Dodaj do ulubionych

Gosci ciag dalszy....

06.08.08, 08:36

Pisalam tu ze spodziewam sie gosci i w zwiazku z tym mam wiele obaw
o rzeczy organizacyjne.
Dzis rozmawialismy przez telefon i nie jest tak zle jak sie
nastawialam. Przede wszystkim nie wymagaja transportu z lotniska,
sami dojada. Po drugie pytali co sobie zyczymy z PL. Po trzeba
pytali przez telefon jak sie rozliczymy, za nocleg itp. Powiedzialam
ze pogadamy na miejscu.

Zdziwilam sie lekko no i milo. Milo ze pomysleli.
Dodam ze ja za nocleg od nich nie chce nic, tak samo za wode, pranie
itp. To chyba jasne.


Ale skoro juz sie zapytali to mam zamiar im powiedziec jak juz sie
zapytaja na miejscu - ze na nasze towarzystwo moga liczyc tylko
wieczorem, ze nie mamy czasu dla nich gotowac, bo pracujemy, ze beda
musieli sie czuc jak u siebie na zasadzie - nie czekaj na herbatke
tylko zrob sobie sama bez pytania. itp.
Ale mam pytanie co do kwestii finansowych za jedzenie. Beda dosc
dlugo bo 14 dni. My ze mezem jemy malo i malo wydajemy na jedzenie.
Uwazam ze mogliby sie z nami zrzucac,albo na zmiane robic zakupy (
ja bym tak robila ). Zrobie kolacje powitalna ale uwazam ze potem
nie powinnam ich zywic na swoj koszt przed 14 dni. Dodam ze lubia
sobie dobrze pojesc.

No i?
Jak im to powiedziec? Zwyczajnie, prostu z mostu?Ze za nic sie nie
chce rozliczac, ale byloby fajnie gdybyscie,,,,,
czy jak?


w sumie do tej pory zachowuja sie fajnie wiec i ja nie chce ich do
siebie zrazac przez moje schizy.

aha przywioza mi moja ukochana Zubrowke. Za to mam zamiar oddac im
kase.
Czy to ok?

Obserwuj wątek
    • nm.buba011 Re: Gosci ciag dalszy.... 06.08.08, 10:11
      > pytali przez telefon jak sie rozliczymy, za nocleg itp.

      - na to pytanie, odpowiedź powinien sformuować... inicjator
      projektu, a nie odwrotnie(pułapka).

      > ... i nie jest tak zle jak sie nastawialam.

      - to się, dopiero... okaże.
    • pavvka Re: Gosci ciag dalszy.... 06.08.08, 11:22
      _lipcowa1 napisała:

      > przywioza mi moja ukochana Zubrowke. Za to mam zamiar oddac im
      > kase.
      > Czy to ok?

      IMO jeśli to jedna butelka, raczej należy ją potraktować jako
      normalny prezent od gości dla gospodarzy i nie oddawać pieniędzy,
      nawet jeśli konkretnie o nią prosiłaś (można założyć, że gdyby nie
      zapytali co Ci mają przywieźć, to i tak przywieźliby coś wybranego
      przez siebie o porównywalnej wartości). Natomiast jeżeli poprosiłaś
      ich o przywiezienie skrzynki żubrówki jako zapasu na pół roku, to
      już wykracza poza tradycyjny prezent powitalny i pieniądze powinnaś
      zwrócić.
    • romek501 Re: Gosci ciag dalszy.... 06.08.08, 15:36
      Lipcowa, moja rada jest taka. Nie myśl juz o tych gościach, zostaw
      wszystko do ustalenia na miejscu, gdy przyjadą. Sama widzisz (mimo
      obaw), że to normalni ludzie, którzy nie zamierzają na Tobie
      żerować. Jesli zaczniesz teraz wysyłac im ostrzezenia i zbierać
      zobowiazania, to nie tylko będziesz sie do ich przyjazdu denerwować,
      ale także ich usztywnisz, co nie pozostanie bez wpływu na ich pobyt
      (jeśli się w ogole z niego nie wycofają) oraz na wasze późniejsze
      stosunki. Ciesz się na przyjazd gosci, zaplanuj, w jaki sposób
      możesz im poświęcić trochę czasu (tak by nie dezorganizować sobie
      życia), myśl o miłym spędzeniu wspólnych chwil, poznaniu się,
      rozmowach przy żubrówce. Resztę ustalisz, gdy przyjadą.
      Daj spokoj z tą "schizą", z tymi wątpliwościami i obawami. Bądź
      czlowiekiem
      • pirs2 Re: Gosci ciag dalszy.... 06.08.08, 16:21
        Romek, masz rację, podoba mi się twoje podejście do sprawy. Inaczej można
        powiedzieć autorce wątku: "wrzuć na luz" smile
        • baba67 Re: Gosci ciag dalszy.... 06.08.08, 17:04
          Ludzie jednak wygladaja na normalnych. Wszystko ustalicie na miejscu.Na pewno do
          jedzenia powinni sie dokladac,I na pewno wspoluczestniczyc w przygotowywaniu
          posilkow i sprzataniu po nich. A za zubrowke nie musisz zwracac, chyba ze
          zobaczyc ze to jest ekstra prezent na zyczenie, oprocz tego jeszcze cos
          przywiezli to mozesz zaproponowac zwrot.
          • romek501 Re: Gosci ciag dalszy.... 06.08.08, 18:38
            Jeśli ktos cos przywozi w prezencie, to znaczy, że decyduje sie to
            podarować, że chce to podarowac. Duzym nietaktem byloby dawanie (a
            nawet proponowanie mu)za to pieniedzy. Na prezent odpowiada się
            prezentem. W przypadku Lipcowej odpowiedzią na prezent jest
            goszczenie przyjaciół. Można im na pożegnanie podarowac coś od
            siebie.
            Z drugiej strony nietaktem jest przywozenie czegos "w prezencie" i
            oczekiwanie zwrotu kasy.
            Zwrocic pieniądze należy tylko wowczas, gdy zamówilo się coś i z
            gory ustalilo, że się za to zaplaci.
            • baba67 Re: Gosci ciag dalszy.... 07.08.08, 15:55
              No wlasnie o tym pisalam. Jesli pytanie bylo-moze Wam cos z Polski przywiezc i
              ja bym odparla"zubrowke" to ja bym zrozumiala, ze zamiawiam i zwracam.Wszelkie
              dary niewyszczegolniane wreczane na wstepie sa prezentami.
              • pavvka Re: Gosci ciag dalszy.... 07.08.08, 16:46
                A ja bym inaczej zrozumiał. Bo goście mogli nie pytać, tylko kupić
                standardowo butelkę żytniej, ale stwierdzili, że lepiej zapytać żeby
                mieć pewność, że trafią w gusta obdarowanych. I jeżeli ta żubrówka
                jest ZAMIAST prezentu niekonsultowanego, a nie PONAD, to zwracać nie
                należy.
                • baba67 Re: Gosci ciag dalszy.... 07.08.08, 17:26
                  no wlasnie
    • burza4 Re: Gosci ciag dalszy.... 07.08.08, 15:44
      skoro tak się sprawy mają - to i podejście można zastosować bardziej
      luzackie.

      za żubrówkę nie proponowałabym kasy, wydaje mi się normalnym i
      niekosztownym prezentem dla gospodarzy.

      co do reszty - to na kanwie rozmow o planach pobytu rozwinęłabym
      wątek pt "musicie sobie sami czas zorganizować bo my pracujemy",
      dodając mimochodem, że czym chata bogata, ale wy w zasadzie żywicie
      się na mieście (albo płatkami śniadaniowymi) więc jeśli mają na coś
      apetyt, to muszą się sami w stosowne produkty zaopatrzeć.
      • romek501 Re: Gosci ciag dalszy.... 07.08.08, 23:08
        No i oczywiście nie zapomnij mimochodem doać, że czekasz na nich z
        otwartymi ramionami, ale jeśli zamierzają sie kąpać, to niech
        przywiozą mydło, a jeśli słodzą herbatę, niech nie zapomną o cukrze.
        No i oczywiście zaraz po ich przyjeździe sprawdź, czy na pewno mają
        bilety powrotne na ten dzień, który podali, bo może chcą zostać na
        miesiąc. Nie zapomni też pochować cenniejszych przedmiotów do
        szuflady ze skarpetkami, bo licho nie śpi smile
        • drie Re: Gosci ciag dalszy.... 08.08.08, 00:01
          Romek smile

          No w sumie niby racja, bo takie mysli jak cytat:

          "Dodam ze ja za nocleg od nich nie chce nic, tak samo za wode,
          pranie
          itp. To chyba jasne."

          nawet mi przez glowe by nie przeszly. Tak jasne to jest, ze myslec o
          tym nie trzeba. Nie mowiac o pisaniu.

          Lipcowa... ja zawsze doceniam jezdzac w gosci regionalne smakolyki.
          Moze jednak poswiec sie i jedz ze dwa razy chociaz do sklepu i kup
          cos lokalnego. Cos co w PL jest nie do dostania. Sami na to nie
          wpadna nawet jakby chcieli. Nie sprawia Ci przyjemnosci robienie
          innym osobom/ludziom niespodzianek? Ich radosc i wdziecznosc za
          pokazanie skrawka obcej kultury ktora znaja i moga wskazac tylko
          "miejscowi"?

          Reszty nie skomentuje, bo ja z tych co sercem goszcza, bez "postaw
          sie a zastaw sie", ale co mam to dam. Raz sie tylko zawiodlam. Ale
          kolezanka okazala sie po prostu naciagaczka.

          Zaskoczyly mnie oba watki bardzo.
          • baba67 Re: Gosci ciag dalszy.... 08.08.08, 08:53
            To goscie zapytali ile za nocleg i ona sie odo tego ustosunkowala.
            Dziewczyna jest normalna i ma zdrowe podejscie.Sa ludzie ktorzy po prostu nie
            lubia obcych w domu na dluzej.I sa normalni. Naprawde.Do niektorych fakt ten
            niezbity po prostu nie dociera.
            • drie Re: Gosci ciag dalszy.... 08.08.08, 09:10
              >Sa ludzie ktorzy po prostu nie
              > lubia obcych w domu na dluzej.I sa normalni. Naprawde.Do
              niektorych >fakt ten niezbity po prostu nie dociera.

              Sarkazm niepotrzebny tu Babo. Nie dociera do Ciebie, ze ktos nigdy
              sie nie spotkal z takim podejsciem i moze sie na forum "podziwic" i
              po prostu wyrazic swoja opinie?

              Kogo przekonujesz, ze ci ludzie sa "normalni"? Ktos kto wychowal sie
              w calkowicie innym srodowisku "goszczenia" za norme tego nie
              przyjmie. Tak jak Ty nie przyjmiesz otwartego domu zawsze pelnego
              ludzi. Nie wciagaj tu "normalnosci", bo trzeba bedzie zalozyc nowy
              watek by to zjawisko zdefiniowac. smile Jestesmy po prostu inni.


              • pavvka Re: Gosci ciag dalszy.... 08.08.08, 10:05
                drie napisała:

                > Kogo przekonujesz, ze ci ludzie sa "normalni"? Ktos kto wychowal
                sie
                > w calkowicie innym srodowisku "goszczenia" za norme tego nie
                > przyjmie. Tak jak Ty nie przyjmiesz otwartego domu zawsze pelnego
                > ludzi. Nie wciagaj tu "normalnosci", bo trzeba bedzie zalozyc nowy
                > watek by to zjawisko zdefiniowac. smile

                Chodzi o przyjęcie do wiadomości, że to co jest normą dla Ciebie,
                nie jest nią dla wszystkich. Baba nigdzie nie pisała, że ci, którzy
                przyjmują gości miesiącami, są nienormalni, tylko stwierdziła, że
                sama ma inaczej. A w drugą stronę lecą głównie obelgi.
                • drie Re: Gosci ciag dalszy.... 08.08.08, 11:36
                  pavvka napisał:

                  > drie napisała:
                  >
                  > > Kogo przekonujesz, ze ci ludzie sa "normalni"? Ktos kto wychowal
                  > sie
                  > > w calkowicie innym srodowisku "goszczenia" za norme tego nie
                  > > przyjmie. Tak jak Ty nie przyjmiesz otwartego domu zawsze
                  pelnego
                  > > ludzi. Nie wciagaj tu "normalnosci", bo trzeba bedzie zalozyc
                  nowy
                  > > watek by to zjawisko zdefiniowac. smile
                  >
                  > Chodzi o przyjęcie do wiadomości, że to co jest normą dla Ciebie,
                  > nie jest nią dla wszystkich. Baba nigdzie nie pisała, że ci,
                  którzy
                  > przyjmują gości miesiącami, są nienormalni, tylko stwierdziła, że
                  > sama ma inaczej. A w drugą stronę lecą głównie obelgi.

                  Pavvka.. Twoje pierwsze zdanie jest dokladnym powtorzeniem mojego
                  cytatu, wiec nie rozumiem po co akurat na ten temat dyskusja jesli
                  sie zgadzamy.

                  Co do "normlanosci" chyba mnie nie zrozumialas. Baba przekonuje, ze
                  ludzie nie lubiacy gosci sa normalni. Dla mnie sama potrzeba
                  przekonywania do tego jest smieszna, bo nic takiego nie napisalam, a
                  Baba odpowiedziala akurat na moj post. Gdzie i jakie obelgi leca
                  mnie nie interesuje, bo w tej chwili gawedzimy sobie z Baba na moj i
                  jej punkt widzenia. A nie calej reszty swiata czy gosci w watku.
                  Punkty te sa tak rozbiezne, ze napisalam ze nie bede komentowac
                  reszty. Po prostu sie nie zgodzimy. Jestesmy rozne. Nie ma o co bic
                  piany. Ja zobaczylam "goszczenie" z innej strony czytajac te watki i
                  wkleilam swoje 5 slow. Nie bylo moim zamiarem obrazenie ani
                  przekonanie nikogo.

                • romek501 Re: Gosci ciag dalszy.... 08.08.08, 13:34
                  pavvka napisał:

                  A w drugą stronę lecą głównie obelgi.

                  A gdzie te "głównie" obelgi lecą? Złapałeś jakieś?
                  • bene_gesserit Re: Gosci ciag dalszy.... 08.08.08, 19:35
                    pavvka zle sie wyrazil. Obelg nie ma, jest za to nieprzyjemny i
                    niezasluzony sarkazm:
                    tinyurl.com/5wlq3f
                    • romek501 Re: Gosci ciag dalszy.... 08.08.08, 20:02
                      Ja uważam, że jak na współczesne obyczaje (zwłaszcza w internecie)
                      oraz dosyć "oryginalne" problemy i postawę autorki wątku, to
                      dyskusja jest baaardzo grzeczna. No a że sarkazm...? Czy ja wiem -
                      może bardziej ironia. Troche jej jest, ale chyba po to, by nie zejść
                      poniżej pewnego poziomu i by wlaśnie nie robić nikomu przykrości. No
                      bo co powiedzieć na przemyslenia typu, że za wodę i środki
                      czystosci nie będę brać od moich gości pieniędzy...?
                      Kiedyś na jakimś forum prawie 40-letnia kobieta miała problem, czy
                      powinna kupić prezent (chodziło o drobiazg za ok. 50 zł) na okrągłe
                      urodziny facetowi, z którym już kilka miesięcy sie spotyka.
                      Argument: "bo przecież nie wiadomo, czy będę z nim na stałe".
                      Problemy i argumenty Lipcowej są z grubsza na tym poziomie. Myślę,
                      że jest ona tu traktowana "w rękawiczkach" (i dobrze), bo na innym
                      forum nie pozostawionoby na niej suchej nitki.
                      • baba67 Re: Gosci ciag dalszy.... 08.08.08, 20:27
                        Nie rozumiem dlaczego zestawiasz te dwie sprawy.Nie widze w nich niczego
                        wspolnego.Kobieta byla albo skapa, albo nie najlepiej sytuowana(dla niektorych
                        osob 50 zl to jest spora suma).
                        W przypadku lipcowej pytanie brzmialoby-fundujemy 2 tyg wczasy zagraniczne
                        znajomym czy nie.
                        Lipcowa nigdy nie chciala brac od nikogo za nocleg-jej pytania dotyczyly czego
                        innego.Nie czepiajmy sie takiego a nie innego sposobu wyrazania sie w
                        odniesieniu do cudzej wypowiedzi.
                        Jesli ja wyglosilabym zdanie:
                        -No bardzo mi sie Clooney podoba-no oczywiscie nie zdradzilabym meza...-czy na
                        tej podstawie wysnuc nalezy wniosek iz nalogowo zdradzam meza? Jakis absurd.
                      • bene_gesserit Re: Gosci ciag dalszy.... 08.08.08, 20:31
                        Mysle, ze ocenianie skali autorki watkow mija sie z zasadami s.v.
                        Uwazam rowniez, ze sarkazm (imho jednak sarkazm, nie ironia)
                        rowniez byl nieuprawniony. Tymbardziej tutaj.
                        Noi - nie sadze, aby fakt, ze na innych forach chamstwo wyraza sie
                        zupelnie wprost bylo jakimkolwiek usprawiedliwieniem dla tego typu
                        zachowan. Imho wystepujac na forum _s.v._ w roli doradzacza (czyli
                        eksperta) zachowan agresywnych i nieprzyjemnych powinno sie unikac,
                        a nie tlumaczyc, ze 'gdzie indziej gorzej jest'. Tak mi sie wydaje,
                        chociaz ekspertka od zasad nie jestem.
                        • baba67 Tez jestem tego zdania nt 08.08.08, 20:36

                        • romek501 Re: Gosci ciag dalszy.... 08.08.08, 23:01
                          bene_gesserit napisała:

                          Noi - nie sadze, aby fakt, ze na innych forach chamstwo wyraza sie
                          > zupelnie wprost bylo jakimkolwiek usprawiedliwieniem dla tego typu
                          > zachowan. Imho wystepujac na forum _s.v._ w roli doradzacza (czyli
                          > eksperta) zachowan agresywnych i nieprzyjemnych powinno sie
                          unikac, a nie tlumaczyc, ze 'gdzie indziej gorzej jest'. Tak mi sie
                          wydaje, chociaz ekspertka od zasad nie jestem.

                          Ale gdzie widzisz te zachowania agresywne? I ja niczego nie
                          usprawiedliwiam (bo nie ma czego, nic zlego się nie dzieje), wręcz
                          przeciwnie - przeciwstawiam to forum, innym, agresywnym.
                          Prosze może wskazać mi tę agresję tutaj.
                          A jeśli chodzi o sarkazm, o uwagi ad personam, to w niektórych
                          wypowiedziach broniących postawy Lipcowej było tego chyba wiecej
                          (mówię o obu wątkach). Przeczytaj to jeszcze raz.
                          No i proszę pamietać, że nie zawsze jest tak, że wszystcy mają
                          jednakową opinie na jakiś temat. Przedstawiając swoją opinię siłą
                          rzeczy podaje sie argumenty przeciwko opiniom innym. Oceniając
                          negatywnie czyjeś zachowanie, trudno nie poslugiwac sie uwagami
                          krytycznymi. Poza tym jeśli ktoś opisuje na forum jakąś sytuacje i
                          prosi o opinię, to przecież daje niejako przyzwolenie także na
                          opinie krytyczne. Ja nie podsłuchalem Lipcowej, jak rozmawia
                          prywatnie z koleżanką i nie wtrącam się do czyjejś prywatnej
                          rozmowy. To Lipcowa wystapiła publicznie i poprosila o opinie.
                          Uważam, że otrzymała sporo odpowiedzi, z różnych punktów widzenia,
                          które może przemyśleć i wykorzystać (oczywiście te, które będzie
                          chciała).
                          To tyle z mojej strony w tym wątku.
                          • bene_gesserit Re: Gosci ciag dalszy.... 08.08.08, 23:39

                            Sarkazm jest agresywny. Zlinkowany powyzej. Sarkazm nie jest
                            argumentem smile, jest antyargumentem, bo jest _atakiem_na_osobe_
                            interlouktora, a nie na to, co pisze.
                            Autorka watku wykazala sie duza cierpliwoscia i taktem, starajac
                            sie wyjasniac swoja postawe i nie reagowac na zaczepki tego typu. I
                            nie chodzi o 'inne zdanie', czyli tresc niektorych wypowiedzi, ale
                            ich forme, ktora imo nic wspolnego z s.v. nie miala - przeciwnie
                            raczej.
              • baba67 Re: Gosci ciag dalszy.... 08.08.08, 15:02
                No oczywiscie ze ten kto lubi gosci tez jest normalny, tyle ze nieco inny.Ciebie
                dziwi, mnie nie dziwi.W sytuacji lipcowej nastapilo zderzenie dwoch wyobrazen o
                gosciach w domu.
        • baba67 Re: Gosci ciag dalszy.... 08.08.08, 08:48
          Chetnie do Ciebie przyjade-jestes gospodarzem idealnym. Na miesiac, OK?
          Oczywiscie wszystko fundujesz, bo jakzeby inaczej ?
          Mam nadzieje ze mieszkasz gdzies w ladnym miejscu, podaj adres PLiiiiz. Za
          zaoszczedzona kasulke zrobie se wypad do Paryza we wrzesniu.
          • romek501 Re: Gosci ciag dalszy.... 08.08.08, 10:56
            Babo, dlaczego naditerpretujesz? Przecież nikt tutaj nie pisze, że
            gościom trzeba wszystko fundować, obsługiwac ich od rana do wieczora
            itp. Nikt tego ani w tym ani w poprzednim wątku nie napisał. A ty,
            co jakiś czas powtarzasz coś w takim stylu jak powyzej. Alternatywa
            nie jest taka: goście za wszystko płacą, sami się "obsługują" i sami
            się sobą zajmują - z jednehj strony, oraz gospodarze od rana do nocy
            skaczą koło gości i płacą za wszystko - z drugiej strony. Goście to
            wspolne spędzanie czasu, wzajemna chęć zrobienia sobie przyjemności,
            sprawdzenie sie w roli dobrego gospodarza itp. Goście to przyjemność
            a nie udręka. Chociaż oczywiscie pobyt gosci wiąże się z określonymi
            uciążliwościami i kosztami, ale przecież przyjemności kosztują!
            • baba67 Re: Gosci ciag dalszy.... 08.08.08, 13:10
              Ja zartuje, a nie nadinterpretuje. A zartuje, bo nie wciaz nie rozumiem,
              dlaczego dokuczasz lipcowej i to zlosliwie.
              Ja naprawde nie rozumiem.
              Dziewczyna nie przepada za obcymi osobami w domu, zapewne tak zostala wychowana
              i tak czuje.Nie ma doswiadczenia w przyjmowaniu gosci -nikt jej tego nie
              nauczyl.Szuka tu jakichs wskazowek.
              A tu huzia na jozia-a ze egoistka, wyrachowana, paranoiczna, ladne forum savoir
              vivre. Dla mnie jej upodobania, pytania i obawy sa najzupelniej normalne.Twoje
              docinki dziwne.
              • romek501 Re: Gosci ciag dalszy.... 08.08.08, 13:33
                akurat w tym poście nie dokuczałem Lipcowej, lecz nieco
                ironicznie "polemizowałem" z niejaką Burzą. I w ogóle nie dokuczam
                Lipcowej. Mam inne zdanie, które wyrażam. To nie jest dokuczanie.
                • burza4 Re: Gosci ciag dalszy.... 08.08.08, 16:12
                  Romek, ja najzwyczajniej uważam, że większość problemów
                  międzyludzkich bierze się z niedomówień.

                  Lipcowa nie ma zamiaru gotować przez dwa tygodnie, nie robi tego na
                  co dzień i poza powitalną kolacją nie zamierza postawić na głowie
                  całego swojego życia, tylko dlatego, że ktoś przeciąga wizytę. W tej
                  sytuacji, mając jeszcze na uwadze sygnał od gości, że nie chcą być
                  uciążliwi - jak najbardziej na miejscu jest konkretna rozmowa jak ma
                  wyglądać ich pobyt.

                  choćby po to, żeby uniknąć niespodzianek i głupich sytuacji. Na
                  przykład takich, że gospodarze mają inne gusta kulinarne i inne
                  zwyczaje. Nie wszyscy jadają w domu, nie wszyscy jadają o tej samej
                  porze, nie wszyscy jadają to samo. Dla przykładu - na wyjeździe
                  jadaliśmy na mieście - po pierwsze dlatego, że jadam o innych porach
                  niż gospodarze, po drugie - nie chciałam robić problemu. Natomiast
                  gospodyni czuła się w obowiązku przygotować kolację, z którą czekali
                  na nas, aż wrócimy. My jedliśmy o 16-tej, oni nie jedli nic od
                  rana... Naturalnie wspominaliśmy, że zajmiemy się sobą sami, ale
                  poczucie gościnności kazało się integrować.

                  Jeśli się kogoś obarcza swoją osobą, to zdrowym odruchem jest
                  zminimalizować uciążliwość, którą ta wizyta niesie; nie oczekuję od
                  gospodarzy, że będą pamiętać, że słodzę, nie jadam konserwowej
                  wędliny i nie cierpię masmixów, a mój mąż do szczęścia potrzebuje
                  białego serka i miodu. Gospodarze proponują to co mają, oczywiste
                  jest, że moje żywieniowe fanaberie będę spełniać we własnym
                  zakresie. To samo w drugą stronę - jeśli mam gości, to mam w lodówce
                  to, co zazwyczaj sami jadamy, jeśli oni mają inne upodobania - nie
                  jest dla mnie niczym dziwnym, jeśli sobie pójdą i kupią coś, z czego
                  sami będą korzystać.

    • lena36 Re: Gosci ciag dalszy.... 09.08.08, 14:55
      Wiecie jakos zachcialo mi się wtrącić po tym co tu przeczytałam. Może nie wniosę
      nic nowego do dyskusji ale fakt jest faktem: goście są różni. JA sama jeśli są
      to osoby które lubię (a tylko te staram się zapraszać) to cieszę się gdy mogę z
      nimi spędzić czas u mnie w domu. Ale są różne typy i np. mam przyjaciółke która
      kompletnie nie sprawia kłopotu wręcz czujemy się jakby była u nas domownikiem,
      nie trzeba się nią przesadnie zajmować, oczywiście staram się żeby miała
      wszystko co potrzebuje i tyle ile moge poświęcam jej czasu - i ją mogłabym
      gościć nawet miesiąc, mam natomiast inną, która aczkolwiek miła i fajna ale
      męcząca tak okropnie że po dwóch dniach człowiek ma dosyć. Postawa
      "roszczeniowa" - rozumiecie.Bez przerwy trzeba się nią zajmować, wszędzie z nią
      chodzić, nawet jeśli człowiek zmęczony wraca z pracy i pada na pysk. I tu po
      prostu trzeba byc asertywnym jeśli nie chcemy sie męczyć.
      Dlatego nie dziwię się Lipcowej że tak sie niepokoi (notabene chyba nie znasz
      tych ludzi zbyt dobrze?) aczkolwiek myślę, troszkę wyluzuj bo inaczej się
      zamęczysz. Pewne sprawy same sie ułożą w trakciesmile))I napisz wrażenia jak już
      będzie po wizyciesmile))
    • d.o.s.i.a Re: Gosci ciag dalszy.... 18.08.08, 17:02
      To Ty Lipcowa masz gosci, czy obcych ludzi, ktorzy przyjezdzaja na
      kwatere?

      Nie wyobrazam sobie, zebym sie miala z goscmi rozliczac. Przez mysl
      by mi nie przeszlo, ze jestem wspanialomyslna bo nie policze ich za
      wode, czy pranie. Na pytanie telefoniczne "jak sie rozliczymy" nigdy
      w zyciu nie powiedzialabym, ze "pogadamy na miejscu". Goscie zadali
      grzeczne pytanie, zasady dobrego wychowania nakazuja w tym momencie
      zaprotestowac i powiedziec, ze absolutnie o zadnym rozliczaniu mowy
      byc nie moze, ze sa goscmi i ewentualnie zrewanzuja sie jakas
      Zubroweczka przywieziona z Polski. No dla mnie to jest normalne.

      Gdybym sie miala rozliczac z goscmi to bym ich po prostu do siebie
      nie zaprosila tylko polecila hotel (zdarzylo mi sie owszem)...

      Co do zabawiania. Zdarzylo mi sie juz kilkakrotnie miec gosci i od
      razu uprzedzalam, ze pracuje i ze beda sie musieli troche zajac
      soba, co zawsze spotykalo sie ze zrozumieniem. Goscie tez
      niekoniecznie chca ogladac nasza twarz 24/7
      Z jedzeniem nigdy nie bylo problemu. Ja dbalam, zeby lodowka byla w
      miare pelna, a znajomi kupowali wino, inne rzeczy, na ktore mieli
      ochote, zapraszali na kolacje, albo sami gotowali.

      Wydaje mi sie, ze sztucznie rozdmuchujesz problem. Bo bedziesz
      musiala troche wiecej kupic jedzenia? Az tak zbiedniejesz?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka