W sobotę byliśmy u znajomych i zdarzyła się sytuacja, która zaraz przywiodła mi na myśl nasze heh forum. Otóż podczas spotkania piesek gospodarzy zasygnalizował, że chce wyjść.
Sytuacja prawie jak z wątku Minnie o konwersacji - prawie robi tu różnicę, bo gospodarzy było dwoje i pan domu wyszedł z psem a pani domu została z nami, czyli nie było dylematu co by tu w tej sytuacji z gośćmi zrobić
W tamtym wątku Minnie wszelako ktoś uważał, ze w zaistniałej sytuacji gospodyni wypadało zaproponować paniom gosciom, by wyszły z nią na spacer z psem. Kiedy wspomniałam, że niekoniecznie taka propozycja byłaby ok, bo raz - wyglądałoby na to, ze nie chce zostawiać pań u siebie w domu samych, a dwa - co również niebagatelne, spacer z psem to nie zawsze przyjemność, a czasem zwyczajnie konieczny, acz niezbyt miły obowiązek np. przy złej pogodzie, "dowiedziałam się", ze się nie znam, mimo posiadania przez mą rodzinę psów nieprzerwanie od mego najwcześniejszego dzieciństwa
Nam nikt spaceru z psem nie proponował, ale po powrocie pana domu odeń usłyszeliśmy ze pogoda nomen omen pod psem - zimno wieje i zacina śniegiem. No jak to bywa w grudniu. Pan domu wspomniał przy tym, ze posiadanie psa jest cudowne, ale czasem te spacery o swicie i przy na przykład takiej pogodzie dają w kość. Nam tego mówic nie musiał, mieliśmy psy...
Tak czy siak, przypomniało mi sie tamto stwierdzenie, że wypadało - nie baczac na aurę- proponowac tam w wątku minnie spacder paniom gosciom przez gospodynię. A jak Wy uważacie? Wypada gosciowi proponowac by sie z nami przeszed z pieskiem niezależnie od pogody? Moim zdaniem - w ogóle nie wypada - to gośc może takie coś proponowac, gospodarz- nie