Dodaj do ulubionych

Kto płaci?

21.03.16, 18:00
Mam następujący dylemat - zostałam zaproszona na kawę przez osobę, którą właściwie znam bardzo słabo (mężczyzna). Spotkanie raczej bez podtekstów, na gruncie koleżeńskim. Czy nie wypada jednak, abym w takiej sytuacji każdy zapłacił za siebie? Co prawda brzmiało to dokładnie "zapraszam na kawę", ale jednak ludzie są różni, a mężczyźni ponoć uważają, że skoro jest równouprawnienie, to nie mają już obowiązku płacić za kobiety w takich sytuacjach. Z drugiej strony nie chciałabym tej osoby urazić. Czy przy podaniu rachunku nie powinnam jednak zaofiarować, że za siebie zapłacę?
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: Kto płaci? 21.03.16, 19:29
      Oczywiście, że powinnaś za siebie zapłacić. Również po to aby nie mieć wobec tego pana żadnych zobowiązań, jeśli ich nie chcesz mieć.
    • claratrueba Re: Kto płaci? 21.03.16, 20:40
      Wypada zapłacić za siebie. W naturalny sposób- po prostu położyć taka sumę jaka na Ciebie przypada, kiedy przyjdzie rachunek. "Ofiarować się" nie trzeba.
      Natomiast kiedy pan zapowie "ja płacę" upieranie się że nie taktowne nie jest. Po prostu nast. razem trzeba z uśmiechem powiedzieć "tym razem ja płacę, ty płaciłeś poprzednim razem".
    • mocno.zdziwiona Re: Kto płaci? 21.03.16, 20:41
      Ja w takiej sytuacji z uśmiechem sięgam po portfel. Jeśli pan protestuje, daję się zaprosić. Jeśli nie protestuje, płacę za siebie. I zawsze płacę za siebie jeśli spotkanie się nie udało, pan wygląda na roszczeniowego albo takiego, który będzie mi wypominać kawę przez najbliższe x czasu lub próbować osiągnąć jakieś korzyści z tej "inwestycji".
      • minniemouse Re: Kto płaci? 21.03.16, 23:28
        Ale pani zostala konkretnie zaproszona na kawe, nie padla niezobowiazujaca propozycja "moze spotkajmy sie na kawie?" wiec raczej jasne jest ze placi ten kto zaprasza.
        Oczywscie nie nalezy tego wszakze brac za pewnik, i przy placeniu wyrazic chec oplaty za swoja dzialke.
        Nie nalegac jednak w razie odmowy. natomiast wypada dolozyc sie do napiwku.
        a wlasciwie dac swoj.

        Minnie
        • mirella777 Re: Kto płaci? 22.03.16, 00:05
          no właśnie stąd moje rozterki, że zostałam "zaproszona". Jednak mimo wszystko też mi się wydawało, że powinnam zapłacić za siebie - utwierdziłyście mnie w tym przekonaniu i przynajmniej to zaproponuję. Zobaczymy jak zareaguje pan wink
          • minniemouse Re: Kto płaci? 22.03.16, 00:19
            Nie "powinnas zaplacic" tylko "powinnas ZAOFEROWAC ze zaplacisz za siebie".
            a to zasadnicza roznica.

            Minnie
          • kora3 Re: Kto płaci? 22.03.16, 06:34
            Mirello - dokładnie tak, jak Minnie napisała - nie jest tak, ze bezwarunkowo powinnaś za siebie zapłacić, ale dla samej siebie powinnaś wyrazić taka gotowość. Jeśli pan będzie chciał - nie upieraj się przy pokryciu swej części. Tyle
            • baba67 Re: Kto płaci? 22.03.16, 08:12
              Zatem jakby "zapomnieć" że się zostało zaproszonymsmile
              Zrobiłabym dokładnie tak ja powyżej -wyraziłabym gotowość bo pana nie znam i nie wiadomo co słowo "zapraszam" dla niego znaczy. Może wywodzić sie ze środowiska gdzie słowo "zapraszam"oznacza "zapraszam do (swojego) towarzystwa i z żadnym płaceniem nic wspólnego nie ma". W przypadku pana znanego dla którego zapraszam to płacę takie ochocze wyjmowanie portmonetki mogłoby zirytować (albo ma kobieta sklerozę albo bierze mnie za kutwę).
              • kora3 Re: Kto płaci? 22.03.16, 12:36
                No niejako "zapomnieć" smile Nie znając gościa wykonawczyni nie wie, czego się może po nim zwyczajnie spodziewać.
                Ponizej Genny słusznie poniekąd zauwaza, że kawa to żadne zobowiązanie. I ja podzielam jej pogląd - nie jest to żadne zobowiązanie ani w sensie towarzyskim, ani materialnym.
                ALE sam fakt ze nie jest nie powoduje, iż komuś może się hehe uroić, że JEST.
                Mamy tu wątek o kobiecie obmawiającej faceta, do którego miała sama interes i z którym sama zainicjowała spotkanie, ze jest bucem, bo ... za nią nie zapłacił. W celu uniknięcia podobnej sytuacji ze strony praktycznie nieznanego człowieka wątkodawczyni winna po prostu być przygotowana na to, że może to być osoba podoibnego pokroju, jak ta pani obmawiająca z innego wątku. Nie zakładać to broń Boze, ale nie wykluczać po prostu.
                Wyrazenie gotowości do zapłacenia za siebie w tej sytuacji będzie rodzajem sondowania drugiej stronysmile Wątkodawczyni może usłyszeć np. "Alez to ja panią zaprosiłem przecież" i już będzie wiedziala, że pan najprawdopodobniej ma zwyczaj traktowania zaproszenia w takiej sytuacji literalnie - to wazna informacja, bo wskazuje, że w sytuacji odwrotnej (pani zaprosi pana) będzie się on spodziewał pokrycia rachunku za niego. Może też usłyszeć "Wybaczy pani, w moim towarzystwie kobiety nie płacą" i wówczas będzie wiedziała, że pan nie dopuszcza sytuacji, by pani płaciła w jego towarzystwie za siebie, a już tym bardziej za niego.

                Uprzedzając Babo smile (bo znam twe poglądy w temacie) - ta druga opcja może się pani bardzo, ale to bardzo nie podobać i może jej nie akceptować. Tylko, że w tym momencie nietaktowne byłoby podkreślanie tego i roztrząsanie, czy też upieranie się przy zapłaceniu za siebie. M.in. dlatego, ze taka kawa to właśnie niezobowiazujacy drobiazg smile W takiej sytuacji chcąc być w zgodzie ze swymi heh ideałami można powiedzieć: "Hołduję w tym zakresie nieco innym zasadom, ale tym razem wyjątkowo od nich odstąpię". To sygnał dla drugiej strony, by przy następnym spotkaniu spodziewać się, że pani będzie chciała płacić z siebie, co wypada uszanować.
                • baba67 Re: Kto płaci? 22.03.16, 12:45
                  No dokladnie, na tekst- w moim towarzystwie kobiety nie płacą-usmiechnęłabym sie blado , kiwnęla głowa i więcej NIGDY bym sie z panem nie umówiła.Mam alergię na traktowanie mnie jak 15 letniej dziewusi. Niemniej uważam że nie ma powodu aby wszem i wobec moje poglądy głosić.Rozumiem natomiast sytuację kiedy pan, mimo iz zaproszony, chce za siebie zapłacić . Nie żebym była fanka-po prostu rozumiem.
                  • kora3 Re: Kto płaci? 22.03.16, 13:20
                    Wiesz, czasem sa sytuacje, kiedy nie można uniknąć ponownego spotkania - np. pan jest w bliższym czy dalszym kręgu naszych znajomych.
                    Ale nie w tym rzecz Babo- dorosły i9 asertywny człowiek nie musi uciekać smile, by wyegzekwować to co chce. Gdybym mogła tez coś poradzić, to radziłabym nie brać wszystkiego do siebie - mam na myśli owo traktowanie jak to określasz jak 15 - letniej dziewusi (urocze slowo nawiasem mówiącsmile). Do siebie należy brać rzeczy ... skierowane do siebie, a czyjeś ZWYCZAJE, czy poglądy po prostu przyjmować do wiadomości.

                    Był tu wątek panny, co to ja pan chciał na kontynuację wieczoru do siebie zaprosić po 3 czy 4 spotkaniach. Kobita "wrzask" podniosła, ze ona nie jest taka itd.. zamiast zwyczajnie i dorośle powiedzieć, ze nie ma tego w zwyczajusmile Tu podobnie - postawa "więcej się znim nie umówię, bo mnie traktuje jak dziewusię" jest przepraszam, ale postawą infantylno - histeryczną smile Wystarczy powiedzieć z uśmiechem "Rozumiem, że pan ma takie zwyczaje, ale ja mam skrajnie odmienne. Wiem, ze pan jako osoba kulturalna i empatyczna zrozumie to i uszanuje".
                    • baba67 Re: Kto płaci? 22.03.16, 16:03
                      No to właśnie postawy infantylno histerycznej nie popieram bo 15 lat skończyłam juz jakis czas temu.A ucieczka to nie to samo co unikanie pewnych sytuacji. Można się z panem spotkać tam gdzie żadne płacenie w gre nie wchodzi.
                      • kora3 Re: Kto płaci? 22.03.16, 16:25
                        Babo, ale nie wszystkich sytuacji da się uniknąć, a unikanie tych, które da się bez problemu zwyczajnie rozwiązać nie jest mądre. Niemal każdemu normalnemu człowiekowi da się wytłumaczyć, że ma się odmienne od niego zasady nie mające nic wspólnego z nim samym personalnie. Ty sama przyznałaś, ze zasady jakiegoś pana, który zawsze płaci za panie brałabyś do siebie ergo traktowanie Cię jak dziewusię. tymczasem to błąd. Te zasady pana nie miałyby nic wspólnego z Tobą, jako Babą to i nie trza brac ich personalnie.
                        Wystarczy grzecznie, uprzejmie powiedzieć, ze ma się inne zasady i prosiłoby się o ich uszanowanie. Jeśli tylko zasada płacenia za panie nie jest elementem fanatycznej religii pana smile z pewnoscią uszanuje. Nie musze oczywiście wspominać, że nie należy krytykować zasad pana, ani kwieciście rozwodzić się nad tym dlaczego samej ma się inne. Jeśli pan zapytałby odp: "Bo tak zostałam wychowana" wystarczyłaby. Większość ludzi nie upiera się wcale przy swoim w takich sytuacjach.
                • mirella777 Re: Kto płaci? 22.03.16, 13:22
                  Dokładnie tak jak napisałaś Kora - zaproponuję, że zapłacę za siebie i potraktuję to jako sondowanie drugiej strony. Pan wydaje mi się bardzo miły i kulturalny i nie chciałabym go w żaden sposób urazić.
                  Co do rachunków i zobowiązań, to są naprawdę przypadki ekstremalne. Kolega mi opowiadał, że jego znajomy postawił jakiejś dziewczynie w dyskotece colę i wydawało mu się, że ta w zamian pójdzie z nim do łóżka (jak się okazało, że nie, to ponoć bardzo się zdenerwował). Mnie samą spotkała przykra sytuacja - było to jeszcze w czasach studenckich i chłopak zaprosił mnie do restauracji, po czym opowiadał mi, że zabrał rachunek i pokazał swoim kolegom, a oni stukali się w czoło i mówili, że chyba na głowę upadł, bo tyle zapłacił. Od tamtej pory jestem wyczulona na tego typu sytuacje
                  • kora3 Re: Kto płaci? 22.03.16, 13:34
                    Choć nigdy nie byłam w takiej sytuacji, doskonale Cię rozumiem. Ludzie bywaja bardzo różni.
                    Moja kolezanka kiedyś spotkała się z gościem, który zaprosił ja na no po prostu randkę. Spotkanie było po pracy obojga, w porze o której ona już nie jada. Zatem ona zamówiła jakiś sok czy herbatę, a pan za jej pozwoleniem posiłek. Szafa gra - pan zapłacił za oboje. umówili się na następny raz i pan aluzyjnie dał do zrozumienia, że on widzi płacenie na randkach naprzemiennie. Ok nie ma sprawy. Tyle, ze pan tym razem także sobie zamówił obfity posiłek, za który zapłaciła pani. Moja kolezanka nie jest biedna ani skapa, ale pana uznała za bezczelnego cwaniaka. I slusznie
        • majaa Re: Kto płaci? 22.03.16, 10:25
          Dokładnie, Minnie.
          Gdybym ja zaprosiła kogoś na kawę, to nie oczekiwałabym, że za siebie zapłaci, nawet jeśli byłby to mężczyzna i nawet jeśli sam by to zaproponował.
          Gdybym natomiast wolała nie mieć wobec zapraszającego żadnych zobowiązań, to po prostu od razu z uśmiechem powiedziałabym, że chętnie na kawę się z nim wybiorę, ale płacę za siebie. Lubię jasne sytuacje.
    • genny1 Re: Kto płaci? 22.03.16, 11:13
      Czy Wy nie przesadzacie? Zobowiązania, bo pan za kawę zapłaci? To ile ta kawa kosztuje? Cóż to byłby za facet, pardon, mężczyzna, który w sytuacji zapraszającego pozwoliłby kobiecie zapłacić!
      • baba67 Re: Kto płaci? 22.03.16, 11:48
        Są tacy, fakt w mniejszości, ale nie znając gostka skąd mogę wiedzieć?
      • kora3 Re: Kto płaci? 22.03.16, 11:50
        o tym samym pomyślałam Genny - smile że jakież to "zobowiązanie" ta kawa.
        Rzecz w tym, że tu wykonawczyni nie zna praktycznie gościa i zwyczajnie nie wie, jak ten może się zachować
      • pavvka Re: Kto płaci? 22.03.16, 14:54
        genny1 napisała:

        > Czy Wy nie przesadzacie? Zobowiązania, bo pan za kawę zapłaci? To ile ta kawa k
        > osztuje?

        Wiesz, co dla jednego mało, to dla drugiego może być dużo. Zresztą umówienie się 'na kawę' nie musi oznaczać literalnie po jednej kawie na głowę i do widzenia. Można wypić więcej niż jedną, domówić inne napoje, zjeść ciastko, sałatkę czy coś innego lekkiego itp. i wydać w sumie tyle co na posiłek w restauracji.
        • kora3 Re: Kto płaci? 22.03.16, 15:03
          Wiesz Pavvko, masz rację i jej nie masz. Bo jasne, ze tak można zrobić, ale literalnie zaproszenie "na kawę" obejmuje jedynie właśnie kawę lub inny napój bezalkoholowy (herbata, sok, woda) i coś do kawy typu ciastko (coś małego wytrawnego np. porcja tarty). Wszystko ponad to jest wyjściem poza zaproszenie "na kawę". Oczywiście - pojecia mało dużo, czy też tanio drogo są bardzo relatywne. Sa miejsca, w których za dobrą kawę zapłacić trzeba tyle samo, albo i więcej, niż gdzie indziej za zupełnie niezły posiłek. Ale mówimy teraz o rodzaju zaproszenia, a nie o wysokości rachunku
      • majaa Re: Kto płaci? 22.03.16, 15:06
        Nie wiem, co mieli na myśli inni, mówiąc o zobowiązaniu, ale mnie chodziło po prostu o jakiś ewentualny rewanż, ponowne spotkanie itp., na które z góry wiem, że nie mam ochoty.
        • kora3 Re: Kto płaci? 22.03.16, 15:24
          No widzisz Maju - właśnie tego rodzaju spotkanie jest NEIZOBOWIAZUJACE ani materialnie ani towarzysko. Tzw. kawa nie wymaga rewanżu jeśli nie ma się z dowolnej przyczyny ochoty na dalsze spotkania.
          Idąc twoim tokiem myślenia, także zapłaciwszy za siebie na takim spotkaniu i nie mając już ochoty na następne, mimo to powinno się je zaproponować, bo wszak zobowiązanie towarzyskie. No właśnie - nie, bo takie spotkanie nie wymaga rewanżu towarzyskiego ani też z racji wyasygnowanej kwoty przez zarażającego materialnego.
          Oczywiście, zaraz może paść, ze kawa była w drogiej restauracji i kosztowała tyle, co posiłek w innej. to nie ma znaczenia - zapraszający proponuje lokal licząc się z kosztami oraz rodzaj spotkania (obiad, kawa, drink, kolakcja itd.)
          • bene_gesserit Re: Kto płaci? 22.03.16, 17:15
            Oczywiście nieprawda.
            Zobowiązanie jest nawet wtedy, jeśli ktoś nam zafunduje bilet autobusowy za 3,80. Symboliczne, ale jednak. Reguła wzajemności jest jedną z najsilniejszych o ile nie najsilniejszą zasadą interakcji społecznych.
            • kora3 Re: Kto płaci? 23.03.16, 07:14
              Mam Bene odmienne zdanie. Oczywiście MOZNA traktować wszystko literalnie, ale tak naprawdę to cecha małostkowych ludzi.
              Mam taką koleżankę i mimo iż jest to miła osoba, bywa to meczące - nie tylko dla mnie dodam.
              Ale kolezanka to pikuś, bo to ona nie chce mieć heh zobowiazań, więc np. uparcie oddaje 75 groszy i takie tam smile
              Jest jeszcze gorszy gatunek takich ludzi, tojest ci, którzy uważają, ze najdrobniejsza rzecz, jaka przy okazji zrobią dla kogoś wymaga mega wdzięczności i stukrotnego rewanżu, najlepiej do końca zycia. smile
              • majaa Re: Kto płaci? 23.03.16, 10:53
                Ja jednak zgadzam się z Bene, Koro. Tu niekoniecznie chodzi o pieniądze i rozliczanie się co do grosza, ba, często właśnie zupełnie nie o to chodzi. Zwyczajnie czułabym się mega-niezręcznie korzystając z zaproszenia na cokolwiek od osoby, z którą nie zamierzam utrzymywać kontaktów. Trochę jak taki naciągacz, nie tyle nawet na koszty, co na czas, jakieś ewentualne zamierzenia, plany, oczekiwania, nadzieje itp. I nie ma dla mnie znaczenia, że ja osobiście to akurat na nic nie liczę i nie oczekuję, kiedy kogoś na coś zapraszam, a już tym bardziej, kiedy pomagam. Bo zdaję sobie sprawę, że ludzie są różni i nie każdy wszystko odbiera tak samo, jak ja, więc zupełnie niechcący mogłabym kogoś rozczarować, sprawić, że poczułby się oszukany. A ja tego nie chcę, po prostu.
              • baba67 Re: Kto płaci? 23.03.16, 11:14
                Nie ma to na ogół wiele wspólnego z małostkowościa choć bywa że z nią współwystępuje. Przyjmij do wiadomości że dopóki nie zrobisz(porządnie) eksperymentu o którym Ci pisałam, nie zrozumiesz bo zwyczajnie nie czujesz tego o co chodzi.Pieniadze bywaja tylko papierkiem lakmusowym, wysokośc sumy nie ma wielkiego znaczenia.Nie uważam się za małostkowa kiedy oddaje pożyczone 5 zł, nie mam za złe jeśli ktos zapomni mi oddać o ile wiem że naprawde zapomniał.
              • bene_gesserit Re: Kto płaci? 23.03.16, 20:08
                Ależ nie rozumiesz. Pożyczenie paru złotych na bilet nie oznacza, ze mamy za tą osobą ganiać i wciskać jej odliczone co do grosza pieniądze. Po prostu wisimy jej drobną przysługę. Można jej kupić przy okazji wyjścia z firmy dobrą kanapkę albo przekazać skromny prezent jej dziecku, można jej pomóc paroma podpowiedziami przy, bo ja wiem, interaktywnej prezentacji do projektu czy coś w tym stylu. Tak to własnie działa między znajomymi. Między nieznajomymi albo prawie znajomymi wskazana jest literalna wdzięczność. Parę dni temu dałam znaczek za dwa złote pani, która nie mogła stać w półgodzinnej kolejce - oddała mi forsę od razu, mimo że się nie domagałam. Reguła wzajemności, warto o tym poczytać więcej, może nie będziesz miała tak skrzywionego jej obrazu.
                • kora3 Moje Panie 24.03.16, 06:07
                  To może się zdecydujcie - albo takie coś jak wspólna kawa jest literalnym zobowiązaniem albo nie jest.
                  Jeśli nie chodzi tylko kase (pare złotych w tym przypadku), a o czas, to trzeba by się z taką osobą umawiać do usmarkanej śmierci nie majac na to ochoty bo ona zaprosiła, potem my się rewanżujemy, potem ona i tak w kółko.
                  Tymczasem sprawa jak dla mnie jest prosta - owszem za takie coś można i trzeba się zrewanżować PRZY OKAZJI. To są sprawy materialnie groszowe, a towarzysko - żadne.
                  • bene_gesserit Re: Moje Panie 24.03.16, 12:35
                    Jak chorągiewka.
                    Najpierw piszesz o mocno przesadzonej wdzięczności, nie biorąc pod uwagę najważniejszej sprawy - kontekstu sytuacji, a teraz odwracasz kota ogonem i to my mamy się zdecydować. Twoje stałe metody. Dyskutować dla samej dyskusji, po prostu i lekko bez sensu, do uśmiechniętej śmierci. smile
                    • baba67 Re: Moje Panie 24.03.16, 13:32
                      Bo Korcia zupelnie nie czai o co chodzi w rownowadze relacji. Wyobrażąsz sobie Bene sytuacje kiedy wszyscy przyjaciele rodzaju męskiego w kazdych okolicznosciach kawiarniano -restauracyjnych płacili za Ciebie? Dla mnie to totalny kosmos ale dla osoby wychowanej w środowisku gdzie dla faceta placenie za kobiete w jego towarzystwie jest takich odruchem jak podanie płaszcza czy otwarcie drzwi jest zupelnie zwyczajne i nie budzi dyskomfortu. Ona tego nie czuje, nie rozumie i chyba juz nie zrozumie.
                      • kora3 Re: Moje Panie 24.03.16, 15:24
                        Babo, może skup się na tym o czym jest rozmowa. smile Płec tu nie ma nic do rzeczy moja droga. Może łatwiej będzie na przykładzie - spotykam się ze znajoma, dalszą zalozmy na ulicy, rozmawiamy o czymś interesującym i teraz dowolna z nas proponuje "może usiądziemy na kawę?" - i tu zachodzi sytuacja, w której obojętnie jak wyjdzie płacenie - każda za siebie, jedna za obie - to sprawa GROSZOWA. Nie wymaga to rewanżu w postaci zaroszenia przez te za którą druga zapłaciła na kolejna kawe, ale jeśli się jak to mowią znów "strzasniemy" i znów siądziemy na kawce, to wypada, by teraz rachunek pokryła ta, która ostatnio za siebie nie płaciła. To nie ma nic wspólnego z plcia jak usiłujesz sugerować. Po prostu - koszty sa na tyle groszowe, ze nie generują ZOBOWIĄZAŃ.
                        Może jeszcze inny przykład : etyka mego zawodu wymaga, by nie mieć zobowiązań wobec tych, o których piszę. Zatem sytuacja, że umawiam się np. z posłem na mieście na obiad i rozmowę i poseł płaci, nie wchodzi w grę. Jeśli chce grzecznie, ale stanowczo UPIERAM się, ze płacę za siebie. Bo wlasnie nie chcę ZOBOWIĄZANIA, nawet tak małego wobec osiby, która ma interes w tym, bym miała. ALE jeśli racze się na tym spotkaniu kawą jedynie, albo woda, czy sokiem i poseł UPIERA się ze zapłaci, to nie robie problemu, bo to właśnie nijakie zobowiązanie nie jest.
                      • bene_gesserit Re: Moje Panie 24.03.16, 17:37
                        No, to jest oczywisty kontekst, który należy brać pod uwagę w tej sytuacji właśnie, zamiast rozwlekać się na kompletnie nie analogicznych przykładach z posłem i pracą smile

                        Gdyby autorka wątku spotykała się z kobietą, nie byłoby problemu. Skoro jednak spotyka się z mężczyzną - problem jest, bo nie wie, na jakiego faceta trafiła, tzn który styl grzeczności jemu wydaje się odpowiedni. I być może w spotkaniu chodzi po prostu o kumpelską możliwość omówienia jakiejś sprawy, być może chodzi o nawiązanie relacji damsko-męskiej (sama autorka nie jest tego do końca pewna). I jeśli jednak o to drugie, a okaże się, że ona nie ma ochoty na tzw coś więcej, to to nieodbębnione zobowiązanie może on wykorzystać jako pretekst. Jest taki rodzaj facetów, niestety. Lepiej to załatwić jakoś higieniczniej, chyba że - no własnie - chodzi o kompletnie aseksualne kumplostwo. Wtedy mozna pozwolic sobie na większą swobodę.
                        • kora3 Re: Moje Panie 24.03.16, 17:51
                          Bene, albo jest RÓWNOUPRAWNIENIE, albie go nie ma, Albo kawa jest zobowiązaniem albo - nie. W obu przypadkach uważasz, ze jest i jest smile Zatem nie ma znaczenia czy wykonawczyni umówiła się z mężczyzną czy z kobietą i niezależnie od tego kto zapłaci zobowiązanie będzie - jeśli nie hehe finansowe, to towarzyskie. Tak na logike wynika z tego, co wcześniej pisałaśsmile

                          tymczasem robuienie takiego hali ze zwyczajnej kawy - mam na myśli to zobowiązanie - jest przesadyzmem. smile I nadal tak uważam, choć SAMA poradziłam wątkoldawczyni wykazanie gotowosci do zapłacenia za siebie, bo właśnie NIE WIADOMO co to za pan. Mozwe być z tych hehe nowoczesnych, którzy uważają, ze jak kobieta pozwoliła za swoja kawe zapłacić, to naciagaczka (vide: wątki na innych forach smile).
                          Ale to, ze są świry na świecie i może się zdatzyc facet, który uzna ze kawa wymaga rewanżu, albo ze jedna kawa to już związek, to nie powod, by uważać, ze tak jest. to tylko powód do uznania, ze ktoś ma swira smile Jeśli nawet pan zpłaciłby na tym spotkaniu za te kawe pani, a ona więcej spotkać się nie chciała, a pan chciałby i owo hehehe zobowiązanie uznałby za pretekst, to CO??? No to swir i final. smile
                    • kora3 Re: Moje Panie 24.03.16, 15:07
                      Bene ale próba zdyskredytowania rozmówcy nic nie dasmile
                      Sprawa jest prosta: kawa to tak jak pisałam do Minnie cos jak szklanka soli pozyczona sąsiadowi w potrzebuesmile Nie oczekuje się zrotu, oczekuje się ze PRZY okazji też nia poratuje, ale nie stwarza się tej sytuacji specjalnie BY ODZYSKAĆ sol. Czy teraz jasne?
        • minniemouse Re: Kto płaci? 24.03.16, 01:24
          majaa napisała:
          mnie chodziło po prostu o jakiś ewentualny rewanż, ponowne spotkanie itp., na które z góry wiem, że nie mam ochoty.

          jezeli wiesz z gory ze nie masz ochoty to nie powinnas przyjmowac zaproszenia, to przede wszystkim.

          ale nawet, to jednorazowe grzecznosciowe przyjecie zaproszenia nie jest zadnym zobowiazaniem do rewanzu. zrobilas czlowiekowi przyjemnosc ze sie z nim spotkalas,
          przekonalas sie ze nie masz ochoty na dalsze kontakty, i wystarczy.

          Minnie
      • minniemouse Re: Kto płaci? 24.03.16, 01:18
        genny1 napisała:

        Czy Wy nie przesadzacie? Zobowiązania, bo pan za kawę zapłaci? To ile ta kawa kosztuje? Cóż to byłby za facet, pardon, mężczyzna, który w sytuacji zapraszającego pozwoliłby kobiecie zapłacić!

        ale rzecz nie w tym jak sie zachowac, tylko jak wypada sie zachowac.

        Minnie
        • kora3 Re: Kto płaci? 24.03.16, 07:01
          Minnie, myslę, ze nie rozumiesz Genny - spróbuje na przykładzie.
          Załozmy,m ze meizkasz w budynku wielorodzinnym i przychodzi do Ciebie sąsiadka pozyczyc szklankę soli - jednorazowo. Z reguly NIE oczekuje się, ze sąsiadka owa szklankę soli zwróci, tylko ze w adekwatnej potrzebie pożyczy Tobie.
          A teraz wyobraź sobie, ze sąsiadka chce pozyczyc stół (bo ma wielu niepoodziewanych gości), łozko polowe, albo wiertarkę udarową. Oczekujesz, ze odda zaraz, gdy przestanie jej być potrzebne, w ustalonym terminie.
          Tu działa to podobnie.
          • claratrueba Re: Kto płaci? 24.03.16, 18:16
            Koro, nie działa podobnie.
            Bo w syt. kawy to nie wchodzi w grę potrzeba skorzystania z czyjejś przysługi. Soli nikt nie pożycza kiedy ma, podobnie wiertarki. Albo zapłacenia za kawę kiedy nie ma się pieniędzy.
            Ale kiedy się ma, to po prostu nie widzę żadnej potrzeby by ktokolwiek (zawartość majtek obojętna) płacił za drugą osobę. Nie widzę również powodu by się upierać przy płaceniu tak śmiesznej sumy jeśli ta osoba (z dowolnego powodu) chce zapłacić. Taki upór przy płaceniu jest bardzo wyraźnym sygnałem "nie chcę mieć z tobą nic wspólnego".
            Natomiast syt. kiedy pani tylko dlatego, że pan zaproponował jej kawę nawet nie sięgnie po torebkę, nawet nie powie, że płaci za siebie jest równie żenującym dopraszaniem się "przywileju sprzed Bóg wie kiedy" i wcale nie tak w Polsce powszechnym jak się niektórym wydaje (bo wiele pań z np. rodzin ziemiańskich to miało SWOJE pieniądze, szczególnie kiedy swoich mężów to miały na Syberii albo w grobie a to one prowadziły majątki) jak stanie przed drzwiami jak słup bezręki bo facet "od tego jest żeby otworzył". Jest to śmieszne i pretensjonalne.
            • kora3 Re: Kto płaci? 24.03.16, 23:28
              Claro, ale wyważasz otwarte drzwi smile wszak napisałam watkodawczyni dokłamie to samo co ty mnie smile tylko znacznie wcześniej smile
              Tu odniosłam się RTYLKO do wpisu Gene, ze bez przesady z TYM ZOBOWIAZANIEM, bo de facto takowym kawa nie jest ani materialnym, ani towarzyskim.
              ALE w opisanej sytuacji jak napisałam chyba przedwczoraj smile pani powinna wyrazić gotowość zapłacenia za siebie, a jeslli pan odmówi nie upierać się przy takiej opcji, ale zaznaczyć, ze ma takie zasady, by pan wiedział na przyszłość. Co jest niejasne?smile

              Claro, to ze jakiś pan lub pani UWAZA, że zapłacenie za czyjąs kawe determinuje rewanż materialny i towarzyski to taki sobie uważa, normalnie tak nie jest i jak podkreślam - płec nie ma tu znaczenia, to jest DROBIAZG.
              Jasne, zaraz padnie, ze osobie odsprzedającej bilet w autobusie placu się kwote za tenze _ TAK ale mowa o CAŁOKIM OCNYM człowieku, któremu PRZY OKAZJi nie można się zrewanżować, bo waszak kazji może nigdy nie być. Jeśli ludzie się znają, nawet mało, może być, więc uważanie kwoty za kawe za zobowiązanie z dowolnej strony jest przejawem skrajnej małostkowości, s dysfunkcja społeczną - po prostu
            • kora3 jeszcze jednoi Claro 24.03.16, 23:50
              Jeśli w opisanej sytuacji nie widzisz podstaw by pan za panią płacił. to mijasz się rażąco z SV. smile Pan PANI zaproponował to spotkanie, więc pan zaprasza - tak wynika z postu początkowego. Nic nie ma o ty,, ze to pani chce się spotkać , bo na jakiś interes *(jak w innym wątku ), wiec owszem pan jako proponujący zapraszający - placi. Gdyby to pani proponowała byłoby dokładnie tak samo. Poszłyście Panie w swoim pseudorównouprawnieniu i mizoginizmie ZA DALEKO smile Zasada mowi: kto ZAPRASZA ten płacismile Nawwt jeśli to jest ten półbóg hehe facet, któremu nie wolno dać płacić, to i tak wg zasady jak zaprasza to płacismile Jak zaprasza kobieta - czy z interesem, czy randkowo, czy po koleżeńsku to WTEDY ona ma placic. Czy pan się zgodzi czy nie i jak zareaguje pani to inna sprawa - ona ma byś na to przygotowana i ona wykazac do płacenia inicjatywę. Na tym polega równouprawnienie smile A nie na tym, ze ma się udawać ze nas facet nie zaprosil, bo może cos pomyśleć więcej nei chcieć spotkać. Jak burak szerokiej drogi, facetów chwała Bogu nie brak smile
    • mirella777 Re: Kto płaci? 22.03.16, 17:02
      Ok, jak już będę po spotkaniu, napiszę, jak się skończyło.
    • mirella777 Re: Kto płaci? 26.03.16, 15:07
      Finał był taki, że wyjęłam portfel, ale pan nie pozwolił mi zapłacić. Wszystko wyszło jakoś naturalnie i nie pozostawiło u mnie wrażenia, że mam jakieś zobowiązania. Widocznie zależy to od drugiej strony.
      • kora3 Re: Kto płaci? 30.03.16, 08:11
        smile no i cool smile
      • vi_san Re: Kto płaci? 30.03.16, 09:45
        I bardzo słusznie, wyszło ładnie i zgodnie z sv. smile Ze względu na luźną znajomość wyraziłaś gotowość do zapłacenia, a pan postąpił jak powinien zapraszający, czyli pokrył cały rachunek. smile I jeśli oprócz tego jest interesujący - możesz z przyjemnością kontynuować znajomość. smile
    • boccacion Re: Kto płaci? 12.06.23, 11:53
      Dobrze było zapłacić za siebie. Już samo pytanie, jaki tutaj zadałaś świadczy, że jesteś z tych pań, które lubią być finansowane. Nie wiem skąd to u was? Kto was tak wychował? rodzice? otoczenie? Czas, gdzie się nadskakiwanie kobietom minął bezpowrotnie i dobrze. Chciałyście równouprawnienia, to je macie w pełnej krasie. Tutaj jest jego "zapraszam", więc moim zdaniem on powinien zapłacić. Co innego, gdyby napisał, że " może się spotkamy na kawie", itp. Jednak mimo wszystko bym zapłacił za siebie. Sporo facetów ma dość tego płacenia, czują się niejako pod presją, wykorzystywani, a kobiety siebie wzajemnie w tym dopingują, żeby facet płacił, widziałem takie filmiki na YT znawczyń tematu smile Dlatego mężczyźni wolą być sami albo kumplują się w paczki z innymi facetami, a wy się potem dziwicie, że nikt was nie chce.
      • akle2 Re: Kto płaci? 12.06.23, 17:59
        Okropny komentarz. Żal Ci - nie zapraszaj. Nie będziesz miał problemu, że zbiedniejesz o 15 złotych. Ja tam wolę nie przyjąć pseudozaproszenia, niż potem użerać się z jakimś incelem.
      • angazetka Re: Kto płaci? 13.06.23, 13:48
        I odkopujesz wątek sprzed siedmiu lat, żeby robić incelskie żale.
        • dewotka1948 Re: Kto płaci? 15.06.23, 07:32
          Nie rozumiem czemu dopisywanie się do starych wątków jest źle postrzegane. Tym bardziej na tym forum. Zasady SV są ponadczasowe i przedstawione problemy zawsze będą aktualne. Po co zakładać nowy wątek o tym samym
          • angazetka Re: Kto płaci? 15.06.23, 19:53
            Źle jest widziane odpowiadanie nie na temat, zwłaszcza w starych wątkach, wyciągniętych tylko w tym celu.
    • akle2 Re: Kto płaci? 12.06.23, 17:43
      No to ja się wyłamię. Płaci ten, kto zaprasza, koniec, kropka. Jeśli Pan nie ma zamiaru, bądź Pani nie chce go "naciągać", to niech idą na spacer do parku z własnymi kanapkami i bidonem. Amen.
      • kocynder Re: Kto płaci? 17.06.23, 19:47
        Formalnie biorąc - masz rację. Ale... Po pierwsze: kwestią dyskusyjną jest "zaproszenie". Czyli np w sytuacji: w antrakcie sztuki teatralnej "wychodzi" temat interesujący dla dwóch osób, dzwonek wzywający na drugą część spektaklu A - To może omówimy to na kawie? B - Świetnie, może pojutrze? A - O 17:30? B - Mi pasuje. W Mozaice? - kto kogo zaprosił? Kawę zaproponował A, więc "formalnie" biorąc to A powinien tą kawę "fundnąć"... Albo w sytuacji, gdy znany przelotnie mężczyzna proponuje kawę kobiecie, może ta kawę uważać, ze (wbrew opinii Kory) właśnie jakieś "zobowiązanie", np wywierać presję, przy ponownym zaproszeniu albo przy eskalowaniu swoich oczekiwań (przerysowując"Ja jej stawiałem kawę, ciacha, to chcę "coś" z tego mieć i ona jest zobowiązana mi ten ekspens zrekompensować...).
        A na marginesie - wykopałaś/wykopałeś "nieboszczyka" z archiwum, a autorka już x czasu temu napisała, że co prawda ona wyszła z propozycją zapłacenia za siebie, ale pan jak najbardziej na miejscu wziął koszty na siebie. smile
        • akle2 Re: Kto płaci? 18.06.23, 00:37
          Faktycznie, muszę sprostować: miałam na myśli klasyczną randkę smile
          Nie spotkanie biznesowe, nie rozprawki o Mozarcie w antrakcie, nie przyjacielskie ploty, nie przypadkowe spotkanie kumpla i kumpeli z liceum, tylko normalną randkę.
          PS. Nie ja wykopałam ten wątek. Ale wiesz, jak to jest... czasami trudno się powstrzymać, skoro już odkopany.
    • vivi86 Re: Kto płaci? 12.07.23, 11:36
      Zawsze w takiej sytuacji mam kasę by zapłacić za siebie. Bierz gotówkę (kartę tylko obok nie zamiast) i zobaczysz jak wyjdzie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka