Dodaj do ulubionych

Ułagodzenie agresywnego kota- jak?

21.01.10, 15:03
Moja mama ma kota, MCO. Kotka została zabrana ze swojego domu, gdzie była bita, głodzona, zamykana w klatce, ciągnięta za ogon (widzę to po jej zachowaniu). Ma dopiero 2 lata a juz bardzo duzo przeszła.
Od pazdziernika mieszka u mojej mamy, ma tam duzy dom, spokój.
Trochę się uspokoiła, wyciszyła, nie jest już zwiniętą kulą pełną strachu. Zaakceptowała swój nowy dom, czuje, że jest u siebie. Ale...
Na miejscu strachu pojawiła się agresja. Moja mama jeest jedyną osobą, którą kotka toleruje, której ufa. Jej nie zrobi nic.
Nikomu więcej nie pozwala się do siebie zblizyc. Warczy, fuka, drapie. Wiem, że potrzebuje dużo, bardzo duzo czasu, dostanie go tyle, ile będzie potrzebowała. Wiem, że chyba nigdy nie będzie prawdziwym maine coonem z ich łagodnym charakterem, trudno, najważniejsze, że zyje i jest jej teraz dobrze.

Ale może można jej jakoś pomóc? Może macie swoje sprawdzone sposoby, jak pomóc kotce znowu zaufać?
Ja mam małe dzieci, które często są u dziadków. Córkę kotka toleruje, syna nie, potrafi rzucić się na niego z pazurami bez żadnego powodu. Wtedy odzywa się we mnie matka, której miłość do dziecka jest jednak silniejsza, niż do kota.
Macie może doświadczenie z takimi kotami po przejściach? Może jakieś rady? wskazówki?

a oto ruda:
http://images50.fotosik.pl/251/2f9bd01337fe6248med.jpg


Obserwuj wątek
    • annb Re: Ułagodzenie agresywnego kota- jak? 21.01.10, 15:10
      wiesz, mam MCO ale nie powiem żeby była łagodna.Ma charakterek, oj ma
      Nie gryzie ale koty nieraz od niej dostały z liścia.
      Przyszło mi do głowy abyś napisała tutaj

      www.czarny-kot.pl/
      z prosbą o dobór kropli dla kota.
      Ja kroplami bacha zlikwidowałam agresję u koty, która u mnie
      siedziała w klatce, własnie z powodu strachu przemieszanego z
      agresją, a jak się dorwałą do mojej reki to ....lepiej nie mówic.

      No i czas
      Kota musi poczuc ze jest u siebie.Być może w tamtym domu bił ją
      chłopczyk.I ma niefajne skojarzenia.
      Dla bezpieczeństwa dzieci i kota , kot powinien być odizolowany od
      dzieci na czas ich wizyty.


      NIe zawadziłoby zrobić jej dokładnej doagnostyki-bo może coś ją boli
      i dlatego atakuje??
      • wladziac Re: Ułagodzenie agresywnego kota- jak? 21.01.10, 15:21
        kotka jest wysterylizowana?
        • coronella Re: Ułagodzenie agresywnego kota- jak? 21.01.10, 15:26
          tak, to było pierwsze, co zrobiliśmy
      • coronella Re: Ułagodzenie agresywnego kota- jak? 21.01.10, 15:26
        ona jest pod stała kontrolą vet.
    • olna Re: Ułagodzenie agresywnego kota- jak? 21.01.10, 15:23
      Skoro kotka po sporych przejsciach to chyba najlepiej byloby
      skontaktowac sie z behawiorysta.
      Doraznie mozna sprobowac kocich feromonow Feliway,osobiscie nie
      stosowalam ale wiele osob sobie chwali,ze dziala na kota
      uspokajaco,wycisza,daje poczucie bezpieczenstwa.Powodzenia

      A kot-cudny po prostu
      • coronella Re: Ułagodzenie agresywnego kota- jak? 21.01.10, 15:28
        Feliway- tak, wiem, czytałam, ale mama mieszka w ogromnym, piętrowym domu, musiała by kupić kilka opakowań, a to już są koszty. Rodzice są emerytami.
        • annb Re: Ułagodzenie agresywnego kota- jak? 21.01.10, 15:37
          Czy kotka je mokre?Bo jesli tak to można spróbowac z kroplami bacha.
          (jak już wyżej pisałam)

        • wladziac Re: Ułagodzenie agresywnego kota- jak? 21.01.10, 15:41
          tak,kota jest cudna,dajcie jej czas i spokój,złe wspomnienia pewnie się zatrą w
          pamięci kiedy będzie otoczona miłością,miałam kiedyś taką wścieklicę znajdę
          chyba jakaś mieszanka bo miała półdługi włos,tolerowała tylko mnie,spała z synem
          i jemu pozwalała na wszystko a moich rodziców wprost nienawidziła nie wiadomo za
          co,tak było do końca jej żywota,może być podobnie że tylko wybrane osoby
          dostąpią tego że będzie im ufać
          • p.aulinka Re: Ułagodzenie agresywnego kota- jak? 21.01.10, 16:01
            Ja mam tylko taka rade by niedopuszczac do wzajemnego przebywania w bliskim
            sasiedztwie twojego syna i kotki.
            Widocznie jednak mały robi cos co ja drazni - moze macha rekami zbyt gwałtownie,
            moze za głosno mowi (krzyczy?) jak to male dzieci maja w zwyczaju robic .
            Sama piszesz ze dom jest duzy i pietrowy - wiec nie rozumiem po co doprowadzac
            do konfrontacji kotka-syn skoro przy takim metrażu mozna tego spokojnie uniknac
            . Nie wierze ze kotka specjalnie leci z innego pokoju czy pietra zeby podrapac
            ci dziecko. Raczej sa blisko siebie i wtedy jest agresywna

            Wydaje mi sie ze troche na "siłe" chcesz zaprzyjaznic kotke z synem - co w
            takiej sytuacji nie jest dobrym rozwiazaniem .
            Nie musza sie lubic i nie musza przebywac w swoim towarzystwie .
            • barba50 Re: Ułagodzenie agresywnego kota- jak? 21.01.10, 16:58
              P.aulinko wydaje mi się, że chyba źle zrozumiałaś intencje Coronelli. Mnie się
              wydaje, że autorce wątku chodzi nie o to by kotkę na siłę zaprzyjaźnić z synem,
              a jedynie mieć zaufanie do kotki, że nie zrobi mu krzywdy, nie musieć ich
              izolować, no po prostu normalnie egzystować.
              I też przychylam się do powyższych podpowiedzi - krople Bacha - skontaktować się
              z ryśką z forum miau, po dokładnym opisaniu zachowania kotki zestawi lek złożony
              z konkretnych wyciągów, 4 tyg. temu skończyliśmy kurację u Ksiki, ona z kolei
              strachulec, boidoopkaa, agresywna do innych kotów, bo się po prostu boi, a atak
              jest najlepszą obroną. Jest lepiej. Jest odważniejsza i spokojniejsza. Potrafi
              teraz zaatakować, ale ma to znaczyć: "nie będziesz mnie goniła, bo i ja
              potrafię!". Również feliway w dyfuzorze. Był włączony u mnie w dwóch miejscach
              (też duży dom) - na parterze w kuchni gdzie koty jedzą i często przebywają i na
              piętrze, gdzie z kolei całe dnie spędza moja ślepinka Gałcia na którą zdarzało
              się kotom polować. Na pewno jest spokojniej, pomimo, że koty przebywają
              większość czasu w domu (mróz), nie ma miłości, ale potrafią jakoś zaakceptować
              swoją obecność.
              Dyfuzory mogę wypożyczyć na potrzebny czas, sama je dostałam od forumek z miau,
              a wkłady kupowałam (najtaniej!) na allegro.

              Od tego bym zaczęła. A kota piękna big_grin
              • coronella p.aulinka 21.01.10, 17:29
                jest dokładnie tak, jak napisała barbara, wyciągasz jakieś dziwne wnioski, pojęcia nie mam skąd.
                Nikogo na siłę nie zaprzyjazniam, to, że syn jej nie przypadł do gustu- sama zdążyłam zauwazyć. Nie macha rękami i nic nie wykrzykuje, ma 5 lat, więc jest raczej świadomy tego, co robi.
                I dokładnie- kotka leci z drugiego pokoju tylko po to, by drapnąć syna, sama nie raz to widziałam.
                Syn nie przebywa specjalnie w jej towarzystwie, nie podchodzi, nie prowokuje. A izolować tzn jak? mam zamykac kota na całe 3 dni w jakimś pokoju? i to jej pomoże? Czy syna mam może zamknąć?

                Z kroplami Bacha spróbuję, słyszałam o nich, tylko zapomniałam.
                Kotka jest śliczna, i bardzo wdzięczna, pomimo wszystko. Taka dama-arystokratka. Ta jej agresywność chyba nie wynika z charakteru, tylko z przeżyć, tak to widać. Mogę ją głaskac, drapać, ona leży, mruczy, i nagle- nie wiem- jakis mój gest, może dotknę ją w jakiś czuły punkt- syczy i rzuca się z pazurami. Na pewno nie można dotknąć ogona, była za niego ciągnięta, i jeszcze każdy dotyk "boli" ją psychicznie.
                Niestety nie daje się czesać, a to już problem, ma przepiękne, długie futro.
                • coronella Re: p.aulinka 21.01.10, 17:49
                  dodam jeszcze w kwestii przebywania kota z dziećmi, żeby nie było nieporozumień.
                  Dzieci absolutnie nie ingerują w życie kota, nie zaczepiają go, nie bawią się z nim na siłe. Wiedzą, że ona miała źle i teraz potrzebuje spokoju. Bywają u dziadków bardzo często, ale tak jest i tak będzie. Kotka była trochę zła, to było widać, dzieci to jednak większy ruch, więcej hałasu, i ktoś, kim zajmuje się moja mama. Najczęściej uciekała do kuchni, albo do któregos z pokoi, nikt jej nie gonił. Dom ma 3 piętra i 13 pokoi, jest gdzie się ukryć.
                  Teraz coraz częściej przychodzi do salonu, siada na schodach, ostatnio nawet na fotelach, obok nas. Widać, że jest zainteresowana tym, co się dzieje. Sama zaczęła zaczepiać, córkę prosi o jedzenie, itp. Ale ma momenty agresji, niestety jest tak, że sama, nie prowokowana, podbiega do syna z pazurami. Potrafi drapnąć i mnie i mojego tatę. Prowokuje- siada na środku schodów i syczy gdy sie chce przejść. Syn zaczął się jej bać, a ja się obawiam o niego, kocie pazury to bardzo niebezpieczne narzędzie.

                  Nie piszę tego jako jakoś zarzut w stronę kotki, tylko by wytłumaczyć sytuację z dziećmi. Niestety, jak widze, panuje stereotym, że jak jest dziecko to z pewnością jest prowokowane zwierzę, a wcale tak nie jest.

                  O Feliwayu jeszcze poczytam, gdyby była możliwość wypozyczenia rozpylaczy, to ja b.chętnie, kupię jeśli to zadziała. Boję się tylko sytuacji, że wydam pieniądze a efektu nie będzie.
                • p.aulinka Re: p.aulinka 21.01.10, 18:45
                  coronella - ale nie rzucaj sie tak histerycznie z łaski swojej.
                  opisalas w taki sposob ze ja tak a nie inaczej zrozumialam.
                  bywa. mozna spokojnie i normalnie chyba wytlumaczyc ze nie jest tak jak rozmowca
                  mysli?

                  z drugiej strony - nadal malo wierze w to specjalne przybieganie z drugiego
                  pokoju zeby zaatakowac syna - ale ok niech ci bedzie .
                  tylo czemu wlasnie twojego syna kot nie toleruje? sama piszesz ze z corka jest ok
                  tak wiec - naturalnie nasuwa sie mysl - ze COS (ja nie wiem co smile) sie dzieje
                  takiego ze syn nie jest przez kota akceptowany

                  Ale wiecej nie pisze - mozliwe ze to ja wyciagam blednie wnioski (nie znam ani
                  osob ani kota) a dwa widze ze nie masz ochoty dyskutowac czy pomyslec co moze
                  jest nie tak - tylko sie denerwujesz
                  • coronella Re: p.aulinka 21.01.10, 19:31
                    ona nie toleruje mężczyzn, przez pana domu była bardzo zle traktowana. Może to być powód, ale nie musi, może po prostu on jej nie podpasował, a może dlatego, że jest najmniejszy, i się jej boi.
                    Wierzyć nie musisz. To nie jest przybieganie z drugiego pokoju, bo na dole nie ma pokoi, jest jeden wielki salon. I mniej więcej wyglada to tak, że ona siedzi, syn przechodzi w odległości ok 3-4 metrów, Ruda skacze mu do nogi, drapnie i ucieka do kuchni.
                    nie denerwuję się i nie rzucam się, jestem bardzo spokojna. Rozśmieszyła mnie wizja mojej chęci wywołania miłości między synem a kotem, i to na siłę.
                    Co jest nie tak w sumie wiemy, może by pomogło, gdybym się dowiedziała, co sie działo w jej poprzednim domu, ale tego się nie dowiem.
                    Wyciągnęłaś błędne wnioski.
                  • annb Re: p.aulinka 21.01.10, 19:48
                    p.aulinko ja wiem ze takie zachowanie się zdarza
                    Od osoby która "zeby zjadła na pomaganiu kotów" wiem że miała kiedys
                    kota ktory nienawidził dzieci.I niestety jak przychodziły do niej
                    osoby z dziemi kot dostawal szalu
                    musiał byc izolowany
                    dlatego ze był kiedys tam przez małe ludki katowany
                    nie bity
                    katowany
                    • p.aulinka Re: p.aulinka 22.01.10, 13:36
                      Ok smile- przeciez ja nie znam sytuacji (nikt z nas oprocz autorki watku nie zna
                      tak naprawde )- wiec błedne wnioski sa usprawiedliwone.
                      nie chcialam nikogo urazic/obrazic
                      pozdrawiam
        • yola1976 Re: Ułagodzenie agresywnego kota- jak? 21.01.10, 16:04
          Nic mądrego nie napiszę jak sobie poradzić z agresją, ale kota
          przepiękna.
          • wladziac Re: Ułagodzenie agresywnego kota- jak? 21.01.10, 18:29
            spróbuj może kropelki coś dadzą,wielka szkoda kici ale i synkowi musi być
            przykro że nawet pogłaskać jej nie może,powodzenia i trzymam kciuki za
            unormowanie sytuacji,napisz o rezultatach
            • coronella Re: Ułagodzenie agresywnego kota- jak? 21.01.10, 19:32
              spróbuję tych kropli na pewno! Najbardziej szkoda jest mi smile ja bym ją chętnie dorwała, wypieściła, wygłaskała, jest taka śliczna! I kota szkoda, widzę, że i ona się męczy.
              • annb Re: Ułagodzenie agresywnego kota- jak? 21.01.10, 19:49
                Pomalutku do przodu.mainkuny głupie nie są .sama mam jedną na stanie.
                Przełamie się i przekona

                • coronella Re: Ułagodzenie agresywnego kota- jak? 21.01.10, 19:53
                  ja tez mam u siebie dostojnego jegomościa mco, i cuuudny jest!!! łagodny jak baranek smile i te jego oczy! Oczy Rudej są smutne sad
                  • annb Re: Ułagodzenie agresywnego kota- jak? 21.01.10, 19:57
                    Jeszcze są smutne.Ale juz niedlugo
                    mam innego kota którego oczy na poczatku były smutne
                    Trochę trwało zanim zrozumiała ze tutaj jest serce/pełne miski i dom
                    • annb laserek 21.01.10, 20:02

                      sluchaj
                      przyszlo mi do glowy ze w chwilach kiedy ona zaczyna syczec albo
                      zachowywac sie nie za bardzo fajnie
                      czy nie byloby dobrze odwrocic jej uwage?
                      poswiecic laserkiem po podlodze albo scianie?
                      albo zarzucic zabawke na wedce?
                      • coronella Re: laserek 21.01.10, 20:40
                        O! dobry pomysł! wypróbuję na pewno.
                        • annb Re: laserek 22.01.10, 09:27
                          jeszcze mi pryzszły do głowy te małe myszki z grzechotką w srodku.

                          Miałam kiedyś dziką dzic zw klatce której jedzenie podawałam
                          przesuwając ją patyczkiem.
                          I mała nastawienie zmieniła jak do końca patyczka przykleiłam za
                          ogonek mysz z grzechotką.taką za dwa osiemdziesiąt.
                          Ona syk, ja myszką chrum chrum i kotu zmieniały się oczy i wyłączała
                          tryb-pożrę cię zywcem a włączała tryb jakie_to_fajne

                          Może u was by sięto sprawdziło
                          kot zaczyna syczec a wy chrzęstuchrzęstu myszką?
    • gacusia1 Re: Ułagodzenie agresywnego kota- jak? 22.01.10, 02:59
      Rada na agresje w stosunku do Twojego syna-nie dopuszczac do
      spotkania kota z chlopcem. Na czas wizyty nalezy umiescic kota w
      miejscu bezpiecznym i lubianym przez kota. Poza tym-czas,czas i
      jeszcze raz czas.
      Nasz Buddy mial 4 m-ce gdy go przygarnelismy. Dwa lata czekalam az
      wskoczyl mi na kolana. Moze nie byl agresywny,ale bronil sie. Do tej
      pory potrafi mnie ugryzc,a raczej skubnac pokazujac,ze sobie nie
      zyczy glaskania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka