Kiedyś pisałam, że kotka nalała nam na pościel... walczyłam ze
smrodem... zmieniłam kanapę. Był spokój...
Zaczęło się znowu. Tylko teraz nie szcza jak ścielimy łóżko, tylko
obsikuje nas w środku nocy między 3-5 nad ranem.
Nie wiem co robić... Mam fizelinową kołderkę to ładuję ją do pralki,
ale może pomimo wyprania w 90C kotka nadal czuje tam siki??
Dzisiaj nam przemiękło na nową kanapę, pomimo zapory z koca...
Ja mam dość, mąż ma dość... Mieszkam w kawalerce i jedyne co mi
przychodzi do głowy to:
Założyć drzwi do pokoju, których nie mamy i zamykać koty na noc w
przedpokoju, kuchni i łazience. Zrobić im tam posłanka... Czy to coś
da?
Kot zdrowy, żwirek czysty...poza tym w dzień w niego leje i koopy
wali aż miło, tylko w nocy jej odwala jak śpimy...
Pomocy!!!
Wiem, że szczenie to nie powód sam w sobie, że jest jakaś
przyczyna...ale jak nas będzie podlewać co noc to nie ręczę za męża,
bo cierpliwość mu się kończy...
Co robić jak naleje i złapiemy ją jak zakopuje? Jak karcić, czy
karcić? Ja nie wiem co robić