Odwieczny problem

. Wiem, że starszy proponuje młodszemy, szef podwładnemu itd. Tutaj sytuacja jest następująca. Chodzi o nauczycielkę mojej córki z przedszkola. Znamy się 3 lata. Ona ma 45, ja 42 lata. W tym roku, stosunki między nami stały się bardziej zażyłe. Aktualnie walczymy razem o jedna zawodową sprawę - ona jako przedstawiciel grona, ja jako przedstawiciel rodziców. Rozmawiamy ze sobą kilka razy dziennie, na czacie fb nawet do 24ej. Super babka z niej. Obie jesteśmy nauczycielkami - ona w przedszkolu, ja w gimnazjum. Jak myślicie, czy byłoby dużym nietaktem, gdybym poprosiła, aby nie mówiła do mnie na "pani"? Przy układach, jakie w tej chwili mamy ze sobą, to jest wręcz sztuczne.... Sama nie wiem. Wypada, czy lepiej nie?