Dodaj do ulubionych

Problem z dokarmianym dzikusem.

09.07.10, 20:24
Od jakiegoś czasu przychodził do mnie do ogrodu dość dorodny kocur (na 90% kocur). Widać, że to kot wolnożyjący. Zaczęłam więc mu wystawiać jedzenie bo raczej na słabo odżywionego wyglądał.

Jeszcze do niedawna na widok kogokolwiek w ogrodzie salwował się ucieczką - teraz jednak czuje się coraz pewniej. Do tego stopnia, że siedzi cały dzień ukryty w krzakach i nie opuszcza posterunku.

Dziś pogonił dość ostro moje koty - aż futro się posypało. Moje koty wychodzą do ogródka ze mną - są jak psy - poza ogrodzenie nie wychodzą.

No a przez dzikusa wyjścia odpadają - nie chcę żeby miały z nim kontakt, żeby się pogryzły czy podrapały.

Macie jakiś pomysł jak rozwiązać tę sprawę?

Kota chcę dalej dokarmiać ale nie chcę żeby moje futra były przez to poszkodowane.

Ps. zamierzam zadzwonić do tutejszych organizacji zajmujących się pomocą zwierzętom - ale czy mi pomogą - tego nie wiem.
Obserwuj wątek
    • barba50 Re: Problem z dokarmianym dzikusem. 09.07.10, 20:38
      Trudna sprawa, bo tu jest sprzeczność interesów. Nie przekonasz dzikuska, żeby
      nie atakował Twoich kotów (kot pewnie nie jest wykastrowany, prawda?). Z kolei
      szkoda, żeby Twoje koty nie mogły się czuć komfortowo na swoim terenie.
      No chyba żebym Ci Gucia podesłała, ale pewnie nie miałabyś kogo dokarmiać suspicious
      Goni z terenu wszystkie obce koty, raczej nawet nie robiąc im krzywdy wink
      • garraretka Re: Problem z dokarmianym dzikusem. 09.07.10, 20:50
        Kastrowany na pewno nie jest - i tutaj liczę na pomoc RSPCA - organizacji zajmującej się zwierzętami. Mogą go złapać, wykastrować i poszukać nowego domu. Albo wypuścić na wolność jeśli kot nie rokuje na oswojenie.
        Tak czy inaczej mam problem - bo chciałam dobrze a cierpią moje futra sad
        • wladziac Re: Problem z dokarmianym dzikusem. 09.07.10, 20:55
          dla takich dzikusów jedzonko wystawiam poza terenem posesji tyle że ja mam
          "specjalną"dziurę w rogu siatki ogrodzeniowej i po wystawieniu jedzenia zatykam
          kamieniem żeby moje koty nie przechodziły do sąsiadów
          • garraretka Re: Problem z dokarmianym dzikusem. 09.07.10, 21:07
            U mnie niestety nie ma takiej możliwości sad

            Zaczynam poważnie rozważać zabranie jedzenia. Tyle, że mam też jeża - no i jego też muszę karmić.

            A co do kocura - jego się po prostu boję bo on jest agresywny też w stosunku do mnie - syczy, warczy i gdybym podeszła bliżej to by mi się rzucił do nóg uncertain
            • wiesia.and.company Re: Problem z dokarmianym dzikusem. 10.07.10, 17:44
              Syczy i warczy na Ciebie, bo sam się boi i chyba jest to akt typowej agresji ze
              strachu. Poziom agresji wyciszy zapewne kastracja.
              Ale można też metodą domową (różnie to bywa ze skutecznością, próbować można -
              ja tak robiłam): podawałam w karmie kocurowi tabletkę Provery (to
              antykoncepcyjna dla kobiet - dwa razy na tydzień). To wyciszało hormony u kocura
              i trochę go uspokajało.
              Na razie Twoje koty będą się bały wychodzenia zbyt śmiałego.
              Jeśli będziesz podawać jedzenie agresorowi tylko o ścisłej porze, to unikniesz
              zbyt częstego zaglądania do ogródka w poszukiwaniu miski.
              Może podawać mu tylko rano, a wtedy na cały dzień będzie znikał obchodząc swoje
              rewiry, przychodząc tylko raniutko i dając swobodę Twoim kotom przez dzień?
              Bo jednak nie dawać mu jeść (i jeżowi także) to jakoś przekracza przewinienie.
              Żołądek ma taki sam jak każde żyjące stworzenie, a to że jest kocurem
              pełnojajecznym i hormonalnym, silnym królem na terenie - to nie jego wszak wina.
              Raczej byłabym za tym, żeby przystosować go do jedzenia raz dziennie a potem do
              zachowania się na terenie Twoim i kocurków jak na terenie neutralnym (tak jak
              się dzikie zwierzęta zachowują przy wodopoju gdzie panuje zawieszenie broni).
              • garraretka Re: Problem z dokarmianym dzikusem. 10.07.10, 19:18
                Wiesiu, dziękuję za wskazówki.

                Co do Dzikusa - jest on na pewno kocurem - przycinałam dziś krzewy w których się zwykle ukrywa - no i czułam zdecydowanie kocurowy zapach. Ale zachowuje się on dość dziwnie - bo zamiast się najeść i zniknąć - ten spędza CAŁY dzień siedząc w krzakach w moim ogródku - a jedzenie dostaje raz dziennie - poźnym wieczorem - tak żeby i jeż wyszedł na kolację, i on się w spokoju najadł. Poza tym nie jest już wtedy tak gorąco i muchy się do jedzenia nie pchają.

                Dziś musiałam niestety go nieco przepłoszyć. Skwar taki, że wysiedzieć w domu przy zamkniętych oknach się nie da więc otworzyłam drzwi do ogrodu, moje futra wybiegły na trawę i znowu dostały łomot. Wtedy do akcji musiałam wejść ja i go lekko przepłoszyć.
                Daleko nie poszedł - bo do ogródka od frontu - tam moje koty dostępu nie mają.

                I tak sobie myślę, że zacznę go tam karmić - może wtedy odpuści sobie przesiadywanie w ogrodzie i straszenie moich kotów.

                I jeszcze jedno - dziś znalazłam pod drzwiami martwego szpaka - Dzikus się odwdzięcza smile

                Postaram się go wykastrować i znaleźć przyjazny, wychodzący dom. Bo ja niestety trzeciego kota nie jestem w stanie udźwignąć.
                • 0ffka Re: Problem z dokarmianym dzikusem. 10.07.10, 22:13
                  Jak miałam takiego bohatera w ogródku. Raz wjechał na moim kocie do pokoju smile
                  Innym razem pokazał mi czym jestem dla niego tj odwrócił się do mnie zadem i
                  wymownie zaczął kopać tylnymi łapkami tak jak zakopuję kot kupę smile W tym
                  momencie przegiął pałę... Potraktowałam go wodą, prysznicem. Więcej go nie
                  widziałam w ogródku!
                  Teraz mam dwóch padalców samców walczących o teren. Moje dzikie sterylizatory
                  mają przechlapane. Kocice i stary kocur rzadko pojawiają się przy stołówce a jak
                  już są to staruszek szczególnie jest bardzo wychudzony. Dwa młode bysiory
                  wyglądają zaś dobrze i kotłują się. Być może to jakieś domowe bydlątka.
                  • 0ffka poprawka tekstu ! 10.07.10, 22:15
                    0ffka napisała:
                    > Innym razem pokazał mi czym jestem dla niego tj odwrócił się do mnie zadem i
                    > wymownie zaczął kopać tylnymi łapkami tak jak zakopuję kot kupę smile

                    NIE KOT a PIES!
                    Powinno być:
                    "Innym razem pokazał mi czym jestem dla niego tj odwrócił się do mnie zadem i
                    wymownie zaczął kopać tylnymi łapkami tak jak zakopuję pies kupę" smile
                  • garraretka Re: Problem z dokarmianym dzikusem. 12.07.10, 00:40
                    "Mój" dzikus właśnie przed chwilą o mało nie wpadł mi do domu. Okno na szczęście było tylko lekko uchylone więc nie miał szans.

                    Miniatura siedziała na parapecie z pysiem wciśniętym w szparę okna dla ochłody, a nagle Dzikus wskoczył na parapet od zewnątrznej strony. Miniatura uciekła, on zeskoczył, a ja o mało nie zeszłam na zawał.

                    Dzikus zdecydowanie na za dużo sobie pozwala uncertain

                    Jutro mam wolne to obdzwonie wszystkie znane mi kocie organizacje.
                    • 0ffka Re: Problem z dokarmianym dzikusem. 12.07.10, 12:13
                      Słuchaj.. Może jak atakuje Twoje kotki to potraktuj go tak, jak ja:
                      natryskiwaczem wody do kwiatów? Nie wiem sad
                      • wiesia.and.company Re: Problem z dokarmianym dzikusem. 12.07.10, 13:32
                        Garraretko! Spokojnie! Spokojnie! Bo zrobisz straszną krzywdę dzikiemu kotkowi.
                        Przecież teraz nastraszył Mini, ale niczego złego nie zrobił.
                        Był po prostu ciekawy. Chciał zobaczyć, co jest w tym domu, który nie jest dla
                        niego domem ZŁYM.
                        Znasz to przecież "curiosity killed the cat". Ciekawość bierze górę nad strachem.
                        A teraz chciałabym konkretniej.
                        1) Kota należałoby wykastrować, wtedy wyciszą się męskie hormony, które powodują
                        chęć do walki.
                        2) Wyłapanie kota w celu usunięcia go z terenu do schroniska spowoduje, że
                        prawdopodobnie nigdy nie znajdzie domu. Dorosły i z mianem agresywnego nie
                        będzie miał szans.
                        3) Karmienie kota w odosobnionym, dalszym miejscu ogrodu (można tam postawić
                        nawet jakiś karton owinięty plastikowym workiem na śmieci (to ochrona przed
                        deszczem, żeby jedzenie nie zamokło).
                        4) Posiadanie zaprzyjaźnionego kocura mocno bojowego jest ze wszech miar bardzo
                        korzystne. TAKI BITNY KOCUR NIE POZWALA WCHODZIĆ NA TEREN INNYM KOTOM. A na
                        pewno będą się pojawiać inne koty, z sąsiedztwa, z daleka, koty są i będą
                        przychodzić, bo tego się nie uniknie. A taki kocur pilnuje wtedy terytorium.
                        Warto go trochę oswajać. Będzie jak Gucio naszej barby50.
                        5) Ten kot po prostu chce poznać teren, chce poznać też dom, koty na terenie.
                        Agresja kocia też wynika ze strachu. Kot chce już "na wejściu" pokazać jaki to z
                        niego król i na wszelki wypadek bije.
                        Separuje się od ciekawości innych kotów. Ustala granice swojej nienaruszalności.
                        Nie martw się, koty są mądre i Twoje koty nauczą się podchodzenia do niego w
                        sposób nie wywołujący jego strachu i co za tym idzie agresji.
                        6) Ten kot przyszedł skądś... może za chwilę także dokądś pójść. Zasługuje na
                        jedzenie i picie, bo żołądek ma taki jak i nasze domowe koty.
                        7) Zapewniam Cię, że ten kocurek zazdrości kotom CZŁOWIEKA. Bo każdy kot, nawet
                        najbardziej niezależny, chce mieć swojego ludzkiego opiekuna. Choćby tylko do
                        podania jedzenia, wody, popatrzenia na niego gdy siedzi, gdy w krzakach poleży.
                        Czuje się ZAOPIEKOWANY (brzydkie słowo, ale tu adekwatne). Ja tak teraz mam z
                        kocurkiem na Filtrowej. Zaczął przychodzić, mała Koffi bardzo się go bała, ale
                        po dwóch miesiącach jest zupełny spokój, a on patrzy gdy głaszczę Koffi i widzę
                        wyraźną zazdrość. On się tym widokiem napawa, też tak chce, zje, siedzi w
                        krzakach i patrzy... ciągnie go do mnie i boi się. Też jest niekastrowany,
                        dzikus, był agresywny, gonił Koffi aż na ulicę. Ale się zmieniło. On wie, że
                        przy mnie nic mu nie grozi. A gdy mi się nie podobało jego zachowanie, to
                        klaskałam głośno w ręce lub uderzałam o pręty płotu.

                        Garraretko, Twój agresor nie jest takim agresorem. On tylko płoszy Twoje koty.
                        Krzywdy im wielkiej nie zrobi, bo one uciekają i krzyczą. Ten wrzask Ciebie
                        płoszy. Kotom ran nie czyni. Zresztą koty to nie psy, które przegryzają krtań,
                        czyli powodują zejście śmiertelne przeciwnika. Koty drapią policzki, nos,
                        piersi, szarpią uszy, po to by przepłoszyć rywala. Żeby ten drugi uciekł. A
                        Twoje koty uciekają bez walki. Więcej krzyku i biegania niż tej agresji.

                        Zresztą... każde dokocenie jest trudne, pewnie to wiesz. Każdy nowy kot powoduje
                        zmiany w sytuacji. Dopóki się nie dotrze wszystko. To troszkę wymaga czasu, ale
                        świetnie się sprawdza.
                        Pamiętaj: nie będzie ten kocurek, to będzie inny. Spróbuj go oswoić i daj mu się
                        poczuć bezpiecznie. Wtedy nie będzie podejmować walki.
                        Bo i teraz on nie walczy, tylko przepłasza, bo sam się czuje niepewnie.
                        Daj mu szansę na normalne życie. I spokojnie. smile Znam to, przechodziłam nie
                        raz. On ma żołądek taki sam, pragnienie posiadania opiekuna, pragnienie
                        bezpieczeństwa też... smile
                        • garraretka Re: Problem z dokarmianym dzikusem. 12.07.10, 19:29
                          Wiesiu,

                          jesteś nieocenionym źródłem wiedzy i informacji. Dziękuję Ci za rady i wskazówki smile

                          Póki co - Dzikus ciągle rezyduje w moim ogrodzie - zjada co jego i idzie spać w krzaki. Albo siada 'na wysokości' i nas obserwuje.

                          Ale jest mały postęp - rozmawiałam z jedną z organizacji. Na dniach mają przyjechać z klatką-łapką żeby kocura złowić i wykastrować.

                          Niestety jest okres wakacyjny więc póki co nie ma szans na znalezienie nowego domu. Dlatego też po wykastrowaniu zostanie on wypuszczony do mojego ogrodu - ja go będę dalej karmić a oni będą szukać mu nowego miejsca na ziemi.

                          Masz oczywiście rację pisząc o jego agresji. Faktem jest, że gania moje futra ale z tego co widziałam kontaktu bezpośredniego nie było - moje po prostu biorą nogi za pas i uciekają do domu. Szkoda mi tylko Ogona bo on jest trzęsidoopką bojącą się własnego cienia - dla niego to więc traumatyczne przeżycie. Mini jest raczej zainteresowana 'Nowym'. W każdym razie problem jego jajek będzie wkrótce rozwiązany co mnie bardzo cieszy smile

                          A tutaj wizerunek łobuza - co prawda mało ostre bo robione z daleka ale widać, że to rasowy burasek smile
                          Dzikus
                          http://img691.imageshack.us/img691/9071/dzikus.th.jpg

                          Uploaded with ImageShack.us
                      • garraretka Re: Problem z dokarmianym dzikusem. 12.07.10, 19:14
                        Offka - mam spore opory żeby go przegonić na dobre. Zwłaszcza po tym jego
                        'prezencie' nie mam sumienia wink
                        • 0ffka Re: Problem z dokarmianym dzikusem. 12.07.10, 19:53
                          garraretka napisała:

                          > Offka - mam spore opory żeby go przegonić na dobre. Zwłaszcza po tym jego
                          > 'prezencie' nie mam sumienia wink

                          Słuchaj Wiesi! Ona napisała mądrze. sama siebie nie popiera po przeczytaniu jej
                          tekstu! Głupio Ci radziłam sad
                          • 0ffka zjadałam literkę M.. mniam, mniam, mniam ;) 12.07.10, 19:54
                            0ffka napisała:


                            > Słuchaj Wiesi! Ona napisała mądrze. Sama siebie nie popieraM*** po
                            przeczytaniu jej
                            > tekstu! Głupio Ci radziłam sad
                            • wiesia.and.company Re: zjadałam literkę M.. mniam, mniam, mniam ;) 13.07.10, 00:41
                              Garraretko! Pooglądałam sobie kocurka, bo powiększyłam troszkę.
                              Całkiem ładny kot. Ma spokojny pyszczek. To nie jest kot łobuz i zawadiaka.
                              Wiesz, to wykastrowanie i wypuszczenie do Ciebie bardzo mi się podoba i wydaje
                              najlepszym rozwiązaniem. On sobie po prostu Twój dom wybrał i dobrze się czuje
                              pod Twoim okiem. A że Twoje domowe koty uciekają, to normalka. Nie znają się
                              przecież, biorą nogi za pas na wszelki wypadek.
                              Wręcz wygląda mi na to, że kot Was podgląda z takim tęsknym wyrazem pyszczka.
                              Ewidentnie zazdrości. Będą z niego "ludzie".
                              Jeśli przeczytasz wątek barby50 o Guciu, to dowiesz się, że i ten duży
                              niekastrowany kocur pojawił się przy domu i zaczął przychodzić na karmienie,
                              potem zaczął bywać, a potem się osiedlił przy domu. I tak został. Kot sobie dom
                              wybrał. Tak się zdarza i to jest bardzo dobry znak, bo wróży zgodę. Gucio jest
                              wspaniałym, zrównoważonym kocurem (już bezjajecznym), doskonałym gospodarzem na
                              terenie. Pilnuje, dogląda, przegania innych, dba o bezpieczeństwo Pepka, Lolki,
                              Ksiki (teraz wespół z Zawadą).Gucio to Kot Cudo.
                              Ten Twój kocur podglądacz na takiego przyszłego Gucia mi wygląda smile
    • garraretka Dzikus w nowej odsłonie. 16.07.10, 20:36
      Egzystujemy sobie z Dzikusem obok siebie - kocio ciągle trzyma dystans - obecnie jednym z jego ulubionych zajęć jest zaglądanie do salonu - a miejscówkę ma dobrą - na wielkej skrzyni, z której idealnie widać wnętrze domu. Miniatura mu zawsze asystuje - siedząc na parapecie i aż się trzęsąc z chęci do wyjścia.

      https://img716.imageshack.us/img716/5952/kocioi.jpg

      Łapanka jeszcze nie miała miejsca - może w najbliższy weekend.
      • 0ffka Re: Dzikus w nowej odsłonie. 16.07.10, 21:13
        Jaki piękny nionio! Cudo kocur smile
        Ale mi wstyd za te moje porady typu polewanie wodą kota sad
        • garraretka Re: Dzikus w nowej odsłonie. 17.07.10, 11:25
          0ffka - poradami się nie przejmuj - grunt, że nie weszły w życie wink

          Teraz muszę się zebrać - a raczej zebrać materiały - i zbudować Dzikusowi budkę, żeby miał się gdzie przed deszczem schować smile
          • 0ffka Re: Dzikus w nowej odsłonie. 17.07.10, 15:09
            I ja nauczyłam się czegoś od Wiesi smile Nie pogonie już dzikusa wodą.
            • wiesia.and.company Re: Dzikus w nowej odsłonie. 17.07.10, 19:17
              smile Cieszę się!
              No popatrzcie same: on po prostu się przygląda, nie odchodzi, bo chce tu być.
              Ewidentnie jest zauroczony. Chciałby tu być więc jest, nie ciągnie go w świat.
              Tak to się zaczyna.... W sumie należy się cieszyć, że nieufnego i ostrożnego
              kota tak wciągnęło, że chce uczestniczyć na razie jako obserwator. Daje się
              ludziom i kotom oswoić ze swoim widokiem. To jest w sumie mądry i zrównoważony kot.
              smile
      • garraretka Miniatura + Obcy 18.07.10, 00:39
        Mini jest bardzo zainteresowana Obcym - niestety obawiam się, że zamiary ma bardzo waleczne.
        Let me out!
        Chwilę po wyłączeniu nagrywania Obcy rzucił się na okno i parapet...
        • wiesia.and.company Re: Miniatura + Obcy 18.07.10, 00:58
          On i tak jest spokojny jak na taką akcję Mini za oknem. Ależ ona się gorączkuje.
          A on - spokojny. Jak już się Mini wyeksploatowała, to i on spróbował, dlaczego
          nie można się spotkać nos w nos.
          To wcale nie był atak ani próba przestraszenia. Zapewne nie zna właściwości
          okien, nigdy nie był z tej drugiej strony, w domu. Kocia ciekawość wink Ale
          naprawdę nienerwowy to kot. smile
    • garraretka Dzikus złapany! 31.07.10, 20:25
      Dziś miała miejsce operacja 'łapanka'. Dzikus vel Mr Dot siedzi w klatce i czeka na panią z Cats Protection - zaraz po niego przyjedzie smile

      Zanim wrota zapadły...
      https://img405.imageshack.us/img405/8440/31072010291.jpg
      Coś ty mi zrobiła?!
      https://img31.imageshack.us/img31/1487/31072010294.jpg
      Poddaję się...
      https://img844.imageshack.us/img844/5403/31072010295.jpg
      • garraretka Re: Dzikus złapany! 31.07.10, 20:27
        Jak do niego podchodzę to na zmianę na mnie warczy i miauczy z olbrzymim wyrzutem w głosie.

        Gdyby nie to, że to dla jego dobra - to po pierwszym miauknięciu klatka zostałaby otwarta wink
        • wladziac Re: Dzikus złapany! 31.07.10, 20:30
          śliczny dzikusek,czasami niestety tak trzeba chociaż serce boli...
          • wiesia.and.company Re: Dzikus złapany! 31.07.10, 21:46
            Serce mi mięknie... Jedno mnie tylko pociesza, gdy patrzę na ten niesłychanie
            smutny pyszczek i błagające oczy - że wróci na Twój teren i znów będzie mógł
            uwierzyć w człowieka. Wróci. Kocie piękny, będziesz miał swoje podwórko, miskę,
            kocie towarzystwo i człowieka, który się zatroszczy o Twoje zdrowie. Tylko się
            nie obraź i nie uciekaj... zostań. Zmieni się Twoje życie na lepsze a jeszcze
            doczekasz się głaszczącej ręki... bo tego chcesz, dlatego tu przychodzisz i
            patrzysz, i zazdrościsz...
    • garraretka Dzikusowe wieści. 02.08.10, 21:20
      Pan Kropek dziś został wykastrowany - teraz siedzi w klatce i się wścieka - tyle mi przekazano.

      Wraca do mojego ogródka w środę. Będzie jeszcze odpchlony i odrobaczony. Miał zrobione badania krwi - i jest super zdrowy smile

      Poza tym jest dobrze odżywiony i dość młody - około 3letni.

      No i podobno ma potencjał na oswojenie smile
      • wladziac Re: Dzikusowe wieści. 02.08.10, 22:12
        bardzo się cieszę że koteczek zdrowy i powodzenia w oswajaniu,może i domek się
        znajdzie bo koteczek śliczny
        • garraretka Co do oswajania... 03.08.10, 08:54
          Przyznam szczerze, ze nie wiem jak sie zabrac za oswajanie go -
          domyslam sie, ze to co do tej pory osiagnelismy, zostalo zniszczone
          w momencie, gdy drzwiczki klapki-lapki zapadly...

          Pewnie bedzie trzeba zaczynac od poczatku - a przed zima chcialabym,
          zeby Pan Kropek mial swoj dom.

          Zastanawiam sie takze jak moje koty z nim oswoic, zeby mogly
          wspolnie rezydowac w ogrodku. Juz wiem, ze kot jest zdrowy - wiec
          moje sie niczym od niego nie zaraza - a on nic nie zlapie od moich,
          bo to tez okazy zdrowia smile

          Jak wiec sie za to zabrac? Poczekac z dwa tygodnie az mu poziom
          hormonow opadnie i sie nieco uspokoi, a potem po prostu pozwolic na
          spotkanie moich czortow z Kropkiem? W zasadzie to tylko z Mini - bo
          znajac Ogona to ucieknie do domu i, w zaleznosci od poziomu strachu,
          schowa sie albo za sofa, albo pogna do garderoby zaszyc sie na
          szafie.

          Ale Mini - ona to maly, agresywny, zaczepny czort. Jak wiec je
          zaznajamiac?

          Czy w ogole koty robia sobie krzywde w czasie takich spotkan czy to
          raczej tylko przepychanki i demonstracja sily bez rozlewu krwi?
          Dodam, ze moje raczej sa rozbrojone - skracam im pazury wiec nie
          maja czym drapac (bronic sie) wink
          • wladziac Re: Co do oswajania... 03.08.10, 15:54
            nic na siłę a kocio za jakiś czas zapomni o łapance szczególnie kiedy będzie dostawał dobre jedzonko,tym go przekupisz a w między czasie opadnie mu poziom hormonów tylko chyba to dłużej potrwa niż dwa tygodnie,po sterylizacji to będzie inny kot niż przed i wszystko się ułoży z Twoimi kotami,najwyżej dadzą sobie po razie i ustalą hierarchię ważności na tym terenie,jak tak całkiem nie da się oswoić to na zimę przygotuj solidną budkę żeby przetrwał w dobrych warunkach,ja tak mam z jedną dzikuską od pięciu lat ale z moimi kotami się dogaduje i bardzo do nich lgnie tylko mój Misiu czasami jak mu się coś odwidzi to ją niegroźnie przegania a ona wraca bo tylko u mnie ma stołówkę
    • garraretka Bezjajeczny Pan Kropek. 05.08.10, 18:09
      Kocio został mi wczoraj wieczorem dostarczony i wypuszczony do ogrodu, skąd go zgarnięto.

      Zły jak osa - podobno prawie nic nie jadł będąc u nich - tylko na wszystko i wszystkich warczał.

      Po wypuszczeniu z klatki solidnie nas obsyczał, zawinął się i uciekł. Zostawiłam mu świeże mięso z kurczaka ale nawet go nie tknął - ani wieczorem, ani w nocy więc rano wyleciało do kosza.

      Przed chwilą się pojawił - baaardzo nieufny - znowu zaczęło się syczenie i próby ataku - ale jedzeniem już nie gardzi i właśnie konsumuje suchego Hillsa smile

      Zdjęć mu nie dam rady zrobić bo ucieknie, a dodatkowo stresować go nie chcę.

      To teraz trzymajcie kciuki za oswajanie - ale wcześniej dużo rad poproszę jak się za to zabrać!
      • wiesia.and.company Re: Bezjajeczny Pan Kropek. 05.08.10, 22:29
        Garraretka! Świetnie sobie radzisz! Nie robisz nic na siłę, dajesz jedzonko -
        czyli argument do częstego odwiedzania Twojego ogrodu. Nie jesteś nachalna,
        czyli go nie straszysz a po prostu pozwalasz oswoić się z Twoimi dobrymi
        intencjami na kocich warunkach. Bo przecież on sam teraz decyduje, czy przyjść,
        czy zjeść, czy podejść. Twoje pokojowe zamiary i spokój na pewno wywrą na nim
        najlepsze wrażenie. Daj mu odczuć, że go widzisz, że specjalnie dla niego
        przynosisz jedzenie, ale odchodź kiedy już jedzonko postawisz. Chodzi o to, żeby
        on wiedział, że to dla niego tak się starasz, że go widzisz, że chcesz... ale to
        on wyznacza granice zbliżenia.
        To trochę jednak potrwa... warto mu dać jakieś ustronne miejsce, tylko dla niego
        i postawić nawet tymczasową (z kocykami) kryjówkę przed deszczem, żeby nie
        uciekał przed ew. niebezpieczeństwem tylko tu znalazł schronienie. No i karmić i
        poić wodą i odzywać się tylko do niego... Bardzo się cieszę, że Wam całkiem
        nieźle idzie (po tym, jak bidulek został pojmany, zdradzony i potraktowany przez
        obcych) smile
    • garraretka Nowe wieści. 02.10.10, 17:10
      Jeśli ktoś jeszcze pamięta mojego Dzikusa - to sprawy z nim wyglądają nieco inaczej niż na początku.

      To znaczy - ciągle mnie szczerze nie lubi co widać na tych zdjęciach:
      https://img201.imageshack.us/img201/7839/clipboardq.jpg

      Tyle, że okazało się, że ta łajza ma dom! Mieszka 3 domy dalej! Kompletnie tego nie rozumiem - bo ciągle uparcie przesiaduje w moim ogródku - deszcz, nie deszcz, słota - ten siedzi pod krzakiem jak jakiś uparciuch.

      W każdym razie - zdziwiłam się mocno gdy zobaczyłam 'mojego' dzikusa wychodzącego na dwór przez okno w czyjejś sypialni! Parę dni później rozmawiałam z jego właścicielami badając teren i żalili się, że ktoś chyba coś jemu jakiś czasu temu zrobił bo kot im zniknął na kilka dni i teraz jakiś taki dziwny jest...

      Oczywiście pary z buzi nie puściłam ale myślałam, że się uduszę ze śmiechu wink
      • wiesia.and.company Re: Nowe wieści. 02.10.10, 18:39
        No jasne, że pamiętam! No i proszę, opiekunowie się znaleźli smile Ale sądzę, że on tam przesypia, dostaje też jakieś jedzenie, ale właściwie puszczany jest samopas, nikt tak naprawdę nim się za bardzo nie interesuje. Ma się pokazać czasem w domu, a tak to miejsce kota jest na świeżym powietrzu... I nikt go nie szukał, kiedy przepadł na kilka dni... Tacy to opiekunowie.
        Garraretko! Doskonale zrobiłaś z tym obsmyczeniem z orzeszków. Na pewno spadł poziom hormonów, no i z tym obniżonym testosteronem nie będzie się bawił w wojny z kocurami o dostęp do kotek, nie będzie ranny, nie będzie narażony na złapanie jakiejś choroby.
        Też bym nie puściła pary z pyska, że kot został "odmieniony". No że oni nawet nie zauważyli, że ktoś go pozbawił woreczków...ho ho ho... bardzo się kocurrrem interesują. No żesz.
        Ale pomimo, że Ci kocurro wygraża, to jednak tkwi u Ciebie na ławce, dogląda ogródka, robi za niezbyt aktywnego domownika. Uważam, że on w dalszym ciągu zazdrości, że Twoje koty mają TAKI dom, że mają zainteresowaną nimi opiekunkę. I dlatego jest u Ciebie. On sobie upodobał Twój dom i jego otoczenie. A te złości to na pokaz, żeby jednak wyznaczyć granicę nietykalności, ot tak bez jakiejś agresji, tylko utrzymanie Cię na dystans. Ale to chwilowe.
        A w ogóle to piękny kot. Tylko taki chmurny jakby. Bo zazdrości wink Na jednym ze zdjęć ma minę Caracassa naszej kromisi. smile Bardzo jest wyrazisty w tej mimice smile Zachmurzenie mija kiedyś, to i piękny kocurro się jeszcze rozjaśni smile
        • garraretka Re: Nowe wieści. 06.10.10, 23:07
          Co do opiekunów - zasięgnęłam języka u sąsiadów i niestety okazało się, że ci właściciele to jedyny ciemny element w okolicy. Mieli kiedyś dwa psy ale zostały im odebrane bo się nienależycie nimi zajmowali.

          Teraz się nie dziwię, że mój dzikus jest taki agresywny - pewnie dobrze go nie traktują sad Ma gdzie spać, jeść pewnie dostaje od czasu do czasu (bo zagłodzony nie był) ale na więcej liczyć nie może.

          Ja jedyne co mogę zrobić to go dokarmiać i próbować przekonać, że krzywda mu się ode mnie nie stanie.
      • wladziac Re: Nowe wieści. 02.10.10, 18:43
        ale numer,nie zorientują się że mu czegoś brakuje?trzeba przyznać że ładny kocio,kiedyś sąsiadka z kamienicy po lewej miała kocurka wychodzącego bardzo fajnego malucha który przebywał często u mnie ja go karmiłam i poiłam a sąsiad z kamienicy po prawej nie wiedział czyj to kot i znalazł mu domek bo nie chciał zeby tak się szwendał po okolicy,było mu głupio jak mu powiedziałam czyj to kot ale w sumie dobrze się stało bo ta rodzina jest kompletnie nieodpowiedzialna,oczywiście nie wkopałam sąsiada i wcale nie zauważyłam żeby koteczka ktoś szukał,już jedna kotka którą wysterylizowałam im zginęła więc i tak szkoda było kociaka
      • 0ffka Re: Nowe wieści. 02.10.10, 19:06
        Buahahaha ale uśmiałam się smile))) a to drań!
      • hek_sa Re: Nowe wieści. 02.10.10, 22:15
        Kocio wspaniały, a jak przeczytałam cały post o mało się nie udławiłam jabłkiem ze śmiechu
        big_grin big_grin
        Faktycznie, odmienili im kota hihihihi!
        • wiesia.and.company Re: Nowe wieści. 07.10.10, 19:41
          Garraratko, mnie się wydaje, że kocurrra już przekonałaś, że krzywda mu się nie stanie. Bo co się miało złego wydarzyć, to już się wydarzyło smile Skoro teraz tylko wyrzeka i grozi, a jednak przychodzi i zalega w ogrodzie wink to już wie, że tu mu lepiej. Chce tu u Ciebie być na ile może...
          a że musi sobie pogradłować wink Ale wyraźnie Ci mówi, że tu chce przebywać, dokonał wyboru smile
    • garraretka Pamiętacie Dzikusa? 02.01.11, 12:53
      Dzikus jest stałym elementem mojego ogrodu już od dłuższego czasu.
      Ale dziś nastąpił przełom - Dziki dał się dotknąć! Nie prychał, nie syczał, nie mrużył oczu - po prostu podstawił głowę do głaskania gdy TZ ładował mu jedzenie do miski!

      A to Dziki z koleżanką:
      http://img263.imageshack.us/img263/8648/dsc0034ep.th.jpg

      Koleżanka jest jego zdecydowaną przeciwnością - cudownie miła koteczka, która przychodzi do nas na głaski. Towarzyska, milusińska, domowa i bezproblemowa - z Dzikim się dogaduje i nie zwraca uwagi na jego humory i pacanie łapą.
      • wiesia.and.company Re: Pamiętacie Dzikusa? 02.01.11, 19:58
        Ha! Świetna sprawa! Możesz spuchnąć z dumy i TZ także! Ten Dzikus zdecydowanie mi się podoba wink Od razu widać po chmurnym spojrzeniu, że to samiec, w dodatku o władczym charakterze, to fajne że tak przypadliście mu to serca, bo stale go do Was ciągnie. To taka wzajemna fascynacja, on się tylko nie chce zanadto z tym ujawniać smile
      • 0ffka Re: Pamiętacie Dzikusa? 04.01.11, 07:12
        Oj jaka ładna parka smile
      • garraretka Re: Pamiętacie Dzikusa? 04.01.11, 21:38
        Najwyraźniej Dziki sobie przypomniał, że jest asocjalnym, dzikim kocurem i żadne spoufalanie się nie wchodzi w grę - czyli powrót do normalności. Znowu syczy, prycha, stroszy sierść i kładzie na boki uszy. Echhh...chyba chciał się pokazać z dobrej strony przy Panience Ładnej stąd ten jego jednorazowy wygłup wink
        • 0ffka Re: Pamiętacie Dzikusa? 04.01.11, 22:33
          a to drań wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka