Dodaj do ulubionych

przejście na " ty" - wypada?

13.06.15, 00:07
Odwieczny problemsmile. Wiem, że starszy proponuje młodszemy, szef podwładnemu itd. Tutaj sytuacja jest następująca. Chodzi o nauczycielkę mojej córki z przedszkola. Znamy się 3 lata. Ona ma 45, ja 42 lata. W tym roku, stosunki między nami stały się bardziej zażyłe. Aktualnie walczymy razem o jedna zawodową sprawę - ona jako przedstawiciel grona, ja jako przedstawiciel rodziców. Rozmawiamy ze sobą kilka razy dziennie, na czacie fb nawet do 24ej. Super babka z niej. Obie jesteśmy nauczycielkami - ona w przedszkolu, ja w gimnazjum. Jak myślicie, czy byłoby dużym nietaktem, gdybym poprosiła, aby nie mówiła do mnie na "pani"? Przy układach, jakie w tej chwili mamy ze sobą, to jest wręcz sztuczne.... Sama nie wiem. Wypada, czy lepiej nie?
Obserwuj wątek
    • milamala Re: przejście na " ty" - wypada? 13.06.15, 01:01
      Moim zdaniem jak najbardziej wypada. Nic Was w koncu nie dzieli, a bardzo duzo laczy.
      • bo1 Re: przejście na " ty" - wypada? 13.06.15, 06:59
        Wypada.
    • bene_gesserit Re: przejście na " ty" - wypada? 13.06.15, 13:53
      Różnica 3 lat to nie jest różnica. Różnica wieku ma być widoczna i znacząca, nie kalendarzowa. Przestrzeganie w tej sytuacji zasady starszeństwa byłoby jak wytykanie wieku. Trochę tak, jakby liczyć miesiące przy przechodzeniu przez drzwi - ty wchodzisz pierwsza, bo jesteś ze stycznia, a ja za tobą, bo z lipca wink
    • aqua48 Re: przejście na " ty" - wypada? 14.06.15, 18:25
      Jeśli to nauczycielka córki to nie wypada aby matka proponowała jej przejście na ty. Można się natomiast "przypadkowo" pomylić i raz ją tyknąć przy okazji załatwiania wspólnych spraw obserwując reakcję - i oczywiście zaraz przeprosić - jeśli podejmie temat i zaproponuje kontynuację jest ok, jeśli nie nie należy wracać do sprawy.
      • bene_gesserit Re: przejście na " ty" - wypada? 14.06.15, 18:35
        aqua48 napisała:

        > Jeśli to nauczycielka córki to nie wypada aby matka proponowała jej przejście n
        > a ty.

        Dlaczego nie?
        • aqua48 Re: przejście na " ty" - wypada? 14.06.15, 18:56
          bene_gesserit napisała:

          > > Jeśli to nauczycielka córki to nie wypada aby matka proponowała jej przej
          > ście na ty.
          >
          > Dlaczego nie?

          Bo pozostają w zależności dopóki nauczycielka uczy córkę.

          • bene_gesserit Re: przejście na " ty" - wypada? 14.06.15, 19:15
            Przełożony z pracownikiem też pozostają w zależności.
            • kwiatki_w_kratki Re: przejście na " ty" - wypada? 14.06.15, 21:34
              bene_gesserit napisała:

              > Przełożony z pracownikiem też pozostają w zależności.

              O właśnie! Co za celne porównanie smile.
              Wniosek: mama nie powinna nauczycielce składać takiej propozycji, podobnie jak nie powinien tego robić pracownik wobec przełożonego.
              Choć rozumiem, SzklanaPulapko, że takie "paniowanie" w Waszej sytuacji uważasz za nienaturalne, poczekałabym na inicjatywę drugiej strony.
              • bene_gesserit Re: przejście na " ty" - wypada? 14.06.15, 22:12
                Twoje wnioski są oczywiście kompletnie od czapy, bo relacja nauczyciel-rodzic nijak się ma do relacji przełożony-pracownik. Nie ma w niej hierarchii, a jeśli już, to na upartego jest odwrotna.

                Rozumiem, o co chodzi aqua'ie: o to, ze zbytnie spoufalanie się może rzutować - albo postronnym może się wydawać, że rzutuje - na wyniki dziecka. Imo to dość staroświeckie, ale oczywiście wiele zależy od tych postronnych.
                • kwiatki_w_kratki Re: przejście na " ty" - wypada? 14.06.15, 22:32
                  bene_gesserit napisała:

                  > relacja nauczyciel-rodzic nijak się ma do relacji przełożony-pracownik. Nie ma w niej hierarchii, a jeśli już, to na upartego jest odwrotna.
                  >
                  Żartujesz, moja droga Bene, prawda?
                  • kora3 Re: przejście na " ty" - wypada? 15.06.15, 15:01
                    Droga Bene nie żartuje, bynajmniej smile
                    Kiedyś właśnie tak było, ze choć nieformalnie to nauczyciel dziecka stal w hierarchii wyżej od jego rodzica. Szczególnie to było uwidocznione w szkołach średnich, do których trudno było się dostać.

                    Teraz sytuacja jest wręcz odwrotna. Szkoły walczą o uczniów (a właściwie o subwencje, które za nimi idą) a tym samym o przetrwanie i miejsca pracy nauczycieli. Po prostu dlatego, że nauczycieli jest dużo, a dzieci mało.
                    • aqua48 Re: przejście na " ty" - wypada? 15.06.15, 15:29
                      kora3 napisała:

                      > Kiedyś właśnie tak było, ze choć nieformalnie to nauczyciel dziecka stal w hier
                      > archii wyżej od jego rodzica.

                      Co za bzdura. Nigdy nie było takiej zasady. Wręcz przeciwnie, prawnicy, artyści wszelkiej maści, lekarze, naukowcy, nauczyciele akademiccy zawsze stali w hierarchii społecznej wyżej niż nauczyciele licealni.
                      • kora3 Re: przejście na " ty" - wypada? 15.06.15, 16:04
                        Nie zrozumiałaś mnie Aquo... Nie chodzi o faktyczna hierarchię społeczną czy zawodową, napisałam zresztą, ze mowa o nieformalnej "hierarchii".
                        Dawniej to uczeń był zależny od nauczyciela i niekiedy przekładało się także na stosunek nauczyciela do rodzica ucznia. Obecnie jest odwrotnie - to nauczyciele są zależni od uczniów i tym samym od ich rodziców.
                        Gdzież za moich szkolnych czasów szkoły się reklamowały i walczyły o ucznia? Nawet te słabe, nieoblegane tego nie robiły, bo wiadomo było, ze i tak zapełnią się uczniami: słabszymi, którzy z założenia je wybrali i zdali jakieś tam egzaminy i lepszymi, którzy nie dostali się do renomowanych z braku miejsc.
                        Dziś jest mało młodzieży i dzieci, za to całkiem sporo szkół. Nauczyciele i dyrekcje tych szkół walczą o każdego ucznia, bo każdy uczeń oddala od nich widmo utraty pracy wskutek likwidacji szkoły lub połaczenia jej z inną. Te świadomość mają także dzieci i młodzież i rodzice tychże Aquo. Ja to obserwuję na co dzień, szczególnie od niedawna, gdy miastu gdzie mieszkam bardzo brakuje kasy na edukację i są pomysły różne na zmniejszenie kosztów. Głownie poprzez likwidacje i łączenie szkol właśnie (mowa o różnym poziomie nauczania, głownie podstawowym i gimnazjalnym).
                        Z samej tej swiadomośc ucznia i rodzica prestiż zawodu nauczyciela drastycznie spadl
                        • aqua48 Re: przejście na " ty" - wypada? 15.06.15, 16:50
                          kora3 napisała:

                          > Dawniej to uczeń był zależny od nauczyciela

                          Zawsze tak było i jest nadal.

                          >Obecnie jest odwrotnie - to nauczycie
                          > le są zależni od uczniów i tym samym od ich rodziców.
                          > Gdzież za moich szkolnych czasów szkoły się reklamowały i walczyły o ucznia?

                          Wyciągasz fałszywe wnioski Koro. Dawniej ( w porównaniu do obecnych był jeszcze wyż demograficzny i szkoły z tego powodu nie musiały zabiegać o uczniów. Nie było też obowiązku szkolnego do 18 roku życia. Szkoły były wyłącznie państwowe (niewiele) i jedynie kilka w kraju liceów kościelnych. System edukacji wyglądał inaczej.

                          >Nauczyciele i dyrekcje tych szkół walczą o każdego ucznia, bo każdy uczeń oddala od nich widmo utraty pracy wskutek likwidacji szkoły lub połaczenia jej z inną. Te świadomość
                          > mają także dzieci i młodzież i rodzice tychże Aquo. Ja to obserwuję na co dzień

                          > Z samej tej swiadomośc ucznia i rodzica prestiż zawodu nauczyciela drastycznie
                          > spadl

                          Nie, Koro, prestiż nauczyciela spadł głównie przez lata niewysokich płac i jednoczesnego utrzymywania Karty Nauczyciela i dlatego, że nie uczy się obecnie dzieci szacunku do nikogo i niczego. W domu, przy dzieciach większość decyzji nauczycielskich się podważa i kwestionuje, a rodzice nagminnie szukają dla swych pociech szkół "bezstresowych" zamiast takich w których jest wysoki poziom jak to było dawniej. Rodzice nie współpracują ze szkołą tylko najczęściej z nią walczą i tego uczą dzieci - bezwzględnej postawy roszczeniowej we wszystkim, zamiast wypełniania poleceń i stosowania się do wymagań. Wiem o tym sporo, bo jestem z rodziny nauczycielskiej, a na dodatek sama pełniłam w szkole moich dzieci przez sześć lat funkcję przewodniczącej Rady Rodziców i współorganizowałam i współdecydowałam o finansowaniu rozmaitych imprez i działań dla dzieci.
                          Jest też teraz nieporównywalnie większy odsetek dzieci z rozmaitymi zaburzeniami, dysfunkcjami, chorobami przewlekłymi z którymi nauczyciele sobie radzą z trudem, lub wcale, bo nie są terapeutami, mają słabe pojęcie o psychologii, a studia o kierunkach nauczycielskich nie idą z duchem czasu i kompletnie nie uczą młodych ludzi jak sobie w rozmaitych trudnych sytuacjach z klasą radzić. Co obserwuję na żywo, ponieważ moje dziecko kończy kierunek nauczycielski..
                          • kora3 Re: przejście na " ty" - wypada? 15.06.15, 17:48
                            Aquo - przede wszystkim - niskie płace nauczycielskie sa mitem smile
                            No chyba, że uważasz pensję w wysokosci 4 tysi za tragicznie niską. Do tego dodaj sobie trzynastki, wyrównania, dodatkowe godziny u niektórych, możliwość dorbienia latem na koloniach/obozach, a w ciągu roku szkolnego korkami.
                            Nie, nie zazdroszczę (piszę to, bo zaraz będzie o tym znając forum). Ja każdemu życzę, by mu się wiodło jak najlepiej, le na polskie warunki, przy krótkim dniu pracy i sporej ilości wolnego wynikającego z przerw w nauce szkolnej to nie jest zła płaca.
                            Jasne, tyle nie ma nauczyciel na stażu np. ale i lekarz na stażu ma marne grosze i prawnik.

                            To jest jedno, ale jest i drugie - rodzice podważają autorytet nauczycieli powiadasz? A powiedz mi co mieli powiedzieć moi rodzice, kiedy pani u mnie w szkole podstawowej (początkowe klasy) uczyła" nas, że w "eleganckich domach na leki mówi się ANTYBIOTYKI" . Tak się kiepsko złożyło, że moja siostra jako dziecko sporo chorowała i z lekami bylam za pan brat smile i wiedziałam, że wzniosle i "elegancko" to może być "medykamenty", ale na pewno nie antybiotyki, bo te ostatnie to określony rodzaj lekarstw. No i przynoszę te watpliwosc ze szkoły i pytam mame. No i co miała mi powiedzieć? Że pani w szkole ma rację? Powiedziała, ze pani to wie, tylko się na pewno pomylila, no ale już niejako poderwala autorytet - pani ze szkoły może się w ogole mylićsmile
                            A jak powinna zareagować moja matka na to, iż otrzymałam w kl. chyba VI ocene niedostateczna za wypracowanie z "W pustyni i w puszczy". Wiesz za co? Za to iż napisałam, że autor powieści sam tworzył w okresie gdy jego kraj był pod zaborami, a pisze tak, jakb popierał zaborców w postaci Anglikow. Dostałam 2 z uwagą, że nie znam lektury! Moja mama powinna pokornie przyjąć na klate, a mnie powiedzieć, że nie należy mieć swojego zdania na temat PRZRECZYTACH lektur, a o ile się ma je to je zwalczać? Nie zrbila tak, poszła do kobiety, by porozmawiać. Została potraktowana jak intruz i wariacka mamusia, bo powiedziała, ze corka lekturę na pewno przeczytała i można to sprawdzić odpytując ja ze szczegółów (już jakoi dziecko miałam b. dobrą pamięć), a ze zdanie ma takie a nie inne w temacie, no cóz - przywilej myslenia. Matka nauczyciela autorytet podrywała jak nic wink
                          • majaa Re: przejście na " ty" - wypada? 15.06.15, 17:56
                            Aquo, podpisuję się pod Twoimi obserwacjami rękami i nogami. Tak jak kiedyś "ryby i dzieci głosu nie miały", tak teraz z kolei następuje pajdokracja. Wciąż słychać tylko o prawach dzieci, o szacunku do nich i potrzebie stania na straży ich godności, co jest oczywiście bardzo słuszne i potrzebne, ale dla równowagi konieczne jest też uświadamianie w kwestii pewnych wymagań i obowiązków, a o tym już wielu rodziców i nawet wychowawców zdaje się kompletnie zapominać.
                • kwiatki_w_kratki Re: przejście na " ty" - wypada? 14.06.15, 22:40
                  bene_gesserit napisała:

                  > Rozumiem, o co chodzi aqua'ie: o to, ze zbytnie spoufalanie się może rzutować -
                  > albo postronnym może się wydawać, że rzutuje - na wyniki dziecka.
                  I tym samym się stało jasne, kto tu jest od kogo zależny smile. Prawda?

                  Podsumuję powyższe cytatem:
                  >bene_gesserit napisała:
                  >> Twoje wnioski są oczywiście kompletnie od czapy, bo [...].
                  smile
                  • bene_gesserit Re: przejście na " ty" - wypada? 15.06.15, 19:47
                    Nauczyciel, którego relacje z rodzicami rzutowałyby na wyniki dziecka nie jest profesjonalistą. I zasługuje na zwolnienie z pracy. Więc jeśli - z powodu kompleksów lub, powiedzmy resentymentu na tle materialnym - nauczycielka próbowałby się za cośtam odegrać/albo coś ugrać na faworyzowaniu dzieciaka, wpadłaby w kłopoty po uszy.
                    Jeśli nauczycielka ma opory przed przejściem na 'ty' to zapewne z powodu posądzeń o kumoterstwo lub 'zemstę'. To oczywiście tylko o niej dobrze świadczy.
                    • aqua48 Re: przejście na " ty" - wypada? 15.06.15, 21:20
                      bene_gesserit napisała:

                      > Nauczyciel, którego relacje z rodzicami rzutowałyby na wyniki dziecka nie jest
                      > profesjonalistą.

                      To prawda ale zauważ, że tu chodzi o drugą stronę - rodzica, który może z powodu zgody nauczycielki na przejście na ty spodziewać się innego traktowania córki. Albo może to być przez innych rodziców postrzegane jako faworyzowanie jednego dziecka. Z powodu choćby podejrzenia że coś podobnego może mieć miejsce, profesjonalny nauczyciel nie zaproponuje tykania rodzicowi. A podobna propozycja ze strony rodzica może być dlań kłopotem. Odmówi - wywyższa się, zgodzi się - ma kłopoty.


                      • bene_gesserit Re: przejście na " ty" - wypada? 15.06.15, 22:55
                        Faktycznie - myślałam, że chodzi tylko o wiek, ale istotnie - konsekwencje zbytniej familiarności mogły być dla nauczycielki kłopotliwe. Racja.
                        • droch Re: przejście na " ty" - wypada? 15.06.15, 23:57
                          A ja uważam, że rozważania dotyczące formy mogą przesłonić trochę treść. Bo moim zdaniem, o wiele poważniejszym pretekstem do rozwiązania "złych języków" jest bliska współpraca rodzica z nauczycielką. "- No tak, to córka X., która załatwiała pomoce naukowe na biologię z wychowawczynią klasy, jakieś okazy w formalinie, szkielety i takie tam. - No co pani powie? - Tak, nawet do powiatu po to jeździły. I ta jej córka, wie pani, nic nie umie, no ale teraz to piątka musi być. - Ano musi..." (tak, wiem, że w tym wypadku jest to przedszkole, ale chodzi o schemat)

                          I rzeczywiście, można rozważać, czy w takim przypadku może teoretycznie nie wystąpić sytuacja prowokująca wystąpienie kumoterstwa. Ale to jest tylko bardzo pośrednio związane z przejściem na "ty". Które, nota bene, uważam za zupełnie naturalne w przedstawionej sytuacji. Słabo widzę długie rozmowy na czacie w formie "pani Zofio / pani Anno".
                • aqua48 Re: przejście na " ty" - wypada? 15.06.15, 09:06
                  bene_gesserit napisała:

                  > Rozumiem, o co chodzi aqua'ie: o to, ze zbytnie spoufalanie się może rzutować -
                  > albo postronnym może się wydawać, że rzutuje - na wyniki dziecka.

                  Nie rozumiesz Bene. Jakież to miałyby być wyniki w przedszkolu? Chodzi mi o to, że spoufalanie może wpływać na kontakty matki z nauczycielką. Inaczej traktuje się uwagi na temat własnego dziecka ( a także własnej pracy, zachowania, dotrzymywania terminów itp) od osoby z którą dzieli nas pewien dystans. I oczywiście otoczenie zaczyna natychmiast uważać, że to dziecko jest traktowane inaczej, lepiej, nawet jeśli nie jest.
                  A poza tym podwładny nie proponuje przełożonemu przejścia na ty, ani student wykładowcy, nawet jeśli (bywa i tak) student jest od wykładowcy starszy.

                  • bene_gesserit Re: przejście na " ty" - wypada? 15.06.15, 19:54
                    Na relację nauczyciel - uczeń/rodzic nieletniego nakłada się obecnie inna.
                    Słusznie kora pisze, ze wiele się zmieniło: jeszcze kilkanaście lat temu było inaczej. Echa tej zmiany widać nawet w wielu wątkach na tym forum: wiele osób traktuje nauczycieli jako 'dostarczycieli usług/towaru' a siebie samych - jako klientów. To się dzieje w każdej szkole, wyższej czy niższej. Relacja się odwraca. Nie oceniam tego zjawiska, ale ten trend jest wyraźny. 15 lat temu nikt by nie zrozumiał tego skeczu.
    • kora3 Mieszane mam uczucia :) 15.06.15, 10:57
      Jeśli chodzi o wiek - nie mam żadnych wątpliwości. W takim wieku i przy tak małej różnicy nie ma kompletnie znaczenia, która z pań zaproponowałaby przejście na "ty" w kontaktach prywatnych. Tu kontakty nie są jednak prywatne, dla jednej z pań są zawodowe, nawet jeśli przy okazji tychże zdarzają się rozmowy na tematy czysto prywatne np.
      Jasne, że w przypadku dziecka przedszkolnego trudno mowić o typowej relacji nauczyciel - uczeń, a co z tym idzie nauczyciel - rodzic ucznia. Mam na myśli stopień faktycznej zaleznosci. Niemniej przychylam się tu do opinii, że należy być bardzo ostrożnym w tej sytuacji. Pani przedszkolanka może mieć takie zasady, że nie przechodzi na ty z matkami/ ojcami swych podopiecznych. Chocby dlatego, żeby nie wyróżniać tych, z którymi ma bliższy kontakt na tle tych, z którymi ma standardowy. Wlaśnie dlatego, by ci "standardowi" nie pomyśleli, że dzieci "ponadstandardowych" sa traktowane szczególnie. Jak ktoś moz pomyśleć o szczególnym traktowaniu dziecka w ...przedszkolu? Ano może ...
      Dziecko mojej koleżanki poszło do przedszkola, gdzie wychowawcą jest stara znajoma (koleżanka z podstawówki) wspomnianej koleżanki. Naturalne było, ze obie panie są na "ty", znają się przecież "od wieków". Ani jedna, ani druga nie ukrywały tego przed matkami i ojcami innych dzieci. I wszystko było niby ok, dopóki nie doszło do sytuacji konfliktowej między dzieckiem koleżanki, a innym. Nieważne, ze tamto drugie dziecko często popadało w konflikty i jest pod opieką poradni pedagogiczno - psychologicznej z racji problemów z zachowaniem. Wazne, że jego mama i tata uznali, iż wychowawczyni tak zareagowała, jak zaregowała, bo ...jest kolezanką matki dziecka, z którym ich pociecha była w konflikcie. Cały czas podnosili tę kwestię, bo tak im było wygodnie, a wychowawczyni musiała się tłumaczyć i dementować, ze nie jest wielbłądem.

      Dlatego moim zdaniem lepiej jednak takiej sytuacji nie inicjować ze strony rodzica, w każdym razie do casu, nim dziecko nie zakończy edukacji przedszkolnej, albo przynajmniej nie zakończy jej w grupie tej nauczycielki. Np. na koniec współpracy możesz zaproponować "Tak miło nam się współpracowało, a jakos nigdy nie było okazji...Byloby mi bardzo miło, gdybyśmy mowily sobie po imieniu".

      Może też być tak, że pan przedszkolanka nie proponuje Tobie przejścia na "ty" z innych niż trzymanie dystansu w stos. do rodziców podopiecznych powodów. Nauczyciel gimnazjalny co by nie powiedzieć stosi w hierarchii zawodowej wyżej, niż nauczyciel wychowania przedszkolnego. Dla niektórych ludzi to ważne, choć tu nie pozostajecie w relacji nauczyciel - nauczyciel, tylko w relacji nauczyciel (przedszkolny) - rodzic dziecka.
      Tego jednak nie wiemy i nie dowiemy się na razie smile
      • mim_maior Re: Mieszane mam uczucia :) 15.06.15, 13:37
        Trochę popłynęłaś, Koro - hierarchia "ważności" nauczycieli? Jeśli nawet istnieje, to obawiam się, że nauczyciele gimnazjum, biedacy, są na jej zupełnym dnie... big_grin
        Myślę jednak, że w tej sprawie nie ma to absolutnie żadnego znaczenia. Z punktu widzenia sv każda z pań może zaproponować przejście na ty i druga strona powinna się zgodzić, jeśli nie ma NAPRAWDĘ ważnego powodu (typu "ustawowy zakaz przechodzenia na ty z...").
        • kora3 Re: Mieszane mam uczucia :) 15.06.15, 13:55
          Wiesz Mim, ja mam wiele do czynienia z nauczycielami i zwyczajnie WIDZE, że w kwestii zawodowej nauczyciel np. matematyki w gimnazjum jest postrzegany przez nauczycieli nauczania początkowego, jako stojący w zawodowej hierarchii wyżej. Oczywiście nie w każdym towarzystwie nauczycielskim, nie zawsze, ale bywa.
          Podałam to jednak jako jedną tylko z możliwości - bardziej skłaniałabym się ku temu, że może pani przedszkolanka ma zasade nieprzechodzenia na ty z rodzicami podopiecznych. Bo skoro te kontakty sa tak miłe, wiek prawie ten sam, to przyznasz, że dość dziwne, że pani przedszkolanka sama na to nie wpadla. Może ma własne doświadczenia, albo obserwacje u innych, że takie coś bywa "niebezpieczne" - np. taki rodzic później oczekuje specjalnego traktowania jego dziecka ...Nie wiem ...

          Ja jestem w takim środowisku zarówno zawodowym, jak i prywatnym, że ludzie gremialnie są z sobą na ty, to się rozumie samo przez się. ale moja siostra już nie i taką miała historię z panią z przedszkola jej syna... Nie przedszkolanką, ale matka innego dziecka.
          W grupie z jej synkiem było dziecko, z którego matką moja siostra często się spotykała przy okazji odbierania dzieci -o tej samej mniej więcej godzinie po prostu. Młodsza od niej, ale nie ekstremalnie była to kobieta. Jako, że mieszkają w jednym kierunku, to razem szły z dziećmi, albo moja siostra ją z jej dzieckiem podwoziła, bo często przyjezdzała prosto z pracy. Tak sobie miło gadały, o dzieciach, o przedszkolu, o pogodzie, no i także o sobie wzajemnie, gdzie która pracuje itd. Po jakichś 3 tyg. tamta dziewczyna zaproponowała wspólną kawe, a podczas niej przejście na ty. Ok, młodsza, ale nie ektremalnie, moja siostra wcale nie uważała tego za nietakt, raczej za naturalne - poznały się nieco, polubiły, kontakty co prawda tylko takie "przedszkolne", ale dlaczego nie...Po następnym tygodniu pani moja siostrę poprosiła o pozyczkę w wys. 2 tys. złotych. Moja siostra odmówila, a pani była bardzo "zdziwiona" przecież się znają, sa na ty!
          Oczywiście nie przyszłoby mi do głowy, że watkodawczyni miałaby adekwatny pomysł, tylko być może pani przedszkolanka już się z czymś takim zetknęła (niekoniecznie w kwestii pozyczki).
          • aqua48 Re: Mieszane mam uczucia :) 15.06.15, 14:11
            kora3 napisała:

            >skoro te kontakty sa tak miłe, wiek prawie ten sam, to przyzn
            > asz, że dość dziwne, że pani przedszkolanka sama na to nie wpadla.

            A dlaczego uważasz to za dziwne Koro? Można mieć bardzo miłe kontakty z osobami w tym samym wieku i pozostawać z nimi na pan/pani bez CHĘCI przechodzenia na ty.
            Szczerze mówiąc mnie dziwi tykanie każdego, a już denerwuje kompletnie jeśli urzędnik lub sprzedawca zwraca się bez upoważnienia do klienta per: np. panie Jurku.
            • kora3 Re: Mieszane mam uczucia :) 15.06.15, 14:40
              Aquo, dla mnie dziwne z racji moich przyzwyczajeń smile i daje sobie sprawę, że dlatego. smile Natomiast wcale nie postuluję, by wszyscy gremialnie przechodzili z sobą na ty.
              Powody, dla których przedszkolanka dotychczas nie zaroponowała wątkodawczyni tego przejścia mogą być najróżniejsze - od tego, że ma taki zwyczaj, że z rodzicami podopiecznych nie przechodzi, poprzez taką postawe, ze w ogóle z osobami znanymi tylko zawodowo, nawet bliżej z racji kontaktów czestych - nie przechodzi, po dowolne inne. Może też być tak, ze postrzega "fajnośc" tych kontaktów inaczej niż nasza wątkodawczyni - wszystko jedno w sumie. Nie proponuje i ja odradzałam proponowanie e strony watkodawczyni w każdym razie do czasu gdy pani bezpośrednio pracuje z jej dzieckiem.

              Co do zwracania się bez stosownej zazylosci "pan/i+ imię" - napisałam juz na tym forum ze 100 razy. To sztuczne skracanie dystansu, b. niegrzeczne.
              • bene_gesserit Re: Mieszane mam uczucia :) 15.06.15, 22:59
                > Co do zwracania się bez stosownej zazylosci "pan/i+ imię" - napisałam juz na ty
                > m forum ze 100 razy. To sztuczne skracanie dystansu, b. niegrzeczne

                No, bo ja wiem?
                W moim mieście w post-PRLowskich samach spożywczych, w których pracownice pracują razem od lat, panuje norma zwracania się per pani+imię, a do tego 'ty', czyli: pani Aniu, ometkowałaś już te jogurty? I brzmi to jakoś bardzo naturalnie. Co więcej, ta norma jest właściwa dla takich przybytków - słyszałam tego typu formę w różnych, oddalonych od siebie o kilkanaście-kilkadziesiąt kilometrów.
                • aqua48 Re: Mieszane mam uczucia :) 15.06.15, 23:17
                  bene_gesserit napisała:

                  > W moim mieście w post-PRLowskich samach spożywczych, w których pracownice pracu
                  > ją razem od lat, panuje norma zwracania się per pani+imię, a do tego 'ty', czyl
                  > i: pani Aniu, ometkowałaś już te jogurty? I brzmi to jakoś bardzo natura
                  > lnie.

                  Przypominał mi się jeszcze PRL-owski (z końcówki PRL-u) sklep z mięsem na kartki w którym kierowniczka w zależności od humoru i dostawy (lub jej braku) zwracała się do jedynego pracownika per panie Józiu, Józiu, albo właśnie łączonym panie Józiu podaj mi coś tam. Pan Józio był prywatnie jej rodzonym mężem smile

                • kora3 Bene 17.06.15, 11:11
                  Przepraszam, ale musze to napisać: postuluję o uważniejsze czytanie. Nie, to nie zarzut, to prośba. Mnie też się zdarzają przeoczenia na forumsmile
                  Zmierzam do tego, że odpowiadając na post Aquy wyraźnie napisałam - bez stosownej zażyłości smile - zatem nie w ogóle, zawsze i wszędzie zwracanie się pan/i+ imię jest sztucznym skracaniem dystansu, a w przypadkach, gdy takiej formy nie usprawiedliwia znajomość, zazyłosc, czy zwyczaj. Np. w sytuacjach o jakich napisała Aqua - gdy tak się zwraca pracownik banku, sprzedawca czegoś tam, telemarketer - ludzie, których rozmówca nie zna, za to oni znają jego dane i sztucznie skracają dystans mówiąc właśnie pan/i+ imię.
    • majaa Re: przejście na " ty" - wypada? 15.06.15, 16:31
      Ponieważ jest to nauczycielka Twojej córki, a nie po prostu nauczycielka, to uważam, że taka inicjatywa powinna raczej wypłynąć od niej. I być może to właśnie jest powodem utrzymywania dystansu z jej strony, mimo że macie dla siebie wzajemnie wiele sympatii i wspólny cel. Możesz ewentualnie spróbować "pomyłki", jak proponowała Aqua i zorientujesz się, czy "rybka chwyciła haczyk"wink
      • droch Re: przejście na " ty" - wypada? 15.06.15, 19:30
        > Możesz ewentualnie spróbować "pomyłki", jak
        > proponowała Aqua i zorientujesz się, czy "rybka chwyciła haczyk"wink

        Faceci przechodzą na "ty" w sposób zdecydowanie mniej skomplikowany big_grin
        • majaa Re: przejście na " ty" - wypada? 16.06.15, 11:40
          Napisałabym, że faceci w ogóle w pewnych sytuacjach są bardziej prostolinijni, ale nie wykluczone, że "zjadą" mnie tu zaraz bywalczynie forum feminizm, więc nie napiszęwink big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka