Wyprowadziłam się z Polski i mieszkam w jednym z ościennych krajów, gdzie wynajmuję mieszkanie. Zaprosiłam do siebie kolegę i jego rodzinę (żona i dwójka dzieci w wieku wczesnoszkolnym), którzy odwiedzą mnie za kilka tygodni i zostaną na weekend. I mam teraz łóżkowy dylemat. W mieszkaniu mam dwa pokoje, sypialnię i pokój dzienny. Odstąpię gościom sypialnię, jest spora, ma duże podwójne łóżko i sporo miejsca z każdej strony (w pokoju gościnnym jest średnio wygodna kanapa dla jednej osoby, tam się przeniosę - uwaga o braku wygody nie ma na celu podkreślania stopnia mojego poświęcenia

. Dorośli goście będą zatem mieli wygodne łóżko, pozostaje kwestia wczesnej młodzieży. Nie mam u siebie łóżek polowych ani materaców, nie mają ich również moi tutejsi nieliczni bliscy koledzy. Nie chciałabym za bardzo kupować czegoś, zwłaszcza dwóch sztuk, nie ze względu na koszty, tylko nieprzydatność na dłuższa metę (zwykle odwiedzają mnie maksymalnie dwie osoby, poza tym relatywnie często się przeprowadzam i nie lubię obrastać w niepotrzebny dobytek). Czy wypada spytać zaproszonego kolegę, czy mogliby przywieźć ze sobą jakiś sprzęt spalny? Kolega jest dość blisko zaprzyjaźniony, jeśli stopień znajomości ma tu znaczenie. Ale to, że jest blisko zaprzyjaźniony, nie oznacza, że mogę postępować z nim być może niegrzecznie

. Inne opcje to zakup czegoś przeze mnie (jakoś to zniosę) albo wypytanie tutejszych dalszych znajomych. I tu kolejne pytanie - z dalszych znajomych mam tylko kolegów pracowych, czy wypada ich pytać? I pytanie na koniec dnia - to, że dzieci będą spać na czymś mniej wygodnym niż zwykłe łóżko, to nie jest jakieś faux pas mam nadzieję?