.15, 17:24
                          kora3 napisała:

                          > korzystniejszy podział majątku? możesz podac podstawe prawną tej tezy? O ile ja
                          > wiem wina z dowolnego powodu nie ma wpływu na podział majątku dorobkowego. Pol
                          > ski porządek prawny nie przewiduje administracyjnej kary za winę za rozpad zw.
                          > małżeńskiego.

                          No to tym bardziej nie widzę korzyści.

                          > Natomiast jaka korzyść z podsłuchiwania niewiernego męza? No liczne: zaprzestan
                          > ie robienia z siebie idiotki

                          Jeśli mąż już zdradza, to zdradza. Po pierwsze, nie wiem czemu czyni to z żony idiotkę. A jeśli już, to w jaki sposób ma wyglądać mniej idiotycznie dzięki temu że wie o zdradzie?

                          > możliwość innego niż niż nielegalne zdobycia dowo
                          > dów i świadków (bo jeśli już wie gdzie, z kim...),

                          Ponownie: w jakim celu?
                          • kora3 Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 16.02.15, 17:33
                            Wiesz, sa takie sytuacje w życiu, ze wszyscy niemal wiedzą o zdradzie, a nie wie osoba najbardziej zainteresowanasad ergo - robi z siebie idiotkę.

                            Po co? No właśnie po to, by zdradzający przestal ściemniać - np.
                            • minniemouse Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 16.02.15, 23:53
                              Ten chlopak, jesli rzeczywscie jest mu przykro i naprawde chce zachowac twarz moze co najwyzej wywiesic w pracy wielka tablice z przeprosinami (bez zadnych wyjasnien, bo to jest nie do strawienia!) i w ramach przeprosin i wyciagniecia reki (bez liczenia ze mu ja uscisna) zafundowac pracownikom kawe i ciastka albo cos takiego niezbyt drogiego.
                              Tlumaczyc sie co i jak moze tylko wtedy, gdy ktos zechce do niego przyjsc z wlasnej woli i zapytac jak to bylo. sam niech sie nie narzuca.

                              Minnie
                              • kora3 Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 17.02.15, 07:54
                                odpowiedź na to - w innym watku jeśli pozwolisz
        • minor.revisions Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 17.02.15, 02:18
          Powieść w odcinkach? Nagrywanie niewinnych, nieświadomych ludzi vol. 2 big_grin
          I co, jak sprawa się rypła, to pani powiedziała "sorki, ale wiecie, to nie ja instalowalam w komórze podsłuch, tylko Ziutek, wszelkie pretensje do niego"? Czy może jak na "Zawieście czerwone latarnie" ludzie najpierw napadli na szefową, "a, ty taka, owaka, podsłuchujesz nas! a, nie, ty jesteś za głupia, żeby to zainstalować, to nie ty zrobilaś"?
    • claratrueba Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 17.02.15, 04:04
      Niech ten młody człowiek przyjmie do wiadomości, że ludzie mają pełne prawo nie chcieć z nim utrzymywać kontaktów (też bym nie chciała) i słuchać jego wyjaśnień, usprawiedliwień itd. Fakt, że nie spowodował ich nieprzyjemności świadomie nie oznacza, że oni mają uznać, że "on jest w porządku tylko dał się wrobić" . Mają pełne prawo uznać, że to typ odpowiadający określeniu "pożyteczny idiota" I nie mieć żadnej ochoty na kontakt z taką osobą, bo jest to po prostu ryzykowne jak z każdą osobą bezmyślną i bez zasad, którą można manipulować.
      Człowiek myślący i świadomy, że podsłuchiwanie innego człowieka (w tym męża, nawet niewiernego, bo to nie pozbawia praw) jest niezgodne z prawem nie będzie pomagać w takim procederze. Poza bardzo skrajnymi przypadkami gdy chodzi o czyjeś życie i zdrowie lub zagrożenie ojczyzny. Zamiast popisywać się swoimi umiejętnościami szpiegowskimi powinien był ten młody człowiek doradzić kuzynce skorzystanie z usług agencji detektywistycznej (ich licencja obejmuje pozwolenie na podsłuch).
      Pomysłów na rozmowę, formę przeprosin można mieć wiele (choć ja nie mam) ale tak naprawdę to wtedy mu ci ludzie odpuszczą, kiedy to, co się stało przestanie tych ludzi boleć. Niektórych być może nigdy. I tego żadne zaklęcia i działania nie zmienią. Przykra lekcja ponoszenia konsekwencji swojej bezmyślności dla młodego człowieka. Która powinna go wiele nauczyć.
    • chris1970 Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 17.02.15, 10:03
      Każdy człowiek ma prawo do obrony. Ten chłopak już z tego prawa skorzystał. Napisał maile z wyjaśnieniami do kilkorga podsłuchiwanych osób. To wystarczy. nie można przymusić tych osób do słuchania go i dawania mu wiary.
      Chłopak zrobił co mógł i więcej nie powinien nic robić, a raczej uważać na wszelkie próby wciągnięcia go w rozmowę na temat tego podsłuchu. Nie wiadomo teraz komu i jakie informacje będą potrzebne.
      -
      • minniemouse Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 17.02.15, 10:23
        Claro, zgadzam sie z toba ze ludzie maja prawo nie zechciec mu wybaczyc i na oczy go wiecej nie widziec,
        ale chlopak zrobil zle, niewazne czy swiadomie czy nieswiadomie, wiec powinien wszystkich wyraznie przeprosic. nawet tak bezinteresownie.

        Minnie
        • claratrueba Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 17.02.15, 10:57
          Minniu, oczywiście, że powinien przeprosić. To nie ulega wątpliwości dla mnie. I to nie tylko w formie maili ale dzwoniąc i prosząc o spotkanie by przeprosić twarzą w twarz by pokazać, że jest gotów ponieść konsekwencje swojego postępowania w postaci uzasadnionych pretensji poszkodowanych tą sytuacją.
          I tu nie do końca chodzi o wybaczenie, z czym większość ludzi nie ma problemu gdy chodzi o głupotę a nie podłość. Chodzi o to, że gdy się wie o czyimś postępku, który kłoci się z naszymi zasadami, to takiej osoby się unika to już nie jest "swój", nie można mu ufać.
          To nie jest kwestia jakiejś zawziętości, pamiętliwości, które uważam za złe cechy ale kwestia tego, o czym mówi przysłowie "kto raz się sparzył na zimne dmucha"- instynktownie. To tkwi w pamięci, po prostu. Nawet jeśli współczujemy osobie, która tak się dała wmanewrować.
          • minniemouse Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 17.02.15, 11:07
            tak, tak, oczywscie, przeprosic bo sie zrobilo zle. tylko za to. i bo tak trzeba.

            M.
          • chris1970 Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 17.02.15, 12:50
            Moim zdaniem, chłopak został zmanipulowany przez krewną. Młody człowiek, jak rozumiem, już przeprosił i to pisemnie wraz z wyjaśnieniem sprawy.
            Ktokolwiek powinien się tu tłumaczyć wobec chłopaka, jak i pracownic, to ta wspomniana krewna.
            Kajać się wciąż za to, że dało się zmanipulować i wciągnąć w nieczyste sprawy? Wystarczy raz. Ten chłopak też ma godność osobistą.
            A poza tym, osoby które były podsłuchiwane mają prawo być złe, ale też z drugiej strony ich inteligencja powinna podpowiedzieć, kto tu naprawdę był winny. Tym bardziej, że dostały wyjaśnienia i pomyśleć trochę mogły.
            -
            • claratrueba Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 17.02.15, 13:53
              > Kajać się wciąż za to, że dało się zmanipulować i wciągnąć w nieczyste sprawy?
              > Wystarczy raz. Ten chłopak też ma godność osobistą

              No to jak mu na owej godności zależy bardziej niż na odzyskaniu relacji z osobami, do kŧórych krzywdy się przyczynił to niech nic nie robi i wszystko zostanie jak jest.

              Tym
              > bardziej, że dostały wyjaśnienia i pomyśleć trochę mogły.

              A może pomyślały, że nie chcą mieć z nim kontaktu? Ich prawo. jedyne kontakty, które są obowiązkiem to kontakty rodzica a małoletnim dzieckiem. reszta to kwestia chęci.Wymusić się nie da.
              • kora3 Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 17.02.15, 14:20
                Claro, z tego co chłopak mówił, to niechęć do tych kontaktów ze strony podsłuchiwanych pracowników jest podyktowana czymś najbanalniejszym na świecie: nie wierzą, że chłopak nie miał świadomości do czego ma być wykorzystany podsłuch, a raczej do podsłuchiwania kogo miał służyć.
                • claratrueba Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 17.02.15, 14:39
                  Tez o tym pomyślałam, koro. Tylko co można na to poradzić? Nie można nikogo zmusić by nam uwierzył tak samo jak nie można zmienić jego uczuć.
                • aqua48 Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 17.02.15, 14:40
                  kora3 napisała:

                  > Claro, z tego co chłopak mówił, to niechęć do tych kontaktów ze strony podsłuch
                  > iwanych pracowników jest podyktowana czymś najbanalniejszym na świecie: nie wie
                  > rzą, że chłopak nie miał świadomości do czego ma być wykorzystany podsłuch, a r
                  > aczej do podsłuchiwania kogo miał służyć.

                  Mają rację. Podsłuch z natury rzeczy służy do niecnych celów..
                  • kora3 Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 17.02.15, 14:56
                    A ja nie wiem czy mają rację Aquo, czy nie - nie znam ani chłopaka, ani relacji jego z tymi osobami.
                    Natomiast - wiesz, jako osoba mająca pewne doświadczenie życiowe powiem tak: może gdybym kiedyś tam kiedyś dawno nie tak założyła podsłuch, jak przejrzała poczte i komunikator mego eksfaceta, to nie robiłabym za pierwsza głupią i naiwną, gdy wszyscy wiedzieli o jego romansie tylko nie ja, a także pewnie informacja o tym romansie przekazana mi bardzo brutalnie nie doprowadziłaby mnie wówczas do psychicznego i fizycznego wycieńczenia. Miałam możliwości, żeby to sprawdzić, ale tego nie zrobiłam...
                    Wcale mi to na dobre nie wyszło wówczas...

                    Jestem w stanie zrozumieć człowieka, który mając takie podejrzenia chce się upewnić, czy też je rozwiać. I rozumiem też młodego człowieka, który został o taką przysługę poproszony przez krewną, której ufał i chciał pomoc.
                    • aqua48 Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 17.02.15, 16:50
                      kora3 napisała:

                      > A ja nie wiem czy mają rację Aquo, czy nie - nie znam ani chłopaka, ani relacji
                      > jego z tymi osobami.
                      > Natomiast - wiesz, jako osoba mająca pewne doświadczenie życiowe powiem tak: mo
                      > że gdybym kiedyś tam kiedyś dawno nie tak założyła podsłuch, jak przejrzała poc
                      > zte i komunikator mego eksfaceta, to nie robiłabym za pierwsza głupią i naiwną,

                      A dla mnie wszelkie podsłuchy, kontrole telefonów, poczty itp są poniżej godności i nigdy bym czegoś takiego nie robiła, ani we własnym celu ani dla kogoś innego. Bo moim zdaniem jeśli ktoś mnie oszukuje to on jest nie w porządku, nie ja. I to by było na tyle co do czucia się naiwną, czy głupią z powodu cudzego zachowania.
                      I dlatego niezależnie od wcześniejszych relacji chłopaka z podsłuchiwanymi miały one wszelkie podstawy do zerwania z nim kontaktów..
                      • kora3 Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 19.02.15, 14:39
                        Wiesz Aquo, miałam Ci wcześniej na to odpisać, ale pojawił się watek o sv i ostrych emocjach i to dobrze .. No właśnie - przepraszam, ale czasem czytając Cię mam wrazenie, ze nie jesteś całkiem szczera, wybacz. Nie istnieją wg mnie osoby, które nigdy nie mają żadnych emocji i zawsze im "zwisa" wszystko.
                        Jednakowoz chyba Ty (popraw mnie jeśli nie Ty) wspomniałaś kiedyś, że ktoś z Twej rodziny pożyczył sobie na pogrzeb zestaw ubraniowy w tym buty. Pozwoliłam sobie zauważyć, że pożyczanie butów jest błeeee i nie tylko błeee, ale i każdy dermatolog oraz ortopeda Ci powie, ze ni głupi plan. Wtedy stwierdzilas, ze było to w czasach, kiedy wielu rzeczy nie było w sklepach. No i rozumiem, pamiętam jeszcze te czasy. to była jednak pewna sytuacja EKTREMALNA, w której ktoś skorzystał z poyczki butów, choć co do zasady butów się nie pozycza, prawda? Zatem dopuszczasz jakieś sytuacje ekstremalne i zachowanie w nich niekoniecznie zgodne z zasadami higieny i zdrowym rozsądkiem? Czy dopuszczasz także sytuacje ekstremalne, które determinują zachowanie niezgodne z SV?
                        • aqua48 Koro 19.02.15, 15:25
                          kora3 napisała:

                          > Jednakowoz chyba Ty (popraw mnie jeśli nie Ty) wspomniałaś kiedyś, że ktoś z Tw
                          > ej rodziny pożyczył sobie na pogrzeb zestaw ubraniowy w tym buty. Pozwoliłam so
                          > bie zauważyć, że pożyczanie butów jest błeeee i nie tylko błeee, ale i każdy de
                          > rmatolog oraz ortopeda Ci powie, ze ni głupi plan. Wtedy stwierdzilas, ze było
                          > to w czasach, kiedy wielu rzeczy nie było w sklepach. No i rozumiem, pamiętam
                          > jeszcze te czasy. to była jednak pewna sytuacja EKTREMALNA, w której ktoś skorz
                          > ystał z poyczki butów, choć co do zasady butów się nie pozycza, prawda? Zatem d
                          > opuszczasz jakieś sytuacje ekstremalne i zachowanie w nich niekoniecznie zgodne
                          > z zasadami higieny i zdrowym rozsądkiem? Czy dopuszczasz także sytuacje ekstre
                          > malne, które determinują zachowanie niezgodne z SV?

                          Koro po raz już nie wiem który piszę, że tak, jak najbardziej dopuszczam, ale z pełną świadomością rezygnacji z s-v lub zawieszenia reguł. A nie na zasadzie, ta reguła mi nie odpowiada, w tę to w ogóle nie wierzę, ta jest zbyt wydumana, tej nie stosują znajomi, to ja też nie będę, bo widocznie jest głupia. A gdzie w tym wszystkim s-v? Nie istnieje, bo jest przestarzałe i jak wszyscy widzą - "nie sprawdza się" i "wszyscy doskonale obywają się bez niego", bo jest wyłącznie dla hrabin i dyplomatów. Reszta przecież "jakoś se tam radzi" bez kija w odwłoku.., zbędnej spinki, i na luzie...Owszem, można tak żyć. Ale nie można tak żyjąc, uchodzić za człowieka eleganckiego, dobrze wychowanego, grzecznego i zachowującego się odpowiednio..

                          Buty na pogrzeb męża pożyczała siostra od siostry jeśli robi Ci to jakąś różnicę z punktu widzenia higieny smile
                          • kora3 Re: Koro 19.02.15, 15:34
                            Ależ Aquo - jeśli dopuszczasz z ze swiadomoscią zawieszenia zasad ze względu na jakąś ekstremalną sytuację, to ... myślisz tak, jak jasmile

                            Nie, dla mnie nie ma różnicy - butów się nie pozycza i nie ma to niczego wspólnego z podejrzewaniem o brak higieny czy to pożyczkodawcy, czy pożyczkobiorcy. W ekstremalnej sytuacji dopuściłabym pożyczenie komuś obuwia, które da się starannie umyć - np. gumowych klapek, ale na pewno nie chciałabym ich zwrotu, a jesliby zostały mi zwrócone mi mo, to już bym ich nie nosiła.
                            • aqua48 Re: Koro 19.02.15, 16:01
                              kora3 napisała:

                              > Ależ Aquo - jeśli dopuszczasz z ze swiadomoscią zawieszenia zasad ze względu na
                              > jakąś ekstremalną sytuację, to ... myślisz tak, jak jasmile

                              W wielu sprawach myślę podobnie, a w innych zupełnie odwrotnie smile
                              >
                              > Nie, dla mnie nie ma różnicy - butów się nie pozycza .

                              Hmm, a co z częstym pożyczaniem przez siostry innych części garderoby? tak pytam, bo ja nie mam siostry, zatem temat znam tylko ze słyszenia.
                              • kora3 Re: Koro 19.02.15, 16:11
                                aqua48 napisała:
                                >
                                > W wielu sprawach myślę podobnie, a w innych zupełnie odwrotnie smile

                                smile

                                >
                                > Hmm, a co z częstym pożyczaniem przez siostry innych części garderoby? tak pyt
                                > am, bo ja nie mam siostry, zatem temat znam tylko ze słyszenia.


                                Wiesz, u mnie akurat to jest tak, że nie lubię pozyczac ubrań komukolwiek, ani od kogokolwiek. Nie ma to niczego wspólnego z brzydzeniem się innych, po prostu "tak mam". Mojej siostrze czasem pożyczałam ubrań, ale raczej takich "na wyjście" - suknia wieczorowa, elegancka marynarka itp. codziennych rzeczy nie i nie przypominam sobie, by kiedykolwiek się o po0zyczkę takowych zwracała. Od ponad 10 lat mieszkam uz tak daleko od niej, ze jakies pozyczanki od siebie wzajemnie odpadają, ale obdarowała mnie kilkoma fajnymi rzeczami, z których "wyrosła" w ciąży smile Nie jest wiec tak, ze ja się siostry brzydziłabym, czy coś. Dopuszczam natomiast pożyczenie komus niekoniecznie tylko siostrze płaszcza, kurtki- ogólnie wierzchniego okrycia. Rzeczy blisko ciała - bluzka, spodnie, sukienka - no raczej już naprawdę w sytuacji szczególnej, ale dopuszczam, bo sa to rzeczy, które przecież pozycza się czyste (uprane, uprasowane) i czyste oddaje. Jednakowoz jak wspomniałam, takich codziennych rzeczy siostra nigdy ode mnie nie pozyczała
                            • minniemouse Re: Koro 20.02.15, 00:05
                              kora3 napisała:
                              W ekstremalnej sytuacji dopuściłabym pożyczenie komuś obuwia, które da się starannie umyć - np. gumowych klapek, ale na pewno nie chciałabym ich zwrotu, a jesliby zostały mi zwrócone mi mo, to już bym ich nie nosiła.


                              to to nie jest pozyczka.

                              Czy jestes germofobem? a jakbys wiedziala ze ta osoba na 100% nie ma zadnego 'fungusa' (grzybow) ani innych chorob skornych to co, tez bys juz nie nosila? doprawdy zaciekawilas mnie...


                              Minnie
                              • kora3 Re: Koro 20.02.15, 19:22
                                Nie, nie nosiłąbym i nie jestem zadnym "fobem"smile - majtek noszonych przez kogos innego też nie włożyłabym, aeidzac, ze jest czysty i zdrowy, szczoteczki do zębów też bym nie uzyla i tak "ma " 99 proc. znanych mi ludzi
              • chris1970 Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 19.02.15, 12:41
                Zgadza się. Jak napisałem wyżej "Każdy człowiek ma prawo do obrony. Ten chłopak już z tego prawa skorzystał. Napisał maile z wyjaśnieniami do kilkorga podsłuchiwanych osób. To wystarczy. nie można przymusić tych osób do słuchania go i dawania mu wiary.
                Chłopak zrobił co mógł i więcej nie powinien nic robić, a raczej uważać na wszelkie próby wciągnięcia go w rozmowę na temat tego podsłuchu. Nie wiadomo teraz komu i jakie informacje będą potrzebne. "
                • kora3 Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 19.02.15, 12:46
                  chris1970 napisał:
                  a raczej uważać na wsz
                  > elkie próby wciągnięcia go w rozmowę na temat tego podsłuchu. Nie wiadomo teraz
                  > komu i jakie informacje będą potrzebne.


                  Chrisie - jeśli to miałaby być jakas aluzja do mnie i moich rozmazów z tym człowiekiem na ten tematsmile, to uświadamiam Ci, ze człowiek ten sam się do mnie z ta checią porozmawiania zgłosił.
    • matylda1001 Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 17.02.15, 15:18
      W jaki sposób się wydało, że chłopak miał coś wspólnego z tym podsłuchem?
      • kora3 Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 17.02.15, 15:32
        matylda1001 napisała:

        > W jaki sposób się wydało, że chłopak miał coś wspólnego z tym podsłuchem?

        Pani to wyjawiła policji i prokuratorowi, ze od niego miała
        • matylda1001 Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 17.02.15, 15:43
          kora3 napisała:

          > Pani to wyjawiła policji i prokuratorowi, ze od niego miała

          No i zrób człowieku komuś dobrze wink Powinna to wziąć na siebie i nie chwalić się, kto jej pomógł. A chłopak? Wyjaśnił, przeprosił... cóż jeszcze mógłby zrobić... chyba nic.
          • kora3 Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 17.02.15, 15:48
            No wiesz, sledczy już wówczas wiedzieli, że baba się na tym kompletnie nie zna i stąd ją nacisnełi skąd ma smile w sumie mogła powiedzieć, ze kupiła w necie, albo od nieznane sobie osoby na bazarze, ale chyba sama spanikowała ....
            "Wpadła " zresztą dlatego, ze jest na bakier z techniką....
          • droch Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 17.02.15, 21:44
            > Wyjaśnił, przeprosił... cóż jeszcze mógłby zrobić... chyba nic.

            Mógłby jeszcze zapaść się pod ziemię. Ewentualnie zmienić otoczenie, bo w tym może mieć poważne problemy z odzyskaniem zaufania.
            • matylda1001 Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 18.02.15, 20:18
              Mógłby, tylko co to da? A pani nie musiała chlapać ozorem, w koncu to nie takie ważne skąd to miała.
              • minniemouse Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 18.02.15, 21:55
                matylda1001 napisała:
                Mógłby, tylko co to da? A pani nie musiała chlapać ozorem, w koncu to nie takie ważne skąd to miała.

                jasne ze nie. twardo mogla trzymac sie wersji ze znalazla na guglu i czytala instrukcje krok po kroku. teraz ze zdenerwowania juz nawet nie pamieta jaka strona to byla.
                ostatecznosc - polska wersja "The Fifth".

                Minnie
              • droch Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 18.02.15, 22:59
                > A pani nie musiała chlapać ozorem, w koncu to nie takie ważne skąd to miała.

                No nie musiała. Jeszcze jedna nauczka dla pana - biorąc udział w "spisku", nigdy nie ufaj wspólnikom.
        • minor.revisions Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 18.02.15, 19:47
          > Pani to wyjawiła policji i prokuratorowi, ze od niego miała

          A policja i prokurator wyjawiłą to reszcie załogi? To tak można? (nie twierdzę, że nei można, bo nie wiem, ale dziwi mnei to).
          • kora3 Re: Chciałby jakos się wttłumaczyć...Jak? 18.02.15, 23:04
            Nie wiem czy na tym etapie osoby najprawomocniej pokrzywdzone (czyli nagrywani) mają dostęp do materiałów sledczych w tym notatek z przesłuchań innych. Natomiast bardzo niewykluczone, ze te osoby dowiedziały się tego same będąc przesłuchiwane na zasadzie "Jak ustaliliśmy pańska szefowa miała ten przedmiot od swego krewnego XY. Zna go pan?
            Dodam, ze policja podaje mediom informację oficjalnie o tym, ze w "aferze podsłuchowej" występuje krewny pracodawczyni, który dostarczył podsłuch, ale był przekonany, ze posłuży on innym celom, niż faktycznie posłużyl.
    • minor.revisions No to jak to jest, 18.02.15, 19:45
      wypływają wyznania molestowanych kobiet i pół narodu krzyczy "nie ma dowodu - nie ma winnego". przy czym raczej trudno byłoby o świadków, bo żaden idiota nie molestuje przy całej ekipie, selfie sobe przy okazji też raczej nei robi, więc jedyne, co wchodzi w grę, to podsłuch, oczywiście bez wiedzy molestującego i, oczywiście, z założeniem, że inni też się nagrają, bo przecież nikt nei będzie w trakcie molestowania mowił "przepraszam pana, czy ja mogę włączyć nagrywanie, a pan powtórzy pańską obleśną propozycję?"
      A z drugiej strony wszyscy jak jeden uważają, że pan to zuo.
      No to gdyby pani powiedziała, że potrzebuje nagrać typa, który ją molestuje, tylko nie wie, jak - to też by wszyscy powiedzieli, że pan powinien odmówić? CHociaż od molestowanej żądają dowodów?
      • kora3 Re: No to jak to jest, 18.02.15, 23:06
        No właśnie, właśnie. Albo poza molestowaniem nagra się jeszcze załóżmy cos innego z udziałem tej osoby molestującej i kogoś jeszcze

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka