basia553
05.03.04, 19:03
Meczy mnie taka rzecz: zawsze mialam koty-dzewczynki. Dwa lata temu do mojej
dziewczynki dokooptowalam malego kociego faceta. To Charly zwany röwniez
Karolkiem. Karolek mial dopiero 8 tygodni, byl wyglupiasty, szalal, robil
mniejsze i wieksze szkody, jak to male kotki. Nagle moja kocia dziewczynka
zachorowala i bardzo szybko zmarla - miala chore nerki. Nie myslalam o
dodatkowym kotku, ale sasiedzi mi przyniesli kolejna dziewczynke, Bombelka.
A wiec sytuacja jest taka: w kwietniu Karolek bedzie mial 2 lata, a Bombel
roczek. Kotki sa zaprzyjaznione, znakomicie sie bawia, szaleja razem, myja
sie wzajemnie, jak jeden jest w pokoju ze mna, to wyciaga szyje szukajac
drugiego, po prostu sielanka. Ale co zauwazylam: Charly jakby zbyt szybko
w poröwnaniu z moimi dotychczasowymi kotkami spowaznial. Wprawdzie robi swoje
wyglupy z Bombelkiem, ale tak od siebie, to nie szaleje. I tak sie
zastanawiam, czy go nie "okradlam" z dziecinstwa, biorac Bombelka? Bo moze
on sie uwaza w stosunku do niej za doroslego? Moze ja bardziej zajmowalam sie
mala? Charly udaje czesto, ze nie lubi pieszczot. Biore go wtedy w objecia,
caluje i ghlaszcze przypominajac mu o tym, ze koty maja w stowunku tez pewne
zobowiazania, a on wprawdzie mruczy zawziecie ze szczescia, ale odwraca glowe
i robi taka mine, jakby mnie nie znal. Czy faceci tacy sa? Kto z Was ma
kocurka i moze mi cos na ten temat powiedziec? Moze oni szybciej powaznieja,
jak kocie dziewczeta?