Dodaj do ulubionych

No to ciach!

08.01.10, 12:37
Jako że Melka stała się kobietą to dzisiaj mamy umówiona sterylkę... Boję się
i denerwuję, chociaż wiem, że jest to konieczne. Pierwsza rujka to był horror
i dla Maleńkiej i dla Kici i dla mnie, więc to jedyne sensowne wyjście.
Obserwuj wątek
    • gosiownik Re: No to ciach! 08.01.10, 13:11
      Bedzie dobrze, nie martw sie! Daj znac, jak poszlo.
    • pasqoodnikowo Re: No to ciach! 08.01.10, 14:14
      Moja Melka ciągle przed - i rujka i ciachaniem, ale jej mamuśka tez
      podobno nieznosna. Uswiadomisz mnie na czym polegal horror i ile
      trwal? Czy lepiej, zebym nie wiedziala wink
      • wladziac Re: No to ciach! 08.01.10, 14:19
        forumowe kciuki zawsze pomagają,no to trzymam
        • barba50 Re: No to ciach! 08.01.10, 14:22
          I ja https://cosgan.de/images/midi/froehlich/a040.gif
          • pasqoodnikowo Re: No to ciach! 08.01.10, 14:25
            Kciuki oczywiście też trzymam!!!
            • alhana82 Re: No to ciach! 08.01.10, 16:34
              kciuki mocno zacisniete.
              Jedyna sterylke przezylismy na kotce w miesiac po tym jak urodzila, ale
              przeszlo bez problemowo
              • br0mba Re: No to ciach! 08.01.10, 16:52
                wiem ze to strach o ukochane malenstwo, ale bedzie wszystko dobrze, tu na forum
                juz duzo bylo ciachow i rzadko kiedy byly komplikacje
                daj znac jak kicia i Ty smile
                • salimis Re: No to ciach! 08.01.10, 17:21
                  Melki to dzielne dziewuchy są wink ,wiem co mówię bo sama mam Melkę która na wiosnę była sterylizowana.Dzisiaj już o tym nie pamięta.
                  Będzie dobrze https://img502.imageshack.us/img502/4763/kciuki.gif
    • miriam_73 Re: No to ciach! 08.01.10, 21:28
      Odstawiłam ją na 18 do lecznicy, odebrałam o 20. Jest słabiutka i rozchwiana,
      ale co chwila mi próbuje wstawać i łazić mimo że się jej łapiny trzęsą. Przed
      chwilą zrobiła siusiu pod siebie, nie zauważyłam tego, trochę kaftanik jest
      mokry przy pupie. Muszę jej pilnować, bo już się chce wlec do kuchni do michy...
      A wolno jej dopiero ok 22. Bidula jest głodna, bo od rana na głodniaka sad Czeka
      mnie ciężka nocka. Kicia przyszła, obwąchała, chlasnęła Melkę językiem po uchu i
      poszła.
      Do jakiego stopnia powinnam jej ograniczyć mobilność, żeby sobie w tych
      piewszych dniach nie zrobiła krzywdy?
      • barba50 Re: No to ciach! 08.01.10, 21:41
        Fajnie, że już po smile Po pierwsze ważne, żeby teraz się nie wychłodziła. Po narkozie to istotne. Jeśli nie chce leżeć i nie można jej przykryć weź ją do ciepłego pomieszczenia.
        Generalnie trzeba pilnować, żeby nie skakała, no żeby nie była za bardzo aktywna. Ale piszesz, że ma kaftanik - to już ograniczy jej chęć poruszania się. No i po wrześniowej sterylce Jóźki i jej siostry i ich wariactwach przez całą noc twierdzę, że koty są bardzo wytrzymałe i nic złego same z siebie sobie nie zrobią. Gorzej było ze mną - nie osiwiałam jedynie dlatego, że już jestem siwa suspicious
        Aaa - jak cięłam moją burą parkę to w dwie godziny po powrocie do domu miałam oba koty na piętrze (pokonały samodzielnie schody) i ułożyły się na dwóch monitorach, w dwóch różnych pokojach. Obyło się też bez komplikacji big_grin

        No, ale ostrożność trzeba zachować!
        • echtom Re: No to ciach! 08.01.10, 21:53
          No wiem, koty różnie reagują. Kamcia zniosła zabieg i narkozę doskonale, Pufcia długo nie mogła dojść do siebie, a ja z braku doświadczenia pozwoliłam jej łazić półprzytomnej po całym mieszkaniu.
      • echtom Re: No to ciach! 08.01.10, 21:44
        > Do jakiego stopnia powinnam jej ograniczyć mobilność, żeby sobie w tych piewszych dniach nie zrobiła krzywdy?

        Maksymalnie - przede wszystkim, żeby nie właziła nigdzie wysoko, zanim całkiem nie dojdzie do siebie. To mój osobisty schiz, bo sama omal nie straciłam kotki po sterylce, kiedy spadła z mebla.
        • wladziac Re: No to ciach! 08.01.10, 23:00
          pierwsza noc po zabiegu najgorsza ale musicie wytrwać i już niedługo będzie
          spokój na zawsze,koteczka nie może skakać to jest najważniejsze,reakcja na
          narkozę jest zróżnicowana od długiego spania po reakcję wprost przeciwną czyli
          kociak bywa pobudzony i wtedy dopiero wymaga dokładnego nadzoru,trzymajcie
          się,jeszcze tylko kilka dni i koniec
          • salimis Co u Melki 09.01.10, 10:11
            Pewnie rachu ciachu i po strachu smile
            • br0mba Re: Co u Melki 09.01.10, 10:53
              i jak po nocy?
              Tak jak napisala Barba kaftan spowoduje ze nie bedzie zbyt ruchliwa
              u mojej spowodowal ze nie mogla zrobic kupy ze stresu smile
              pierwsza noc najgorsza, pozniej juz bedzie coraz lepiej
              Funka tez byla bardzo ruchliwa i chciala chodzic i w ogole tak sie zachowywala
              jakby chciala sobei udowodnic ze potrafi a nie potrafila
              byla bardzo wychlodzona, wiec ogrzewalam ja butelka z ciepla wodą bo nawet ogon
              miala lodowaty
              a drugi dzien w zasadzie caly przespała i strasznie chciala tulic sie do Grucha
              a on od niej uciekal bo chyba jej zapach go draznil
              • miriam_73 Re: Co u Melki 09.01.10, 11:50
                Po nocy? Operacja? Jaka operacja??? Kuźwa, lata gadzina po całym mieszkaniu,
                musiałam na tyłku troczki poprzycinać, bo chciała jeszcze w nocy kaftan
                zdejmować. To jest diabeł z piekła rodem a nie kot. Jak wczoraj odtajała, to
                pierwsze co zrobiła to powlokła sie do michy, dzisiaj to samo.
                • wladziac Re: Co u Melki 09.01.10, 12:03
                  nooo i było się denerwować?jeszcze gojenie ranki i spokój na zawsze
                  • wiesia.and.company Re: Co u Melki 09.01.10, 19:45
                    Dzielna dziewczynka! smile smile smile Operację kocią w sumie najgorzej przechodzą
                    ludzie smile
                    • kotapsota Re: Co u Melki 09.01.10, 20:10
                      Misia to sobie od razu przegryzła troczki od kaftanika, potem sobie sama szwy
                      wyjęła. I musiałam jeszcze raz jechać i ją szyli już na żywca....
                      Misio od razu chciał latać po parapetach i po półkach w szafie-akrobata jeden!
                      Jak jeszcze spały, to był jedyny moment, gdy mogłam spokojnie i bez ran
                      szarpanych obciąć pazurkismile
                      Pozdrawiam
                      • ewik1976 Re: Co u Melki 09.01.10, 21:18
                        He, he, mojej pozbycie się kaftanika zajęło parę minut, ale...do spółki z Rudym big_grin Skończyło się zapakowaniem w rękaw.
                        Super że już po krzyku, teraz tylko żeby się pięknie wygoiło.
                        • miriam_73 Re: Co u Melki 10.01.10, 20:13
                          No i kurde rozwaliła kaftan na brzuchu dzisiaj rano, ślicznie równiutko go
                          rozpruła.... Musiałam ganiać w taką pogodę z tą gadziną do veta. A tam trusia,
                          ani mru mru, cichutka i grzeczna... Pocieszające jest to że ranka jest sucha i
                          wygląda na to, że na razie jest wszystko w porządku.
                          • wladziac Re: Co u Melki 10.01.10, 20:34
                            a to łobuźnica jedna,ja nie stosowałam żadnych kaftaników i ranki się pogoiły u
                            wszystkich kocic idealnie,najważniejsze żeby nie lizała ranki,jedynie mój kocur
                            nosił kilka dni kołnierz bo namiętnie wylizywał sobie tyły i to z nim były
                            większe kłopoty,trzymajcie się i czekam na same dobre wieści
                            • bebe.lapin Re: Co u Melki 11.01.10, 10:53
                              Widze, ze moja kocinka w takim razie jest baaardzo grzeczna, obylo sie nez
                              kaftanikow i innych sensacji, problemow z poruszaniem sie tez nie miala zadnych
                              (juz po 2 dniach od operacji chciala uprawiac skoki wzwyz na wszystko).
    • miriam_73 Re: No to ciach! 24.01.10, 13:36
      No więc, wszystko się zakończyło szczęśliwie, kota wygojona, szew wczoraj
      zdjęty, w tej chwili leży pokotem po kolejnym szalonym poranku, a ja w końcu
      muszę wdrapać się na okno i powiesić zasłonę bo ciut nadwyrężona została... wink
      wreszcie można polatać po ścianach i karniszach wink Ufff.
      Dziecko wg pani vet jest w świetniej formie, co bardzo mnie cieszy.
      Ściskamy wszystkie forumowe mruczki.
      • wladziac Re: No to ciach! 24.01.10, 17:48
        cieszę się razem z Wami że jest już dobrze wygojone i koteczka
        swobodna,trzymajcie się szczęśliwie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka