Dodaj do ulubionych

twardy tytus i obrzydliwe sprawy

27.08.16, 08:09
Jak kulturalnie reagować, gdy ktoś domaga się stanowczo od nas zwracania się do niego innym imieniem i pełnym nazwiskiem niż to, które normalnie posiada i wszyscy o tym wiedzą??? Dotyczy to pana po 50-tce, który jest od pół roku partnerem naszej cioci (siostry mamy) po śmierci jej męża. Mimo, że ma na imię Stefan, domaga się, aby wszyscy zwracali się do niego Tytus oraz używali innego nazwiska za każdym razem, gdy do niego mówią. Czy jego oczekiwania są zgodne z sv i jak powinno się zachować w tym wypadku otoczenie?
Obserwuj wątek
    • baba67 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 27.08.16, 08:37
      Co do nazwiska to nie rozumiem o co chodzi Przecież nie zwracamy sie sie do siebie przez Janie Kowalski(może byc ew panie Kowalski). Jeśłi ktos ma na imie Krzysztof ale z jakiegos powodu od dziecka nazwany był Andrzejem(znam 3 takie przypadki ) to jak najbardziej zgodnie z SV taka osoba może prosić o używanie tego przybranego imienia. Chociazby z tego powodu że nie reaguje na swoje.
    • ann.38 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 27.08.16, 09:44
      leskiop napisał:
      Mimo, że ma na imię Stefan,
      > domaga się, aby wszyscy zwracali się do niego Tytus oraz używali innego nazwisk
      > a za każdym razem, gdy do niego mówią.
      Czy jego oczekiwania są zgodne z sv i ja
      > k powinno się zachować w tym wypadku otoczenie?

      Na pewno nie są zgodne ze zdrowym rozsądkiem. Nawet trudno zrozumieć o co chodzi, a co dopiero zastosować się do tych oczekiwań.
      • horpyna4 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 27.08.16, 10:00
        Ja też nie rozumiem, bo post jest bardzo niejasny. Ale jeżeli osobnik ten ma jakiś problem z własną osobowością, to najlepiej do niego w ogole się nie zwracać.

        Jeżeli chce, żeby za każdym razem używać innego nazwiska, to może ma manię prześladowczą i ukrywa się przed kosmitami?
        • bene_gesserit Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 27.08.16, 10:59
          Też się ku temu skłaniam - w ogóle się nie odzywać. Ew polecieć w drugą stronę, coś jak w tym żarciku: Proszę pani nasza pani, proszę pani, prosi panią, proszę pani, żeby pani, proszę pani, pożyczyła naszej pani linijkę....
          Swoją drogą - ciekawe, co na to osobliwe zachowanie ciotunia? Nie przeszkadza jej, że narzeczony jest lekko oderwany od rzeczywistości?
          • kora3 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 27.08.16, 11:13
            Pomijając już, ze watek ten wydaje mi się kosmiczny smile, to w sumie w prywatnej sytuacji nie ma znaczenia fakt, że ktoś sobie zyczy zwracania się doń innym imieniem, niż nosi w rzeczywistości. W nieprywatnej też należy to uszanować, ale zainteresowany powinien na wstępie sprawę wyjaśnić, żeby potem np. kontrahent nie był zdumiony, że negocjował z Krzysztofem Kowalskim, a na umowie jest Teodor Kowalski.

            Nie spotkałam się jeszcze nigdy z tym, by ktoś zyczył sobie aby zwracać się doń pelnym nazwiskiem, w dodatku w sytuacji prywatnej. Ale gdyby, no to przeżyłabym, w końcu żadna trudność. A gdyby to było nie jego prawdziwe nazwisko? No dziwactwo do kwadratu, ale w sumie - nieszkodliwe
            • kora3 Leskiop 27.08.16, 11:34
              w błąd wprowadziła mnie ta cześć Twej wypowiedzi "domaga się, aby wszyscy zwracali się do niego Tytus oraz używali innego nazwiska za każdym razem, gdy do niego mówią."
              Można z nie wywnioskować ze za każdym razem ma to być inne nazwisko smile
              Ale mniejsza o to.
              Odp. na Twe pytanie jest prosta: pan zachowuje się dziwnie, ale w sumie nieszkodliwie. Może to być irytujące fakt, ale SV nakazuje w takich sytuacjach zastosować się do prośby/domagania się pana.
    • kora3 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 27.08.16, 10:34
      Ale że gość zmienia te nazwiska?
      Z punktu widzenia SV w takiej sytuacji należy zwracać się do kogoś tak, jak sobie życzy, nawet jeśli ma się świadomość, ze nosi ktoś inne imię i nazwisko. Zwracanie się do kogoś pełnym imieniem i nazwiskiem w wołaczu "Panie Tytusie Kowalski" np. nie jest przyjęte i brzmi dziwacznie, więc po mojemu wyjściem jest tu po prostu "proszę pana" zwracając się bezpośrednio.

      Odjazd pana Stefana vel Tytusa jest poza SVsmile
      PS. Zdradzisz co to za obrzydliwe sprawy o których mowa w tytule wątku?
      • leskiop Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 27.08.16, 11:11
        kora3 napisała:

        > Ale że gość zmienia te nazwiska?

        Nie rozumiesz a przecież jasno wszystko opisałem. On ma na imię Stefan a na nazwisko powiedzmy Kowalski. Ale oczekuje, że ludzie będą się do niego zwracali Tytus powiedzmy Nowak. W rzeczywistości nazwiska są inne, ale ich nie ujawniam z chyba oczywistych względów, ochrona danych osobowych i identyfikacja - nie rozumiesz tego???!?

        > Z punktu widzenia SV w takiej sytuacji należy zwracać się do kogoś tak, jak sob
        > ie życzy, nawet jeśli ma się świadomość, ze nosi ktoś inne imię i nazwisko. Zwr
        > acanie się do kogoś pełnym imieniem i nazwiskiem w wołaczu "Panie Tytusie Kowal
        > ski" np. nie jest przyjęte i brzmi dziwacznie, więc po mojemu wyjściem jest tu
        > po prostu "proszę pana" zwracając się bezpośrednio.

        Jak spotykamy się z rodziną i jest nasza ciocia z nim, to za każdym razem, gdy ktoś zwróci się do niego inaczej niż on chce, mówi: Proszę się do mnie zwracać Tytusie Nowak lub panie Tytusie Nowak w zależności od relacji między nami. Potrafi coś takiego powtórzyć kilkanaście razy w ciągu jednego spotkania. W efekcie ludzie wcale się prawie do niego nie zwracają, tylko niektórzy i gdy już absolutnie potrzeba.

        > Odjazd pana Stefana vel Tytusa jest poza SVsmile

        W sensie? Nie rozumiem co tu piszesz.

        > PS. Zdradzisz co to za obrzydliwe sprawy o których mowa w tytule wątku?

        No właśnie napisałem o co chodzi. Zwracanie się innym imieniem i nazwiskiem niż oficjalne, którego używa w sprawach urzędowych na przykład czy w pracy. Bo w pracy zwracają się do niego po oficjalnych danych, czego też wymaga a tylko w sytuacjach pozazawodowych chce używać innego imienia oraz nazwiska. I taka sprawa, że jest w pracy u niego człowiek, którego zna też prywatnie i on w pracy ma do niego mówić inaczej a prywatnie inaczej.

        Jak na to wszystko zapatruje się sv?
        • kora3 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 27.08.16, 11:25
          leskiop napisał:

          nie rozu
          > miesz tego???!?


          Ależ spokojnie, już rozumiem. Nie oczekiwałam, że ujawnisz prawdziwe nazwisko gościa. Tylko z opisu tak wynikało, ze może gość zmienia te nieprawdziwe.


          > Jak spotykamy się z rodziną i jest nasza ciocia z nim, to za każdym razem, gdy
          > ktoś zwróci się do niego inaczej niż on chce, mówi: Proszę się do mnie zwracać
          > Tytusie Nowak lub panie Tytusie Nowak w zależności od relacji między nami. Potr
          > afi coś takiego powtórzyć kilkanaście razy w ciągu jednego spotkania.


          No jest to dziwactwo po całości - przyznaję. Ale nadal z punktu widzenia SV należałoby nad nim przejść do porządku dziennego i tak się zwracać, jak sobie ów pan życzy. Przecież to nie jest jakieś trudne.

          > W sensie? Nie rozumiem co tu piszesz.

          Dziwne zachowanie tego człowieka jest poza SV, w tym sensie, ze najpewniej ma jakieś zaburzenia, a w przypadku tychże trudno czyjes zachowanie oceniać wg zasad SV.

          > No właśnie napisałem o co chodzi. Zwracanie się innym imieniem i nazwiskiem niż
          > oficjalne, którego używa w sprawach urzędowych na przykład czy w pracy.


          No to jest dziwaczne, ale nie obrzydliwe smile zachowanie

          Bo w p
          > racy zwracają się do niego po oficjalnych danych, czego też wymaga a tylko w sy
          > tuacjach pozazawodowych chce używać innego imienia oraz nazwiska. I taka sprawa
          > , że jest w pracy u niego człowiek, którego zna też prywatnie i on w pracy ma d
          > o niego mówić inaczej a prywatnie inaczej.


          No i? Jeśli tylko ten człowiek nie PODAJE się prywatnie za kogoś innego w celu podszywania się pod kogoś to jego zachowanie jest jedynie dziwaczne, ale nie zaraz obrzydliwe ...
          Na cudze nieszkodliwe dziwactwa SV każe spuszczać zasłonę niewidzenia smile

          > Jak na to wszystko zapatruje się sv?
        • ann.38 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 27.08.16, 11:46
          A nie zdziwiło Cię, że większość osób nie zrozumiała o co chodzi? Sprawa używnaia innego imienia, to nic dziwnego ani niespotykanego, ale tak napisałeś o nazwiskach jakby je ciągle zmieniał. No i jak to, podczas spotkań rodzinnych zwracacie się do siebie z użyciem nazwiska? Czy tylko on tego wymaga? Nawet jak jest się na pan to przy stole raczej mówimy panie Tytusie tylko. No i nie wiem, po co uparcie zwracacie się do niego inaczej niż sobie życzy, że musi kilkanaście razy przypominać. Jak ktoś nie chce się dostoować do życzeń pana, to może zwracać się bezosobowa albo już lepiej w ogóle niż uparcie nazywać go inaczej niż sobie życzy. Może ma jakieś sowje powody, o których nie chce mówić.
          • kora3 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 27.08.16, 11:52
            ann.38 napisał(a):

            > A nie zdziwiło Cię, że większość osób nie zrozumiała o co chodzi? Sprawa używna
            > ia innego imienia, to nic dziwnego ani niespotykanego, ale tak napisałeś o nazw
            > iskach jakby je ciągle zmieniał.


            Dokladnie smile chodzi o te czesc wypowiedzi: "domaga się, aby wszyscy zwracali się do niego Tytus oraz używali innego nazwiska za każdym razem, gdy do niego mówią." Brzmi to tak, ze za każdym razem miałoby to byc INNE nazwisko, gdyby napisał: "domaga się, aby wszyscy zwracali się do niego Tytus oraz używali tego innego nazwiska za każdym razem, gdy do niego mówią." byłoby jasne...

            No i jak to, podczas spotkań rodzinnych zwraca
            > cie się do siebie z użyciem nazwiska? Czy tylko on tego wymaga? Nawet jak jest
            > się na pan to przy stole raczej mówimy panie Tytusie tylko.



            No ale wynika z opisu, ze pan ma taką manierę, że oczekuje zwracania się doń także nazwiskiem smile

            No i nie wiem, po c
            > o uparcie zwracacie się do niego inaczej niż sobie życzy, że musi kilkanaście r
            > azy przypominać. Jak ktoś nie chce się dostoować do życzeń pana, to może zwraca
            > ć się bezosobowa albo już lepiej w ogóle niż uparcie nazywać go inaczej niż sob
            > ie życzy
            .

            Dokładnie

            Może ma jakieś sowje powody, o których nie chce mówić.


            wszystko jedno, to nie jest szkodliwe, wiec SV każe tego nie zauważać ...
            • ann.38 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 27.08.16, 16:06
              kora3 napisała:
              > No ale wynika z opisu, ze pan ma taką manierę, że oczekuje zwracania się doń ta
              > kże nazwiskiem smile

              No nie wiem, bo autor pisze dosyć niejasno, co juz ustaliliśmy. Może niektórzy zwracają się Panie Kowalski i dlatego ich upomina. Bo jeżeli każe nazywać się stale Tytusem Nowakiem w pełnej formie, to faktycznie dziwacznie, (chociaż wciąż nie aż tak obrzydliwie)... Chyba to bardziej by mnie dziwiło niż używanie innego imienia i nazwiska.
              • kora3 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 28.08.16, 10:47
                No dziwić by mnie też dziwiło, ale żeby obrzydzenie?smile Z punktu widzenia SV nie wypadałoby zwracać na to uwagi, wypadałoby mówić jak sobie pan życzy i tyle.
                Kwestia tego DLACZEGO pan sobie tak zyczy jest już poza SV
        • baba67 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 27.08.16, 12:30
          Mylisz sie-napisałes w sposób zawikłany. Forum jasnowidzów chyba gdzie indziej.
          • kora3 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 27.08.16, 12:59
            hehe smile To też, ale jakkolwiek opisana postać jest nader dziwna, to ...wątkodawca także smile Dlaczegóż bowiem uważa zachowanie tego Steffana vel Tytusa za OBRZYDLIWE?smile
            Takie zachowanie byłoby no dziwne, ale obrzydliwe?

            Inna sprawa, że to forum nie przestaje mnie zaskakiwaćsmile Bo osoby, które mówią o tyle o tolerancji i empatii w innych watkach, w następnych potrafią radzić coś zupełnie nic nie mającego z ww. związku. Np. tutaj, żeby ignorować gościa całkiem albo stosować jakieś chwyty słowne. Gdyby postac tego pana byłą prawdziwa, to byłby on najpewniej osobą zaburzoną o ile nie chorą psychicznie. Pomysły, by go ignorować, albo dokuczać w subtelniejszy nawet sposób nijak się mają do SV, a już do empatii i tolerancji to zupełnie
        • azm2 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 27.08.16, 14:39
          Nie wiem, jak na to wszystko zapatruje się sv, bo nie istnieją żadne laboratoria ani instytuty sv, który by zajmowały się tym tematem i wydawały decyzje, co jest zgodne, a co nie jest zgodne z dobrym wychowaniem. Cały sv to są tylko opinie różnych osób, jak należy się zachowywać.

          Czy fakt, że ten pan powtarza to samo życzenie kilka czy kilkanaście razy w ciągu spotkania, może o czymś świadczyć? Możliwe, na przykład o tym, że nie podoba mu się jego prawdziwe nazwisko, ale nie zdecydował się na oficjalną zmianę.

          Rozumiem, że twojej ciotce to zachowanie się nie przeszkadza, bo utrzymuje znajomość. Może ciotka też prywatnie zwraca się do niego "panie Tytusie Kowalski" zamiast Stefek, Stefciu itp. Może po prostu ustalili taką konwencję między sobą? Z drugiej strony nie rozumiem, dlaczego tobie ta sprawa przeszkadza aż tak bardzo, że używasz przymiotnika "obrzydliwe"? Naprawdę nie rozumiem.

          Może niech twoja mama zapyta swoją siostrę, dlaczego Stefan tak bardzo nalega na "pana Tytusa Kowalskiego". Możliwe, że ciotka odpowie w stylu "to taki żart, on tak chce". I to powinno wystarczyć, żeby zakończyć dyskusję i dopytywanie się.

          Ja znam Kazimierza, który prywatnie używa imienia Jacek. Dlaczego? Bo imię Kazimierz nie podoba mu się, ale z drugiej strony nie zamierza zajmować sobie czasu żadnymi wnioskami o zmianę imienia itp. Jest Jackiem nawet dla własnych rodziców. I dla nikogo nie jest to obrzydliwe.
          • bene_gesserit Całkiem inny tytuł 27.08.16, 17:04
            Mnóstwo osób zmienia imiona, głównie chwili stawania się sobą, czyli dojrzewania. Pamela na Annę, a Anna na Dżesikę albo jakoś tak, na przykład, ale tu oczywiście nie chodzi o to - w s-v zwracamy się do kogoś per 'pan+nazwisko', 'pan+imię' albo po prostu po imieniu. Proponowana przez wuja forma nie mieści się w konwenansach po prostu. Jak mieści się zmiana imienia.

            Obrzydliwośc w tytule nie ma nic wspólnego z tematem, to jasne. Proponuję w takich podejrzanych wątkach zmieniać tytuł w odpowiedzi smile

            Swoją drogą - tak zupełnie na marginesie - forum nawet w wymyślonych wątkach jest kapitalną kopalnią wiedzy o działaniu umysłu tzw ludu. Można np zdiagnozować zaburzenie bez grama odpowiedniej wiedzy u osoby, której się nie widziało na oczy, a zna jedynie z paru linijek tekstu historyjki z drugiej ręki.
            • kora3 Re: Całkiem inny tytuł 28.08.16, 14:51
              Wiesz Bene smile jak na osobe spoza ludu, mającą tak szeroką wiedzę powinnaś wiedzieć, że takie zachowania jak opisanego pana, wcale nie są rzadkością u osób z zaburzeniami.
              Mowa nie o tym domaganiu się zwracania się doń pełnym imieniem i nazwiskiem, bo z czymś takim serio się nie spotkałam, także w literaturze na temat. Ale podawanie fałszywych danych na swój temat w sytuacji, gdy podający może i powinien przewidzieć, że wszyscy wokół zwyczajnie wiedzą ze kłamie jest dość czestym objawem zaburzeń. Za kogo innego - najczęściej zmieniając imię podaja się tez często dzieci. Ale u nich to naturalne fantazjowanie, które z reguły z czasem mija. Natomiast w przypadku dorosłych nie świadczy to niestety o niczym dobrym w sensie zdrowotnym.
              Spotkałam się z przypadkiem, gdzie chory psychicznie podawał się za swojego brata bliźniaka. Czynił to z pełnym przekonaniem wobec ludzi, którzy znali go od dzieciństwa i zwyczajnie wiedzieli, że zadnego brata bliźniaka nie ma i nigdy nie miał. Nie robił też tego w celu dokonania jakiegoś oszustwa, czy innego przestępstwa na konto rzekomego brata. Po prostu tak twierdził. Otoczenie początkowo uznało, że tak sobie głupio zatruje, ale diagnoza niestety zartobliwa nie była.

              A abstrahując już od tego - SV każe nam nie zauważać czyichś nieszkodliwych dziwactw. Więc jeśli ta "maniera" pana byłaby efektem nie zaburzeń tylko dziwacywem, to TAKZE nie należałoby go wyśmiewać, czy prowokować.
    • bene_gesserit Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 27.08.16, 11:01
      Ok, zapewne kolejny post 'z agencji marketingowej' ew pośredniczący w komunikacji dealerów. Ew ktoś tu się nudzi przed rozpoczęciem szkoły.

      Moglibyście ciekawsze i bardziej życiowe wątale wymyślać.
    • kadfael Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 27.08.16, 19:27
      Nie za bardzo wiadomo o co chodzi, a już szczególnie w kontekście tytułu. Długo się taki wymyśla? wink
    • claratrueba jest wytłumaczenie inne niż "dziwactwo" 28.08.16, 06:10
      Pan, być może, jest posiadaczem od urodzenia tego imienia i nazwiska, o którego używanie Was prosi, a tego, które "normalnie posiada" dopiero od momentu, kiedy został adoptowany.
      Niewiele osób w podobnej syt. sądownie zmienia nazwisko na to "z urodzenia" -to duży kłopot w przyp. osoby, która na swoje nazwisko adopcyjne ma wystawionych wiele różnych dokumentów, ma dzieci, które to nazwisko noszą. Niektórzy zmieniają dodając nazwisko (Linde- Lubaszenko) - gdy "suma nazwisk" nie jest zbyt długa i mają różne końcówki.
      A część radzi sobie w tej psychologicznie niełatwej sytuacji tak, jak ów "Tytus".
      W latach, kiedy prawdę o swoim pochodzeniu poznawały liczne sieroty wojenne nie była to prośba rzadka i z reguły spełniana bez wnikania w przyczynę.
      • vezbetka Re: jest wytłumaczenie inne niż "dziwactwo" 28.08.16, 08:44
        claratrueba napisała:

        > Niewiele osób w podobnej syt. sądownie zmienia nazwisko na to "z urodzenia" -to
        > duży kłopot w przyp. osoby, która na swoje nazwisko adopcyjne ma wystawionych
        > wiele różnych dokumentów, ma dzieci, które to nazwisko noszą.

        Tego nie wiem, natomiast wniosek do UC i formalne załatwienie sprawy zmiany imienia / nazwiska / drugiego imienia to formalność, załatwia się błyskawicznie.
        • quba Re: jest wytłumaczenie inne niż "dziwactwo" 04.09.16, 09:58
          wtedy trzeba zmienic sądownie również wszystkie inne dokumenty, łącznie ze świadectwami z podtswówki, nie mówiąc już o dyplomie ukończenia studiów, aktu małżeństwa, aktów narodzin dzieci. No? A co może wam szkodzi, że do pana Kowalskiego mówicie "panie Nowak".
          Czy może czernieją wam języki, albo wydłużaja się nosy, jak u Pinokia.
          Co innego, gdyby facet miał np. na imię Andrzej i żądał, byście mówili do niego Andrzejku, Jędrusiu, andrzejeczku, Ale taka sytuacja jak opisana chyba nikomu nie przeszkadza?
          A może on ma brzydkie nazwisko? niecenzuralne?
          W wielu regionach kraju, nazwy z pozoru niewinne są wulgarnymi, acz gwarowymi nazwami organów płciowych, zarówno męskich jak i żeńskich.
          Nie musicie przecież żądać od tego człowieka wyjaśnień.
          No chyba, że podejrzewacie, że facet się ukrywa.
          Pozdrawiam. wink
    • annthonka Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 28.08.16, 10:50
      No, a troll siedzi i łapki zaciera, że mu się wątek rozwija...
      • baba67 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 28.08.16, 13:17
        Ale to przeciez bez znaczenia, zaciera że sie ktos niby dał nabrać? ja sie nie dałam, a temat mobbingu ciekawy.
        • baba67 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 28.08.16, 13:18
          Lo bosh nie ten watek.
        • kora3 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 28.08.16, 13:57
          No dokładnie ...przecież nie idzie o to, czy to jest prawda. Dyskutujemy jak się zachować zgodnie z SV w takiej sytuacji, gdyby zaistniała.
    • heniek.8 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 28.08.16, 20:49
      znam taki przypadek że Krzysztof kazał na siebie mówić Anna
      i nikt mu nie podskoczy
      • milamala Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 28.08.16, 20:57
        Ale Krzysztof czul sie Anna, az w koncu nia zostal i fizycznie i prawnie.
        • heniek.8 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 28.08.16, 21:07
          a może Stefan też się czuje Tytusem?
          a może jest ścigany listem gończym?

          ilu ludzi, tyle powodów, savoir-vivre mówi tu jednoznacznie - dla nas to jest Tytus
          • kora3 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 29.08.16, 08:19
            No wiesz, tak całkiem na serio, to o ile pan ścigany jest listem gończym, to SV nie nakazuje bynajmniej pomagania mu w ukrywaniu się, za to kk przewiduje karę za takie postępowaniesmile
            • baba67 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 29.08.16, 08:59
              Miałam w całkkiem bliskiej rodzinie taka historię że panna normalnie dla rodziny i przyjaciól byla powiedzmy Krystyna do którego to imienia miała stosunek neutralny. Po skończeniu szkoły średniej znalazła prace dośc daleko od domu i ponieważ w jej pracy były juz dwie Krystyny postanowiono (bo zespół był zzyty ) w czasie zakrapianych mocno imienin nazwać Krysię Irenką. Nowo ochrzczona Irenka sie zgodziła bo słaba głowe miała a zreszta Imie budziło dobre skojarzenia i tak jako Irenka poznała swojego przyszłego męża a mojego wujka który zwrócił sie do mniej prawowitym imieniem chyba tylko w czasie ślubu .A cała nasza rodzina nigdy.
              Imieniny ciotka obchodziła 2 razy bo rodzina dzwoniła na Krystyny a przyjęcie było na Ireny.
              • kora3 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 29.08.16, 09:29
                Rzecz w tym Babo, że używanie innego imienia niż się formalnie nosi, a także dwóch różnych w różnych środowiskach nie jest niczym nadzwyczajnym. Mam i miałam tego dowody hehe w najbliższej rodzinie. Moja mama ma na pierwsze imię normalnie smile - imię dość często, acz nie gremialnie nadawane wówczas córkom i tym imieniem nazywali ją rodzice, a także starsza siostra. Jakoś na początku studiów, już nie pamiętam w jakich okolicznościach, koleżeństwo "przechrzciło" moją mamę na imię jej drugie, a raczej jego zdrobnienie. Ponieważ moja mama jest i była bardzo zżyta ze swoją młodszą siostrą i zabierała ją na rajdy studencie i imprezy, ciotka osłuchała się z tym drugim imieniem i nazywa tak moją mamę do dziśsmile. Tak się mama zresztą przedstawiała także w pracy i w pracy także ją tym imieniem nazywano.
                Z kolei mój sp. tato nosił dość popularne imię nadawane w czasie, gdy się urodził, ale jak wspominali moi dziadkowie nie było ono ich wybranym dlań. Tato urodził się podczas wojny i władze niemieckie nie pozwoliły na nadanie mu imienia wybranego przez rodziców. Dostał je na drugie i jego modyfikacją nazywano go w rodzinnym domu i dalszej rodzinie. W pracy natomiast posługiwał się oficjalnym imieniem.
                Poza tym znam wiele osób, którym się ich oficjalne imię nie podoba i używają innego. Np. moja koleżanka Bogusława przedstawia się Bogda i tak się ludzie doń zwracają.

                Z nazwiskami to jednak jest inaczej. Raczej nie znam nikogo, kto przedstawiałby się nieswoim nazwiskiem. Poza jedną osoba, dawno temu. Była to nastolatka, która przedstawiała się nazwiskiem swego ojczyma, które nosiła także jej matka. Dlaczego - nie wiem, nie była to moja bliska kolezanka, ale że chodziła do tej samej szkoły podstawowej, to wiedziała, jak na serio się nazywa. Często natomiast zdarza się, że osoba nosząca dwa nazwiska przedstawia się jednym. Pewnie dla wygody...Sama tak robiłam jako dziecko i młodzieżsmile Przedstawiałam się tylko nazwiskiem drugim, bo pierwsze było obco brzmiące i ludziska się dopytywali "jak? jak?"smile Potem je spolszczono w pisowni i brzmieniu, ale i tak brzmiało obco i jako, że nie chciało mi się tłumaczyć, to używałam jednego.
                • baba67 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 29.08.16, 12:15
                  To była jakas kategoria imion których Niemcy nie pozwalali nadawać? Na terenach przyłaczonych znaczy nie pozwalano nadawac na przykład słowiańskich imion? W GG nie było takich ograniczeń.
                  • kora3 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 29.08.16, 12:30
                    Babo, no z oczywistych przyczyn nie podam takich danych. Nie wiem też na ile rzeczywiście tak było, może coś źle zapamiętałam, albo dziadkowie coś źle zrozumieli. Nie był to teren GG
                    • baba67 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 29.08.16, 12:51
                      No wiem że nie był dlatego pytam.I nie pytam o imie Twojego dziadka tylko o przyczyny odrzucenia takiego a nie innego imienia bo było np w kategorii slowianskie. Ale skoro nie wiesz to sie juz nie dowiesz.
                      • kora3 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 29.08.16, 13:03
                        Nie dziadka a taty. Było to imię - to na które władze miały się nie zgodzić wybitnie słowiańskie, ale czy z tego powodu rzeczywiście odmówiły nadania go dziecku, tego nie wiem i jak słusznie zauważasz już się nie dowiem
                        • claratrueba Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 29.08.16, 20:01
                          Na terenach wcielonych do Rzeszy nie wolno było nadawać imion słowiańskich dzieciom rodziców wpisanych na volkslistę. Wbrew dość powszechnie panującemu po wojnie przekonaniu, że na volksliście byli ludzie "którzy chcieli być Niemcami" (był to potem wygodny pretekst do grabieży i morderstw) lista była sporządzona przez władze nazistowskie, niepodpisanie oznaczało obóz koncentracyjny dla rodziny i karę śmierci dla głowy rodziny ("tylko" obóz w przyp. kat. 3). Przy czym wiele osób kompletnie nie wiedziało co podpisuje- nie znało niemieckiego, a mówiono im, że to lista kartek na chleb czy tłuszcz. Często po to, by ich ocalić przed śmiercią- żeby nie odmówili.Nierzadko zniemczano nazwiska zamieniając końcówkę -icz na itz lub litery "sz" na "sch". Na volkslistach znalazło się ponad 3 miliony ludzi, choć niewielu przyznało się do tego po wojnie wobec propagandy i pogromów folksdojczów.
                          Moje miasto też było wcielone do Rzeszy, też masowo rodziły się "Adolfy", "Zygfrydy", "Gertrudy". Na szczęście po wojnie "odtwarzano spalone dokumenty" już z takimi imionami jakie rodzice faktycznie chcieli nadać (imienia Adolf nie nadano po wojnie ani razu, za to zmieniano masowo urodzonym przed wojną "Dodkom").
                          A wracając do wpisu: autor jakiś mało dociekliwy, wystarczyłoby ową ciotkę spytać co skłania jej przyjaciela do tak niecodziennej prośby. Czasem można poznać bardzo ciekawą historię jeśli nie zakwalifikuje się pochopnie kogoś do kat. "niezrównoważony dziwak". A takie zwracanie na siebie uwagi przez poszukiwanego gangstera to chyba z gangu Olsena.
                          • kora3 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 30.08.16, 10:05
                            Nie sądze Claro, by moi dziadkowie od strony taty zostali wpisani na volkslistę. Wnioskuję z tego, ze po pierwsze nosili bardzo polskie nazwisko i imiona oraz nie mieli po wojnie żadnych problemów. Imię, które mój tato otrzymał jako pierwsze nie jest z gatunku niemieckobrzmiących. To dość popularne imię nadawane dzieciom przed wojną i w czasie nie jak i po, jak np. Józef. Rzecz działa się w Wielkopolsce, a dziadkowie byli z tej biedniejszej szlachty. Na ten temat z nimi rozmawiałam, gdy ze zdumieniem zauważyłam, że mój tato jest przez nich i tamtejszą rodzinę nazywany inaczej niż w pracy, czy przez mamę. Wtedy mi o tym opowiedzieli, ale miałam z 10 lat, więc mogłam cosik pokićkać, albo źle zapamięta. Już niestety się tego nie zweryfikuje, bo teraz nawet i tato już nie zyje sad

                            Co natomiast do Twej uwagi nt. wątku - no cóż - zależy w jakich relacjach jest wątkodawca z ciotką. Sądze, ze być może w dość formalnych, skoro ...dotychczas nie zapytał
                          • azm2 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 30.08.16, 10:49
                            "A wracając do wpisu: autor jakiś mało dociekliwy, wystarczyłoby ową ciotkę spytać co skłania jej przyjaciela do tak niecodziennej prośby."

                            Ja sugerowałem to już chyba dwa dni temu.
                            • kora3 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 30.08.16, 11:15
                              A nie sądzisz, że gdyby kontakty wątkodawcy z ciotką były bliskie, zażyłe, to już dawno sam o to zapytałby?
                              Nie bierz tego jakoś do siebie, ale często na forum widze taką manierę, ze jeśli omawiany problem dotyczy kręgu rodziny szeroko pojętej, to sporo ludzi uważa za oczywiste, że można zapytać/zwrócić uwagę itd. Tymczasem często wcale nie ...
                              Jakby np. moja mama zapoznała owego Stefana vel Tytusa i takie miał oczekiwania, to normalnie zapytałabym mame raz co to za maniera, dwa czy jej to nie wadzi, trzy skad ona do licha do wytrzasnęła. Tak samo zapytałabym w adekwatnej sytuacji moją siostrę, jedna z kuzynek, moja ciotkę będącą jednocześnie chrzestną, ale także przyjaciółkę - na przykład. A już ciotki - kuzynki mamy bym o to nie pytała np. bo nie jestem z nią blisko i byłoby mi niezręcznie.
                              • azm2 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 30.08.16, 12:11
                                Dla ścisłości: napisałem (cytuję) "Może niech twoja mama zapyta swoją siostrę, dlaczego Stefan tak bardzo nalega...".

                                Mam nadzieję, że między siostrami dopuszczalne są pytania aż tak dociekliwe. Jaka będzie (o ile będzie) odpowiedź, tego raczej się nie dowiemy.
                                smile
                                • kora3 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 30.08.16, 12:17
                                  No właśnie diabli wiedzą czy siostry są w takiej komitywie, żeby matka watkodawcy swobodnie mogła o cos takiego swoją siostrę zapytać. Wydaje się, że mogłaby, ale to jest tylko nasze wydawanie się oparte na własnych doświadczeniach i statystyce. Bo na ogół z rodzeństwem jest się w takiej komitywie.
                                  Może też być tak, że siostra siostrę zapytała i dostała jakąs odpowiedź, której nie kolportuje. Może dlatego, że nikt jej nie pyta, może dlatego, ze siostra sobie nie zyczy upowszechnienia tej informacji.
                  • arielta Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 30.08.16, 00:58
                    Moi dziadkowie (powiat kutnowski) mogli nadawać swoim dzieciom urodzonym w latach czterdziestych podczas okupacji jedynie imiona: Kazimierz, Kazimiera, Stanisław, Stanisława. Do wyboru było zdaje się jeszcze jedno, ale moja mama urodzona szczęśliwie w okresie, kiedy tych ograniczeń nie było, nie pamięta jakie. W rezultacie w całej okolicy tłumnie pojawiły się Kazie i Stasie płci obojga. Jak przypuszczam, niektórych te imiona mogły w młodości i życiu dorosłym bardzo uwierać, ale nikt sobie głowy nie zawracał formalnymi procedurami w celu ich zmiany.
                    • kora3 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 30.08.16, 10:06
                      Jedno z tych imion nosił mój śp. tato. Czyli jednak dobrze zapamiętałam, a dziadkowie mówili prawdę smile
                      • baba67 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 30.08.16, 10:54
                        A pod Warszawą była dowolność Mama nosi imię słowianskie i nie jest ani Stasia ani Kazią.Ciotka ur jesienią 39 tez ma słowianskie i tez inne.
                        • kora3 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 30.08.16, 11:17
                          Hmmm widocznie tam władze niemieckie nie widziały potrzeby ograniczania w tym zakresie okupowanych. W kutnowskiem jak widać i tam skąd pochodzi rodzina mego taty widziały
                  • kadfael Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 30.08.16, 12:32
                    Prawdopodobnie była. Mój wujek, urodzony w czasie wojny, miał w metryce niemiecką formę swojego imienia. Jego mama twierdziła zawsze, że nikt ją o zdanie nie pytał - tak wpisał niemiecki urzędnik. I nie była to GG
                    • kora3 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 30.08.16, 12:42
                      A mój Tato miał polskie imię - jednio z wymienionych przez Arieltę tutaj, pisane z użyciem polskiej ortografii. I właśnie dziadkowie wspominali, ze wybór był niewielki. Zastanawia mnie wszelako, co było, jeśli na tamtym terenie w nieodległym czasie rodziło się więcej dzieci tej samej płci. No bo tak: załóżmy są bliźniaki Stanisław i Kazimierz, potem za rok synek - dostaje to trzecie imię do wyboru, a jeśli pojawił się 4 syn? No i co się działo, jeśli rodzice mieli już np. wcześniejsze dzieci o tych imionach?
                      • baba67 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 30.08.16, 14:15
                        Zawsze mogli nazwac imieniem międzynarodowym. Henryk, Zygmunt -te imiona były modne w Polsce tuz po wojnie, zatem były popularne i wcześniej.
                        • kora3 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 30.08.16, 14:51
                          No nie Babo właśnie ...Jak wspomniała Arielta Niemcy na tamtych terenach pozostawiali rodzicom do wyboru tylko te imiona: Kazimierz/a, Stanisław/a + jakieś jeszcze jedno. O tym jeszcze jednym to nie wie jakie było, ale tak właśnie przedstawiali dziadkowie - ze TYLKO te. U mojego taty było tak, że miał przyrodniego brata urodzonego przed wojna noszącego już jedno z tych imion, więc wybór innego przez dziadków był oczywisty. Ale zastanawia mnie co byłoby w przypadku, gdyby np. miał już braci o wszystkich tych dopuszczalnych imionach.
                          • arielta Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 31.08.16, 00:59
                            Też mnie zastanawiało, co robiono w przypadku, gdy lista dopuszczalnych imion się wyczerpała, bo w rodzinie pojawiała się np. czwarta córka. Podejrzewam, że wówczas korzystano z dodatkowej listy akceptowalnych imion. Na marginiesie, mama w czasie wojny zyskała rodzeństwo - Stasia i Stasię, a siostra babci urodziła Kazia i Stasię. To idiotyczne i degradujące zarządzenie nie obowiązywało zresztą od samego początku okupacji, wprowadzono je chyba w 1940, albo 1941 roku.
                            Skoro mowa o narzucaniu imion, to babcia mojej koleżanki opowiadała, że przed wojną w jej parafii ksiądz nadawał dzieciom nieślubnym tylko określone imiona, zastrzeżone dla tej kategorii nowych wiernych. Taki stygmat, żeby w okolicy było wiadomo kto jest kto. Nie wydaje mi się, żeby w opisywanej przez założycielkę wątku historii takie historyczne konotacje miały miejsce.
                            • baba67 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 31.08.16, 07:50
                              Przeciez 3 Rzesza miała trwać 1000 lat jak oni sobie to wyobrażali? Ma szczeście trwała dużo krócej i taki brak imienia dla dziecka nie był częsty.
                              Dla biurokracji jakiejkolwiek nazistowskiej czy innej jednakowe imiona w rodzinie to mina . Moim zdaniem zarządzenie miało wymuszać lapówki.
                              • asia.sthm Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 31.08.16, 08:50
                                baba67 napisała:
                                > Dla biurokracji jakiejkolwiek nazistowskiej czy innej jednakowe imiona w rodzin
                                > ie to mina . Moim zdaniem zarządzenie miało wymuszać lapówki.

                                Na Bali obracaja czterrema imionami i znakomicie im idzie big_grin
                                Ciekawostka taka:
                                Na wyspie używane są tylko cztery imiona. Zwyczajowo, pierwsze dziecko dostaje na imię Wayan, Gede lub Ni Luh, drugie Made lub Kadek. Kiedy urodzi się trzecie dostaje imię Nyoman lub Komang, czwarte zawsze Ketut. Niezależnie od płci. Piąte dziecko to Wayan Balik albo Wayan again (ponownie Wayan). Rodzi to pewne problemy w odróżnianiu Wayanów od Wayanów, także od Wayanów płci przeciwnej. Balijczycy, chcąc rozwiązać ten problem, zaczęli dodawać drugie i trzecie imiona po ojcu. W zależności od płci wymowa imion nieco się różni, akcenty są inaczej rozkładane.

                                Zatem, pierwszy syn pierwszej córki, której ojciec też był pierwszym synem może nazywać się Wayan Wayan Wayan. Bo nie używa się nazwisk. W ogóle.


                                zrodlo: qbk.pl/blog/cztery-imiona-bez-nazwisk/
                                • baba67 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 31.08.16, 10:06
                                  Fajnesmile
                                  • kora3 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 31.08.16, 10:16
                                    W Etiopii na zasadzie nazwiska funkcjonuje imię ojca w niezmienionej formie. Obrazowo na polski: jeśli Jerzemu Etiopczykowi rodzi się syn i zostaje nazwany Jan to nazywa się Jan Jerzy smile
                                • minniemouse Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 01.09.16, 01:49
                                  asia.sthm napisała:
                                  Na Bali obracaja czterrema imionami i znakomicie im idzie big_grin

                                  tak jest faktycznie ale autor nie podal pelnej informacji.
                                  bo oprocz tego Balijczycy maja drugie i nieraz trzecie imie Hindu o zwykle pozytywnym znaczeniu, a oprocz tego imiona maja koncowki genderowe I meskie i Ni zenskie.
                                  oprocz tego dla ulatwienia rozpoznania o ktorego Wayana badz Kadeka chodzi dodaja przydomki objasniajace osobe np Tlusty Wayan albo Wierny Kadek,
                                  A od dodatkowych Hindu imion tworza skroty, np Widiarta moze byc wolany Widi albo Nuriasih - Nuri.
                                  I jeszcze oprocz tego, na Bali imiona Hindu nadaje sie w/g kast d ktorych sie nalezy. I tak jest kasta arystokratyczna, kasta rycerzy i krolow, religijna, Brahmana - dla kobiet. sa nazwy okreslajace ze np kobieta wzenila sie w kaste wyzsza - Jero.
                                  tworza sie wiec nazwy coraz dokladniejsze, i dluzsze.

                                  tak ze w sumie tych 'imion' razem z przydomkami powstaje wiecej niz tylko te 4 na krzyz,
                                  ale i tak to jest niezwykle prosto skomplikowane smile

                                  link po ang:
                                  Balinese names epxlained


                                  Minnie
                                  • asia.sthm Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 01.09.16, 09:36
                                    To tez jak widac, swietnie sobie daja rade.

                                    > tak jest faktycznie ale autor nie podal pelnej informacji.

                                    Pelna informacja wymaga rozprawki naukowej na kilkadziesiat stron.
                                    Jedno jest pewne - kazdy przybysz turysta zaczyna sie dziwic juz po paru dniach - cos mu nie klapuje. Balijczycy przedstawiaja sie przybyszom jednym imieniem i w momencie kiedy zarowno kelner jak i kelnerka ma na imie Made, to dzieci zaczynaja bez zazenowania zadawac im pytania, a dorosli przy okazji korzystaja z wiedzy. Balijczycy z rozbawieniem lubia te zawilosci tlumaczyc - taka atrakcja dla turystow smile
                                    Bylam na Bali w czasach, kiedy nie mialo sie internetu w telefonie, nie bylo mozliwe szybko samemu pyk pyk sprawdzic co jest grane.
                                    Fascynujace miejsce, kultura, ludzie!
                                    Wielka milosc od pierwszego wejrzenia.
                                    • minniemouse Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 01.09.16, 23:21
                                      na zdjeciach wyglada to egzotycznie pieknie i slonecznie.
                                      a zwlaszcza kobiety sa piekne, nawet stare smile

                                      M.
                                      • asia.sthm Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 02.09.16, 09:31
                                        Pelna zgoda.
                                        To tez od poczatku zaskakuje przybysza: wszystkie twarze sa pogodne, promieniejace jakims wewnetrznym blaskiem. Tak jakby wszyscy tam byli pogodzeni z zyciem, smiercia, natura - zyja w pelnej harmonii z soba i otoczeniem. Wplyw na to ma z cala pewnoscia ich religia - buduje, a nie rujnuje, mowiac krotko.
                                        I co dziwne Balijcztcy sie glosno nie smieja - glosny smiech jest objawem zdenerwowania, nie radosci. Ale oni sie nie denerwuja - widzialam raz. Dzieci nigdy nie placza - ani razu nie widzialam ani nie slyszalam.
                                        • minniemouse Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 03.09.16, 01:27
                                          jak bede miala kase to sie tam przeprowadze. no i schudne smile

                                          Minnie
                                        • heniek.8 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 03.09.16, 10:27
                                          na pewno tak jest : dorośli się nigdy nie denerwują, dzieci nigdy nie płaczą

                                          przypomniał mi się odcinek pingwinów z Madagaskaru w którym szefowa zoo zastąpiła brudne żywe zwierzaki ich kopiami -cyborgami

                                          ale że na Bali to robią z ludźmi?
                                          • asia.sthm Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 03.09.16, 17:43
                                            Wiem, to trudne do uwierzenia. Pojedz i sam sie przekonaj.
                                            Znalazlam ci nawet dobra oferte.
                                            www.fly4free.pl/tanie-czarterowe-loty-na-bali-z-warszawy-za-1599-pln/
                                            Podziekujesz po powrocie big_grin
                                            • minniemouse Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 03.09.16, 22:00
                                              Dzieki Asiu, doceniam bardzo czas jaki mi poswiecilas,
                                              ale ja to bym musiala leciec z Vancouver smile
                                              niemniej widze ze z PL rzeczywscie oferty sa swietne, u nas drozej
                                              najtaniej dzisiaj pobyt od 9 Oct- 8 Nov przelot za C$1,052.13
                                              i tak niezle smile

                                              no ale i tak musze poczekac do przyszlego roku bo kasy nie mam sad

                                              M.
                                              • minniemouse Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 03.09.16, 22:03
                                                o, oops, odpisalam zanim przeczytalam ze to bylo do Henka : )

                                                a to jedz Henku jedz! popieram ! smile

                                                M
                                            • pavvka Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 04.09.16, 12:40
                                              asia.sthm napisała:

                                              > Wiem, to trudne do uwierzenia. Pojedz i sam sie przekonaj.
                                              > Podziekujesz po powrocie big_grin

                                              A jeśli Heniek spotka tam zdenerwowanego dorosłego albo płaczące dziecko, to zwrócisz koszt podróży? tongue_out
                                              • bene_gesserit Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 04.09.16, 12:55
                                                Pytanie, w jakim stopniu turyści z białego świata mają kontakt z balijską codziennością, czyli tonami śmieci tu i tam na przykład sad
                                                Moja przyjaciółka po powrocie z Bali na pytanie 'i jak było' oznajmiła 'wiesz, wszystkie czterogwiazdkowe hotele na całym świecie są takie same'.
                                                • asia.sthm Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 04.09.16, 14:04
                                                  Jesli twoja przyjaciolka nie wysciubila nosa poza hotel to nie dziwi mnie jej lakonicznosc opowiadania wrazen z wakacji. Jednak i w hotelu jest mozliwosc poobserwowania, a wlasciwie to pierwsze co sie rzuca w oczy to owe pogodne twarze Balijczykow. Juz wlasciwie od lotniska sie to zauwaza tylko czlowiek jeszcze nie wie co widzi, jeszcze nie umie tego sformulowac. Ja o tym rozmawialam z bardzo wieloma ludzi...bo o Bali moge godzinami przy kazdej okazji, i wierz mi, moje obserwacje sie potwierdzily wielokrotnie. To zalezy kto po co tam jedzie i jaka ma potrzebe poznawania swiata - Bali to specjalna wyspa, zupelnie inna niz cala Indonezja lub nawet pobliska wyspa Lombok, na ktorej tez spedzilam wakacje. Zupelnie insza inszosc.
                                                  • minniemouse Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 05.09.16, 02:32
                                                    Tak sobie mysle Asiu ze jak juz tam dojade to moze zapisze sie na kurs surfingu....

                                                    Private instructor

                                                    Minnie big_grin
                                                  • asia.sthm Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 05.09.16, 08:22
                                                    albo nurkowania. big_grin
                                              • asia.sthm Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 04.09.16, 13:09
                                                Dlaczego by nie, ja mam gest i jestem wykwalifikowana gamblerka tongue_out

                                                Ja spotkalam jednego, ktory glosno sie zasmial, krotko cha cha cha i koniec. Sytuacje zrozumialam - glupi turysta glupio "obrazil" ulicznego sprzedawce, ktorzy prawde mowiac potrafia byc upierdliwi, ale sa lepsze sposoby skutecznej odmowy niz naigrywanie sie z nich.
                                                Tak czy siak jeden rozchachany Balijczyk na trzy tygodnie potwierdza regule swoim wyjatkiem.
                                                Rozdartego czy nawet rozplakanego dziecka nie widzialam, nie slyszalam. Jesli juz to bylo to wyraznie dziecko turysty umeczone zwiedzaniem kolejnej swiatyni - w takim malpim gaju, zadne nie plakalo.
                                                Acha i jedynego blondyna prowadzacego samochod widzialam, to byl David Bowie. Rzucil sie w oczy big_grin. Inni naogol wypozyczaja samochod wraz z kierowca w tej samej cenie co bez.
                            • vi_san Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 31.08.16, 08:32
                              Z opowieści "rodzinnych": w czasie wojny u sąsiadów była właśnie taka sytuacja - czwarty syn, "dopuszczalne" imiona zajete... Gdy sasiad poszedl "do urzędu" się dowiedzieć - syna mu od ręki zapisano pod imieniem Heinrich. Niemieckim. I podobno tak właśnie "rozwiązywano problem". Ie Heinrich zresztą po wojnie zmienił imię na Henryk.
                              • baba67 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 31.08.16, 10:05
                                No tak mi sie właśnie wydawało-albo łapówka, albo imię niemieckie.Niewykluczone że wiernopoddancza mówka polączona z prośba o nazwanie córki Helga zamiast Stasią tez by przeszła. Ale nikt przyzwoity tak nie robił.
                                • kora3 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 31.08.16, 10:59
                                  Nie mam przekonania, czy tu łapówka pomoglaby. A to dlatego, że przecież dokumenty były wydawane od ręki, więc władze wyższe niż urzędnik w miescie mogły sobie je sprawdzać. Jak wytłumaczyłby taki urzędnik np. gestapo to, ze dziecku nadano niedopuszczalne imię?
                                  Nieufnośc gestapo mogł taki urzędnik może zaryzykowałby za duuuuzą łapówkę, ale nie sadzę, by przeciętnych rodziców było na takową stać.
                                  • baba67 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 01.09.16, 08:38
                                    Polecam obejrzec Polskie drogi. Jak działaly łapówki-one były do podziału-tu tez panował niemiecki porzadek . Ten serial był robiony w czasach kiedy żyło jeszcze wiele osób pamietających okupacje bardzo dobrze jako dorośli, realia były oddane bardzo dobrze, czepiano się jak pamiętam drobiazgów. Wysokośc łapówki była dzielona na 2, 3 albo w wypadku naprawde poważnych przekrętów, 4 części (wtedy i suma była bardzo duża). Była hierarchia urzędnicza i jedną częśc dostawał urzędnik odpowiedziałny (chyba największą), następną ten nad nim , jeszcze następna jeszcze wyżej za chachmęcenie w papierach.Tk było w GG, na ziemiach przyłaczonych mogło byc trudniej niemniej łapówkartwo w 3 Rzeszy było wszechobecne na każdym szczeblu.
                                    • kora3 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 01.09.16, 09:24
                                      Babo, nie zmierzam polemizować. Natomiast WIEM, ze np. osobę przypadkowo złapaną w łapance i wywieziona na Skaryszewską można było wyciągnąć za pomocą łapówki. Skaryszewska to nie gestapo. Wyciągnąć kogoś z Szucha było niemal niemożliwe - piszę to ze wspomnień moich krewnych, z których 4 było powstańcami warszawskimi.
                                      • baba67 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 01.09.16, 10:50
                                        Z Pawiaka mojego dziadka wyciagnieto, miał jechac na roboty do Niemiec.Sprawa była prosta bo był rolnikiem zatem nawet tak dużo rodzina nie zabuliła.Oczywiście że były sprawy nie do załatwienia.
                                        • kora3 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 01.09.16, 11:03
                                          Wiesz, osoba, która miała jechać tylko na roboty była do wyciagnięcia. Po prostu za niego dano inną i finał. W takich przypadkach liczyła się sztuka, a nie konkretna osoba.
                            • kora3 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 31.08.16, 10:12
                              mój sp. tato urodził się w drugiej połowie 42 roku - czyli znów się chyba zgadza.
                            • quba Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 04.09.16, 10:04
                              a to ty myślisz, że na niemieckiej liście dopuszczonych imion - było ich raptem trzy?
                              He he wink
                              • kora3 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 04.09.16, 10:23
                                Było więcej jak doczytałam dla miejsca gdzie urodził się mój tato (niem. Kraj Warty), ALE preferowane było raptem jedno!!! Dwa inne ewentualnie dopuszczalne, a reszta ok, ale na drugie. A i były jeszcze inne typu Chleb, albo Pakowsław - nie znam nikogo o takich imionach smile
                              • vi_san Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 05.09.16, 07:20
                                Imion, oczywiście, było więcej, ba, można było nadac niemal każde! Tyle, że w wersji niemieckojęzycznej. I tak np. moja teściowa, urodzona w Bydgoszczy w rdzennie polskiej rodzinie, w domu zwana w domu Marylką - w aktach zapisana była jako Marie Dorothea. A jej siostra, w domu Koteczka - Constanze Edith. I, wyobraź sobie - jestem pewna, że urzędnik WIEDZIAŁ, że w Polsce funkcjonują Maria, Dorota, Konstancja i Edyta. Po prostu przepis był taki, że nadawać wolno tylko wybór trzech imion słowiańskich, rdzennie polskich. Wszystkie pozostałe - wyłącznie w wersji niemieckiej. I ludzie albo nadawali tego Kazia i Stasia w różnych konfiguracjach, albo też decydowali się na zapis w wersji niemieckiej, a i tak mówili jak chcieli. Z tym, że np. w Bydgoszczy za samo mówienie po polsku, u siebie w domu, można było wraz z całą rodziną dostać kulę w łeb.
                                • baba67 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 06.09.16, 06:41
                                  O , i to sie trzyma kupy.Nie było nakazu ze dzieci z polskich rodzin MUSIAŁY byc Kaziami i Stasiami po prostu były to jedyne imiona pisane w polskiej wersji językowej i dlatego ludzie je patriotycznie wybierali.I nie chcieli inaczej bo popularny przed wojna Henryk musiał byc koniecznie Heinrichem a tego rodzice nie chcieli. O tym mnie na studiach historycznych uczono. Totalnie mnie zatem zadziwiła wieść o OBOWIĄZKOWYCH 2 imionach do wyboru.
                                  • vi_san Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 06.09.16, 08:15
                                    Wiesz, Babo, może gdzieś jakiś urzędnik BYŁ nadgorliwy i Polakom godzil się nadawać WYŁĄCZNIE te imiona z "polskiej listy". Żeby tym bardziej wyróżnić dzieci "podludzi" od dzieci "panów". I NIC rodzice na to nie mogli, bo działo się to za milczącą aprobatą władzy okupacyjnej. Przytoczyłam dwa przypadki - w rodzinie sąsiadów moich dziadków czwarty syn został przez urzędnika wpisany jako Heinrich. Nikt sąsiada nie pytał nawet czy nie wolałby Hans, Heinz czy Friedrich. Ot, urzędnik postanowił i zadecydował... No i moja teściówka - wg. aktu urodzenia: Marie Dorothea.
                                    • baba67 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 06.09.16, 09:05
                                      No możliwe niemniej nie było takiego prawa które narzucałoby tylko 2 imiona.
                                      • vi_san Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 06.09.16, 09:12
                                        Babo, prawa jakości takiego nie było. Prawo ograniczała listę imion polskich dozwolonych do trzech czy czterech. Ale, jak już pisałam - jakie możliwości miał np. Polak w niemieckiej Bydgoszczy kiedy urzędnik powiedział "Nie"? Albo kiedy np.sam wybrał imię dla dziecka i wpisał wg swojego widzimisię?
                                        • kora3 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 06.09.16, 11:54
                                          Nie no Vi to nie tak było z tego co doczytałam w stosownym rozporządzeniu. Dla Kraju Warty np. było wymogiem, by polskie dziecko nosiło imię Kazimierz/Kazimiera. Jak zrozumiałam o ile nie na pierwsze imię, to na drugie. Natomiast lista imion dla polskich dzieci była obszerna, tylko, że np. zawierała takie imiona jak Pakosław, Chleb, czy Wodzibój - jak ktoś miał do wyboru nazwac dziecko Chleb, czy Stasiek, to pewnikiem wołałby Staśka
                                          • vi_san Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 06.09.16, 16:34
                                            Korciu, myślę (bo czasów nie pamiętam) że jak i wszędzie - różnie bywało. W zależności od chociażby czy miasto czy wieś, od urzędnika (bo, owszem, byli tez niemieccy urzędnicy przyzwoici), od regionu...
                                            Wspominałam o mojej teściowej, urodzonej w Bydgoszczy (a właściwie w akcie urodzenia ma wpisane Bromberg) - dzieci z polskiej rodziny otrzymały imiona w wersji niemieckiej - bo tak. Ba, pomimo, że w niemieckim jest imie Maria, z pisownia identyczną jak w polskim - urzędnik wpisał stricte niemiecką wersję - Marie. Bo tak.
                                            Identycznie w przypadku syna sąsiadów moich dziadków - urzędnik zdecydował i wpisał "Heinrich" nie interesując się nawet czy ojciec nie wolałby innego niemieckiego imienia.
                                            A Polacy nie mieli najmniejszych szans na zmianę decyzji urzędnika...
                                            • kora3 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 06.09.16, 22:26
                                              Vi - w poście do baby masz link do rozporządzenia ww. sprawie ...Dot. Kraju Warty
                                              • vi_san Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 06.09.16, 22:49
                                                Kraj Warty od Bydgoszczy kawałek... Ustawa mogła obowiązywać inna. Weź też pod uwagę, że Bydgoszcz jeszcze przed wojną była mocno "zniemczona", więc i podejście do Polaków ze strony urzędników mogło być inne. Moi dziadkowie mieszkali na Pomorzu i tam tez miała miejsce sytuacja z synem sąsiadów. Też do Kraju Warty spory kawał... Tak jak napisałam wcześniej: sądzę, że wiele zależało od regionu [inne przepisy w Kraju Warty, inne w GG itd], od lokalizacji [w dużym mieście przynajmniej teoretycznie łatwiej byłoby znaleźć kogoś, kto przymknąłby oko], od osoby urzędnika [bo byli tacy, którzy mieli wszystko w nosie, a byli i tacy, co donosy na najbliższą rodzinę pisali]...
                                      • kora3 Babo - prawo było 06.09.16, 10:15
                                        Imię miało Polaka/Polkę po prostu z punktu identyfikować, tak samo Żyda, czy Niemca.
                                        tu masz to fajnie opisane: www.dws.org.pl/viewtopic.php?f=20&t=124686&start=25
                                  • kora3 Re: twardy tytus i obrzydliwe sprawy 06.09.16, 10:09
                                    Nie Babo ..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka